Dodaj do ulubionych

samochód a dochód

24.01.10, 10:22
mam pytanie- czy przy dochodzie na osobę w rodzinie - powiedzmy 1100
zł kupowałybyscie samochód??
Zastanawiam się nad kupnem, ale dostaje sugestie ,ze mnie na to nie
stac...
Nie wiem jak inaczej opisac moja stuacje wiec wpisuje dochod swoj
mniej wiecej...taki minimalny stały...
Czasem zdazaja sie wieksze przypływy- chodzi mi głownie o utzrymanie
malego przecietnego auta na gaz. Jazda po miescie na codzien, poza
miasto w weekendy.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:16
      Zależy jakie masz inne stałe koszty utrzymania. Ja bym nie kupowała
      ale dojazd do pracy samochodem (korki) zajmowałby mi więcej czasu
      niż teraz autobusem.
      • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:22
        To nawet nie o to chodzi. Jestem sama z dzieckiem, do pracy mam poł
        godz na piechote- nie mam jak dojechac.
        Potrzebne mi auto do ułatwienia sobie zycia.Zeby dojechac do lekarza
        z dzieckiem , do sklepu itd. Ale nie wiem czy licze sie ze
        wszytskim ...

        -
        https://www.suwaczek.pl/cache/7e027b4bd3.png
    • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:19
      Dochody na osobę to zbyt mało, żeby powiedzieć coś o Twojej sytuacji
      finansowej... Jest zasadnicza różnica pomiędzy 1100 na jedną osobę a
      1100 na na osobę w rodzinie 2+2.

      Ile osób jest w rodzinie? Dzieci? W jakim wieku? Dochód brutto,
      netto? Jakie są opłaty stałe (mieszkanie, opłaty, telefony, kursy,
      szkoły etc.)? No i o jakie miasto chodzi?

      Pozdrawiam! smile
      • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:25
        Miasto duże- centralna Polskasmile
        Tylko ja i syn. To jest nasz dochod minimalny. 850 na rachunki z
        tego tak mniej wiecej..
        • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:31
          A jak z dojazdami do pracy? Da się autobusem, jak to wygląda
          czasowo, czy dużo szybciej będzie samochodem? Jak korki? smile

          Bo szczerze mówiąc 1100 na dwie osoby to dosyć mało... Bez rachunków
          to ok. 1350. Na jedzenie, ubrania, zachcianki syna. Gdybym miała
          tyle, to nie zdecydowałabym się na samochód (bo oprócz paliwa jest
          ubezpieczenie, ewentualne naprawy - co jeśli samochód się popsuje i
          mechanik powie: '500zł'? Albo '1000'? Oni tak mająsmile). Pomyśl, z
          czego będziesz musiała zrezygnować i co za to zyskujeszsmile
        • triss_merigold6 Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:31
          Mam ponad 2x więcej na osobę i teraz nie zdecydowałabym się na kupno
          samochodu. Na nowy i drogi mnie nie stać, taniego się boję ze
          względu na ryzyko napraw.
          • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:37
            Tak to 1100 to na łepka liczę ...
            No własnie tak myślę...bo wydaje mi się ,ze ludzie co maja mniej tez
            maja auta i jakos zyja...ale moze sie myle
            • papalaya Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:43
              nieduży, używany, zagazowany samochód jak najbardziej warto

              koszty eksploatacji niewielkie, a wygoda ogromna
              • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:46
                O taki mi chodzi...teraz nie mam i jestem zmuszona sporo na taksówki
                wydawać... az szkoda mi wtedy...
                • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:48
                  Patrze tylko na zagazowanewink z tanimi czesciami w razie naprawy ,
                  z małym przebiegiem i nie strszym niz 10 lat.
                  Nie jestem księżniczka nie musze miec limuzynysmile Chodzi o to zeby
                  jezdził.
              • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 12:24
                > koszty eksploatacji niewielkie, a wygoda ogromna

                A ew naprawy(bo używane i tanie maja to do siebie,że często się psują),zmiana i
                kupno opon,ubezpieczenie,przeglądy...
            • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 11:45
              No tak, ale wiesz, w mieście samochód nie jest niezbędny, to raczej
              wygoda i zachcianka. Co innego jak mieszkasz na wsi, do pracy masz
              20km i zero komunikacjiwink Wtedy albo utrzymujesz tego dodakowego
              'członka rodziny', albo nie masz w ogóle za co utrzymać pozostałych.

              Ja też mam ponad dwa razy więcej niż Ty, samochód mam tylko dlatego,
              że dostałam go za free i mogę nim jeździć dopóki nie zostanie
              sprzedany (to jest samochód mojego ojca). Ubezpieczenie opłacone w
              ramach prezentu gwiazdkowego, serwis opłacany przez ojca. Ja płacę
              tylko za benzynę, specjalnie mnie to nie boli, bo nie jeżdżę nim na
              codzień. Ale nie zdecydowałabym się, gdybym miała za wszystko płacić
              sama...
              • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 12:09
                Nie lubie siedziec latem w miescie..potrzebny mi głownie,żeby móc jechac za
                miasto na weeknd
                • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 12:42
                  Za miasto można jeździć również innymi środkami komunikacjismile A w
                  mieście latem nikt nie lubi siedzieć. Sama piszesz, że potrzebny Ci
                  dla przyjemności, głównie latem. Jest sens ponosić tego koszty
                  (niemałe) cały rok? Wydaje mi się, że już się zdecydowałaś, więc
                  Twojego zdania i tak nie zmienięsmile Ale samochód to nie tylko koszty
                  benzyny czy innego paliwa, to są często najmniejsze kosztysmile Używany
                  samochód ma tendencję do psucia się, a nie jest już na gwarancji.
                  Wątpię (może się mylęsmile), żebyś miała ochotę wymieniać sobie olej
                  czy przepalone żarówki - a więc nawet z tym przyjdzie Ci jeździć do
                  mechanika. A co przy poważniejszej awarii? W mieście albo płacisz
                  dodatkowo za garaż, albo stawiasz samochód pod blokiem - w obu
                  przypadkach to dodatkowe koszty. Wiem, że marudzę i przedstawiam
                  wszystko w czarnych barwach, ale nie chcę, żebyś wpakowała się
                  niepotrzebnie w takie koszty...
                  • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 12:55
                    Nie bede jezdzic z zarowkami do mechaników, mysle, ze znajda sie tacy co mi to
                    zrobia za darmosmileza stawianie pod blokiem auta ile sie płaci???
                    • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:09
                      Jeśli masz usłużna złota rączkę co będzie pilnować stanu technicznego i pomoże
                      znaleźć w miarę sprawne auto to decyduj się.Za parkowanie pod blokiem nie płaci
                      się.No chyba,ze wspólnota zadecyduje inaczej.
                    • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:16
                      No nie każdą żarówkę da się łatwo wymienić, to inna kwestia. Masz
                      kogoś takiego - świetnie.

                      Za stawianie samochodu pod blokiem nic się nie płaci (a nie, u mnie
                      jakąś jednorazową opłatę za kartę mieszkańca), ale możesz dostać
                      wyższą opłatę za ubezpieczenie (bo auto nie jest garażowane), wg
                      mnie garażowane auto rzadziej się psuje (tym bardziej przy pogodzie
                      takiej jak teraz).

                      Swoją drogą - chciałam pomóc, a Ty robisz się złośliwa. Czemu, skoro
                      pytałaś na forum o zdanie?
                      • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:19
                        możesz dostać
                        > wyższą opłatę za ubezpieczenie

                        Pierwsze słyszę
                        • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:28
                          Nie mówię o OC.
                          • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:31
                            Oj nie sadze,że starszy samochód wymaga więcej niż obowiązkowe
                            ubezpieczenie.Wręcz uznałabym to za wywalanie kasy.
                            • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:16
                              Do czasu, kiedy ktoś Cię stuknie albo ten samochód ukradnie. Wtedy
                              płacz, bo przecież włożyło się w auto całe oszczędności.

                              Tak jak z ubezpieczeniem domu od pożaru albo powodzi. "Wywalanie
                              kasy", ale potem nie ma gdzie mieszkać...
                              • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:20
                                10 letnie auto ubezpieczać?
                                • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 15:02
                                  Autorka myśli o najwyżej 10-cio letnim aucie. No cóż, kwestia ilości
                                  kasy na koncie i stopnia lekkomyślności. Dziesięcioletnie auto też
                                  kosztuje i bardzo często ludzie wydają na nie wszystkie
                                  oszczędności. Albo dużą ich część. W takim wypadku ciężko jest
                                  zaakceptować stratę takiego samochodu.
                                  • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 16:47
                                    Gdym na uto wydawała wszystkie oszczędności to uznałabym,ze nie stać mnie na nie.
                      • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 15:12
                        ale możesz dostać
                        > wyższą opłatę za ubezpieczenie (bo auto nie jest garażowane)
                        ???? Z jakiego to niby powodu ? Stojące pod blokiem bardziej zagraża innym w
                        czasie jazdy niż to stojące w garażu ?
                        wg
                        > mnie garażowane auto rzadziej się psuje (tym bardziej przy pogodzie
                        > takiej jak teraz).
                        Łał, kolejna rewelacja - psuje się big_grin Psuje czy rdzewieje, bo to dwie różne sprawy ?
                        • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 16:19
                          figrut napisała:

                          > ale możesz dostać
                          > > wyższą opłatę za ubezpieczenie (bo auto nie jest garażowane)
                          > ???? Z jakiego to niby powodu ? Stojące pod blokiem bardziej
                          zagraża innym w
                          > czasie jazdy niż to stojące w garażu ?

                          Już pisałam, że nie o oc mi chodzi.

                          > > mnie garażowane auto rzadziej się psuje (tym bardziej przy
                          pogodzie
                          > > takiej jak teraz).
                          > Łał, kolejna rewelacja - psuje się big_grin Psuje czy rdzewieje, bo to
                          dwie różne spr
                          > awy ?

                          Czyżby?
                          • iwles Re: samochód a dochód 24.01.10, 16:26

                            ale naprawdę w AC chodzi o psucie się samochodu ? Ubezpieczyciel zwraca za
                            zepsucie sie samochodu pieniądze ????
                          • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 16:29
                            Proszę w takim razie o jasną odpowiedź - jaką wyższą opłatę za jakie
                            ubezpieczenie i w jaki sposób bardziej się psuje (po za rdzewieniem i ciężkim
                            odpalaniem w mrozy, bo akumulator i w garażu w takie mrozy będzie miał problem)
                            stojąc pod blokiem.
                            • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 18:43
                              figrut napisała:

                              > Proszę w takim razie o jasną odpowiedź - jaką wyższą opłatę za
                              jakie
                              > ubezpieczenie

                              AC. Jeśli autorka ubezpieczy samochód od kradzieży, to przy
                              obliczaniu składki wyliczone zostanie większe pradopodobieństwo
                              zaistnienia szkody niż gdyby trzymała samochód w garażu zamkniętym
                              na prywatnej posesji. Wyższe prawdopodobieństwo szkody to wyższa
                              składka.

                              i w jaki sposób bardziej się psuje (po za rdzewieniem i ciężkim
                              > odpalaniem w mrozy, bo akumulator i w garażu w takie mrozy będzie
                              miał problem)
                              > stojąc pod blokiem.

                              Nie jestem mechanikiem, ale jestem pewna, że rdza nie służy
                              samochodom... nie wiem, co jeszcze mam tutaj tłumaczyć?
                              • iwles Re: samochód a dochód 24.01.10, 18:56

                                Pierwsze słyszę. Ubezpieczam samochod od kilku lat w tym tez i AC -
                                i żadnej zniżki z tytułu trzymania samochodu w garażu nie mam.
                                Możesz powiedzieć konkretnie jaka to firma ?
                                • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:20
                                  To jest teoria.
                                  Ale np. Liberty Direct pyta o to, gdzie samochód jest garażowany...

                                  Jest cała masa czynników, które ubezpieczyciel może brać pod uwagę
                                  przy wyliczaniu składek. Może ale nie musi, to od niego zależy, jaki
                                  model przyjmie...
                                  • gryzelda71 Re: samochód a dochód 25.01.10, 07:19
                                    np. Liberty Direct pyta o to, gdzie samochód jest garażowany...

                                    W wielu firmach jak się ubezpiecza i wypełnia ankietę jest pytanie gdzie stoi
                                    samochód.Tylko,czy moje ubezpieczenie jest mniejsze,czy większe nie wiem,bo tego
                                    ubezpieczyciel nie podaje.
                                    • anias29 gryzelda 25.01.10, 13:19
                                      > W wielu firmach jak się ubezpiecza i wypełnia ankietę jest pytanie gdzie stoi
                                      > samochód.Tylko,czy moje ubezpieczenie jest mniejsze,czy większe nie wiem,bo
                                      tego ubezpieczyciel nie podaje.

                                      Wg moich informacji, jeśli podałabym, że samochód garażowany, to składkę AC
                                      miałabym nieco niższą. Ale tego nie robię, żeby nie mieć problemów z wypłatą
                                      odszkodowania, gdyby mi samochód ukradli gdzieś na mieście.
                                      PS: Ubiezpieczam auto 12-letnie;P
                                • bswm Re: samochód a dochód 25.01.10, 21:17
                                  A ja zawsze miałam zniżkę w przypadku garażowania auta - i w link4 i w hestii i
                                  w PZU.
                              • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:18
                                Mam nowszy samochód AC w HDI i dla wysokości składki nie ma żadnego znaczenia
                                gdzie samochód stoi. Gdzie to ma znaczenie, w której firmie ?
                                > Nie jestem mechanikiem, ale jestem pewna, że rdza nie służy
                                > samochodom... nie wiem, co jeszcze mam tutaj tłumaczyć?
                                Od rdzy jest bardziej blacharz niż mechanik. Samochód stojący pod chmurką
                                bardziej rdzewieje na zewnątrz, więc przy starszym roczniku ma to co najwyżej
                                znaczenie kosmetyczne, ale nie wpływa w zasadzie na awaryjność samochodu.
                                Podwozie nie rdzewieje bardziej, niż w garażowanym samochodzie o ile garaż nie
                                jest ogrzewany ( a takich jest większość).
                                • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:02
                                  Jejku, nie mam już siły się kłócić. Na przykład w Liberty Direct.
                                  Jeśli w Twojej firmie nie ma to znaczenia, to znaczy że
                                  prawdopodobieństwo zajścia szkody jest uśredniane pomiędzy tymi,
                                  którzy auto trzymają w garażu a tymi, którzy je trzymają na ulicy.
                                  Tak więc jeżeli masz garaż, to przepłacasz.

                                  I ok, rdza jest super, rdza nie szkodzi samochodom, a przy sprzedaży
                                  wręcz podnosi wartość auta.
                                  • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:14
                                    Wiem, że nie masz siłyn się kłócić, bo jak ktoś nie ma się czym podeprzeć, to mu
                                    ciężko przekonywanie wychodzi tongue_out Nie wdam się z nikim w dyskusję o księgowości,
                                    bo tu bez pomocy mojej teściowej (księgowej) dałabym się wpędzić w kozi róg,
                                    gdyż nie mam o niej zielonego pojęcia. Nie mam też pojęcia w wielu innych
                                    dziedzinach i wolę się z miejsca przyznać do niewiedzy niż brnąć dalej. W
                                    mechanice samochodowej, blacharce i akwarystyce mam raczej większe niż mniejsze
                                    pojęcie, choć z całą pewnością nie wiem wszystkiego (nikt nie wie).
                                    • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:22
                                      No cóż, być może masz pojęcie w mechanice samochodowej. Nie przeczę.
                                      Natomiast jako nabywca i czynny użytkownik pojazdu mechanicznego nie
                                      kupiłabym zardzewiałego samochodu, a jeśli tak, to po niższej
                                      niż rynkowa cenie (co jest utratą wartości i tym samym - kosztem).

                                      A jeśli już rozmawiamy o branżach, w których czujemy się dobrze, to
                                      - przynajmniej jako teoretyk - czuję się mocniejsza od Ciebie w
                                      ubezpieczeniach.
                                      • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:25
                                        > A jeśli już rozmawiamy o branżach, w których czujemy się dobrze, to
                                        > - przynajmniej jako teoretyk - czuję się mocniejsza od Ciebie w
                                        > ubezpieczeniach.
                                        Z cała pewnością, bo ja się mogę wypowiedzieć tylko o dwóch firmach w których
                                        mam ubezpieczone samochody, choć o ile dobrze pamiętam, to któraś z dziewczyn na
                                        forum była w tym temacie biegła. Coś mi świta, że to Erin, ale głowy nie położę.
                                        • e_r_i_n Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:32
                                          figrut napisała:

                                          > Coś mi świta, że to Erin, ale głowy nie położę.

                                          To dobrze smile Bo ja doświadczenie mam niewielkie i z jedną firmą smile
                              • jowita771 Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:47
                                > AC. Jeśli autorka ubezpieczy samochód od kradzieży, to przy
                                > obliczaniu składki wyliczone zostanie większe pradopodobieństwo
                                > zaistnienia szkody niż gdyby trzymała samochód w garażu zamkniętym
                                > na prywatnej posesji. Wyższe prawdopodobieństwo szkody to wyższa
                                > składka.

                                Rzeczywiście mniejsze prawdopodobieństwo, że ukradną z garażu na prywatnej
                                posesji. Problem tylko, jak pojedziesz do znajomych/sklepu/pracy czy
                                gdziekolwiek indziej i zostawisz samochód pod chmurką, bo garażu ze sobą nie
                                zabierasz. Co wtedy z ubezpieczeniem, ubezpieczyciel może nie wypłacić, bo miał
                                być garażowany, a stał pod gołym niebem, jak został skradziony? Coś się kupy nie
                                trzyma ta teoria.
                                • iminlove Re: samochód a dochód 25.01.10, 12:55
                                  To jest tylko uogólnienie...
                                • anias29 jowita771 25.01.10, 13:23
                                  Problem tylko, jak pojedziesz do znajomych/sklepu/pracy czy
                                  > gdziekolwiek indziej i zostawisz samochód pod chmurką, bo garażu ze sobą nie
                                  > zabierasz. Co wtedy z ubezpieczeniem, ubezpieczyciel może nie wypłacić, bo miał
                                  > być garażowany, a stał pod gołym niebem, jak został skradziony?

                                  Dokładnie tak. Dlatego jak napisałam powyżej, nie zaznaczam opcji "garaż", przez co płacę nieco wyższą składkę, ale dostanę odszkodowanie, jeśli samochód "zniknie" np. sprzed sklepu.
                                  • iminlove Re: jowita771 25.01.10, 14:23
                                    anias29 napisała:

                                    > Dokładnie tak. Dlatego jak napisałam powyżej, nie zaznaczam
                                    opcji "garaż", prze
                                    > z co płacę nieco wyższą składkę, ale dostanę odszkodowanie, jeśli
                                    samochód "zni
                                    > knie" np. sprzed sklepu.

                                    A któż Ci powiedział, że właśnie tak powinnaś robić??
                                    • anias29 iminlove 25.01.10, 15:57
                                      > A któż Ci powiedział, że właśnie tak powinnaś robić??

                                      Broker ubezpieczeniowy.
                                      • iminlove Re: iminlove 25.01.10, 17:12
                                        Zmień brokera... smile
                                        • anias29 Re: iminlove 25.01.10, 18:58
                                          > Zmień brokera... smile

                                          Nie mogę, pracuję u niegobig_grin
          • alek06 Re: samochód a dochód 28.01.10, 16:16
            Ja kupiłam uzywany samochód do 10 tys,wykupiłam OC w PZU.Bo musiałam
            I powiem Wam ze najwiekszy staroc ale to wlasne auto i mozna poki co
            nim jezdzic niz autobusem.
    • gku25 Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:12
      Qrcze, no nie wiem czy bym się zdecydowała. Też mi się wydawało kiedyś, że
      samochód to tylko paliwo. A tymczasem wystarczyło jedno włamanie do auta i
      koszty demolki wyniosły prawie 3,000 pln, że już nie wspomnę o rozmaitych
      pierdółkowatych naprawach, których znajomy za darmo nie naprawi-rozrząd, klocki
      hamulcowe, drążki, paski, wymiany płynów - no masa tego jest. Jak już tak bardzo
      się upierasz to ewentualnie jakieś seicento-wygoda średnia ale koszta utrzymania
      i części nie są jakoś porażające. Ale przemyślałabym to bardzo poważnie-chyba
      jednak wolałabym zapłacić czasem za taryfę.
    • drinkit Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:19
      > mam pytanie- czy przy dochodzie na osobę w rodzinie - powiedzmy 1100
      > zł kupowałybyscie samochód??

      Jak najbardziej, samochód to duże ułatwienie.
    • aga90210 Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:22
      Policz sobie, ile kosztuje miesięcznie samochód i sprawdź, czy wyjdzie więcej,
      niz taksówki, ot tyle. Np. rata 300 zł+paliwo 100+ ubezpieczenie i naprawy
      100=500 zl=20 kursów taksówką...
      • ola Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:26
        wszystko zalezy
        kwestia priorytetów

        ja sobie nie wyobrazam życia bez samochodu.
        Po prostu jest mi niezbędny.
        Ale pewnie są ludzie, którzy tę kasę woleliby wydac na coś innego
        • gku25 Re: samochód a dochód 24.01.10, 13:54
          Np. na jedzenie.
          • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:01
            Samochod 160 zł mies. rata, gaz- nie wiem ...ile mozna wydac jezdzac trase 10
            minutowa 2 *dziennie plus na zakupy plus za miasto weekend powiedzmy 30 złw
            jedna strone.


            -
            https://www.suwaczek.pl/cache/7e027b4bd3.png
      • zanet_kaleta Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:10
        do biedronki taksówka bym nie jechała smile

        ja mam 20 letni samochód, do którego tylko leje paliweo, wymieniam
        czasem zarówki, olej silnikowy i inne płyny, zero napraw od paru lat
        (3 lata temu tłumik, 120zł)
        • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:14
          Opon tez nie zmieniasz?
        • iwles Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:25

          + ubezpieczenie (jeśli w pierwszym roku to pelnopłatne bez żadnych zniżek)
          + 2 razy do roku zmiana opon - jesli samochód kupiony z jednym kompletem lub
          oponami zużytymi - konieczność zakupu nowych - koszt min. 1000 zł.
          + oprocz wymiany olejow i innych płynów - wymiana filtrów.
          + przegląd techniczny
          + ewentualnie garaż
          + szkody wyrządzone przez innych, np. (tak jak mi się zdarzylo w piątek) - ktoś
          ci ułamie lusterko zewnętrzne - rzecz do zrobienia natychmiast - koszt 200 zł. uncertain
          + jesli samochód eksploatowany rzadko - częściej trzeba wymieniać akumulator, bo
          niejeżdżenie wcale nie jest dobre dla samochodu (albo ładować częściej,
          szczegolnie w duże mrozy, więc nie będzie to samochod niezawodny)
          • zanet_kaleta Re: samochód a dochód 24.01.10, 15:07
            opony mam "wielosezonowe", nie zmieniam
            ubezpieczenie 340 na rok - 30zł miesiecznie
            przeglad teczniczny 99zł rocznie
            akumulator żywy, nie wymianiam, nie ładuję
            jeżdżę po mieście, robię zakupy, odwiedzam siostry itp smile dokina tez
            jezdze
            za garaz nie płacę, mam pod blokiem swoje miejsce
            • iwles Re: samochód a dochód 24.01.10, 15:14

              no cóż - mam swoje zdanie na temat opon wielosezonowych.
              I na ile lat ci tych opon wystarcza ? Bo wydaje mi sie, że ich zużycie jest
              szybsze niż tych zmienianych - więc tak średnio raz na 2-3 lata trzeba kupić
              nowy komplet.

              a ubezpieczenie twoje to prawdopodobnie już z dużymi zniżkami, a autorka wątku
              musiałaby płacić na początku 100%.
            • e_r_i_n Re: samochód a dochód 24.01.10, 15:21
              Co to znaczy wielosezonowe? Przecież poza zużyciem w czasie jazdy, guma ma też
              swoją żywotność.
              • gryzelda71 Re: samochód a dochód 24.01.10, 16:51
                O matko,bałabym sie na takich oponach tej zimy jeździć.
              • crises Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:03
                > Co to znaczy wielosezonowe?

                Pewnie chodziło o całoroczne. W polskich warunkach (duże różnice temperatur,
                bardzo zróżnicowane warunki, kiepski ogólny stan dróg, problemy z sensowym
                utrzymaniem w zimie) jest to durnota jakich mało.

                > Przecież poza zużyciem w czasie jazdy, guma ma też
                > swoją żywotność.

                5 lat.

                Komplet opon sezonowych przy normalnym niekomercyjnym jeżdżeniu wystarcza na
                jakieś 3-4 lata. Z czego jasno wynika, że przy uwzględnieniu okresu żywotności
                gumy oszczędność na całorocznych jest mocno... dyskusyjna.
                • ruda_kasia Re: samochód a dochód 26.01.10, 12:24
                  A jeżdziłyście na całorocznych, czy teoretyzujecie? w moim samochodzie są
                  zimówki (nowiutkie, wymienione 3 tygodnie temu) w samochodzie męża całoroczne.
                  Jego samochód lepiej się trzyma gleby.
                  Zatem proponuję spróbować, zanim się wypowie sąd o głupocie polegającej na
                  jeździe na oponach nie-sezonowych. Jakoże obecne dwa samochody są piątym i
                  szóstym, które objeżdżamy wspólnie, z których to samochodów niektóre miały
                  sezonowe opony, inne całoroczne lub ten sam samochód w różnych okresach jedne i
                  drugie - nie dam złego słowa powiedzieć o oponach całorocznych. A jeździliśmy w
                  różnych warunkach i terenowych i klimatycznych.

                  Do tzw ad remu zaś - mieliśmy samochód przy dochodach niższych niż podawane
                  przez autorkę (fakt, było to parę lat temu), teraz przy - rzec by można niewiele
                  wyższych - pewnie między 1500-2000 na łeb mamy dwa samochody. No ale
                  zdecydowanie inaczej te same kwoty wyglądają w przeliczeniu na 2 a na 4 osoby.
                  Chociaż wydaje mi się, że kiedy pierwszy raz kupowaliśmy drugi samochód to nasze
                  dochody nieznacznie przekraczały 5000 zł. Nigdy nie popadliśmy w jakieś problemy
                  finansowe z powodu posiadania i utrzymywania samochodów. Aha, większość z nich
                  była na gaz.
                  Ostatecznie, jak się okaże, że samochód jest zbyt drogi w utrzymaniu, można go
                  zawsze sprzedać i mieć nauczkę na przyszłość.
                  • gryzelda71 Re: samochód a dochód 26.01.10, 12:31
                    > A jeżdziłyście na całorocznych, czy teoretyzujecie?

                    Jeździłam.I mam nówki zimówki,wiec mam porównanie.
                    • madziulec Re: samochód a dochód 26.01.10, 12:57
                      Sasiadka na calorocznych nei wyjechala z parkingu...

                      Siedzi w domu z dzieckiem, czasem musi, bo czekanie caly dzien na meza jest
                      czesto uciazliwe...
                      • ruda_kasia Re: samochód a dochód 27.01.10, 09:24
                        A moja teściowa na zimowych smile o czym to świadczy? ano że jeździć nie umie, bo
                        ja na letnich wyjechałam (przed zmianą opon to było).
    • zebra12 Samochód jest drogi w utrzymaniu 24.01.10, 14:00
      Fakt, że mam mniej na osobe w rodzinie, ale nie kupowałabym auta i
      tak. Miałąm kiedys tarego forda i wciąz się coś psuło. Ja się na
      naprawie nie znam więc trzeba było za każdą rzecz płacić.
      Zrezygnowałam. Teraz jeżdżę komuniakcją miejską i nie jest źle. Choć
      muszę wstawać o 5 rano i jechać 25 km n wieś, 3-4 środkami
      komuniakcji.
    • czustka Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:11
      Ja mam jakieś 4 tys z hakiem na nas dwoje + dziecko w dużym mieście i kupiłam
      niedawno nowe auto , chyba mnie zjecie...bom za biedna.
      A ja mam to gdzieś wydawałam ponad 400 zł na taxówki miesiecznie ! Wiec wole
      płacic ratę za fajne auto które ma kilkuletnią gwarancje wiec nie nie martwie
      się usterkami.
      • czustka Re: samochód a dochód 24.01.10, 14:13
        Aha gdy jade na wielkie zakupy do ulubionego marketu samochód spali mi benzyny
        za 3 zł - taxiarzowi płaciłam za kurs 12
        • otojatu Re: samochód a dochód 24.01.10, 15:11
          Są wypożyczalnie samochodów.Już od 55zł na dobę coś pożyczysz i pojedziesz za
          miasto.
    • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 15:24
      Nie będę obiektywna, bo nie potrafię żyć bez samochodu. Miałam go jako
      bezrobotna i robotna tongue_out Samochody mam od 1993 roku, a z pracą i dochodami
      naprawdę różnie bywało, a samochody zmieniały się zależnie od zasobności
      portfela. Ja na Twoim miejscu nawet bym się nie zastanawiała i kupiła, ale nie
      na raty. Jeśli masz kogoś bliskiego i zaufanego z zniżkami na OC, to kup
      samochód jako współwłaściciel. Wtedy OC płacisz ze zniżkami jakie przysługują
      współwłaścicielowi. Samochód na gaz oczywiście, niezbyt awaryjny i z tanimi
      częściami (tu polecam opla corsę ze względu na tanie części). Licz się z tym, że
      samochód na krótkich trasach pali bardzo dużo i zimą krótkie trasy będą Cię
      drogo kosztować z tego względu, że nawet samochód na gaz odpalasz na benzynie i
      przełączasz dopiero kiedy się rozgrzeje (czyli tą 5-10 minutową trasę). Wiele
      napraw potrafi zrobić "złota rączka" bez ingerencji mechanika. Żarówki wymienisz
      sama jeśli posiadasz dwa śrubokręty - krzyżakowy i płaski + standardowe klucze
      nr.8, 10, 13 płasko oczkowe.
      Lepiej wydać ponad cenę giełdową za starszy samochód ale zadbany, niż nizszą za
      nowszy ale do naprawy.
      • e.mama.s Re: samochód a dochód 24.01.10, 16:44
        corsa jest fajna ale wymiana żarowek-jednej przynajmniej z przodu
        mijania jest dość trudna.
        • m.nikla Re: samochód a dochód 24.01.10, 17:51
          Tak własnie myslałam o corsie lub golfie jakims ...uprosiłabym ojca zeby kupił
          ze mna on ma znizki , bo autem jezdzi od 18 roku zycia ....
          Kombinuje tak żeby było dobrze.
          Myslę o takim aucie własnie zeby lusterka nie były po 2 stówy.
          Ma jezdzic po prostu.
          • e.mama.s Re: samochód a dochód 24.01.10, 18:02
            słuchaj firgut jest mechanikiem sam.
          • iwles Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:15

            lusterko było tańsze niż 200 zl, prawie tyle wyniosla cala usługa smile


            I musisz pamiętać, że oprocz opłat za paliwo - rocznie do samochodu
            będziesz musiała dołożyć ok. 1000 zł (nie licząc nieprzewidzianych
            wydatkow)
          • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:21
            Lusterko do cinquecento kosztuje 120zł, więc ciężko będzie...
            • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:24
              Lusterko do cienkusia na szrocie to wydatek rzędu 20-50 zł. i jest tego cała
              masa. Nie są to panewki, pierścienie, amortyzatory, paski czy łańcuszki
              rozrządu, czyli to, co bezwzględnie powinno być nowe.
              • iwles Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:28

                ale trzeba miec czas, żeby jeździć i szukac. Lusterko (szczególnie
                lewe) konieczne jest natychmiast. Przynajmniej mi taka naprawa
                natychmiastowa od reki była potrzebna.
                • figrut Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:54
                  Cienkusie to samochody które masowo okupują szroty. Naprawdę nie trzeba ich
                  kilku objeżdżać, aby lusterko dostać. W takim małym miasteczku jak moje na małym
                  szrocie stoi 5 cienkusi, a wszystkich samochodów razem jest tam 12. Wszystkie są
                  bez chłodnic bo to bardzo pożądany towar, ale lusterka mają wszystkie. Osobiście
                  odradzałabym cienkusia, bo to taki trochę nowszy maluch z podobną awaryjnością
                  części.
                  • iwles Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:43

                    ale ja nie piszę o cienkusiu tongue_out
                    • babcia47 Re: samochód a dochód 25.01.10, 10:59
                      jeżeli dziewczyna potrzebuje "jeźdxidełka" by byc bardziej mobina,
                      nie zamiarza szaleć ani udawać króla szos to cienkuś lub tico
                      spokojnie jej wystarczy przy dwóch osobach, w tym dziecko..mozna
                      czasem trafic b.dobry egzemplarz po jakims emerycie, garazowany i
                      prawie nie jeżdżony..koszty utrzymania poza paliwem to ok 300-
                      400zł ,OC+ badania techniczne dobrze podłaczyc sie do kogos ze
                      znizkami, wbrew pozorom to niewielkie ryzyko dla kogos kto ich
                      uzycza, sprawdzałam pod kontem swoich dzieci..w razie czego
                      (stłuczki) trzeba bedzie ponieśc niewielka dopłate w nastepnym roku
                      do OC swojego i uzyczającego, u mnie koszt wyniósłby ok 70,-
                      łacznie, po roku składki wracaja do poprzedniego poziomu, w
                      niektórych TU dopuszczalna jest jedna szkoda bez utraty znizek.
                      Najczęściej sprzedający oddaje komplet opon przy sprzedazy (również
                      zimówki). Wazne jest to równiez ze małe autka często mało palą,
                      szczególnie gdy sa zadbane (mój ok 4-4,5l/100 km po miescie, w
                      trasie 3,8, sprawdzone kilkakrotnie), "maluchy sa zwrotne, łatwo
                      zaparkować, z racji mniejszego litrazu nizsza jest tez składka OC.
                      Na wysokość składki OC ma wpływ wiek kierowcy (młodsze osoby płaca
                      więcej, do jakiego wieku to róznie u róznych TU), miejsce
                      zamieszkania, bo od tego wyliczana jest "szkodowośc" na danym
                      terenie (w Warszawie to samo OC, w tym samym TU może byc droższe niż
                      w małym mieście na prowincji) procent posiadanych zniżek, czy
                      samochodem jeździ sam kierowca czy ktos jeszcze i w jakim jest
                      wieku, w ilo ratach płaci się składke roczną (przy jednorazowej
                      opłacie zazwyczaj dodatkowo 5%), czy przedłuża się polise w tym
                      samym TU (dodatkowe znizki), pozatym aktualne promocje..mozna dostac
                      kolejne znizki, zazwyczaj TU dla niezaleznych agentów przeznaczaja
                      mozliwość udzielania znizek i większa ilośc promocji i w ten sposób
                      mizna zapłacic sporo mniej nic bezposrednio w biurze TU..ja w ten
                      sposób płacę o ok 1/3 nizsza składkę niz mąz, który ubezpieczył sie
                      w tym samym TU ale w biurze..W nastepnych latach składke sie
                      indeksuje w stosunku do ubiegłorocznej więc warto na wstępie
                      poszukac niskiej składki..to, w jaki sposób likwidowana jest szkoda
                      to juz problem osoby, której autko uszkodził posiadacz polisy..wazne
                      sa jednak dodatkowe bonusy, które otrzymuje sie przy okazji OC jak
                      np. assistance (jakie ulatwienia np. holowanie, nocleg, dowóz
                      paliwa, wymiana koła w trasie itp.), wysokośc NNW i co obejmuje
                      (choc to niby osobna polisa)..pozatym sposób "obsługi" czyli np. to,
                      ze agent w odpowiednim momencie przypomina o przedłuzeniu polisy,
                      jest dyspozycyjny (przyjdzie sam lub umówi się wtedy i tam gdzie
                      wygodniej), dostarczy odpowiednich "paperków" w razie potrzeby i ew.
                      pomoze wypełnic (np. w razie koniecznosci skorzystania z NNW). To
                      czy samochód jest garazowany czy nie na OC nie ma wpływu
                      • madziulec Re: samochód a dochód 25.01.10, 11:10
                        Ja potrzebowalam samochodu.

                        Bylam w podobnej sytuacji.
                        Trafilam na samochod, nei jezdzidelko. W bardzo dobrym stanie.
                        Honde. Honda nie psuje sie jak inne, naprawde.
                        Ale... Niestety padlo cos tam z zaplonem, poszlo 750, bez tego auto nei ruszylo.
                        Potem nieszcezsliwie w nastepnym miesiacu wymiana tlumika, tez trzeba raz na
                        jakis czas. Nie, nie kupilam firmowego, bo kosztowaloby 500. Z wymiana.. 300.

                        Mam wszystkie znizki i OC i AC, ale rok temu walnal mnie gosc i trzeba autko zrobic.
                        Troche rdzewieje...

                        A teraz ma padniety akumulator. Ale przeciez malo ktore autko wytrzymuje takie
                        mrozy...


                        Zalezy kto i do czego potrzebuje.
                        Moj ma i gaz i benzyne. Nie wymadrzam sie, ale wiem ile to kosztuje.
                        I wcale nie tyle ile piszecie. Bo np. zarowek to nie wymienialam lata cale, ale
                        np. rok w rok przeglad OBOWIAZKOWY techniczny prawie 200, bo gaz...
                        Wczesniej trzeba sprawdzic czy wszystko ok...
                        • babcia47 Re: samochód a dochód 25.01.10, 20:22
                          pisze "jeźdzodełko" bo na emamie wiekszość w ten sposób traktuje
                          małokitraziwe autka..mam tikusia od 14 lat, dostałam w b.dobrym
                          stanie..jedyna naprawa jaka mi sie trafiła to wymiana katalizatora i
                          jakies tam drobiazgi w sumie 360,- z robocizna (poprztylałam sie z
                          małzem, z innego powodu, wiec uniesioma honorem sama zleciłam
                          naprawe i musiałam zapłaciś tez i za to..w sumie ok 1/3 kosztu
                          naprawy..potem miałam powazny wypadek w którym ucierpiała
                          blacharka , poszła chłodnica i troche drobnych części..ale kupiłam
                          za grosze dla blach drugie autko..małż z tesciem i szwagrem, który
                          zajmuje się sprowadzaniem i doprowadzaniem do stanu uzytku auta z
                          zachodu zrobili mi przekładkę (bebechy mojego starego były i sa ok),
                          przy okazji dostałam dwa komp;ety opon w doskonałym stanie, za
                          starego jedna ucierpiała w wypadku druga przednia poszła za nia do
                          kosza, w kupionym przy okazji dostałam nowiuteńkie amortyzatory i
                          akumulator..co sie przydało, bo w starym miałam je akurat wymieniać
                          (amortyzatory)..śmigam nim trzeci rok, jeżdże w dalekie trasy gdy
                          potrzebuję..silnik i okolice w doskonałym stanie, musze tylko
                          podregulować światełka..części w czasie przekładki sprowadzałam
                          przez net lub mniej wazne (np.lusterka) były kupowane na
                          szrotach..za grosze, (w porównaniu do innych samochodów) i jedne
                          (nówki) i drugie (ze szrotu)..gdyby nie wypadek to łaczny koszt
                          napraw przez te lata (łacznie z wymiana oleju i innych płynów,
                          foltrów, żarówek, kupnem nowych dywaników, wizytami na myjniach, gdy
                          nie chce mi sie myc ręcami) wyniósł by mnie ponizej tysiąca zł..
                          • gryzelda71 Re: samochód a dochód 25.01.10, 20:58
                            A ile kosztowały cię badania techniczne przez te 14 lat?
                            • babcia47 Re: samochód a dochód 25.01.10, 22:48
                              +/- 1400 zł, bo cena nieznacznie wzrosła na przestrzeni tych lat,
                              poczatkowo wynosiła cos ponozej 80,-..a ile kosztowały by mnie
                              bilety autobusowe i kolejowe na dalszych trasach + ew. taksówka lub
                              komunikacja miejska na miejscu?..nie wiem jak jest teraz ale do roku
                              2002 jazda w delegacje własnym autkiem lub wykorzystanie prywatnego
                              do celów słózbowych (na podstawie umowy z pracodawcą, miałam taka bo
                              m.in. musiałam w krótkim czasie przemieszczac sie na trasach
                              bliskich i dalekich) było baaaaaardzo korzystna..o wrzucaniu w
                              koszty DG juz nawet nie wspomnę..
                              • gryzelda71 Re: samochód a dochód 26.01.10, 07:43
                                Czyli koszta wzrosły.Posiadacze auta,zwłaszcza ci którzy mają pieniądze i nie
                                muszą na głowie stawać w podbramkowych sytuacjach łatwo zapominają o
                                poczynionych wydatkach.
                          • madziulec Re: samochód a dochód 25.01.10, 22:29
                            Ciekawe wink

                            www.radar.pl/Katalizator-spalin-TICO-14139-78810-000-12186267/ sam
                            katalizator 330.. wymiana... no i te drobiazgi wink))


                            Al edobra wink

                            Slucham Cie dalej, z wielka uwaga wink
                            • babcia47 Re: samochód a dochód 25.01.10, 22:41
                              a jak to wygladało w 2002 r?.. bo wtedy wymieniałam, wymieniłam
                              koszty na przestrzeni 14-tu lat co nie znaczy, ze wszystkie
                              poniosłam wczoraj...tak bardzo chcesz mnie złapac na fantazjowaniu?
                              dlatego ze mam w nicku "babcia" i posadzasz mnie o demencję czy dla
                              zasady, bo głupio przyznac, ze samochód /jeździdełko dawno przestał
                              byc przejawem dobrobytu a stał się narzedziem ułatwiajacym zycie jak
                              pralka automatyczna czy mikser?..zadaje sie, ze coniektórym
                              posiadany samochód robi dobrze na samopoczucie i czepianie sie w
                              tym temacie tylko przedstawicieli rodzaju męskiego, posadzanie ich o
                              przedłuzanie sobie..przyjemnosci z posiadania samochodu stało sie
                              mało aktualne, bo przestali być w tej materii sami... dziwi mnie
                              jednak bardzo, ze pragmatyczne zazwyczaj kobiety (niektóre) przejeły
                              tą śmiesznostkę i czasem panów dystansują
                          • moofka Re: samochód a dochód 26.01.10, 09:13
                            babcia47 napisała:

                            > pisze "jeźdzodełko" bo na emamie wiekszość w ten sposób traktuje
                            > małokitraziwe autka..mam tikusia od 14 lat, dostałam w b.dobrym
                            > stanie..jedyna naprawa jaka mi sie trafiła to wymiana katalizatora i
                            > jakies tam drobiazgi w sumie 360,- z robocizna (poprztylałam sie z
                            > małzem, z innego powodu, wiec uniesioma honorem sama zleciłam
                            > naprawe i musiałam zapłaciś tez i za to..w sumie ok 1/3 kosztu
                            > naprawy..potem miałam powazny wypadek w którym ucierpiała
                            > blacharka , poszła chłodnica i troche drobnych części..ale kupiłam
                            > za grosze dla blach drugie autko..małż z tesciem i szwagrem, który
                            > zajmuje się sprowadzaniem i doprowadzaniem do stanu uzytku auta z
                            > zachodu zrobili mi przekładkę (bebechy mojego starego były i sa ok),
                            > przy okazji dostałam dwa komp;ety opon w doskonałym stanie, za
                            > starego jedna ucierpiała w wypadku druga przednia poszła za nia do
                            > kosza, w kupionym przy okazji dostałam nowiuteńkie amortyzatory i
                            > akumulator..co sie przydało, bo w starym miałam je akurat wymieniać
                            > (amortyzatory)..

                            to tak wlasnie jest z tymi sprowadzanymi autami co sa niby nieuzywane po
                            niemieckich emerytach
                            nieuzywane bo juz nie dalo rady
                            i po emerycie nie jednym
                            a siedmu smile


                            • babcia47 Re: samochód a dochód 27.01.10, 17:44
                              swój dostałam po kimś z rodziny, gdzie miałam pewność w jaki sposób
                              samochód był eksploatowany, o tym, że w doskonałtm stanie, swiadczy
                              to, ze postarałam sie je zachowac zamiast sprzedac w diabły i kupic
                              cos innego, amortyzatory sama dobiłam jeżdżąc w sprawacch słuzbowch
                              do klienrów.. podobnie kupiła moja kolezanka od wdowy po emerycie,
                              samochód co prawda kilkuletni ale przebieg poniżej 20 tys.
                              (niedzielny kierowca, który w ostatnich latach prawie nie jeździł ze
                              względu na chorobę i wiek), wdowa bez prawka, garazowany..stan i
                              wygląd w momencie zakupu jakby dopiero co z salonu wyjechał..jeździ
                              nim od kilku lat, oprócz obowiązkowych opłat, lania benzyny i
                              koniecznej wymiany płynów zadnych dodatkowych kosztów z powodu
                              napraw..szwagier zajmuje się sprowadzaniem ale skorzystałam z jego
                              pomocy ze wzgledu na to, że jest mechanikiem..gdyby nie to ze
                              chciałam zachowac dobry silmik ze "starego autka, poewnie
                              skorzystałabym z jego posrednictwa przy zakupie innego, zreszta
                              mieszkam przy granicy i z autoryzowanego komisu z przechodzonymi
                              autami mozna trafić perełki w całkiem przyzwoitej cenie
                • iminlove Re: samochód a dochód 24.01.10, 20:11
                  Ja straciłam lusterko będąc na nartach w Zakopcu. Musiałam kupić od
                  razu, w serwisie. Stąd cena.

                  BTW: większość osób ma awersję to szukania części używanych.
                  Niektórzy nie mają czasu, niektórzy zwyczajnie takim częściom nie
                  wierzą...
    • volta2 Re: samochód a dochód 24.01.10, 19:12
      dziewczyno, a może weźmiesz sobie mój stary samochód na próbę?
      stoi pod blokiem u teściów i się marnuje bo do sierpnia nikt nim nie
      będzie jeździłsmile
      nawet nie ma komu go z tego pod bloku zabrać, żeby ich w oczy nie
      kłuł.(jakie u/ó tu powinno być?)
      zapłacisz za ubezpieczenie, jak coś się popsuje to naprawisz i
      będziesz wiedziała czy to takie niezbędne. i czy cię stać.
      noo, nie jest zagazowany...

      siedzę i myślę kogo poprosić o wywiezienie go na wieś do stodoły, i
      nie ma komu, zatem może ty się nim zaopiekujesz?smile
      duże miasto w centralnej polscesmile
      • otojatu cinquecento 24.01.10, 19:44
        Najtańsze masz cinquecento .Jak nie ważne dla ciebie czyzm będziesz jeździć Za
        litra kupisz reklamówkę części na szrociewink.Mało pali.Mało miejsca zajmuje na
        parkingu.Zero wygód.W sam raz na pierwsze autowink
    • madame_edith Re: samochód a dochód 24.01.10, 21:50
      Ja z tych, co bez samochodu sobie nie wyobrażają życia, a już zwłaszcza dygania
      z siatami. Jesteś sama, tym bardziej nikt za Ciebie zakupów nie dźwiga. Znajdź
      tylko coś porządnego smile
      • grzalka Re: samochód a dochód 24.01.10, 22:49
        jasne,że warto kupić- my kupiliśmy samochód przy dochodach poniżej 1000 na osobę
        i była to słuszna decyzja, nie wpadliśmy z tego powodu w długi, nie obniżył nam
        się standard życia (i tak był niski wink )a korzyści z posiadania samochodu ogromne
        • gryzelda71 Re: samochód a dochód 25.01.10, 07:25
          nie obniżył nam
          > się standard życia

          Kurcze jak się ma mało kasy,to brak każdych 10zł czuć.A na forum auta nic nie
          kosztują,budżet tego nie odczuwa cuda panie cuda.
          • grzalka Re: samochód a dochód 25.01.10, 11:10
            gryzelda71 napisała:

            > nie obniżył nam
            > > się standard życia
            >
            > Kurcze jak się ma mało kasy,to brak każdych 10zł czuć.A na forum auta nic nie
            > kosztują,budżet tego nie odczuwa cuda panie cuda.

            ja też uważam, że to cud, ale tak jest- wielokrotnie mnie zastanawiało jak to
            się dzieje, że z każdej kwoty jestem w stanie odłożyć, może jesteśmy
            minimalistami? albo mamy wrodzony talent do oszczędzania/

            a pieniądze na samochód nie były z budżetu bieżącego, były zarobione wcześniej i
            sobie leżały na koncie
          • babcia47 Re: samochód a dochód 25.01.10, 11:17
            wbrew pozorom samochód pozwala wiele zaoszczędzić..np. zamiast robic
            zakupy w sklepiku pod domem i płacić o 20-30% za kazda "pierdółkę"
            mozna zrobić wielsze zakupy raz na kilka-kilkanaście dni..w moim
            miescie bilet na autobus komunikacji miejskiej to ponad 2,- za jedna
            osobę, miesieczny mozna wykupić tylko na okreslone trasy, wiec na
            kazdy dodatkowy przejazd trzeba znów i tak wywalac kasę, podobnie
            gdy jedzie sie o innej porze niz zadeklarowana..gdy podwozi sie
            dziecko do placówki, licząc w obie strony, to wydatek dziennie jest
            rzedu 6,- i trzeba z przystanku leciec jeszcze pół kilometra (tyle
            miałam do przedszkola) a potem 2x tyle do pracy..gdy do samochodziku
            nalałam paliwa za 20,- to jeździłam cały tydzien, w tym kilka razy
            do miasta i do sklepów, podjeżdżajac pod drzwi, nie było problemu,
            ze autobus nie przyjechał lub nie zatrzymał się (goń z małym
            dzieckiem 7 km w zacinajacą gradem ulewe i to na tempo zeby zdążyc
            do pracy, zdarzyło się) nie ma problemu podjechac do dziadków,
            znajomych czy przychodni, gdy diecko zachoruje. Jazda w dalsze trasy
            w dwie osoby u nas już się opłacała, gdy chodzi o koszty biletów,
            mozna zabrac wszystko co potrzebne i co może się przydać, a komfort
            jazdy, mozliwośc robienia postojów i przerw w podróży, zwiedzania
            tego co po drodze nie do przecenienia
            • gryzelda71 Re: samochód a dochód 25.01.10, 11:24
              Wiesz,a ja widzę,ze odkąd mam samochód to moje wydatki wzrosły,bo teraz po każda
              pierdółkę jeżdżę,a wcześniej nie zawsze chciało mi się iść.I dzieci
              podwożę,zamiast przejść się....
              Na pewno wygodniej,nie ma co mówić,ale taniej?Zwłaszcza w takich warunkach jakie
              teraz panują?
              • moofka Re: samochód a dochód 25.01.10, 11:28
                taniej na pewno nie
                a juz kombatanckie opowiesci babci47 jak to KIEDYS mozna bylo za 20 zlotych
                tydzien jezdzic w te wewte i na atrakcje
                raczej potraktowalabym z przymruzeniem oka wink

                ale wygoda jest nie po przecenienia
                u nas na stanie sa 2 samochody do codziennej dyspozycji
                i jak mi na miesiac auta zabraklo - to nie moglam funkcjonowac normalnie
                rozwozenie dwojki dzieci i dwojki pracujacych przerastalo nas logistycznie
                • gryzelda71 Re: samochód a dochód 25.01.10, 11:34
                  Ja tez się wygodna zrobiłam i za nic nie chciałabym wrócić do stanu przed.Ale na
                  litość to kosztuje.Ot choćby początek mrozów,nie zapalił,trzeba nowy
                  akumulator.To nie koszt 20zł i na szrocie nie znajdzieszwink
                  • moofka Re: samochód a dochód 25.01.10, 11:46
                    no pewnie ze tak
                    trzeba go kupic - czyli duza gotowka na raz albo raty
                    trzeba go ubezpieczyc
                    trzeba go utrzymywac w dobrym stanie technicznym
                    czyli przegaldy i naprawy
                    trzeba go myc, woskowac, zmieniac plyny i tankowac
                    sa miesiace kiedy moje auto kosztuje mnie dobrze ponad tysiac zlotych

                    teraz jakies bydle urwalo mi lusterko, zgubilam kolpak itd
                    to znow sa nieprzewidziane koszty
                    auto mam bardzo ekonomiczne ale 20 zl na paliwo tygodniowo to jakis kosmos
                    place duuuzo wiecej
                    mimo ze wcale duzo nie jezdze bo krece sie nim wokol przyslowiowego komina

                    dlatego najlepszym wyjsciem jest samochod sluzbowy wink
                    • iwles Re: samochód a dochód 25.01.10, 12:00

                      o Moofko, widzę, że Tobie też jakieś bydle urwało lusterko uncertain
                      • moofka Re: samochód a dochód 25.01.10, 12:02
                        noo
                        plakac mi sie chce
                        na razie przykleilam tasma i czekam na lepsze czasy wink
                        cale szczescie prawe nie lewe,
                        • grzalka Re: samochód a dochód 25.01.10, 12:55
                          a my nadal jeździmy rowerami jak tylko jest możliwość, albo chodzimy na
                          piechotę- posiadanie samochodu nie spowodowało, że "jeździmy po każdą
                          pierdółkę"- może to kwestia mentalności?

                          no owszem, benzyna kosztuje, ale sieciówka też, a te koszty dodatkowe to pewnie
                          zależą od samochodu- są takie, które są jak skarbonka bez dna, teściowa ma taki
                          i faktycznie co miesiąc idzie kilkaset zł. na sprawy bieżące, nasz wprost przeciwnie
                          • gryzelda71 Re: samochód a dochód 25.01.10, 13:01
                            Chodziłam na piechotę jak nie maiła auta.Bez sensu mieć samochód i dreptać(żadne
                            to zdrowie przy drogach).Sąsiedzi maja samochód,chyba tylko na wieś jak jadą raz
                            na miesiąc z garażu wyprowadzają,a tak wszystko na piechotę i w rączkach.Bez sensu.
                            • franczii Re: samochód a dochód 25.01.10, 13:12
                              ja mam samochod od kiedy sie przeprowadzilam ale dreptam codziennie 25 minut z
                              dwojka maluchow zeby starszego do przedszkola odstawic a w drodze powrotnej
                              jeszcze wdreptuje do sklepow po zakupytongue_out Tylko jak pada biore samochod.
                              Samochod musze miec bezwzglednie ale uzywam raczej okazyjnie.
                    • figrut Re: samochód a dochód 25.01.10, 14:01
                      > auto mam bardzo ekonomiczne ale 20 zl na paliwo tygodniowo to jakis kosmos
                      > place duuuzo wiecej
                      > mimo ze wcale duzo nie jezdze bo krece sie nim wokol przyslowiowego komina
                      >
                      No włąśnie, koło przysłowiowego komina jeździ się najdrożej, bo to krótkie trasy
                      i wtedy samochód pali najwięcej.
                      Jechałąm nieekonomiczną astrą kombi na gaz do Warszawy we wrześniu. Do samej
                      Warszawy mam 240 kilometrów, musiałam dojechać do Dolinki Służewickiej
                      (warszawiaków z miejsca przepraszam jeśli niepoprawnie napisałam) wjeżdżając z
                      kierunku Płocka. Cała trasa, czyli około 500 kilometrów (do Warszawy i z
                      powrotem do domu) kosztowała mnie 75 zł. Jechałyśmy w dwie osoby (zawoziłam
                      córkę z walizami na studia). Samochód to ekonomia na dalszych trasach jeśli
                      dotyczy minimum dwóch osób. Jazda po mieście wychodzi dużo drożej, więc wtedy to
                      wygoda, nie ekonomia. Jednak z drugiej strony, był kiedyś wątek o tym, że
                      pracuje się nie tylko po to aby przeżyć, ale również po to, aby mieć wygodniej,
                      móc zapłacić za rozrywkę, zachcianki itp.
                      Na forum oszczędzanie był też wątek gdzie przeważały głosy, iż w dużym mieście
                      żyje się taniej niż w małym. Ja żyję w małym i przy takich dochodach jak autorka
                      wątku jak najbardziej kupiłabym sobie samochód.
                      • moofka Re: samochód a dochód 25.01.10, 14:29
                        hm, nie zaczailam
                        ze wiecej place robiac dziennie 30 km
                        niz 240?
                        • madame_edith Re: samochód a dochód 25.01.10, 14:39
                          W przeliczeniu na kilometr więcej smile

                          Tez wokół komina jeżdżę i doprawdy nie wiem, gdzie mi się to paliwo
                          ulatnia wink
                          • moofka Re: samochód a dochód 25.01.10, 15:13
                            no jasne w przeliczeniu na km wiecej
                            ale ostatecznie nie wiecej
                            jezeli moje auto - sprawdzilam wlasnie smile
                            ma maksymalne spalanie 7,6 a minimalne w dlugiej trasie 5,5
                            to jadac dziennie nieekonomicznie 30 km spale go 2,3
                            a jadac dziennie ekonomicznie 240 spale go 13,20
                            tak? wink
                        • figrut Re: samochód a dochód 25.01.10, 15:28
                          Więcej płacisz robiąc krótkie trasy. Odpalając samochód co kilkanaście minut,
                          gazując, przyspieszając, czyli typowa jazda na krótkich trasach lub długich ze
                          światłami i częstym hamowaniem. Na dalekich trasach jedziesz równym rytmem i
                          spalasz dużo mniej paliwa.
                      • iminlove Re: samochód a dochód 25.01.10, 14:44
                        figrut napisała:

                        > Na forum oszczędzanie był też wątek gdzie przeważały głosy, iż w
                        dużym mieście
                        > żyje się taniej niż w małym. Ja żyję w małym i przy takich
                        dochodach jak autork
                        > a
                        > wątku jak najbardziej kupiłabym sobie samochód.


                        No nie do końca się z Tobą zgodzę, w Warszawie nie jest jakoś super
                        tanio, a to miasto 'największe z największych' w Polscesmile Z resztą,
                        gdyby autorka zapytała o ten samochód na forum, o którym wspominasz,
                        to z pewnością by jej to odradzono. Ja rozumiem, że wygoda, fajnie
                        mieć auto, ale pod warunkiem, że nie trzeba stać w korkach. A w
                        dużych miastach to jest częste zjawisko. Z resztą, 2200 na dwie
                        osoby bez opłat to nie są jakieś kokosy, a gdzie jakieś rozrywki,
                        ubrania, wycieczki czy zajęcia pozalekcyjne dla dziecka? O to mi
                        chodzi. Z resztą, jak się coś popsuje czy trzeba wymienić opony albo
                        zapłacić oc, to może być problem, jeśli te opłaty będą sięgać
                        miesięcznej wypłaty. Nie wiem, ja bym się nie zdecydowała, nie jak
                        mam komunikację miejską na poziomie i w miarę wszędzie mogę
                        dojechać.
                        • figrut Re: samochód a dochód 25.01.10, 15:34
                          O tańszym życiu w dużych miastach nie ja pisałam, a mieszkańcy dużych miast:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,20012,105441156,105441156,Zycie_w_duzym_miescie_w_malym_miescie_na_wsi.html
                          Po za tym napisałam, że w mieście jazda nie jest ekonomiczna, jest droga. Nie
                          mniej jednak uważam, że samochód to nie tylko luksus ale i potrzeba. Jeśli za
                          minimum na osobę uważa się 500zł. z groszami, to ponad 1000 zł. na osobę nie
                          jest stawką minimum i taką osobę teoretycznie stać na luksus chodzenia do kina
                          czy inne atrakcje, a więc w miarę normalne życie w którym uwzględnia się nie
                          tylko wegetację, ale i odrobinę luksusu.
                          • iminlove Re: samochód a dochód 25.01.10, 17:19
                            Autorka ma 2200 na dwie osoby - 850 stałych opłat. To jest 1350 na
                            dwie osoby. Jedzenie to pewnie połowa tej kasy. Zostaje 625 zł. Z
                            tego płacisz całą resztę - ubrania, kosmetyki, chemię i zachcianki.
                            Czy tusz do rzęs za 30 zł to luksus? Albo szampon za 10? A spodnie
                            za 150? Wyjazd na wakacje na tydzień nad polskie morze? Zajęcia
                            pozalekcyjne (np. angielski) to kilkaset złotych na semestr. Wyjście
                            do kina to jakieś 50 zł... Nie wiem, ja tu nie widzę dużo miejsca na
                            luksusy... To znaczy jasne, można sobie pozwolić na samochód, ale to
                            chyba będzie raczej 'albo samochód albo luksusy'...
                            • figrut Re: samochód a dochód 25.01.10, 17:35
                              Wybór czy wydać 30 zł. na tusz do rzęs, 50 zł. na kino i 150 miesięcznie na
                              spodnie, czy może kupić samochód a spodnie kupić tańsze lub w lumpeksie zostaw
                              może autorce. My miałyśmy wyłuszczyć za i przeciw, a autorka zadecyduje, czy
                              woli tusz za 15, 30 czy 100zł., a spodnie nowe czy z lumpeksu. Czy może woli
                              kino, czy też film w domu ale luksus przemieszczania się samochodem (choćby
                              spakowania bagażu na wakacje). Każdy ma inne priorytety i jak napisałam całkiem
                              szczerze na samym początku, nie jestem obiektywna, gdyż dla mnie samochód jest
                              niezbędny właśnie ze względu na luksus dostania się wszędzie i o każdej porze
                              dnia i nocy. Wolę zużyć jeden tusz na rok (bo w zasadzie maluję się
                              sporadycznie) i kupić spodnie za 20 zł. w lumpeksie, niż wystawać na
                              przystankach uzależniona od rozkłądu jazdy, a nie od moich własnych potrzeb
                              czasowych. Dla mnie ważniejszy jest samochód, a autorka niech zadecyduje sama
                              czy jest w stanie zrezygnować z wydania pieniędzy na coś innego kosztem
                              posiadania pojazdu.
                              • m.nikla Re: samochód a dochód 25.01.10, 17:41
                                Chcę to autko, bo pozwoli mi ono zapewnić fajniejsze atrakcje niż kino. Spodni
                                nie kupuję co miesiąc nowych na szczescie.
                                Ta kasa o ktorej napisałam to takie minimum ktore mam, na wakacje mam grusze,
                                trzynastkę i zwrot z podatkusmile
                                Dziekuje bardzo ,za kazda rade smile
                              • iminlove Re: samochód a dochód 25.01.10, 17:44
                                Zgadzam sięwink Z tuszu może zrezygnować, ze spodni i z kina też. Ale
                                rezygnowanie za dziecko jest już trudniejsze... Z resztą, sama
                                gdzieś przyznała, że samochód potrzebny jest jej głównie na
                                wycieczki za miasto raz na jakiś czas...

                                Mnie się wydaje, że autorka już zdecydowała - posty krytyczne
                                ignoruje, a tymi przychylnymi się nakręcasmile

                                Ale co kto lubismile

                                Btw: zajmujesz się samochodami zawodowo? smile
                                • m.nikla Re: samochód a dochód 25.01.10, 17:47
                                  Nie ignoruje krytycznych, nad kazdym sie zastanawiam.
                                  Dziecku nie powinno nic zabraknąc, mysle ,ze tak zle nie bedzie...
                                  Poza tym ..pomyslałam,ze jak nie bede wyrabiac- sprzedam samochod....
                                  • madziulec Re: samochód a dochód 25.01.10, 18:42
                                    Tja...

                                    Kiedys ktos mi powiedzial, ze samochod traci juz wartosc w momencie zakupu.

                                    Uzywany tym bardziej.
                                    Kupisz za zalozmy 10.000 i nie sprzedasz za tyle, chyba ze masz jakies
                                    niesamowite szczescie. A samochodow na rynku zastrzesienie...
                                    • chicarica Re: samochód a dochód 25.01.10, 20:02
                                      Nowy traci sporo na wartości w momencie zakupu. Najwięcej w pierwszym roku.
                                      Używany - też traci z roku na rok, ale nie tak bardzo.
                      • madziulec Figrut... 25.01.10, 18:39
                        Nie iem jak to zrobilas wink)))

                        Ja jechalam swoja civisia rok temu do Wocka, no kawalek dalej...

                        I wcale nie wychodzi tyle ile mowisz wink
                        Chociaz auto ekonomiczne bo 1,4 i klimy nei wlaczalam, bo byla zima
                        • figrut Re: Figrut... 25.01.10, 19:51
                          Tankowałam gaz w moim miasteczku. Butla była całkowicie pusta i na stację
                          paliwową musiałam dojechać na benzynie. Jak tylko zatankowałam, przełączyłam na
                          gaz. Gazu weszło za 75zł. (butla 40 litrów). Ustawiałam się na to, że na trasę
                          wyjdzie około 110 zł. Wiedziałam, ·że do Warszawy dojadę na tym na 100%, ale
                          myślałam, że kawał przed Płockiem w drodze powrotnej będę musiała zatankować
                          ponownie. Samochód solidnie obciążony, bo nie jechały same pościele i ubrania, a
                          również sporo książek i zapraw. Wracałam w nocy świadoma tego, że benzyny mam na
                          jakieś 50 km. w razie czego, więc postanowiłam zatankować jak dojadę do większej
                          stacji gdzie będzie gaz. Tak zwlekałam z tankowaniem, że przejechałam przez
                          Płock, dotarłam do Włocławka, z Włocławka pod Inowrocław i cieszyłam się, że
                          zatankuję już na własnym terenie, a jak już byłam blisko, to nie chciało mi się
                          zajeżdżać na stację tongue_out Dojechałam do samego domu, dosłownie na oparach gazu, bo
                          jak rano samochód odpaliłam i przełączyłam na gaz, to po kilkunastu sekundach
                          zgasł. Astra kombi 1,4 . Byłam zdziwiona, bo gazu zawsze spali więcej niż
                          benzyny. Nie mam klimy wink
                          • madziulec Re: Figrut... 25.01.10, 20:16

                            Nie wiem.
                            Ja nie mialam jakos obciazonego samochodu, poscieli nie wiozlam wink
                            Tyle tylko co musialam zabrac na 3 tygodnie do sanatorium.

                            Przyznam jednak, ze jechalam po autostradzie i dosc szybko.

                            Co prawda rekordu na trasie Walbrzych-Warszawa nie pobilam (5 h...).
                          • iminlove Re: Figrut... 26.01.10, 17:29
                            figrut napisała:

                            > Płock, dotarłam do Włocławka, z Włocławka pod Inowrocław

                            wychodzi na to, że mieszkamy w tych samych okolicachsmile Też pochodzę
                            spod Inowrocławia - teraz Warszawa smile
                • babcia47 Re: samochód a dochód 25.01.10, 20:52
                  moofeczko..miałam podobne duylematy, gdy zaczęłam jeździć, wówczas
                  maluchem, a jak to młoda mama z kasa było krucho..moze nie wyraziłam
                  sie precyzyjnie..ale takie były wówczas koszty zarówno jeżdżenia
                  przez tydzien maluchem jak i komunikacji miejskiej w moim miescie, z
                  ktorej musiałam zacząć korzystc z młodszym młodym, gdy mąz dostał
                  pracę poza miejscem zamieszkania i musiał korzystać z "naszego"
                  autka by dojezdżać..dobre były czasy i jemu zwracano za dojazd, ale
                  my z młodszym młodym wpadlismy w kanał byle jakiej i dogiej
                  komunikacji miejskiej..autko wówczas maluch nas od tego wybawiło..a
                  nawoasem mówiąc bez kombatanctwa to obecnie tikuś nie kosztuje mnie
                  wiecej, gdy chodzi o paliwo, bo pali nawet mniej niz ówczesny
                  maluch..mam do przejechania może krótsze trasy niz w Warszawce, co
                  nie zmienia faktu, ze u mnie na tych samych trasach koszy przejazdu
                  komunikacja miejska jest drozszy i mało komfortowy ze względu na
                  małą ilośc przystanków i daleko zazwyczj od miejsc, do których się
                  podrózny udaje..sporo ukic jest wąskich, jednokierunkowych, sa całe
                  dzielnice gdzie autobus staje na ich orzeżach..siła rzeczy trzeba
                  leciec spory kawałek drogi piechota..moje miasto, a raczej
                  miasteczko ma jedna wadę..mimo, ze nieduże jest bardzo rozległe, z
                  miejsca gdzie mieszkam jest 5 km od centrum a nawet od miejsca gdzie
                  mozna zrobić jakieś sensowne zakupy..sensowne, bo sklepy, które
                  funkcjonuja pod nosem korzystaja z tego i walą takie ceny, ze
                  posiadanie samochodu, to naprawde spora oszczędność..np. ta sama
                  smoetana, z tej samej firmy, potrafi kosztowac w mojej okolicy 2,20
                  a w centrum 1,20..juz na tej jednej smietanie zwraca mi się dojazd,
                  a zazwyczaj robie większe zakupy
    • smoothy_pi Jesli juz, tylko nowy 25.01.10, 13:41
      Z autospji. Stary chocby nawet tylko 10 letni, uzywany w PL szybko
      moze zaczac sie psuc,a zwlaszcza auto male,miejskie,delikatne ze sie
      tak wyrazewink
      Chcesz auto tanie w eksploatacji,na gaz,niewielkie.
      Ja bym byla za czyms w rodzaju skoda fabia (nie chodzi o marke,ale o
      cene, gabaryty, itp.) Rata do 500zl mies. przy 2200 na dwie osoby
      (rozumiem ze "na czysto" macie tyle,po oplaceniu wszystkiego)
      powinnas dac rade. Powiem tak,nie bedzie Ci latwo,ale skoro chcesz
      jezdzic autem to niezaleznie czy uzywane kupisz czy nowe koszty
      bedziesz ponosic. W przypadku uzywanego:koszty zakupu w gotowce,
      koszty napraw, a w przypadku nowego: rata leasingowa czy rata
      kredytu mies. ale auto nowe mozesz serwisowac, nie ma problemu.
      Ja bym byla za tanim nowym, a nie pozornie tanim uzywanym.
      Ja mam obecnie na skomplikowanej kilkudniowej naprawie auto w
      serwisie i bardzo sie ciesze ze tylko czesc kosztow pokrywam ja bo
      kiepsko by bylo gdyby tak z wlasnej kieszeni...
      Jedni wola autobusami,ja osobiscie gdy ostatnio zmuszona jestem
      kilka razy dziennie (przedszkole daleko) to odczuwam mroz podwojnie;-
      )
      Przemysl wszystko,bo nie moze byc tez tak,ze kupisz auto a potem na
      ubrania dla dziecka nie starczy czy na zycie. Auto to wygoda, to
      nadal w PL jakis luksus (!) ale nie jest niezbedne w warunkach
      miejskich. Policz wydatki dokladnie,zaloz z czego zrezygnujesz i od
      razu przymij,ze SAMOCHO TO KOSZT, NIE JEST TO DOBRA INWERSTYCJA wink
      Powodzenia!
      • moofka Re: Jesli juz, tylko nowy 25.01.10, 13:43
        na pewno nie
        nowe auto to nie jest wariant oszczedny
        nowe auta najwiecej w pierwszych latach traca na wartosci
        • smoothy_pi Do moofka 28.01.10, 22:16
          Oczywiscie,ze nie, bo kupno auta to w ogole niezbyt rentowna
          inwestycja wink. Wszyscy o tym wiemy. To nie jest nieruchomosc na
          ktorej mozna zarobic, kupno auta to koszt.
          Osobiscie mialam i uzywane (2) i nowe i nigdy wiecej nie zamierzam
          decydowac sie na uzywame,bo to tylko straty, straty...
          Nie oczekiwalam, podobnie jak autorka zyskow po zakupie auta, ale
          fakty sa takie,ze w starsze uzywane w PL glownie pakuje sie kase.
          Dodam ze nie mam na mysli rupieci kilkunastoletnich a takie do 6 lat.
          Pozdrawiam
          • babcia47 Re: Do moofka 28.01.10, 22:40
            > Nie oczekiwalam, podobnie jak autorka zyskow po zakupie auta, ale
            > fakty sa takie,ze w starsze uzywane w PL glownie pakuje sie kase.
            sirki ale czy kupujac kodówke, która oszczedza Ci czas i pozwala na
            oszczedfność np. przy zakupie towarów, które możesz w niej
            przechowac, bez biegania i konieczności kupowania w drogim
            sklepie "pod nosem", tez traktujesz jak inwestycje? lodówka nie
            generuje kosztów( energia, środki do jej konserwcji, utrzymania w
            czystosci, ew. napraw)..samochód, przynajmniej dla mnie, nigdy nie
            był inwestycja czy czyś co ma podnieśc mój prestoż..samochód jest do
            jeżdżenia jak czajnik do gotowania, pralka do prania a lodówka do
            chłodzenia i zamrażania..jak każdy z tych urzadzeń generuje koszty,
            ulega degradacji technicznej i z czasem trzeba wymienic na lepszy,
            nowszy model, ale per saldo w niektórych sytuacjach pozwala sporo
            zaoszczedzic lub jesst sporym ułatwieniem w zyciu. Tak jak niewielu
            ludzi potrafi żyć bez kodówki (trafiłam na taki egzemparz) tak i
            mozna spokojnie zyc bez samochodu ale rozpatrywanie jego zakupu pod
            kątem inwestycji, gdy potrzebny jest w zyciu codziennym, to sięganie
            lewą ręka do prawego ucha..chyba od dawna juz nie o to chodzi,
            przynajmiej sporej grupie uzytkowników..moje wiekowe ciocie
            przezywały jak mrówka okupacje zakup samochodu, bo to tak podnosiło
            ich "warość" w oczach "ludzi"..sądziłam, że to przeszlość..hmm
      • skanke gdzie os prywatna możę leasingować??? 25.01.10, 14:00
        "W przypadku uzywanego:koszty zakupu w gotowce,
        koszty napraw, a w przypadku nowego: rata leasingowa czy rata
        kredytu mies."

        nie radź głupot jak nie masz pojęcia!!! leasing osobie prv to dla niej totalna
        klęska.
        • smoothy_pi Skanke nie podniecaj sie ;-) 28.01.10, 22:23
          laskanke napisała:

          > "W przypadku uzywanego:koszty zakupu w gotowce,
          > koszty napraw, a w przypadku nowego: rata leasingowa czy rata
          > kredytu mies."

          Przepraszam, a gdzie ONA napisala,ze jest os.prywatna a nie
          posiadaczka firmy np.? Nie zauwazylam takiej informacji.
          Jesli faktycznie tak, jest wycofuje swoja rade, strasznie
          szkodliwa winkbig_grin

          > nie radź głupot jak nie masz pojęcia!!!
          A Ty nie drzyj buzi jak nie ma o co. Wykrzyknik x 3 wink. Przesadne
          emocje.



          leasing osobie prv to dla niej totalna
          > klęska.
          Apokaliptyczne podejscie wink
          Jesli nawet udaloby sie jej wziac taki leasing, jesli zalozmy jest
          lwasc. malej firmy, moze wziac w leasing auto uzywane, zdaje sie ze
          maks. 4 letnie.
          Sama zdecyduje co dla niej lepsze.
          • iwles Re: Skanke nie podniecaj sie ;-) 28.01.10, 22:34

            > Przepraszam, a gdzie ONA napisala,ze jest os.prywatna a nie
            > posiadaczka firmy np.?

            gdzieś wyżej pisala o trzynastce, którą dostaje oraz, że na wakacje
            będzie miala pieniądze z ulgi podatkowej na dziecko. No tych rzeczy
            raczej sie nie dostanie mając prywatną firmę.
    • mondovi tak n/t 25.01.10, 15:29

    • andaba Re: samochód a dochód 25.01.10, 19:37
      Samochód to duża wygoda, ja na twoim miejscu bym sie zdecydowała.
      Oczywiscie nie na nowe, mozna kupić całkiem niezłe (na gaz np.
      cinkusie) za 2-3 tysiące.
    • htoft Re: samochód a dochód 27.01.10, 15:31
      Standardowo koszt paliwa to jakaś połowa kosztu utrzymania samochodu (np. przy moim poprzednim, małym, używanym samochodzie, za który dałem 8000zł, przez 3 lata na naprawy, ubezpieczenia, etc., etc. wydałem ponad drugie tyle, ile kosztował). Mnie wyszło średnio 62 grosze za kilometr (połowa z tego to benzyna), nie licząc kosztu auta i jego straty wartości (które sprzedałem za 3000).

      Reasumując: przy Twoim dochodzie pomyślałbym co najwyżej o rowerze. Posiadając auto trzeba mieć zawsze w zanadrzu jakieś parę stów na nieprzewidziane wydatki, nie licząc kosztu benzyny. Nie istnieje samochód, który się nie psuje, zwłaszcza używany samochód 10-letni. Widzę jednak, że decyzję już podjęłaś (traktujesz to chyba zbyt ambicjonalnie).
      • a1ma Re: samochód a dochód 27.01.10, 15:36
        > Standardowo koszt paliwa to jakaś połowa kosztu utrzymania samochodu
        No jak można tak liczyć, proszę Cię...
        Nie uważasz, że zależy to od przebiegu? Pojemności silnika? Wartości samochodu?
        Jego stanu technicznego?

        itp. itd.
        • htoft Re: samochód a dochód 27.01.10, 15:47
          a1ma napisała:

          > > Standardowo koszt paliwa to jakaś połowa kosztu utrzymania samochodu
          > No jak można tak liczyć, proszę Cię...
          > Nie uważasz, że zależy to od przebiegu? Pojemności silnika? Wartości samochodu?
          > Jego stanu technicznego?
          >
          > itp. itd.
          >

          W dużym przybliżeniu można tak zakładać. To zależy od przebiegu, ale ja podaję koszt dla mojego, w miarę standardowego, ok. 10-letniego auta. Jeśli auto ma większy silnik, spala też więcej i ma droższe części i ubezpieczenie. Jeśli jest nowsze, droższe są części, naprawy (choć mogą być rzadsze) i ubezpieczenie. Suma summarum, nie wolno liczyć, że na koszcie benzyny się zakończy.
          • a1ma Re: samochód a dochód 27.01.10, 15:54
            Jeśli jeżdżę dziesięcioletnim samochodem nie więcej niż 10 tys. km rocznie, to
            stosunek kosztów benzyna:reszta jest pewnie ok. 1:2, może 1:3.
            Jeśli jeżdżę nowym samochodem na gwarancji i robię 100 tys. km rocznie, to
            stosunek tych kosztów będzie dokładnie odwrotny.

            A dla uproszczenia moża przyjąć np. stawkę z KP o zwrocie kosztów za korzystanie
            z samochodu prywatnego w celach służbowych - aktualnie to prawie 90 gr / km,
            kiedy koszt beznyny wyniesie może 30 gr, więc ok. 1:2.
            • htoft Re: samochód a dochód 27.01.10, 16:08
              Potwierdziłaś tylko to, co napisałem, a nawet gorzej: u Ciebie benzyna to sporo
              mniej niż połowa wszystkich kosztów.
              • a1ma Re: samochód a dochód 27.01.10, 16:15
                Raz mniej, raz więcej.
                A 1:2 to nie znaczy, że po równo, to znaczy, że jednego jest dwa razy więcej,
                wiesz? wink
                A że benzyna stanowi mniej niż połowę kosztów - to się zgadzam. Zdecydowanie
                więcej, chyba że jeździ się starym gratem, który co chwila wymaga naprawy.
                • htoft Re: samochód a dochód 27.01.10, 22:52
                  a1ma napisała:

                  > Raz mniej, raz więcej.
                  > A 1:2 to nie znaczy, że po równo, to znaczy, że jednego jest dwa razy więcej,
                  > wiesz? wink
                  > A że benzyna stanowi mniej niż połowę kosztów - to się zgadzam. Zdecydowanie
                  > więcej, chyba że jeździ się starym gratem, który co chwila wymaga naprawy.
                  >

                  Jak napisałem
                  • babcia47 Re: samochód a dochód 27.01.10, 23:30
                    Tak
                    > czy inaczej, przy prezentowanym poziomie dochodów i
                    nieprzewidywalnych wydatka
                    > ch, które może wygenerować samochód, kupno samochodu jest dla mnie
                    skrajną lekk
                    > omyślnością.
                    różnie mi sie w zyciu układało, gdy chodzi o sprawy zawodowe i
                    finansowe..w takiej sytuacji człowiek musi przeorganizować swoje
                    priorytety. Jednak samochód i internet do tego stopnia ułatwiaja mi
                    życie, ograniczają koszty, wpływaja równiez na mozliwość
                    zatrudnienia i szukania pracy, że są na koncu listy kosztów, które
                    bym ograniczyła w takim przypadku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka