nelka_79
01.02.10, 19:38
Wkurzyła mnie dzisiaj strasznie. Musiałam iść do lekarza, więc 6-
tygodniowego synka zostawiłam pod jej opieką. W domu mamy około 22-
23 stopnie, bo słońce świeci przez okna dachowe i nagrzewa, mimo
skręconych kaloryferów. Zostawiłam synka nakarmionego,ubranego w
body z długim rękawem i spodenki bawełniane + skarpetki.
Po godzinie telefon, że mam szybko wracać bo mały się drze, bo jest
głodny i pewnie mam chude mleko, bo się nie najadł (normalnie po
karmieniu 3 godziny śpi więc się zdziwiłam).
Wracam, a moje dziecko rozebrane z bawełnianych spodenek. Zamiast
tego ubrany na body polarowy pajac, wełniane skarpetki i zawinięte w
becik. W nogach jeszcze kocyk. Cały czerwony, spocony i wydziera się
wniebogłosy. Tylko czapki brakowało. Wkurzyłam się, rozebrałam,
zasugerowałam że płacze bo mu za gorąco a nie że jest głodny i
co...? Usłyszałam że mało wiem, bo to moje pierwsze dziecko a ona
trójkę wychowała i lepiej wie, co dobre dla dziecka i że powinnam
butlę podawać bo mleko mam beznadziejne i co to wogóle znaczy, żebym
w domu MM nie miała, ani glukozy, bo ona nie miała co dziecku podać.
Wysłuchałam, podziękowałam za opiekę i więcej jej do dziecka nie
dopuszczę... Musiałam się wygadać.