Dodaj do ulubionych

zawiedziona postawą najbliższych

14.03.11, 10:35
Wczoraj mieliśmy chrzciny naszej córeczki. Całą imprezę organizowali moi rodzice (bardzo szczęśliwi, ze mają wnusię). Mocno się zaangażowali, bo wynajeli restaurację, impreza też trwała od piątku w domu ...Zaprosiliśmy też wiele osób z rodziny i każdy miał potwierdzi obecnośc. Niestety po wyjściu z kościoła okazało się, ze siostra mojej mamy i jej dzieci po prostu sobie nie przyszli (ponoc wielce obrażenio-nie chce mi się pisac dlaczego). Był to dla nas cios...pal licho z kasą za restaurację, ale spiep..yli nam imprezę. Bardzo nas to zabolało. I teraz: chce do nich zadzwonic i powiedziec, ze zrobili z siebie wiesniaków, rodzice chcą ich ignorowac...Dodam tylko, ze oni czesto robili imprezy i nas nie zapraszali, a jednak my to rozumielismy (bo wiadomo tylu gości -wiele wydatkow) nosz cholera wsciekla jestem!Co myslicie?
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:39
      na Twoim miejscu bym do nich nie dzwonila.
      • penelopa40 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:42
        absolutnie bym nie dzwoniła, pewnie w ogóle bym już nie dzwoniła do nich...
    • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:41
      Nie dzwon. Nie ma sensu.
      Nie przyszli no to nie przyszli. Dzwonic i mowic im, ze sie zachowali wiesniacko? coz.. o Tobie to bedzie swiadczyc gorzej niz o nich, ze nie przyszli.
      Olej sprawe.
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:44
        Dodam tylko, że jestem chrzestną jej wnuczki- w tym roku będzxie jego komunia. Ni ch..ja nie pojawię się tam. Najbardziej szkoda mi rodziców i moich dziadków (bardzo im było przykro)
        • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:46
          I wojenka rodzinna będzie trwać. Na pewno miło będzie młodej "komunistce"...
          • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:50
            Raczej komuniście, A myslisz, zeby pójśc?Niby z jakiej paki? Naprawdę nie czujemy się winni. Nie wiemy o co może chodzic... Do tej pory nasze stosunki były mega udane! Dlatego wszystkich to zdołowało, zaskoczyło, wzburzyło, zasmuciło...no cała paleta emocji!
            • naomi19 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:55
              pewnie i tak Was nie zaproszą
              więc "problem z głowy"
              • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:57
                idę o zaklad, ze zaproszą
            • aneta-skarpeta Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:46
              > Raczej komuniście, A myslisz, zeby pójśc?Niby z jakiej paki? Naprawdę nie czuje
              > my się winni.

              a to chcesz zrobic przykrosc im czy swojej chrzesnicy?

              ja bym nie dzwonila w sprawie chrztu, ale gdyby mnie zaprosili na komunie to bym przyszla ze wzgledu na chrzesnice- bo ona jest wazna, a nie moje animozje z ciotkami
            • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:54
              dentek_85 napisała:

              > Raczej komuniście, A myslisz, zeby pójśc?Niby z jakiej paki? Naprawdę nie czuje
              > my się winni. Nie wiemy o co może chodzic...

              No to się trzeba dowiedzieć. A nie nadymać krzywdą. Jakiś powód musieli mieć. Jak nie wiesz jaki - to się dowiedz. Ale dowiedz, a nie opieprzaj że ich nie było.

            • przeciwcialo Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:35
              Karac dziecko to jakieć oszołomstwo pierwszej wody.
          • daga_j Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:15
            To nawet ja, niereligijna, nie znająca się na kościelnych sprawach, swoje zdanie mam o tzw. chrzestnych. Myślę, że ludzie pochopnie ich wybierają, bo spotykam masę dorosłych ludzi, którzy mówią, że swoich chrzestnych to widzieli ostatnio wiele lat temu, że nie interesują się nimi, że kontakt jest kiepski. A przecież chyba chodzi o coś innego w tej "instytucji"?
            Jako chrzestna powinnaś realizować swoje obowiązki, w końcu dzieciak nie jest winny, że ma niemiłych rodziców. Owszem, na przyjęcie komunijne możesz nie iść, ale nawet niezaproszona, powinnaś pojawić się w Kościele i jak dzieci wyjdą to podejść do chrześnicy i dać jej ten tradycyjny prezent, powiedzieć, że nie możesz być na przyjęciu ale jest ona dla Ciebie ważną osobą i przyszłaś specjalnie by jej o tym powiedzieć i dać prezent. Nie wiem co tam się jeszcze mówi na Komunii, ale dla dziecka powinnaś się tam pojawić.
        • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:58
          Tobie szkodz rodzicow i dziadkow ale nie bedzie Tobie glupio i nie bedzie Tobie szkoda dziecka, ktore idzie do komunii ? Sprawy doroslych nie powinny odbijac sie na dzieciach. One nie sa niczemu winne, ze dorosli miedzy soba nie potrafia sie porozumiec.
          • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:04
            Czasem takie porozumienie jest niemożliwe.Ja już przerabiałam takie sytuacje i bardzo żałuje,że zawsze byłam ponad to.
            • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:06
              Ale tu chodzi tylko o to, ze nie przyszli. nie wbili noza w plecy nie obgadali, nie zrobili z autorki watku nie wiadomo kogo.
              Ja bym podeszla do tego bardziej na luzie. Ok nie przyszli nie ma sensu sie spinac. a na dziecku tez to nie powinno sie odbijac.
              Jako matka chrzestna ma tez pewne obowiazki w stosunku do dziecka. i to dla dziecka powinna sie tam pojawic. nie dla rodziny.
              • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:10
                No ja też bym nie telefonowała,ale z tym robię to dla dziecka...
                Dla dziecka można pójść na mszę,złożyć życzenie,pogratulować,ale obiad w towarzystwie rodziny,co fuka i szuka zaczepki uważam za zbędny.
                Nie wiem oczywiście o co tu konkretnie chodzi,ale mam u siebie pewne zgrzyty i nie zamierzam kolejny raz wychodzić z otwartym serduszkiem,do którego ktoś napluje.
                • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:13
                  Nie wiem oczywiście o co tu konkretnie chodzi,ale mam u siebie pewne zgrzyty i
                  > nie zamierzam kolejny raz wychodzić z otwartym serduszkiem,do którego ktoś napl
                  > uje.

                  o własnie właśnie
                  • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:18
                    Zdecyduj się,czy macie konflikty,czy nie.Bo co post to inny obraz sytuacji.
                    • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:25
                      konflikt jest na bank- od wczoraj oficjalnie rozpoczety wink
                      • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:42
                        dentek_85 napisała:

                        > konflikt jest na bank- od wczoraj oficjalnie rozpoczety wink

                        Ależ skąd, rozpoczęliście go znacznie wcześniej, w fazie zapraszania.
                        Skoro to czy poboczna ciotka była czy nie była na chrzcinach to dla Ciebie taka ważna sprawa, to oczywistym jest że w Twojej rodzinie takie formalizmy są bardzo istotne.
                        A skoro są istotne, to pominięcie jednego z kuzynów jest wyraźnym sygnałem i powodem do urazy (w ramach takich albańskich tradycji wendettowych).

                        Oczywiście takie tradycje bardzo często wiążą się z przekonaniem że obrażają tylko ONI nas, a MY nie obrażany nikogo, tylko robimy rzeczy słuszne. Dlatego, jak widzę, nie dociera do Ciebie że sprawa zaczęła się od pominięcia kuzyna.
                        • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:45
                          A nie od tego, ze oni nas wcześniej na nic nie zapraszali?hm dziwny tok rozumowania masz.
                          • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:52
                            dentek_85 napisała:

                            > A nie od tego, ze oni nas wcześniej na nic nie zapraszali?hm dziwny tok rozumow
                            > ania masz.

                            Nie, nie od tego. No chyba że kiedyś oni urządzili chrzciny na które sprosili wszystkie co do jednej ciotki (w tym Twoje siostry), tylko nie Ciebie.

                            Jeżeli urządzali uroczystości rodzinne i zapraszali tylko swoją gałąź rodziny to Twoje obrażanie się jest zupełnie nie na miejscu.
                            • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:55
                              no to masz odpowiedz.bylo dokladnie tak jak piszesz. czytaj dokladniej
                              • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:58
                                dentek_85 napisała:

                                > no to masz odpowiedz.bylo dokladnie tak jak piszesz. czytaj dokladniej

                                To pisz mniej chaotycznie. Nie będę przecież gmerać co chwila w wątku i sprawdzać czy nie napisałaś jednego zdania na jakiś tam temat. W dyskusji na forum bywa czasem tak, że to i owo trzeba napisać kilka razy.
                              • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:00
                                dentek_85 napisała:

                                > no to masz odpowiedz.bylo dokladnie tak jak piszesz. czytaj dokladniej

                                Aha, to w takim razie jak konkretnie było? Oni na swoje uroczystości zapraszali tylko bezpośrednią rodzinę? No to Twoje pretensje są zupełnie bezzasadne. Oni zapraszają najbliższą, ich prawo. Ty zapraszasz kogo popadnie byle miał jakieś pokrewieństwo - też Ci wolno. Ale to są zaproszenia, a nie wezwania do stawiennictwa.
                • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:27
                  Na obiad nie musi isc. Ale do kosciola wg. mnie powinna.
                  Obiad to tylko ladne zakonczenie pieknego swieta dla dziecka. Obecnosc matki chrzestnej na mszy i zyczenia dla dziecka plus prezent z tej okazji.
                  honor do kieszeni i tyle.
              • majenkir Re: 14.03.11, 13:23
                sadosia75 napisała:
                > Ale tu chodzi tylko o to, ze nie przyszli. nie wbili noza w plecy nie obgadali,
                > nie zrobili z autorki watku nie wiadomo kogo. Ja bym podeszla do tego bardziej na luzie.



                Zartujesz....? Tu chodzi o chrzciny dziecka, nie o sobotniego grilla (chociaz i w takim przypadku powinni zadzwonic i powiedziec, ze nie przyjda). Kultura, ku....a, musi byc big_grin.
                • sadosia75 Re: 14.03.11, 13:25
                  No tak... nie pomyslalam o tym. Wybacz mi smile
                  W koncu musieli sie wykazac niebywalym chamstwem, ze nie przyszli na chrzciny i teraz musimy zgodnie poprzec autorke ( kto wie moze nawet podsunac kolejne pomysly ) w zemscie i wspierac ja dzielnie!
                  w koncu to takie chrzescijanskie big_grin
          • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:06
            Szkoda mi też mojej coreczki, ze nikt od nich do niej nie przyszedł na jej chrzest.
            • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:09
              Ale Ty jestes MC dziecka,ktore idzie do komunii. A Twoja coreczka nawet nie wie, ze nie przyszli. A to dziecko bedzie wiedzialo i mialo swiadomosc ( byc moze naslucha sie co rodzina powie na ten temat ) i stracisz prawdopodobnie kontakt z dzieckiem przez bzdurke.
              Jesli uwazasz,ze warto sie odgryzc na dziecku za doroslych to ok. Nie idz.
              Ale ja bym tak nie zrobila. Nie unioslabym sie pseudo honorem zeby dokopac rodzinie olewajac dziecko.
              • przeciwcialo Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:39
                Nie dadza małej zapomniec, co rusz beda przypominac że ciotka na chrzest nie przyszła wink
            • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:10
              Córeczka raczej nie czuła się rozczarowana wink A tamto dziecko, owszem, będzie.
              No i ciekawi mnie, za co tamta część rodziny taka obrażona. Może mają powód, hm?
              • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:12
                Chyba sobie żartujecie, co?
                • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:13
                  Niby dlaczego?
            • iuscogens Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:19
              dentek_85 napisała:

              > Szkoda mi też mojej coreczki, ze nikt od nich do niej nie przyszedł na jej chrz
              > est.

              to ile na twoja córeczka?? Jeśli mniej niż 4-5 to raczej ona tego nie przezywa, tylko ty. A już paromiesięcznemu dziecku podejrzewam naprawdę jest obojętna ciotka na chrzcie wink
            • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:44
              dentek_85 napisała:

              > Szkoda mi też mojej coreczki, ze nikt od nich do niej nie przyszedł na jej chrz
              > est.

              A biednego, pominiętego przez Was w zaproszeniu kuzynka to Ci nie szkoda?
              • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:47
                nie, nie szkoda. Olal nasze wesele.
                • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:55
                  dentek_85 napisała:

                  > nie, nie szkoda. Olal nasze wesele.

                  A, czyli jeszcze jedna dęta kiczowata uroczystość na którą facet nie przyjechał. Widzisz, normalni ludzie mówią "Józka na naszym weselu nie było". Ty w takiej sytuacji mówisz "Józek olał nasze wesele". Jakby przyjazd na wesele to był jakiś obowiązek. Nie jest. Jak masz krewnego którego widujesz raz na kilka lat to zaproszenie go gdziekolwiek jest jedynie kurtuazją i do niczego go nie zobowiązuje. Będzie to dobrze, nie będzie to żadna strata. Tylko że Tobie się wydaje że jak zaprosisz to zaproszony ma obowiązek sie stawić, choćby go mieli wtoczyć na wózku. No więc to tak nie działa.
            • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:19
              a Twoja coreczka to ile ma lat? 6-7 że jest świadoma, kto przyszedł na jej chrzest?
              czy raczej ma kilka miesięcy i ma tę cała uroczystość głęboko w tyłku?
        • bezpocztyonline Na 8-letnim dziecku się teraz będziesz mścić? 14.03.11, 11:21
          dentek_85 napisała:

          > Dodam tylko, że jestem chrzestną jej wnuczki- w tym roku będzxie jego komunia.
          > Ni ch..ja nie pojawię się tam.

          Na dziecku się teraz będziesz mścić?

          Chrzestni na komunii to obowiązek - wobec dziecka, a nie wobec jego rodziców czy dziadków.
          To dziecku będzie przykro, jego dziadkowie pewnie to oleją.

          Jak nie chciałaś brać na siebie obowiązków chrzestnej, to trzeba było o tym pomyśleć 8 lat temu, gdy się godziłaś zostać chrzestną.
          • gryzelda71 Re: Na 8-letnim dziecku się teraz będziesz mścić? 14.03.11, 11:23
            Chrzestni na komunii to obowiązek

            Na komunii,nie na przyjęciu po.
        • imasumak A nie będzie Ci żal chrześnika? 14.03.11, 12:40
          Przecież to jego święto będzie a nie ciotki, prawda?
          • dentek_85 Re: A nie będzie Ci żal chrześnika? 14.03.11, 12:44
            Absolutnie nie będzie mi żal. Poczuję ulgęwinkNie mogę się doczekac. Wtedy bedziemy kwita i wtedy oni mogą zadzwonic i zapytac, dlaczego nas nie ma? Czy coś się stało? (w odpowiedzi również na poniższe posty)
            • angazetka Re: A nie będzie Ci żal chrześnika? 14.03.11, 12:51
              Tak zadzwonią, jak wyście zadzwonili.
        • kamelia04.08.2007 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:41
          dentek_85 napisała:

          > Dodam tylko, że jestem chrzestną jej wnuczki- w tym roku będzxie jego komunia.
          > Ni ch..ja nie pojawię się tam.

          no i tak bedziesz z nimi drzec koty??? ty nie przyjdziesz na komunie ich wnuczki, bo oni nie przyszli na komunie twojego dziecka. Rozgrywacie na dzieciach wasze kwasy.

          Jedni jesteści warci drugich.
        • bell82 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:45
          dentek_85 napisała:

          > Dodam tylko, że jestem chrzestną jej wnuczki- w tym roku będzxie jego komunia.
          > Ni ch..ja nie pojawię się tam.

          no bardzo "mądre" podejscie uncertain uzyc biedne dzieci aby robic sobie na złosc, tylko co one sa winne?? toz to dopiero WIEŚNIACTWO!
    • nihiru Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:50
      ale co to znaczy, że wam zepsuli imprezę? jakieś występy mieli dawać, czy co?
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:51
        smutno nam było, ze nie przyszli, pradziadek z babcią smutni, rodzice rozgoryczeni, etc.
        • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:57
          dentek_85 napisała:

          > smutno nam było, ze nie przyszli, pradziadek z babcią smutni, rodzice rozgorycz
          > eni, etc.

          Wygląda na to że mieli robić za jakieś małpy. Coś jak w tym wątku o świadku co miał być k omediantem od zabawiania świadkowej, obsługiwania pary młodej, nalewania wódki i czegoś tam jeszcze. I wielkie zdziwienie że nie chciał. Tamten tez ponoć "zruinował uroczystość".

          • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:00
            przesadzasz bejbe
        • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:27
          ludzie to nie mają większych problemow big_grinDDD
          no tragedia rodzinna, bo jakas ciotka (nawet nie dziecka) nie przyszła na chrzest
    • filipianka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 10:56
      > Dodam tylko, ze oni czesto robili imprezy i nas nie za
      > praszali, a jednak my to rozumielismy (bo wiadomo tylu gości -wiele wydatkow) n

      może właśnie o to chodzi, nie czuli odpowiedniego uzasadnienia swojej gościny skoro sami wcześniej nie mogli odwdzięczyć się wam tym samym, to taki drugi (oprócz olania imprezy bo coś tam) wieśniacki zwyczaj pt. jak mnie zaprosili to ja ich tez muszę (zastaw się a postaw się) i odwrotnie, ten odwrotny zresztą ty chcesz zastosować, więc powinnaś zrozumieć
      • iuscogens Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:05
        A wcześniej potwierdzili, że przyjdą?? Rozumiem jakbyś się wkurzyła o to, że przepadnie kasa rodziców, ale głęboko przezywać, to że jakaś ciotka nie przyszła?? I pisać że to cios i że zepsuli wam całą imprezę?? Sensem chrztu nie jest robienie wielkiego rodzinnego spędu. A kiedy się obrazili?? Po potwierdzeniu?? Nie wiedziałaś o tym, że się obrazili?? Dowiedziałaś się dopiero jak nie przyszli? Przecież się nie kontaktowali.
        Co do komunii, to na komunię nie idzie się dla ciotki tylko dla własnego chrześniaka, mam wrażenie że ty absolutnie nie rozumiesz sensu tych sakramentów. Obrażona ciotka nie przyszła na chrzest córuni, to jej dowalę i nie przyjdę na komunię własnego chrześniaka.
        • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:10
          Potwierdzili, ze przyjdą. Był to cios-cieszyliśmy się, ze dzidizia bedzie katoliczką wink to było jej świeto! Chcieliśmy to uczcic to w gronie najbliższej rodziny-niestety nie wyszło. Ojciec dziecka, którego jestem chrzestną tez nas olał sikiem prostym. Nie wiedziałam, ze sie obrazili i tak jak piszesz dowiedziałam, sie jak nie przyszli. Napisze więcej: od wczoraj oni dla mnie nie istnieją. I nie chce mi sie pisac o całej naszej rodzinnej historii, bo nikt by pewnie tego nie przeczytał wink
          • filipianka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:13
            > ie chce mi sie pisac o całej naszej rodzinnej historii, bo nikt by pewnie tego
            > nie przeczytał wink

            ematka wszystko przyjmie i wątek będzie o czymś zupełnie innym niż nieobecna ciotka na chrzcie
          • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:14
            Napisz, to przynajmniej będzie wiadomo, o co chodzi.
            • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:24
              Orajt. Moja mam ma dwie siostry. Ta co nie przyszła to moja chrzestna-najstarsza, najbogatsza (my zawsze z kompleksem niższości- bo brak kasy, mama nauczycielka, tata pacownik fizyczny). ta oto ciotka ma trzech synów-jestem chrzestną syna najstarszego z synów ciotki, tego co ma komunię. Odkąd pamiętam, zawsze się spotykaliśmy u dziadków na świeta, urodziny, imieniny, a czasem nawet w weekend. dziadek uwielbia jak może zobaczyc sie z dziecmi, wnukami teraz i prawnukami. wink. Niestety moja mama zawsze była równiez zapatrzona w najstarsza siostrę i nie widziała, ze jesli oni robią impreze nas jakoś na tej imprezie brakuje ( wszyscy inni sa, ba nawet sąsiadów zapraszali a nas niestety nie). Poważnie jakoś nas to nie ruszało-w ogóle. Rozumieliśmy to!Ba ! Nawet robiła chrzciny drugiego wnuka i o nich dowiedzieliśmy się ze zdjęcia, które stało u dziadka na szafce. I też nie zareagowaliśmy!Dla nas to była już normalka. No i w momencie kiedy organizowaliśmy nasze chrzciny postanowiliśmy, że jednego z ich synów nie zaprosimy: bo mieszka daleko, mało tego nie przyjechał tez na moje wesele, zawsze fąfoli no i ogólenie jest cięzki. Myśleliśmy: zrozumieja- nawet przez myśl by nam nie przeszło ( po tym jak oni nie zapraszali nas w ogóel), ze sie obrażą...
              • ihanelma Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:27
                Po co na siłę próbować utrzymywać kontakty, skoro oni was zwyczajnie olewają? Może wcale nie chodziło o brak zaproszenia na wesele - przecież oni zachowali się dokładnie tak, jak mieli w zwyczaju wcześniej.
              • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:29
                Czy twoja matka utrzymuje kontakty z tą bogatą siostra?Bo z tego co piszesz to nie.
                • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:32
                  Nie wiem po czym wnosisz, zę nie. Zawsze się spotykaliśmy u dziadków, u nas na imprezach, u najmłodszej siostry. Relacje były zdorwe. Lubiśmy jej dwóch synów. No było w porządku Na ulicy jak się spotkaliśmy to też zawsze porozmawialiśmy. Moja mama gdy miała wakacje( jest nauczycielem) pilnowała jej dwóch wnuków - w tym mojego chrzesniaka.
                  • ihanelma Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:34
                    Nie wiem, czy to co opisałaś powyżej to są zdrowe relacje. Raczej oczekiwanie na akt łaski wink
                  • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:36
                    Unikali was i siebie jak ognia,a ty piszesz,że to zdrowe relacje?
                    Przecież gdyby nie spotkania u osób trzecich nie widywalibyście się wcale.
                    To co opisujesz to ja mam ze znajomymi,spotkam się z nimi u kogoś,na ulicy jak spotkam pogadam....
              • iwoniaw Acha, czyli obrazili się, bo nie 14.03.11, 11:32
                zaprosiłaś kuzyna z rodziną, który primo - mieszka daleko, secundo - olewał dotychczasowe zaproszenia, tertio - was nie zapraszał na "swoje" imprezy? No to niech spadają na drzewo. Skoro najpierw potwierdzili, że będą, a nie przyszli, też bym była zła i oburzona (i nie o cenę restauracji chodzi, tylko o fakt, że imprezę się organizuje pod konkretnych gości i wiedząc, że kogoś nie będzie można np. coś zrobić inaczej albo zaprosić kogoś innego dodatkowo).
                Na chrześniaku bym się nie odgrywała - jeśli zaproszą Was na przyjęcie po komunii, to bym poszła choć na chwilę, jeśli nie - złożyła życzenia pod kościołem i tyle.
                • dentek_85 Re: Acha, czyli obrazili się, bo nie 14.03.11, 11:34
                  No własnie zrobili to z premedytacją. potwierdzili i nie przyszli. Rozumiesz...niech poczują bardziej, że nas nie będzie!
              • filipianka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:35
                A skąd wiadomo, że
                1. obrazili się
                2. o to że dwóch ich synów zaprosiliście a jednego nie

                Skoro wcześniej potwierdzili że przyjdą to może jednak mieli taki zamiar? Chrzest był ledwie dobę temu. Kontaktowaliście się? Może coś im wypadło? Może ktoś nagle zachorował? Ale co was to obchodzi, widzicie tylko swój chrzest i wielki policzek bo ciotka nie przyszła nieważne z jakiego powodu...
                • ihanelma Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:37
                  W takiej sytuacji zwykle używa się telefonu.
                • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:38
                  No heloł!Jesli mi coś wypadło to biore telefon i powiadamiam, ze jest taka a nie inna sytuacja.
                  • filipianka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:41
                    no właśnie, dzwoniłaś do nich zaniepokojona nieobecnością?
                  • ira_07 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 16:48
                    Nawet jak masz wypadek samochodowy, lub twój mąż właśnie dostaje zawału?
          • iuscogens Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:16
            dentek_85 napisała:

            > Potwierdzili, ze przyjdą. Był to cios-cieszyliśmy się, ze dzidizia bedzie katol
            > iczką wink to było jej świeto!

            dzidzia jest katoliczką i bez ciotki wink jak potwierdzili to też bym się wkurzyła, ale raczej z powodu restauracji. Jak się obrazili to trudno olać sprawę i już. Nie wiem po co miałabyś tracić nerwy i dzwonić do nich?
          • ib_k Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:21
            I n
            > ie chce mi sie pisac o całej naszej rodzinnej historii,


            ej, no to nie w porządku!
          • ira_07 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 16:38
            Był to cios-cieszyliśmy się, ze dzidizia bedzie katol
            > iczką wink

            > Napisze więcej: od wczoraj oni dla mnie nie istnieją.

            i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom?

            Na pewno dzidzia będzie katoliczką, taką made in Poland.
          • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:28
            och, to w ogóle bardzo wszystko katolickie, miłośc bliźniego i tak dalej.
            kolejna z 90% praktykujących nie-wierzących
    • adwarp Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:03
      "ponoc wielce obrażenio-nie chce mi się pisac dlaczego"

      czyli jednak jakiś powód był?
    • myszmusia Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:10
      a ja nie rozumiem po co robi sie w ogole taka wielka swiecka oprawe skaramentow- to sa koscielno-duchowe uroczystosci i po co robic z tego w ogole takie postaw sie a zastaw sie, restauracje, mega prezenty, podliczanie kto co ile itp.
      acha - ja sama jestem mocno nie-koscielna osobiscie mnie to raczej nie rusza, ale dziwie sie ludziom, ktorzy z sakramentow robia szopke- efekt wlasnie czeste niesnaski bo ktos cos nie tak jak ktos inny sobie wyobrazal ze powinien
      -----------------------------------
      Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
      - Eddy Grant
      https://i27.tinypic.com/scqd7s.gif
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:14
        Każdy robi jak uważa. Bądź tolerancyjna wink
        • adwarp Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:37

          > Każdy robi jak uważa. Bądź tolerancyjna wink

          możesz to zastosować też wobec swojej rodzinysmile
          • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:40
            Ale jeśli potwierdzam, ze będe to trzymam się tej zasady...to juz kwestia zachowania się.
    • ihanelma Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:24
      Najzdrowsze moim zdaniem jest zapraszanie ludzi, których się lubi.
      Jeśli się kogoś, z kim de facto nie ma kontaktu albo są kłótnie zaprosi żeby robił tłum na uroczystości, wychodzi różnie wink Nawet jak przyjdzie, a często zwłaszcza jak przyjdzie. Może pomyśl jakich scen uniknęliście dzięki brakowi cioci i spółki przy stole.
      Sprawę komunii można załatwić tak, żeby nie być na uroczystości i nie zrobić przykrości dziecku. Moim zdaniem nic na siłę. Czasem bliska rodzina tylko pozornie jest bliska.
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:28
        Ale my mieliśmy zawsze znakomite kontakty!!!
        • ihanelma Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:33
          Z tego co napisałaś powyżej wynika raczej, ze zawsze chcieliście mieć z tą częścią rodziny znakomite kontakty, ale z ich strony uczucie nie zostało odwzajemnione. Nie był to pierwszy spory afront z ich strony, może akurat ten najmocniej odczuliście, ale wpisuje się w poprzednie zachowania.
        • iuscogens Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:33
          dentek_85 napisała:

          > Ale my mieliśmy zawsze znakomite kontakty!!!

          no ale jak znakomite skoro was nigdy nie zapraszali??
        • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:40
          Lipę mieliście, a nie znakomite kontakty.
          • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:43
            Wiem lepiej, ze mieliśmy te kontakty. Wierzcie mi.Nie wiem po czym wnosisz, zę nie. Zawsze się spotykaliśmy u dziadków, u nas na imprezach, u najmłodszej siostry. Relacje były zdorwe. Lubiśmy jej dwóch synów. No było w porządku Na ulicy jak się spotkaliśmy to też zawsze porozmawialiśmy. Moja mama gdy miała wakacje( jest nauczycielem) pilnowała jej dwóch wnuków - w tym mojego chrzesniaka.
            • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:49
              Skoro mialas z nimi dobre kontakty to po co je psuc teraz?
              zadzwonilas i zapytalas czy u nich wszystko w porzadku ze sie nie zjawili? czy zdrowi czy nic sie nie stalo powaznego?
              bo dla mnie w dobrych kontaktach to by bylo naturalne. zaniepokojona nieobecnoscia kogos dzwonie i sie upewniam czy wszystko w porzadku. i czy nie potrzebuja mojej pomocy.
              jesli kontakty byly dobre to podejrzewam, ze nie przyszli bo cos a nie tylko i wylacznie dlatego, ze im sie nie chcialo.
              • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:55
                pisałam na ten temat wyżej
                • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:12
                  Albo przeoczylam fakt, ze zadzwonilas i sie dowiedzialas dlaczego nie przyszli albo nie napisalas.
                  Mnie interesuje to czy wykazalas sie zainteresowaniem i zadzwonilas z pytaniem " u cioci wszystko w porzadku? zmartwilo nas to, ze nie bylo Was na chrzcinach coreczki i chce sie upewnic, ze u Was wszystko ok"
                  • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:16
                    Droga Sadosiu...chyba żartujesz z tym telefonem. Poważnie piszesz czy to była ironia?
                    • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:18
                      Zupelnie powaznie.
                      Twierdzisz,ze masz z nimi dobry kontakt. Ja bym zadzwonila i dopytala. Moze cos sie stalo, moze ktos sie rozchorowal.
                      A Ty odrazu idziesz z nozami i nie bo nie bo jak tak mogli.
                      Jeszcze nie wiesz co sie stalo, ze nie przyszli ale zakladasz,ze zemscisz sie ( dziecinnie ale coz ) bo ty im nie podarujesz.
                      Poznaj sytuacje wtedy ocen i podejmuj decyzje.
                      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:21
                        W momencie, kiedy ja potwierdzam, ze przyjdę a niestety coś mi wyskoczy, to ja biorę telefon i dzwonię, ze niestety nie przyjdę bo coś tam i przepraszam. A nie czekam na telefon ...odwróc sytuację, co?
                        • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:23
                          Masz czarno na białym,że NIE MACIE DOBRYCH,BA NAWET NORMALNYCH KONTAKTÓW.
                        • filipianka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:23
                          tak, szczególnie jak wszyscy (tfu, tfu) zaczadzieli
                          • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:28
                            bla bla bla
                        • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:26
                          No to inna sytuacja.
                          Umowilam sie z kolezanka na pogaduchy. Potwierdzilam spotkanie i wypadlo mi cos innego. Dosc powaznego. zapomnialam zadzwonic i odwolac spotkanie. kolezanka zaniepokojona zadzwonila i zapytala czy wszystko w porzadku bo sie martwi o mnie.
                          moze mieli kolizje? moze ktos jest w szpitalu? moze ktos zachorowal dosc powaznie i wypadlo im z glowy, zeby zadzwonic?
                          a moze stalo sie cos powazniejszego?
                          warto zadzwonic i dopytac, wykazac minimum zainteresowania drugim czlowiekiem, upewnic sie ze wszystko jest ok i wszyscy cali i zdrowi.
                          no ale skoro chcesz sie unosic honorem....
                          gowniara nie jestes. w koncu masz 26 lat
                    • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:19
                      Skoro macie takie dobre kontakty, to chyba oczywisty ruch?
                    • filipianka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:19
                      umawiasz się z mężem po pracy w centrum handlowym czy knajpie, mija umówiona godzina, nie przychodzi, zaniepokojona dzwonisz czy wieszasz psy, wychodzisz i piszesz wniosek rozwodowy?
            • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:00
              > Wiem lepiej, ze mieliśmy te kontakty. Wierzcie mi.Nie wiem po czym wnosisz, ze nie.

              Hm, po tym, co piszesz? Nie zapraszali was, widywaliście się u osób trzecich. To nie są dobre kontakty.
              • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:03
                Hm...ale my zapraszaliśmy ich smileprzychodzili bawiliśmy się świetnie
                • imasumak Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:55
                  Ale oni nie zapraszali was, rozumiesz? Relacja była jednostronna.
            • ira_07 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 16:53
              > Wiem lepiej, ze mieliśmy te kontakty. Wierzcie mi.Nie wiem po czym wnosisz, zę
              > nie.

              Bo nigdy was do siebie nie zapraszali?

              Zawsze się spotykaliśmy u dziadków, u nas na imprezach, u najmłodszej sios
              > try.

              No logiczne, skoro dziadkowie czy siostra was zapraszali.

              Moja mama gdy miała wakacje(
              > jest nauczycielem) pilnowała jej dwóch wnuków - w tym mojego chrzesniaka.

              To nie świadczy o dobrych relacjach, tylko o tym, że skorzystali z okazjiwink
    • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:55
      dentek_85 napisała:

      > odziny i każdy miał potwierdzi obecnośc. Niestety po wyjściu z kościoła okazało
      > się, ze siostra mojej mamy i jej dzieci po prostu sobie nie przyszli (ponoc wi
      > elce obrażenio-nie chce mi się pisac dlaczego). Był to dla nas cios...pal licho

      Nie chce Ci się pisać? No to pewnie jest to coś niewygodnego dla Ciebie. A najpewniej jest to kluczowe dla sprawy.
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 11:57
        wyjaśniłam już wszystko. Poczytaj...
        • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:06
          To co opisywałaś to nie są dobre kontakty.Takie to ja mam z sąsiadami.
          I gdyby były faktycznie dobre,dzwoniłabyś pytając czy nic się nie stało,a nie planowała zemstę.
        • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:35
          dentek_85 napisała:

          > wyjaśniłam już wszystko. Poczytaj...

          A, chodzi o ten afront który im zrobiliście? I teraz masz pretensje że nie położyli uszu po sobie tylko uznali że jak Wy sobie wybieracie spośród nich lepszych i gorszych, to oni olewają takie zaproszenie?

          Nie ulega wątpliwości że stosunki mieliście byle jakie, ale to jeszcze nie jest przeszkoda w zaproszeniu na chrzciny. Natomiast świadome pominięcie ich bliskiego krewnego to jak najbardziej dla nich powód do urazy - jeżeli się takie albańskie tradycje praktykuje, a najwyraźniej Twoja rodzina tak ma.
          • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:41
            > I teraz masz pretensje że nie poło
            > żyli uszu po sobie tylko uznali że jak Wy sobie wybieracie spośród nich lepszyc
            > h i gorszych, to oni olewają takie zaproszenie?

            Ale doczytałaś, że tamta rodzina nie zapraszała ich wcale?
            • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:50
              angazetka napisała:

              > > I teraz masz pretensje że nie poło
              > > żyli uszu po sobie tylko uznali że jak Wy sobie wybieracie spośród nich l
              > epszyc
              > > h i gorszych, to oni olewają takie zaproszenie?
              >
              > Ale doczytałaś, że tamta rodzina nie zapraszała ich wcale?

              Ale to nie jest istotne. Wyraźnie widać że dla wątkozałożycielki "bycie na chrzcinach" siódmych wód po kisielu to masakrycznie ważna rzecz. Sama tego nie wymyśliła, to musi być postawa rodzinna. A skoro cała rodzina żywi taką (głupią, ale co zrobić) wiarę, to demonstracyjne pominięcie kuzyna jest wyraźnym znakiem. W tej drugiej gałęzi rodziny pewnie też wierzą w obowiązkowe trzymanie się razem i w takiej sytuacji afront wobec jednego syna to afront wobec wszystkich. I wszyscy solidarnie nie przychodzą.
              To są wszystko kretyńskie zasady, ale ta rodzina tak działa, co zrobić.
              • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:58
                Dziekuje, ze rozlozylas moja rodzin na czznniki pszchologiczne.tia...ciekawa teori. szkoda, ze tak daleka od realiow
                • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:01
                  dentek_85 napisała:

                  > Dziekuje, ze rozlozylas moja rodzin na czznniki pszchologiczne.tia...ciekawa t
                  > eori. szkoda, ze tak daleka od realiow

                  Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś opisała te realia.
    • nangaparbat3 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:09
      Piszesz, że Wasze kontakty były dobre, zdrowe, "mega udane" - i jednocześnie, że nie byliscie zapraszani na imprezy rodzinne organizowane przez ciotkę. Dziwne to i niepokojące - nijak nie mogę zrozumieć, co usprawiedliwiało niezapraszanie Waszej części rodziny.
      Z drugiej strony rodziny sie kłócą, boczą na siebie, żrą - ale rodzina to rodzina i jestem zdania, że nie nalezy nakręcać konfliktów, obrażać się "na zawsze", unosić dumą etc.
      Ja bym zadzwoniła, powiedziała, że bardzo nam przykro że się nie pojawili, i zapytała, czy coś sie stało. Nastawiona na łagodzenie kofliktu, nie na odgryzanie się - bo po co?
      Ale też, przy najbliższej okazji, powiedziałabym: przykro mi, że nie zaprosiliście nas na.... .
      Nie wiem, jak to rozumieć, ani jak się w tej sytuacji zachować.
    • bri Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:17
      Możesz zadzwonić i powiedzieć, że było Wam przykro, że nie przyszli i zapytać o powód. To mogłoby mieć jakiś sens i może pomogłoby rozładować nieprzyjemny klimat, ale dzwonienie i wyzywanie ich od wieśniaków nikomu nic dobrego nie przyniesie.
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:23
        Dlatego od dzisiaj będę ich ignorowac.
        • nangaparbat3 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:27
          dentek_85 napisała:

          > Dlatego od dzisiaj będę ich ignorowac.

          To strasznie dziecinne.
          • imasumak Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:59
            nangaparbat3 napisała:

            To strasznie dziecinne.

            Jak autorka tego wątku.
      • heca7 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:34
        Podejrzewam Droga Autorko , że jesteś zdenerowoanawink I wygląda na to, że inaczej podchodzisz do kwestii kontaktów rodzinnych niż Twoja ciotka. Zobacz, że z tego co piszesz większość incjatyw spotkania wychodziła od Was albo od osób trzecich. Twoja matka zapatrzona w siostrę mogła pewnych rzeczy nie widzieć. Na wiele się zgadzać bo jej zależało. Tamtym jakby mniej. Pewnie, że byli mili jak się spotykaliście albo jak Twoja matka była potrzebna do pilnowania wnóków. Czy aby nie zostałaś chrzestną z braku innych konkurentów? ( nie pytam złośliwie). Tak miała moja przyjaciólka. Została chrzestną u dalekich krewnych, którzy chyba tylko na chrzest jej potrzebowali. Od tamtego czasu (15 lat) odezwali się raz! w celu zaproszenia na komunię.
        Być może , że kiedy Wam potwierdzali przybycie to nie wiedzieli, że jednego z ich synów nie zaprosiliście? a potem on strzelił focha, albo jego matka strzeliła bo ukochanego synka wykluczyliście? I postanowili nie przyjść (taką sytuację też poznałam) solidaryzując się z nim.
        Tak czy inaczej nie wyżywaj się na dziecku. Nie ciągnij tego focha dalej bo znam to z doświadczenia ( nie mojego ale blisssko) i to się rozłazi na pokoleniauncertain Może po prostu spójrz na ciotke bez różowych okularów. A dziadkowie? To ich córka, jesli czują się zawiedzeni to sami jej powiedzą.
        • heca7 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:35
          WnUków nie wnókówbig_grin
        • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:41
          oj dziadkowie powiedzą, na pewnowinkja już ochłonęłam, dla mnie sprawa jest zaknieta. Zostawiam to tak:
          -ignoruję tych ludzi
          - nie pójdę na komunię ,,tego'' chłopca
          AMEN-dziękuję skończyłam wink
          • angazetka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:43
            Tak, "ten" chłopiec jest winny temu, że ma niedojrzałych dorosłych w rodzinie.
            • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:48
              No coz biedny chlopczyku. Masz pecha.
              • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:51
                No coz.. twoja coreczka tez ma pecha.

                Mam nadzieje, ze oleja twoja rodzine skuteczniej niz ty ich. i twoje dziecko kiedys z wielkim wyrzutem zapyta dlaczego polowa rodziny uznaje jej matke za wariatke mszczaca sie za pomieta firanke.
                • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:54
                  nie przesadzaj. nie masz argumentow i zaczynasz wzywiskami sypac. Wierz mi, jestem normalna, fajna dziewczyna, majaca inne zdanie na ten temat niz nasza kochana sadosia.
                  • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:59
                    Tak tak smile Oczywiscie smile
                    Oko za oko zab za zab. Masz inne zdanie niz wszyscy w tym watku.
                    nie zdziw sie jak za pare lat zostaniesz w ogole bez rodziny bo sie wszyscy odwroca. Bo ciocia kazia z wojkiem stasiem nie odwiedzili was na obiedzie z okazji imienin albo kolejnej rocznicy waszego zwiazku a wy zaczniecie wendette .
                    mlodas i idziesz na latwizne.
                    a pokrzywdzone w tym wszystkim bedzie dziecko,ktore chrzcilas.
                    Prawdziwie chrzescijanska postawa smile
                    • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:04
                      wUjkiem a nie wójkiem.
                      • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:09
                        Na prawde masz 26 lat? Jestes tego pewna? Na 100% ?
                        Po co chrzcilas swoje dziecko? skoro z chrzescijanska postawa masz tyle wspolnego co szczerbaty z sucharami na sniadanie....
                        • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:12
                          Zrobiłam to dla lokalnej społeczności, żeby wszyscy widzieli, ze stac nas na wielkie przyjęcie w restauracji. Żeby kazdy z nas mógł sie pochwalic nowym płaszczem...nosz cholera skoncz dziewczyno i zastanow się co piszesz.
                          • lili-2008 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:15
                            Na twoim miejscu prędzej bym się poważnie zastanowiła nad tym co TY piszesz. Jak na razie reprezentujesz tu sobą mentalne i moralne dno.
                          • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:16
                            To ja jzu wiem dlaczego ciotki klotki nie przyszly na chrzciny smile
                            I chyba wiekszosc ematek tez juz doskonale wie smile
                            Nie dziwie sie ciotce smile tez bym tak zrobila.
                            na chrzciny do matki z postawa roszczeniowa i wendetta za pazucha strach isc. jeszcze bys ich obsmarowala bo prezent nie taki, bo szcztucce zle odlozyli albo za duzo kawy wypili i na koszty narazili.
                            Ty nie mozesz miec 26 lat. serio .... moja 6 letnia corka jest bardziej rozumna niz Ty.
                            • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:20
                              A Twoja córka tez pisze wujek przez Ó...sesesesesese
                          • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:20
                            dentek_85 napisała:

                            > Zrobiłam to dla lokalnej społeczności, żeby wszyscy widzieli, ze stac nas na wi
                            > elkie przyjęcie w restauracji. Żeby kazdy z nas mógł sie pochwalic nowym płaszc
                            > zem...nosz cholera skoncz dziewczyno i zastanow się co piszesz.

                            Chciałaś być sarkastyczna. Ale przypadkowo napisałaś szczerą prawdę. Tak, Twoje motywacje są takiej właśnie klasy.
                          • ira_07 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 17:07
                            Sadosia słusznie prawiwink Chrzest to sakrament, Bóg daje nam za darmo łaskę, Ten który za darmo przebacza nam grzechy. Ty prosiłaś o sakrament dla dziecka a nie potrafisz wybaczać, jesteś zacięta i gotowa mścić się na własnym chrześniaku. To po co chrzciłaś? Jak nauczysz dziecko Ojcze Nasz, skoro ty sama winowajcom nie odpuszczasz? Zdaje się, że nawet w katolickiej spowiedzi, trzeba być pogodzonym ze wszystkimi by dostać rozgrzeszenie?
                          • majenkir Re: 14.03.11, 17:25
                            dentek_85 napisała:
                            > Zrobiłam to dla lokalnej społeczności, żeby wszyscy widzieli, ze stac nas na wi
                            > elkie przyjęcie w restauracji. Żeby kazdy z nas mógł sie pochwalic nowym płaszczem


                            Hehe, czyli normalka wink.
                        • ira_07 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 17:02
                          Ale jej dzidzia będzie katoliczką, nie musi być zaraz chrześcijankąwink Nie da się ukryć, że Polska to kraj silnie katolicki, ale na pewno nie chrzescijański.
                    • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:59
                      Bo ciocia kazia z wojkiem stasiem nie odwiedzili was na obiedzie z okazji
                      > imienin albo kolejnej rocznicy waszego zwiazku a wy zaczniecie wendette .

                      Nie przesadzajmy.Jak na razie autorka jest zła,bo ktoś ją potraktował niefajnie.
                      I w związku z tym,że olali ją i jej dziecko(nie ważne że nieświadome tego)ona ma wydzwaniać i jeszcze może przeprosić,że zaprosiła i niedziela miał inny przebieg niż zwykle.
                      • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:02
                        Gryzia skoro maja swietny kontakt to wypadaloby zadzwonic i upewnic sie, ze nie stalo sie nic powaznego.
                        Poki nie wie dlaczego wyszlo jak wyszlo to po jaki kij siedziec na forum i pluc sie jacy to oni zli i jak ona sie im odgryzie.
                        Juz samo to co pisze mowi wyraznie, ze dziewczyna nie panuje nad swoimi emocjami i kieruje sie jedynie checia dowalenia.
                        Ja im zaprezentuje jak to jest jak ktos was olewa i oleje wasze dziecko mimo, ze zostajac matka chrzestna zobowiazalam sie do czegos wiecej niz tylko trzymanie malego na rekach.
                        • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:37

                          Nie rozumiem,dlaczego uważa,że mieli świetny kontakt,skoro nie mieli.Ale chęć zachowania się identycznie mnie nie dziwi,zwłaszcza dzień po.
                          Też by mnie telepało,choć nie uznałabym imprezy za nieudaną,tylko dlatego,że jakieś pociotki nie przyszły.
                          Ale wkurzające jest takie zachowanie,bo widać jak na dłoni,ze olewają.Może jakby sami zostali olani załapaliby,że tak nie powinno się robić.
                          • sadosia75 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:42
                            gryzelda71 napisała:

                            >
                            > Nie rozumiem,dlaczego uważa,że mieli świetny kontakt,skoro nie mieli.Ale

                            Ona uwaza, ze mieli.
                            a skoro wg niej mieli to dla mnie naturalne jest to, ze dzwonie z zapytaniem czy wszystko ok.

                            Też by mnie telepało,choć nie uznałabym imprezy za nieudaną,tylko dlatego,że ja
                            > kieś pociotki nie przyszły.

                            Ale wg. niej to nie sa pociotki tylko czesc rodziny, z ktora mieli swietny kontakt. a teraz bedzie sie mscic na dziecku bo ona uwaza to za jedyne wyjscie.
                            Pal licho obowiazki matki chrzestnej. mscic sie trzeba!
                            • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:50
                              Jeśli ta impra była wczoraj,nie dziwię się,że pała chęcią zemsty.
                              Do komunii przejdzie,choć może i tak nie zostanie zaproszona.
                              W sumie,jak tak się zastanawiam,to ciotka może nie poważa matki autorki i stąd to niezapraszanie itp i nieobecność na chrzcinach.
                              Może gdyby autorka sam robiła poczęstunek ciotka by raczyła przyjść?Nie wiem,nie dowiem się...
                              Na marginesie,moze kontakt z chrześniakiem tez sporadyczny i nawet nie zauważy,że chrzestna nie spełniła swojego obowiązkutongue_out
                              • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:44
                                ja się nie dziwię, że ty się nie dziwisz. reprezentujesz dość podobną "moralność"
                                • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 15.03.11, 09:25
                                  Tak nie mówię,że pada deszcz jak mi plują w twarz.
                          • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 15:02
                            dzięki
                  • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:06
                    dentek_85 napisała:

                    > nie przesadzaj. nie masz argumentow i zaczynasz wzywiskami sypac. Wierz mi, jes
                    > tem normalna, fajna dziewczyna, majaca inne zdanie na ten temat niz nasza kocha
                    > na sadosia.

                    Jakbyś była normalna i fajna to byś nie musiała się dopraszać o kontakty u rodziny mieszkającej w tym samym mieście.
                    • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:10
                      i sie nie dopraszam. Wierz mismiledla mnie sprawa zamknięta.
                      • hotya Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:24
                        To czemu przeżywasz jak stonka wykopki?
              • iuscogens Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:39
                dentek_85 napisała:

                > No coz biedny chlopczyku. Masz pecha.

                kiepska z Ciebie chrzestna...
              • ira_07 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 17:00
                I ty przyrzekałaś wychować dziecko na katolika big_grin Taka pełna nienawiści i pogardy dla innych...
              • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:40
                ma pecha, ze ma taką chrzestną. kołtuńską i małostkową.
          • lili-2008 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:58
            Matko. Sadosia napisała, że gó...arą nie jesteś, w końcu wg nicka masz 26 lat, ale twoje wypociny na forum niestety świadczą o zaawansowanym upośledzeniu umysłowym. Realnie - 26 lat, mentalnie - 10.
            Żenua.
          • imasumak Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:02
            dentek_85 napisała:


            nie pójdę na komunię ,,tego'' chłopca

            Może i dobrze. Z takim nastawieniem zepsułabyś mu uroczystość.

          • jak.z.nut Bardzo dobrze zrobisz 14.03.11, 14:55
            zwłaszcza imsmile przynajmniej unikną kontaktów z kimś tak toksycznymsmile
    • osa551 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:27
      Witamy w Polsce, pal licho sakrament, ważna impreza i gdzie była i ile trwała i ze ktoś przyszedł a ktoś nie przyszedł, a teraz zamiast olać sikiem prostym będziemy jątrzyć po rodzinie przez następne 6 miesięcy.

      Nie masz innych problemów dziewczyno? Tylko, że siostra babci dziecka nie pojawiła się na imprezie? Jeśli taki bzdet to dla ciebie cios, to uprzedzam, że w życiu poważniejsze rzeczy ludzi spotykają.
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:31
        Sorry, ale tego nie skomentuje, bo...po prostu mi się nie chce na takie głupoty reagowac
        • miliwati Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:38
          dentek_85 napisała:

          > Sorry, ale tego nie skomentuje, bo...po prostu mi się nie chce na takie głupoty
          > reagowac

          Ale ona dobrze mówi. To czy sporadycznie widywana ciotka przyszła czy nie przyszła to bzdet.
      • kobieta306 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:01
        Osa ma rację.
        Typowo polskie klimaty.
        Najgorzej, że młode pokolenie (rocznik 1985 jak wynika z niku) kultywuje te zaściankowe tradycje rodzinne wiecznego obrażania się na siebie, patrzenia co kto i za ile.
        Do tego chyba chrześcijanie tak nie postępuja, prawda? Przynajmniej z założenia. Cieszysz się, że masz córeczke katoliczkę. Jakim jesteś dla niej wzorem?? Szkoda słów. Myslę, że i tak niewiele rozumiesz z tego co robisz.
        • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:41
          No tak,prawdziwy chrześcijanin zawsze da się zlekceważyć z uśmiechem na ustach.
          Powinna jeszcze jakieŚ ciasto podrzucić wracając z restauracji....
          • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:47
            ale dokładnie tak. po chrzescijansku jest wybaczyc zbrodnie, a co do tego taki bzdet, nie wiedzialas tego?
            • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 15.03.11, 09:26
              Ależ pełno wokół ludzi nadstawiających drugi policzek.Tak lubią,ich sprawa.
      • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:46
        6 miesięcy? 6 lat!
    • ona_bez_ogona Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 12:58
      Największego wieśniaka z siebie robisz ty. Pojmij laska, że chrzest twojego bachorka nie dla wszystkich jest megawydarzeniem.
      • kobieta306 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:03
        mocno powiedziane ale nie sposób się nie zgodzic z tym co pisze ona_bez_ogona.
      • dentek_85 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:06
        no własnie laska, dlatego komunia mojego chrześniaka tez nie powinna by dla mnie tak waznym wydarzeniem.
        • hotya Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:30
          Taaa, komunia chrześniaka jest zupełnie nieważna. W końcu jakie obowiązki ma matka chrzestna? Zobowiązywała się do czegoś, że miałaby tam iść?

          Ups, droga matko chrzestna, powinnaś być z tym na bieżąco, skoro dziecko chrzciłaś niedawno:
          Chrzestny ma "dorosłemu towarzyszyć w chrześcijańskim wtajemniczeniu, a dziecko wraz z rodzicami przedstawiać do chrztu oraz pomagać, żeby ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z nim obowiązki."?

          Hipokryzją pachnie na kilometr.
          • claudel6 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 21:49
            polskim katolicyzmem pachnie na kilometr. tak własnie wygląda ta Polska katolicka.
        • ona_bez_ogona Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:32
          dlatego komunia mojego chrześniaka tez nie powinna by dla mni
          > e tak waznym wydarzeniem.

          Nie dla wszytkich, ale ty jesteś chrzestną. To drobna róznica.
          Wiem, że nie pojmiesz, za ciasny mózg masz.
      • gryzelda71 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:52
        Wszak ciebie nie zapraszała,także luzik.
    • budyniowatowe Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:09
      dentek_85 napisała:

      Był to dla nas cios...pal licho
      > z kasą za restaurację, ale spiep..yli nam imprezę.

      Rozumien, ze ksiadz odmowil udizelenia chrztu dziecku, bo jedna ciotka sie nie pojawila.

      W przeciwnym wypadku, nie widze jak mogli spieprzyc impreze, nie pojawiajac sie na niej. smile

      Widze tylko Twoja zawzietosc i saczenie jadu.
      • laaisa dantek _85 nie może istnieć naprawdę 14.03.11, 13:35
        z całym swych zacietrzewieniem , to tylko taka poza na podtrzymanie temperatury wątku?, prolog przed tematami komunijnymi?
        • lili-2008 Re: dantek _85 nie może istnieć naprawdę 14.03.11, 13:43
          Dentek_85 rok temu pisała coś innego na forum.
          forum.gazeta.pl/forum/w,19585,112123711,112123711,staralam_sie_o_dziecko_18_lat.html
          Nudzi się babie, więc wymyśla bzdurysmile
          • miliwati Re: dantek _85 nie może istnieć naprawdę 14.03.11, 14:08
            lili-2008 napisała:

            > Dentek_85 rok temu pisała coś innego na forum.
            > forum.gazeta.pl/forum/w,19585,112123711,112123711,staralam_sie_o_dziecko_18_lat.html
            > Nudzi się babie, więc wymyśla bzdurysmile

            Wiesz, ale to nie musi być sprzeczne. Czy ona gdzieś napisała że to chrzczone dziecko to niemowlak? Zresztą może to drugie. I "_85" nie musi być przecież rokiem urodzenia. Jej historyjka jest niestety ponuro realistyczna (są takie albańskie rodziny) i jakoś mi tak wyglądało że ona ma więcej lat niż 26. Choćby z tych wzmianek o zapraszaniu ich (lub nie) i o byciu chrzestną.

            Jakoś nie wygląda mi to na trolla, chociaż może to bardzo staranna kreacja.
            • lili-2008 Re: dantek _85 nie może istnieć naprawdę 14.03.11, 14:16
              trudno mi uwierzyć, że dorosła, dojrzała kobieta może w taki sposób się zachowywać i mieć tak płytkie rozumowaniewink
              sprzeczne może i nie jest posiadanie 7-letniego, i kilkumiesięcznego dziecka, ale ta postawa pasuje bardziej do niedojrzałej nastolatkismile
              • miliwati Re: dantek _85 nie może istnieć naprawdę 14.03.11, 14:23
                lili-2008 napisała:

                > trudno mi uwierzyć, że dorosła, dojrzała kobieta może w taki sposób się zachowy
                > wać i mieć tak płytkie rozumowaniewink

                Oj niestety, to jest możliwe. Kwestia wychowania "z zasadami". I potem taki człowiek szczerze wierzy że jak mu ktoś nie przyjdzie na jego ślubny ochlaj to zrobił to z nienawiści.

                > sprzeczne może i nie jest posiadanie 7-letniego, i kilkumiesięcznego dziecka, a
                > le ta postawa pasuje bardziej do niedojrzałej nastolatkismile

                No własnie nie. To znaczy owszem, nastolatki też się mogą tak obrażać, ale dorośli ludzie tez spoko mogą żywić tego rodzaju absurdalne urazy o duperelne sprawy. Przy całkowitym ignorowaniu własnego buractwa na zasadzie "bojemu się należało, ale mnie to urazili niewinnie".

                • lili-2008 Re: dantek _85 nie może istnieć naprawdę 14.03.11, 14:25
                  Teraz widzę, jaka naiwna jestemuncertain
                  • laaisa Re: dantek _85 nie może istnieć naprawdę 14.03.11, 14:29
                    pospolita egocentryczka co to za własne dzieci odrabia pracę domową by potem chwalić się wokół jakie zdolne dziecko ma.
                • imasumak Swoją drogą dość komiczne 14.03.11, 14:26
                  Rodzice pani w wieku około 50 lat organizują wnuczce chrzciny tongue_out
                  • czarnaalineczka Re: Swoją drogą dość komiczne 14.03.11, 15:21
                    musza sie niezle trzymac tongue_out
                    a ta starsza siostra to moze nie przyszla bo umarla tongue_out

                    a chrzczona byla ta nowa z 2010 ( swoja droga niezle dziecko w tym wieku tongue_out ) czy ta osmioletnia ?
                    • czarnaalineczka Re: Swoją drogą dość komiczne 14.03.11, 15:26
                      doczytalam ze matka denek pracuje big_grin ale ma kobita krzepe i to nauczycielka jest big_grin
                      i maja spotkania rodzinne u dziadkow niezle pewnie po 100 a jeszcze imprezki robiabig_grin
                      • dentek_85 Re: Swoją drogą dość komiczne 14.03.11, 15:37
                        Widzę śledztwo w tokusmile Swoją drogą mam ubaw po pachy smilesmilesmile
                        • majenkir Re: Swoją drogą dość komiczne 14.03.11, 17:32
                          dentek_85 napisała:
                          Widzę śledztwo w tokusmile Swoją drogą mam ubaw po pachy
                          smilesmilesmile

                          My tez big_grin.
                          To co? Game over?
                          • dentek_85 Re: Swoją drogą dość komiczne 14.03.11, 17:37
                            jak najbardziejsmilezgadzam się z koleżankąsmile
                            • imasumak Dentek :))) 14.03.11, 17:46
                              Następną razą zmień chociaż nicka, bodaj cyferki przestaw big_grin.
                              Bo tu wiesz, zaraz wyszukiwarka idzie w ruch i po ptakach big_grin
                              Ale swoją drogą, długo się trzymałaś, szacun big_grin
                              • claudel6 Re: Dentek :))) 14.03.11, 21:53
                                uou, jaka szkoda! to moja ulubiona mentalność smile
    • przeciwcialo Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 13:33
      Siostra mamy z dziecmi to najbliższa rodzina czy co?
    • imasumak Tej ośmioletniej, o którą 14.03.11, 14:11
      staraliście się 18 lat?
      No chyba, że los obdarzył cię w okolicach pięćdziesiątki kolejnym dzieckiem tongue_out
    • leeloo2002 Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:42
      słuchaj, chyba jakiś sztuczny problem stwarzasz. Z postu nie wynika, żeby potwierdzili zaproszenie. A nawet jeśli coś tam im wypadło, to trudno. Nie rozumiem po co ich zapraszaliście, skoro tradycja była taka że oni was nie zapraszali?
      • poppy_pi Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 14:45
        To, że oni zachowali się nieodpowiednio nie znaczy, że powinnaś brac z nich przykład. Rzeczywiście szkoda kasy itp, ale robić taką aferę, że jakaś ciotka na chrzest nie przyszła? A daj spokój...
    • czarnaalineczka Re: zawiedziona postawą najbliższych 14.03.11, 15:11
      troll
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka