Witajcie!
Proszę Was o radę w sprawie delikatnej natury.
Jak w temacie postu- iść czy nie iść- do koleżanki.
Sprawa wygląda następująco- znamy sie od wielu lat, można powiedzieć że sie przyjaźnimy chociaż nie jest ona moją najlepszą przyjaciółką. Ostatnio przeprowadziłam sie do nowego mieszkania i oczyiwście ją zaprosiłam. Wiedziała że duzo serca włożyłam w remont (pieniędzy nie bo zwyczajnie ich nie mieliśmy) ale żeby własnymi rękoma i pomyslowością coś fajnie zaaranzować. Ogólnie każdy kto przychodzi to jest zaskoczony i mówi coś miłego. Natomiast ona przyszła, usiadła w salonie (innych pomieszczeń nie zobaczyła bo nie wyrażała ochoty zebym ją oprowadziła) rozejrzała sie raz czy dwa i nic nie powiedziała. Było mi przykro, nie chodzi o to żeby sie zachwycała ale zeby chociaż skomentowała, cokolwiek powiedziała.
Teraz sytuacja sie odwróciła-ona kupiła now mieszkanie i je urządziła. Oczyiwscie zaprasza mnie zebym przyszła obejrzeć. Ja z natury jestem wylewna i jesli coś mi sie podoba to nie żałuję nikomu komplementów ale mam w pamięci tę sytuację sprzed roku i pamiętam jak się wtedy źle czułam.
Co mi radzicie?
Jak same byście sie zachowały na moim miejscu?
pozdrawiam