Kobiety musze sie wypolakac

Jestem 31letnia mama z 5latnia corka, 3 lata po rozwodzie. Obecnie mam chlopaka, sporo starszego i do tego pupilka rodzicow. Mieszkam u niego, jego rodzice maja swoje pietro,my swoje. Jednak to co dzieje sie pod naszym dachem,to przechodzi ludzkie pojecie. Oni atakuja mnie na kazdym kroku, obgaduja, podburzaja syna przecieko mnie, nieraz podsluchalam jak mnie okreslaja "łajza, menda, nierob", jak sie poklocimy z chlopem, i oni cos wyczuja to juz go potem szczuja,ze "jak mamy sie tak klocic to powinnismy sie rozstac", wszystko im nie pasuje co ja zrobie,co ja ugotuje. Po prostu maja na mnie alergie. A ja szczera doopa spelnilam ich jedno wielkie marzenie,ale zeby nie bylo od "tescia" nie uslyszalam nawet slowa dziekuje, a "tesciowa" stwierdzila,ze jakbym komus sie pochwalila,ze to dzieki mnie oni maja to co pragneli,to stary moglby mnie pobic,bo jest taki zazdrosny ze mi sie udalo zalatwic to o czym oni marzyli,a nie jemu sie udalo.
wszelkie rozmowy z chlopem nie przynosza skutku, on twierdzi,ze przyszlam tu mieszkac,to MAM sie dostosowac do calej 3ki a jak nie to trzeba sie rozstac,ze rodzice sa starzy i beda coraz gorsi a ja musze olewac ich gadanie. rzadko kiedy sie odezwie w mojej obronie.
Tak, wiem to beznadzieje. Ale ja dla tego chlopaka zreformowalam swoje zycie, w jakichs 5% on mial wplyw na moj rozwod, taki byl kochany, opiekowal sie mna wspieral, a teraz krytykuje i olewa.
Nie wiem jak ja sie mam dostosowac jak ja juz nie moge wytrzymac psychicznie. Wyprowadzic nie mam sie dokad, na wynajem mnie nie stac, mam bylejaka prace i na razie nie udalo mi sie znalezc nic gdzie zarobilabym wiecej jak najnizsza krajowa.
jestem zalezna od chlopaka i moze stad wszyscy mna pomiataja? ale tak mi zle,ze juz nie daje sobie rady, chcialam miec kochana bliska osobe, a od kilku tyg widze ze moj chlop nawet mnie nie zauwaza.
Poradzcie cos oprocz tego,zebym sie wyprowadzila, bo to wiem, ale nie sztuka zebym poszla pod most i przymierala glodem. ja to ja bym sobie poradzila,ale mam dziecko. jak wytrzymac ta atmosfere, jak zrobic zeby "tescie" mnie polubili i zaczeli traktowac jak rownego sobie czlowieka a nie wroga, co zrobic,zeby chlop na nowo poczul do mnie to co na poczatku i przestal mnie traktowac jak o2 ??? zyc mi sie czesto odechciewa... chce dobrze, ciagle wychodzi zle,ciagle im malo i malo i spotkac sie ze znajomymi mi nie wolno, na aerobik nie wolno isc, na impreze. mam siedziec i obskakiwac misia,ktory ma mnie w d.....

((((