Dodaj do ulubionych

Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia.

23.08.12, 08:06
Kobiety musze sie wypolakacsad Jestem 31letnia mama z 5latnia corka, 3 lata po rozwodzie. Obecnie mam chlopaka, sporo starszego i do tego pupilka rodzicow. Mieszkam u niego, jego rodzice maja swoje pietro,my swoje. Jednak to co dzieje sie pod naszym dachem,to przechodzi ludzkie pojecie. Oni atakuja mnie na kazdym kroku, obgaduja, podburzaja syna przecieko mnie, nieraz podsluchalam jak mnie okreslaja "łajza, menda, nierob", jak sie poklocimy z chlopem, i oni cos wyczuja to juz go potem szczuja,ze "jak mamy sie tak klocic to powinnismy sie rozstac", wszystko im nie pasuje co ja zrobie,co ja ugotuje. Po prostu maja na mnie alergie. A ja szczera doopa spelnilam ich jedno wielkie marzenie,ale zeby nie bylo od "tescia" nie uslyszalam nawet slowa dziekuje, a "tesciowa" stwierdzila,ze jakbym komus sie pochwalila,ze to dzieki mnie oni maja to co pragneli,to stary moglby mnie pobic,bo jest taki zazdrosny ze mi sie udalo zalatwic to o czym oni marzyli,a nie jemu sie udalo.
wszelkie rozmowy z chlopem nie przynosza skutku, on twierdzi,ze przyszlam tu mieszkac,to MAM sie dostosowac do calej 3ki a jak nie to trzeba sie rozstac,ze rodzice sa starzy i beda coraz gorsi a ja musze olewac ich gadanie. rzadko kiedy sie odezwie w mojej obronie.
Tak, wiem to beznadzieje. Ale ja dla tego chlopaka zreformowalam swoje zycie, w jakichs 5% on mial wplyw na moj rozwod, taki byl kochany, opiekowal sie mna wspieral, a teraz krytykuje i olewa.
Nie wiem jak ja sie mam dostosowac jak ja juz nie moge wytrzymac psychicznie. Wyprowadzic nie mam sie dokad, na wynajem mnie nie stac, mam bylejaka prace i na razie nie udalo mi sie znalezc nic gdzie zarobilabym wiecej jak najnizsza krajowa.
jestem zalezna od chlopaka i moze stad wszyscy mna pomiataja? ale tak mi zle,ze juz nie daje sobie rady, chcialam miec kochana bliska osobe, a od kilku tyg widze ze moj chlop nawet mnie nie zauwaza.
Poradzcie cos oprocz tego,zebym sie wyprowadzila, bo to wiem, ale nie sztuka zebym poszla pod most i przymierala glodem. ja to ja bym sobie poradzila,ale mam dziecko. jak wytrzymac ta atmosfere, jak zrobic zeby "tescie" mnie polubili i zaczeli traktowac jak rownego sobie czlowieka a nie wroga, co zrobic,zeby chlop na nowo poczul do mnie to co na poczatku i przestal mnie traktowac jak o2 ??? zyc mi sie czesto odechciewa... chce dobrze, ciagle wychodzi zle,ciagle im malo i malo i spotkac sie ze znajomymi mi nie wolno, na aerobik nie wolno isc, na impreze. mam siedziec i obskakiwac misia,ktory ma mnie w d..... crying((((
Obserwuj wątek
    • mmitaa00 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:19
      Po czesci sama sobie jestes winna.
      A nie masz rodzicow ? rodziny ? rodzenstwa ? zeby sie do kogos wyprowadzic ?
      Jesli nie to ja bym wolala pojsc do domu samotnej matki lub wynajac pokoj u jakies starszej Pani. Masz prace, masz pewnie alimenty i w zamian za opieke moze cie ktos przygarnie.
      Na 100% uciekalabym stamtad !!! I od tesciow bo to jacys idioci i od tego faceta. Tyle dobrze ze nie masz z nim slubu i to nie jego dziecko
      • angela10086 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:26
        dokladnie, pomysl o swoim dziecku,patrzy na to wszystko.... uciekaj stamtad pedem
      • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:31
        Czemu jestem sama sobie winna? ze pokochalam buraka i chcialam stworzyc z nim dom?
        No wlasnie rodzice moi sa po rozwodzie, wiec do ojca nie pojde,bo nawet tego przez 31lat nie zaproponowal, nie ma tam warunkow,anie wiezi rodzinnych. Mama jest w trakcie rozwodu i nie wiadomo, czy ojczym jej nie wywali z domu, bo zbudowali go przed slubem-nic nie stoi na nia. Brat mnie nie przyjmie, nie pozwolilaby na to bratowa, siostra przyjelaby,ale wtedy zamieszkalby z 12letnim dzieckiem i mezem w 1 pokoju a ja w drugim. Malo komfortowe,zeby sie komus wchrzaniac w zycie.
        Wynajem? za najnizsza krajowa? ktora placa albo nie? z chorowitym dzieckiem? w ubieglym roku byla w szpitalu 6 lub 7razy i to 100km od mojej wioski. to nie takie chop siup.
        chcialabym przeczekac,ale nie wiem jak uspokoic swoje nerwy i jak zalagodzic sytuacje w domusad
        • mmena Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 13:29
          pechowa125 napisał(a):
          > Czemu jestem sama sobie winna?
          Bo podporządkowałaś całkowicie swoje życie innej osobie. Bo ślepo patrzyłaś widząc, "że taki był kochany", a nie widziałaś jaki jest naprawdę. I nieprawdą jest, że się zmienił, zawsze taki był. Ludzie się nie zmieniają, to tylko naiwne panienki myślą, że tak się dzieje. To tylko naiwne panienki widzą to co chcą widzieć.
          Praca za najniższą krajową? To zmień pracę. Przestań się użalać, zacznij coś robić. Znajdź lepszą pracę i osobne mieszkanie.
          • chipsi Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 14:12
            Bzdury. Ludzie się zmieniają, popatrz na siebie chociażby, czy jesteś tą samą osobą co 10 lat temu? Wątpię. Ma dziewczyna znaleźć lepszą pracę? No tak, teraz pracuje za grosze bo ma skłonności masochistyczne inaczej pstryknęła by palcami i zarabiała miliony.
    • sefora74 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:28
      Nie możesz dać się tak traktować szczególnie w obecności dziecka, ani ty ani ona nie zasłużyłyście na takie traktowanie. Teściowie doskonale wiedzą w jakiej jesteś sytuacji, że nie masz gdzie się wyprowadzić i prawdopodobnie będziesz znosić ich skandaliczne zachowanie.
      Ja miałam cztery lata temu podobną sytuację, mieszkaliśmy z babcią i ciotką męża w dużym "rodzinnym" domu. Niby mieliśmy odrębną część w której mieszkaliśmy ale i tak nie brakowało ciągłych konfliktów. Rodzina M bardzo mnie poniżała niejednokrotnie na oczach naszych dzieci. Teściowie i M bardzo mnie wtedy wspierali i próbowali interweniować ale i tak uznaliśmy że jedynym wyjściem jest wyprowadzka, kupiliśmy dom i koszmar wreszcie się skończył.
      Spróbój z nimi porozmawiać że nie życzysz sobie takiego zachowania, wyjaśnij dlaczego mają taki stosunek do Ciebie. Może nie akceptują Cię jako przyszłej synowej z powodu wcześniejszego rozwodu i posiadania dziecka, tak się często niestety często zdarza.
      Prwda jest taka, że jak nie stanie murem za tobą Twój facet to nie widzę przyszłości dla takiego związku.
    • mw144 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:31
      Najgorsze rozwiązanie to tam zostać, szczególnie że Twoje dziecko na to patrzy. Dom samotnej matki byłby o wiele lepszym wyjściem. Jeśli nie stać Cię na wynajem, to może znalazłaby się jakaś oferta typu: wynajem pokoju w zamian za opiekę.
      • bbuziaczekk Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 09:02
        Tez to wlasnie wyzej napisalam ze dom samotnej matki lub wynajem pokoiku u starszej osoby wzamian za opieke i pomoc. Ale jak widac te zdania autorka watku ominela.
        Wg mnie te 2 opcje sa najlepsze i jedyne.
      • default Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 09:11
        Dom samotnej matki to nie jest darmowy hotel, gdzie można się ot, tak z ulicy zameldować z dzieckiem. Podejrzewam, że do takiego domu kieruje jakaś instytucja (opieka społeczna, policja) no i pewnie muszą być spełnione jakieś określone warunki. Opcja z pokojem za opiekę przy starszej osobie niby lepsza, ale można wpaść z deszczu pod rynnę, bo wbrew naiwnym przekonaniom wielu e-matek "samotne, starsze panie" to rzadko kiedy są dobrotliwe babunie częstujące malinowym sokiem własnej roboty...
        • drzewachmuryziemia Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:52
          Pracowałam w takim domu i nikt nie musi tam kierowac. To co dzieje sie w Twoim domu to przemoc i jesli pójdziesz do Osrodka Interewencji Kryzysowej i to opiszesz i powiesz ze nie masz gdzie mieszkac, powinni znaleźć Ci gdzies miejsce.
    • jagienka75 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:32
      I dlatego już wolałabym nawet po rozwodzie być sama, niż wiązać się z pierwszym lepszym facetem. Ciarki mi chodzą po plecach, kiedy to czytam.
      Podpiszę się pod dziewczynami-uciekaj stamtąd jak najdalej a jeśli nie masz się gdzie wyprowadzić, pomyśl o domu samotnej matki.
      Co do tej rodzinki, wcale nie jest powiedziane, czy miałabyś lepiej nawet wtedy, gdybyś była żoną tego faceta, matką jego dziecka i synową takich "teściów".


      > Tak, wiem to beznadzieje. Ale ja dla tego chlopaka zreformowalam swoje zycie, w
      > jakichs 5% on mial wplyw na moj rozwod, taki byl kochany, opiekowal sie mna ws
      > pieral, a teraz krytykuje i olewa.

      A jak się poznaliście?
      • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:38
        to dluga historia. nie chce pisac szczegolow. mniej wiecej tak: on jest zwiazany ze srodowiskiem prawniczym, poznalam go przy okazji skladania mojego pozwu rozwodowego. mial mi pomoc jakos to wszystko pozalatwiac..... on tez jest po rozwodzie i ma nastoleniego syna,ktory mieszka w Anglii.
        • jagienka75 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:42
          Nie zdziwiłabym się wcale, gdyby jego była żona przechodziła kiedyś przez takie samo piekiełko, jakie teraz funduje Ci ta koszmarna rodzinka.
    • adwarp Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:37
      tak jak ktoś wyżej napisał, poszukaj mieszkania za opiekę, to w twojej sytuacji najlepsze rozwiązanie.
      • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:42
        Myslalam o tym,tylko boje sie,ze nie dam rady.Pracuje,mam dziecko i czy ja jeszcze znajde sily i cza,zeby jakiemus staruszkowi pomagac? Boje sie,ze bedzie tak samo sie burzyl jak tescie.
        Jestem DDRR, jestem sama po rozwodzie,mieszkam z debilami,moje poczucie wlasnej wartosci spadlo d -10. Boje sie zrobic krok w przodsad
        Dziecko moje na szczescie nie jest swiadkiem klotni, a gdy sa jakies gorsze dni,wtedy wysylam ja na 1-2dni do bylego. Ale na pewno czuje ta gesta atmosferesad
        • bri Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:10
          Marudzenie nic nie da, możemy Cię głaskać po głowie, ale zmienić tą sytuację możesz tylko Ty i niestety trzeba będzie w tym celu zacisnąć zęby i wziąć się do roboty. Bez Twojego usamodzielnienia się nie będziesz mieć żadnej karty przetargowej ani możliwości manewru, więc po prostu zacznij myśleć JAK to zrobisz i wprowadzaj te przemyślenia w życie. Nie masz innego wyjścia. Raz już się rozwiodłaś i jakoś dałaś radę, teraz nawet nie masz ślubu, a z nowym mężczyzną nie łączy Cię nawet dziecko.
        • pade Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:20
          Wybacz, ale Ty nie jestes bezradna, Ty jestes wygodna.
          Nie przekupisz ich "czekoladką", zostałaś wpisana w rolę i jesli sama się z niej nie wypiszesz to...marny twój los, i Twojego dziecka. Tylko czekac aż zacznie obrywać. Mam tylko nadzieję, że nie będziesz sobie tego tłumaczyć: a może ono zawiniło?
    • lauren6 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:41
      Z tego co napisałaś jasno wynika, że chłop zrobił z Ciebie darmową niewolnicę. Tak, celowo użyłam tego słowa. Jesteś zamknięta w czterech ścianach, nie wolno Ci mieć własnego życia, hobby, znajomych, masz służyć jako darmowa służąca i osoba do wyżycia się. Co gorszego może Cię w życiu jeszcze spotkać od niewolnictwa? Na prawdę dom samotnej matki, wynajęcie u kogoś pokoju itd. jest gorszym rozwiązaniem niż ciągłe życie w poniżeniu?

      Masz pracę, masz alimenty na dziecko, działaj. Pomyśl o córce, co ona teraz obserwuje i jakich wzorców nałyka się w dzieciństwie. Ty może przyzwyczaiłaś się do takiego życia, ale co ona na to, że matka jest popychadłem?
      • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 08:53
        Niewolnice Izauresad
        kilka dni temu mialam spiecie z jego mama i sie dowiedzialam,ze jakby mnie rzucil,to mialby wiecej kasy,ona by mu przatala a "jakas wdowa ze wsi dalaby mu d...za darmo".
        Zastanawiam sie czy oni chca jego szczescia? czy tylko chca go miec dla siebie na wylacznosc!
        • triss_merigold6 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 09:13
          Ale Ty się nie zastanawiaj nad tym czego oni chcą, to mało istotne. Ty kombinuj jak zapewnić sobie niezależność. Alimenty jakieś masz?
    • basia-jak Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 09:15
      Ty się nie zastanawiaj tylko UCIEKAJ !! dom samotnej matki, koleżanka, ktokolwiek...nawet jakbyś miała waletować u kogoś po kilka dni , a w między czasie szukać czegoś konkretnego..Facet był miły i uroczy -ok.. ale to już było i wszystko wskazuje że nie wróci!!!!! Dziewczyno!!! obudź się i pomyśl w końcu o dziecku!!!! bo trochę nie chce mi się wierzyć, że "teściowie" po Tobie jeżdżą jak po burej su**** a dziecko oszczędzają- przecież Ona nie jest ich synusia!!! Weź się w garść i weź życie w swoje ręce...No chyba że chcesz by dziecko miało matkę wariatkę!!! no albo wbrew pozorom taki układ Ci pasuję.
    • scher Uciekaj stamtąd 23.08.12, 09:34
      Jeśli opis jest nieprzesadzony, o co w emocjach nietrudno, to ja nie widzę w tym domu miłości. A bez miłości żyć się nie da, co najwyżej wegetować.
    • tosterowa Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 09:52

      Na twoim miejscu najpierw poszukałabym jakiegoś ośrodka interwencji kryzysowej i skorzystała z darmowej porady psychologicznej - żeby się wzmocnić, poradzić sobie z własnymi emocjami i przygotować na walkę o siebie. Potem próbowałabym poszukać dodatkowej kasy, alimenty, dodatkowa praca, pożyczka od rodziny, cokolwiek? Żeby się stamtąd wyprowadzić. Ta rodzina jest przecież chora, na czele z twoim facetem.
      A gdzie zamieszkałaś po rozwodzie? Od razu wprowadziłaś się do nich? Jeśli tak, to może w międzyczasie szukaj sobie nowego chłopa (z mieszkaniem)?
      • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:32
        Nie badz sarkastyczna. Nie chce zadnych nowych zwiazkow, zadnych facetow. Zainwestowalam czas i uczucia w tego,a on to zdeptal. Nie bede sie pocieszac kolejnym.
        po rozwodzie zamieszkalam u mamy,ale ona teraz sie rozwodzi i byc moze ja ojczym tez wyrzuci z domu,wiec mnie raczej nie przyjmie.
        Po cichu zbieram kase na mieszkanie,ale na razie mam uskladane ze 2 wyplaty sad
        a "tescie" moje dziecko lubia,moze nawet kochaja. nie widze by w stosunku do niej byli zli. nie daja jej odczuc,ze nie jest ich wnuczka. tylko mnie tam nikt nie trawi.
        • tosterowa Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:42
          Nie chciałam być sarkastyczna, przepraszam.
          Bardzo dobrze, że zbierasz kasę, zbieraj dalej. Przede wszystkim musisz się przygotować psychicznie do rozstania, bo sytuacja, jak sama stwierdziłaś - jest beznadziejna, a mam wrażenie, że jesteś w jakiejś totalnej niemocy. Pomyśl sobie, ze jeszcze całe życie przed tobą, to tylko kwestia zebrania kasy i poszukania wszelkich źródeł pomocy. Ale żeby to zrobić, trzeba, ogólnie mówiąc - wziąć się za siebie. Szukałaś jakiegoś psychologa w okolicy?
        • bbuziaczekk Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 08:56
          To wynajmij mieszkanie razem z mama na pol.
      • esr-esr Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:33
        porozmawiaj może z siostrą, skoro na jej pomoc możesz liczyć to spróbuj. i rzeczywiście skorzystaj z pomocy psychologa i prawnej - gdzie możesz zwrócić się o pomoc, na jakie zasiłki liczyć (bo w Twojej sytuacji taka pomoc się chyba należy?). uciekaj dziewczyno jeśli jest tak źle. uda się, naprawdę się uda.
        byłaś na pomocnych emamach? tam dziewczyny potrafią poradzić i w zakresie prawa i wesprzeć psychicznie. forum.gazeta.pl/forum/f,615,Pomocne_emamy.html może będzie ktoś z Twojej okolicy i wesprze fizyczną obecnością.
        • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:44
          Dziekuje za sensowne podpowiedzismile obejrze to forum,popytam.
          Mysle ze z MOPSu nic mi sie nie nalezy, zarabiam najnizsza krajowa i mam alimenty a to daje wiecej niz 504zl na osobe,wiec zero pomocy.
          A siostra moja tak mowi,ale nie wiecie jak sie czasem chce kogos pocieszyc,to mu sie mowi cos czego wcale sie nie mysli. Nie sadze by szczerze chciala meczyc sie ze mna pod 1dachem w 2 pokojach,zeby nie mieli nawet chwili intymnosci z mezem i dziecko tez maja z serii "trudnych". jak ktos napisal nie chce wpasc z deszu pod rynne jak udalo mi sie po zamianie meza na chlopaka.
          Ja chyba jakos sie oszukuje i zle interpretuje cudze intencjie. mysle ze jak ja jestem szczera i uczciwa to inni tak samo traktuja mnie a jednak nie. mam kolezanke,ktora chetnie wynajelaby ze mna mieszkanie,ale pracujemy razem i obie zarabiamy psie pieniadze, sa nie na czas. mam cykora,ze zamieszkamy razem i nie bedziemy w stanie placic czynszu regularnie.
          poza tym jak ktos nie mieszkal z rodzicami to nie jest w stanie sobie wyobrazic jak to jest wjechac do czyjegos domu,czuc sie jak 5te kolo u wozu, nie wiadomo jak czuc sie w kuchni,czy mozna cos brac czy nie. a gdzie tu mowa o mieszkaniu w domu jakiegos staruszka. w dodatku obcego,tym bardziej nie byalbym na swoim. ja musze zamieszkac sama.
          • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:48
            Bylam u psychologa, doradza to samo co Wy. wziasc sie w garsc, wynajac cos u jakiejs staruszki,zmienic prace,odciac sie. Tyle to i ja wiem,ale jak sie zebrac w sobie? chyba poki nie dostane eksmisji nie bede w stanie kolejny raz powiedziec dosc-odchodzesadcrying a chcialabym pokazac im sile i klase. ale boje sie.
            • esr-esr Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:53
              zacznij od przeszukiwania ogłoszeń. na razie bez stresu, ot tak czytaj i myśl jak by to było tam zamieszkać. jak się oswoisz z myślą o wyprowadzce to zacznij powoli odpowiadać na ogłoszenia. przecież to jeszcze nie jest żadna deklaracja, po prostu piszesz - jak nie będziesz chciała to się nie wyprowadzisz, a da Ci to większą pewność siebie (ta świadomość że możesz się wyprowadzić, że to jest możliwe).
            • kosheen4 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 11:12
              nie musi być staruszka. może być inna osoba w podobnej sytuacji, w sensie inna samotna matka.
              za cenę dachu nad głową dajesz się mieszać z błotem - warto?
          • esr-esr Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 10:50
            ale pomoc z mopsu to chyba nie tylko kasa? może jakaś pomoc psychologa, porada prawna, etc. może jakiś kurs pomogą załatwić i podłapiesz coś dorywczego wieczorami w domu? szukaj mieszkania z koleżanką, ja wiem że będzie ciężko ale skoro jest tak źle to już chyba gorzej nie będzie? naprawdę wejdź na emamy i skorzystaj z ich pomocy (część pracuje w organizacjach pomocowych, są tam też prawnicy i ogólnie dobre dusze).
    • damajah Może zamiast chłopaka 23.08.12, 11:22
      poszukaj mężczyzny? Bo Twój chłopak najwyraźniej nigdy chłopakiem być nie przestanie?
      Nie ma co Ci napisać, rodzice "chłopaka" (na litość ile on ma ten chłopak, pewnie ze 40?) cię nie znoszą, on sam Cię nie szanuje i ma w 4 literach a Twoje dziecko raczej szczęśliwie się tam nie chowa...
      • damajah Re: Może zamiast chłopaka 23.08.12, 11:38
        no dobra - przesadziłam, poniosło mnie.Przepraszam. Ty juz to wiesz że to żaden facet.
        Mam nadzieję że się pozbierasz i odważysz na trudne decyzje. Pomysł z koleżanką nie jest zły, nie wiem ile macie wspólnie pieniędzy ale naprawdę nie starczy na małe mieszkanie dla was? Nie wiem ile masz alimentów ale jeśli masz coś odłożone to zawsze masz jakieś zabezpieczenie na wypadek nieterminowej wypłaty (rozumiem że wypłaty dostajesz zawsze tylko nie zawsze w terminie?)
        Musisz zrozumieć że to co wydaje Ci się takie trudne czy niemożliwe wcale potem się takie trudne nie okazuje, za to okazuje się że było możliwe tylko Ciebie Twoja niemoc (strach, depresja, niskie poczucie wartości) przekonywała że się "nie da"
        Czasem trzeba zrobić skok. A ty masz przecież pracę, alimenty, siostrę która Ci pomaga, może jakieś tam wsparcie chociaż psychiczne w mamie. A czy ex mąż może Ci jakoś pomóc? Czy alimenty masz przyzwoite? Rozumiesz że do alimentów wliczasz koszty utrzymania dziecka w tym część kosztów mieszkania? Dziecko musi gdzieś mieszkać i ojciec musi częściowo pokryć koszty - czy ex jest dobrym ojcem dla małej? Może potrafi ci pomóc w znalezieniu mieszkania?
        Musisz o siebie zawalczyć, nie możesz tkwić w tym bagnie!!!
    • premeda Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:05
      A z mamą to się nic nie da dogadać? Przecież jak ją ojczym wyrzuci to na pewno w jakiś spoób musi ją spłacić. Może wtedy jakieś wspólne mieszkanie będzie w stanie we dwie wykombinować?
      • damajah Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:06
        też mi przyszło do głowy. Może Ty+mama+koleżanka dacie radę wspólnie???
      • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:09
        ojczym nie musi jej splacac-wszystko budowali przed slubemsadbyla u prawnika i pytala.
        jeszcze wlasnie poproszono mnie na chrzestna a ja gola i wesolacrying((((((((
        • pade Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:25
          to odmów
          wyjaśnij jaka jest sytuacja, mądry człowiek na pewno to zrozumie
          • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:27
            Ale brat wie,ze finansowo to mu nijak nie pomoge przy dziecku, w koncu on ma swiadomosc,ze zarabia cirka 10x tyle co ja.
            • pade Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:44
              no to porozmawiaj szczerze z bratem, że chcesz sie wyprowadzić, wynająć mieszkanie z koleżanką, czy byłby w stanie pomóc w znalezieniu stałej pracy, mieszkania itd
              po prostu poproś o pomoc, nie o kasę a o braterską pomoc
        • premeda Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:45
          No dobra wybudowali przed ślubem ale później jak mieszkała to nic nie dokładała? A jakichś papierów, z etapów budowy, że to ona za coś płaciła to nie ma, a świadków. A wyliczeń że facet sam nie dałby rady wybudować i ona mu pomagała? No chyba, że mama była na utrzymaniu ojczyma.
    • mozambique Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:34
      pyt1 - czemu faceta pod 40-tke nazywasz chłopakiem ??

      pyt2 - czemu wprowadzilas sie do niego bez slubu ? ( a wlasciwie nie do niego a do jego rodziców czyli obcych tobei ludzi , ani oni ci teściowie ani ty im synowa )

      pyt3- skoro zarabaisz marnie i nawet na utzrymanie sie samodzielne cie nei stac to czemu dziwisz sie ze cie nazywaja nierobem ? przeciez jestes ( ty i twoja córka) wlasciwie na ich utzrymaniu , skąd to oburzenie nagle ?

      pyt4 - jakei dosatejsz alimenty i dlaczego takie marne ?
      • jagienka75 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:39
        mozambique napisała:

        > pyt1 - czemu faceta pod 40-tke nazywasz chłopakiem ??
        >
        > pyt2 - czemu wprowadzilas sie do niego bez slubu ? ( a wlasciwie nie do niego
        > a do jego rodziców czyli obcych tobei ludzi , ani oni ci teściowie ani ty im sy
        > nowa )
        >
        > pyt3- skoro zarabaisz marnie i nawet na utzrymanie sie samodzielne cie nei stac
        > to czemu dziwisz sie ze cie nazywaja nierobem ? przeciez jestes ( ty i twoja c
        > órka) wlasciwie na ich utzrymaniu , skąd to oburzenie nagle ?
        >
        > pyt4 - jakei dosatejsz alimenty i dlaczego takie marne ?



        Ty, skąd się urwałaś? Od tych wypocin, które tworzysz, niedobrze się robi. Współczuję przyszłej synowej,zięciowi.
        • mozambique Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 12:51
          skad ? ze siwata realnie myslacych kobiet , czy widzoecznei ze swiata calkowicie ci obcego

          zeby ci bylo trudniej zrozumiec zadam dodoatkowe pytanai

          pyt/5 - dlazcego w wieku 30 lat kobieta po rozwodzie z dzieckiekm bezmyslnie idzie do nowego faceta , na jego koszt i utzrymanie, do faceta który widocznie chce miec nową dupcię w domu ale jzu planów i zobowiązan wobec niej nie jest skory podjąc ? mozemyslala ze zamozny prawnik przyda jej sie w zyciu ?

          pyt6 - jak widac po historii rodziny - kobieta powiela bezmyslnei zycie matki , ktora wlasnei zalicza drugi rozwód i wieku zapewne 50+ zostaje na lodzie , bez skrawka wlasnego dachu nad glową i mozliwe ze wyladuje w schroniksu dla bezdomnych . Za to jej faceci zabezpieczyc sobei tyly umieli . Czemu autorka lezie jak cma w ogien , od jedego kiepskeigo faceta do drugiego? nie umie czy nie stac jej na samodzielen zycie ? wyobraza sobei w ogole zycie bez pary portek w szafie ? o tym jakie bagno robi z zyciu dziecka - po jednym tatusiu fundujac mu zaraz nastepnego- juz nawet nei mówie bo to dla e-matek widocznie rzecz drugorzędna

          co ? za trudne te zagdanienia dla twojej głowki jagienko ?
          • jagienka75 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 13:02
            Naucz się pisać, matole.
            • darby.shaw Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 13:27
              aleś jej powiedziała!
              na pewno poszło jej w pięty
              xD
            • mkt1 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 13:39
              Alez ona wcale nie jest matolem, napisala po prostu prawde.
              Pechowa125 nie ma wcale pecha tylko ma takie zycie jakie sobie wypracowala.

              Pomijam fakt pakowania sie w nowy zwiazek, kiedy stary dopiero co konczy sie rozwodem i przeprowadzke do faceta, chocby najslodszego, z dzieckiem z poprzedniego zwiazku i zadnym zabezpieczeniem finansowym.
              Pechowa ma tak maly dochod (niewystarczajocy na usamodzielnienie sie), ze jej facet plus jego rodzice po prostu ja utrzymuja.
              Ja zastanawiam sie gdzie pechowa mieszkala z pierwszym mezem i co sie stalo po rozwodzie? Stracila nagle lokum, nie stac jej bylo na utzrymanie? milosc miloscia, ale po prostu moze z wygody przeprowadzila sie do faceta, liczac na jego finanse.....no coz na taki ruch moze pozwolic sobie 30 latka, ale na pewno bez dziecka.
              A pechowej jest mi po prostu szkoda...wydaje mi sie , ze jest to niewyleczalne...
              • mysz1978 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 14:09
                dziewcyzno - uciekaj od takiej rodziny, bo ich podejscie do Ciebie sie NIGDY nei zmieni. Chcesz tak zyc???? "Tesciowie" to jedno, ale podejscie Twojego faceta to drugie... myslisz ze on Cie naprawde kocha???? po tym co napisalas, to smiem watpic... Mloda jestes, prace znajdziesz pewnie jakas (albo moze pracujesz - nei doczytalam), na mala pewnie jakeis alimenty dostajesz. sprobuj polepszyc swoaj sytuacj finansowa. Mala pewnie d przedskzola chodzi? Wynajmiesz nawet pokoj z kuchnia poki co i bedziesz miala przynajmniej spokojne zycie uncertain
                rodzine masz? przyjaciol? znajomych?

                Mnie fakt, ze moglabym wejsc w nowy zwiazek i wpasc z deszczu pod rynne przeraza i az mam dreszcze jak o tym pomysle uncertain
              • noname2002 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 07:08
                Pechowa ma tak maly dochod (niewystarczajocy na usamodzielnienie sie), ze jej f
                > acet plus jego rodzice po prostu ja utrzymuja.

                Nie, nie utrzymują jej-Pechowa pracuje i otrzymuje alimenty. Jej tylko nie stać na wynajem mieszkania, jak mnóstwa innych ludzi w Polsce.
                • mkt1 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 12:57
                  Nie stac jej na wynajecie mieszkania, ale stac ja na aerobic?
                  ...a poza jesli jej naprawde nie stac to ktos musi te roznice doplacac, i nazwij to jak chcesz , ale ktos ja jedna utrzymuje. Sytuacja bylaby inna gdyby ci wszyscy ludzie zyli w tym domu, wynajmowali je i kazdy finansowo wnosilby tyle samo. Tak naprawde nie stac ja by tam mieszkala i tak, ci ludzie ja utrzymuja.
                  • mamameg Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 14:50
                    A jak para łączy swoje dochody i stać ich na wynajem, to kto kogo utrzymuje?
                    A jak wspólnie mieszka rodzina wielopokoleniowa i wszyscy dokładają się do opłat,do jedzenia itd, to rodzice utrzymują syna z żoną albo córkę z mężem?
                    • mkt1 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 15:30
                      i ty porownujesz to do sytuacji, w ktorej rodzice maja dom, w ktorym mieszka ich dorosly syn, do ktorego wprowadza sie swiezo po rozwodzie 30-letnia kobieta z dzieckiem z poprzedniego zwiazku, bez zadnego finansowego zabezpieczenia?...???
                      • mamameg Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 15:49

                        > i ty porownujesz to do sytuacji, w ktorej rodzice maja dom, w ktorym mieszka ic
                        > h dorosly syn, do ktorego wprowadza sie swiezo po rozwodzie 30-letnia kobieta z
                        > dzieckiem z poprzedniego zwiazku, bez zadnego finansowego zabezpieczenia?...??

                        Ale o co Ci chodzi, posag miała wnieść czy co???
                        Ogólnie powinni zamieszkać osobno, facet jest d.pa, że się na to nie zgadza.
                        • mkt1 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 16:38
                          Jak w posagu nie ma sie pieniedzy to sie wnosi dwie rece zdatne do pracy, glowe na karku, i szare komorki co by ta glowa kierowaly...a jak i to sie nie wnosi to sie ma beznadziejne zycie.
                          • mamameg Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 17:26
                            Czyli jak teściowie mają dom, to Pechowa powinna dużo zarabiać?
                            • mkt1 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 20:11
                              ......mysl dalej......zobaczymy zaraz jak sie twoj posag miewa...niekoniecznie ten finansowy.
                              • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 20:38
                                No co jest z toba?
                                Jestem w stanie ci pomoc,mowie serio,oplace ci wynajem mieszkania i pomoge uzyskac prace.
                                • mkt1 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 21:40
                                  ...a ty kicia do mnie miauczysz?
                                  • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 23:20
                                    Jak jesteś przystojnym facetem,to mogę do ciebie pomialczecwink
                                    • mkt1 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 25.08.12, 12:42
                                      Nie, jestem brzydka kobieta z odstajacymi uszami i wielkim zadkiem i nie lubie kotow, a koty nie lubia mnie.
                        • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 16:49
                          To jest bardzo latwo sprawdzic czy historia jest prawdziwa,ja ci pomoge stac mnie na to,nie ma problemu,
                          Jetes gotowa na to?
          • damajah Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 13:36
            trochę się ciężko się nie zgodzić że autorka wątku powiela błędy rodzicielki i lezie jak ćma do ognia i kompletnie nie potrafi o siebie zadbać, ani o dziecko. ALE: to już się stało, teraz zamiast ją dobijać potrzebne by jej było dobre słowo, zachęta do wyjścia z tego bagna bo przecież wciąż jeszcze może zacząć żyć normalnie - o ile zdecyduje się zrobić cokolwiek i nie skończy na użalaniu się nad sobą przez internet. Sądzę że jest osobą słabą psychicznie, uzależnioną od innych, nieporadną życiowo i wierzę że musi to być dla niej cholernie trudne stanąć na własnych nogach, podjąć ciężkie decyzje...mimo wszystko mam nadzieję że jej się uda (zakładając że to prawdziwa historia bo tego na forum nigdy nie wiadomo)
          • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 01:30
            mozambique napisała:


            >
            > co ? za trudne te zagdanienia dla twojej głowki jagienko ?


            Jak widac nie tylko dla jagienki za trudne dla mnie tez, ty jestes chora,wlasnie przezylam szok,jeden czytajac historie autorki,drugi po lekturze twoich wypocin.
      • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 01:26

        mozambique napisała:

        > pyt1 - czemu faceta pod 40-tke nazywasz chłopakiem ??
        >
        > pyt2 - czemu wprowadzilas sie do niego bez slubu ? ( a wlasciwie nie do niego
        > a do jego rodziców czyli obcych tobei ludzi , ani oni ci teściowie ani ty im sy
        > nowa )
        >
        > pyt3- skoro zarabaisz marnie i nawet na utzrymanie sie samodzielne cie nei stac
        > to czemu dziwisz sie ze cie nazywaja nierobem ? przeciez jestes ( ty i twoja c
        > órka) wlasciwie na ich utzrymaniu , skąd to oburzenie nagle ?
        >
        > pyt4 - jakei dosatejsz alimenty i dlaczego takie marne ?

        Kim trzeba byc,zeby takie glupoty wypisywac?
        Ty masz troche serca cos wogole czujesz,zimna beszczelna osoba
        Wsadz sobie te pytania wiesz gdzie.
        • mozambique Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 15:36
          kotuś - idż sobei pomiauczeć gdzie indziej bp o dorosłym życiu nie masz pojęcia
    • to_ja_tola Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 13:30
      No nie ukrywam,że jesteś w czarnej doopie.Dziwię się,że tak się wpakowałaś?Nie umiałaś wcześniej powiedzieć"STOP"?!
    • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 15:07
      Niestety moja historia jest prawdziwa,choc brzmi dla niektorych smiesznie,to mi nie jest do smiechu.
      Macie racje krytykujac mnie, nie przemyslalam do konca a raczej bylam naiwna wchodzac w nowy zwiazek,ale teraz mleko sie rozlalo.
      Wprowadzilam sie do niego od mamy,bo mnie nagabywano, klasyczny szantazyk,ze go na pewno nie kocham? Wprowadzilam sie,sytuacja rodzinna drastycznie sie zmienila,nie moge juz wrocic.
      Praca w mojej miescinie to jasne moge zmienic,ale nie sadzcie ze zarobie wiecej jak najnizsza krajowa, nie jestem inteligentna ponad przecietna, nie mam plecow. jestem taka sobie srednia. bez przesady ze na mnie czekaja z otwartymi ramionami. co jakis czas gdzies dorobie ale to nic stalego. nie zarobie w malym miescie 2tys zeby moc sie samemu wyzywic, mi na prawde matka ani ojciec nie pomoga finansowo.
      podziwaim Was,ze Wy zawsze wszystko potraficie dobrze ocenic,przewidziec czy ten chlop jest do zycia czy nie. Ja bym sie z chlopem dogadala,ale gdyby nie bylo jego rodzicow.
      z poprzednim mieszkalismy u jego wujka,wiec ja sie wyprowadzilam,on dalej wynajmuje. dorobilam sie przez 31lat dziecka, kanapy, kulku garczkow, talerzy itd. nie mam znikad pomocy, moj chlopak na poczatku okazal sie dla mnie bardzo pomocny,zaopiekowal sie nami. ale nie weszlam w oczekiwana role niewolnicy i jest niedobrzesad
      brat jest przedsiebiorczy ale pracy mi nie zalatwi,bo nie znam angielskiego.
      • saraanna Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 23.08.12, 22:31
        Jak twoja mama jest w takiej samej sytuacji jak ty,to czemu razem sobie nie pomozecie.Razem mozecie wynajac chociazby kawalerke i zaczac zycie od nowa,na to nigdy nie jest za pozno.Zycze ci duzo sily i trafnych decyzji ,dasz rade tylko trzeba zrobic ten pierwszy krok.
    • hamerykanka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 01:06
      A moze warto poszukac pracy w Niemczach jako opiekunka dla starszej osoby,a poprosic siostre lub matke o zaopiekowanie sie dzieckiem na te dwa miesiace? Po powrocie bedziesz miala dosc kasy zeby wynajac mieszkanie i cos pomyslec co ze swoim zyciem zrobic.
      • policjawkrainieczarow Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 02:15
        A dlaczego dziecko ma isc do ciotki lub babci (prawie wywalonej na bruk), skoro ma ojca?
        • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 02:31

          policjawkrainieczarow napisała:

          > A dlaczego dziecko ma isc do ciotki lub babci (prawie wywalonej na bruk), skoro
          > ma ojca?

          Bo dziecko musi isc razem z matka,to raczej nie moze tam byc,nie wydaje ci sie?
          • policjawkrainieczarow Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 03:15
            Twoja wypowiedz, zwlaszcza w kontekscie posta, na ktory odpowiadam, jest cokolwiek metna. Nie, nie wydaje mi sie, ze dziecko raczej powinno byc zwalone na glowe babci czy cioci niz wlasnemu tacie, jesli matka nie ma sie gdzie podziac przez chwile i byc moze musi wyjechac.
            • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 03:22
              policjawkrainieczarow napisała:

              > Twoja wypowiedz, zwlaszcza w kontekscie posta, na ktory odpowiadam, jest cokolw
              > iek metna. Nie, nie wydaje mi sie, ze dziecko raczej powinno byc zwalone na glo
              > we babci czy cioci niz wlasnemu tacie, jesli matka nie ma sie gdzie podziac prz
              > ez chwile i byc moze musi wyjechac.

              oki,sory inaczej zrozumialam.
              • praleczka_live Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 09:34
                Do autorki: Większość dziewczyn na forum Cię nie zrozumie, bo nigdy nie były i nie będą w podobnej sytuacji. Chodzi mi o sytuacje finansową, większość z piszących żyje za wielokrotność najniższej krajowej, a jak wiadomo syty nie zrozumie głodnego.
                Łatwo jest radzić: wyprowadź się, zmień pracę na lepszą, ale gdy nie ma gdzie się wyprowadzić? A może dziewczyna jest sklepową/fryzjerką/sprzątaczką w małym miasteczku, nie ma wykształcenia i nie ma szansy na lepsza pracę. Uzupełnienie wykształcenia/studiów też kosztuje. Wiem jak trudno jest samodzielnie utrzymać dziecko/dzieci, w moim przypadku w dużym mieście, szczególnie nie mając mieszkania.
                Moim zdaniem musisz działać teraz rozważnie i realizować konkretny plan, nie stać Cie już na błędy i kręcenie w kółko.

                O ile chcesz zostać z facetem, to naświetl mu dobitnie sytuacje, że już nie dajesz rady i albo się wyprowadzacie razem, albo z Wami koniec. Jeżeli okaże się, że facet, do doopy, to się nawet nie zastanawiaj. Spróbuj zaoszczędzić jak najwięcej kasy i powoli ewakuuj się od teściów. Nie rzucaj wszystkiego z dnia na dzień, musisz się przygotować,
                Musisz mieć się gdzie wynieść. Może faktycznie pomyśl o wspólnym wynajęciu mieszkania z matką/koleżanką na zasadzie współlokatorstwa?
                Koszty rozłożą się na pół. Znasz języki obce? Może faktycznie zostaw na jakiś cza dziecko ojcu, a sama wyjedź na jakiś czas za granicę zarobić trochę kasy?
                Niezależnie od tego co zrobisz, może warto poprosić eks męża o większą pomoc (o ile masz z nim dobre relacje?).
                Pomyśl tez o jakichś konkretnych kursach, o przekwalifikowaniu, czymś co umożliwi Ci zwiększenie swoich dochodów.
                Trzymaj się.
                • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 11:37
                  Dzieki.
                  Postanowilam sobie kiedys,ze jak dziecko pojdzie do szkoly i bedzie bardziej samodzielne,to sie ewakuuje jak nadal bedzie tak zle (tylko watpie zebym tyle tam wytrzymala). Wtedy mloda bylaby starsza,moglaby nawet zostac troche sama w domu,zanim wrocilabym z pracy,nie musialabym fatygowac babc,cioc, nianiek.
                  Pochodze z niewielkiego miasta, mam studia dzianne, znam jezyk obcy biegle i 2 w stopniu sredniozaawansowanym i angielski jeno podstawy, pracuje w firmie w biurze. Ale wpadlam w g... po same uszy i jakos sie wydobyc z tego nie umiemsad moze potrzebuje jeszcze torche czasu, sil.
                  Kase sukcesywnie zbieram w tajemnicy przed chlopakiem, a to gdzies dorobie na tlumaczeniu, a to z zusu wpadnie. Tak zeby mi ktos z rodziny finansowo pomagal to nie ma takiej opcji.
                  Z eksem mamy dobre ale nie przyjacielskie relacje. ale na jego jeszcze wieksza finansowa pomoc nie moge liczyc, to ja pozyczam mu do 10tego kase (!). on wynajmuje mieszkanie, placi alimenty,oplaca auto i nie za wiele mu zostajesad mowi,ze nieraz nie ma co jesc. na litosc nie wydusze od niego wiekszej kasy a i w sadzie bym nie wygrala.
                  o przekwalifikowaniu sie mysle,ale nie mam pomyslu na siebie. mam studia, zarabiam najnizsza krajowa, chodze o podwyzke ale widac jestem tak mierna ze zarabiam najmniej z moich wspolpracownikow. ostatnio bylam na rozmowie kwalifikacyjnej, spelnialam wszystkie warunki do zatrudnienia, moja ciocia ma stolek w tej firmie i mnie nie przyjeli. znajoma,ktora tam pracuje powiedziala,ze mieli problem z zatrudnieniem takiej osoby. a ja bylam na rozmowie i nawet mojej kandydatury nie wzieto jak widac pod uwage choc to byla umowa tylko na zastepstwo. totalnie sie dobilam tym faktem. bylam pewna,ze sie zalape, wtedy zarabialbym ze 2razy wiecej i byloby o czym rozmawiac (wynajem mieszkania). ale tak w pracy jestem najwiekszym szarakiem, w domu niewolnica.
                  wiem,ze sie troche uzalam nad soba, ale czasami to mam wrazenie,ze tylko mojemu dziecku na mnie jeszcze zalezy,ze tylko ono mnie kocha i potrzebuje ale to do czasu, a potem mna pogardzi jak kazdy. jak zda sobie sprawe jaka ma przecietna i niezaradna matkesad
                  nie czuje sie na silach by w ogole walczyc o siebie, cholernie mi zle,ale strach przed nowym niepewnym mnie paralizuje. chcialabym sie odbic od dna, ale nie umiemsad
                  a moj facet nie pojdzie za mna. woli od martwienia sie o kazdy grosz na wynajetym byc przy rodzicach,ktorzy smierdza groszem. tak,mam swiadomosc,ze to nie ma przyszlosci i dlatego tez boje sie zrobic cos,bo sie boje ze bedziemy z corka klepac biede. nie mam zadnej perspektywy na prace, zadnych zanjmosci a na rodzine nie moge liczyc. czuje sie jak wyrzutek spoleczenstwa. przed 30 rozwod, teraz mi sie nie ulozylo, czuje sie taka nijaka, taka niewartosciowa i bezbronnasad nie chce by moja corka taka byla!
                  • premeda I się troll odsłonił n/t 24.08.12, 12:15

                  • praleczka_live Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 12:31
                    Nie przejmuj się, ja mam 30 lat i też rozwodziłam sie przed 30-stką, a mam dwójkę dzieci. Tyle, że mam lokum po dziadku, ale po studniach z Administracji też nie zarabiam kokosów.

                    Z tego co piszesz, to masz dobre podstawy, znajomość języków szczególnie niszowych (angielski pomijam) jest teraz sporym atutem u wielu pracodawców.
                    Masz też doświadczenie w biurze, więc moim zdaniem masz spore szanse na znalezienie lepszej pracy. Może pomyśl o emigracji do jakiegoś większego miasta, właśnie zanim mała zacznie jeszcze szkołę, żeby potem nie musieć jej przenosić? Ja w momencie, gdy mój starzy syn chodził jeszcze do przedszkola, byłam o wiele bardziej mobilna. Teraz już raczej nie zmieniłabym mu szkoły.
                    O ile nie możesz na razie wynająć mieszkania z matką, to mimo wszystko możesz dać ogłoszenie, że poszukujesz współlokatorki i z kimś innym to mieszkanie wynająć. Może z jakąś kolejną samotną mamą?
                    Grunt to się nie poddawać, zawsze jest jakieś wyjście, choćby tymczasowe.
                    • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 12:52
                      Wszystko to wyglada coraz optymistyczniej, cos mi sie przejasnia w glowiesmile
                      w poprzednim poscie napisalam dwuznacznie,chcialam uscislic, ze znam: 1 jezyk obcy i drugi (nie dwa) w stopniu sredniozaawansowanym i troche angl na zasadzie,ze odbieram telefon od Angola i potrafie powiedziec,ze kolezanki z pokoju nie ma,zeby zadzwonil za pol godziny. Owszem na moje CV odpowiadaja pracodawcy,ale doopa z tego jak na razie. Chcialam isc uczyc do szkoly,ale w okolicy jest z tym problem,nie ma zapotrzebowania na nauczycieli jezykow wschodnich.
                      mam wsrod znajomych rozwodki i rozwodnikow nawet, moze by sie udalo cos wykombinowac wspolnie. tzn wolalabym z mama, ale jak nie bedzie miec pracy to tez licho,bedzie na lasce i nielasce mezauncertain
                      • iuscogens Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 25.08.12, 13:52
                        To czemu mama nie zarejestruje się w UP?? Będzie miała ubezpieczenie.
                        ---
                        Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
                        Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

                        "- Jadowity gad na trzy litery...??
                        - mąż..."
                        • jola-kotka Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 25.08.12, 14:58
                          iuscogens napisał:

                          > To czemu mama nie zarejestruje się w UP?? Będzie miała ubezpieczenie.
                          > ---
                          > Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
                          > Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

                          > "- Jadowity gad na trzy litery...??
                          > - mąż..."

                          Bo mama nie istnieje,cala sytuacja to lipa,a pechowa wroci pod innym nickiem.
    • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 08:37
      Powili dojrzewam do mysli,ze powinnam byc singielka, samodzielna mama, bo zaslugujemy obie na spokoj i szacunek. Ja mam ewidentnie szczescie do debili, kazdy kolejny lepszysad lepiej chyba bedzie dla nas jak bede sama....ktos napisal,ze nie moge wytrzymac bez portek w szafie. moge wytrzymac. ale tu nie chodzi o to,tylko,ze ja wychowywalam sie bez ojca cale zycie tesknie i marze o takiej zaufanej osobie, o mezku ktory bedzie dla mnie oparciem,da mi poczucie bezpieczenstwa,bezwarunkowa milosc,akceptacje.... i ciagle zle wybieram,a moze nikt normalny sie mna nie interesujesad
      Opcja wynajmu mieszkania z mama jest niezla,ale moja mama tez jest dlugotrwale bezrobotna i co jakis czas wyjezdza do pracy do Holandii. Skladamy obie kase na jakies wspolne mieszkanie,ale w tym tepie to potrwa lata.
      wiem,ze mozna wynajac,ale wtedy przepuscimy na czynsz i odstepne to co juz zaoszczedzilysmy i plan kupna mieszkania tak czy inaczej sie oddali. Gdybym miala lepsza prace, i mama jakakolwiek to bysmy juz mieszkaly razem, moze nawet z mlodszym bratem,bo tez ma dosyc mieszkania z ojcem. ale wszystko sie rozchodzi o kase. ja pracuje umyslowo, ale zloze papiery do pracy fizycznej moze wiecej zarobie.
      a opcja z wyjazdem za granice tez niezla, tylko przykre ze moje dziecko wychowuje sie bez ojca a matka ja zostawi na kilka miesiecy i co?
      to jest znak naszych czasow praca za najnizsza krajowa, co z tego ze czlowie po studiach, jak nie ma plecow, nie ma szans na wlasne M3. to niesprawiedliwe,ze musimy zyc w tak trudnych czasach. ja moze nie jestem wcale zaradna i malo inteligentna i nie umiem ruszyc z kopyta pod wiatrsad
      • esr-esr Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 12:42
        myślałaś o wyjeździe do innego miasta? może razem z mamą? gdzieś, gdzie będzie lepsza praca? może jakiś własny biznes otworzycie, np na mamę która może skorzystać jakiejś pomocy z UP skoro jest długo bezrobotna?
        • pechowa125 Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 12:58
          Tak myslalysmy o tym. problem w tym,ze nie wierze w siebie i ze znajde prace,ktora pozwolilaby mi utrzymac sie w duzym miescie. a moja mama po 50tce to juz w ogole kaszana z praca. lapie sie czego moze,ale nic stalego. w moim malym miescie tym trudniej mi zmienic prace na taka do ktorej by oplacalo sie w ogole chodzic. za te 1.050 zl to oplacam przedszkole, dojezdzam 15km i niewiele mi zostaje.
          moja mama nie ma nawet ubezpieczenia zdrowotnego,bo ja nie stac na oplacanie. a maz, niedlubo byly nie chce jej ubezpieczyc. do UP nie pojdzie,bo chodzi o jakies przepisy, z poprzednim pracodawca sie sadzi. jak juz udalo jej sie znalezc prace i przepracowac ze 3mies,to ja zwolniono bezpodstawnie i teraz wloczy sie po sadach i dorabia na czarno.
          • kotkowa Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 14:05
            Bardzo dobry pomysl wg mnie to zamieszkanie z mama - i probujcie sie przeniesc do duzego miasta - mama w wieku 50 lat jest idealna osoba na nianie dla dziecka! W duzych miastach jest zapotrzebowanie, praca calkiem mila, a jak bedzie nieco tansza od innych nian, to chetni na pewno sie znajda. Ty tez bedziesz miala duzo wieksze perspektywy, w miescie jest wiecej firm, wiecej mozliwosci. Umow sie z mama i zacznijcie szukac pracy w duzym miescie juz teraz, jak znajdziecie, to poszukacie szybko czegos na wynajem. Da sie wyjsc z tego nieszczesnego polozenia, na pewno.
            • esr-esr Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 24.08.12, 14:33
              to jest też idealny wiek na tzw gosposię. zobacz ile było tematów ile panie zarabiają. jak znajdzie sobie kilka domów to i dobrą pensję wyciągnie.
    • pechowa125 troche dlugi wpis 25.08.12, 23:09
      Mama moja istnieje, nie rejestruje sie w UP, gdyz do konca rozpraw w sadzie pracy nie moze podjac pracy ani byc bezrobotna gdyz jej zwolnienie z pracy jest jakby w zawieszeniu i ja blokuje. nie kazcie mi tego tlumaczyc,bo sama tego nie ogarniam, powtarzam mniej wiecej to co ona mi mowi.
      jola dziekuje za chec pomocy, ale ja nie chce darowizny, wystarczy ze czuje sie jak darmozjad u tesciow, ja chce zmienic prace, jesli jestes w stanie mi cos zalatwic,to bylabym Ci dozgonnie wdzieczna. jak bedzie praca za chociaz 1500-2000 tys to i mieszkanie do wynajecia sie znajdzie. ale nie umiem jeszcze sie zdecydowac,czy zostac w rodzinnej miejscowosci,czy wyjechac np do Lodzi, bo tam mam znajoma ktora zacheca mnie do wspolnego wynajmu.
      mam wiele ciezkich orzechow do zgryzienia i jestem niezdecydowana. jak wyje do poduszki wieczorami przez ta atmosfere w domu to mysle,ze tak wlasnie zrobie wyjade w chol.re i wszystko zostawie za soba. jak przyjda dni ze niezle sie dogaduje z chlopem i jego starzy mnie mniej nienawidza, to mysle-kurde moze to ze mna cos nie tak?moze maja racje? moze ja mam nie po kolei w glowiesad ja chyba po prostu nie umiem ocenic sytuacji.
      teraz np z chlopem sie dogadujemy,wiec troche mniej sie dusze w tym domu,ale co jakis czas mam pogadanki z tesciowa. ona twierdzi ze mnie lubi i chce bysmy byli razem,bo synek w tym wieku moze juz sobie zycia nie ulozyc jak bedzie tak przebieral. ale za chwile dowiaduje sie ze mam wracac po pracy o tej i o tej i zapier..tak jak ona. niezaprzeczalnie robie mniej od niej, ale robie kolo jej syna wszystko co powinnam,ale to ciagle malo, do tego pracuje i wychowuje dziecko. a tu na kazdym kroku niezadowolenie. bo ja robie jakies tam spagetti jak syn tak bardzo lubi knedle i pierogi np (jej slowa). ja robie to co lubie,to co szybciej i nie powinni sie do tego mieszac. ale mieszaja sie do wszytskiego, podpytuja,komentuja, gania mnie, na temat syna ona mowi tak-mowilam ci na poczatku ze dobrego slowa o nim nie powiem i temat ucina. po prostu syn jest leserem,no jest i juz. mam go akceptowac albo odejsc. ja za to musze nad soba pracowac,bo nie jestem biblijna zona i mam do tego idealu dazyc, mam sie zmienic, mam sie sluchac ich,nie jej syna bo jest (zapomnialam jakiego slowa uzyla ale cos w sensie) ofiara, ciamajda,nie zna sie na niczym. musze tanczyc jak tescie zagraja,bo ona taka zaradna od malego byla a tesc cymbal po podstawowce (przepraszam osoby po podstawowce jesli poczuly sie urazone) ma emeryture ze 3,5tys. z tych powodow sa chyba lepsi ode mnie i rozdaja karty. mam sie sluchac ich albo wont.
      a to,ze wprowadzilam sie od razu po rozwodzie, to sporostowanie,ze wprowadzilam sie rok po moim rozwodzie i jak sie powtarzam,to wybaczcie. zamieszkanie tam bylo spowodowane glownie 1.naciskami tesciow,ze ich syna nie kocham bo nie chce z nim mieszkac,a chlop bez baby sie zmarnuje, 2.dziecko chorowalo a tesciowa zapewnila ze bedzie corke moja bawic. no i stalo sie, dalam sie wmanewrowac. nie uwazam,ze jestem Aniolem,ze nie moglabym czasem wiecej dac od siebie. pewnie moglabym. ale mam wrazenie ze co nie zrobie jest zle,be,nie takie. dzisiejszy przyklad robilam z tesciowa salatke, kazala mi zetrzec marchew na tarce,a ze ja tego nie lubie robic,bo zawsze sie pokalecze to wyjelam taki robot co to sciera moze na ciut grubsze wiorki. zasada jest jedna ona zaczyna nasze wspoilne gotowanie od powiedzenia ze dla niej tam wyglad nie ma znaczenia,ma byc smaczne, ale jak zobaczyla ze ja miele w robocie to ja cos trafia i zabiera mi te marchewke bo ona zatrze na tarce. no zesz!! to moje i to jej bylo niemal idantyczne,ale trzeba pokazac ze w jej kuchnie to ona rzadzi. banalny przyklad a napotykam to na kazdym kroku. niby mam prawo robic po swojemu,ale najlepiej tak jak ona preferuje. "jak to nie obsmazasz nalesnikow na masle?????!!!" mialam duzy cholesterol, chce troche bardziej light-nie da sie. chce byc na oddzielnej kuchnie to mnie wola nieraz na obiad i glupio odmowic,a potem w ramach podzieki trzeba chodzic jak w zegarku. moj facet nie zajrzy do naszej lodowki, jak mnie nie ma to wstaje i idzie sie najesc do mamy. niewazne ze ja od 5rano gotuje obiad-mojego sobie sam nie podgrzeje. ona mu podgrzeje,ale mnie trafia,ze mi sie ktos po lodowce rozbija. tak tak to jej dom,ale gora to moje w koncu krolestwowink nie wiem gdzie jest napisane,ze jak ludzie wposzczaja do domu synowa,to maja prawo decydowac o jej calym zyciu.
      tesciowa juz uplanowala sobie,ze jak strace prace to wysle mnie na studia doksztalcajace, ewentualnie wtedy zajde w ciaze i pociagne L4. no ja to nie musze sie o nic martwic,bo ona wszystko wie,wszystko zaplanowala tylko ja niedobra jestem bo nie chce sie podporzadkowac. syn to zrobil. jest manipulowany przez rodzicow i nie widzi tego. ja to widze i sie burze i potem jest 3 do 1 przeciwko mnie. bo taka niewdzieczna jestem,a przeciez dali mi dach nad glowa. dali dach, dokladaja do utrzymania, ale przeciez nie za darmo. ja jemu musze oddac cala wyplate, musze go oprac,ugotowac,posprzatac i czasem poprzytulac. nie wydaje mi sie,ze oni duzo traca na moim pobycie u nich. jakos wg mnie wychodzimy na czysto. z reszta w zwiazku nie da sie wszystkiego przeliczyc na kase. dla mnie kasa to dodatek, dla nich to drugi Bog.
      ktos powie nie podoiba ci sie to odejdz. no bardzo chetnie, ale problem pracy jest duzym problemem, powtarzam w malej miescinie (20kilka tys) nie mam szans na lepiejplatna prace. dlatego czasem dorobie na jakichs tlumaczeniach,a wtedy to odkladam. ale nie wyrabiam z kasa by stac mnie bylo na samodzielne mieszkanie. chcialabym by facet poszedl za mna, ale on od razu zapewnial ze sie nie wyprowadzi.
      i otoz to troche juz piwa nawazylam w swoim zyciu i nie chce teraz robic czegos pod wplywem emocji i wpasc z deszczu pod rynne. musze przemyslec, obgadac plan dzialania. stad ja tu na forum. sorki ze tak duzo napisalam
    • swiniara Re: Mam dosyc juz swojego beznadziejnego zycia. 14.09.12, 17:27
      Nie chce mi się czytać do końca (za co przepraszam), ale jedyne, co mi się nasuwa, to "Plac Zbawiciela" (za to też przepraszam).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka