Dodaj do ulubionych

"Singielki"

22.09.12, 18:17
Tak się zastanawiam, czy singielki są szczęśliwe ( nie lubię tej nowoczesnej nazwy, osobiście wole " stara panna") twierdzą, że tak ! pracują w dobrze prosperujących firmach, a co za tym idzie dobrze zarabiają, są zadbane i fajnie ubrane, jeżdzą na wycieczki zagraniczne, znają języki obce. poza tym twierdzą, że facet do szczęścia nie jest im potrzebny! ale czy nie jest to w pewnym sensie maska? nie uważam i nigdy nie uważałam, że jedynym szczęściem to zamążpójcie i urodzenie dziecka, ale z drugiej strony fajnie jak ktoś czeka w domu... mam koleżanke zadeklarowaną singielke jak siebie określa i zastanawiam sie czy jest szczęśliwa, kiedy spędza samotnie wieczory przy winie i świeczce- niby romantycznie, ale fajnie jest do kogoś się przytulić, zresztą coraz wiecej alkoholu pije i to nie tylko w weekendy, zastanawiam sie czy nie zapija samotności. Mówię Jej, żeby gdzies wyszła,ale Ona twierdzi, że nie ma z kim bo Jej koleżanki mają rodziny, pracuje w firmie, w której pracują same kobiety wiec raczej nie ma szans na poznanie Kogoś. Żal mi jest Jej bo to fajna dziewczyna, życzliwa i koleżenska, mysle, że gdyby miała faceta to na pewno dobrze by trafił... Ostatnio zrobiła sie strasznie zamknięta w sobie i jak rozmawiamy na temat związków, rodziny to w Jej oczach pojawiają sie łzy, ale nie są to łzy szczęścia. Iza twierdzi, że juz nic dobrego w życiu Jej nie spotka i pogodziła się z tym faktem. Myślicie, że naprawdę mozna być szczęśliwą bedac singielką ??
Obserwuj wątek
    • sokhna Re: "Singielki" 22.09.12, 18:21
      Ja tez znam dziewczyne, ktora prawie do 35 urodzin wszystkim z duma oznajmiala, ze ona to singielka z wyboru itp. itd, oczywiscie najszczesliwsza na swicie. Gdy sie jednak wszystkie kolezanki i znajome wykruszyly, czyli po prostu pozakladaly rodziny jej spojrzenie na singielkowosc sie zmienilo... Teraz jest blizej 40 i ani widu, ani slychu chlopa w poblizu i tez samotnie i smutnie spedza wieczory, swieta, urlopy. Ba, nawet zaczyna sie powoli do tego przyznawac ze juz jej tak wesolo nie jest.
      • krecik Re: "Singielki" 23.09.12, 10:04
        > Ja tez znam dziewczyne, ktora prawie do 35 urodzin wszystkim z duma oznajmiala,
        > ze ona to singielka z wyboru itp. itd, oczywiscie najszczesliwsza na swicie. G
        > dy sie jednak wszystkie kolezanki i znajome wykruszyly, czyli po prostu pozakla
        > daly rodziny jej spojrzenie na singielkowosc sie zmienilo... Teraz jest blizej
        > 40 i ani widu, ani slychu chlopa w poblizu i tez samotnie i smutnie spedza wiec
        > zory, swieta, urlopy. Ba, nawet zaczyna sie powoli do tego przyznawac ze juz je
        > j tak wesolo nie jest.

        Zacytuje calosc, bo to jest najklasyczniejsza z klasycznych wypowiedz w tego typu dyskucjach. Szanowne panie spod znaku "singiel NIE MOZE, no NIE MOZE byc szczesliwy" zapewne nie spotkaly sie z powiedzeniem "tylko krowa nie zmienia pogladow" oraz sentencja "panta rhei". Zapewne nigdy im sie nie zmienily w zyciu priorytety. Ba, zapewne nadal czytaja "Swierszczyka", "Bravo Girl" i po pracy rzucaja wszystko i leca sie spotykac z kolezankami na placu zabaw.

        O, nie czytaja? Po trzydziestce nie nosza juz ciuchow, w ktore ubieraly sie jako gimnazjaliski? Nie maja juz gimnazjalno-nastoletnich zwyczajow? No nie moze byc. To musi byc znak, ze byly nieszczesliwe jako gimnazjalistki, bo przeciez gdyby byly, to by teaz dalej sie tak ubieraly i dalej sie tak zachowywaly...

        Do tej pory wydawalo mi sie oczywiste - i to na tyle oczywiste, ze kazdy w miare rozsadny to rozumie - ze to, ze komus sie odmienilo w zyciu, ze komus sie zmienily poglady, nie oznacza, ze do tej pory byl nieszczesliwy.
        A wychodzenie z zalozenia, czesto prezentowanego w podobnych watkach, ze kazdy singiel po prostu klamie, zeby wszystkim zamydlic oczy, iz tak naprawde chce miec tego chlopa i czeredke dzieci, jest kuriozalne. Bo sa single, ktore sa jak najbardziej szczesliwe w swojej niezaleznosci i pozostana takie wbrew zdumieniu mezatych i dzieciatych znajomych, ktorzy czyhaja na ich potkniecia i kazde slowo beda interpretowac, jako dowod na to, ze im meza i dzieci zazdroszcza.
        Sa rowniez takie, w ktorych w pewnym wieku obudzi sie instynkt macierzynski i sobie machna dzieciaka. I sa takie, ktore dziaciaka sobie nie machna, bo nie znajda faceta, mimo, ze beda go intensywnie szukac.
        Ale to, ze takie istnieja, nie oznacza, ze do tej pory nie byly spelnione. Ze nie cieszyly sie zyciem. Ze nie czerpaly z tego zycia penymi garsciami. Jedno drugiemu nie przeczy.

        W watkach na ten temat zawsze mnie zdumiewa ta pelna jadu satysfakcja, z ktora opowiada sie o singlach z tej trzeciej kategorii...

        Ag
        • foringee Re: "Singielki" 23.09.12, 12:05
          Dobrze gadasz Krecik smilesmile

          W gronie znajomych mam :
          kilka nieszczęśliwych mężatek (mąż albo za mało zarabia, albo przemocowy, albo seksu nie daje, więc panie lubią chodzić na boki albo sobie popijać w ukryciu)
          kilka mężatek które się wypłakują singielkom i zazdroszczą im że nie mają dzieci ani męża tylko wolność i niezależność
          kilka mężatek które są w miarę zadowolone z małżeństwa, ale bez zachwytów
          kilka rozwódek które uciekły z kiepskiego małżeństwa (zdrady, przemoc)
          dziewczynę która mówi wprost, że ideałów nie ma, związek to plusy i minusy i ona jest z facetem w związku ale równie dobrze by mogła być sama i też by jej było dobrze
          rozwódki(często z dziećmi) biegające na siłę za jakimkolwiek facetem (kończą jako kochanki żonatych lub w związku z jakimś oderwanym od pługa chłopem z którym wstydzą się pokazać w towarzystwie)
          stare panny jak wyżej, po 30tce robiące sobie dziecko z byle kim i tym samym zmuszające go do ślubu (zasilają po kilku latach szeregi nieszczęśliwych mężatek)
          stare panny którym się nie udało wpaść ani usidlić faceta i frustrację zrzucają na wszystkich wokoło
          kobiety samotne którym zabrakło szczęścia spotkać wartościowego faceta, a nie miały aż takiego parcia na dzieci i formalności jak te powyżej więc żyją same, mają swoje zainteresowanie i nie narzucają się innym swoją osobą
          kobiety które nie chcą związków, męczą się w nich i wolą być same


          A wątek jaki założyła autorka jasno pokazuje w jakiej społecznej szufladzie utkwiła: kobieta bez chłopa nie ma prawa być szczęśliwa. tylko chłop da kobiecie szcvzęście i nada jej życiu jakąś wartość. allah akbar.

          • varna771 Re: "Singielki" 23.09.12, 12:30
            foringee napisała:

            >
            >
            > A wątek jaki założyła autorka jasno pokazuje w jakiej społecznej szufladzie utk
            > wiła: kobieta bez chłopa nie ma prawa być szczęśliwa. tylko chłop da kobiecie s
            > zcvzęście i nada jej życiu jakąś wartość. allah akbar.
            Farmazony !!! z kimś kto nie umie czytać ze zrozumieniem prostego tekstu szkoda czasu na dyskusje.

    • vesper_lynd_1 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:21
      twierdzą, że tak ! pracują w dobrze prosper
      > ujących firmach, a co za tym idzie dobrze zarabiają, są zadbane i fajnie ubrane
      > , jeżdzą na wycieczki zagraniczne, znają języki obce. poza tym twierdzą, że fac
      > et do szczęścia nie jest im potrzebny! ale czy nie jest to w pewnym sensie mask
      > a?

      Cóż równie prawdopodobne i mozliwe jak to, że mężatka piejąca nad swym misiem i potomstwem sie maskuje, bo wolałaby zycie tej singielkiwinkP
      • czarnaalineczka Re: "Singielki" 22.09.12, 18:35
        smile
    • noname2002 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:23
      Tak, wszystkie singielki są potwornie nieszczęśliwe i żałują, że w wieku 18lat nie wyszły za kierowcę autobusu. Czy teraz czujesz się od nich wystarczająco lepsza?
      • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:27
        noname2002 napisała:

        > Tak, wszystkie singielki są potwornie nieszczęśliwe i żałują, że w wieku 18lat
        > nie wyszły za kierowcę autobusu. Czy teraz czujesz się od nich wystarczająco le
        > psza?

        do kogo to kierujesz ?
        • noname2002 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:44
          Do Ciebie.
          • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:51
            noname2002 napisała:

            >Do Ciebie.

            Skąd Ty wiesze, że ja jestem mężatką ? idz sie pobaw w piaskownicy smile
            • vesper_lynd_1 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:17


              Jesli nie jesteś to jak wolisz, żeby Cię nazywać- partnerką czy konkubiną?
              • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:21
                vesper_lynd_1 napisał(a):

                >
                >
                > Jesli nie jesteś to jak wolisz, żeby Cię nazywać- partnerką czy konkubiną?
                starą panną !!
                • noname2002 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:30
                  A koleżanki mężatki nie sprawdzają czy nie masz łez w oczach?big_grin
                  Nie mówią za plecami "tyle lat z tym facetem siedzi i jeszcze się z nią nie ożenił"?smile
                  • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:34
                    noname2002 napisała:

                    > A koleżanki mężatki nie sprawdzają czy nie masz łez w oczach?big_grin
                    > Nie mówią za plecami "tyle lat z tym facetem siedzi i jeszcze się z nią nie oże
                    > nił"?smile
                    nie trzeba sprawdzać bo to widać. Myślałam noname, że porozmawiamy inaczej, ale skoro sie nie da ? tym bardziej, że nie jestes małolatą i powinnaś zrozumieć o czym pisze...
    • bea.bea Re: "Singielki" 22.09.12, 18:25
      a bycie mężatka to niby takie szczęście....bo co dzień romantyzmem wieje ...smile singielką czy starą panna jak wolisz byłam długo... od kiedy wyszłam za mąż stwierdzam, że instytucja małżeństwa jest przereklamowana...
      • bea.bea Re: "Singielki" 22.09.12, 18:27
        zapomniałam dodoać że singielka nie znaczy samotna...a jak samotna to pierdoła wg mnie smile
      • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:28
        bea.bea napisała:

        > a bycie mężatka to niby takie szczęście....bo co dzień romantyzmem wieje ...smile
        > singielką czy starą panna jak wolisz byłam długo... od kiedy wyszłam za mąż stw
        > ierdzam, że instytucja małżeństwa jest przereklamowana...
        nie chodzi o instytucje małżenstwa, bo można życ na "kocią łape" ale masz kogoś nie jesteś samotna, a instytucja małżeństwa owszem jest przereklamowana.
        • bea.bea Re: "Singielki" 22.09.12, 18:31
          tak ależycie na kocią łapę w jednym domu to tak samo...jak małżeństwo...smile życie z facetem ale każdy swoje gacie pierze...to może być ( i jestes nadal singielkasmile
    • liliankaa77 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:34
      spytaj Triss.
    • gazetopolaczek Re: "Singielki" 22.09.12, 18:35
      varna771 napisała:

      > Tak się zastanawiam, czy singielki są szczęśliwe ( nie lubię tej nowoczesnej na
      > zwy, osobiście wole " stara panna") twierdzą, że tak ! pracują w dobrze prosper
      > ujących firmach, a co za tym idzie dobrze zarabiają, są zadbane i fajnie ubrane
      > , jeżdzą na wycieczki zagraniczne, znają języki obce....

      Jasne, wszystkie singielki są specjalistkami i menadżerkami w korporacjach. O singielkach przedszkolankach, nauczycielkach, sprzątaczkach, kasjerkach itd. nikt nie słyszał. A bezrobotna singielka, to już w ogóle nieprawdopodobieństwo.
      • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:38
        gazetopolaczek napisał:

        > varna771 napisała:
        >
        > > Tak się zastanawiam, czy singielki są szczęśliwe ( nie lubię tej nowoczes
        > nej na
        > > zwy, osobiście wole " stara panna") twierdzą, że tak ! pracują w dobrze p
        > rosper
        > > ujących firmach, a co za tym idzie dobrze zarabiają, są zadbane i fajnie
        > ubrane
        > > , jeżdzą na wycieczki zagraniczne, znają języki obce....
        >
        > Jasne, wszystkie singielki są specjalistkami i menadżerkami w korporacjach. O s
        > ingielkach przedszkolankach, nauczycielkach, sprzątaczkach, kasjerkach itd. nik
        > t nie słyszał. A bezrobotna singielka, to już w ogóle nieprawdopodobieństwo.
        podałam tylko przykład, zresztą singielek ( nie mających faceta) z wyższym, wykształceniem jest chyba wiecej niż z podstawowym pracującym na stanowisku sprzątaczki.
        • gazetopolaczek Re: "Singielki" 22.09.12, 20:11
          Wiem, że to był tylko przykład, ale wpisujący się w bzdurny stereotyp singielki jako kobiety o wysokiej pozycji zawodowej. Nic bardziej mylnego, takich singielek jest może kilka procent (podobnie zresztą jak wśród kobiet w związkach). Reszta wykonuje zwykłe zajęcia, są sprzątaczki, kasjerki, urzędniczki, nauczycielki, kucharki, bezrobotne itd. Może niektóre sobie wmawiają, że robią karierę kserując dokumenty, wklejając liczby z excela do powerpointa, lub robiąc zaocznie licencjat w Wyższej Szkole Kserowania Ściąg... No cóż, trzeba się jakoś pocieszać żeby nie zwariować. Ale faktem jest (i tu ci muszę przyznać rację), że wśród singielek istnieje (szczególnie w dużych miastach) pewna nadreprezentacja osób z wyższym wykształceniem. Tyle, że to wykształcenie w obecnych czasach, oznacza w większości wypadków, posiadanie bezwartościowego papierka. O pozycji zawodowej, czy poziomie intelektualnym posiadacza niewiele to mówi.
          • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 20:20
            gazetopolaczek napisał:
            Tyle, że to wykształcenie w obecnych czasach, oznacza w większości wypadków, posiadanie bezwartościowego papierka. O pozycji zawodowej, czy poziomie intelektualnym posiadacza niewiele to mówi.
            Zgadzam się, w dzisiejszych czasach w dobie prywatnych niedzielnych szkólek nie trudno o wyzsze wykształcenie, ja osobiście nie znam singielek po zawodówce, ale to nie oznacza, że nie ma.
            • gazetopolaczek Re: "Singielki" 23.09.12, 19:43
              Pewnie w ogóle mało znasz osób po zawodówce, więc nic dziwnego, że nie ma wśród nich singielek, większość ludzi żyje w jakichś związkach. A wracając do zjawiska tych wykształconych i "wykształconych" singielek z wielkich miast, to są one ofiarami przemian społeczno-gospodarczych. Podobnie jak np. byli pracownicy pegeerów, czy innych zlikwidowanych przedsiębiorstw państwowych. Efekt uboczny przemian. Tamci zostali bez zatrudnienia w tych popegeerowskich wsiach, a singielki bez chłopa w wielkich miastach. Problemy z pozoru różne, ale przyczyna wspólna: transformacja społeczno-gospodarcza. Skutek też podobny: wykluczenie społeczne. Oczywiście odbywa się ono na rożnych poziomach, ale boli podobnie. W końcu chodzi o poczucie zmarnowanego życia, niewykorzystanych szans, możliwości itd.
              • echtom OT 24.09.12, 08:30
                Ofiarami przemian są również młode matki. Dziewczyny wyjeżdżają do miasta na studia, zostają tam, zakładają rodzinę. Po urodzeniu dziecka siedzą same w czterech ścianach w zupełnie obcym otoczeniu, podczas gdy mąż pracuje od rana do wieczora.
                • lauren6 Re: OT 24.09.12, 09:56
                  Taka poznaje na placu zabaw inne matki i staje się wrogiem publicznym nr 1: matką wózkową.

                  Generalnie zgodzę się z gazetopolaczkiem, bo słuszną postawił diagnozę. Pomijając jakość dyplomu ja się tym paniom specjalnie nie dziwię, że wolą wieść życie singla w mieście, niż wrócić na wieś czy do małego miasta i tam znaleźć sobie męża pośród pozostałych na ojcowiźnie kawalerów. Myślę, że prędzej będzie się szczęśliwym żyjąc w zgodzie z samym sobą, własnymi przekonaniami i małymi krokami spełniając swoje ambicje życiowe, niż robić krok w tył po to by mieć męża i dzieci. Niektóre panie się na to zdecydują, inne nie. Co nie znaczy, że są nieszczęśliwe. Lepiej nie móc się wieczorem do kogo przytulić niż codziennie zasypiać z poczuciem, że przegrało się walkę o lepsze życie.
                  • araceli Re: OT 24.09.12, 10:03
                    lauren6 napisała:
                    > Generalnie zgodzę się z gazetopolaczkiem, bo słuszną postawił diagnozę.

                    Tak jasne - przemiany gospodarcze zmniejszyły liczbę mężczyzn w Polsce big_grin Diagnoza logiczna do bólu big_grin
                    • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:07
                      Nie, zwiększyły dysproporcje. Jest znacznie więcej kobiet, które nie znajdą partnera rówieśnika równego sobie statusem - wykształceniem, dochodami, aspiracjami, modelem życia.
                      • araceli Re: OT 24.09.12, 10:15
                        triss_merigold6 napisała:
                        > Nie, zwiększyły dysproporcje. Jest znacznie więcej kobiet, które nie znajdą par
                        > tnera rówieśnika równego sobie statusem - wykształceniem, dochodami, aspiracjam
                        > i, modelem życia.

                        To kobiet przybyło? A może mężczyźni pogłupieli/zbiednieli? Niby z czego konkretnie wynika, że teraz kobieta sobie faceta nie znajdzie a kiedyś nie miała problemu?
                        • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:21
                          No pomyśl albo poczytaj jakieś opracowania socjologów. Zjawisko badane w Polsce od 20 lat.
                          Znacznie więcej kobiet niż mężczyzn ma obecnie (mówię o pokoleniu 30+) wyższe wykształcenie, więcej kobiet w poszukiwaniu edukacji i lepszej pracy migrowało ze swoich wiosek i miasteczek do dużych miast i tam zostało na stałe. Nawet jak pracują w byle korpo za 2 tysiące na rękę to szkolą się, szukają różnych możliwości itd. i nie chcą wracać na wiochę do Zenka po zawodówce, który żyje z dotacji unijnych i renty rolniczej oraz chla.
                          W dużych miastach jest więcej fajnych ambitnych i pracowitych kobiet niż facetów o identycznym lub lepszym statusie, stąd nie dla wszystkich starczy tych odpowiednich samców.
                        • lauren6 Re: OT 24.09.12, 10:23
                          Czego nie rozumiesz? Jak kobieta uciekła ze wsi za lepszym życiem, zrobiła papier i jakoś sobie ułożyła życie to nagle nie wróci na wieś do przewracania gnoju, bo dostała ścisku macicy. W Polsce mamy więcej wykształconych kobiet, bo to są dziewczyny ze wsi i małych miast, które uciekły na studia od obowiązków przy gospodarstwie. One nie chcą do tego wracać. Na wsi na ojcowiźnie zostało mnóstwo kawalerów i nie mogą sobie znaleźć żony, bo w ich otoczeniu jest za mało singielek.
                          • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:27
                            Pięknie te dysproporcje widać w opracowaniach socjologów, qrde, pisze się o tym od jakich 15 lat.
                            W miastach nie mają problemu ze znalezieniem partnera i założeniem rodziny te Zosie fryzjerki czy Jole sklepowe, one nie aspirują do panów z MBA pracujących jako prezesi zarządów czy prawników z własnymi kancelariami.
                            • araceli Re: OT 24.09.12, 10:34
                              triss_merigold6 napisała:
                              > Pięknie te dysproporcje widać w opracowaniach socjologów, qrde, pisze się o tym
                              > od jakich 15 lat.
                              > W miastach nie mają problemu ze znalezieniem partnera i założeniem rodziny te Z
                              > osie fryzjerki czy Jole sklepowe, one nie aspirują do panów z MBA pracujących j
                              > ako prezesi zarządów czy prawników z własnymi kancelariami.

                              To w końcu są dysproporcje czy nie. Bo teraz piszesz, że nie ma problemu. Jest czy nie?
                              • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:38
                                Już napisałam bardziej szczegółowo.
                                Są dysproporcje ale nie dotyczą one liczby mężczyzn i kobiet w danym roczniku, tylko wykształcenia, aspiracji, stylu życia i oczekiwań od partnera.
                            • echtom Re: OT 24.09.12, 10:42
                              To już nawet nie musi być pan z MBA czy prawnik - koleżanka ze studiów wyszła za gościa po technikum, świetnego fachowca budowlańca z własną firmą i jest zadowolona. Ale tacy też są zagospodarowywani przed trzydziestką przez Jole sklepowe.
                          • araceli Re: OT 24.09.12, 10:37
                            lauren6 napisała:
                            > W Polsce mamy więcej wykształconych kobiet, bo to s
                            > ą dziewczyny ze wsi i małych miast, które uciekły na studia od obowiązków przy
                            > gospodarstwie.

                            Taką sytuację mamy od co najmniej 50 lat - to nie jest kwestia zmiany ustroju. I mężczyźni też emigrują ze wsi do miasta i też nie chcą na wieś wracać. Tak więc nadal szukam tej 'logiki'.
                            • lauren6 Re: OT 24.09.12, 11:04
                              Nie porównuj czasów dzisiejszych do tego co było ponad pół wieku temu!
                              Po wojnie, szczególnie w Warszawie, wyginęła olbrzymia część inteligencji. Na gwałt potrzeba było lekarzy, nauczycieli itd. więc sama władza ściągała ze wsi najzdolniejszych uczniów na studia w dużym mieście. Nie była ważna płeć, tylko wyniki w nauce.

                              Teraz ludzie sami z nie przymuszonej woli decydują o własnym życiu. I tu statystyki są nieubłagane: w Polsce studiuje więcej kobiet niż mężczyzn. Nie będę się rozwodzić na przyczynami takiego stanu rzeczy, bo to nie zmieni podstawowego faktu, że tak po prostu jest. Mężczyzna, żeby uciec ze wsi może iść na studia i są panowie co tak robią. Może również wykonywać ciężkie prace fizyczne: zostać kierowcą tira, budowlańcem i również wyrwie się z gospodarstwa, zarobi lepszą kasę. Kobieta za kierownicą tira nie usiądzie, pozostają jej studia jako droga do lepszego życia.

                              Statystyki są nieubłagane i mówią, że mężczyzna ożeni się z gorzej wykształconą żoną, ale w drugą stronę to tak nie działa. Dlatego jak już pisały wyżej dziewczyny nie ma cudów i 35 letnia singielka pani manager nie zejdzie się z 40 letnim kawalerem prowadzącym gospodarstwo na wsi.
                              • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 11:11
                                Bo przeważnie mężczyźnie na super wykształconej żonie realizującej się w pracy nie zależy. To nie znaczy, że szuka tłuka "przynieś, podaj, zrób loda", ale doktorat z filozofii (casus koleżanki mojej siostry) raczej odstraszy niż zachęci.
                        • echtom Re: OT 24.09.12, 10:26
                          Triss dobrze pisze. Jakieś 10-11 lat temu "Polityka" zamieściła raport z pracy młodego socjologa, który zadał sobie pytanie, że skoro w Polsce jest podobna liczba samotnych kobiet i samotnych mężczyzn, czemu po prostu nie stworzą związków? No i wyszło mu, że najwięcej samotnych kobiet jest na górze drabiny społecznej (wyższe wykształcenie, stanowisko, wysokie zarobki itp.), a najwięcej mężczyzn na dole (wykształcenie podstawowe, zawodowe, rolnicy itp.) Znajoma mojej koleżanki, singielka 30+, stwierdziła, że nie po to czegoś się dorobiła ciężką pracą, by dzielić to z bezrobotnym 35-latkiem, który całe życie mieszkał z mamusią.
                          • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:29
                            No o to chodzi. Qrde widzę to z bliska po siostrze i jej koleżankach. Panienki 35++ i sorry, już nie ma wokół wolnych mężczyzn o podobnym statusie - super wykształconych, z dobrą rozwojową pracą, ciekawych, przyzwoicie wyglądających i nie będących jedną wielką wadą.
                          • araceli Re: OT 24.09.12, 10:39
                            echtom napisała:
                            > No i wyszło mu, że najwięcej samotnych kobiet jest na górze drabiny społeczn
                            > ej (wyższe wykształcenie, stanowisko, wysokie zarobki itp.), a najwięcej mężczy
                            > zn na dole (wykształcenie podstawowe, zawodowe, rolnicy itp.) Znajoma mojej kol
                            > eżanki, singielka 30+, stwierdziła, że nie po to czegoś się dorobiła ciężką pra
                            > cą, by dzielić to z bezrobotnym 35-latkiem, który całe życie mieszkał z mamusią

                            Tylko z tego wynikałoby, że bogatych kobiet jest więcej niż mężczyzn a to nie jest (niestety) prawda.
                            • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:42
                              Nie tyle bogatych, co niezależnych i ambitnych.
                              • araceli Re: OT 24.09.12, 10:55
                                triss_merigold6 napisała:
                                > Nie tyle bogatych, co niezależnych i ambitnych.

                                Niezależnych i ambitnych kobiet jest więcej niż mężczyzn?
                                • lauren6 Re: OT 24.09.12, 11:12
                                  Do utworzenia związku potrzebne są podobne cele w życiu i ambicje. Jeżeli ambicją pani A jest pięcie się po szczeblach warszawskiej korporacji, a ambicją pana B prowadzenie przynoszącego zyski gospodarstwa rolnego to takie osoby mają kiepskie perspektywy na udany związek, chociaż obydwoje mają pieniądze i są ambitni. Ich potrzeby się rozbiegają, mają wąskie płaszczyzny porozumienia. Z punktu widzenia pani A lepiej być singlową managerką przytulającą się wieczorami do męskiego prostytuta, niż poświęcić życie w mieście, swoją pracę i ambicje dla rodzenia kolejnych dzieci wiejskiemu gospodarzowi.
                                  • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 11:15
                                    Ten wiejski gospodarz może nawet nieźle prosperować, ale ambicji zawodowych kobieta już nie będzie mogła realizować, no i będzie uwiązana do gospodarstwa, teściów obok itd.
                                    • lauren6 Re: OT 24.09.12, 11:17
                                      W drugą stronę: facet też nie zostawi gospodarstwa, ojcowizny, by pojechać do miasta i żyć przy rozwijającej się zawodowo żonie. Koło się zamyka.
                                    • robitussin Re: OT 24.09.12, 12:13
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Ten wiejski gospodarz może nawet nieźle prosperować, ale ambicji zawodowych kob
                                      > ieta już nie będzie mogła realizować, no i będzie uwiązana do gospodarstwa, teś
                                      > ciów obok itd.

                                      Ale to nawet nie chodzi o to, że faceci zostają na wsi.
                                      W mieście też można spotkać takich mentalnych "rolników". W odróżnieniu od kobiet, które oczekują od życia (i partnera) czegoś więcej.
                            • robitussin Re: OT 24.09.12, 12:11
                              > Tylko z tego wynikałoby, że bogatych kobiet jest więcej niż mężczyzn a to nie j
                              > est (niestety) prawda.

                              To nie chodzi tylko o bogactwo, ale status społeczny ogólnie rzecz biorąc.
                              Powiedz z ręką na sercu, ilu znasz singli w wieku 30-40 lat, przystojnych, czystych, pachnących, wykształconych, inteligentnych, posiadających jakieś zainteresowania, takich, z którymi można pogadać o czymś więcej, niż tylko o footballu, mających dobrą pracę i szukających na gwałt kobiety. Bo ja nie znam takich smile Znam za to masę takich właśnie singielek.
                              Natomiast wolni faceci w tym wieku to z reguły spasione, nudne miśki w przepoconych skarpetkach i pogniecionych koszulach, którzy nawet jeśli nie mieszkają z mamusią, to ich mieszkania bardziej przypominają norę. Ich główne zainteresowania to TV, piwo i dłubanie w zębach. I nie są to moje obserwacje, tylko dwóch moich koleżanek (rozwódek), które bez skutku szukają fajnych facetów w tym wieku. Zdecydowana większość jest zajętych. Wolni to tylko tacy, jak wyżej opisani.
                              I nie pytaj mnie dlaczego tak jest - po prostu tak jest i tyle smile Może facetom się po prostu nie chce starać.
                              • allatatevi1 Re: OT 25.09.12, 01:58
                                W Polsce - żadnego.
                                Natomiast większość moich kolegów Włochów i Hiszpanów to single.
                                • allatatevi1 Re: OT 25.09.12, 02:00
                                  Ale to chyba żadna niespodzianka - w Polsce mało jest sensownych facetów w każdym wieku, w wieku 19-30 lat też ciężko o rozgarniętych i zadbanych singli.
                    • lauren6 Re: OT 24.09.12, 10:18
                      araceli napisała:

                      > Diagnoza logiczna do bólu big_grin

                      Śmiejesz się z własnych problemów z logicznym myśleniem? big_grin
                      • araceli Re: OT 24.09.12, 10:21
                        lauren6 napisała:
                        > Śmiejesz się z własnych problemów z logicznym myśleniem? big_grin

                        Nie - z uznania za trafną 'diagnozy' która nie ma żadnego logicznego uzasadnienia.
                        • robitussin Re: OT 24.09.12, 10:31
                          araceli napisała:

                          > Nie - z uznania za trafną 'diagnozy' która nie ma żadnego logicznego uzasadnien
                          > ia.

                          Ależ ma, jak najbardziej. Dziewczyny to bardzo dobrze wyjaśniły.
                        • lauren6 Re: OT 24.09.12, 10:32
                          > Nie - z uznania za trafną 'diagnozy' która nie ma żadnego logicznego uzasadnien
                          > ia.

                          Widzę, że ja, echtom i triss możemy ci pisać po dziesięć razy, że jest to jak najbardziej logiczny i od dziesięcioleci znany problem, ty jednak poszłaś w zaparte. Skoro jesteś odporna na wiedzę to trudno, z czymś takim nie warto dyskutować.
                          • araceli Re: OT 24.09.12, 10:40
                            lauren6 napisała:
                            > Widzę, że ja, echtom i triss możemy ci pisać po dziesięć razy, że jest to jak n
                            > ajbardziej logiczny i od dziesięcioleci znany problem, ty jednak poszłaś w zapa
                            > rte. Skoro jesteś odporna na wiedzę to trudno, z czymś takim nie warto dyskutow
                            > ać.

                            To znany od dziesięcioleci czy problem zmiany ustroju gospodarczego? Zdecydujcie się waćpanny bo to jednak nie jest to samo big_grin
                            • echtom Re: OT 24.09.12, 10:49
                              Konkretnie - od dwóch dziesięcioleci. Więcej kobiet zaczęło się kształcić po transformacji.
                              • mujer_bonita Re: OT 24.09.12, 10:51
                                echtom napisała:
                                > Konkretnie - od dwóch dziesięcioleci. Więcej kobiet zaczęło się kształcić po tr
                                > ansformacji.

                                No właśnie NIE. Więcej wykształconych kobiet było już dużo wcześniej.
                                • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:59
                                  Tak, ale wyższe wykształcenie miało 7% obywateli, a nie znacznie więcej więc te dysproporcje nie były aż takie. Już moja 70-letnia ciotka, która po polonistyce na UJ wróciła z nakazem pracy do rodzinnego miasteczka nie znalazła męża - studia były zdominowane przez dziewczyny, rolnika nie chciała, a na żadnego z nielicznych lokalnych inteligentów się nie załapała.
                                  • allatatevi1 Re: OT 25.09.12, 01:56
                                    Zawsze niesamowitym zdumieniem napawają mnie ludzie, którzy w czasie studiów poznają tylko ludzi ze swojego wydziału lub ze swojej uczelni.
                                    Studentka polonistyki ma identyczne szanse na znalezienie chłopaka jak studentka politechniki.
                                    Chyba że mówimy o jakiś dziwnych, aspołecznych jednostkach, które nie poznają nikogo poza swoimi studiami a potem pracą. Smutne to i straszne, ale wydaje mi się że tu problemem jest fobia społeczna a nie kierunek studiów.
                                    • triss_merigold6 Re: OT 25.09.12, 13:42
                                      Cherie, podałam przykład pani obecnie 70-letniej z małej wsi, która nie zdążyła poznać skutecznie nikogo na studiach, a po studiach z nakazem pracy wróciła do sąsiedniej mieściny. Lokalni inteligenci byli zajęci, a typami po zawodówce rolniczej nie była zainteresowana. Możliwości wyjazdów zagranicznych w początkach lat 60-tych w PRL były ograniczone, internetu także nie było (niesamowite, prawda?), ściśle przestrzegany zwłaszcza w dużych miastach obowiązek meldunkowy też ograniczał mobilność.
                                      • allatatevi1 Re: OT 25.09.12, 17:32
                                        Dobrze Triss, a co w czasie studiów?
                                        Poza wykładami i ćwiczeniami ta osoba siedziała całe dnie zamknięta w domu?
                                        Nie poznała nikogo spoza wydziału w ciągu 5 lat pobytu w dużym/średniej wielkości mieście?
                                        O_O

                                        5 lat to nie jest miesiąc. To pół dekady.
                          • triss_merigold6 Re: OT 24.09.12, 10:41
                            Dobrze, to polecę socjobiologicznie skoro inaczej nie trafia: zwykle kobieta chce mieć partnera lepszego od siebie albo przynajmniej równego sobie, bo to oznacza lepsze życie dla jej dzieci. Facet zwykle nie oczekuje poprawy statusu przez związek i wali go czy pani ma doktorat, MBA czy odpowiednio prestiżową pracę.
                            • gazetopolaczek Re: OT 24.09.12, 22:29
                              Cieszę się, że jest tu jeszcze kilka myślących osób, bo na innych forach nawet o te kilka byłoby trudno. Ale nie chodzi tylko o to, co tam zdołali ustalić bardzo mądrzy socjologowie. Nb. pijąc piwo ze starymi znajomymi w mojej rodzinnej wsi, doszedłem do identycznych wniosków bez żadnych badań naukowych. Co ambitniejsze panny zwiały do miasta (przeważnie do Warszawy), a koledzy z lat młodości popijają piwko pod geesem i tak życie płynie. Wystarczy sobie wyobrazić, że takich wsi jak moja jest w Polsce tysiące i już wiadomo, że te laski co powyjeżdżały, muszą mieć problem ze znalezieniem chłopa w tym wielkim mieście. Pewnie wiele z nich za cholerę nie może skapować dlaczego tak się dzieje. I to jest kolejna rzecz, która łączy je z bezrobotnymi z popegeerowskich wsi. Jedne i drudzy niewiele trybią z otaczającej rzeczywistości. Ale już mniejsza o to, nie o tym chciałem. Te przemiany społeczno-gospodarcze o których pisałem, to także ogromny wpływ mediów i kultury masowej na życie tych "młodych, wykształconych z wielkich miast". Naogląda się taka panna telewizji, naczyta gazet i jest święcie przekonana, że w życiu najważniejsza jest praca, kariera, kolejny szczebelek w hierarchii itd. Założenie rodziny i rodzenie dzieci, to najlepiej grubo po trzydziestce, albo jeszcze lepiej po czterdziestce, a najlepiej to na emeryturze. Oczywiście to się z kosmosu nie wzięło. Te singielki (single też) są przecież doskonałymi wołami roboczymi. Zadowoli się taka mniejszą płacą (nie ma przecież dzieci na utrzymaniu), jest dyspozycyjna, ma więcej czasu, zawsze zostanie po godzinach jak trzeba, od pewnego wieku, to już nawet urlopu nie wykorzysta, bo i tak nie ma z kim jechać. Idealne zwierzę robocze, coś jak kobyła w "Folwarku zwierzęcym". Najpierw powtarza sobie "będę pracować więcej, będę pracować więcej..." Później już nie musi nic powtarzać, bo praca zawodowa, to już jest jedyna nić, jaka łączy ją ze społeczeństwem. Trzyma się kurczowo tej pracy, choćby nie wiem jak źle jej tam było, bo w ten sposób broni się przed całkowitym wykluczeniem społecznym. Krótko mówiąc, singielki są bardzo potrzebne wielkim korporacjom i małym firemkom, tak samo jak ciągniki i nawozy mineralne rolnictwu. Stąd cała ta moda na singlowanie wykreowana przez kulturę masową. Może kiedyś socjologowie do tego dojdą, choć szczerze wątpię.
                              • allatatevi1 Re: OT 25.09.12, 02:03
                                Raczej się twoja teoria nie sprawdza - niższą płacą na ogół zadowalają się kobiety z dziećmi niż bezdzietne.
                                • gazetopolaczek Re: OT 25.09.12, 18:42
                                  To nie teoria, tylko praktyka. I nie mówię, że tak jest wszędzie, zawsze i w 100%. Ale ogólnie tak to mniej więcej wygląda. Np. dzietna mężatka, jak ma porządnego i pracowitego męża, to nie będzie musiała zapierdzielać za grosze, to będzie najwyżej jej wybór. Dzietna singielka przeważnie nie ma wyboru, musi zasuwać jak robot, często znosić mobbing i upokorzenia. Z tego względu dla pracodawców singielki są wygodniejsze, zresztą zarówno te dzietne, jak i bezdzietne. Nic więc dziwnego, że pracodawcy chcieliby żeby singielek było jak najwięcej. Wmawia się więc naiwnym pannom, że to takie modne, nowoczesne i wielkomiejskie.
                                  • triss_merigold6 Też fakt 25.09.12, 21:08
                                    Też fakt. Dzieciata mężatka nie musi pracować na najwyższych obrotach i być zawsze zwarta i gotowa na czytanie w myślach przełożonych. Może mieć w d..ie wyjazdy integracyjne, a w wakacje i ferie i tak dostanie urlop. Nikt też jej nie podskoczy w święta - wiadomo. Może odpuścić sobie zostawianie po godzinach czy kolejną fuchę. Oczywiście pod warunkiem, że jej mąż się do czegoś nadaje i przynosi pensję.
                                    Singielka/singiel jest na własnym wypasie i sorry, musi się w pracy starać. O ile w wieku 24 lat mieszkanie ze współlokatorami jest może i fajne, o tyle w wieku 34 lat jest żałosne więc koszty singiel ponosi samodzielnie.
        • lily-evans01 Re: "Singielki" 25.09.12, 22:12
          Najszczęśliwsza byłam, kiedy byłam sama. Pomimo studiów wyższych wcale nie miałam jakichś rewelacyjnych zarobków, czy pozycji w firmie. Jak wracałam do domu, wiedziałam, że to jest mój czas, mój odpoczynek i biada temu, kto mi go zakłóci. Miałam swoją prywatną przestrzeń. Po pracy NIC nie musiałam dla NIKOGO. Potem dałam się zmanipulować pewnemu facetowi... i od tego momentu życie mi się s.r.a. Jestem samotną matką i chyba raczej nieszczęśliwym człowiekiem.
          Czasem można trafić na wspaniałego partnera, bez którego sobie nie wyobrażasz życia.
          Czasem możesz trafić na kogoś, kto Ci to życie zacznie spieprzać.
          Ot, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A jak to mówią, u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona.
    • liliankaa77 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:38
      myślę, że lepiej być singielką niż nieszczęśliwą mężatką.
      Każdemu szczęście daje co innego.
      Większość ludzi jest stworzona do życia stadnego, ale są i wyjątki.
      A powtarzanie stereotypów i poczucie wyższości z powodu posiadania gaci w domu jest dla mnie żenujące.
      • 3-mamuska Re: "Singielki" 22.09.12, 18:54
        Można być szczęśliwa stara panna, a można być nieszczęśliwa mezatka.

        Czasem sie zastanawiam jak łatwiej by mi sie żyło samej.
        Mam pasje hobby i jest mi dobrze samej ze sobą . Jak dzieci śpią a maz idzie na nocke do pracy.
        Lubię ta ciszę świeczki i wieczór przy muzyce, ale....
        Uwielbia uśmiech dzieci , buziaki w szyje czy czoło od meza w kuchni przy porannej kawie.
        I to ze wieczorem mogę sie przytulić on ogląda ja czytam ale jest to ciepło.

        Często singielki są szczęśliwe do momentu, kiedy maja grono znajomych bez zobowiązań, gorzej jak nadchodzi właśnie moment wykruszenia sie towarzystwa a ona zostaje sama.
        Dzieci ja nudzą koleżanki gadają o "pieluchach" kupkach" "zupkach"
        I nie ma sie gdzie wpasowac.
        Oczywiście nie wszystkie.
        Ale człowiek to zwierze stadne i potrzebuje kogoś bliskiego.
    • kroliczyca80 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:44
      Ale z ciebie musi być empatyczna, wspierająca przyjaciółkabig_grin Dawno nie widziałam takiej kumulacji nieudolnie skrywanej satysfakcji...
      Po 1: lepsze bycie solo, niż trwanie w złym związku, a takich jest od groma
      po 2: singlowanie nie oznacza, że nie masz się do kogo przytulić, tylko że nie przytulasz się codziennie do tego samego chłopawink
      po 3: można być szczęsliwym solo, ludzie są rózni i rózne mają potrzeby, niektórym prawdopodobnie lepiej bez stałego partnera. Bywają przecież związki, w których para (kochająca się) mieszka osobno - w Skandynawii to już podobno ok 50% wszystkich par! Czyli coś jest na rzeczysmile
      po 4: daj ludziom spokój, nie dopatruj się łez w cudzych oczach. A dla koleżanki bądź wsparciem, zamiast obgadywac ją na forum.
      • bea.bea Re: "Singielki" 22.09.12, 18:48
        oj tak...króliczku..100000% racji smile
        • antyideal Re: "Singielki" 22.09.12, 18:50
          Zwłaszcza punkt 2 jest calkiem przyjemny :d
          • gazetopolaczek Re: "Singielki" 22.09.12, 20:16
            antyideal napisała:

            > Zwłaszcza punkt 2 jest calkiem przyjemny :d

            Także dla mężczyzn szukających łatwo dostępnego, darmowego seksu.
            • antyideal Re: "Singielki" 22.09.12, 20:22
              Za bardzo doslownie to bierzesz :p
              • gazetopolaczek Re: "Singielki" 23.09.12, 09:42
                Toż przecież ja tego wcale nie biorę dosłownie.
            • beataj1 Re: "Singielki" 23.09.12, 09:50
              E, dla takich mężczyzn wymyślono małżeństwo...
              • gazetopolaczek Re: "Singielki" 23.09.12, 14:28
                "Taki" mężczyzna, gdyby to usłyszał, to parsknąłby szyderczym śmiechem.
      • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:59
        kroliczyca80 napisała:

        > Ale z ciebie musi być empatyczna, wspierająca przyjaciółkabig_grin Dawno nie widziała
        > m takiej kumulacji nieudolnie skrywanej satysfakcji...
        tu Cię zmartwię nie mam żadnej satysfakcji
        > Po 1: lepsze bycie solo, niż trwanie w złym związku, a takich jest od groma
        może cie to zdziwi, ale sa równiez szczęsliwe związki
        > po 2: singlowanie nie oznacza, że nie masz się do kogo przytulić, tylko że nie
        > przytulasz się codziennie do tego samego chłopawink
        nie kazdy ma kurestwo we krwi by codziennie "przytulać" sie do innego chłopa
        > po 3: można być szczęsliwym solo, ludzie są rózni i rózne mają potrzeby, niektó
        > rym prawdopodobnie lepiej bez stałego partnera. Bywają przecież związki, w któr
        > ych para (kochająca się) mieszka osobno - w Skandynawii to już podobno ok 50% w
        > szystkich par! Czyli coś jest na rzeczysmile
        związki na odległośc ?? nie dla każdego takie rozwiazanie!!
        > po 4: daj ludziom spokój, nie dopatruj się łez w cudzych oczach. A dla koleżank
        > i bądź wsparciem, zamiast obgadywac ją na forum.
        • vesper_lynd_1 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:13
          nie kazdy ma kurestwo we krwi by codziennie "przytulać" sie do innego chłopa

          ..i do tego nie masz za grosz poczucia humoru i żartu nie rozumieszwink
          Ale etykiety w postaci "starej panny" czy "kurestwa" przydzielać lubisz dośc szybko...
        • sumire Re: "Singielki" 23.09.12, 14:24
          varna771 napisała:

          > nie kazdy ma kurestwo we krwi by codziennie "przytulać" sie do innego chłopa?

          a dla Ciebie singielstwo to albo samotność, albo kurestwo? zazdroszczę tak prostego obrazu świata.
          • varna771 Re: "Singielki" 23.09.12, 17:22
            sumire napisała:

            > varna771 napisała:
            >
            > > nie kazdy ma kurestwo we krwi by codziennie "przytulać" sie do innego chł
            > opa?
            >
            > a dla Ciebie singielstwo to albo samotność, albo kurestwo? zazdroszczę tak pro
            > stego obrazu świata.
            Naprawde uwazasz, że codzienne przytulanie oczywiście w cudzysłowiu do innego faceta to takie normalne? nigdzie nie napisałam, że singielostwo jest kurestwem, ale jeżeli singielka z braku laku pozwala siebie traktowac jak pogotowie seksualne to owszem jest. Pamiętaj, że sa kobiety, które mają szacunek dla samej siebie... a ja tobie nie zazdroszcze, bo to przykre mieć tak patologiczny obraz świata !!!
            • sumire Re: "Singielki" 23.09.12, 17:35
              w poście, do którego się odniosłaś, stoi napisane 'nie przytulasz się codziennie do tego samego faceta' - to nie znaczy 'przytulasz się codziennie do innego'. to drugie to spora i krzywdząca nadinterpretacja.

              singielka może również z usług pogotowia seksualnego korzystać, nie tylko nim być. to po pierwsze. po drugie, potrzeby seksualne i sposób ich realizowania nie mają nic wspólnego z szacunkiem do samej siebie. o ile człowiek nie krzywdzi ani siebie, ani drugiej strony, mowy nie ma o patologii.

              po trzecie wreszcie, istnieje coś pomiędzy - i znaczna część singielek ani nie żyje jak mniszki, ani nie ma stada fuck friendów. mają jakiegoś mniej lub bardziej stałego, ale pojedynczego partnera do seksu, często do czegoś więcej. i ich życie nie jest ani tak tragiczne, ani tak perwersyjne, jak wyobrażają sobie koleżanki posiadające oficjalnych 'naszyczonych'.
            • araceli Re: "Singielki" 24.09.12, 09:30
              varna771 napisała:
              > Naprawde uwazasz, że codzienne przytulanie oczywiście w cudzysłowiu do innego f
              > aceta to takie normalne? nigdzie nie napisałam, że singielostwo jest kurestwem,
              > ale jeżeli singielka z braku laku pozwala siebie traktowac jak pogotowie seksu
              > alne to owszem jest. Pamiętaj, że sa kobiety, które mają szacunek dla samej si
              > ebie... a ja tobie nie zazdroszcze, bo to przykre mieć tak patologiczny obraz ś
              > wiata !!!

              No tak - chęć seksu u kobiety nie koniecznie w związku jest 'ku...twem'. Bo kobieta nie ma potrzeb seksualnych tylko musi się 'szanować' big_grin big_grin big_grin
              • czarnaalineczka Re: "Singielki" 24.09.12, 09:34
                jakie potrzeby ?
                a fuj
                kobiety sie oddaja
              • lauren6 Re: "Singielki" 24.09.12, 09:45
                Na szczęście w sklepach wysyłkowych jest pełen asortyment zabawek erotycznych i można się szanować z wibratorem lub kulkami gejszy. W staropolskiej definicji to już nie podchodzi pod ku**ienie się.
      • mgd3 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:02
        Świetnie napisane. Zgadzam się z wszystkimi 4 punktami. smile
        Moim zdaniem - to czy człowiek jest szczęśliwy czy nie - zależy głównie od nastawienia.
        Można np. po pracy wrócić do domu i spędzić wieczór jedząc w samotności kolację i oglądając film. I albo przy okazji wyje się w poduszkę, że "jestem taka biedna i samotna" albo ma się zajebistą satysfakcję, że można spędzić wieczór tak jak się lubi nie dostosowując się do nikogo smile
        Byłam singielką przez ponad 5 lat (ostatni stały związek zakończyłam z końcem studiów, a męża poznałam po 30). I było naprawdę super. Mogę z całkowitą pewnością stwierdzić, że byłam bardzo szczęśliwa. smile Tzn. nie powiem, że teraz jest źle - małżeństwo mam fajne, na punkcie dziecka kompletnego fioła. Jestem szczęśliwa. Ale wtedy też było fantastycznie. Samotne życie ma duuuuużo zalet - całkowita niezależność, brak odpowiedzialności. Sama o wszystkim decydujesz - od dużych spraw typu gdzie kupić mieszkanie i jak je urządzić, po drobiazgi typu - co zjeść na kolację. W ogóle nie musisz znać słowa "kompromis". Wychodzisz gdzie chcesz, z kim chcesz, kiedy chcesz. Nie zastanawiasz się, czy będzie z kim dziecko zostawić. smile
        • 3-mamuska Re: "Singielki" 22.09.12, 19:15
          mgd3 napisała:

          > Świetnie napisane. Zgadzam się z wszystkimi 4 punktami. smile
          > Moim zdaniem - to czy człowiek jest szczęśliwy czy nie - zależy głównie od nast
          > awienia.
          > Można np. po pracy wrócić do domu i spędzić wieczór jedząc w samotności kolację
          > i oglądając film. I albo przy okazji wyje się w poduszkę, że "jestem taka bied
          > na i samotna" albo ma się zajebistą satysfakcję, że można spędzić wieczór tak j
          > ak się lubi nie dostosowując się do nikogo smile
          > Byłam singielką przez ponad 5 lat (ostatni stały związek zakończyłam z końcem s
          > tudiów, a męża poznałam po 30). I było naprawdę super. Mogę z całkowitą pewnośc
          > ią stwierdzić, że byłam bardzo szczęśliwa. smile Tzn. nie powiem, że teraz jest źl
          > e - małżeństwo mam fajne, na punkcie dziecka kompletnego fioła. Jestem szczęśli
          > wa. Ale wtedy też było fantastycznie. Samotne życie ma duuuuużo zalet - całkowi
          > ta niezależność, brak odpowiedzialności. Sama o wszystkim decydujesz - od dużyc
          > h spraw typu gdzie kupić mieszkanie i jak je urządzić, po drobiazgi typu - co z
          > jeść na kolację. W ogóle nie musisz znać słowa "kompromis". Wychodzisz gdzie ch
          > cesz, z kim chcesz, kiedy chcesz. Nie zastanawiasz się, czy będzie z kim dzieck
          > o zostawić. smile

          Tak byłaś singielka i byłaś szczęśliwa. Ciekawa jestem czy byłabys dalej szczęśliwa po następnych 10-15 latach bycia singielka.
          W najlepszym momencie poznałas meza, i miałas jeszcze czas na dzieci.
          Singielki mogą stać sie nieszczęśliwe po 40.
          Bo wtedy coraz trudnej znaleść kogoś na stały związek.
          Ciężej jest sie tez wpasowac w nowy związek.
          Po 15 latach bycia samej.
          • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:20
            3-mamuska napisała:

            > Tak byłaś singielka i byłaś szczęśliwa. Ciekawa jestem czy byłabys dalej szczę
            > śliwa po następnych 10-15 latach bycia singielka.
            > W najlepszym momencie poznałas meza, i miałas jeszcze czas na dzieci.
            > Singielki mogą stać sie nieszczęśliwe po 40.
            > Bo wtedy coraz trudnej znaleść kogoś na stały związek.
            > Ciężej jest sie tez wpasowac w nowy związek.
            > Po 15 latach bycia samej.

            Zgadzam się z Tobą w 100 %.
          • mgd3 Re: "Singielki" 23.09.12, 10:52
            Hm. Tzn. niby singielka po 15 latach nie może być szczęśliwa, a małżonka będzie? Moim zdaniem, patrząc na ilość rozpadających się i nieszczęśliwych związków jakoś nie jest to takie oczywiste. Prościej jest chyba być szczęśliwą singielką - bo "wymarzone życie" budujesz samodzielnie, a nie uzależniasz je od innych osób.
            Co do posiadania dzieci - owszem są sensem życia i nie wyobrażam sobie TERAZ nic ważniejszego od mojej córeczki ale.... z punktu widzenia osoby samotnej - ona nie zrozumie co traci, bo dopóki nie ma dziecka nie ma też pojęcia jakie uczucia się do niego żywi. A patrząc na rozwrzeszczaną, rozwydrzoną młodzież - można tylko odetchnąć z ulgą "dobrze, że mnie to ominęło". wink
            No i właściwie do czego ten mąż? Żeby nie być samotnym? Skoro można twierdzić, że "mąż jest moim najlepszym przyjacielem" to równie dobrze można mieć najlepszych przyjaciół, którzy nie są mężem. Ja mam parę sztuk takich - mogę liczyć na nich w każdej sytuacji (a wiele już sytuacji sprawdziłam). Żeby mieć się do kogo przytulić w nocy? Nie cierpię jak coś mi chrapie, sapie i się kręci w łóżku. Podstawą udanego małżeństwa są dla mnie oddzielne sypialnie. smile
            Naprawdę nie rozumiem tej części Twojej wypowiedzi:
            > Singielki mogą stać sie nieszczęśliwe po 40.
            > Bo wtedy coraz trudnej znaleść kogoś na stały związek.
            > Ciężej jest sie tez wpasowac w nowy związek.
            Tu jest po prostu (moim zdaniem błędne) założenie że "stały związek = szczęście". Nie mam pojęcia skąd w ogóle taka teza. I ogólna logika wypowiedzi. Jeżeli pytanie brzmi "czy można być szczęśliwym BEZ stałego związku" to odpowiedź "nie można po trudno utworzyć stały związek" jest trochę nie na temat wink
            To tak jakbyś na pytanie "czy można nie nosić białych kozaczków" odpowiedziała "lepiej je zacząć nosić odpowiednio wcześnie bo po 40 trudno się będzie przekonać". wink
        • claudel6 Re: "Singielki" 23.09.12, 23:48
          o tak, zgadzam się. byłam singielką przez wiele lat z przerwami na jakies nieudane związki i to był fantastyczny czas. wspominam go z rozrzewnieniem.
          teraz jestem w związku i jestem matką i tez jestem szczęśliwa. aczkolwiek czasem tęsknię do ilosci czasu jaka miałam jako singielka i totalnej swobody.
      • lilly811 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:10
        Dokładnie- każdy jest inny- mozna być równie nieszczęśliwym w małżeństwie jak samemu i odwrotnie.
    • havana28 Re: "Singielki" 22.09.12, 18:54
      Ja tam nie wiem, ale z moich obserwacji wynika, że ten temat poruszają i nad "nieszczęśliwością" singielek użalają się niemal wyłącznie nieszczęśliwe mężatki.
      • brak.polskich.liter Re: "Singielki" 22.09.12, 19:06
        Tez tak to odbieram. To taka forma gry w "moje lepsze niz twoje" i "inni maja gorzej".
    • joanna35 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:08
      Myśli
      > cie, że naprawdę mozna być szczęśliwą bedac singielką ??

      Naprawde myślisz, że bycie w związku jest gwarantem szczęścia?
      • varna771 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:10
        joanna35 napisała:

        > Myśli
        > > cie, że naprawdę mozna być szczęśliwą bedac singielką ??
        >
        > Naprawde myślisz, że bycie w związku jest gwarantem szczęścia?
        Nie, nie mysle tak i nigdy nie myslałam.
    • kkalipso Re: "Singielki" 22.09.12, 19:27
      A ja widzę to tak.

      Dzielę samotne kobiety na dwie grupy.

      SINGIELKI
      To te wykształcone ,zadbane,które do 30 miały wiele związków ale ,zawsze było coś nie tak
      -za mało zarabiał
      -nie jeżdził b.drogim autem
      -nie był szefem w wieku 25 lat
      -itd.
      Zawsze było za mało(często partnerzy zaczynają je zdradzać). Przeważniew zarozumiałość i wymagania przesłaniały rozum tak się ostały same i nieszczęśliwe wiecznie dogryzające mężatkom,dzieciom ,sypiają z coraz młodszymi partnerami...uważają ,że zrobienie cycków przytłumi ból...stają się bardzo nerwowe.

      STARE PANNY (tradycyjne)
      Myślę,właściwie widzę,że to kobiety niezbyt urodziwe,które niestety nie miały powodzenia w życiu,stałego parnera.Lata zleciały. A one zostały samotne bo nikt nigdy im nie zaproponował małżeństwa.Zauważyłam,że przeważnie kochają dzieci,są mimo smutku uśmiechnięte i nie mają potrzeby udowadniać,że tak im lepiej.Gdzieś około 40 los się do nich uśmiecha i znajdują królewicza z bajki(nie ważne ,że i on nie za urodziwy)ale jest i jakoś się ich życie układa....To tak z moich obserwacji.

      A czy są szczęśliwe,hmmm a ile jest szczęśliwych mężatek?Nikt nie daje gwarancji mężatkom,że mąż nie zostwi,nie porzuci dla innej np.nie wiemy co może spotkać nas jutro.Może singielka znajdzie miłość swego życia ,a żona dowie się o romansie męża...
      • noname2002 Re: "Singielki" 22.09.12, 19:31
        Zapomniałaś o rozwódkach smile
        • yoko0202 i jeszcze 22.09.12, 20:03
          jedna grupa, którą mam przyjemność reprezentować: stare panny z dzieckiem/dziećmi
          nie jest to 100% singielka (bo chyba powinna być bezdzietna), no ale bez chłopa smile

          ze swojej strony stwierdzam, że na bank można być szczęśliwą bez faceta, z tym że nie wiem na jak długo; u mnie na razie trzeci rok i póki co jest tak dobrze, że na myśl o samcu plączącym mi się regularnie po chałupie dostaję gęsiej skórki; co prawda poprzednie samce były niedobre, bo po prostu źle wybierałam, i dopiekły mi tak, że póki co wciąż trwa ogromne zadowolenie ze stanu wolnego.
          aczkolwiek mężczyzn nie nienawidzę, jest dokładnie odwrotnie, nie zarzekam się, że już nigdy i w ogóle koniec, natomiast na razie po prostu jeszcze nie.
          ale, i to kwestia zasadnicza, zdaję sobie sprawę, że w związku z posiadaniem potomstwa ja po prostu nie mam ciśnienia, nie martwię się, że mi zegar tyka itp itd., jestem spokojna bo ktoś po mnie zostanie na tym świecie, no a poza tym skutecznie zajmuje mi czas (i rujnuje nerwy heh), więc zdaję sobie sprawę, że rzeczywistość odbieram i kształtuję zupełnie inaczej niż bezdzietne dziewczyny.
          • echtom Re: i jeszcze 22.09.12, 22:53
            Też jestem dzieciatą singielką i dobrze mi z tym. W sumie mam podobnie jak Ty - nie czuję nienawiści do mężczyzn, nie zarzekam się, że nigdy, ale teraz zupełnie sobie nie wyobrażam, że miałabym zmieścić w swoim domu i życiu jeszcze jakiegoś faceta.
            • robitussin Re: i jeszcze 24.09.12, 10:18
              echtom napisała:

              > Też jestem dzieciatą singielką i dobrze mi z tym.

              Dzieciata się nie liczy wink
              • echtom Re: i jeszcze 24.09.12, 10:29
                To nie można być "singielką po"? Dyskryminacja tongue_out
                • robitussin Re: i jeszcze 24.09.12, 10:33
                  echtom napisała:

                  > To nie można być "singielką po"? Dyskryminacja tongue_out

                  Dziecia masz, to co to za singiel? Dublet i tyle wink
                  • echtom Re: i jeszcze 24.09.12, 10:44
                    Troje - to kwartet wink
                    • yoko0202 to pytanie techniczne 24.09.12, 14:03
                      a jak dziecię pójdzie z domu w świat, to będę wtedy tą singielką czy nie? smile
      • echtom Re: "Singielki" 22.09.12, 22:57
        Osobiście znam więcej kobiet z grupy 2, ale one swego królewicza raczej nie spotkają, bo większość jest uwiązana przy zaborczych matkach. W wieku 60+ może być już trochę późno.
        • kkalipso Re: "Singielki" 22.09.12, 23:29
          Widzisz z tego co piszesz widać,że nie jesteś taką typową singielką ale samotną matką a to ogromna różnica.Dla mnie najgorsze w byciu singielką jest to,że brak męża w ich przypadku oznacza brak dziecka,a latka lecą(mało jest kobiet które decydują się na samotne macierzyństwo) i uważam ,że to jest największy minus bycia singielką.Myślę,że niewielki procent singielek tak naprawdę nie chce dziecka jak deklaruje,nie wierzę w to.Ty masz dziecko,wiesz co to znaczy urodzić,wychowywać,pokazywać świat dziecku,być mamą...............i to jest najważniejsze,piękne.Nie jesteś sama.A one być może nigdy nie poczują smaku bycia MAMĄ i to jest smutne.Z całą resztą można sobie poradzić.
          • echtom Re: "Singielki" 22.09.12, 23:44
            > Z całą resztą można sobie poradzić.

            To prawda - macierzyństwo daje power i poczucie spełnienia. Pewnie miałabym dziś zupełnie inne samopoczucie jako 48-letnia bezdzietna "stara panna".
    • anorektycznazdzira Źle postawiłaś pytanie 22.09.12, 20:21
      Pytanie nie powinno brzmieć: "czy singielki są szczęśliwe?",
      tylko: "czy moja koleżanka jest szczęśliwa?"
      Zaraz następne powinno brzmieć: "czy powinna się zabierać za analizowanie i poprawianie życia koleżanki, która mnie o to nie prosi".

      Dla mnie z opisu jest oczywiste, że jej sytuacja ma minusy i nie daje jej pełnego szczęścia. No i co z tego? Wszystkie małżeństwa maja same plusy i wyłącznie oraz wiecznie zapewniają szczęście? No błagam. Strasznie infantylnie do tego podeszłaś.
      • varna771 Re: Źle postawiłaś pytanie 22.09.12, 20:26
        anorektycznazdzira napisała:

        > Pytanie nie powinno brzmieć: "czy singielki są szczęśliwe?",
        > tylko: "czy moja koleżanka jest szczęśliwa?"
        > Zaraz następne powinno brzmieć: "czy powinna się zabierać za analizowanie i pop
        > rawianie życia koleżanki, która mnie o to nie prosi".
        >
        > Dla mnie z opisu jest oczywiste, że jej sytuacja ma minusy i nie daje jej pełne
        > go szczęścia. No i co z tego? Wszystkie małżeństwa maja same plusy i wyłącznie
        > oraz wiecznie zapewniają szczęście? No błagam. Strasznie infantylnie do tego po
        > deszłaś.

        Może mnie prosi ? Twoje prawo do własnego zdania, ja uwazam inaczej i tyle.
        • anorektycznazdzira Re: Źle postawiłaś pytanie 22.09.12, 20:34
          Jak Cię jeszcze prosi o pomoc, to skąd pytanie, czy jest źle, skoro to widać jak na dłoni???
          • varna771 Re: Źle postawiłaś pytanie 22.09.12, 20:38
            anorektycznazdzira napisała:

            > Jak Cię jeszcze prosi o pomoc, to skąd pytanie, czy jest źle, skoro to widać ja
            > k na dłoni???
            żeby na forum nudów nie było smile
            • anorektycznazdzira Re: Źle postawiłaś pytanie 24.09.12, 16:43
              Aaaa, to trzeba było napisać, że sama jesteś singielką, że Twoje życie jest zaje***te, masz wszystko, czego zapyziałe i wynudzone ematki nie mają, że chupy lecą za Tobą stadami. I że Ci emetek strasznie żal.
              wink
              • varna771 Re: Źle postawiłaś pytanie 24.09.12, 16:59
                anorektycznazdzira napisała:

                > Aaaa, to trzeba było napisać, że sama jesteś singielką, że Twoje życie jest zaj
                > e***te, masz wszystko, czego zapyziałe i wynudzone ematki nie mają, że chupy le
                > cą za Tobą stadami. I że Ci emetek strasznie żal.
                > wink
                dobra puenta smile
    • asia_i_p Re: "Singielki" 22.09.12, 20:59
      Chociaż jestem od 13 lat szczęśliwą mężatką, uważam, że to nie maska. Nie wszyscy zostali stworzeni do życia w parach - są osoby, które są z natury aż tak bezkompromisowe, że nie potrafią się dostosować. Co więcej, nie czują potrzeby dostosowania.
      Mam cztery ciotki - singielki - i widzę, że o ile dwie z nich mogłyby się równie dobrze realizować w związkach - to pozostałe dwie - bezkompromisowa intelektualistka i szalona artystka - w związkach by się dusiły. Potrzebują przestrzeni dużo bardziej niż przytulenia.

      Co nie znaczy, że czasem nie tęsknią, nie zastanawiają się, jak byłoby, gdyby było inaczej - tak przynajmniej podejrzewam. Ja też, chociaż bardzo mi dobrze w małżeństwie i rodzinie, mam czasem potrzebę wyizolowania się i marzę o wyjechaniu gdzieś na dwa-trzy tygodnie, bez rodziny i znajomych, funkcjonowaniu między całkiem obcymi ludźmi, sama ze sobą właśnie. Ale to chyba normalne, że niezależnie od naszych wyborów i od tego, jak bardzo nam z nimi dobrze, mamy ochotę na więcej niż jedno życie.
      • echtom Re: "Singielki" 22.09.12, 23:04
        Jakbyś mnie opisała - ze swego krótkiego małżeństwa najlepiej pamiętam właśnie to uczucie duszenia się i "skucia" z drugim człowiekiem jak kajdanami. Po rozstaniu odżyłam. Po latach stwierdziłam, że lepiej się realizuję w układach opiekuńczych niż partnerskich, przy czym mój instynkt opiekuńczy nie obejmuje zdrowych, dorosłych ludzi.
    • nutka07 Re: "Singielki" 22.09.12, 22:35
      Nie wiem czy sa szczesliwe, trzeba by kazda z osobna zapytac.

      Bylam kiedys na obcym babskim spotkaniu, mialam 23lata i byly dziewczyny ok 30 i po 30. Takie jak piszesz wink ale nie tylko, z dyplomami, mieszkaniami na kredyt, zadbane, eleganckie, z dobrymi posadami i wyglodzone brakiem mezczyzn. Autentycznie nigdy wczesniej sie nie spotkalam z czyms takim, do glowy mi nie przyszlo ze mozna miec z tym problem.

      Zycie to nie Magda M, gdzie zjawia sie Piotr Slonecznik wink


      A teraz do rzeczy.
      Kazdy ma jakies problemy, bywa nieszczesliwy czy to w zwiazku czy solo ale wink ...
      ale ja z mojej perspektywy nie chcialabym byc teraz 30letnia singielka, dodatkowo bez dzieci.
      Nie mam cisnienia na zwiazek, mezczyzni z dziecmi mnie nie przerazaja, nie widze problemu zeby sie z takimi ewentualnie spotykac. Przychodzi czas ze juz taka panna nie ma z czego wybierac, poza tym wg mnie z wiekiem ma sie coraz wiecej wymagan i trudniej sie rezygnuje z 'siebie'. Mnie 'posiadanie' dzieci zmienilo wink przestalam sie napinac i jakimis 'pie.rdo.lami' przejmowac. Malzenstwo tez dalo mi szkole zycia, dobra i zla i to tez biore za dobra monete. Czasami odnosze wrazenie, ze panny w moim wieku miaja dalej ten sam typ problemow z mezczyznami co np.10 lat temu, ktore ja tez mialam jako mloda dziewczyna, czas minal a one dalej sa w tym samym miejscu.

      Ja mam takie uczucie, ze np. dzieci i rodzine moge sobie 'odhaczyc' na liscie, ze nie musze gonic bo czasu coraz mniej i mozliwosci, czuje spokoj w tym temacie. Moge sie teraz skupic na sobie, bo dzieci juz rosna wink i na przyjemnosciach z mezczyznami wink

      I zeby nie bylo, kiedys planowalam miec pierwsze dziecko dobrze po 30, czyli powinnam byc jeszcze panna smile
    • best_bej Re: "Singielki" 22.09.12, 23:49
      Jasne że musi być nieszczęśliwa! Przecież kobieta może być szczęśliwa i spełniona jedynie jako żona i matka! A jeśli myśli inaczej to kłamie! Albo nawet sama nie wie jaka jest nieszczęśliwasmile
    • mysia-mysia Re: "Singielki" 23.09.12, 01:40
      Z pewnością są nieszczęśliwe singielki, a najbardziej pewnie te, które nie miały nigdy możliwości zmienić tej sytuacji

      Ale kobieta, która odchodzi od bijacego ją męża też chyba nie jest szczęśliwa, bo nie udało jej się małżeństwo, a nikt jej chyba nie powie, że powinna była zostać, bo lepszy taki mąż niż żaden
      • jola-kotka Re: "Singielki" 23.09.12, 05:15
        Singielce jest fajnie jak ma 25-35lat potem juz raczej mniej,znajomi maja rodziny imprez mniej itp.
        Ja chce wracac do domu gdzie czeka na mnie ukochana osoba,chce w tym domu czekac na ukochana osobe.
        Chce miec do kogo sie przytulac o kazdej porze dnia i nocy.
        Nie wierze w to totalne szczescie singielki,nawet jesli twierdzi mi prosto w oczy,ze jest super szczesliwa.
        • jola-kotka Re: "Singielki" 23.09.12, 05:21
          Nieszczesliwa mezatka?
          Takiego okreslenia nie ma,jesli nadal jest mezatka to nieszczesliwa tak do konca nie jest bo by nie byla juz mezatka.
          • noname2002 Re: "Singielki" 23.09.12, 08:38
            Takiego okreslenia nie ma,jesli nadal jest mezatka to nieszczesliwa tak do konc
            > a nie jest bo by nie byla juz mezatka.

            I znów tekst godny 15latki. Naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego, że istnieją kobiety, które zarabiają tyle, że nie mogą się wyprowadzić bo im nie starczy na wynajem albo ratę kredytu? a rodziny nie mają albo rodzina ma je gdzieś?
            O takich rzeczach jak współuzależnienie czy jak się zmienia psychika kogoś maltretowanego nawet już nie będę pisać.
    • deelandra Re: "Singielki" 23.09.12, 10:29
      Moooże bym w to uwierzyła, w to szczęście i niezależność, ale... Kiedyś zostałam zaproszona na urodziny znajomej, nie bardzo chciałam iść, no, ale mąż mnie wykopał. Nie chciałam, bo wiedziałam, że prócz mnie będzie tam stado, jak ja to nazywam "korporacyjnych niuń". I jak zostałam przesłuchana na okoliczność, gdzie pracuję itp (wychowawczy, dwójka małych dzieci) uwiesiły się na mnie spłakane niemal w głos, że one też by tak chciały, ale nie mogą sobie znaleźć sensownego faceta i nie mają z kim, ani kiedy mieć dzieci. Zawinęłam się stamtąd, kiedy tylko było to możliwe. A idź ty z takim szczęściem w pizdu.
      • allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 02:17
        Bo trafiłaś na klasę niższą. Takie to już w wieku 22 lat łapią doły jak nie mają faceta.
    • landora Re: "Singielki" 23.09.12, 10:40
      To chyba zależy, czy jest sama z wyboru, czy dlatego, że nikogo jeszcze nie znalazła?
      Znam i takie, i takie przypadki. Ten drugi przypadek ostatnio obserwuję u paru znanych mi dziewczyn i one ewidentnie nie chcą być same - z desperacji ładują się w beznadziejne związki z kretynami, a normalnych facetów tą desperacją odstraszają.
    • best_bej Re: "Singielki" 23.09.12, 12:13
      OJP
      jestem sama, rożnie mi z tym bywam, ale takiego wątku z dupy dawno nie widziałam.
      varna normalnie zacznę Cię podejrzewać o trolling
      • varna771 Re: "Singielki" 23.09.12, 12:34
        best_bej napisała:

        > OJP
        > jestem sama, rożnie mi z tym bywam, ale takiego wątku z dupy dawno nie widziała
        > m.
        > varna normalnie zacznę Cię podejrzewać o trolling
        to nie trolling tylko życie.
    • aleks-ok Re: "Singielki" 23.09.12, 12:19
      ja napiszę o innym aspekcie sprawy, mam męza i dziecko, oboje pracujemy, dobrze zarabiamy (etat + działalnośc),zakupy ubraniowe, kosmetyki regularnie, mąz gry i inne gadzety, wakacje zimowe x2, letnie, ciągle jakies weekendy, moje dziecko szczerze nienawidzi przebywac w domu- w mojej opinii bycie singlem lub nie nie determinuje stylu życia; nie prowadzę oczywiscie statystyk ale osoby samotne wokól mnie nie wygladają na zbyt szczęsliwe-raczej na garnuszku rodzicow itd. W jednym z moich miejsc pracy ma miejsce taki mały "paradoks " mamy małych dzieci sa szczuplejsze, bardziej zadbane , więcej się kształcą itd. W moim odczuciu -brak zasad,
    • kozica111 Re: "Singielki" 23.09.12, 12:20
      Bez względu na stan/status - nieszczęśliwy jest tylko ten kto funkcjonuje w danym stanie z konieczności a nie z wyboru.
      Dotyczy to i mężatek i singielek.J
      Jedyną różnicę jaka widzę to to że mężatki dużo częściej obrabiają pupę singielkom niż na odwrót.
      • czarnaalineczka Re: "Singielki" 23.09.12, 13:04
        > Bez względu na stan/status - nieszczęśliwy jest tylko ten kto funkcjonuje w dan
        > ym stanie z konieczności a nie z wyboru.

        > Jedyną różnicę jaka widzę to to że mężatki dużo częściej obrabiają pupę singiel
        > kom niż na odwrót.

        10/10
      • foringee Re: "Singielki" 24.09.12, 10:03


        kozica111 napisała:

        > Jedyną różnicę jaka widzę to to że mężatki dużo częściej obrabiają pupę singiel
        > kom niż na odwrót.


        smile)))
    • franczii Re: "Singielki" 23.09.12, 12:47
      Ja nie znam zadnej singielki z wyboru. Wszystkie jeszcze szczescia szukaja w miloscitongue_out
      Znam kilka singielek w podeszlym wieku, pogodzonych ze swoja dola co nie znaczy szczesliwych.
    • czarnaalineczka Re: "Singielki" 23.09.12, 13:27
      to juz josef zaklada ciekawsze watki big_grin
      • varna771 Re: "Singielki" 23.09.12, 13:43
        czarnaalineczka napisała:

        > to juz josef zaklada ciekawsze watki big_grin
        a co powiesz o swoich wątkach ? inteligentne, błyskotliwe na pewno każdy jest pod wrażeniem big_grin mozszforum.gazeta.pl/forum/w,567,138714672,138714672,no_i_jaki_serial_teraz_.html
    • sumire Re: "Singielki" 23.09.12, 14:36
      tak, oczywiście, że można być szczęśliwym. co więcej - uważam, że kobieta powinna trochę pożyć samotnie i nauczyć się czerpać z życia satysfakcję bez męskiego ramienia w pobliżu.

      zresztą tezę Twoją można łatwo odwrócić i zadać pytanie, czy w pewnym sensie maską nie jest głoszenie, że szczęście to mąż i dzieci. bo nie wierzę, że wszystkie kobiety dzięki temu właśnie czują się uradowane i spełnione.

      a czemu nie pomożesz jej kogoś poznać, nie zorganizujesz wieczoru przy winie z jakimś kolegą do wzięcia, tylko opisujesz jej nędzny żywot na forum?

      swoją drogą - niezmiennie zastanawia mnie ta troska o ponury los singielek, troska podmalowana ulgą z cyklu 'uff, jak dobrze, że ja tak nie mam', a czasami mniej lub bardziej skrywaną wrogością, bo a nuż koleżanka singielka postanowi męża skraść. pamiętam to dobrze z czasów, gdy 3 lata byłam formalnie niesparowana. od tamtej pory w solidarność jajników nie wierzę.
      • varna771 Re: "Singielki" 23.09.12, 15:27
        sumire napisała:

        > tak, oczywiście, że można być szczęśliwym. co więcej - uważam, że kobieta powin
        > na trochę pożyć samotnie i nauczyć się czerpać z życia satysfakcję bez męskiego
        > ramienia w pobliżu.
        > zresztą tezę Twoją można łatwo odwrócić i zadać pytanie, czy w pewnym sensie ma
        > ską nie jest głoszenie, że szczęście to mąż i dzieci. bo nie wierzę, że wszystk
        > ie kobiety dzięki temu właśnie czują się uradowane i spełnione.
        > a czemu nie pomożesz jej kogoś poznać, nie zorganizujesz wieczoru przy winie z
        > jakimś kolegą do wzięcia, tylko opisujesz jej nędzny żywot na forum?
        > swoją drogą - niezmiennie zastanawia mnie ta troska o ponury los singielek, tro
        > ska podmalowana ulgą z cyklu 'uff, jak dobrze, że ja tak nie mam', a czasami mn
        > iej lub bardziej skrywaną wrogością, bo a nuż koleżanka singielka postanowi męż
        > a skraść. pamiętam to dobrze z czasów, gdy 3 lata byłam formalnie niesparowana.
        > od tamtej pory w solidarność jajników nie wierzę.
        W swoim wątku napisałam, że nie uważam, iż szczęśliwa kobieta to taka, która ma chłopa wówczas jest spełniona, nic z tych rzeczy. Koleżance powiedziałam, że załozyłam watek (oczywiście imię zostało zmienione na potrzeby wątku) przeczytała i się nie obraziła, znamy się ponad 20 lat ... Jestesmy obydwie po 30 tce ja również nie jestem mężatką, ale od kilku miesięcy spotykam sie z Kimś, zapraszam Ją na grilla do teatru, facet z którym się spotykam bardzo Ją lubi i nie ma problemu. Naprawde nie mam z kim Jej zapoznać bo moi koledzy już żonaci albo w związkach. Myśle, że najgorsza jest ta świadomość, że w wieku 35 lat zegar biologiczny jest bezwzględny. Jeszcze kilka lata temu uważałam, że nie ma takiego czegoś instynkt macierzyński, a teraz juz inaczej uważam. To nie takie proste ...
        • araceli Re: "Singielki" 24.09.12, 09:33
          varna771 napisała:
          > Myśle, że najgorsza jest ta świadomość, że w wieku 35 lat zegar biolo
          > giczny jest bezwzględny. Jeszcze kilka lata temu uważałam, że nie ma takiego cz
          > egoś instynkt macierzyński, a teraz juz inaczej uważam. To nie takie proste ...

          Czyli generalnie macica rzuciła Ci się na mózg i nie potrafisz zrozumieć, że innym kobietom już nie koniecznie. Ty może poczułaś chęć posiadania dziecka ale nie oznacza to, że każda kobieta czuje.

          Najgorsze co może być to chyba niepotrafienie wyjrzenia poza czubek własnego nosa.
          • varna771 Re: "Singielki" 24.09.12, 12:41
            araceli napisała:

            > varna771 napisała:
            > > Myśle, że najgorsza jest ta świadomość, że w wieku 35 lat zegar biolo
            > > giczny jest bezwzględny. Jeszcze kilka lata temu uważałam, że nie ma taki
            > ego cz
            > > egoś instynkt macierzyński, a teraz juz inaczej uważam. To nie takie pros
            > te ...
            >
            > Czyli generalnie macica rzuciła Ci się na mózg i nie potrafisz zrozumieć, że in
            > nym kobietom już nie koniecznie. Ty może poczułaś chęć posiadania dziecka ale n
            > ie oznacza to, że każda kobieta czuje.
            >
            > Najgorsze co może być to chyba niepotrafienie wyjrzenia poza czubek własnego no
            > sa.
            Tobie jad uderzył na mózg. Pisze o sobie i o mojej koleżance (która wie, że załozyam watek ) nie pisze o innych kobietach wiec sie odwal smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka