varna771
22.09.12, 18:17
Tak się zastanawiam, czy singielki są szczęśliwe ( nie lubię tej nowoczesnej nazwy, osobiście wole " stara panna") twierdzą, że tak ! pracują w dobrze prosperujących firmach, a co za tym idzie dobrze zarabiają, są zadbane i fajnie ubrane, jeżdzą na wycieczki zagraniczne, znają języki obce. poza tym twierdzą, że facet do szczęścia nie jest im potrzebny! ale czy nie jest to w pewnym sensie maska? nie uważam i nigdy nie uważałam, że jedynym szczęściem to zamążpójcie i urodzenie dziecka, ale z drugiej strony fajnie jak ktoś czeka w domu... mam koleżanke zadeklarowaną singielke jak siebie określa i zastanawiam sie czy jest szczęśliwa, kiedy spędza samotnie wieczory przy winie i świeczce- niby romantycznie, ale fajnie jest do kogoś się przytulić, zresztą coraz wiecej alkoholu pije i to nie tylko w weekendy, zastanawiam sie czy nie zapija samotności. Mówię Jej, żeby gdzies wyszła,ale Ona twierdzi, że nie ma z kim bo Jej koleżanki mają rodziny, pracuje w firmie, w której pracują same kobiety wiec raczej nie ma szans na poznanie Kogoś. Żal mi jest Jej bo to fajna dziewczyna, życzliwa i koleżenska, mysle, że gdyby miała faceta to na pewno dobrze by trafił... Ostatnio zrobiła sie strasznie zamknięta w sobie i jak rozmawiamy na temat związków, rodziny to w Jej oczach pojawiają sie łzy, ale nie są to łzy szczęścia. Iza twierdzi, że juz nic dobrego w życiu Jej nie spotka i pogodziła się z tym faktem. Myślicie, że naprawdę mozna być szczęśliwą bedac singielką ??