triss_merigold6 Re: "Singielki" 23.09.12, 14:43 Nie znam singielek 30+ z wyboru tj. takich, które mogąc stworzyć stały fajny związek z zaangażowanym normalnym facetem, wybrały samotność. Większości tych, które znam wali zegar biologiczny, bo 35 wiosenek minęło, a kandydata na ojca potomstwa nie widać, mimo że prowadzą aktywne życie zawodowe i towarzyskie. Życia erotycznego wbrew pozorom nie mają zbyt aktywnego, bo nie mają z kim, a jednorazowe akcje z jakimiś kolesiami z netu już nie bawią. W sumie to współczuję, ale to ich bajka. Fajowo być singielką w wieku 25 lat, 10 lat później to kanał. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 02:31 Na polskiej prowincji pewnie tak. Ja poznałam mężczyznę życia jeszcze na studiach, ale mam znajomych w różnym wieku (praca). Twoje wpisy dają do zrozumienia jakiego typu osobą jesteś i że raczej niewiele w życiu przeżyłaś. Myślę, że takie singielki w wieku 35 lat w Hiszpanii czy we Włoszech mają 100 razy ciekawsze i intensywniejsze życie niż ty miałaś w wieku 25 lat. Poza tym jeśli Twój mąż cię opuści lub umrze, ty z twoim charakterem na pewno już nikogo nie znajdziesz - znalazłaś bo byłaś młoda i twój jad facetowi nie przeszkadzał - starej i jadowitej (oraz zacofanej) nie weźmie nikt. Więc de facto takie singielki w wieku 35 lat w Hiszpanii czy Włoszech mogą być spokojniejsze od ciebie - jak nie ten facet, to inny - a urodzenie dziecka w wieku 37 lat też nie jest tam niczym nadzwyczajnym. Ty natomiast masz na pewno świadomość, że jak coś odbija twojemu facetowi (albo coś mu się stanie) to będziesz na 100% sama do końca życia. P.S. Moja przyjaciółka z Barcelony ostatnio mi się zwierzyła, że musi chyba zatrudnić drugą nianię (ta która ma teraz nie może przychodzić w weekendy). Jej 55-letnia mama ostatnio poznała kogoś nowego i nie bardzo ma czas brać do siebie wnuczkę w sobotnie wieczory (i noce). Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: "Singielki" 25.09.12, 06:27 Myślę, że takie singielki w wieku 35 lat w Hiszpanii czy we Włoszech mają 100 r > azy ciekawsze i intensywniejsze życie niż ty miałaś w wieku 25 lat. Mieszkam we Wloszech i rzeczywiscie single maja ciekawe zycie. Mam wielu samotnych znajomych miedzy 30-40 i wcale nie szczesliwi. Prowadza nadal zycie typowe dla singli, urozmaicone ale juz ich to nie cieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 13:32 Wiesz to jeszcze zależy jakich masz znajomych. Jeśli jakiś plebs który ogląda "uomini e donne" albo "maria di filippi" to może jest tak jak piszesz, nie wiem, nie znam takich ludzi. Jednak w grupie tych lepiej wykształconych i mających ambitniejsze rozrywki, to wręcz rzadko się zdarzają śluby przed 30 (my byliśmy ewenementem wśród znajomych). z tego co patrzę na ludzi u mnie w pracy, to większość z nich poznała drugą połowę tak w wieku 35 lat, a pierwszego dziecka doczekali się chwilę przed 40. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: "Singielki" 25.09.12, 22:22 Mam znajomych dobrze wyksztalconych, podrozujacych po swiecie, imprezujacych, uprawiajacych sport i bynajmniej nie siedzacych samotnie przed tv. Btw ciekawe skad ty tak dobrze jestes zorientowana w programach tv. Ja przyznam, ze od ponad 6 lat tu jestem a nie znam tych programow. Natomiast wiekszosc ludzi to plebs, nie? Nie wszyscy naleza do klasy uprzywilejowanej. O ludziach w przedziale 25-35 to nawet nie pisze bo sama wiesz, ze we Wloszech to jeszcze jest kwiat mlodziezy. Ale jak juz sie ma 40 i zadnych zachodow na zalozenie rodziny to sie grunt pod nogami zaczyna palic. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Singielki" 23.09.12, 14:51 Jestem singielka Po wyprasowaniu wszystkich koszulek dziecka zawsze utwierzam sie w przekonaniu,ze to bosko jest bez chlopa.Nie trzeba np wlasnie prasowac,nie trzeba zawracac sobie glowy budowaniem wiezi na nowo,dodawania pieprznosci zwiazkowi,czlowiek sie pakuje i jedzie bez zastanawiania sie jak misiu sobie poradzi.Przytulac sie mam i mialam do kogo,podlaczyc pralke tez ma kto,wyjsc mam z kim,wrecz mam problemy komu odmowic.Mam swoje mieszkanie w ktirym ja ustalam zasady gry,zawsze moge pokazac gdzie sa drzwiBylam w zwiazku gdzie zylismy pod jednym dachem i to byl horror na ktory nie mam ochoty mimo,ze nie bil i nie palil nie,nie chce zamieszkac z moim chlopakiem,starcza mi,ze jest ciagle pod reka,a jak chce byc sama to tez jestem zadowolona,bo sa dni gdzie ciezko mi go upchnac w terminarzu.Fazit,jestem stara panba z kur...stwem we krwi i dobrze mi z tym Odpowiedz Link Zgłoś
barbibarbi Re: "Singielki" 23.09.12, 15:50 tak sobie myślę, czy nie mamy tej samej koleżanki MOja mówi podobne rzeczy. Jeszcze twierdzi, że nie wyobraża sobie z kimś mieszkać, no bo jak korzystać z tej samej toalety, albo mieć czyjeś skarpetki w koszu na pranie? Nigdzie nie chodzi, bo wszyscy mają rodziny, a ona sama. Na widok mojego męża czmychnęła jak mysz pod miotłę, chociaż mogliśmy wszyscy razem pójść na spacer, ale ona nie chciała. Zdziczała zupełnie, już nie wiem jak z nią rozmawiać i jak jej pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
xika_da_selva Re: "Singielki" 24.09.12, 00:39 znam kilka takich. Kolezanka 33 letnia, zakonczyla zwiazek, w ktorym nie bylo wiekszych problemow, ot, uczucie sie wypalilo. Szczesliwie sie wyprowadzila, wynajela fajne mieszkanie z kumpela, rowniez singelka (nie, nie sa lesbijkami) i przynajmniej jedna z nich zapewnia, ze faceta miec nie chce i naprawde jej wierze. Dzieci rowniez nie, uwaza, ze facet to zbedny problem, ma kilku F.Friends i tak sobie zyje. Mozna? Mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: "Singielki" 24.09.12, 08:39 Myślę, że można być zarówno szczęśliwym jak i nieszczęśliwym w dowolnym stanie cywilnym. Osobiście nie znam singielki szczęśliwej z powodu swego stanu, raczej myślą, że to stan chwilowy, gdzieś jednak ten związek/małżeństwo w przyszłości majaczy. Znam jedną pogodzoną (ma już 44 lata),tzn jest szczęśliwa, ale pomimo samotności, a nie z jej powodu - nie był to jej wybór, po prostu nikogo odpowiedniego nie poznała Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 02:39 Mam 20 lat mniej niż 44, ale mam rodziców 50 letnich i nie wydaje mi się, żeby ludzie w wieku 44 lat musieli kłaść się już do trumny... Mama mojej przyjaciółki właśnie zaczęła się spotykać z kimś nowym - ma 55 lat. Czy wg ciebie ludzie w pewnym wieku (40 lat?) tracą zdolność kochania? O dzieci pewnie w tym wieku ciężko (choć ostatnio jest wysyp we Włoszech aktorek i dziennikarek w wieku 45+ które zachodzą w ciąże, ale wydaje mi się że to raczej in-vitro), ale męża można znaleźć w każdym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: "Singielki" 24.09.12, 09:05 Moja ciotka jest singielka z wyboru, niegdy nie chciala wyjsc za maz, choc miala stada kandydatow, ani miec wlasnych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: "Singielki" 24.09.12, 09:36 Znane mi singielki wychodzą z domu znacznie częściej niż ja. To, że nie mają mężów i dzieci, nie znaczy że wszystkie wieczory spędzają samotnie. Większość ma jakiś dobiegaczy, którzy choć nie chcą się wiązać to są chętni na seks, wspólne kolacyjki itp. Są wśród singielek takie, które marzą o rodzinie i tym brak zakontraktowanego chłopa i dzieci nieco doskwiera, ale są też takie, które o tym nie myślą i ich poziom szczęśliwości nie odbiega zasadniczo od średniej krajowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: "Singielki" 24.09.12, 10:00 Mam przyjaciolkę,która ciagle zakochuje się w nieodpowiednich facetach,a potem ciągnie to uczucie latami przegapiając po drodzę tych fajniejszych..a potem juz jest za pózno,bo facet zajety. generalnie-na b.wysokim stanowisku,ciagle w egzotycznych podrózach,fajne ciekawe hobby,kasa na wszystko co sie chce-teraz tylko ,żeby kogoś znalazła..ale myslę,że w koncu znajdzie i bedzie mieć lepiej niz niejedna emama Druga moja przyjaciołka-samotna matka-wiecznie z nowym facetem,piękna,szczupła,wesoła,typ modelki -jest managerem jednej z restauracji w Krk. I ona jest szczesliwa mając co noc inne ramie do przytulania-no może przesadziłam ciut,z tym,że co noc inne :p Ale za to jak przychodzi na impreze gdzie jest większosc mężatek...to bardziej one zazdroszczą jej niż ona im No i oczywiscie to one o nią są zazdrosne .. Tak,że nie zawsze singielka=czlowiek niespelniony,nieszczęsliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 24.09.12, 10:04 Samotna matka nie jest singielką. Generalnie kobieta-która-ma-dziecko nie jest żadną singielką czy starą panną wg. niemodnej nomenklatury. Odpowiedz Link Zgłoś
larrisa Re: "Singielki" 24.09.12, 11:18 triss_merigold6 napisała: > Samotna matka nie jest singielką. Singielka to kobieta, która żyje bez partnera, a nie samotna jak palec i koniecznie bezdzietna. Odpowiedz Link Zgłoś
robitussin Re: "Singielki" 24.09.12, 10:15 > Myślicie, że naprawdę mozna być szczęśliwą bedac singielką ?? Nie wiem. Wiem jedynie, że ja bym (chyba) nie była szczęśliwa. Jestem zwierzęciem stadnym i muszę mieć wokół siebie ludzi bliskich. Nawet jeśli oni są w drugim pokoju, na końcu miasta czy w innym kraju, to wiem, że ktoś jest w moim życiu. Poczucie, że mam tylko znajomych od czasu do czasu czy dalszą rodzinę, to dla mnie za mało. Nie znam też żadnej singielki, która byłaby w pełni zadowolona ze swego życia. Nawet takie, które zawsze deklarowały, że cenią sobie niezależność, chłop im nie jest do niczego potrzebny, a dzieci są męczące, po jakimś czasie zmieniają zdanie. Chociaż właściwie znam jedną panią ok. 75 lat, która odeszła od swego męża kilka lat temu, odchowała wnuki, wróciła do Polski (bo mieszkała pół życia zagranicą) i stwierdziła, że w końcu jest szczęśliwa i może żyć pełnią życia. Jako osoba całkowicie niezależna od nikogo. Przy czym ona ma tylu przyjaciół, znajomych i tak napięty "grafik" życia, że chyba nie jest jej potrzebny ktoś na stałe. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 24.09.12, 10:23 Jeszcze raz napiszę, babka która ma dzieci i wnuki nie jest jakąś cholerną singielką. Singielka 30+ to samotna stara panna, bez dzieci, bez żadnego związku. Nawet jak ma dobiegacza do łóżka to nadal jest singielką. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "Singielki" 24.09.12, 10:35 triss_merigold6 napisała: > Jeszcze raz napiszę, babka która ma dzieci i wnuki nie jest jakąś cholerną sing > ielką. > Singielka 30+ to samotna stara panna, bez dzieci, bez żadnego związku. Nawet ja > k ma dobiegacza do łóżka to nadal jest singielką. A właśnie, że jest. Dziecko nie jest partnerem życiowym kobiety. Jak jest to już niezła patologia Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Singielki" 24.09.12, 11:14 > Jeszcze raz napiszę, babka która ma dzieci i wnuki nie jest jakąś cholerną singielką. Ja znam nawet zakonnicę, która ma dwoje dzieci i troje wnuków Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 24.09.12, 11:17 A mój chłop poznał takiego zakonnika. Po śmierci żony i wysłaniu dorosłych synów w świat pan 60+ wstąpił do zakonu. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 02:49 No cóż, moja koleżanka singielka ma rewelacyjnych współlokatorów, kilku wypróbowanych przyjaciół, masę znajomych, więc nie spełnia twojej definicji singielki, bo w żadnym razie nie jest samotna. Znam za to mężatkę z dzieckiem - mąż całe dnie w pracy, ona z małym dzieckiem w domu, ma kilku znajomych, którzy dużo pracują i niebardzo mają czas do niej wpaść - ona to jest naprawdę samotna. Jak się wpadnie do niej na kawę, a potem musi się już iść to desperacja wydziera z jej oczu. Odpowiedz Link Zgłoś
florka72 Re: "Singielki" 24.09.12, 10:28 nie wiem, czy ktoś zwrócił na to już uwagę (przeczytałam wpisy - ponad setkę do tego wątku i nie widzę), ale mnie najbardziej zdumiało zdanie: nie lubię tej nowoczesnej nazwy, osobiście wole " stara panna". co za pogarda w stosunku do osób żyjących inaczej, niż pani varna! stara panna to ktoś, kto zdaje się nie wyszedł za mąż. tak? piszesz Pani, że nieważne, czy się żyje na kocią łapę, czy w małżeństwie, to dlaczego nie akceptujesz na poziomie językowym wyrazu "singielka"??? bo zwyczajnie mózg Twój nie akceptuje takiego stanu. bo zwyczajnie jesteś z tej grupy, która tylko i wyłącznie własny przepis na życie uważa za słuszny i dobry! otóż jest zdecydowana różnica między starym "stara panna" (zresztą, od jakiego wieku liczyć jej "starość"? od kiedy już trzeba być "żoną" a kiedy jeszcze można żyć samotnie i nie narażać się na oceny?) a aktualnym "singielka". o postrzeganiu stanu singla jako "kurestwa" (przy okazji polecam słownik orto) nie będę się wypowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: "Singielki" 24.09.12, 10:50 bo 'singielka' jest określeniem względnie neutralnym i niewartościującym. ot, po prostu pojedyncza osoba. 'stara panna' - przeciwnie, mało to sympatyczne sformułowanie. ale od razu objaśnia stosunek mówiącego do zjawiska. i dlatego bawi mnie jednoczesne upieranie się przy tej nazwie i bicie się w piersi, że oczywiście nic się nie ma do samotnych koleżanek, tylko tak strasznie się im współczuje, och ach. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 24.09.12, 11:08 Ależ współczuję, współczuję, ale nie do tego stopnia, żeby jakiejś koleżance desperatce pozwolić kręcić się koło mojego faceta. D Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: "Singielki" 24.09.12, 11:13 tak też sądziłam, że o to właśnie chodzi. niebywale silna jest wiara niektórych kobiet, że jedyną ambicją koleżanki-singielki jest porwanie cudzego męża, choćby był łysawym pokurczem. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 02:56 100% to co napisałam o tobie powyżej. Ty sobie zdajesz sprawę, że masz bardziej przerąbane niż one - bo one mogą jeszcze kogoś poznać (w zachodniej Europie to wręcz niemożliwością byłby poznanie kogoś) a ty jeśli stracisz swojego faceta to przez to że jesteś strasznie zacofana, nie masz szans absolutnie nikogo już poznać więc trzymasz się tego swojego męża jak rzep psiego ogona. Jesteś jedną z tych kobiet, które nawet lane przez męża by nie odeszły, bo "kto to widział żeby szukać chłopa w tym wieku", "co ludzie powiedzą". Poza tym pewnie jesteś jedną z tych kobiet, której jedynymi znajomymi są de facto znajomi męża i gdyby on cię zostawił to obudziłabyś w całkowitej próżni. Odpowiedz Link Zgłoś
larrisa Re: "Singielki" 24.09.12, 11:27 varna771 napisała: > Tak się zastanawiam, czy singielki są szczęśliwe ( nie lubię tej nowoczesnej na > zwy, osobiście wole " stara panna") Singielki tak jak mężatki i konkubiny, jedne są szczęśliwe, inne nie. Znam mężatkę, która jest szczęśliwa dopiero gdy zaczyna żyć jak singielka czyli gdy pan mąż znika na rok pracując w Norwegii. Oficjalnie nikt nie nazwie ją singielką bo wyszła za mąż, ale żyje tak jak one, jedyny stres że mąż dwa razy w roku przyjeżdza do chaty. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 24.09.12, 12:20 Nie spamuj tym shitem na każdym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 03:00 ocho, ktoś chyba zdecydował się na dziecko z jednego z tych powodów i strasznie go to wkurza Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 12:46 Znajoma prowadzi własną firmę. Więc nie pracuje od 7 do 15 i fru do domku. Dziewczynę stać na wiele rzeczy, ale większą część tego co zarobi przekazuje swoim rodzicom. Od lat nie spotyka się z facetami bo szczerze to z kim? Dziewczyna po studiach, pracowała za granicą z najlepszymi w zawodzie, teraz od lat prowadzi z powodzeniem swoją firmę, kupiła dom, ma fajne auto, rok w rok kilka tygodni spędza w swoim domu za granicą. Nie za bardzo ma z kim się spotykać bo facetów,którzy by coś w życiu osiągnęli jest niestety mało. A dlaczego by miała obniżać swoje wymagania? Z tego co widzę to jest szczęsliwa, spełniona i wreszcie po latach biedy może sobie pozwolić na absolutnie wszystko lub prawie wszystko. facet czy spodnie w szafie to nie jest gwarancja szczęscia. a żeby mieć dziecko to i faceta na stałe nie trzeba. trochę smutne jest to, że kobiety do pełni szczęscia potrzebują spodni w szafie bo inaczej ktoś je nazwie "starą panną" z namiastką romantyzmu w postaci kieliszka wina i świeczki.... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 24.09.12, 12:59 ROTFL, naprawdę wierzysz w to, że kobiecie 35++ tak łatwo jest strzelić sobie dziecko bez angażującego związku? Zakładając, że nie umawia się non stop z przypadkowymi facetami z internetu, którzy w dodatku nie używają gumek, to wcale nie jest łatwo. Ryzyko chorób to raz, a dwa - faceci też nie są idiotami. Mit o nieskrępowanych możliwościach macierzyństwa samotnych kobiet dobrze po 30-tce, zrobił tym dziewczynom autentyczną krzywdę. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 14:09 się biedo nie poturbuj jak się będziesz tak turlać ze śmiechu . O In vitro jak sądzę koleżanka słyszała? A o adopcjach to też słyszała koleżanka? No to już wstawaj z tej podłogi, otrzep się z kurzu i się nie wygłupiaj. Żeby mieć dziecko nie trzeba stałego związku. Baaa nie trzeba nawet uprawiać seksu. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Singielki" 24.09.12, 14:28 Ok, technicznie to proste, ale niepełna rodzina nie jest optymalna. Czasem zadaję sobie pytanie, czy zdecydowałabym się na dzieci, gdybym wiedziała, że będą się wychowywać bez ojca. Na szczęście wtedy tego nie wiedziałam, więc ten dylemat został mi oszczędzony. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 14:33 Echtom ale doskonale wiesz o tym, ze nie masz nigdy 100% gwarancji, że nie będziesz samotną matką prawda? więc teoretycznie to każda kobieta ( ta zamężna i ta żyjąca w wolnym związku i ta singielka i ta homoseksualna ale aktualnie w związku i ta bez związku ) decydując się na dziecko ma no powiedzmy 50% szans na to,że będzie samotną matką. I jednak na dziecko się decydują. Zresztą dziś jesteś samotną matka a jutro może poznasz faceta,który ci będzie odpowiadał i pasował. Wiesz życie to taka świnia, że nas ciągle zaskakuje. No i co to jest optymalna rodzina? Czy życie w optymalnej rodzinie daje nam 100% gwarancji na szczęscie dziecka? na jego prawidłowy rozwój? na to,że nie będziemy toksycznymi matkami ? A samotne macierzyństwo kiedy masz pieniądze i możliwość przystopowania w pracy nie jest macierzyństwem takim jakie ma większośc samotnych matek. ciężkie ( bo ciągły brak kasy ) i ciągle użeranie się z tatuśkiem czy jednak raczy dziecko odwiedzić i zapłacić alimenty na czas czy jednak znów się wypnie zadem. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Singielki" 24.09.12, 15:05 Nie mówię o gwarancji, tylko o punkcie wyjścia A z obserwacji - nawet zupełnie przeciętny, nieidealny ojciec jest lepszy niż brak ojca. Z punktu widzenia dziecka - nie matki. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:27 Punkt wyjścia to jest taki, że tatuś nie jest potrzebny do tego żeby mamusia miała dzidziusia A o optymalności lub jej ewidentnym braku zaczynamy inną bajkę Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "Singielki" 24.09.12, 14:34 echtom napisała: > Ok, technicznie to proste, ale niepełna rodzina nie jest optymalna. Ale Triss pisała o braku możliwości a nie o optimum. Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: "Singielki" 24.09.12, 14:43 Wydaje mi się, że obróciłaś teraz wszystko kota ogonem. W pierwszym poście wyraźnie napisałaś, że nie potrzebny jest stały partner by zrobic sobie dziecko, owszem nie jest potrzebny, ale nie kazda kobieta chce mieć z byle patałachem dziecko, jezeli ktoś nie wiąże ze mną przyszłości to i raczej dziecka nie chce mieć, owszem mozna jelenia poszukać i wrobic " w dziecko" ale jest ryzyko w dzisiejszych czasach hiv i innych chorób, bo skoro ze mna jest seks bez gumki to zapewne z innym też. Nie zdziwię sie jak pojawią sie wpisy, że w dzisiejszych czasach rozwoju medycyny - hiv to pikuś, a i dziecko nie jest powiedziane, że musi urodzić sie chore, pewnie, że są przypadki, że dzieci rodza sie zdrowe. Jest adopcja, jest In vitro, ale mam wrazenie, iż ani jednego ani drugiego nie miałaś na mysli pisząc pierwszy post... Zgodzę się, że każdy ma wymagania co do partnera i nie nalezy obniżać poprzeczki i tylko w tej kwestii mam takie samo zdanie. Raczej smutno jest spedzać samej sylwestra, wakacje i nie chodzi mi o faceta, ale nawet czesto nie ma koleżanki by pojechac gdzies razem jak za czasów licealnych bo One już maja rodziny. A wracając jeszcze do meritum Twojego pierwszego wpisu w którym wyraźnie piszesz, że nie trzeba mieć męża, stałego partnera by mieć dziecko to i fajnie jest pojechać solo np. do egiptu bo zapewne przystojny habibi czeka Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 14:51 No to złe masz wrażenie. Pisząc o tym, że partner do dziecka nie jest potrzebny miałam właśnie na myśli adopcję lub in vitro. Dla ciebie sensem szczęscia jest facet. Nie sądzisz, że to cię ogranicza? a co jeśli cię facet zostawi? co zrobisz ze sobą w sylwestra skoro koleżanki już mają rodziny i facetów? a jak cię facet zdradzi? przymkniesz oko na jedną zdradę? a co z kolejnymi jeśli się pojawią? też będziesz przymykać bo facet jest od tego zeby ci nie było smutno w sylwestra? Bardziej smutnym widokiem jest kobieta,która swoją wartośc ( jako człowieka ) podnosi dzięki temu, że ma faceta w domu. I jeszcze jara się taka, że nie dość, że ma faceta to nie musi po dziecko jechać do egiptu do fajnego habibi... Nie sądzisz, że to jest smutniejsze? to co prezentujesz jest po prostu żałosne. jesteś fajną i wartościową kobietą bo masz faceta... Tylko tyle masz wartości? i musisz ją sobie podnosić naigrywając się z kobiet,które faceta do szczęscia nie potrzebują? oj biedna będziesz jeśli kiedyś facet cię puści w trąbę... Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:05 sadosia75 napisała: > No to złe masz wrażenie. > Pisząc o tym, że partner do dziecka nie jest potrzebny miałam właśnie na myśli > adopcję lub in vitro. > Dla ciebie sensem szczęscia jest facet. Nie sądzisz, że to cię ogranicza? > a co jeśli cię facet zostawi? co zrobisz ze sobą w sylwestra skoro koleżanki ju > ż mają rodziny i facetów? a jak cię facet zdradzi? przymkniesz oko na jedną zdr > adę? a co z kolejnymi jeśli się pojawią? też będziesz przymykać bo facet jest o > d tego zeby ci nie było smutno w sylwestra? > > Bardziej smutnym widokiem jest kobieta,która swoją wartośc ( jako człowieka ) p > odnosi dzięki temu, że ma faceta w domu. I jeszcze jara się taka, że nie dość, > że ma faceta to nie musi po dziecko jechać do egiptu do fajnego habibi... > Nie sądzisz, że to jest smutniejsze? to co prezentujesz jest po prostu żałosne. > jesteś fajną i wartościową kobietą bo masz faceta... > Tylko tyle masz wartości? i musisz ją sobie podnosić naigrywając się z kobiet,k > tóre faceta do szczęscia nie potrzebują? > oj biedna będziesz jeśli kiedyś facet cię puści w trąbę... Sadosiu to nie jest tak ... niegdy nie uważałam i nie uważam, że wyznacznikiem szczęścia jest facet. Dopiero od niedawna spotykam sie z kims, ale nie nazwałabym jak na dzień dzisiejszy tego związkiem , jak na razie rozwija się ... owszem jestem wartościową dziewczyną, ale nie z tego powodu, o którym piszesz. Chciałaś mi dokopać i obrazić - ok . Przecież nie obrażam Pań, które są singielkami z wyboru lub z innych przyczyn. ( Może chciałabym cos wiecej napisać o sobie, ale nie mam odwagi na forum). Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: "Singielki" 24.09.12, 15:11 jeśli nie nazwałabyś tego związkiem, to czy aby przypadkiem nie jesteś też singielką? Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:13 sumire napisała: > jeśli nie nazwałabyś tego związkiem, to czy aby przypadkiem nie jesteś też sing > ielką? sumire ja jestem starą panną serio! Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:18 Przecież nie obrażam Pań, które są singielkami z wyboru lub z innych przyczyn. A nazwanie kobiety starą panną jak nazwiesz skoro nie jest to obrażanie ? nie wiem skąd w tobie to poczucie lepszości od singielek ale pora sobie uświadomić, że nie wszyscy żyją tak jak ty byś chciała żyć i o dziwo (!) mają naprawdę dobrze ułożone życie i żyje im się szczęsliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:25 sadosia75 napisała: > > A nazwanie kobiety starą panną jak nazwiesz skoro nie jest to obrażanie ? > nie wiem skąd w tobie to poczucie lepszości od singielek ale pora sobie uświado > mić, że nie wszyscy żyją tak jak ty byś chciała żyć i o dziwo (!) mają naprawdę > dobrze ułożone życie i żyje im się szczęsliwie. Szkoda, że nic nie łapiesz ! ale obrażać potrafisz. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:35 Och no to proszę... tłumacz ! na bank załapię ! z pewnością tylko ja obrażam prawda . w końcu to nie ty pisałaś o tym, ze singielka,która nie musi każdego dnia przytulać się do faceta jest ( kulturalnie pisząc ) prostytutką. to na bank pisała jakaś inna.... stara panna ! Odpowiedz Link Zgłoś
varna771 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:48 sadosia75 napisała: > Och no to proszę... tłumacz ! na bank załapię ! > z pewnością tylko ja obrażam prawda . w końcu to nie ty pisałaś o tym, ze singi > elka,która nie musi każdego dnia przytulać się do faceta jest ( kulturalnie pis > ząc ) prostytutką. to na bank pisała jakaś inna.... stara panna ! Nie załapałaś forumowa skarbnico wiedzy ! owszem o prostytutkach nic nie pisałam bo prostytutka to kobieta, która świadczy usługi seksualne za pieniądze, a o takich Paniach w ogóle w całym długim wątku nie było mowy!!! a siebie mogę nazywać jak chce nawet starą panną !!! zabronisz mi ? nie mam zamiaru z tobą prowadzić publicznych personalnych przepychanek słownych. Pa ! Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:59 Pacz pani ktoś się pod ciebie podszywa... ach no tak zaraz mi wygrzmisz ale zaraz tam nic nie było o prostytutkach tylko o qrestwie ! tylko, że ja wolałam napisać prostytutka ( tak tak wiem na bank to coś innego i w ogóle to nie ty tylko inni itp itd... ) niż qrwa... Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 03:08 hahahaha varna... pojechałaś po całości. Co ma bycie niezamężną/bezdzietną do samotnego spędzania sylwestra??? Przecież większość ludzi oprócz rodziny ma też jakiś przyjaciół i znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: "Singielki" 25.09.12, 07:24 ależ nie! wiadomo przeca, że skoro singielka, to samotna jak palec, smutna, pijąca do lustra, ostrząca sobie zęby na cudzych mężów, z macicą wyjącą w desperacji i jeżdżąca na wakacje do egipskich habibich. i choćby człek na rzęsach stanął, niektórym nie wybije z głowy tego wizerunku. acz po lekturze tego wątku i paru podobnych zakładanych przez troskliwe koleżanki zastanawiam się, czy aby lepiej nie mieć znajomych, niż mieć takich... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Poważnie?! 24.09.12, 15:11 Lepiej sprawdź jaką ma szansę w na adopcję w Polsce zdrowego dziecka do 3 r. życia niezamężna kobieta koło 40-tki. Pierwszeństwo absolutnie mają małżeństwa i to te, które przeszły cały proces kwalifikacyjny na rodziców adopcyjnych. Odsyłam na Bociana. Co do in vitro - bardzo kosztowna zabawa i obciążająca zdrowotnie, nie ma też 100% gwarancji, że się uda. I taki drobiazg - nie każda kobieta, która chce być matką jest gotowa na zafundowanie potencjalnemu dziecku ojca anonimowego dawcy nasienia. Dopsze, jak już jesteśmy w wirtualnej rzeczywistości, to oczywiście zostają jeszcze surogatki, kupno niemowlęcia od zdrowej matki itd. Szalenie popularne, skuteczne i realistyczne rozwiązania dla samotnych starych panien. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Poważnie?! 24.09.12, 15:19 Czyli jednak najprościej po pijaku na imprezce. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Poważnie?! 24.09.12, 15:46 Ale chwila moment. się chyba uderzyłaś w nogę od stołu jak się turlałaś ze śmiechu. Nie mówimy o możliwościach i szansach na adopcję, ani o tym czy singielkę stać na in vitro, nie rozmawiamy też o kosztach wynajmu surogatki, nie poruszamy też tematu czy singielka chce mieć dziecko z panem X czy nie. ty stwierdziłaś, że się nie da bez faceta mieć dziecko. ja ci udowodniłam, ze się da bez faceta mieć dziecko. to o czym ty teraz chcesz rozmawiać? co chcesz udowodnić? to, ze miałam rację? no miałam. stały związek, stały facet a nawet stosunek seksualny nie jest potrzebny do tego żeby singielka miała dziecko. No i na Polsce świat i możliwości singielek co do adopcji czy posiadaniu dziecka się nie kończą. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Poważnie?! 24.09.12, 15:58 Nie chodzi o to jak można sobie zafundować dziecko nie mając stałego partnera tylko o która z tych rozmaitych możliwości jest dla przeciętnej singielki z różnych powodów ( finansowych, emocjonalnych ) praktycznie dostępna. Ano wychodzi moim zdaniem na to, że te teoretyczne możliwości w praktyce wcale nie są tak osiągalne. Poza tym jest jeszcze takie małe "ale" - żebym nie wiem jak chciała mieć dziecko to miałabym bardzo poważne wątpliwości i nie sądzę żebym się do tego posunęła żeby z góry pozbawiać dziecka ojca. Wiem, że pewnie jest masa szczęśliwych dzieci wychowywanych tylko przez matki ale to jednak troszkę coś innego niż ojciec NN. I co potem dziecku powiedzieć ? Że tatuś jest anonimowym dawcą albo że to jakiś przypadkowy koleś którego mamusia spotkała pięć razy w życiu ? Czy wymyslać jakieś bajeczki, że tatusia w Andach lawina porwała ? Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Poważnie?! 24.09.12, 16:10 Triss chodziło w pierwszym wpisie o to, ze się bez faceta nie da. więc jej udowodniłam, że się da. A kwestia dostępności, możliwości, chęci, organizacji ( i wstaw jeszcze inne określenia o których zapomniałam ) owszem odgrywają rolę ( znaczną ) to rozmowa na inny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Czytamy ze zrozumieniem 24.09.12, 16:17 Czytamy ze zrozumieniem. Nie napisałam, że posiadanie dziecka bez większego udziału faceta jest niemożliwe. Napisałam, że rzekoma dostępność macierzyństwa dla panien 35++ to szkodliwy mit. Mogą to osiągnąć ale jest to kosztowne (in vitro), ryzykowne (przypadkowy dawca na imprezie), emocjonalnie obciążające (anonimowy dawna i sztuczne zapłodnienie). Adopcja zdrowego małego dziecka jest mało osiągalna, przynajmniej ta legalna. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Czytamy ze zrozumieniem 25.09.12, 03:06 Kosztowne hahahahaha w sytuacji kiedy można znaleźć pracę w Norwegii to in-vitro jest mniej więcej równowartością jednej pensji. To tak jakby w Polsce in-vitro kosztowało 1500 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Poważnie?! 25.09.12, 10:00 Ale samotna osoba może zostac rodziną zastępczą, a to ciężkie zajęcie ale dajace satysfakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "Singielki" 24.09.12, 14:21 triss_merigold6 napisała: > Mit o nieskrępowanych możliwościach macierzyństwa samotnych kobiet dobrze po 30 > -tce, zrobił tym dziewczynom autentyczną krzywdę. A o bankach spermy to Pani słyszała? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 24.09.12, 15:13 Jasne. Zadaj sobie pytanie ile spośród tych samotnych kobiet łaknących macierzyństwa jest finansowo i emocjonalnie gotowych na zapłodnienie nasieniem anonimowego dawcy. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: "Singielki" 24.09.12, 17:26 I organizacyjnie, bo in vitro to proces, który z reguły długo trwa i wymaga trochę zachodu. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: "Singielki" 24.09.12, 19:52 Jestem pośrodku między trzydziestką a czterdziestką. Od kilkunastu lat jestem szczęśliwą mężatką, dzieciatą. Mam sporo przyjaciółek, są wśród nich również singielki, akurat takie, jakie opisała autorka wątku: atrakcyjne, ambitne, odnoszące sukcesy, bardzo ciekawe kobiety. I niedawno zaczął zarysowywać się problem, którego wcześniej nie było: moje przyjaciółki singielki zaczęły głośno współczuć mężatkom, kpić z małżeństw i ogólnie dowodzić, że małżeństwo jest do bani, a jeśli ktoś twierdzi, że mu się w małżeństwie podoba to się oszukuje, ma klapki na oczach, zaciągnął zobowiązania, z których nie jest w stanie się wyplątać i dlatego w tym małżeństwie tkwi etc. No małżeństwo jest be. I ja się kurcze poczułam trochę jakby mi kto w mordę dał. Toż ja od lat gadam (i wierzę), że ludzie różni są, jeden lubi to, a drugi tamto, podziwiam te singielki za ich sukcesy, nie oceniam ich wyborów życiowych - akceptuję je po prostu, nie wmawiam, że są nieszczęśliwe - bo twierdziły, że są i takie też sprawiały wrażenie, to wierzyłam. To skąd tyle tej żółci raptem? Niestety coraz częściej podejrzewam, że obudziły się z ręką w nocniku i próbują się jakoś pocieszyć. I czuję się oszukana - bo przecież były szczęśliwe?? Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: "Singielki" 24.09.12, 19:57 To może być też inny mechanizm - ktoś, komu nigdy nie przydarzyła się prawdziwa miłość, po prostu często w nią nie wierzy, czyli nie wierzy, że istnieją szczęśliwe, świetne związki, dlatego współczuje sparowanym, bo jest przekonany, że związki mogą być wyłącznie nudne bądź nieszczęśliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: "Singielki" 24.09.12, 20:19 Pewnie, może być i tak. Ale trudno być mężatą przyjaciółką takiej singielki. To jest przykre, gdy ktoś, czyje zdanie sobie cenię wygłasza takie opinie - nie zastanawiając się, jak ja to mogę odczytać: "Jesteś mężatką? To znaczy, że: nie miałaś lepszego pomysłu na życie/mąż cię zdradza/jesteście razem bo macie kredyt/jesteście razem bo macie dzieci/w sypialni na pewno masz nudo, o ile w ogóle coś się tam dzieje". I tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: "Singielki" 25.09.12, 03:14 Masz 100% racji, w drugą stronę też to tak działa, wypowiedzi triss to też przelewająca się żółć (może przemoc w związku albo chroniczne rogi). Żyję w dość liberalnym środowisku i dziwnym trafem jak parę razy ktoś z moich znajomych lub z rodziny strzelił tyradę o tym jak to single mają przerąbane, to dziwnym trafem pół roku później ta osoba już się rozwodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
xika_da_selva Re: "Singielki" 24.09.12, 22:15 triss_merigold6 napisała: > Jasne. Zadaj sobie pytanie ile spośród tych samotnych kobiet łaknących macierzy > ństwa jest finansowo i emocjonalnie gotowych na zapłodnienie nasieniem anonimow > ego dawcy. Chwila, chwila, a nie rozmawiamy o tych nadaktywnych singielkach z mnostwem siana na koncie? Mysle, ze jesli masz kase, potrzebe posiadania dziecka i +35 lat, to emocjonalne watpliwosci nt anonimowego dawcy schodza zupelnie na dalszy plan. Seks i ciaza z przypadkowym partnerem nie jest zadnym problemem- z informacji od znajomych singielek wiem, ze niestety znaczna wiekszosc panow nie chce stosowac antykoncepcji. Ba! Moja 36 letnia znajoma wlasnie tak zaszla w ciaze, urodzila 3 tygodnie temu. Ze nie ma stalego partnera? A po co jej? Ma kase na nianie, mezyzni z rodziny pomagaja w jakis domowych robotach... Statystyki i badania socjologiczne- wszystko pieknie, ale niekoniecznie nalezy sie nimi kierowac. Osobiscie znam sporo kobiet+30 i +35, ktore szczesliwie sie zakochaly w calkiem porzadnych facetach-w Warszawie i innych miastach. No i najwazniejsze: chociaz trudno w to uwierzyc(sic), brak wyzszego wyksztalcenia nie zawsze ozn. idiote bez pojecia o kulturze. Tak samo jak doktorat nie ozn. ze ktos idiota nie jest. Dla przykladu, osobiscie spedzilam caly sobotni wieczor z facetem po podstawowce, z ktorym rozmawialismy do 3am o muzyce Chet Bakera, filmach Jonasa Mekas i o polityce. Dopoki kobieta beda myslec w kategoriach mezaliansu, dopoty beda sie kisic i czekac na Mr. Big´a. Ogolnie to w wyjsciowym watku bije po oczach pogarda dla kobiet bez partnera, jako osob wybrakowanych i z wyraznym felem, bo przeciez nikt ich nie chce. Pomijajac kobiety, ktore naprawde chcialyby miec partnera, lesbijki, ktore jeszcze nie wyszly z szafy, kobiety z zerowym libido, jest tez cale mnostwo takich, ktorym facet i dzieci sa im atentycznie do niczego nie potrzebne. I nie ukrywam, ze czasem im zazdroszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Singielki" 24.09.12, 22:26 > brak wyzszego wyksztalcenia nie zawsze ozn. idiote bez pojecia o kulturze. Tu nie chodzi tylko o wykształcenie - pisałam o koleżance z mężem budowlańcem - lecz o ogólną "bylejakość" i brak aspiracji. Przyznaję, że dość niesprawiedliwie są w tym rankingu traktowani rolnicy, którzy bywają całkiem bystrymi gośćmi prowadzącymi nowoczesne gospodarstwa - ale magia wielkiego miasta działa. Odpowiedz Link Zgłoś
gazetopolaczek Re: "Singielki" 24.09.12, 22:59 echtom napisała: > Tu nie chodzi tylko o wykształcenie - pisałam o koleżance z mężem budowlańcem - > lecz o ogólną "bylejakość" i brak aspiracji. Przyznaję, że dość niesprawiedliw > ie są w tym rankingu traktowani rolnicy, którzy bywają całkiem bystrymi gośćmi > prowadzącymi nowoczesne gospodarstwa - ale magia wielkiego miasta działa. Sam jestem budowlańcem, więc wg twoich pojęć nadaję się tylko do przemiału. Jakoś się już z tym pogodziłem, że żadna intelektualistka po Wyższej Szkole Kserowania Ściąg, nawet na mnie nie spojrzy, trudno. Ale mój młodszy brat jest rolnikiem i wcale tak źle nie ma. Odkąd przejął po rodzicach gospodarstwo, zainwestował, zmodernizował, stał się jednym z lepszych rolników w okolicy, zaczął mieć jakieś powodzenie. Nie jest wcale tak źle. Zresztą nawet ci moi koledzy, co piją ciągle pod geesem, też mogliby się bez problemu ożenić z pannami zza wschodniej granicy. Musieliby się tylko trochę ogarnąć ze swoim życiem, przestać pić, zadbać o siebie, o dom, obejście itd. Ale co robić, jeśli nie chcą? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Singielki" 25.09.12, 08:36 > Sam jestem budowlańcem, więc wg twoich pojęć nadaję się tylko do przemiału. Bez nerwów - sama wyszłam za faceta, który przerwał edukację w połowie liceum, czyli formalnie miał wykształcenie podstawowe Odpowiedz Link Zgłoś
gazetopolaczek Re: "Singielki" 25.09.12, 19:03 Ja się wcale nie denerwuje. Raczej mnie to śmieszy, że dobry fachowiec (nie mówię, że akurat ja nim jestem), dajmy na to majster budowlany, jest pozycjonowany znacznie niżej w hierarchii społecznej, od niczego nie potrafiących absolwentów studiów licencjackich, na byle jakiej uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Już nie jest. D 25.09.12, 21:13 Oj chyba w pokoleniu obecnych 25-30 latków już nie jest. Bo ten ślusarz, zbrojarz, elektryk, drukarz czy hydraulik mają pracę i to przeważnie na umowę o pracę, a nie staż z UP na pół roku za kieszonkowe czy działalność charytatywną w jakiejś firmie w nadziei na zatrudnienie. D Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: "Singielki" 25.09.12, 21:34 Masz rację. Obecnie "studia" jako takie nic nie znaczą, można być kompletnym idiotą i zdobyć mgr przed nazwiskiem. Teraz ważne jest co i gdzie ktoś skończył Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: "Singielki" 25.09.12, 21:42 Nie. Ważne jest, kto ma jaką pracę, za ile i na jak długo. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: "Singielki" 25.09.12, 22:17 To zależy na czym komu zależy. Ja bym wolała wykształconego, inteligentnego, obytego, kulturalnego faceta bez stałej pracy niż tłumoka na etacie. Pracę zawsze można znaleźć a jak ktoś jest głąbem w pewnym wieku to już raczej nic tego zmieni. Co oczywiście nie znaczy, że każdego kto nie skończył prestiżowego kierunku na uznanej uczelni traktuję na wstępie jak idiotę. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: "Singielki" 24.09.12, 23:09 Nie wiem, skąd wam się bierze przekonanie, że singielki mają kupę kasy i są pięknymi laskami. Oczywiście, są singielki w zarządach wielkich spółek, ale znaczna większość singielek to księgowe, kadrowe, sprzedawczynie, recepcjonistki w prywatnych przychodniach itd., a więc kobiety zarabiające średnią albo niewiele ponad średnią krajową. Nie stać ich na in vitro od anonimowego dawcy tak po prostu, bez napinki, bo to jest wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych (rzadko kiedy już pierwszy cykl się udaje). Nie są też z reguły modelkami, więc o samca chętnego do łóżka czasami nie jest im tak łatwo, jak by się wydawało. Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: "Singielki" 25.09.12, 17:10 Zdziwiłabyś się jak brzydkie kobiety nie maja problemów ze znalezieniem kogoś do niezobowiązującego seksu. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 No halo! 25.09.12, 08:49 No halo, zdaje się rozmawiamy o różnych wielkomiejskich singielkach. Znam zarabiające 10 tysięcy, znam zarabiające 4 tysiące w budżetówce, 3 tysiące na uczelni jako adiunkt i takie co wyciągają 2 tysie na rękę w niewarszawskiej instytucji samorządowej - spory rozrzut, nie? A wszystkie po studiach, stażach, duże miasto, wiek 35++. Źle mnie zrozumiałaś. Absolutnie nie mam nic przeciwko facetom bez formalnego wykształcenia wyższego, bo IMO ważniejsza jest zaradność i otwartość na rozmaite nowe doświadczenia. Zawsze preferowałam zdrowych, ogarniętych chłopców po technikach, a nie studentów kierunków humanistycznych. Kwestia ewentualnego mezaliansu też mi lata, ale znam kobiety - właśnie w/w - którym nie lata. Musi być po studiach, z MBA, doktoratem i uj wie czym. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: No halo! 25.09.12, 17:48 Bez obaw Triss... znam trochę facetów po kierunkach humanistycznych, z Polski właściwie tylko 2, ale z Włoch i Hiszpanii naprawdę sporo i powiem Ci że możesz być spokojna, z Twoimi poglądami na życie raczej nigdy nie byłaś targetem żadnego z takich facetów. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: No halo! 25.09.12, 18:16 A czy ja szukam? Nie jestem w takim wieku, żeby rozglądać się za studentami. P Poluzuj warkoczyk, bo strasznie się ciskasz w tym wątku, luzu trochę dziecko, nikt Cię nie atakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: No halo! 25.09.12, 18:52 Napisałam o absolwentach kierunków humanistycznych. Gdybyś nie była taka zdenerwowana to byś zauważyła. Tisana? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: No halo! 25.09.12, 21:36 Zauważyłam. No znasz, cieszy Cię to i chwała Panu. Jesteś w takim wieku, że zasadnie Cię cieszy. Tylko jak to się ma do problemu braku wyboru odpowiedniego partnera przez kobiety o dobrą dekadę starsze od Ciebie, które nie chcą już mieszkać z fajnymi współlokatorami? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: "Singielki" 25.09.12, 21:38 > No i najwazniejsze: chociaz trudno w to uwierzyc(sic), brak wyzszego wykszta > lcenia nie zawsze ozn. idiote bez pojecia o kulturze. Tak samo jak doktorat > nie ozn. ze ktos idiota nie jest. Dla przykladu, osobiscie spedzilam caly sobo > tni wieczor z facetem po podstawowce, z ktorym rozmawialismy do 3am o muzyce Ch > et Bakera, filmach Jonasa Mekas i o polityce. Dopoki kobieta beda myslec w kate > goriach mezaliansu, dopoty beda sie kisic i czekac na Mr. Big´a. Jeżeli pijesz do rozmowy na poprzedniej stronie tego wątku to nic z niej nie zrozumiałaś. W kilku postach pisałam, że nie chodzi o wykształcenie, pieniądze, bogactwo, ale o zainteresowania i cele życiowe dwójki ludzi. Żeby zbudować związek musi być ku temu wspólny grunt, o który może być ciężko jeśli chodzi o ludzi wywodzących się z różnych środowisk. Ja dla odmiany znam nie tylko singielki 30+, ale również singli. Mam koleżanki, głównie po kierunkach humanistycznych, które są same, a mój mąż wielu kolegów singli po kierunkach technicznych. Nie raz robiliśmy większe imprezy u nas w domu i kończyło się zazwyczaj na tym, że singlowych kolegów mojego męża musiałam zabawiać ja. Jak się okazuje doktorat z informatyki nie musi znaleźć wspólnego języka z doktoratem z filozofii, a wielbicielka teatru z fanem Diablo i gier online. Brak wykształcenia nie przekreśla człowieka, ale też nie podnosi jego wartości na rynku matrymonialnym. > Ogolnie to w wyjsciowym watku bije po oczach pogarda dla kobiet bez partnera, j > ako osob wybrakowanych i z wyraznym felem, bo przeciez nikt ich nie chce. To już sobie sama dopowiedziałaś. Ja widzę bardzo dużo wpisów, że zarówno będąc mężatką jak i singlem można być osobą szczęśliwą lub nie. Wszystko zależy od naszej własnej definicji szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Singielki" 25.09.12, 22:01 > Jak się okazuje doktorat z informatyki nie musi znaleźć wspólnego języka z doktoratem z filozofii, E, bez przesady, nie tylko o doktoratach ludzie rozmawiają W mojej studenckiej paczce dziewczyny były z filologii, chłopacy z politechniki i dogadywaliśmy się znakomicie - nawet parę małżeństw z tego wyszło Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: "Singielki" 24.09.12, 23:11 > trochę smutne jest to, że kobiety do pełni szczęscia potrzebują spodni w szafie > bo inaczej ktoś je nazwie "starą panną" z namiastką romantyzmu w postaci kieli > szka wina i świeczki.... Nie portek chyba a rodziny. Wiekzosc znanych mi samotnych wciaz jeszcze liczy na to, ze uda im sie zalozyc rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: "Singielki" 25.09.12, 15:32 Ja jeszcze 4 lata temu byłam taką typową singielką - 34 lata, poukladane życie zawodowe, niezłe dochody, sporo wolnego czasu, imprezki co weekend, wyjazdy kilka razy do roku. I było mi z tym naprawdę fajnie i nawet myślę, że może i byłoby mi tak fajnie do końca życia tylko pojawiło się małe "ale". Otóż moim zdaniem może być bardzo fajnie być singlem, pod warunkiem posiadania grona znajomych - przyjaciół również singli albo przynajmniej znajomych prowadzących jeszcze taki luźno-hulaszczy tryb życia. Ale "singlostwo" wcale nie jest aż tak popularne a ludzie w związkach z czasem się stabilizują, pojawiają się dzieci, kredyty hipoteczne itp, itd A to wyklucza prowadzenie takiego życia jak singiel. Nagle wielu znajomych nie może wyjść wieczorem bo babcia chora albo opiekunka nawaliła, nie może wyjechać na Majorkę bo buduje dom, nie może wyskoczyć na parę dni bo szczepienie dziecka itp, itd. W zamian nawet coś tam proponują ale to z reguły nie podoba się singlowi bo co to za atrakcja spędzać wieczór słuchając opowiadań o dokonaniach potomka albo o wykańczaniu wielkiego domu podczas gdy singlowi wystarcza dwupokojowe mieszkanko wykończone w miesiąc dawno temu, które i tak traktuje jak sypialnię. I tym sposobem singiel coraz więcej czasu spędza sam bo nie ma wokół siebie nikogo podobnego. Ja tam się cieszę że jednak status singla porzuciłam ( chociaż nie starałam się specjalnie, samo przyszło ) bo chociaż z pewnych rzeczy pewnie musiałam zrezygnować to jednak dostałam w zamian coś fajniejszego Odpowiedz Link Zgłoś