Dodaj do ulubionych

Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip

26.10.12, 13:40
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100865,12548958,Dlaczego_nie_pozwalacie_mezczyznie_na_lek_.html
Dlaczego ten apel pana brzmi tak żałośnie płaczliwie.
Tak, tak przyszła matko, odpowiadasz za stany emocjonalne pana i powinnaś je zgłębiać, dopytywać oraz "pomóc mu przez to przejść", ale broń Boże z pozycji dydaktycznych czy nakazowych. Bo przyszły ojciec nie ma kolegów, przyjaciela, ojca, brata, nikogo z kim mógłby się podzielić, tylko musi wisieć na Tobie emocjonalnie.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 13:45
      Czytałam to dziś i od razu pomyślałam o tobie smile

      Nie zapominajmy też o obowiązkowym szoku, jakiego doznaje mężczyzna odkrywając, że ciąża zmienia wygląd partnerki, co skutkuje uciekaniem na całe dnie z domu, zwierzaniem się bezdzietnym koleżankom bądź wizytami u prostytutek. Bądź wyrozumiała i pozwól mu na ten lęk!
      • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 13:50
        Oraz skutkuje obawami dotyczącymi pracy, mieszkania, przyszłości. Dotychczas pan żył świeżym powietrzem, mieszkał w kartonie, a jak planował przyszłość to kupował kratę browaru zamiast 4 piw. Wprawdzie pan nie ruszał się poza trasą praca-dom-najbliższy pub przez ostatnie 5 lat, ale nagle odkrył, że jego wolność jest zagrożona. Bo mając wolność to hohoho,Road 66 czeka i łowienie krabów na morzu Barentsa oraz przynajmniej zasiadanie w jury konkursu Miss Polonia.
        • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:09
          ok przemysliwuje sobie tą kwestię i jakby na to nie spojrzeć, to zawsze d.pa zawsze z tyłu.
          kazdy sie boi czy za 3 lata bedzie mial prace, nawet jak nie ma rodziny, to ma np chorą matke, którą musi sie zając

          kazdy sie boi bo coś tam, dla każdego dziecko to nowosc, strach, zmeczenie i nie zawsze cud miód i orzeszki.

          jasne mozna sobie pojeczec ze jestem biedy bo mam dziecko, ale ja się martwię

          ale co w związku z tym? ja tez sie martwię, tez jestem niewyspana i nie narzekam, bo po prostu trzeba cieszyc sie z tego co jest, pomagac sobie i robic swoje, modląc sie o lepsze czasy
          jęczenia nad swoim ciezkim zycie do osoby, która jest z nami w tej sytuacji nic nie daje

          czego panowie sie spodziewają, ze zona w połogu powie- spoko, o robote sie nie martw, w przyszlym tygodniuwracam do pracy i bede zarabiac 10 klocków?
          albo ma powiedziec- rozumiem, ze juz nie mozesz na mnie patrzec, bo mam rozstepy i jeszcze nie wrocila stara figura, wiem, ze porzadnaie sila wyższa, to kiedy wychodzisz do burdelu?

          co najwyzej moze o pracy powiedziec- damy rade misiu
          a ze wyglada jak rozjechana walcem- przepraszam?
          • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:13
            Ale to jest jego rola w tym konkretnym momencie życiowym! To pan ma powiedzieć/pokazać, że bez względu na wszystko będzie się starał, żebyście dali radę i nie dokładać obciążenia.
            • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:22
              dokłądnie
              nie kumam tego pielęgnowania lęku

              kuźwa, KAZDY sie boi- przewaznie tego samego- czy będzie zdrowy i czy bedzie miał pracę

              wczesniej chlopy sie nie bały czy jak, skąd nagle takie zdziwienie tym lękiem?

              lęk o byt jest wg mnie naturalny, ale trzeba go stopowac i dawać radę, a nie mamłać się w nim

              a najlepsze jest to, że czym lepsza sytuacji zyciowa pana, tymbardziej jest zalękniony
              • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:48
                Odwrotnie, wcześniej bali się bardziej, groziły im dzikie zwierzęta, pobory do wojska, bezpośrednia walka w obronie rodziny. Możliwość spokojnej, nawet jeśli ciężkiej pracy, na utrzymanie własne i rodziny oznaczała dobre, spokojne czasy. Teraz ludzie się nudzą, nie żyją już w trybie walka/odpoczynek po walce. Ciągle jest spokój, do wyrzygania, zero faktycznego ryzyka, i gubią się w tym.
                • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:58
                  masz rację

                  moja babcia powiedziałaby, ze nie mieli czasu na głupotywink
          • echtom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:38
            > bo po prostu trzeba cieszyc sie z tego co jest, pomagac sobie i robic swoje, modląc sie o lepsze czasy

            I to jest mniej więcej definicja dojrzałości.
      • bi_scotti Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 00:25
        morgen_stern napisała:

        > Bądź wyrozumiała i pozwól mu na ten lęk!

        No, sorry, nie moglam sie powstrzymac: www.youtube.com/watch?v=KKOrBAG-N6g
        Mnie sie zawsze cos skojarzy, eh tongue_out
    • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 13:45
      > Dlaczego ten apel pana brzmi tak żałośnie płaczliwie.

      bo jest pipa
    • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 13:53
      pierwsza mysl, to "rzyg"wink

      ja chetnie pogadam o meskim wzorcu w dzisiejszym sweicie, ale jak długo będziemy tkwic w rozkminianiu pozycji małego chłopca, który potrzebuje mamusi?

      generalnie nie lubie jęczenia ludzi- takiego biadolenia, które nic nie niesie, a ma za zadanie tylko rozmemłac autora słów jeszcze bardziej
      • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 13:57
        Metroseksualne chłopięctwo?
        Cóż, nie kryję, że ukochany partner nie jest moją najlepszą przyjaciółką. Są tematy, które omawiam wyłącznie w gronie kobiet i bardziej chodzi o formę niż o treść.
        • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:17
          dokładnie i wtedy to ma funkcje terapeutyczną

          np spotykamy sie z kolezankami w damskim gronie, wino sie leje, obgadujemy problemy, wyrzucamy z siebie różne rzeczy, czesto sie przy tym nawet posmiejemy, ponakręcamy

          i to oczyszcza

          osobiscie wolałabym nie sluchac od męża, ze np nie podobają mu sie moje rozstępy po porodzie. Bo mi tez sie nie podobają i jest mi z nimi jeszcze gorzej niż jemu

          co ma mi / nam dać to ze wyleje na mnie swój kubeł nieszczęscia, bo on nie przypuszczał, ze brzuch będzie troche wisial na poczatku, a z mleka bedzie wylatywalo mleko, a to jest fuj

          JA TO WSZYSTKO WIEM, nie trzeba mi dokładać

          tak jakby mezowi obcięto nogę, a ja mu bym wylewała żale, ze nie spodziewałam się, ze nie będzie mnie podniecał kikut
          • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:23
            Z kultu absolutnej szczerości wyrosłam jeszcze przed 30-tką. D
            Koleżance mogę popluć, że to i owo, że pytam czy mu to puste opakowanie po delicjach zalegające od 3 dni na biurku będzie jeszcze potrzebne, a on mi patrzy w oczy i widzę tam Mrok oraz otchłanie niezrozumienia itd. ale nie muszę w/w tematów obszernie z osobistym omawiać i wyjaśniać co wówczas czuję.
            • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:29
              big_grin
              ale o co ci chodzi?tongue_out
            • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:57
              Jednakowoż puste opakowanie po delicjach to nie jest problem tego samego kalibru, co wychowywanie dziecka.
    • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:11
      Ty to jednak masz jakieś zboczenie na tym punkcie Triss. Czemu się tak bardzo zacietrzewiasz na myśl o tym, że mężczyźni też mają uczucia i przeżywają ciążę?

      Ja lubię wiedzieć przez co przechodzi mój facet, nawet jeśli to dla mnie osobiście z jakiś powodów trudne. Wolę wiedzieć, bo to nas zbliża do siebie, pozwala mi adekwatnie reagować na jego zachowanie i bardziej realistycznie patrzeć w przyszłość. Znacznie bardziej odopowiada mi sytuacja, w której on mówi np. "umarł kolega z pracy i nie mogę przestać o tym myśleć" niż patrzeć jak się dołuję, bez świadomości z czego to wynika. Większość kobiet lepiej sobie zdaje sprawę, że ich facet ma jakiś problem niż oni sami, nawet gdyby mój mąż na uszach stawał, żeby udać, że jest do czegoś entuzjastycznie nastawiony to ja się nie nabiorę; udawanie nie ma kompletnie sensu w związkach, w których ludzie dobrze się znają. Dzielenie się uczuciami nie musi zaraz oznaczać jakiegoś emocjonalnego uwieszania się na kimś. Nie widzę też w artykule nigdzie sugestii, że przyszłe matki odpowiadają za stany emocjonalne swoich partnerów, ale ja nie chciałabym być z kimś, kto moje stany emocjonalne ma w dupie i nie rozumiem czemu mężczyźni mieliby coś takiego w związkach znosić. Nie widzisz naprawdę żadnych stanów pośrednich?
      • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:19
        Bo mnie irytuje płaczliwe okazywanie słabości, na które nic nie mogę poradzić w tym konkretnym momencie. Wkurza. Milcz człowieku i nie dokładaj mi. Bądź dorosły, kontroluj się. Mam niską tolerancję na niepozbieranie, rozkminki, jałowe taplanie się we własnych emocjach przez mężczyzn, aseksualnie mi to robi.
        Wiem, że mają uczucia i że przeżywają ciążę kobiety, przynajmniej ci normalniejsi.

        Nie chodzi o udawanie, bo ja też zupełnie nieźle odczytuję nastroje partnera, tylko o to, że za część tych nastrojów nie odpowiadam. W apelu jest fraza, że kobieta powinna je zgłębiać, rozumieć itd.
        • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:33
          ja np mam obsesje komunikacyjną, ze ktos bedzie miał wypadek, ale nie przelewam swoich obsesji na tychże kierowców, bo wiem, ze to moje jazdy, a nie faktyczne problemy
        • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:35
          > Bo mnie irytuje płaczliwe okazywanie słabości, na które nic nie mogę poradzić [
          > b]w tym konkretnym momencie[/b].

          Sama rozmowa pomaga, może pomóc nawet drobny gest: przytulenie, zrobienie herbaty itp. Oczywiście Ty możesz sobie wymagać od swojego partnera co Ci tam pasuje, ale artykuł mówił o mężczyznach w ogólności, różne kobiety są różne i różne rzeczy lubią, więc nie rozumiem czemu skąd od razu ta piana. Jałowe taplanie się w emocjach też mi nie odpowiada, ale dlaczego to jest jedyne, co Ci do głowy przychodzi, kiedy myślisz o dzieleniu się z kimś uczuciami. Przecież to wcale nie musi tak wyglądać.
          • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:08
            > Sama rozmowa pomaga, może pomóc nawet drobny gest: przytulenie, zrobienie herba
            > ty itp
            miedzy skurczami najlepiej bo panu misiu tez jest ciezko suspicious
            • princesswhitewolf Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:54
              miedzy skurczami najlepiej bo panu misiu tez jest ciezko

              dokladniesmile))))))
      • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:25
        bri, co innego powiedziec- martwię sie, na rynku z pracą ciezko... kolega zmarł, nie moge przestac o tym myslec, jest mi xle


        a co innego- muszę Ci powiedziec, ze po porodzie przestalas mi sie podobac, twoje piersi nie są juz takie same, męczy mnie ze dziecko nie daje spac w nocy, a ja nie moge wyskoczyc na ryby, bo ciagle cos ode mnie chcesz i generalnie ten Twoj brzuch, rozstępy- kolezanka z pracy ma ładniejszy, a tez urodziła
        • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:37
          No właśnie, można rozmawiać o uczuciach w różny sposób. Nie wiem dlaczego Wam przychodzi do głowy tylko jeden.
          • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:54
            bo czytam te durne artykuły na WO i się we mnie gotujesmile

            obraz biednego CHŁOPCA, od które mamusia coś zaczełą wymagać, a on nagle został wrzucony SIŁĄ w dziwny swiat nazywany potocznie rodziną.

            te chłopy tak sie taplaja we własnych emocjonalnym gnoju i dlatego tak reagujemy

            mój ex był wypisz wymaluj panowie z WO dlatego mam alergie na biadolenie

            ten był wiecznie zdziwony, ze dziecko płacze, ze zona zmeczona, ze mu sie zycie zmienilo, nic nie kumał

            tumaczylam jak dziecku- zdziwony, a wrecz poirytowany,bo GO NIE ROZUMIEM, bo zamiast głaskać go po główce probowałam mu pewne rzeczy uzmysłowic


            moj obecny mąż tez ma różne lęki, rozmawiamy, wspieramy się

            ale ja nie czuję ze jestem wiadrem na jego emocjonalne pomyje, ja tez swoich schiz nie wylewam do jego wiadra

            ja ja rodze dziecko to oczekuje bardziej wsparcia od meza, niz bede wspierała jego- co nie znaczy ze bede obojętna na jego potrzeby
            tak samo jak mąż bedzie ciezko chory to schowam do kieszeni swoje lęki i będe go wspierac i wypłakiwac przyjaciolce, albo mamie- jak mi źle
            dla meza mam byc wpsarciem i opoką
            jak mąz sie bedzie pytal czy mam dosc to nie powiem- tak mam dosc i najchetniej pie...ełabym wszystkim w 3 diabły, tylko powiem, ze jestem zmęczona, ale damy sobie radę
            • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:05
              Aha, przykre osobiste doświadczenia. No cóż, ja w sumie tylko jednego takiego znałam, który nie zajmował się niczym poza swoimi emocjami w czym terapia znacząco mu pomagała. Większość prędzej wpadnie w alkoholizm czy popełni samobójstwo niż przyzna się na głos, że jest nieszczęśliwa, przepracowana itp.
            • dziennik-niecodziennik Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:18
              > moj obecny mąż tez ma różne lęki, rozmawiamy, wspieramy się
              > ale ja nie czuję ze jestem wiadrem na jego emocjonalne pomyje, ja tez swoich sc
              > hiz nie wylewam do jego wiadra

              i o to jak sądzę chodzi
              co innego dzielenie się uczuciami, rozmowa o tym, wspieranie się, a co innego obarczanie nimi kogos.
              lubię rozmawiac z męzem o tym co czujemy. w ciązy doskonale przepracowaliśmy wspolnie nasze lęki, obawy, nadzieje i plany. i tez uslyszalam ze on sie boi tego jak to bedzie - i uznalam to za normalne, w koncu ja tez sie balam. tyle ze moj mąż nie zrzucił tego na mnie. PODZIELIŁ się tym ze mną, tak jak ja dzieliłam sie z nim moimi uczuciami. i ten wspolny lęk przed tym co los przyniesie - nas wzmocnił i ułatwił akceptację zmian.
              i mam wrażenie ze tak załatwiają sprawę dorośli ludzie.
              jakby mi przyszedł i wylał na głowę wiadro żalu ze mi sie sylwetka zmienia (na Boga, czy naprawde jakis dorosły meżczyzna oczekuje ze po ciązy kobieta mu wyjdzie niezmieniona???), ze on sie czuje zniewolony, że on coś tam coś tam i w imie tego po pracy przestanie wracac do domu bo on musi na piwo - no pióra by latały. bo to jest objaw gó...arstwa i braku odpowiedzialnosci, a to dorosłemu facetowi ktory sie zdecydował na powiekszenie rodziny - po prostu nie przystoi.
              • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:28
                dziennik bardzo dobrze to ujęłaś- podzieliliscie się swoimi lękami, a nie zrzucaliscie ich na siebie nawzajem.

                natomiast kwestie- moja zona nie podoba mi sie w ciazy- trudno to nawet komentowaćsmile
              • triss_merigold6 O toto 26.10.12, 21:31
                Dziękuję tej pani, to chciałam zwerbalizować.
                Lęki są częścią życia, całkowity brak lęków świadczy o poważnym upośledzeniu. Ale pewne zachowania nie przystoją. Nie wypada dorosłemu człowiekowi się mazgaić i reagować histerycznie, a potem jeszcze oczekiwać głasków.
                Wiem, że mój się bał strasznie i decyzji i tego co będzie później. Gdybym brała jego lęki pod uwagę i się pochylała, to nigdy byśmy nie mieli dziecka. Ale miałam je w d..., i za to jest mi teraz głęboko wdzięczny.wink
                Tu była na forum laska, która się żaliła, że po urodzeniu dziecka kupuje mężowi różne drogie gadżety i niespodzianki, żeby nie czuł się odrzucony, a pan i tak ma focha. I pisała, że mu kupiła nawet wymarzone psp, a on nadal ma focha i pretensje. Aż żałuję, że nie mogę znaleźć tego wątku.
          • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:09
            bo odnosimy sie do ostatnich zallistow z wo
        • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:55
          aneta-skarpeta napisała:
          > a co innego- muszę Ci powiedziec, ze po porodzie przestalas mi sie podobac, two
          > je piersi nie są juz takie same, męczy mnie ze dziecko nie daje spac w nocy, a
          > ja nie moge wyskoczyc na ryby, bo ciagle cos ode mnie chcesz i generalnie ten T
          > woj brzuch, rozstępy- kolezanka z pracy ma ładniejszy, a tez urodziła

          Albo 'nie będę przy porodzie bo to straszne' - w efekcie - męcz się kobieto sama bo Ty nie masz wyboru ale mój wybór musisz empatycznie 'uszanować'.

          Ja też uważam, że należy rozmawiać ale kurka wodna - czasem trzeba zauważać, że nie jest się pępkiem świata i inni też mają problemy (nawet większe). Mąż mojej koleżanki (w głębokiej traumie bo bardzo bolesnym i długim porodzie) potrafił jej powiedzieć 'ja też się męczyłem, nie spałem całą noc'! LITOŚCI !!
          • dziennik-niecodziennik Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:23
            to jak mąż mojej przyjaciółki - zostawił dziewczynę całkiem samą na tydzień z dwójką malutkich dzieci, pojechał na tygodniowy wyjazd wypoczynkowy z pracy i codziennie dzwonił narzekać jak mu źle bo on za nimi tęskni, a w nocy tez sie nei wysypia bo tu popili, tu poszli do kina, tu cos, tam cos...
            no jaki biedny no big_grin
            • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:36
              Widziałam na jak mąż koleżanki zostawił ją z małymi bliźniakami, a sam pojechał z kolegami z pracy na rafting. Ona chodziła po szmateksach i kupowała najtańsze kosmetyki, on sobie trzecią deskę do surfingu. Otrułabym, jak pragnę zdrowia...
      • morgen_stern Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:35
        dziewczyny, naprawdę jesteście aż tak ślepe i nie widzicie, że nie o protest JAKIEMUKOLWIEK okazywaniu uczuć przez mężczyzn tu chodzi, ale o coś bardzo konkretnego i nie bójmy się tego nazwać - żałosnego?
        • morgen_stern Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:36
          Zgubiło mi się gdzieś "przeciw" smile
          • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:42
            Napisz jeszcze raz, wprost, bo mi się nie chce domyślać, co chciałaś zasugerować.
            • echtom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:37
              Pewnie to, żeby dawali upust tym uczuciom w sytuacjach naprawdę dramatycznych, zamiast opłakiwać realia dorosłego życia.
    • agaja5b Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:21
      Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wychodzi mi że najzdrowiej będzie, że facet zrobi tego dzieciaka i najlepiej niech sp....
      • echtom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:43
        Może nie każdy, ale prawda, że niektórzy tylko do tego się nadają tongue_out
        • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:50
          Dlatego nie należy podtrzymywać złudzenia twardego maczo, który swoją kobietę przed wszystkim obroni, lepiej sobie zdawać sprawę z ograniczeń gatunku ludzkiego.
          • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:57
            ok, skoro mężczyźni są tacy słabi to niech zrozumieją, ze kobiety są tez tak smao slabe i naprawdę w czasie młodego macierzystwa nie mają mozliwosci jeszcze byc wsparciem dla leków męża

            oboje są tak smao słabi i oboje muszą sobie radzic po trochu wspolnie, a po trochu sami

            czemu zakladamy ze kobieta ma dac sobie rade z wspieraniem samej siebie, dzieckiem i wspieraniem meza? kiedy on jest tak slaby ze tego wsparcia dac nie umie?
            • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:59
              aneta-skarpeta napisała:
              > czemu zakladamy ze kobieta ma dac sobie rade z wspieraniem samej siebie, dzieck
              > iem i wspieraniem meza? kiedy on jest tak slaby ze tego wsparcia dac nie umie?

              Matka-Polka-Siłaczka vel Wielbłąd Wiologarbny big_grin
              • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:01
                a jak mąż pomaga , POMAGA, to skarb
            • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:54
              Różni są mężczyźni, i kobiety są różne. A szczerość pomaga się w tym rozeznać i nie musi oznaczać zaraz opowiadania, które szczegóły anatomiczne partnerki nam nie odpowiadają.
              Jak ktoś nie ma siły wesprzeć partnera to go nie wesprze tylko ucieknie w alkoholizm, hobby, do innej osoby itp. Czy przedtem coś opowie czy nie to jest kwestia drugorzędna.

              Ja wcale nie zakładam, że kobieta ma sobie dać rade ze wspieraniem siebie i całej rodziny. Są takie, które sobie nie dają z tym rady w ogóle, albo okresowo. Tak samo jak mężczyźni.
              • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:59
                Może uściślę: ja mówię o rzeczywistości, Wy o sytuacji pożądanej, idealnej (z punktu widzenia kobiet przynajmniej).
                • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:15
                  trzymając sie kwestii rodzicelstwa to powiem tak- kazdemu jest tak samo trudno, ale kobiecie trudniejwink

                  i nawet obawy kobiety są gorsze, bo moze dojsc do tego ze ojciec zostawi, w akcie desperacji, rodzinę i baba bedzie musiala sobie radzic sama, a alimenty to wiadomo

                  a facet z artykuly pisze jakies dyrdymały, ze nie wie czy bedzie jego życie wygladało tak jak przed dzieckie, bo sie boi ze nie bedzie mogl wyjsc z kolegą na piwo

                  tam to jest ubrane w piekne, okrągłe słówka, ale nic specjalnego sie za nimi nie kryje, tylko narzekanie małego chłopca.

                  i nie wiem naprawde co powiedziec panu, ktory sie zastanawia czy jego zycie bedzie po narodzinach inne- dla mnie to pytanie na miarę 10latka
                  • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:48
                    Tłumaczysz mi, że kobietom może być trudno wychowując dziecko, niektórym nawet trudniej niż mężczyznom? wink Kamon.

                    Miałam różne obawy związane z pojawieniem się dziecka, również w stylu czy będę miała wystarczająco dużo czasu dla siebie (może to niejdojrzałe, ale niby czemu), dlaczego miałabym nie rozumieć tego samego w wykonaniu mężczyzny? Czasem o tym mówiłam, ale nie oznaczało to wylewania wiadra emocjonalnych pomyj na nikogo, ani chęci natychmiastowej dezercji.

                    Czy Wy jakoś bardzo traumatycznie przeżywałyście ciążę i poród, że trzeba Was było chronić przed rzeczywistością, żebyście się nie rozpadły? Ty może mniej, ale Triss prezentuje jakąś paniczną postawę, to jej powtarzanie w kółko "emocjonalność jest niemęska" trąca desperacją.
                    • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 19:49
                      bri, nie traktuję wszystkich facetów jako robotów

                      po prostu znałam faceta nadmiernie rozckliwiającego się nad sobą- z najróżniejszych powodów

                      panowie z WO się nadmiernie z sobą cackają, to jest okropne, dziecinne

                      taka cackająca się z sobą kobieta tez jest dziecinna

                      reasumując kazdy ma lęki
                      - ja sie boje ze mąz nie wroci z pracy, bo bedzie mial wypadek
                      - boje sie, ze umrę przedwczesnie
                      - ze nie bedziemy mieli pracy
                      - ze zachoruję
                      - ze dziecko zginie, rozchoruje sie
                      -czy dobrze wychowamy dziecko
                      - czy nie zdziczeje na starosc

                      i tak mogę bez końca

                      i każdy z nas tak ma

                      ale nie zamęczam tym otoczenia, bo wiadomo ze są to lęki na które nie mamy wpływu, bo ten strach jest w kazdym z nas

                      jak mój mąż miał trudne chwile w pracy, nerwy, stres- to mu nie dokładałam od siebie, szłam do mamy sie wygadac, a męża wspierałam, bo wiedzialam ze mimo ze np zwolnienie uerzy w nas oboje to on tu jest w gorszej sytuacji

                      jak mam rodzic, to naprawde wiem, ze on sie boi bardzo, ale dziękuję bardzo- wolę zeby mi nie dokłądał swoich obaw, lęków, paniki- ma się wziąc w garsc- czy na sali, czy pod salą i trzymac kupy

                      nikt nie wmawia ze facet nie ma prawa do uczuc, ma sie nie rozmazywać nad sobą jak dziesieciolatek, który nie moze sie ogarnąc
                      • paskudek1 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:15
                        ja bym to porównala do takiej sytuacji; boję się burzy, boję się silnego wiatru, zwłaszcza nad jeziorem. ale jak zaczyna wiac i lać to zbieram sie w sobie i przed zieciakiem UDAJĘ że jest ok i nie pokazuja strachu ile tylko potrafię. Bo jak ja sie rozkleję to mi to w zaden sposób nie pomoże przy rozklejonym dziecu. Podobnie bylo kiedy zmarł moj ojczym i zostalam sama z nastolatką i czterolatkiem w domu, mama i mąż pojechali do szpitala. Wyc mi sie chciało niemożebnie ale MUSIALAM sie wziac w garść żeby mi czterolatek syreny nie włączyl bo mamusia placze.
                        Na tym polega chyba doroslosć, a takie roztkilwianie się nad sobą, kiedy najbliższa osoba wymaga wsparcia i NIE MA wplywu na pewne procesy... A nie ukrywajmy, rodząca NIE MA wpływu na to że ją boli, że jej rozerwalo krocze, że krew sie z niej leje, mleko tryska, piersi bola jak dibali, dzeciak wyje cale noce itp itd.
                        • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:44
                          paskudek1 napisała:
                          > Na tym polega chyba doroslosć, a takie roztkilwianie się nad sobą, kiedy najbli
                          > ższa osoba wymaga wsparcia i NIE MA wplywu na pewne procesy... A nie ukrywajmy,
                          > rodząca NIE MA wpływu na to że ją boli, że jej rozerwalo krocze, że krew sie z
                          > niej leje, mleko tryska, piersi bola jak dibali, dzeciak wyje cale noce itp itd.

                          Dobrze napisane!
                        • lauren6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 08:58
                          10/10

                          Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego WO propagują zdziecinniałe postawy u mężczyzn.
          • adellante12 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:10
            To nie jest podtrzymywanie złudzenia.
            To jest usilne szukanie wymówek od przejścia w dorosłe zycie.
            To jest spieprzanie od odpowiedzialności i zwalanie jej na wszystko dookoła.
            • bri Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:57
              Może tak być. Ale co możesz na to poradzić? Sprawę o alimenty wytoczyć możesz najwyżej.
              • morgen_stern Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 08:42
                Adellante raczej sprawy o alimenty nie będzie musiał wytaczać smile zwróć uwagę, że pisze to mężczyzna.
    • suazi1 I dlatego nie chciałam mieć syna ;) 26.10.12, 14:27

    • helufpi Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:47
      Mnie bardzo od dłuższego czasu dziwi linia Wysokich Obcasów, tzn. ten forsowany postulat, żeby kobiety były niezdeterminowane biologicznie (po co kobiecie l4 w ciąży, doprawdy, macierzyński to fanaberia leniwych bab, nie mówiąc już o wychowywaniu dzieci), a jednocześnie, żeby mężczyźni byli tacy jacyś rozmiękczeni. Kto u licha jest targetem tych artykułów?
      I to rozczulające zdziwienie, że kobiety nie oczekują od mężczyzn emocjonalności. Otóż wręcz przeciwnie - oczekują od mężczyzn stabilności emocjonalnej i działania (czyli tego, w czym mężczyźni są najlepsi).
      • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:11
        Targetem są niebanalne atrakcyjne i ambitne singielki szukające odpowiedniego partnera na e-darling lub w jazzy klimatycznych miejscach? D

        Oczywiście, że nie oczekuję od mężczyzny emocjonalności. Emocji tak, ale wyrażanych powściągliwie i bez rozdygotania. Rozdygotanie jest niemęskie, niedojrzałe, aseksualne.
        • lauren6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 19:59
          triss_merigold6 napisała:

          > Targetem są niebanalne atrakcyjne i ambitne singielki szukające odpowiedniego p
          > artnera na e-darling lub w jazzy klimatycznych miejscach? D

          Od dłuższego czasu i ja odnoszę takie wrażenie.

          A artykuł taki jak ten pisane są najwyraźniej ku pokrzepieniu serc. Singielka czyta coś takiego i idzie pomodlić się w podzięce, że nie jest poślubiona panu, dla którego żona z zarysowanym ciążowym brzuszkiem jest obrzydliwa, więc idzie się upić na miasto i zapłakać w ramionach prostytutki nad utraconą wolnością.
          • helufpi Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 20:29
            Singielka c
            > zyta coś takiego i idzie pomodlić się w podzięce, że nie jest poślubiona panu
            No nie wiem. Raczej utwierdza się w przekonaniu, że wszyscy faceci to ciamciaramcie, więc na takiego właśnie zapuszcza sidła w tych jazzy klimatycznych miejscach.
            • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 20:39
              etam, przynajmniej sie nie rozczarujewink
    • mnb0 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 14:59
      O, znowu Triss-merigold wylewa swe zale na mezczyzn. Ziew.
    • adellante12 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:03
      Ten artykuł jest jeszcze bardziej załosny od tego z którego wyniknął... Biedni chłopcy się wypłakali a tu zamiast zrozumienia i przytulenia pojechano im po rancie...
      I teraz zapłakany (Piotruś)Pan Autor strzelił focha ...
    • ilonka001988 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 15:35
      Normalnie prawdziwych facetów już nie ma, albo jest ich coraz mniej. I to mówię ja, rocznik widać w nicku.

      Na studiach przeżyłam szok. Dla mnie 19 lat to był wiek wchodzenia w dorosłość a moi rówieśnicy to jakieś rozmemłane mamisynki. Mamusie przyjeżdżały sprzątać im pokoje i prać majty, rozczulały się jak to im źle z daleka od domu i maminych obiadków i inne cuda. Z takich studentów chyba powyrastały bohaterzy tych artykułów. Porzygać sie na mieszkaniu nie można było, bo on taki delikatny i obrzydliwy a ktoś atmosferę psuję i jeszcze go grypą zarazi (autentyk!, kiedyś koleżanka miała tzw. jelitówkę i dostała zjebkę od współlokatora że mu psuje samopoczucie i ogólnie jemu też zaraz będzie niedobrze...

      Ale... mój mąż jest takim "macho" co silny i nieustraszony i do żadnego lęku się nie przyzna (co nie znaczy że ich nie ma, ale jest kompletnym przeciwieństwem gości z artykułów), - niby miał powodzenie, ale wiele dziewczyn mu zarzucało że jest bez uczuć, niczego nie przeżywa a tym bardziej nie chce się tym podzielić. I są z facetami którzy ciąże i inne z nimi empatycznie współodczuwają i razem pławią się w tych rozkminach big_grin

      Więc kobiety też czasami nie wiedzą czego chcą.
    • notting_hill Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:28
      Tutaj jest dość trafna imo diagnoza:
      www.przekroj.pl/artykul/938608,944281-Smoku--uwij-bukiet.html
      • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:37
        notting_hill napisała:

        > Tutaj jest dość trafna imo diagnoza:
        > rel="nofollow">www.przekroj.pl/artykul/938608,944281-Smoku--uwij-bukiet.html

        I odpowiedź, gdzie panowie powinni szukać emocjonalnego wsparcia:

        ' Kto im ma pokazać genialność tego ojcostwa?
        Uważam, że powinni to zrobić inni mężczyźni, „nowi ojcowie", którzy takie doświadczenia mają. Może warto wziąć przykład z kobiet, które zbudowały swoją siłę właśnie na historiach innych przedstawicielek swojej płci – tych, które odważnie opowiadały swoje życie. Inne, słysząc to, myślały: „Nie tylko ja tak mam. Nie jestem sama". Jednoczyły się, tworzyły grupy wsparcia, pomagały sobie. Dlaczego mężczyźni nie mogą się dzielić tym, co dobre?'
    • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 16:32
      Zabiorę głos jako mężczyzna więc proszę o nie bicie. Wszystko przez baby. Jeszcze 200 lat temu świat był dla mężczyzn prosty. Szedł do szkoły to wiedział co ma robić. 5 dobrze, 2 źle. Gdy szedł do wojska też wiedział co ma robić. Zabijać wrogów to dobrze, oddać się do niewoli to źle. Podobnie w pracy. Dobrze wykonana praca to awans i więcej kasy. Źle - zwolnienie. Świat był prosty. I mężczyzna wiedział jak się w nim poruszać. Taki prosty świat nie oznaczał pustyni emocjonalnej. Tylko że mężczyzna wiedział z czego ma się cieszyć a czym smucić. Ale to się zmieniło. Teraz wymagacie by się cieszył z własnych poświęceń. Ma się zamknąć i adorować swoją królową.
      • akniwlam Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 18:40
        Może jeszcze dorzuć cytacik z Achai, że wszystkie wojny i całe świata zło to przez żony, co nie umieją być dz.wkami.

        Ja też nie rozumiem rozmamłania tych panów z artykułu (moim ulubieńcem jest ten, co wyrzekł słowa, że dziecko odbierze mu wolność za którą kocha wielkie miasto: bo tu może chodzić do teatru, kina i opery, chociaż w teatrze był dawno temu, a w operze nigdy. Ale to dziecko mu odbierze jego potencjalną operową pasję, biednemu) ani rozmamłania pana Autora. Mam wrażenie, że im chodzi nie o zrozumienie i wsparcie, tylko o elegancki powód do zerwania związku, w którym żona ma Fałdkę na Brzuchu (!!!) i zajmuje się dzieckiem, a dziecko płacze po nocach i ogranicza. (W domyśle - jej nie ogranicza, ależ skąd! Ona jest biologicznie zaprogramowana na zmienianie brudnych pieluch i wypełnianie pustych ramion.)
        • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 20:49
          I znowu to samo. Co proponujecie mężczyznom? Skok na główkę na płytką wodę. "Życie się zmienia. Nie narzekaj, zaciśnij zęby i bądź dla mnie miły!". Mężczyznom brakuje informacji czym jest ojcostwo. Izoluje się ich od dzieci. Ile mężczyzn pracuje na położniczym? Ilu jest przedszkolankami? Jeśli jacyś są to stanowią większą rzadkość niż Yeti. Ciąża też nie stanowi dla mężczyzny żadnego kryterium. Zmienia się to brutalnie po porodzie.
          • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:03
            tanebo napisał:
            > Mężczyznom brakuje informacji czym jest ojcostwo.

            Google przestały działać? wink
            • soha2 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 18:13
              a ja niby z automatu wiem czym jest macierzyństwo? pan wyzej ośmiesza się
          • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:11
            nie przesadzaj
            sa ksiazki, są matki, są koledzy , ktorzy mają dzieci

            dla kobiety, to tez jest nowosc ( dziekco, małzestwo)
            jasne, ze na pewnej płaszczyznie rozmawia sie z partnerem, ale na innej rozmawia sie z przyjaciolką, matką/ ojcem czy rodzenstem

            poruszany problem- zona w ciazy jest brzydka,

            i co pan bedzie sie tejże zonie wypłakiwal, ze on sie nie spodziewał ze tak wygląda kobita w ciazy? I co ona ma zrobić? przepraszać go za to ze jej cialo sie zmienia i jej nogi puchną? Jej jest z tym jeszcze gorzej

            niech idzie z kumplem dzieciatym na piwo, to kumpel wytlumaczy ze to normalne i ma się oagarnąc, albo niech sobie ponarzekają, jakie obrzydliwe są kobiety w ciazy i niech wróci oczyszczony do domu

            mężczyzni nie mają dostepu do netu, nie mają matek, siostr i kolegów, ze w takiej totalnie ciemnej dupie zyją i nie wiedzą co to ciąza, poród, dziecko? taka egzotyka?

            wytłumacze- dla kobiety to tez egzotyka, ale ona jakims cudem wie, gdzie mozna zasiegnąc wiecej informacji o tym;P

            po 2, zdecydowana wiekszosc kobiet ozłaca swoich mężów, którzy garną sie do zajmowania dziecmi i domem- naprawdę, natomiast nie maja ochoty prowadzic ich jak dzieci we mgle, bo dla nich to też nowość i same muszą się wielu rzeczy uczyc dokłądnie tak samo jak mężczyzni
            • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:27
              Powiedz mi, która kobieta mówi swojemu mężczyźnie:"to będzie transakcja wiązana. Zrobimy sobie dziecko ale przestanę cie pociągać."? Zawsze jest tylko "zróbmy też sobie takie". Jasne że kobieta też może mieć wątpliwości czy chce. Ale ten temat jest TABU. Kobieta MA MIEĆ dzieci inaczej przestaje być kobietą. I tak uważa 99% kobiet które znam. Tylko o tym co się z tym wiąże już się nie rozmawia. Zwłaszcza z mężczyznami.
              • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:39
                znaczy się, nie rozumiem:]

                ludzie chcą miec dzieci- z tego co zauwazylam, faceci tez, tylko pozniej
                pomijam kwestie wpadek

                czy mezczyzni są zmuszani siłą do slubu? czy są zmuszani wbrew woli do ojcostwa? czy męzczyzni są samotnymi wyspami, nie mają matek, ojców, braki, kolegów, ktorzy juz to przezyli?

                jak bierzesz psa to czytasz w necie o rasie, czy moze kundelka ze schorniska, jak wygląda opieka nad psem- aha za mało jestem w domu, nie moge miec psa, bo bedzie mi srał na dywan

                jak chcesz kupic auto, to nie idziesz i nie bierzesz pierwszego lepszego, tylko czytasz, dowiadujesz się, radzisz kolegów

                to samo z telewizorem, nartami, kotem, wężem

                to czemu tak nie robicie ( ta grupa mezczyzn, ktora ma wyraźny problem) gdy chodzi o dzieci?

                czy naprawdę trzeba tak niebywałej ineligencji zeby wiedziec, że
                - cialo kobety w ciazy sie zmieni- pewnie widziales w markecie ciezarną kobietę i potrafisz znalesc 1 element, który odróżnia ją od reszty kobiet
                - ze jak przytyjesz 20 kg to potem musisz miec czas, zeby schudnąc
                - małe dziecko jest małe i wymaga OPIEKI
                - dziecko kosztuje
                gdzie tu element zaskoczenia, które kobiety wg ciebie nie mają?
              • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:42
                tanebo napisał:
                > temat jest TABU. Kobieta MA MIEĆ dzieci inaczej przestaje być kobietą. I tak u
                > waża 99% kobiet które znam. Tylko o tym co się z tym wiąże już się nie rozmawia
                > . Zwłaszcza z mężczyznami.

                A temat 'nie kocham swojego dziecka'? Temat 'jestem rozczarowana macierzyństwem'? Temat 'zdecydowałam się na dziecko pod presją męża/rodziny a teraz żałuję'?
              • soha2 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 18:18
                kolego a mówił Ci ktoś kiedyś, że do dziecka trzeba dwojga? Ja nie zgwałciłam swego męża, sam z dobrej woli chciał to dziecko, domyślam się, że ty też chyba, co?
                a poza tym gdy opieka nad dzieckiem spada li i jedynie na kobietę, to nie dziwota, że czasem ma ochotę tylko spać, odpocząc, że nie chce być dwa tygodnie po porodzie ciągnącą do łóżka swego faceta tylko zmęczoną położnicą. Sory ale seks i wygląd na początku jest czymś na ostatnim miejscu - macica ciągle się kurczy, nie można siadać, bo tam na dole porozrywane wszystko i szwy jeszcze nie zdjęte, piersi bolą a tu coś przyssało się do niej a facet chrzani jakieś głupoty, że kobieta nie jest kobietą po porodzie tylko staje się li i jedynie matka - no bo staje się facet, staje....Trudno, żeby dziecko odłożyła na półce i pana zabawiała, a biedy misio nie jest już na pierwszym miejscu
              • sanciasancia Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:33
                > Powiedz mi, która kobieta mówi swojemu mężczyźnie:"to będzie transakcja wiązana
                > . Zrobimy sobie dziecko ale przestanę cie pociągać."?
                Chyba raczej, zróbmy sobie dziecko i módlmy się, żebyś był na tyle dojrzały, żebym nie przestała cię pociągać.
                Srsly, zapłakałabym się na śmierć po przeczytaniu tego, gdybym nie wiedziała, że są jeszcze jacyś dojrzali i normalni ludzie płci męskiej.
          • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 22:18
            taa bo wszystkie matki to wczesniej w przedszkolu albo na polozniczym pracowaly big_grin
          • akniwlam Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 23:52
            No ale halo. Rozmawiamy o sytuacji: pani i pan zdecydowali się na wspólne dziecko. Decyzję podjęli razem. Skąd w panu nagle takie poczucie krzywdy, jakby go co najmniej zbiorowo zgwałcono i zmuszono do rodzenia?! I z jakich, na litość boską, powodów to jego poczucie krzywdy? Gdzie on się wychował, zamknięty w klasztorze kamedułów? Rodziny nie miał, do szkoły nie chodził (na lekcjach biologii coś się mówi o przyczynach i przebiegu ciąży), nigdy ciężarnej nie widział, ani niemowlęcia? Skąd to nagłe zdziwienie, że żona tyje, a dziecko ryczy?!
            A jak komuś brakuje informacji, które powinien wyciągnąć z obserwacji zwykłego życia społecznego, to internet stoi otworem, książka "skąd się biorą dzieci" w łapkę i pilnie się dokształcać.
            Znam paru panów przedszkolanków. Studiowałam pedagogikę, na ok. 90 dziewczyn na roku było czterech chłopaków. Powinni odgórnie wprowadzić przy naborze parytet i zasadę suwaka, żeby panów od tego wysoko cenionego i upragnionego zawodu nie izolować? Faktycznie położnych jest z pewnością więcej płci żeńskiej, ale lekarzy ginekologów-położników mężczyzn też nie brakuje, nikt im zgłębiania tej babskiej wiedzy nie broni.
            • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 11:49
              Zupełnie nie rozumiesz mężczyzn!!! Przypomniał mi się jeden film dokumentalny. Rzecz dzieje się w współczesnym Nepalu. W małej wsi. Życie tam jest trudne a przyroda brutalna. Bohaterem jest chłop. Mężczyzna w wieku 50 lat. Ma 20 dzieci. Ale pamięta imiona tylko 3 synów. Bo pracują z nim w polu. Coś powiedzieć umie o najstarszym. Bo był z nim w wojsku. Reszty nie rozpoznaje gdy wraca do domu z pola. W Polsce nie jest wiele lepiej. Urodziłem się w latach 70-tych. Mężczyzna wtedy był silny i zdecydowany. Był górnikiem, policjantem, hutnikiem. O dzieciach wiedział tyle że kiepsko się nimi pali w piecu hutniczym. Nawet jeśli był urzędnikiem partyjnym to jego celem życiowym była walka gdzieś na barykadach. Teraźniejszemu pokoleniu mężczyzn dodałyście nową rolę. Rolę matki. Nie ojca a matki. Tak widzą to mężczyźni. Sęk w tym że mamy nadal być tymi twardymi mężczyznami a z drugiej strony mamy po powrocie do domu porzucać ten twardy styl i czule się wami opiekować. Tak się nie da...
              • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 12:11
                bidulek
              • pade Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 12:11
                Nie da się...No zaraz się rozpłaczę
                Kobieta może być przełozoną facetów, może zarządzać, negocjować, może być policjantką, może prowadzić autobus..itd, itd, a potem może wrócić z pracy, ogarnąc dom, zająć się dziećmi, ugotować, posprzątać i być czułą kochanką. Ona może, facet nie???
                No to jak widać, faceci to ciapy.
                Mnie tacy brzydzą.
                Aha, ja też z lat siedemdziesiątych. Mój ojciec chodził ze mną na spacery, do piaskownicy, gdy byłam starsza rozmawialiśmy godzinami o zyciu, w domu potrafił zrobic wszystko-gotował, sprzątał, kładł deski na podłogę, instalację elektryczną, itd, itd. Widać można, jak się chce.
                • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 12:26
                  Takie jesteście mądre? Ile znasz kobiet pilotów myśliwców? Kosmonautów? Dowódców wojskowych wysokiego szczebla? Menadżerów blue chip? Tu nie chodzi o "szklany sufit". Haczyk polega na tym że współczesny świat stał się skomplikowany. By się nauczyć czegoś naprawdę nowego i wykorzystać to w pracy trzeba wyciąć sobie z życiorysu ze 20 lat. Poświęcić się temu całkowicie. Spać po 4 godziny na materacu w kącie laboratorium. Nie chodzi nawet o czas ale o uwagę i skoncentrowanie wszystkich swoich czynów na jeden cel. Mało jest kobiet gotowych na takie poświęcenie. I chwała im za to. Czy mężczyźni też mogą tak? Nie do końca. Jeśli miałbym wymienić cechę stanowiącą o tym czy jest się mężczyzną to wymieniłbym inicjatywę. Mężczyzna nie powinien być letni. Powinien mieć cel i dążyć do niego. Powinien być aktywny w tym dążeniu. Najczęściej takim celem jest kariera. A co z rodziną? Trudno to pogodzić...
                  • pade Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 13:07
                    Taką karierę to robi jeden na milion, nie przesadzaj.
                    A czy Ty zdajesz sobie sprawę, że wychowanie dwójki dzieci to jest PRACA? Fizyczno-umysłowa? I, że wykonuje się ją non stop z przerwa na pracę zawodową?
                    Daj spokój. Prawda jest taka, że kobiety sa coraz twardsze, a faceci coraz bardziej mięccy. I to przeraża.
                    Znasz faceta, którego obchodzą uczucia matki, która oddaje 5-miesięczne dziecko do żłobka, bo musi wracać do pracy, gdyz facet nie zarabia wystarczająco?
                    Ona musi sobie z tym poradzić sama.
                    Z lękiem czy dziecko urodzi się zdrowe, jaki będzie poród, ze swoją ułomną w tym stanie fizycznością tez musi sobie poradzic sama.
                    Jak do tego dojdą schizy faceta, można się załamać.
                    • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 13:17
                      A facet nie musi sobie radzić? Zastanawia mnie jeszcze jedno. Moje imię wybrał dziadek. Przyszedł, powiedział i wyszedł. Mama była niezadowolona ale na chrzcie dostałem takie jak on wybrał. Ile z was pozwoliłoby ojcu dziecka całkowicie samodzielnie podjąć decyzję dotyczącą życia dziecka? Mamy z wami to przedyskutować i wspólnie podjąć decyzję. Oczywiście jeśli się zgodzicie. Jednocześnie mężczyzna ma być męski i stanowczy. Tak się nie da. Nie da się być męskim i przełącznikiem przełączyć na miękkość.
                      • pade Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 13:30
                        A co to za decyzja, wybrać imię?
                        Wiesz, rozśmieszasz mnie, naprawdę.
                        Nie da się być stanowczym i miękkim? Na bank nie masz dzieci. Jak będziesz miał, przypomnij sobie ten wpis.
                        • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 14:20
                          Nie chodzi o decyzję. Kiedyś mężczyzna był głową rodziny. Podejmował decyzję. Gdzieś w XX w. przestał nim być. Wyszedł z domu. Głową rodziny stała się kobieta. Teraz ma wrócić do domu ale już nie jako głowa rodziny a raczej służba. Ma milczeć i robić swoje...
                          • kawka74 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 14:39
                            > . Teraz ma wrócić do domu ale już nie jako głowa rodziny a raczej służba. Ma mi
                            > lczeć i robić swoje...

                            I poużalać się nad sobą na eMamie.
                            Otóż facet ma być partnerem, MYŚLĄCYM partnerem, a nie kopią 'męskiego' dziadka-hutnika bezrefleksyjnie wydającego rozkazy. Musi nauczyć się odróżniać sytuacje, w których może polamentować nad sobą, od tych, w których powinien ważyć słowa czy wręcz się zamknąć. Czy to jest niemożliwe? Czy refleksja nad swoim zachowaniem - inna, niż "co ja teraz, biedny, zrobię, nie mogę iść na piwo" i jego kompatybilnością ze stanem partnerki - jest czymś nieosiągalnym dla facetów?
                          • mgla_jedwabna Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 14:42
                            Nie chodzi o decyzję. Kiedyś mężczyzna był głową rodziny. Podejmował decyzję. G
                            > dzieś w XX w. przestał nim być. Wyszedł z domu. Głową rodziny stała się kobieta
                            > . Teraz ma wrócić do domu ale już nie jako głowa rodziny a raczej służba. Ma mi
                            > lczeć i robić swoje...

                            Typowy sposób myślenia niedojrzałych chłoptasiów, którzy o partnerstwie słyszeli w TV, a i to wtedy, kiedy żona oglądała. Dla nich (chłoptasiów, nie żon) niewyobrażalny jest w praktyce układ inny niż "jedna osoba rozkazuje, druga wypełnia te rozkazy". I wymóg zajęcia się dzieckiem/domem widzą wyłącznie jako odwrócenie ról, zepchnięcie do pozycji służącej. A tu trzeba wyjść myślowo poza schemat, zdobyć się na trud wspólnego podejmowania decyzji, brania pod uwagę uczuć i punktu widzenia drugiej osoby (zauważcie, że osoba w roli podległej jest od tego zwolniona, ona ma tylko wypełniać polecenia).

                            Pewnie, dużo łatwiej jest mieć pretensje do kobiety, że czego to jej się zachciewa. Wielu mężczyzn obecnie de facto, z własnej woli, zajmuje w rodzinie taką pozycję, jak kobieta w XIX wieku. Popatrzmy - większość kobiet (z wyjątkiem arystokratek i marginesu najbogatszego mieszczaństwa) pracowała wtedy od świtu do nocy, ale dochodami z ich pracy zarządzał mąż. Praca zawodowa nie zwalniała tych żon z obowiązków domowych. Teraz mężczyźni często dobrowolnie ustawiają się na podobnej pozycji - wykonują pracę zarobkową, obowiązki domowe też, ale to bardziej z musu, niż własnej woli. Jest tylko jedna różnica - kobietom w XIX wieku taką rolę narzucało społeczeństwo, o alternatywy było trudno. Mężczyźni wskakują na tę pozycję dobrowolnie. Powstaje pytanie - dlaczego? Skoro to niby pozycja gorsza i niewdzięczna. Ano dlatego, że taka pozycja zwalnia ich niejako z obowiązku dorosłości. Nie muszą podejmować decyzji i ponosić za nie odpowiedzialności. Nie muszą przyjmować na klatę konsekwencji życiowych, tylko mogą do woli hodować swoje lęki, a wydarzenia życiowe traktować jako dopust i domagać się współczucia - noż to prawie jak domaganie się litości dla "kobiecej doli" w XIX-wiecznych powieściach... Nie muszą wreszcie być samodzielni, przecież wszystkim zajmie się kobieta, oni będą jednocześnie biadolić, jak to im źle, bo zrzucono ich z dyktatorskiego stołka, i zwalać na kobietęswoją cząstkę odpowiedzialności wykręcając się "równouprawnieniem".

                      • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 14:23
                        >Zastanawia mnie jeszcze jedno. Moje imię wybrał
                        > dziadek. Przyszedł, powiedział i wyszedł. Mama była niezadowolona ale na chrzci
                        > e dostałem takie jak on wybrał.
                        coz
                        nie kazdy pochodzi z patologicznej rodziny ...
                        • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 14:36
                          Nie rozumiesz. Tak kiedyś było. Rolą mężczyzny było aktywne uczestnictwo w rodzinie poprzez podejmowanie decyzji. Taka była jego rola. I zmartwienia były na jego głowie. Już mój ojciec działał na innych zasadach. Pracował daleko, przez większość czasu nie było go w domu. To matka była głową rodziny. Mężczyzną się dawnej stawało. Przybierało to nawet formę rytuału. W 100% mężczyzną się było po wojsku. Facet wracał po dwóch latach i dostawał od ojca część majątku by być samodzielnym. To był taki ostateczny stopień. Wcześniej były inne. Pójście do szkoły - kiedyś to oznaczało wyjechanie do innego miasta. Albo pierwsze polowanie. Tego już nie ma. Ojciec stracił wszelki wpływ na syna. Mężczyzna stał się przybudówką do penisa. Dawcą nasienia. Teraz kobiety chcą jego powrotu. Ale na kobiecych zasadach.
                          • dziennik-niecodziennik Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 19:57
                            > Tego już nie ma. Ojciec stracił wszelki wpływ na syna.

                            śmiem twierdzić ze wrecz przeciwnie. mnostwo obecnych ojców - zaangazowanych w ojcostwo, w wychowywanie i w opieke nad dzieckiem - ma na swoich synów o wiele większy wpływ niz dawni autorytarni tatusiowie ktorzy ograniczali sie do podejmowania decyzji w rodzinie.
                            nawet z psem - mimo całej psiej emocjonalnosci - nie nawiążesz wiezi jesli nie bedziesz o niego dbał i poswiecał mu czasu. dlaczego z dzieckiem mialoby byc inaczej?
                            tylko ze do tego trzeba byc - własnie - zaangazowanym w życie i rozwój dziecka. a nie znikac z domu bo "dziecko ogranicza"...
                          • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 22:24
                            co ty pierdzielisz?
                  • soha2 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 18:24
                    ale ktoś tych kosmonautów urodził, co nie? i to nie byli faceci wyobraź sobie....
                    a poza tym....gdyby nie poświęcenie często kobiet, zajmowanie się domem, ułatwianie robienia kariery facetowi, to w życiu taki jeden czy drugi owym kosmonautą czy prezesem nie zostalby
              • agaja5b Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 12:17
                A ja uważam że to nie my dałysmy Wam nową rolę matki, tylko Wasi ojcowie nie dali Wam roli ojca a raczej wielkiego nieobecnego, stąd Wasze poczucie zagubienia w rolach domowych innych niż kapcie i tv. Znacie tylko rolę matki, to bardzo smutne. To oczywiście duże uogólnienie, bo na pewno jest wiele przykładów mężczyzn, którzy mieli obecnych w ich wychowaniu ojców.
                • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 12:30
                  Masz sporo racji. Społeczeństwo też się dołożyło. Za moich czasów nie było ujmą dla mężczyzny bycie nauczycielem. Dziś ten zawód mocno się sfeminizował. Pewnie głównie przez zarobki. Ktoś z mojej dalszej rodziny, mężczyzna, chciał zrobić aplikację w sądzie rodzinnym. Zapomnij. Jeden wielki babiniec. A każda ma opinię że mężczyzna tu się nie nadaje!!! A potem wymagacie by mężczyzna był rodzinny...
          • soha2 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 18:12
            widzisz ale ja też nie wiedziałam o co kaman z tą ciążą i dzieckiem, nie byłam zaprogramowana, ze jak dziecko płacze to może być po prostu głodne a nie że zaraz ma kolkę. Bo i skąd miałam to wiedzieć, no skąd?
            Ja nie posiadłam tej wiedzy cudownie w minutę po porodzie. Nie zaczęłam półtorej minuty po kochać bezgranicznie mego dziecka. Nie ciumkałam uradowana na widok kupy w pieluszce, bo i niby dlaczego miało mnie to podniecać?
            Taką samą byłam ignorantką w tej materii jak mój maż-bez względu na to co i ile się pisze, że jest to genetycznie zaprogramowane u kobiet.
            A takim samym rodzicem jestem dla dziecka jak jego ojciec i tyle samo wymagam od siebie jak i od niego. Też wolałabym iść z rana do pracy i wrócić o 17 czy 18 i mieć przygotowany obiad z dwóch dań plus jeszcze jakis deser. Pomóc przy kąpieli, pochodzić z dizeckiem na ręku przez 7 minut i walnąć się przed tv albo laptopem. Tym bardziej, że zarabiałam więcej niż mąż, więc dlaczego to ja miałam tracić?
            Więc wiszą mi głupawe stany emocjonalne rozchwianych pseudo facetów - skoro ja mogłam się w sobie zebrać i poradzić z nową sytuacją, to dlaczego nie mógłby to zrobić facet? Bo gdyby mój mąz nie poradził sobie z tym wszystkim, to wylądowałby na klatce i tyle.
            • triss_merigold6 Ano właśnie 27.10.12, 18:22
              Ano właśnie.
              Pierwszym niemowlęciem jakie widziałam z bliska było moje własne (nie liczę niemowląt widywanych gdy miałam kilka lat i zupełnie mnie nie interesowały).
              Skoro jestem w stanie pracować zawodowo, wypełniać obowiązki opiekuńczo-wychowawcze i dostrzegać prozę domową typu: zakupy, obiad, sprzątanie, pranie itd., to dokładnie tego samego oczekuję od mężczyzny.

              W sumie warto rozważyć czy - jeśli panowie do tego stopnia sobie nie radzą - oni rzeczywiście mają podstawy, żeby czuć się panami wszechświata? Bo z żallistów wynika, że to jakaś podrasa.
    • kropkacom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 17:24
      A jak jest z kobietami? My nie wisimy na naszych partnerach, nie chcemy aby przejmowali naszymi uczuciami, humorami i dołami? W końcu mamy matki, siostry, przyjaciółki. Tak, to my jesteśmy mistrzyniami w wiszeniu emocjonalnym na naszych partnerach.

      Nie, nie bronie popaprańców.
      • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 20:47
        kropkacom napisała:
        > Tak, to my jesteśmy mistrzyniami w wiszeniu emocjonalnym na naszych
        > partnerach.

        Znasz jakąś kobietę, która brzydziła się wyglądem męża w chorobie, narzekała, że musi czuwać przy nim zamiast iść na piwko i jeszcze do tego domagała się zrozumienia dla swoich 'lęków'?

        Mąż mojej koleżanki chorował na białaczkę. Przez cały okres trwała przy nim starając się nic nie pokazać. Wypłakiwała się u mnie i bynajmniej nie dla tego, że zła choroba zabrała jej seks czy mąż ciągle rzyga i ją to odrzuca. Płakała bo potwornie się bała, że go straci. To on był ważny nie ona.
        • kropkacom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:16
          Znam kobiety, które źle znosiły choroby i jazdy psychiczne facetów. Znam taką, która odeszła. Znam takie, które wycofały się, bo wygląd faceta się zmienił. Nawet nie dociekały dlaczego. Kobiety nie mają szansy jednak porzucić partnera w ciąży.
          • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:21
            Znaj proporcjum mocium panie...

            Tu mamy kolejny list/tekst z cyklu "OMG sypiałem z babą 6 lat i nadal wizja ojcostwa mnie przerasta, bo mam zaledwie 35 lat i czuję się taaaki młody".
            • kropkacom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:31
              Znam...

              Niektóre kobiety tez wizja dziecka przerasta. Fakt, facetów częściej.
              • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:42
                ok,

                człowieka przerasta dziecko- to go sobie nie robi, bo jest to dla niego zbyt duze obciązenie

                prosta sprawa- tak jak nie biorę psa, bo nie chce miec problemu z wychodzeniem.

                ok zdecydowalam się na dziecko, ale nie jest tak kolorowo jak wyczytalam to w gazetce, no przeszacowalam się i co teraz?- zakaldam ze dziecka nie oddaję

                trzeba sie pogodzic z sytuacją i szukac jej pozytywów, a nie biadolic jak to mnie świat oszukał
                • kropkacom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:55
                  Gdyby tylko były dzieci umyślnie zrobione... tongue_out Ogólnie się zgadzam, jak się zdecydowaliście to trzeba sprostać wyzwaniu.
          • araceli Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:47
            kropkacom napisała:
            > Znam kobiety, które źle znosiły choroby i jazdy psychiczne facetów. Znam taką,
            > która odeszła. Znam takie, które wycofały się, bo wygląd faceta się zmienił. Na
            > wet nie dociekały dlaczego. Kobiety nie mają szansy jednak porzucić partnera w
            > ciąży.

            I rozumiem, że należy walczyć o społeczne przyzwolenie dla kobiet, które zostawiają chorych partnerów? WO miało cykl 'zostawiłam chorego męża bo zbrzydł - zrozumcie i pożałujcie mnie'?
            • kropkacom Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:58
              Znając energiczność redakcji w wymyślaniu takich akcji wszystko przed nami.
    • inguszetia_2006 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 20:59
      Witam,
      Puszka Pandory normalnie w tych Wysokich Obcasach;-P Pękło coś w metro chłopcach, ulało im się. Nie kupuję tych bzdetów. Niech sobie płaczą, ile wlezie. Takie wzorce są mi obce. Mam braci, wiem jacy potrafią być podli i jak bałaganią, ale co to, to nie.
      Pzdr.
      Ing
      • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:18
        To, że faceci bałaganią i czasem są mniej wyuczalni niż pies, kupuję. Kupuję niektóre dziwactwa i to, że trzeba drukowanymi literami.
        Nie kupuję rozmazania i tego przerażenia życiem. Chwiejność nastrojów, lękowość, egzaltację itp. można wybaczyć nastolatkom, a i to do pewnego momentu, bo prędzej czy później socjalizacja walnie emo butem i każe się ogarnąć.
        • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:32
          I znowu to samo. Facet ma być jednocześnie:
          1. Jak Danie "Bond" Craig - zimny, chłodno myślący, odważny do posrania...
          2. Czuły i uczuciowy jak Woody Alen.
          Tak się nie da. Nie da się z otworzyć tylko na te dobre uczucia jednocześnie tłumiąc złe. A tego chcą kobiety!
          • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:41
            Nie Woody Allen. Uczuciowy nie oznacza egzaltowany/histeryczny/emo.
            Ja jestem uczuciowa, wzruszam się jak potomek mówi wierszyk w przedstawieniu, a nie mam problemów z płaceniem za swoje decyzje.
            Wyznaję zasadę Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom, tyle facet ode mnie otrzyma, ile sam da.
          • aneta-skarpeta Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:45
            a czego chcą mezczyzni?
            zeby kobieta byla łagodna i troskiliwa wobec dziecka

            partnera traktowała po partnersku, a jak trzeba to po matczynemu

            ma byc wrażliwa, ale dawac sobie radę w dzisiejszym trudnym świecie i wspierac swojego męzczyzne, wytlumaczyc mu na czym swiat stoi, bo on nie wie i ma do tego prawo

            a tak się nie datongue_out
          • dziennik-niecodziennik Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:06
            chcesz powiedziec ze nie da sie byc jednoczesnie męskim i czułym? zdecydowanym i uczuciowym? ze albo sie jest zimnym macho albo ciepłymi kluchami?
            naprawde nie da sie tego połączyc?....








            bo jak słowo daję znam mnóstwo przykładów ze SIĘ DA!
          • soha2 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:20
            eee tam, nie przesadzaj
            kobiety jakoś się przeprogramowały, żeby nie tylko w domu zapitalać ale żeby i do pracy iść, kształcić się, zdobywać nowe zawody, doświadczenia itepe
            jesteśmy matkami, głowami rodzin, gdy trzeba osobiście pocieszę, porozmawiam a gdy trzeba to i huknę
            pracuję - w obecnej sytuacji raz, raz się przestawiłam, mimo, że całkowicie mi to nie leży ale takie życie
            w razie potrzeby zmienię koło, pogrzebię w korkach, poukładam drzewo albo i powożę węgiel, bo wiem, że mój mąz zajmie się dzieckiem gdy ja pracuję na zmianę
            jestem i kobietą i mężczyzną a mój mąz i męzczyzną i kobietą jak trzeba - chodzi mi o role życiowe
            więc takoż nie kupuję tego jęczenia - bo jeszcze zrozumiałabym to u 20 letniego gó...arza ale u 30 czy 40 letniego faceta - niesamowite
    • kobieta_z_polnocy Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:30
      Czytam już nie pierwszy wątek na ten temat i zastanawiam się, czy to jakiś fenomen polskich mężczyzn, czy też przejaw skrajnego seksizmu, tym razem wymierzonego w facetów.

      Mam wrażenie, że obie płcie - zarówno panowie z artykułów i panie na forum - do ciąży i posiadania dzieci podchodzą niemalże jak do wojny. Oni trzęsą portkami, że stracą wolność i seksi żonę, zaś one (czyli wy) piszecie o ciąży tak, jakby to była najtrudniejsza przeprawa w życiu i konieczne było wam bezwarunkowe wsparcie całego świata.

      Jako że autentyczność listów do WO jest bardziej wątpliwa niż autentyczność tutejszych wątków, odniosę się do waszej histerii. Naprawdę aż tak jest strasznie w TYM MOMENCIE (jak podkreśla jedna z forumowiczek), że mąż z kochanka i partnera ma się nagle stać cyborgiem, który nie powinien nic czuć, a jedynie wspierać wspierać wspierać wspierać i kochać zarówno rozstępy jak i dodatkowe kilogramy? Strasznie dużo paniki słychać w waszych wypowiedziach. Facet to też człowiek (niespodzianka) i byłoby nienaturalnym, gdyby nie czuł lęku ani obaw. CHociaż to kobieta nosi w sobie dziecko, to w całej sytuacji jesteście oboje i takie całkowite zamknięcie się na drugą osobę i skupienie się jedynie na sobie jest mocno egoistyczne. Aż tak was ciąża i macierzyństwo przeraża?

      Dziwię się, bo rozglądam się dokoła i jakoś nie widzę przerażonych świeżo upieczonych ojców ani rozhisteryzowanych królowych-matek. Pomyślałabym sobie, że to kolejna z prowokacji gazety, gdyby nie pełne paniki wypowiedzi na forum. Zastanawiające.
      • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 22:02
        Nie tyle treść się tu liczy, co melodia tj. jak te lęki/obawy zostaną przedstawione.

        W takim jak w WO przedstawieniu punktu widzenia panów i ich oczekiwań (jak w linkowanym tworze) widzę próbę zwalenia na kobietę kolejnego obowiązku.
        No kaman, nie da się być jednocześnie wspierającą po matczynemu terapeutką i boginią seksu, która go będzie nieustająco zaskakiwać.
        • agaja5b Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 11:14
          triss_merigold6 napisała:

          >
          > W takim jak w WO przedstawieniu punktu widzenia panów i ich oczekiwań (jak w li
          > nkowanym tworze) widzę próbę zwalenia na kobietę kolejnego obowiązku.
          > No kaman, nie da się być jednocześnie wspierającą po matczynemu terapeutką i bo
          > ginią seksu, która go będzie nieustająco zaskakiwać.
          Zgodnie z normą rozwojową i kilkoma psychologicznymi teoriami taki uklad oczekiwań jest normą rozwojową u chłopców( dziewczynek też ale nie o nich mowa) pierwszy raz w wieku przedszkolnym (patrz kompleks Edypa), potem na progu adolescencji a zaspokojeniem ich potrzeb i harmonijnym rozwojem zajmuje się wtedy mamusia i tatuś.
    • anorektycznazdzira Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 26.10.12, 21:32
      Zgadzam się z punktem wyjścia: jak równouprawnienie, to nie wybieramy sobie z niego tego, co pasuje, tylko bierzemy w całości.
      ten list mnie nie drażni specjalnie. Są, bogu dzięki, różni faceci, tak jak są różne kobiety. Są słodkie idiotki i metroseksualne męskie mimozy- od jednych i drugich mnie odrzuca, więc poszukuję, wśród obu płci, osób silnych, samodzielnych, inteligentnych, odpowiedzialnych. Takie lubię. Takich mam znajomych i mam faceta, który na mnie nie wisi emocjonalnie.
      Nie mam więc problemów, żadnych, kiedy ten facet ma i objawia frustracje, bezradność w obliczu niektórych problemów z dziećmi, kiedy przechodził depresję. Innym razem ja też przechodziłam, też objawiałam, też miałam. Kiedy on potrzebował pomocy, ja mu pomagałam, kiedy ja potrzebowałam pomocy, on pomagał mi. Tragedia się zaczyna, jak oboje zaczynają walczyć, kto jest biedniejszy i komu bardziej źle.
      • triss_merigold6 Tu jest szantażyk mały 26.10.12, 21:47
        A ja się z tym punktem wyjścia nie zgadzam.
        Od dłuższego czasu jak czytam hasło równouprawnienie, to widzę kanał.
        Owo równouprawnienie w praktyce oznacza tylko i wyłącznie dowalenie kobiecie kolejnego obowiązku - tym razem ma zstąpić na dno męskich lęków dotyczących prokreacji, przepracować je z misiem i utulić go i absolutnie nie glanować wymaganiami. Bo on nie wie, bo on nie ma z kim...
        I szantażyk mały - jak ty tego nie zrobisz przyszła matko, to pójdę się nawalić oraz poznawać współczujące bezdzietne, więc lepiej mnie pogłaszcz, bo będzie twoja wina.
        • anorektycznazdzira Re: Tu jest szantażyk mały 26.10.12, 21:55
          Szantażu nie doczytałam, naprawdę jest?
          Tamten artykuł o lękach pamiętam, był żenujący, ale nie dlatego, że był jakoby głosem facetów. Byłby tak samo żenujący, gdyby był głosem kobiet, obojnaków albo Marsjan. To dlatego, że nie były tam opisane żadne lęki, tylko wrzucony koncert życzeń rodem z gimnazjum. Głupie. Ale nie zmienia to mojego stosunku do równouprawnienia: mężczyźni mają być dojrzali i odpowiedzialni i kobiety również. Nienawidzę histerii w dowolnym wydaniu.
          • triss_merigold6 Voila 26.10.12, 22:05
            Możemy zaszyć się w pracy, piciu i kumplach. Możemy udawać, że wcale się nie boimy. Możemy też wrócić do domu i móc opowiedzieć o tym lęku.
        • duch_mariana Re: Tu jest szantażyk mały 26.10.12, 22:48
          > Owo równouprawnienie w praktyce oznacza tylko i wyłącznie dowalenie kobiecie ko
          > lejnego obowiązku - tym razem ma zstąpić na dno męskich lęków dotyczących prokr
          > eacji, przepracować je z misiem i utulić go i absolutnie nie glanować wymagania
          > mi. Bo on nie wie, bo on nie ma z kim...

          Dla mnie jako mężczyzny równouprawnienie oznacza w praktyce, że gdybym wstąpił do wojska, straży pożarnej, czy jakiejkolwiek struktury hierarchicznej, to albo musiałbym się zgodzić, żeby mi kobieta rozkazywała, albo nie miałbym tam czego szukać. Ponieważ mnie kobieta rozkazywać nie będzie, więc przez postęp równouprawnienia te struktury nie są dla mnie. Niedługo kobiety same będą bronić kraju i gasić pożary. Może też same będą odbudowywać to, co spłonie w wyniku nieudanej akcji, bo klasyczny budowlaniec nie będzie słuchał poleceń pani brygadzistki, bo dla niego miejsce tej pani jest przy garach. Te całe rozmemłane, metroseksualne, emocjonalnie niestabilne towarzystwo, to produkt równouprawnienia właśnie. Normalny facet nie jest w stanie funkcjonować pod babskim butem.
          • agaja5b Re: Tu jest szantażyk mały 27.10.12, 10:59
            A co sprawia że słuchasz i wykonujesz rozkazy wydawane przez mężczyzn?
            • dziennik-niecodziennik Re: Tu jest szantażyk mały 27.10.12, 20:16
              rozmiar jajec smile kto ma wieksze ten rządzi.
          • agaja5b Re: Tu jest szantażyk mały 27.10.12, 11:04
            duch_mariana napisał:

            bo klasyczny budowlaniec nie będzie słuchał poleceń pani brygadzistki
            > , bo dla niego miejsce tej pani jest przy garach.
            No niesamowite, perspektywa pana i władcy. Na szczęście nie wszystkim marzenia się spełniająsmileCzas dorosnąć i zejść na ziemię.
          • bi_scotti Re: Tu jest szantażyk mały 27.10.12, 15:56
            duch_mariana napisał:

            > miejsce tej pani jest przy garach.

            Akurat "przy garach" to jest jedno z najbardziej demokratycznych miejsc dla obu plci!
            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/ff/Cookers_in_the_White_House_kitchen.jpg/280px-Cookers_in_the_White_House_kitchen.jpg

            A tak w ogole to wazne jest zeby szef (i chef wink ) wiedzial co robi i jak zarzadzac czym tam ma zarzadzac a nie jakie jakie ma pierwszo- badz drugorzedowe cechy plciowe! Who cares czy Mary czy John wydaja polecenia tak dlugo jak ma to sens a zaplata jest godziwa.
            Nie badz glupi, Duch Mariana, jesli firma zatrudniajaca kobiete brygadzistke zaplaci Ci wiecej niz ta zatrudniajaca faceta brygadziste, policz co Ci sie naprawde oplaca. Money makes the world go round, eh ...
    • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 12:53
      Fajne z was dziunie... Z jednej strony wymagacie od mężczyzn otwarcia się i zaangażowania w rodzicielstwo. A gdy mężczyzna otwiera się i stwierdza że mu to nie pasuje to stwierdzacie że ma zamknąć twarz, zapomnieć o uczuciach i wskoczyć w rolę samca - głowy rodziny. Czym zupełnie lekceważycie jego uczucia...
      • dziennik-niecodziennik Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:16
        ależ aniołku, jak mu nie pasuje to super że o tym mówi! - ale moze niech to powie ZANIM dzieciaka zmajstruje.
        na tym polega odpowiedzialnosc - ponoc taka typowo męska cecha.
        • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:35
          Jedna jest odpowiedź https://www.satyr.pl/satyr,wersja-kieszonkowa,dza.html
          • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:36
            https://www.satyr.pl/satyr,wersja-kieszonkowa,dza.html
            • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:36
              rysunek
              • triss_merigold6 Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 20:49
                A kto Cię prosi, żebyś rozumiał i komu to potrzebne? D
                Naprawdę nie oczekuję od najdroższego, że będzie rozumiał po co np. ma odkurzać skoro już kiedyś odkurzał, mnie wystarczy, że to zrobi bezrefleksyjnie. P
              • dziennik-niecodziennik Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 21:07
                ok - a czego konkretnie nie rozumiesz w tym przypadku?
                ze wycofac sie z ojcostwa mozna tylko na etapie planów? bo potem to jest - przede wszystkim - krzywdzenie dziecka? ze istnieje cos takiego jak bycie odpowiedzialnym za swoje decyzje i za to malenstwo ktore sie sprowadzilo na swiat?
                czego tu nie rozumiec?...
                • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 21:55
                  Tylko że ojcostwie mówi się dobrze albo wcale. Nie mówi się że dziecko może być chore. Że może być kalekie. Że wychowywanie to harówa na trzy etaty. Facet słyszy tylko że będzie cudownie a dzieci są takie fajne...
                  • pade Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 22:09
                    A facet to jest debil i nie widzi dookoła ludzi chorych i niepełnosprawnych? Nie wie skąd się tacy ludzie biorą? Nie ma pojęcia ile jego matka ma pracy w domu, jesli jego ojciec jest smierdzącym leniem i każe się tylko obsługiwać?
                    Z każdym słowem się pogrążasz...
                    Wiesz, Ty nie składaj tutaj zażaleń, Ty idź do matki i spytaj dlaczego wychowała Cię na niedorajdę a nie mężczyznę.
                    Wybacz, że tak ostro, ale ...gdybym miała takiego męża jak Ty...nie, ktos taki nie mógłby zostac moim mężem.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 22:19
                    o na litosc boską, a faceci to ogólnie debile czy jak?? nie wiedzą sami z siebie ze dziecko moze byc chore lub kalekie etc? zresztą co z tego, jak dziecko chore lub kalekie to tym bardziej mozna sie z ojcostwa wymiksowac, bo "nie na to sie godziłem"?? że wychowywanie to harówa tez nie wiedzą? jakim cudem mój mąż i znakomita większosc mężczyzn w mojej i jego rodzinie i otoczeniu wiedzą takie rzeczy i nie trzeba im jak krowie na rowie łopatą do głowy, a Ty mi piszesz ze "mężczyźni nie wiedzą"??
                  • czarnaalineczka Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 22:20
                    to ty debilem jestes ze nie wiesz ze dziecko moze chorowac i ze kosztuje ??? big_grin
                  • triss_merigold6 Dobrze, przekonałeś mnie 27.10.12, 22:29
                    Dobrze, przekonałeś mnie. Jeśli dosłownie brać pod uwagę Twoje rozumienie rzeczywistości i generalizować na płeć, to jesteście podgatunkiem. Sprawne fizycznie, dość duże istoty o IQ glona nadające się - po przyuczeniu - do seksu, noszenia ciężkich przedmiotów i wykonywania poleceń podanych prostym językiem.
                    • tanebo Re: Dobrze, przekonałeś mnie 27.10.12, 23:21
                      Po części masz rację. Część facetów jest do rozwałki. Postaraj się jednak zrozumieć przyczynę tego. Współczesny facet nie ma lekko. Poza zdobyciem pożywienia czyli pracą najważniejszą jego potrzebą jest życie w grupie. Czyli w parach. Ale to przerabiamy od milionów lat. Co się zmieniło teraz? Powstał wolny rynek mężczyzn. A na takim rynku trudno się utrzymać. Konkurencja jest wysoka. Jeśli nie wierzysz to przejdź się do pierwszego lepszego klubu. Co tam zobaczysz? Mnóstwo kogutów i sporo kur. Ale dziś to kury są górą. Siedzą na grzędach i przebierają. ten mi się podoba a tamten nie. Żeby nie było - ja tylko opisuję, nie oceniam tej sytuacji! Głównym problemem niektórych mężczyzn jest więc deficyt kobiet. Jak sobie z tym radzą? Różnie. Część wycofuje się. Np w karierę. Część idzie w łatwy i płytki seks. Niekoniecznie z partnerkami które uważają na swym poziomie. Część ucieka w pierwszy lepszy związek. Nie zawsze związek ten odpowiada ich wyobrażeniom. a co dalej to już wiecie.
    • tanebo Re: Mamusiu pomóż mi dorosnąć, chlip 27.10.12, 15:00
      A co powiedziałybyście na to?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka