Gdy Wasze dzieci dorosną

20.11.12, 09:48
18-te urodziny i pakujecie mu walizki? Dajecie ultimatum że może studiować pod warunkiem że pójdzie do pracy i sam się utrzyma? No dobra, nieco przesadzam ale na tym forum rysuje się taki obrazek. I teraz pytanie:
Macie duży dom, dwa niezależne piętra, na każdym niezależne mieszkanie. Oczekujecie że dziecko się wyprowadzi mimo dobry relacji z Wami? A jeśli zamieszkacie pod jednym dachem z dzieckiem, jego małżonkiem i dziećmi to będziecie je utrzymywali mimo że oni zarabiają 2x więcej? Będziecie im prać majtki i myć okna? Nie? To skąd pomysł że u innych, u mnie, tak to wygląda?
    • 18lipcowa3 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 09:59
      Nie, nie pakuje się walizek dziecku z dnia na dzień.
      Ja mogę utrzymywać dopóki się sensownie uczy, jak sobie dorobi w tym czasie to będzie jego.
      Jak nie będzie skora do nauki w wieku 18-20 to będzie zmuszone iść do pracy i dokładać się.
      Tak było u mnie w domu.
      Może mieszkać u mnie przez czas studiów, może mieszkać też pracując, ale na dłuższą metę uważam że mam nadzieję że wychowam dzieci tak że wyprowadzą się w stosownym czasie.
      Nie ma opcji że założą rodzinę czyli + mąz + dzieciątka i będą mieszkały z nami bo uznam to za brak samodzielności i dorosłości.

      Dla mnie jedną z podstaw tejże samodzielności jest mieszkanie osobno, osobne rachunki, zakupy, osobne życie bez telefonów 50 razy dziennie, bez zaglądania, widzenia kto do mnie przychodzi, bez słyszenia ich czy moich kłótni.

      W moim otoczeni z rodzicami miueszkają albo osoby niesamodzielne finansowo, albo po prostu chore bez szans na samodzielne życie.

      Mieszkanie z rodzicami , nawet w jednym domu uważam za przejaw nieodpępnienia się i tyle.
      Kurka, każdy młody marzy o pożyciu trochę sam. Każdy rodzic powinien być dumny że jego dziecko dąży do dorosłosci i samodzielności.
      • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:05
        Ale ja mieszkam u siebie, sama płacę swoje rachunki, sama sprzątam, piorę gotuje (w przeciwieństwie do Ciebie np.). Jestem bardziej samodzielna i niezależna niż połowa kobiet tutaj. To co Ty opisujesz to nie dobre wychowanie tylko chowanie na egoistę, który w głębokim poważaniu ma rodziców. Życzę powodzenia gdy zaniemogniesz, w domu starców będzie ci wygonie i bardzo samotnie.
        • 18lipcowa3 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:11
          chipsi napisała:

          > Ale ja mieszkam u siebie, sama płacę swoje rachunki, sama sprzątam, piorę gotuj
          > e (w przeciwieństwie do Ciebie np.). Jestem bardziej samodzielna i niezależna n
          > iż połowa kobiet tutaj.

          Ehe jasne. Mieszkasz z rodzicami i tyle.

          To co Ty opisujesz to nie dobre wychowanie tylko chowan
          > ie na egoistę, który w głębokim poważaniu ma rodziców. Życzę powodzenia gdy zan
          > iemogniesz, w domu starców będzie ci wygonie i bardzo samotnie.

          Że co proszę?
          Nie ciskaj się tak, ja piszę o sytuacjach gdy ludzie są zdrowi, gdy rodzic jest chory oczywistą sprawą jest organiozwanie tak życia by mu pomóc.
          Uwierz mi- można zyc normalnie z rodzicami, pomagac a jednoczesnie sie odpępnić.
          • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:33
            Masz rację, niepotrzebnie się ciskam, wobec twojej głupoty jestem bezsilna. Ja mieszkam z rodzicami a Ty z obcymi ludźmi i jeszcze uważasz się za lepszą bo rodzice Cię nie chcieli blisko siebie big_grin Ja już skończyłam tę jałową dyskusję z twoją osobą.
            • 18lipcowa3 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:50
              chipsi napisała:

              > Masz rację, niepotrzebnie się ciskam, wobec twojej głupoty jestem bezsilna. Ja
              > mieszkam z rodzicami a Ty z obcymi ludźmi i jeszcze uważasz się za lepszą bo ro
              > dzice Cię nie chcieli blisko siebie big_grin Ja już skończyłam tę jałową dyskusję z t
              > woją osobą.


              Czy ty jesteś normalna???
              Moi rodzice sa blisko mnie, mieszkamy osobno, w różnych miastach z racji mojego wyboru, bliżej mam teściów ale nadal w innym mieszkaniu. Z jakimi obcymi ja mieszkam? Mieszkam z mężem i córką.
              Od zawsze było wiadomo że kiedyś pójdę na swoje.
              W moich kręgach- znajomych, przyjaciół, sąsiadów- ludzi na poziomie, normalnych ,kochających się dorosłe dzieci mieszkają osobno i jest to oczywista oczywistość. Osoba która dorosła będąc mieszka z rodzicami jest albo chora i niesamodzielna albo nieodpępniona.
              i nie ma to nic wspólnego ani tym czy kogoś rodzice chcą ani z tym czy ktoś rodziców olewa.

              Get real, tyle forumek ci to samo pisze a ty się mi do gardła rzuciłaś.
              Widocznie sama jestes niepewna czy dobrze robisz...?


              • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:23
                Będę niesłowna i zapytam:
                - czytasz też inne wypowiedzi, które komentują nieprawidłowości w twoim toku myślenia? Tylko i wyłącznie ty masz takie podejscie do mojego mieszkania w jednym domu z rodzicami.
                - Co za różnica czy mieszkam od rodziców 100 m czy kilometr (w związku z samodzielnością dziwnie przez ciebie rozumiana oczywiście)?
                - Ja też mieszkam z mężem i córką a za ściana mam rodziców a ty kogo? To nie obcy ludzie?
                - "ludzi na poziomie" powiadasz... U ciebie to piwnica.
      • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:04

        > Mieszkanie z rodzicami , nawet w jednym domu uważam za przejaw nieodpępnienia s
        > ię i tyle.

        A co ma piernik do wiatraka? Widać nie jesteś w stanie wyobrazić sobie rodziny wielopokoleniowej, skoro wspólny dom kojarzy Ci się jedynie z zależnością dzieci od rodziców.
        My mieszkamy oddzielnie od rodziców, teściów. Ale dom mamy na tyle duży i tak zaprojektowany, że w razie czego spokojnie pomieści dwie niezależne rodziny. I jeśli będzie taka sytuacja, że któreś z moich dzieci nie będzie miało możliwości mieszkania gdzie indziej lub nawet nie będzie chciało, to zostanie z nami. Założy własną rodzinę, ale będzie mieszkało w tym samym domu, co my. Bynajmniej nie znaczy to, że będzie na naszym utrzymaniu i że będziemy się wzajemnie wtrącać do naszych spraw.
        Dodatkowo część domu jest zaplanowana tak, by w sytuacji skrajnej przyjąć pod dach któregoś z naszych rodziców, jeśli nie będzie on w stanie żyć samodzielnie na starość.

        > Kurka, każdy młody marzy o pożyciu trochę sam. Każdy rodzic powinien być dumny
        > że jego dziecko dąży do dorosłosci i samodzielności.

        A co ma piernik do wiatraka, że ponownie zapytam? Wspólny dom nie musi oznaczać wspólnego kibla i łóżka. Wiesz, są domy czy nawet mieszkania, gdzie każdy ma swoje oddzielne wejście, oddzielną łazienkę czy kuchnię. O pokojach nie wspominając.
    • aqua48 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:00
      chipsi napisała:

      > 18-te urodziny i pakujecie mu walizki? Dajecie ultimatum że może studiować pod
      > warunkiem że pójdzie do pracy i sam się utrzyma?

      Dopóki dziecko uczy sie lub studiuje na rodzicach ciąży obowiązek utrzymywania do skończenia do 24 roku życia. Poza tym 18 lat, to dziecko zazwyczaj jeszcze przed maturą.

      Moje dzieci studiują, ale w każde wakacje pracują, żeby mieć na swoje przyjemności i potrzeby (wyjazdy, imprezy, gadżety, książki) w ciągu roku akademickiego. Starsze kończy studia i ma już regularną pracę, choć zarabia niedużo. Nie wymagamy dokładania się do rachunków, póki jeszcze się uczy, w domu dostaje wikt i opierunek, ale np ubrania i buty finansuje sobie sam.

      > Macie duży dom, dwa niezależne piętra, na każdym niezależne mieszkanie. Oczekuj
      > ecie że dziecko się wyprowadzi mimo dobry relacji z Wami?

      To zależy w jakim celu taki dom był budowany, czy po to żeby dzieci miały gdzie mieszkać po usamodzielnieniu się, czy tak na pokaz.
      Ja uważam, ze najlepiej mieszkać osobno, nie w jednym domu z rodzicami/teściami, bo taka sytuacja tylko rodzi konflikty. Sto razy wolałabym mieć osobne małe mieszkanko niż obszerne piętro we wspólnym domu, na wspólnej działce i z wspólnym ogrzewaniem.
      • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:07
        Rozumiem. Ty tak wolisz, ba, ja też, dlatego buduję dom. Nie widzę jednak nic nagannego w dwupokoleniowych domach, gdzie rodzina się dogaduje i wzajemnie wspiera. Co innego gdy mowa o małym mieszkaniu czy konflikcie rodzinnym ale to chyba oczywiste.
        • 18lipcowa3 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:13
          chipsi napisała:

          > Rozumiem. Ty tak wolisz, ba, ja też, dlatego buduję dom. Nie widzę jednak nic n
          > agannego w dwupokoleniowych domach, gdzie rodzina się dogaduje i wzajemnie wspi
          > era.


          A ja widzę. Powtarzam ci, z rodzicami mieszkają ludzie niesamodzielni.

          Nie oburzaj sie tak na to że ktoś ma inne zdanie inny model zycia i nie nazywaj od razu egoistką ktory zgnije w domu starców bo to trochę śmieszne patrząc na to jakie stosunki panują właśnie miedzy mieszkającymi RAZEM.
          • aneta-skarpeta Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:43
            a jezeli młodzi utrzymuja dom rodziców, w którym mieszkają?


            mylnie zakładasz, że kazdy kto mieszka z rodzicami jest niesamodzielny i nieodpowiedzialny oraz nieodpępiony
            • aneta-skarpeta Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:46
              podejrzewam lipcowa, ze łatwiej byłoby Ci skumac, gdyby chipsy i jej rodzice kupili dwa sasiednie mieszkania i sobie w nich zyli jak sąsiedzi

              a tak to ni huhuwink
          • ma_dre Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:22
            Ha, ha! Przygania motyka gracy.

            No to przyjmij do wiadomosci ze ktos inny moze holdowac innemu modelowi zycia, np, mieszkania w tym samym budynku co rodzice... bedac w pelni samodzielnym.
          • kosheen4 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:17
            > A ja widzę. Powtarzam ci, z rodzicami mieszkają ludzie niesamodzielni.


            banały i ogólniki. co to za samodzielność, jeśli starzy wpompowują kasę w remont twojego mieszkania, jak sama kiedyś pisałaś? i to nie na żadnym tam starcie życiowym, ale starej babie, która wróciła z dorobku w jukeju, w dodatku z zaradnym i świetnie zarabiającym mężem? suspicious


            co do meritum wątku, znam kilka przypadków, w których system mieszkania z rodzicami funkcjonuje dobrze - i moje przemyślenia są takie, że aby mogła zaistnieć sytuacja znośna, potrzeba pracy każdej ze stron, żeby stworzyć organizm spójny. i nie każdy się do tego nadaje - nie, żeby ktoś był lepszy czy gorszy, ale nie każdemu odpowiada sytuacja w której jest się częścią większej całości, w związku z czym trzeba się liczyć nie tylko z najbliższymi (mąż i dzieci), ale i uwzględniać osoby pozostałe.

            faktycznie, nie ma mowy o odpępieniu, jeśli mieszkanie z rodzicami = korzystanie z ich lodówki, liczenie na to że staruszkowie opłacą ogrzewanie, wyremontują dach domu itd. dzielenie rachunków na pół to początek. druga sprawa, może nawet i trudniejsza, to stworzenie własnego gospodarstwa, określenie odrębności i prywatności. o ile ekonomia wspólnego życia jest relatywnie prosta, to chyba właśnie kwestia odrębności jest problematyczna dla większości osób, które deklarują, że z rodzicami mieszkać by nie chcieli.
          • bi_scotti Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:01
            18lipcowa3 napisała:

            > A ja widzę. Powtarzam ci, z rodzicami mieszkają ludzie niesamodzielni.

            Albo samotni. Albo chorzy. Albo in transit pomiedzy jedna praca/adresem a drugim. Albo zeby rodzicom pomoc. Albo ... albo ... opcji jest multum. Co czlowiek to historia wink
        • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:07
          chipsi napisała:

          > Rozumiem. Ty tak wolisz, ba, ja też, dlatego buduję dom. Nie widzę jednak nic n
          > agannego w dwupokoleniowych domach, gdzie rodzina się dogaduje i wzajemnie wspi
          > era.

          Ja też nie. Ale faktycznie, żeby móc żyć w domu wielopokoleniowym trzeba mieć normalną rodzinę. Widocznie nie każdy taką ma smile
        • zuzanna56 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:33
          chipsi napisała:

          > Nie widzę jednak nic n
          > agannego w dwupokoleniowych domach, gdzie rodzina się dogaduje i wzajemnie wspi
          > era.

          Ja absolutnie nic złego w tym tez nie widzę, ale nigdy nie chciałbym tak mieszkać, chocby dom miał 1000m2.
    • anorektycznazdzira Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:09
      Yyyyyy...? Ktoś Ci nadepnął na odcisk w innym wątku?
      Nie odnosząc się do odcisków tylko do pytanie: ja nie wystawiam walizek aż do kilku miesięcy po znalezieniu pracy. Nastepnie wystawiam, bo to dla zdrowia psychicznego latorośli dobre. Tak więc może to nastapiś niedługo po 18ce ale może jakiś czas po 25ce- zależy, czy dziecina studiowała i jak jej szło. Studenta utrzymuję, chyba, ze nie daję rady. Zamiast wystawienia walizek, opcjonalnie, gdybym posiadła duży dom, wybijam osobne drzwi o zamurowuję przejście pomiędzy częscią moją i latorośli, załatwiam formalności i osobne liczniki i voila, masz kochanie chałupkę od mamy w prezencie, skoro mnie na to stać. Tak samo, jeśli mnie będzie stać a bardzo bym chciała, to w momencie wyprowadzki z mojego obecnego mieszkania z przyjemnością wręczyłabym dziecku klucze do kawalerki. I tyle. Nie karmię, nie piorę gaci, nie wyznaczam godzin powrotu do domu i nie grzebię w koszu u dorosłego dziecka.
      • 18lipcowa3 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:40
        anorektycznazdzira napisała:

        > Yyyyyy...? Ktoś Ci nadepnął na odcisk w innym wątku?



        Ja.
    • default Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:16
      Można sobie planować i zakładać określone scenariusze, a potem i tak wyjdzie jak wyjdzie... Życie różnie się układa, niekoniecznie zgodnie z naszymi założeniami.
      Ciekawe ile tych mam, które deklarują "ma zarabiać na siebie, żadnego utrzymywania" faktycznie pogoni dorosłe dziecko i odetnie od kasy, jeśli się zdarzy, że nie będzie w stanie się samodzielnie utrzymać.
    • ashraf Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:21
      Jestem za szybkim usamodzielnieniem sie dzieci. Oczywiscie nie oczekiwalabym, ze student medycyny pojdzie dorabiac w knajpie, zeby dla zasady utrzymac sie samodzielnie, ale juz student zaoczny powinien ponosic, przynajmniej czesciowo, koszty swojego mieszkania w domu rodzinnym, bo to dorosly czlowiek, ktory wybral tryb studiow umozliwiajacy prace. Na rozrywki, przyjemnosci, student powinien zarobic sam. Po zakonczonej nauce (nie przedluzanej na sile, typu 2 x piecioletnie studia, zeby zostac na garnuszku u rodzicow) bede pomagac w wyprowadzcce - chetnie doloze sie do zakupu mieszkania, do oplat za wynajem - ale oczekuje, ze zamieszka oddzielnie i nauczy sie zyc jak dorosly czlowiek. Nie wyobrazam sobie mieszkania z rodzicami po slubie, to niezdrowe dla obu stron. Malzenstwo to czas wypracowania wlasnych regul, nauczenia sie zycia we dwoje i, za przeproszenie, chodzenia z gola d..a po mieszkaniu, jesli przyjdzie na to ochota. I konia z rzedem temu, ktorego rodzice w ogole nie beda sie wtracac. A wyciaganie argumentow z domem starcow sa niepotrzebne, bo rodzice ludzi dopiero co po slubie najczesciej nie sa niedoleznymi staruszkami. Jest czas opieki nad malymi dziecmi, jest czas opieki nad starymi rodzicami. Pomiedzy jest samodzielnosc jednych i drugich.
      • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:44
        Te chodzenie z gołą d.ą najlepsze tongue_out I dlatego po ślubie zamieszkaliśmy w bloku. Jednak gdy babcia umarła i że tak powiem zwolnił się parter - zamieszkaliśmy z rodzicami. Głównie z uwagi na moją córkę, pracę i niepełnosprawną siostrę. No i pomagamy rodzicom także z opłatami (oprócz oczywistych swoich własnych). Mimo wszystko nie przesiadujemy ze sobą godzinami, czasem jest chwila na wspólna kawę a wspólnym posiłkiem jest tylko kolacja wigilijna. Nie widzę różnicy gdybym mieszkała kilka kilometrów dalej.
    • 0dziecko Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:27
      tak teraz teoretyzując, bo mojemu dziecku do dorosłości jeszcze trochę brakuje

      jeżeli tylko pozwoli mi na to sytuacja finansowa, będę utrzymywać na studiach, wspomagać finansowo jeżeli będą niskie dochody (przy pierwszych zarobkach), nawet w życiu dorosłym będę wspomagać, jeżeli będę mieć, nawet dam lokum na start
      lecz moje dziecko nie usłyszy, że napewno coś dostanie, bo co miesiąc wypłata od rodziców, co to to nie, ale taka doraźna pomoc
      dlaczego?
      ano dlatego, że sama nie miałam możliwości finansowych do usamodzielnienia się (pomimo pracy w tzw.inst.prestiżowych smile ), nie otrzymywałam pomocy finansowej żadnej, wprost przeciwnie, dokładam się do życia, doszłam do wszystkiego sama
      wiem jak to ciężko
      napewno do końca studiów może być czas na mieszkanie w domu rodzinnym, później ...out, tak jest najzdrowiej
      i nie zgodzę sie z tym, że ci co nie dostali od rodziny na poczatek będą bardziej operatywni/przedsiębiorczy w życiu, różnie bywa
      wszystko w granicach rozsądku
    • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:45
      WYpad z chaty ... Mowy nie ma aby którekolwiek mieszkało z nami. Ultimatum i czas na wyprowadzke.
      • noname2002 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:52
        A jak nie znajdzie pracy albo znajdzie tylko taka, w ktorej nie zarobi na samodzielne zycie?
        Nie z lenistwa tylko dlatego, ze pracy nie bedzie(albo bedzie niskoplatna)?
        • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:54
          To powinno szukać aż znajdzie.
          • noname2002 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:58
            A jesli bedzie szukac 2-3 lata, to co zrobicie?
            • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:15
              Nie widzę takiej opcji, że zdrowy chłopak szuka pracy 2-3 lata bezskutecznie. To sorry, zrobi uprawnienia na wózek widłowy czy elektryczne i pójdzie na budowę, zawsze przez znajomych da się jakąś fuchę załatwić.
              • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:18
                no paczpani, a w takiej Hiszpanii prawie połowa zdrowej młodzieży marzy aby na takim wózku pracować
                • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:23
                  Problem ze znalezieniem pracy jakoś zawsze dotyczy tylko tych co to u starych na garnuszku siedzą... Jak ktoś samodzielny zyciowo stracił prace z moich znajomych to jeszcze nie słyszałem o przypadku aby dwa trzy lata szukał....
                  • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:29
                    adellante12 napisał:

                    > Problem ze znalezieniem pracy jakoś zawsze dotyczy tylko tych co to u starych n
                    > a garnuszku siedzą...

                    To chyba logiczne, że skoro nie znalazł, to siedzi na garnuszku. Gdyby znalazł, to by nie siedział.

                    > Jak ktoś samodzielny zyciowo stracił prace z moich znajom
                    > ych to jeszcze nie słyszałem o przypadku aby dwa trzy lata szukał....

                    Dużo łatwiej znaleźć pracę temu, kto już gdzieś wcześniej pracował.
                • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:24
                  A Grekom i Hiszpanom tak sie chce nagle pracować jak psu miauczeć...
                  Popacz pani jakie to nagle pracowite nacje się porobiły... Taaaaaaaaaa........
                • guderianka Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:24
                  bezrobocie w Hiszpanii jest dwa razy wieksze niz bezrobocie w Polsce
                  naprawde jest masa ogłoszen do pracy fizyvznej-od roznoszenia ulotek, prace w nocy (remanenty), na budowie, praca polegajaca na kopaniu działki, jezdzeniu autem z wielka reklama, pomoc przy rozładowaniu towaru itp
                  • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:31
                    z takiej pracy można się dołożyć do domowych wydatków, samodzielnie się nie utrzymasz

                    gratulacje dla pana powyżej...bo wszyscy Polacy to pijacy i zlodzieje
                    • guderianka Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:16
                      to zależy jak się spojrzy

                      Można mieszkać z kimś w wynajmowanym mieszkaniu (z partnerem,kolegami), dobrze funckonują kilkuosobowe "komuny"studenckie. Można też mieszkać samodzielnie w swoim mieszkaniu (np. sfinansowanym przez rodziców) np.kawalerce lub 2 pokojowym-wtedy zarobione w ten sposob pieniadze SPOKOJNIE wystarczą. Matematycznie : czynsz +opłaty-maks.700zł. Pozostaje 800zl na jedzenie (ja na 4 os+niemowlę wydaje ok 1100zł)i inne wydatki. Można jeszcze dorobić np. w pubie w nocy jako barman/kelner. Możliwości i układów jest naprawde wiele.
                  • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:30
                    guderianka napisała:

                    > bezrobocie w Hiszpanii jest dwa razy wieksze niz bezrobocie w Polsce
                    > naprawde jest masa ogłoszen do pracy fizyvznej-od roznoszenia ulotek, prace w n
                    > ocy (remanenty), na budowie, praca polegajaca na kopaniu działki, jezdzeniu aut
                    > em z wielka reklama, pomoc przy rozładowaniu towaru itp

                    I naprawdę uważasz, że z roznoszenia ulotek można się utrzymać?
                    We własnym czy wynajmowanym mieszkaniu?
                • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:31
                  Nie rozśmieszaj mnie, że ci wszyscy hiszpańscy absolwenci kulturoznawstwa, filmoznawstwa czy innej sztuki reklamy chcą i są w stanie ciężko orać fizycznie.
                  • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:33
                    podziwiam glłboką znajomość hiszpańskiego rynku pracy i struktury wykształcenia
                    • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:36
                      Wystarczy poczytać prasę ekonomiczną + mieć kontakt z osobami, które obecne realia tamtego rynku znają.
                      • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:38
                        po kilku latach spędzonych na projektach w Hiszpanii, śmiem twierdzić że znam tamtejsze realia trochę lepiej niż czytelnicy prasy ekonomiczne...
                        • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:40
                          I chcesz mi wmówić, że owi świeży absolwenci niewiadomoczego ale z ładną nazwą nadają się do konkretnej pracy wymagającej jakichś konkretnych prozaicznych umiejętności?!
                          • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:43
                            dziewczynko, w Andaluzji i Estremadurze nie ma pracy nawet dla kopaczy rowów i roznosicieli ulotek

                            ponad 30% młodych po ukończeniu szkoły ponad 3 lata nie może znaleźć żadnej pracy

                            żadnej
                            • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:45
                              Shit happens, przeinwestowali. Niech emigrują.
                              • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:46
                                nie wiem co co te anglojęzyczne wstawki

                                emigrują, i co z tego?
                                • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:54
                                  Nic, przyuczą się do czegoś i przetrwają. Wszystko jest lepsze niż siedzenie na głowie rodzicom przez dorodnych 25-30-latków i sępienie kieszonkowego.
                                  • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:59
                                    nie wiesz o czym piszesz, szczególnie jeśli chodzi o to "kieszonkowe"
                                    • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:18
                                      A kryzys to im Amber Gold zafundował.... Całe życie urabiali ręce po łokcie i teraz tak ich załatwili.... Okradli...smile)))))))))
                        • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:57
                          Hiszpańska firma dostarcza mi maszynę.
                          Termin dostawy - 01 luty.'10 termin dotrzymany - 28 sierpień.'10
                          Rozpoczynają montaż. Zakontraktowany termin montazu 21 dni od dostawy. termin uruchomienia maszyny 20 maja '11...... Fakt no co za niesamowite podejscie co za pracowity naród....
                          • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:09
                            Ciesz się że nie musiałeś liczyć na serwis włoskich monterów big_grin A już z niewłasnego doświadczenia wiem że w Grecji jest jeszcze ciekawiej.
                            • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:49
                              Nie cieszę się... Mam do czynienia na codzień z włoskimi monterami serwisem... Włosi w porównaniu z Hiszpanami to tak samo leniwe skurczybyki ale o niebo bardziej sumienni i o wiele lepiej zorganizowani. Co nie zmienia faktu że do Niemców, Szwajcarów, Francuzów dzielą ich lata świetlne
                              • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:18
                                Nie miałam przyjemności korzystać z usług żadnego Hiszpana (ale to zabrzmiało big_grin) ale uwierzę na słowo.
                                • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:19
                                  Nie miałam przyjemności korzystać z usług żadnego Hiszpana

                                  Tu jest Twoja parafia tu jest Twój chłop!!!!!!!!!!!!!!!! smile))))))))
                          • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:37
                            adellante12 napisał:

                            > Hiszpańska firma dostarcza mi maszynę.
                            > Termin dostawy - 01 luty.'10 termin dotrzymany - 28 sierpień.'10
                            > Rozpoczynają montaż. Zakontraktowany termin montazu 21 dni od dostawy. termin u
                            > ruchomienia maszyny 20 maja '11...... Fakt no co za niesamowite podejscie co za
                            > pracowity naród....

                            Zmień dostawcę, może ma Cię za kmiota, dlatego takie niefrasobliwe podejście, bo i tak wie, że niewiele zarobi, więc po kija ma się sprężać. Ja z hiszpańskimi firmami nie mam kompletnie żadnych problemów.
                      • myelegans Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:02
                        Duzej probki zawodowej w Hiszpanii nie mam, ale znajomi Hiszpanie, ktorzy maja rodzinny business, rzeznikami sa, nie moga znalezc chetnych do pracy w firmie, praca dla mezczyzn, owszem fizyczna, ale nie wyczerpujaco fizyczna, skoro ponad 60 letni ojciec ja wykonuje od 40 lat. Jak kogos znajda, to popracuja tacy 2 miesiace i wylatuja z powrotem na bezrobocie.
                        • gazeta_mi_placi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:30
                          Nie każdy nadaje się do mordowania z zimną krwią bezbronnych zwierząt.
                          • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:32
                            Morduje się w UBOJNI w rzeźni robi się sekcję.
                      • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:32
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Wystarczy poczytać prasę ekonomiczną + mieć kontakt z osobami, które obecne rea
                        > lia tamtego rynku znają.

                        To może poczytaj i skontaktuj się z kimś. Bo na razie bredzisz.
              • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:27
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie widzę takiej opcji, że zdrowy chłopak szuka pracy 2-3 lata bezskutecznie. T
                > o sorry, zrobi uprawnienia na wózek widłowy czy elektryczne i pójdzie na budowę
                > , zawsze przez znajomych da się jakąś fuchę załatwić.

                No ba, bo chłopaki po kursach na wózki widłowe to są rozchwytywani jak ciepłe bułki.
                I zarabiają takie kokosy, że ho-ho-ho, jakby to powiedział Santa Claus.
        • ashraf Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:05
          O to bede sie martwic zanim pojdzie na studia. Jesli wybierze durny kierunek, ew. pojdzie np. na akademie pedagogiczna "bo zawsze chcialam uczyc dzieci", choc pracy w szkolach od lat jest coraz mniej, to musi poniesc konsekwencje swojej glupoty. Niestety mam pelno takich znajomych, co to poszli na byle co, albo bez zastanowienia co beda po tym robic, a teraz jecza i wisza na rodzicach, bo pracy nie ma albo jest za 1000 zl. Zawsze mozna jeszcze wyjechac za granice.
          • noname2002 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:23
            A skad masz pewnosc, ze Twoje dziecko pojdzie na studia? Moze nauka mu bedzie przychodzila z trudem i bedzie wolalo byc np. hydraulikiem albo fryzjerka?
            • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:25
              A hydraulicy i fryzjerzy to u mamusi wszystkie mieszkają co???? Raczej to dotyczy absolwentów uczelni typu WSTG...
              • noname2002 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:31
                A ja nie mowie, ze mieszkaja, ja sie tylko zastanawiam skad u Arshaf pewnosc ze jej dziecko skonczy studia, skoro o ile dobrze kojarze, dopiero je urodzi.
                • adellante12 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:51
                  smile)) Grunt to wszystko dobrze zaplanować... smile))))
            • sundry Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:28
              A hydraulik i fryzjerka to jakieś po macosze zawody? Częściej zarabia się w nich lepiej niż po studiach.
            • ashraf Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:39
              Akurat hydraulicy i fryzjerki prace maja, wiec nie mam powodu do zmartwienia.
      • kamelia04.08.2007 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:36
        adellante12 napisał:

        > WYpad z chaty ... Mowy nie ma aby którekolwiek mieszkało z nami. Ultimatum i cz
        > as na wyprowadzke.


        i pewnie jeszcze oczekujesz, że dzieci beda sie toba opiekowac w jesieni zycia?

        przy takiej polityce przygotuj sobie zaplecze finansowe na stare lata.

        Bedziesz zgrzybiałym staruszkiem i bedziesz potrzebował iśc do lekarza, to ci dziecie powie: wex sobie tata taksówke, a jak jeszcze bardziej zaniemozesz, to szukaj domu spokojnej starosci.

        Byłaby to pewna sprawiedliwośc zyciowa: jak ty im, tak one tobie.
      • aquarianna Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:24
        adellante12 napisał:

        > WYpad z chaty ... Mowy nie ma aby którekolwiek mieszkało z nami. Ultimatum i cz
        > as na wyprowadzke.

        Taa. Już to widzę.
    • nowi-jka Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:51
      jak mnie tylko bedzie stac to moge utzrymywac moje dzieci do 40tki nawet ale nie tak na zasadzi e ze jak bym im nie pomogla to by zgineli ale moge im sponsorowac remonty wakacje samochód po co maja miec tak ciezko jak ja miałam.
      Jesli bedzie mi ciezko to wypchne ich do pracy podczas studiów bo wiem ze mozna pogodzic prace codziennie i stypendium naukowe na studiach dziennych. Niech chociaz na własne wyjscia mają.
      • nowi-jka Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:52
        acha bo nei dodałam
        ale nie bede z nimi mieszkac jak załoza rodziny
        nei mam duzego domu wiec troche dylemat odpada ale pomoc moja dla nich to pomoc w kupieniu wynajmie mieszkania im osobnego
        nei mam latwego charakteru nie chce byc ta zla tesciowa, taka w doskoku hjest zawsze łatwiejsza do przełkniecia
    • beverly1985 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:51
      Dziecko może sobie mieszkac u mnie jak długo chce, ale nie ze swoją rodziną. Pomysł dużego domu z dwoma oddzielnymi niezależnymi pietrami to nie dla mnie, nie bedę nigdy takiego domu miała.
    • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:53
      Ja nie chcę mieszkać z dorosłymi dziećmi.
      • bi_scotti Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:08
        triss_merigold6 napisała:

        > Ja nie chcę mieszkać z dorosłymi dziećmi.

        Dopisuje sie do klubu smile
        ... bo i nie mieszkam big_grin
    • guderianka Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:53
      Nie wiem co będzie gdy dzieci dorosną
      Ale zmierzamy do tego by były samodzielne jak najszybciej, nie zamierzamy powstrzymywac gdy zechcą studiować w innym mieście-wręcz będziemy do tego namawiać suspicious Hipotetycznie sytuacja, że "młodzi" mieszkają z nami jest możliwa ale mamy zamiar wspomóc dzieci w zakupie własnych mieszkan
    • lilly_about Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 10:57
      Chciałabym wychować dziecko na samodzielnego i zaradnego człowieka, ale walizek w życiu mu nie wystawię.
    • to_ja_tola Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:05
      non ja nie mam podejścia jak ematka,że po 18tce dziecko wio z domu i radz sobie samo.
      Mam nadzieję,że będę miała podejście jak moja mama.Będę pomagała kiedy będę miała.I dziecko też jako student może mieszkać w domu.Obawiam się nawet,że będę niepocieszona kiesy wyprowadzi się z domu jako student.Aaaaa,no i nie musi być tym studentem.
      • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:10
        no właśnie, na tym forum nie do pomyślenia jest, aby dziecko mogło zostać stolarzem, albo mechanikiem

        znaczy się może zostać, ale tak aby przy okazji zrobić dyplomik wink
        • kropkacom Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:13
          Większość dziewczyn ma tutaj tak około dziesięć lat aby dzieci z chałupy wykopać. Do tego czasu może zdarzyć się wszystko.
        • ashraf Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:16
          A ja nie wiem co niektorych oburza w pomysle, ze studia sa naturalna koleja rzeczy i skoro udalo sie to nam, naszym rodzicom i dziadkom, to bede raczej zakladac, ze uda sie i dziecku. Oczywiscie wszystko moze byc, ale po co zakladac, ze nie uda mu sie zdobyc wyzszego wyksztalcenia? Wiekszosc uczelni, jezeli wybierze sie studia zgodne z zainteresowaniami, to naprawde nie jest jakas orka na ugorze nie do przejscia.
          • kropkacom Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:21
            W jakim wieku maluszek?
            • wtopek Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:32
              nie są naturalną koleją rzeczy, bo nie każdy ma ochotę studiować
              • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:37
                Nie studiuje = idzie do pracy i dokłada do rachunków albo przechodzi na samodzielny wypas. Proste.
                • ashraf Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:44
                  Dokladnie.
              • ashraf Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:42
                Duzo zalezy od wychowania. Skoro wszyscy w rodzinie sa po studiach, to nie widze powodu, zeby i dziecko mialo studiow nie skonczyc. Co w tym takiego nagannego? A jak nie skonczy, to tez sie swiat nie zawali, byle wybral dobry zawod, z ktorego sie utrzyma. Podobnie ze studiami. Jak ma isc na byle co, byle tylko miec dyplom, to na wlasna odpowiedzialnosc. Studiuje sie nie dla dyplomu, a dla wlasnego rozwoju i poszerzenia wiedzy.
          • triss_merigold6 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:34
            Widzisz, ja zakładam, że dzieci pójdą na studia, właśnie dlatego, że dla mnie to naturalna kolej rzeczy. Zakładam również, że oprócz studiów będą posiadały jakieś konkretne umiejętności i uprawnienia, które pozwolą im znaleźć pracę niekoniecznie wymarzoną, ale pozwalającą przetrwać. Studiów totalnie od czapy, nieperspektywicznych, fanaberyjnych finansować nie będę.
    • kropkacom Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:09
      Moje dzieci nie mają jeszcze nawet dziesięciu lat. Jak rany... Tak, wolałabym aby szybko były samodzielne. O tym zresztą chyba każdy rodzic marzy, prawda? Życie pokaże jak będzie. Oczywiscie mogłabym na użytek forum jakiś gardzący i dumny tekścik puścić. Tylko po co?
      • lilly_about Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:14
        Po to, żeby pokazać, że tylko i wyłącznie wyprowadzka z domu świadczy o samodzielności.
      • ewma Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:20
        Osobiście mieszkam tylko z męzem i córka w domku.
        I uważam ,że osoby mieszkające razem z rodzicami w domach należy podzielić na dwie grupy.
        Pierwsza to osoby mieszkajace w dużym domu rodzinnym,z osobnymi piętrami,mieszkaniami i rachunkami.
        Z różnych względów wybrały taką opcję:opieka nad starszymi rodzicami,albo duży dom był budowany w celu zamieszkania dzieci na pietrze,itd.
        Druga grupa to ludzie ,którzy mieszkają z rodzicami w jednym domu,bo tak im wygodnie.
        Podam przykład na mojej znajomej.Mieszkają w duzym domu z rodzicami,niby piętra osobne,ale koleżanka żyje jak panienka pomimo 35 lat,bo: mamusia obudzi dziecko,ubierze,zaprowadzi do szkoły,potem dziadek pojedzie odebrać.W tym czasie babcia posprząta pieterko córki,upierze i ugotuje obiad,bo zaraz wnuczka wraca z e szkoły,potem na obiad wpada zięć,a na końcu córunia,która po pracy nigdy nie spieszy sie do domu,bo niby po co?
    • ewcia1980 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:11
      Moi rodzice utrzymywali mnie przez cały okres studiów.
      Studiowałam dziennie
      Mieszkałam w akademiku
      Dostawałam kasę na wszystko
      Stypendium naukowe lub to co dorobiłam w wakacje to była moja dodatkowa kasa.
      Mój mąż podobnie (tyle, że on w soboty pracował u ojca)
      Oboje uważamy, że to fajne rozwiązanie i jeśli podołamy finansowo to tak samo będziemy finansowo wspierać nasze dzieci.

      Co do wspólnego mieszkania to jeszcze teraz o tym nie myślę.
      Chociaż przeciwna wspólnemu mieszkaniu nie jestem o ile ludzie:
      - nie mają problemów z komunikacją
      - szanują swoją prywatność
      - szanują się wzajemnie
      - są do siebie pozytywnie nastawieni
      - no i mieszkają w domu (mieszkanie odpada) na dużym metrażu
      No i bardzo ważne - o ile właściciel nieruchomości nie ma podejścia - to moje, robię ci przysługę, że mieszkasz u mnie i masz tu gó..o do powiedzenia.

      My mieszkamy z moją mamą już prawie 7 lat (przez pierwsze 2 lata mieszkaliśmy jeszcze z moim tatą) i jesteśmy zadowoleni.
      W przeciwnym wypadku .... wyprowadzilibyśmy się.
      (bo finansowo to nawet lepiej wyszlibyśmy gdybyśmy przeprowadzili sie do mniejszego mieszkania)


    • noname2002 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:39
      Nie wiem co bedzie za 10 czy 15 lat, wiec niczego nie zakladam. Zycze synowi, zeby sie jak naszybciej usamodzielnil i zamieszkal osobno, tak jest najzdrowiej dla wszystkich.
    • lelija05 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 11:52
      Nie ma co się zarzekać, że zrobi się tak, lub siak, życie pokaże, nie wiadomo, co może się przytrafić za godzinę, a co dopiero, za kilka, kilkanaście lat.
      Poza tym, co komu pasuje, jeśli żyje się zgodnie w jednym domu, to dlaczego nie, jeśli lepiej osobno, to też nie problem, nie mnie oceniać i narzucać, jak kto ma żyć.
      I też nie chciałabym, by ktoś mówił mi co mam robić, bo akurat jemu wydaje się to jedynym słusznym i właściwym rozwiązaniem.
      • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:43
        O to to. Większość osób rozumie że każdy ma inne potrzeby i każdy żyje jak mu wygodniej. Mieszkając z rodzicami rozumiem potrzebę mieszkania oddzielnie tak jak i plusy mieszkania z rodziną. Może atakowanie czyjegoś stylu życia bierze się z własnych kompleksów, zazdrości, niezadowolenia z podjęcia odmiennej od krytykowanej decyzji?
        Co innego gdy ktoś narzeka na forum bo mu się mieszkanie z rodzicami nie podoba/nie daje rady w osobnym mieszkaniu. Ale żeby uszczęśliwiać kogoś na siłę, wmawiać że na pewno mam źle? smile
        • lelija05 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:27
          Zawsze się ktoś taki trafi, kto będzie wmawiał, że to co mówi, to racja, a ty się zastosuj.
          Mało to takich? I chyba faktycznie to jakieś kompleksy, brak pewności siebie, takie na siłę szukanie potwierdzenia własnych wyborów u innych.
    • joanna_poz Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 12:49
      nie wiem, co będzie, ale jednego jestem pewna:
      moj syn nie zamieszka ze swoją malżonką i dziećmi pod wspolnym dachem ze mnąsmile
      takiej opcji nie dopuszczałam u siebie samej i u niego tym bardziej.
      • marzeka1 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:22
        O, a mnie ten problem jak najbardziej dotyczy, bo mam syna lat 18 w klasie maturalnej- i jest tak: wybiera się na studia i chociaż mógłby studiować w naszym mieście- chcemy, by ruszył się z domu- po to, aby złapać trochę samodzielności, życia bez rodziców na co dzień, samemu organizowania sobie codzienności. Jeśli nie dostałby się na studia, które chce i do wyboru byłaby szkoła pomaturalna/policealna - też musi być poza naszym miastem.

        Nie wchodzi w grę opcja "syn się żeni i wprowadza z żoną do swojego pokoiku"- mam mieszkanie i NIE CHCĘ mieszkać z synami, gdy założą rodziny- za to na siłę nie będę wyganiać z domu, gdy będą kawalerami. Chcemy jednak, aby sami poczuli, tak jak kiedyś ja czy mąż- że NATURALNE jest odejście z domu i stworzenie własnego domu.
    • figrut Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:27
      Gdy dorosną, to się wyprowadzę. Dom jest dzieci, a ja kiedy dorosną nie chcę być babcią na pełen etat, tylko cieszyć się życiem kiedy nie będę miała już tyle obowiązków.
      • marzeka1 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:33
        My ewentualnie rozważamy sprzedaż naszego mieszkania (4 pokoje + antresola, czyli jakby 5 pokój) , kupno dla siebie 2-pokojowego, a za resztę pieniędzy pomoc dzieciom w usamodzielnieniu się- niech to będzie na wpłatę na początek własnego M.
        • zuzanna56 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:37
          Nie wiem, co zrobię, na razie moje młodsze dziecko ma dopiero 11 lat. Raczej pozostaniemy w swoim niewielkim domu, a dzieciom mam nadzieje, że uda nam sie dac pieniądze na może 1/2 mieszkania. A może i dom sprzedamy za 15 lat, nie wiem, ale nie chciałabym tego. Gdybym została sama, to chyba tak, przeniosłabym sie do kawalerki. Razem z dorosłymi dziećmi i ich małzonkami nie mam zamiaru mieszkać, ani z teściową ani z mamą.
    • tosterowa Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:31
      ojej, ale się przejęłaś tamtym wątkiem.
      Mnie nie interesuje, jak kto żyje, pewnie tak, jak może i mu wygodnie, ale napisałam w tamtym wątku, że to jest kwestia budowania własnej autonomii, a nie da się tego zrobić, moim zdaniem, bez faktycznej odrębności od rodziców, tak samo, jak bez odrębności finansowej oraz emocjonalnej. Dla mnie to są warunki konieczne nie tylko samodzielności, ale i po prostu wolności.
      Co do tematu - nie wyrzucę dziecka z domu, tylko dlatego, że skończy 18 lat. Ale mam nadzieję, że mój syn zrobi to, co ja, jak byłam młoda, czyli uzna, że sam chce się wyprowadzić.
      Natomiast mieszkania z dorosłym dzieckiem (po studiach) albo z nim i z jego rodziną sobie nie wyobrażam, na dzień dzisiejszy oczywiście.
      • chipsi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:50
        Ano przejęłam, pewnie nieco za bardzo. Akurat jestem po rozmowie z osobnikiem, który mi zarzucił to samo co lipcowa, sam mieszkając kontem u znajomego, pracując dorywczo i mając kredyt, który spłacają mu rodzice. Beton.
    • kara_mia Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 13:42
      Dzieci na stanie szt 2.
      1- juz po 18 urodzinach. Otrzymało klucze do kawalerki i stosowny akt notarialny. Posiada własny dochód na czas nauki. Ma możliwość dofinansowania od nas na uzasadnione potrzeby.

      2- za parę tygodni 18 urodziny. Z własnej chęci i samodzielnego załatwienia wyjechało z domu "do szkół" mając 15,5. Obecnie wymaga dofinansowania, podjęło pracę prawnie dozwolona.

      Skoro mieliśmy możliwości finansowe, powyższe uznaje za zupełnie normalne i trudno mi sobie wyobrazić obecnie mieszkanie z jakimkolwiek dzieckiem.
    • kamelia04.08.2007 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:30
      ja nie jestem z tych, co wystawiaja walizki i radz sobie sama.
      Studuiujaca młodziez utrzymam, na starcie zyciowym pomoge, jak bedę mogla to i poxniej wespre nie tylko dobrym słowem.

      nie chce, by córki sie zażynały po knajpach, czy przy sprzataniu, by niedajadały i niedosypiały, by zarobic na chleb ze smalcem, bo matka uznała, ze 18-lat znaczy "samodzielna ekonomicznie".

      na starcie zyciowym trzeba miec kupe kasy, nawet jak sie wynajmuje mieszkanie, trzeba zaplacic czynsz z góry, wplacic kaucje, miec umowe na czas nieokreslony i odpowiednio wysokie zarobki. A jak juz dadza klucze do tego wynajetego lokum, to wchodzi sie do pustych scian, nawet zarówki nie ma. wszystko trzeba kupic,

      Moi rodzice nie kazali mi sie wyprowadzac, gdy studiowałam, wiec nie widze powodu, by funkowac takie cós moim córkom, ot tak a proiri.
      • kamelia04.08.2007 Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:33
        nie chciałabym tylko mieszkac z zieciami, no ale to mi nie grozi, bo we Francji trzeba byc milionerem, a na pewno bogatym, by mieszkac w wielopokoleniowym domu.
      • lilly_about Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:53
        Święte słowa!
      • gazeta_mi_placi Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 15:24
        Może we Francji jest tak z wynajmem, w Polsce raczej nikt nie będzie dopytywał a tym bardziej żądał udokumentowania wysokich zarobków. Kaucja czasem się zdarza (choć ja osobiście w dwóch miejscach akurat nie płaciłam), na ogół jest to równowartość jednego czynszu, maksymalnie dwóch. Mieszkania do wyboru do koloru, są z pełnym wyposażeniem (lepszy lub gorszy standard, ale jest) - meble, pralka, zmywarka, lampy, odkurzacz, nawet garnki, są także mieszkania nieumeblowane.

        >> nie chce, by córki sie zażynały po knajpach, czy przy sprzataniu, by niedajadał
        > y i niedosypiały

        Córki często kopiują zachowania matek, zatem akurat wierzę że do pracy nie będzie im spieszno smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:31
      > 18-te urodziny i pakujecie mu walizki?

      nie.

      > Dajecie ultimatum że może studiować pod warunkiem że pójdzie do pracy i sam się utrzyma?

      no way!

      > Macie duży dom, dwa niezależne piętra, na każdym niezależne mieszkanie. Oczekujecie że dziecko się wyprowadzi mimo dobry relacji z Wami?

      nie. dopóki nie założy rodziny moze spokojnie mieszkac u nas. to i tak zawsze bedzie jej dom, nawet jak bedzie miala wlasny.

      > A jeśli zamieszkacie pod jednym dachem z dzieckiem, jego małżonkiem i dziećmi to będziecie je utrzymywali mimo że oni zarabiają 2x więcej?

      no nie, zarabiających nie bede utrzymywac.

      > Będziecie im prać majtki i myć okna?

      tak, o ile oni beda np zmywać naczynia albo kosić trawe big_grin czyli jakis podział obowiazków być musi.
    • myelegans Re: Gdy Wasze dzieci dorosną 20.11.12, 14:55
      Zalezy, bedziemy pomagali, ale beda pewne oczekiwania i warunki. np. bede bardzo naciskala na prace w weekendy, albo w jakims niewielkim wymiarze juz w liceum. Na pewno czesc wakacji, zeby zarobic na wlasne przyjemnosci.
      Sfinansujemy studia, albo ich czesc, co bedzie poteznym wydatkiem, na dzien dzisiejszy 50tys USD/rok samego czesnego czyli ok cwierc miliona na same studia wyjdzie, wiec jak dla mnie to wystarczy na start. Szanse nikle, ze bedzie to w tym samym miescie, ale jak bedzie mialo finansowy sens, to dziecie w domu mieszkac moze, ale na przyjemnosci, benzyne, oplate za samochod bedzie musialo sobie samo finansowac.
      Jak trzeba bedzie mu pomoc w okresach przejsciowych przed znaleziem pracy, albo pomiedzy jednymi studiami, podyplomowka i praca, to pewnie, ze pozwolimy pomieszkac w domu.
      Ale odetniemy zrodelko w momencie, kiedy pojawi sie pasozytnictwo.
      Damy wedke, nie rybe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja