triss_merigold6
29.03.13, 14:51
Lekko się zszokowałam po paru wątkach poświęconych życiu towarzyskiemu nastolatków na sąsiednich forach. Przypuszczam, że gdyby do męża ematki regularnie wpadali znajomi o dowolnych i niekonsultowanych porach, siedzieli do nocy lub nocowali bez uzgodnienia, kąpali się spontanicznie i w ogóle czuli bardzo swobodnie, to ów mąż zostałby stanowczo przywołany do porządku.
A nastolatkowi/nastolatce zdaniem wielu osób wolno. Wolno zapraszać dzień w dzień przyjaciół, spędzać noc z dziewczyną czy chłopakiem kiedy rodzice są w domu i w ogóle wolno uprawiać swobodne życie towarzyskie i prywatne, a rodzice mają to zaakceptować, nie wyganiać małolatów i nie ograniczać.
Podobno młody człowiek ma prawo... A jak do owego prawa ma się prawo rodziców do spokoju, komfortu i odpoczynku we własnym domu?