Witam emamy.
O toksyczności mojej matki ,połączonej z brakiem szacunku do kogokolwiek i przekonanej tylko o swojej racji pisać może nie będę - kto zetknął się z taką postawą ten wie o co chodzi. Egoizm i manipulowanie , awanturnictwo i wzbudzanie litości. Ostatnio zostałam wydziedziczona bo chyba zabrakło już argumentów

. Strasznie szkoda mi taty - całe życie starał się sprostać jej wymaganiom a zawsze wszystko było nie tak. Ale do sedna . Nie pozwalam matce na manipulowanie w mojej rodzinie ,ale mam jej tak serdecznie dość , że z chęcią ograniczyłabym te kontakty do zera. Przykro tak pisać , ale taka jest prawda.Od trzech miesięcy nie rozmawiamy i aż mam wyrzuty sumienia, że tak jest lepiej. Ale jak w takim razie układać kontakty z ojcem- on sam nie chce do nas przyjeżdżac , bo matka żyć mu potem nie daje, a on chciałby już mieć choć trochę spokoju na stare lata. Niedługo Komunia młodej -ona tez pyta o babcię i na pewno kuma , że coś jest nie tak.
Jeśli są tu dziewczyny które odważyły się na mniej lub bardziej radykalne rozwiązania to byłabym wdzięczna gdyby napisały ,choć wiem że to bardzo osobista sprawa. Może znajdę w końcu jakieś rozwiązanie . Bo w to, że zmienię prawie siedemdziesięcioletnią kobietę przestałam już wierzyć .
Pozdrawiam.