Dodaj do ulubionych

Emigracja plusy i minusy i rozkrok :)

15.04.14, 19:38
Zakładam kolejny wątek bo tamten zamienił się [i][w strzyżone golone /i] i moje_na_wierzchusmile
Ja się niejednokrotnie zastanawialam czy mój wybór życiowy podjęty w wieku 23 lat pod wływem sytuacji geopolitycznej i wielkiej miłości miał sens.
Czasu nie wrócę i nie mam zwyczaju zastanawiania się co by było gdybysmile
Jednak mam przemyślenia dotyczące tego co to znaczy byc emigrantem , jak ten fakt uksztaltował moje zycie.
Po pierwsze nie wiem co by bylo gdybym zostala w Oj. Moim wszystkim kolezankom się poukładało we Wrocławiu lepiej lub gorzej raczej lepiej ale bez fajerwerków.
Czasem im zazdroszczę spokojneej drogi krok po kroku , przeżycia zamiany totalitaryzmu na demokrację na miejscu , bez mojej perspektywy.
Ja nie mam problemu z tym że jestem Polką i nigdy tego nie ukrywałam ani się nie wstydziłam nawet w czasach kiedy w DE Polak był synonimem zlodzieja samochodów i handlarza na rynku w Berlinie mowiłam do dzieci zawsze po polsku i kazdy znajomy Niemiec wiedział kim jestem. Emigracja dała mi bardzo dużo. Perspektywę i tolerancje , języki , możliwość obejrzenia kawalka Europy.
Zabrala mi codzienną obecność mojej Rodziny w zyciu moim i i moich dzieci , zmarnowanie szans zawodowych , i rozroksmile
Ja się w zasadzie wszędzie czuje dobrze i szybko się asymiluje ale mam poczucie że nigdzie nie przynależę.
W krajach gdzie mieszkałm zawsze bylam z zewnątrz chociaż dostosywowalam się szybko do miejscowych zwyczajów plemiennych i uczylam jezyka.
W Polsce czuję się nie do końca u siebie.
Gdybym miala mozliwość pracy i zarobienia takiej kasy zebym mogła żyć skromnie i spokojnei we Wrocławiu pomknęłabym natychmiast do Oj...
Ale czy na pewno ?
Kocham Oslo , lubieeNorwegów, tutaj wiem jak sie zachować , mam swoje ścieżki i z
akamarki , znam mentalność tych ludzi.
W Polsce mimo że mowie bez akcentu i to jest moje dzieciństwo i mlodość są momenty że czuję się obco choć muszę przyznać że zdarza mi się to coraz rzadziej.
Jestem fanką Polski , uważam ze to wspaniały kraj z ogromnym potencjałem , to co się zdarzyło w Polsce na moich , juz starych oczach , to mistrzowstwo świata.
Ale jestem w rozkroku bo nie wiem czy po tylu latach umialabym na nowo zamieszkac w Polsce a na emigracji nie do końca jestem u siebie ...

Obserwuj wątek
    • edelstein Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 20:02

      Nie mam tego problemu.Dla mnie zycie w Polsce nie wchodzi w rachube.To nie jest moj kraj,nie czuje sie u siebie.Moj dom jest tu,doslownie i w przenosni.Powrot do Polski bylby dla mnie zyciowa porazka,horrorem i katastrofa.

      Nie zazdroszcze ludziom,w takim rozkroku.To musi byc meczace.


      "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
      Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
      Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
      Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
    • najma78 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 20:10
      Ula, emigracja lub nazwijmy to zycie w innym kraju/krajach nie jest dla kazdego, widocznie ty nalezysz do takich osob. Nie wiesz jakie byloby twoje zycie gdybys nie wyjechala, ale jakie to ma znaczenie? Wszyscy ludzie wybieraja cos wiec nie doswiadcza czegos innego. Nie wiem z jakich powodow wyjechalas, ale wyglada na to ze nie bylas i wciaz nie jestes przekonana do tego, a nawet ze wcale tego nie chcialas. Polske nazywasz swoja Ojczyzna, z jakiego powodu? Dlatego ze to kraj pochodzenia twoich rodzicow czy miejsce w ktorym sie urodzilas i doroslas, czy moze dlatego ze nigdy nie utozsamilas sie z innym miejscem, nie poczulas, ze to twoje miejsce/a?
      Szczerze to uwazam ze zawsze sie bedzie pamietalo gdzie sie urodzilo, wyrastalo itd, nie ma powodow aby temu zaprzeczac, czy sie wstydzic, bo niby dlaczego? Jednak mam jakies wrazenie (moze niesluszne) ze Polacy jako nacja maja jakis mark, ich pochodzenie, narodowosc nie jest tym czym jest dla innych a jest jakiegos rodzaju obciazeniem dziwnego, zle pojetego patriotzmu, obowiazku udowdnienia ze sie dobrym Polakiem/a, ze sie nie zdradza ojczyzny itp. Jak w tym dlugasnym kolejnym watku - Polak ktory wyemigrowal musi byc rozdarty, nieszczesliwy, poraniony, gorszy, teskniacy itd.
      • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:04
        Ja uważam że mój problem jest prostysmile
        Jeżeli popelniłam jakiś błąd to nie był wyjazd z Polski tylko z DE.
        Po 15 latach w Norwegii najchętniej mówię po niemeicku , z dziećmi rozmawiam po polsku tylko bo tak sobie życzą ( córka ) lub z rozsądku ( syn).
        Wiem więcej na temat codziennego zycia politycznego DE niz Norwegii i Polski, czytam głównie po niemiecku i ogolnie germańskość nadal dominuje w moim życiu.
        Swietnie się też czulam w Paryżu dokąd wyjechałam z PL , pierwszy kraj emigracji.
        Może gdyby moja emigracja była z kraju A do B to bym nie miała takiego poczucia rozkroku , nie wiem.
        Poza tym brakuje mi tego że siedem lat po wyjeździe 1983 - 1990 nie byłam w Oj i nie widziałam na wlasne oczy zmain zachodzacych w Polsce.
        Z drugiej strony moja wlóczykijjowatość powoduje że szybko się czuję wszędzie jak u siebie.
        Teraz Oslo jest moim centrum bo tu mam pracę i mój syn czuje się tu najlepiej , Młoda też chętnie tu wpada.
        Moje dzieci w PL też lubią być , maja chyba taką niespokojność ducha po mnie.
        Młoda ma teraz plany i patrzy na to co dla Niej jest ważne zawodowo i na przyszły rok ma rozrzut od Brukseli poprzez Poznań po Wiedeń i Drezno zależy co z Jej planów wypali.
        A docelowo ma zamiar zamieszkac we Wroclawiusmile))
        Zobaczymy.
        • princess_yo_yo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:22
          z ciewawoci, niemiecki jest popularny w norwegii? czasem zerkam na norweskie seriale, ostatnio mammon I jezyk wydaje mi sie nie do przejscia. ale to moze dlatego ze u mnie w tv bardzo zadko pojawiaja sie jakiekolwiek nieanglojezyczne produkcje I tym samym to ze tv mowi do mnie jezykiem ktorego nie rozumiem jest dziwnym przezyciem.
        • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:31
          Twój problem wcale nie jest prosty, bo oprócz wielu krajów jakie przemierzyłaś dochodzi czynnik osobowości, która zawsze rzutuje na "przepracowanie" własnej emigracyjnej sytuacji. Ja się nie czuję kompetentny , żeby wysnuwać wnioski z opisanej przez Ciebie drogi życiowej.

          Chciałbym za to zwrócić uwagę na jeden szczegół. Gdy w drugiej połowie lat 80-tych w Ameryce Płd. spotkałem pokolenie powojennej emigracji i rozmawialiśmy o Warszawie, to się okazywało, że przez kilkadziesiąt lat nader niewiele się w tym mieście zmieniło. Tam gdzie stał czerwony dom, tam nadal stał ten sam budynek. Ulice, punkty charakterystyczne, sklepy itp. trwały prawie niezmienione przez dziesięciolecia. Po 1989 roku, zrazu powoli, a potem coraz szybciej i szybciej zaczęły przyspieszać rozmaite zmiany. Dziś mogę powiedzieć, że Warszawa sprzed 10-15 lat i teraz, to niesłychanie odległe od siebie byty. Nowe wielkie centra handlowe w których koncentruje się życie, nowe obwodnice w granicach administracyjnych miasta, nowe lotnisko, nowe sieci sklepów od spożywczaków począwszy.... etc. etc. - to wszystko sprawia, że ktoś kto wyjechał 10 lat temu i przyjedzie teraz, JUŻ MOŻE SIĘ CZUĆ WYOBCOWANY. I to jest ta pułapka emigracji, bo on wciąż żyje mentalnie w roku 2004, którego już tu nie ma. Sam się często dziwię temu, jak szybko zmienia się otoczenie. Najbardziej wypasione bloki z lat 90.tych dziś są starociami (byłem dziś w takim i zasapałem się wchodząc na czwarte pięto bez windy - mieszkam w nowym trzypiętrowym i winda jest tu jako oczywisty standard, nie wspomnę już o parkingu podziemnym).

          Reasumując, dla mnie niesłychanie ważne są własne korzenie i ochronna otoczka jaką daje bytowanie w strukturze społecznej narodu oraz swoim kręgu towarzyskim (ja utrzymuję przyjaźnie od żłobka/przedszkola/szkoły - najstarsze liczą 35 lat !). Emigracja tego wszystkiego pozbawia i dlatego jest dla mnie nie do przyjęcia.
          • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:40
            Tfu, moje najstarsze przyjaźnie liczą więcej niż 35 lat.... błędnie odmłodziłem się wink
          • snakelilith Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 22:05
            riki_i napisał:


            > Reasumując, dla mnie niesłychanie ważne są własne korzenie i ochronna otoczka j
            > aką daje bytowanie w strukturze społecznej narodu oraz swoim kręgu towarzyskim
            > (ja utrzymuję przyjaźnie od żłobka/przedszkola/szkoły - najstarsze liczą 35 lat
            > !). Emigracja tego wszystkiego pozbawia i dlatego jest dla mnie nie do przyjęc
            > ia.


            Nie zgodzę się. Jestem już 25 lat na emigracji i ciągle utrzymuję kontakty z polskimi przyjaciółmi. To mała grupa, ale kontakty za to są głębokie i intymne. Przez nowe media nawet intensywniejsze niż jeszcze 10 lat temu. Więc niczego się nie traci. Ale wiem, że wiele osób nadużywa słowa przyjaciel, dla każdego znajomka, z którym spotyka się na grila i wódkę dla wspólnego zabicia czasu oraz ponarzekania na politykę. Ja rozumiem to trochę inaczej. I przyjaciół mam także na emigracji. Mentalność kraju, w którym mieszkam nawet bardziej mi odpowiada, Polska mnie często bardzo męczy i po krótkiej wizycie w niej jestem zadowolona, że wracam znowu do domu. W ogóle nie interesuje mnie, że od mojego wyjazdu pojawiły się w Polsce jakieś nowe domy, zapełniły sklepy i ludzie mogą sobie pozwolić na smartfona. Polska to ciągle duszny, nietolerancyjny kraj, wymagający dostosowania się do nudnej przeciętności jednego słusznego życiowego schematu. Przekonuję się o tym za każdym razem. Nie chciałoby mi się już buntować i z tym walczyć, za stara na to jestem.
            • jan.kran Re: Breslau/Wrocław 15.04.14, 22:27
              Nie mam czasu pociągnąc tematu bo mi rzecywistość  za plecami skrzeczy w postaci syna który rano leci do Berlina na wielkanocny workshop capoeira i nic nie spakowane a raczej chaos dookołasmile
              Riki napisał o obrazie Warszawy.
              Ja mam co najmniej potrójny obraz mojego Miasta.
              Pierwszy to moja mlodość , czasy PRL .
              Drugi to Wrocław współczesny.
              Trzeci to Breslau.
              O prawdziwej historii mojego Miasta dowiedziałam sie dopiero na emigracji...
              Dla mnie to temat rzeka. Kiedyś napiszęsmile
              Ale ja nie mam problemu przyjeżdżając do Wrocławia że sie zmienia i to akceptuję.
              Natomiast pamiętam kiedy moja Mamusia odwiedziła mnie DE i widziała jak bardzo tęsknię za Wrocławiem a nie wiedziałam czy i kiedy tam pojadę , nie chodziło o rozkrok emigrację i chęć powrotu tylko ja po prostu nie mogłam wtedy pojechac do Polski zapytala mnei jakie miejsce bym chciala najbardziej zobaczyć.
              Ostrów Tumski powiedziałam...
              I rzeczywiście po siedmiu latach to było pierwsze miejsce oprócz domu Mamy i Ojczyma jakie odwiedziłam.
              Teraz to Kosmos dla wielu że żeby pojechać do własnego kraju trzeba się zrzec jego obywatelstwa.
              Ja tak miałam i dlatego sobie cenię to że jak mi teraz strzeli do głowy pomysł na odwiedzenie kraju / raju to mogę tam być za parę godzinsmile
            • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 22:42
              Wiesz, to zależy od indywidualnego podejścia. Dla mnie utrzymywanie towarzyskiego kontaktu to jednak jest tete a tete w realu - wypicie piwa, połażenie po znajomych okolicach, obgadanie znajomych którzy są na miejscu, zorganizowanie imprezki czy kilkudniowego wyjazdu w Polskę, omówienie aktualnych zdobyczy erotycznych itp. Nie wyobrażam sobie utrzymywania kontaktu z przyjaciółmi wyłącznie via skype, telefon i sms. To by się szybko wypaliło z racji zaczepienia w odmiennej rzeczywistości.

              Co do zmian, to mi nie chodziło w pierwszym rzędzie o gadżety, nowe budowle czy rosnącą stopę życia, tylko o wiążące się z tym wszystkim zmiany kulturowe. W Polsce jednak żyje się inaczej niż 20 lat temu. A czy jesteśmy "dusznym nietolerancyjnym krajem" to można dyskutować. Taka tęcza na pl. Zbawiciela w Warszawie jest palona regularnie, ale z drugiej strony wielu znanych gejów z dumą obnosi swe gejostwo i żadna krzywda im się nie dzieje. Na pewno są wielkie różnice między poszczególnymi regionami Polski - co innego Warszawa, a co innego Białystok itp.
              • snakelilith Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 00:49
                riki_i napisał:

                > Wiesz, to zależy od indywidualnego podejścia. Dla mnie utrzymywanie towarzyskie
                > go kontaktu to jednak jest tete a tete w realu - wypicie piwa, połażenie po zna
                > jomych okolicach, obgadanie znajomych którzy są na miejscu, zorganizowanie impr
                > ezki czy kilkudniowego wyjazdu w Polskę, omówienie aktualnych zdobyczy erotyczn
                > ych itp. Nie wyobrażam sobie utrzymywania kontaktu z przyjaciółmi wyłącznie via
                > skype, telefon i sms. To by się szybko wypaliło z racji zaczepienia w odmienne
                > j rzeczywistości.

                Ale to są według mnie kontakty towarzyskie, które mam ze znajomymi też na emigracji. Mam bowiem o wiele więcej wspólnego z ludźmi mieszkającymi tutaj, niż z tymi w Polsce. Problemy tubylczego społeczeństwa, kultura, polityka, rozrywka, sprawy zawodowe i inne rzeczy związane z krajem mojego wyboru o wiele bardziej mnie dotyczą niż spadające gdzieś na Wschodzie samoloty i zbiorowa histeria medialna na ten temat. Nie mieszkam bowiem w polskim gettcie i czuję się całkowicie zintegrowana. Łapię wszelkie lokalne niuanse i czuję się nawet cząstką specyficznego regionu, bo kraj jest duży i o wiele bardziej heterogenny od Polski. Owszem, żyję w innej rzeczywistości niż moi polscy przyjaciele, ale to interesujące, bo jestem w wieku kiedy pęd owczy się kończy, nie muszę już nikomu niczego udowadniać, a człowieka nachodzi pewna refleksja i chciałby czasem podyskutować z ludźmi patrzącymi na życie z innej perspektywy podyktowanej innymi okolicznościami i inną sytuacją. Dlatego bardzo świetnie rozmawia mi się z polskimi przyjaciółmi. A widujemy się nawet często, bo wszyscy możemy przecież dzięki tanim liniom lotniczym podróżować.


                > Co do zmian, to mi nie chodziło w pierwszym rzędzie o gadżety, nowe budowle czy
                > rosnącą stopę życia, tylko o wiążące się z tym wszystkim zmiany kulturowe. W P
                > olsce jednak żyje się inaczej niż 20 lat temu.

                Nie. Masz ciągle na myśli zmiany ekonomiczne związane z pewnymi konsekwencjami społecznymi. Zmiany kulturowe wymagają więcej czasu. Nie masz pojęcia, jak mało w Polsce się w ciągu tych 25 lat zmieniło. Nie mam najmniejszych problemów podczas moich wizyt ze znalezieniem się w tej nowej Polsce. Wszystko jest takie swojskie, znane i przewidywalne. Wiem co ludzie powiedzą, jak zareagują i dlaczego. Czasem nie znam jakiegoś serialu, ale dwa odcinki i jestem na bieżąco z polską rzeczywistością. I przypomina mi się dlaczego tak bardzo chciałam z tego kraju wyjechać. Nie dlatego, że chciałam więcej szmalu, czy innych fajnych, kolorowych rzeczy, jako kryzysowe pokolenie nie miałam większych wymagań, ale strasznie ciasno mi było w tym kraju. Wolność, to nie tylko wolne wybory, to także wolność mentalna, a tego w kraju jeszcze nie masz. Nie zapominaj też, że Polska to nie jest Warszawa i nie wszyscy pochodzimy ze stolicy. Nie przechodziłeś może prowincjonalnego piekła, więc możesz unosić się arogancją, ale to twoje spojrzenie jest ograniczone, bo wychodzisz ze stereotypu jednego słusznego Polaka, który ma jakieś tam potrzeby i cechy. Ale ludzie w Polsce wcale tacy nie są. Oni tylko takich grają z obawy przed społecznym ostracyzmem, nieprzyjemnościami, czy stratą sympatii bliskich im osób. Często nie wiedzą nawet, że można inaczej niż wszyscy. Ja na emigracji mogę być sobą, bo inność jest tu regułą, a nie wyjątkiem, który w Polsce trzeba koniecznie opatrzyć odpowiednią etykietą i w ramach "nowoczesności" z wielkiej łachy pozwoilć żyć obok siebie. Tylko nie za blisko, bo można się jeszcze zarazić. wink
                • chocolatemonster Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 03:53
                  Mam podobne przemyslenia mimo,ze mieszkam w kraju znacznie mniejszym niz Polska.
                • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 09:59
                  @ snakelilith

                  Hmmm, taka dyskusja z ludźmi "patrzącymi z innej perspektywy" jest oczywiście twórcza i fajna, ale... dla mnie to już jest kontakt rozwodniony, okazjonalny, skupiający się na jakiejś chwilowej syntezie dotychczasowych życiowych przeżyć. No i raczej jest to takie spojrzenie wstecz. Przyjaźń w moim rozumieniu polega też na tym, że umawiam się z kumplem i mogę się z nim spotkać za godzinę, aby porozmawiać zarówno o sprawach eschatologicznych , jak i nowej dupie Kolegi Kazia. Nawiązywanie nowych znajomości na emigracji imho nie jest w stanie tego zastąpić - oczywiście możesz mieć dokładnie przeciwne zdanie. BTW ja w ogóle dość ostrożnie podchodzę do nawiązywania bliższych relacji przyjacielskich przez osoby mocno dorosłe, b. często są one podszyte fałszem (szczególnie wśród kobiet).

                  "Spadające na Wschodzie samoloty" i sekta pisiorów to jednak tylko fragment Polski, związany głównie z pokoleniem 60+ . Polska też jest heterogenna, a w samej Warszawie można wydeptywać ścieżki zarówno szlakiem martyrologii narodowej, jak i szlakiem klubów gejowskich - co kto lubi wink

                  O zakisłych polskich klimatach prowincjonalnych mam niestety pojęcie nader blade, więc uchylam się od polemiki. Co do przewidywalności tego "co ludzie powiedzą" i co pokaże telewizja w kolejnym odcinku serialu mogę powiedzieć, że zależy jacy ludzie i jaki serial. "Świat według Kiepskich" potrafi zaskoczyć jakąś celną puentą rzeczywistości, z kolei większość paradokumentów to trash tv, której oglądanie powoduje jedynie zażenowanie (a w zasadzie fremdschämen - nie ma dobrego polskiego słowa na to uczucie).

                  Być może moje spojrzenie jest ograniczone specyficzną warszawską perspektywą - nie neguję tego.
                  • snakelilith Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 11:42
                    riki_i napisał:

                    Nawiązywanie nowych znajomości na emigracji imho nie jest w stanie tego zast
                    > ąpić - oczywiście możesz mieć dokładnie przeciwne zdanie. BTW ja w ogóle dość o
                    > strożnie podchodzę do nawiązywania bliższych relacji przyjacielskich przez osob
                    > y mocno dorosłe, b. często są one podszyte fałszem (szczególnie wśród kobiet).

                    Rozumiem, że tobie mogą być ważne znajomości jeszcze z przedszkola. Ale ja z wieloma ludźmi z tego okresu i także tego szkolnego zanudziłabym się chyba dziś na śmierć, bo nasze drogi bardzo się rozeszły i często nie mamy już żadnych wspólnych płaszczyzn. Akurat miejsce zamieszkania jest tu najmniej ważne. Ja potrafię zawierać przyjaźnie w dorosłym wieku, bo dokonuję tego teraz bardziej świadomie i inne rzeczy są teraz ważne. Być może problem polega na zaufaniu. Polacy są bardzo nieufni wobec obcych. Powierzchownie są bardzo towarzyscy i często aż nachalnie gościnni, ale mają trudności z zaakceptowaniem obcych i są przekonani, że tylko ich sposób życia jest najlepszy. Dlatego dobrze czują się tylko w towarzystwie takich samych, tych, których znają od dziecka, rodziny i przyjaciół z tej fazy, najpóźniej ze studiów. Tu gdzie żyję, dorośli są bardziej otwarci, ciekawi nowego, więc przyjaciół można znaleźć także później. Ja mam też przyjaciół z którymi umawiam się na godzinkę, tylko to nie są Polacy. Nie wiem jak ci udowodnić, że narodowość nie ma tu żadnego znaczenia. Moimi najlepszymi przyjaciółkami są Niemka, Bułgarka i pół Włoszka (ojciec Sycylijczyk, matka Niemka). Kiedyś kolegowałam się też z Polakami, ot tak z sentymentu, ale te znajomości się porozpadały, bo poza językiem niewiele nas łączyło. W Polsce też bym się z tymi ludźmi nie przyjaźniła.


                    > "Spadające na Wschodzie samoloty" i sekta pisiorów to jednak tylko fragment Pol
                    > ski, związany głównie z pokoleniem 60+ . Polska też jest heterogenna, a w samej
                    > Warszawie można wydeptywać ścieżki zarówno szlakiem martyrologii narodowej, ja
                    > k i szlakiem klubów gejowskich - co kto lubi wink

                    Pewno tak, ale to w Polsce ciągle wrogo do siebie nastawione ekstremalne grupy. Mnie się nie chce już tą walką pomiędzy nimi ekscytować, tu gdzie mieszkam już dawno takie sprawy nikogo nie interesują i ludzie zajmują się pragmatycznymi sprawami, a nie sumieniem innych. Wchodząc na stronę polskiej prasy mam wrażenie, że jestem w wiecznym melodramacie, ileż można? Nie szkoda na to energii?
                    • sniyg Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 15:17
                      snakelilith napisała:

                      > Wchodząc na stronę polskiej prasy mam wrażenie
                      > , że jestem w wiecznym melodramacie, ileż można? Nie szkoda na to energii?

                      Tak to jest jak się rzeczywistość ocenia po prasie. Wydaje to się takie oczywiste a jednak jak widać nie jest.
                      Tylu ludzi wierzy w święte słowo pisane, skoro o czymś piszą to tak pewnie wygląda codzienność.
                      Śmieszą mnie te emigranckie wywody o tym jak jest w Polsce na podstawie czytania prasy i parodniowych odwiedzin.
                      • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 15:31

                        Śmieszą mnie te emigranckie wywody o tym jak jest w Polsce na podstawie czytani
                        > a prasy i parodniowych odwiedzin. "

                        big_grin

                        • joa66 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 15:50
                          Tak , ta wiedza z prasy bywa porażająca. W zasadzie można by to kłaść na karb tego, że ludzie w (polskiej ! big_grin) szkole nie nauczyli się myślenia krytycznego...wink
                        • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:21
                          menodo napisała:

                          >
                          > Śmieszą mnie te emigranckie wywody o tym jak jest w Polsce na podstawie czytan
                          > i
                          > > a prasy i parodniowych odwiedzin. "
                          >
                          > big_grin
                          ------------> Bardzo dobrze to ujęłaś. Ja z jednej strony dość dobrze się orientuję w bieżących sprawach Oj , na gazety netowe , nie żebym od razu czytała dogłębnie ale regularnie rzucam okiem , mam trochę polskich gazet na fejsie , słucham od czasu radio TOKFM.
                          mam regularną prasówkę telefoniczną w postaci Brata Numer Dwa i często z mety wiem o czym mówi i znam główne punkty polskich afer czy to politycznych czy obyczajowych.
                          Jednak jestem bardzo ostrożna kiedy jestem w PL i raczej słucham niż mówię kiedy schodzi na tematy polityki czy życia codziennego.
                          Wiem do jakiej furii doprowadzają mnie pierdoły jakie ludzie w Polsce opowiadają o Norwegii, nigdy nie byli w tym kraju , słyszeli że w któryms kościele dzwonili ale są ekspertami.
                          Rzeczywistość niemiecką znam na wylot z powodu Młodej ,też czasem słucham opowieści o żelaznym wilku z ust osób którzy znają Germanię ze słyszenia .
                          Mam też dość dobre pojęcie o Francji i Anglii bo w pierwszej mam kilkoro przyjaciół którzy mieszkają tam od latna Wyspach bliska zasiedziałą od wielu lat Rodzinę.

                          Wiem ze widzę Polske z oddali oczami norweskiej i niemieckiej prasy która pisze o PL najczęściej pozytywnie, patrzę z mojego punktu widzenia kiedy mój przyjazd do Wrocłwia to nieustające pasmo przyjemności , jestem ze dwa razy w roku , moje norweskie korony miło przekładaja się na polską zlotówke, mam wakcje i Rodzina jak przyjaciółeczki i ich mężowie trzymaja mnie za guziki i zapewniają rozrywki.
                          Koncerty , knajpy , muzea, spotkania , gadanie bez końca, przepęekny Wrocław.
                          Ale to nie jest codzienność , o niej , polskiej codzienności mam tylko pojęcie w zarysach i doskonale daje sobie z tego sprawę.
                          Uczulam moją córkę zakochaną we Wrocłwiu zeby sobie nie wyobrażała że jak pojedzie do Oj na studia czy na stale to bedzie miała niekończace sie wakacje i zabawęsmile))
                        • snakelilith Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:45
                          menodo napisała:

                          >
                          > Śmieszą mnie te emigranckie wywody o tym jak jest w Polsce na podstawie czytan
                          > i
                          > > a prasy i parodniowych odwiedzin. "

                          Acha, czyli jesteś zdania, że prasa i to co zobaczy się podczas tygodnia w Polsce, to jakieś złudzenia i "prawdziwa" Polska jest jakaś inna? To dlaczego robi sobie taką złą reklamę? Nie rozśmieszajcie mnie w swoich nieudolnych tłumaczeniach, bo nie jestem turystką z Teksasu i mnie nie trzeba mówić, że wódka w knajpie, to nie to samo co ten cudowny bimber pędzony przez wujka Józka. Bo gdzieś podobno ta wspaniała Polska jest, tylko bardzo starannie się niestety ukrywa.
                          • sniyg Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 11:37
                            snakelilith napisała:

                            > menodo napisała:
                            >
                            > >
                            > > Śmieszą mnie te emigranckie wywody o tym jak jest w Polsce na podstawie c
                            > zytan
                            > > i
                            > > > a prasy i parodniowych odwiedzin. "
                            >
                            > Acha, czyli jesteś zdania, że prasa i to co zobaczy się podczas tygodnia w Pols
                            > ce, to jakieś złudzenia i "prawdziwa" Polska jest jakaś inna?

                            Oj strasznie się ukrywa, a jakoś jan.kran ją widzi. Może po prostu ma okulary z innym filtrem niż ty, mruwa czy najma.

                            > To dlaczego robi sobie taką złą reklamę?

                            O tak, wyłącznie media polskie odkryły nieznaną prawdę o zwiększaniu oglądalności, ciekawe czemu taką popularnością cieszą się programy typu "Benefits Street" może zapytaj producentów z Channel 4 jaką program przyniósł im oglądalność i dlaczego robią tak złą reklamę cudownej UK pokazując biedę i wyłudzaczy zasiłków w Birmingham.

                            Wiesz co sądzę? Większość z was już dawno odleciała, nie mieszkacie tu od dawna a ciągle się wam wydaje, że macie monopol na temat dnia codziennego. A potem wypisujecie bzdury w rodzaju mruwy, jak to ludzie w Polsce czekają rok w kolejce do leczenie onkologicznego umierając po drodze.
                            Na tym forum parę dni temu była rozmowa o leczeniu nowotworu i wpisywały się osoby, które takie leczenie przeszły, dziwne że wszystkie pisały o świetnych lekarzach i operacjach w parę tygodni od diagnozy.
                            Dopiero co były doniesienia o "medycznym oskarze" jaki otrzymali polscy onkolodzy i chirurdzy przeprowadzający pierwszy przeszczep twarzy ze wskazań życiowych NA ŚWIECIE.
                            I to działo się tu, w tej "tragicznej" służbie zdrowia, w klinice gliwickiej. Ale mruwa wie lepiej jak jest w Polsce, choć się tu nie leczyła.

                            Szczerze jak czytam te wasze wylewane frustracja, żale i wydumane pretensje to wiem, że nic lepszego nie mogła się Polsce przytrafić, niech nawet jest sobie problem demograficznym, lepsze to niż życie obok z wiecznymi narzekaczami i dołownikami.
                            Aż lżej się żyje, jak tyle marud wyjechało, na szczęście narzekanie spotykam głównie na forum, tu się nie da odciąć od dołujących emigrantów, a nie w życiu codziennym. I bardzo, ale to bardzo się cieszę za każdym razem gdy czytam deklarację "powrót do Polski byłby dla mnie katastrofą". To się bardzo dobrze składa bo najlepiej jak malkontenci i narzekacze trzymają się z daleka. Błagam, róbcie wszystko byle tylko nie wrócić. To najlepsze co możecie zrobić dla Polski i tych co tu mieszkają. Po prostu nie wracajcie, z góry dziękuję.
                    • guderianka Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 15:54
                      Rozumiem, że tobie mogą być ważne znajomości jeszcze z przedszkola. Ale ja z wi
                      > eloma ludźmi z tego okresu i także tego szkolnego zanudziłabym się chyba dziś n
                      > a śmierć, bo nasze drogi bardzo się rozeszły i często nie mamy już żadnych wspó
                      > lnych płaszczyzn.


                      jeśli dobrze zrozumiałam rikiego- nie chodzi o staż przyjaźni-ale o to by była ona TU I TERAZ, na bieżąco nie tylko z radościami i smutkami przegdanymi na skypie-ale na rzeczywistym uczestnictwie , telefonie i 'wpadnę na kawę', poklepaniem po ramieniu, wspólnym wyjściem, wszystkim tym co tworzy zażyłość. Przyjaźnie na odległość-tak jak związki na odległość- mają swoje cechy charakterystyczne w tym jedną szczególną-brak świadomości, że można na kogoś liczyć w chwili gdy problem się pojawia . ..
                      • dynema Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 17:17
                        Na pewno jest jakas grupa ludzi ktora urodzila sie i umrze w miejscowosci X, i nikt z ich przyjaciol czy rodziny nie wyjedzie nigdzie na dluzej. Tylko ze takie dywagacje srednio sie odnosza do rzeczywistosci wielu ludzi w wieku 20+-30+lat.

                        Masa ludzi jednak wyjezdza np. na studia, czesto daleko od domu rodzinnego, poznaje nowych ludzi, pracuje, zaprzyjaznia sie i nie wraca do "domu" czesciej niz dwa razy do roku.To czy przykladowo studuje sie w Niemczech czy w Krakowie, bedac z Gdanska nie robi tutaj roznicy dla tych przedszkolnych znajomosci. Zostajac w Niemczech(czy Krakowie) to tam sie ma zycie, znajomych, przyjaciol i ulubione miejsca po tych kilku latach.

                        Mialam na studiach (Warszawa) paczke znajomych ktora sie trzymala blisko przez te wszystkie lata (imprezy, zagle, pierwsza praca, malzenstwa, rozwody, kolejne zwiazki, pierwsze dzieci). Z tych kilku par obecnie tylko jedna mieszka w Polsce, tak wiec poklepanie po ramieniu czy kawa co dzien odpada. I wiem ze moja znajoma nie jest w obecnej sytuacji szczesliwa.

                        A stanie w rozkroku to element czyjegos charakteru, jesli by nie byla to decyzja o emigracji, to staliby w rozkroku nad wyjazdem do innego miasta w Polsce, nad decyzja w sprawie studiow, sciezki zawodowej czy tez nad faktem ze sie wyszlo za Kowalskiego (a Nowak te 20 lat temu tak pieknie zbieral dla mnie lilie wodne zanim mnie puscil kantem). Mysle ze jest to straszne nie moc zyc tu i teraz, szczerze wspolczuje takim ludziom.
          • princesswhitewolf Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 00:09
            JUŻ MOŻE SIĘ CZUĆ WYOBCOWANY.

            tak tu sie zgodze. Polska jaka opuscilam na poczatku lat 90tych jest inna niz ta dzis.

            I to jest ta pułapka emigracji, bo on wciąż żyje mentalnie w roku 2004,

            a to domniemany on "zyje" jakos w Polsce czy jednak na emigracji?

            co mnie obchodzi to ze sie Polska zmienila? jak sie to ma do mojej mentalnosci? szczerze to myslami nie bywam na podworku na jakim sie wychowalam i niespecjalnie mnie to emocjonalnieobchodzi jak tam to wyglada. Mentalnie zyje TU I TERAZ czyli w UK.
          • edelstein Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 08:58

            Nie mialam w Pl nie wiadomo jakich przyjazni.Chodzilam do roznych szkol,w roznych miejscach.Pradziwe przyjaznie zawarlam juz tutaj.Aktywnie uczestniczymy w swoich slubach,komuniach,chrzcinach.
            Nie czuje sie,wiec pozbawiona czegokolwiek tym bardzeij,ze gdybym zostala w Pl to i tak tych przyjazni by nie bylo,bo moj rocznik rozjechal sie po swiecie.

            "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
            Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
            Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
            Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
        • chocolatemonster Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 18.04.14, 13:12
          Jan.kran dziekuje za Twoja szczerosc I klase. Zycze Tobie I wszystkim wyjechanym spelnienia marzen I realizacji planow.
    • kandyzowana3x Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:07
      Jestem z pokolenia nowej emigracji, choc poza krajem zyje juz 10 lat. Jestesmy z mezem typami niespokojnymi, ktorzy szukaja zmian srednio co 3 lata, nowy dom, nowa praca, nowy kraj. Nie czuję sie na emigracji "u siebie", ale tez nie mam takiej potrzeby. Moj dom jest tam gdzie powiesze kapelusz.
      Ale wink, mam 34 lata, 2 letnie dziecko i drugie w drodze i chyba czas na chocby czasowa stabilizacje. A chcialabym, zeby dzieci dorastaly jednak wsrod dziadkow, wujkow i cioc. Powoli wiec i ostrożnie szykujemu powrót do kraju. Mysle, ze w ciagu kilku lat powinno nam sie udac. Tez jestem fanka Polski, lubie ten kraj i ludzi. Uwielbiam tradycje i wysmiewana obrzedowosc. Widze jak kraj zmienil sie przez te 10lat i wszyscy moi znajomi radza sobie naprawde bardzo dobrze.
      • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:16
        Moja córka jest na razie nie ma planów rodzinnych ale zapowiada że do ewentualnego dziecka swojego będzie mówić po polsku , chyba ze znajdzie sobie Polaka to wtedy proszę bardzo może mówić po niemiecku.
        Na pewno jest przypadkiem drugiego pokolenia emigracji z problemamitongue_outPP
        A serio to w tym całym chaosie jaki ja i ex zaoferowaliśmy dzieciom Wroclaw to miejsce stabilizacji i pewności , miłości , po prostu coś fajnegosmile
        • najma78 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:23
          jan.kran napisała:

          > Moja córka jest na razie nie ma planów rodzinnych ale zapowiada że do ewent
          > ualnego dziecka swojego będzie mówić po polsku , chyba ze znajdzie sobie Polak
          > a to wtedy proszę bardzo może mówić po niemiecku.

          dasz jej pozwolenie? wink

          > Na pewno jest przypadkiem drugiego pokolenia emigracji z problemamitongue_outPP

          jakimi problemami? Tez jest rozkroku i cierpi?

          > A serio to w tym całym chaosie jaki ja i ex zaoferowaliśmy dzieciom Wrocl
          > aw to miejsce stabilizacji i pewności , miłości , po prostu coś fajnegosmile

          Z jakiego powodu? Rozwody zdarzaja sie wszedzie, pod kazda szerokoscia geograficzna i dzieci zawsze wychodza na tym najgorzej.
          • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:42
            Najma , moja córka jest idealnym przykładem globalizacji i nie cierpi tylko czerpie pełnymi rękoma z tego ze jest Europejkąsmile
            Po siedmiu latach pobytu w Norwegii pojechała z powrotem do Bawarii w której się urodziła i mieszkała do 12- go roku życia . Na początku było śmiesznie bo mowiła idealnie po niemiecku ale ni stąd ni zowąd waliła jakis prosty błąd gramatyczny smile
            Poza tym w czasie rozmowy o wodzie i pogodzie padalo pytanie :
            - Gdzie robiłas maturę?
            Mina apytającego na odpowiedż :
            W Oslo ... była bezcenna.
            Jej serdeczna przyjaciołka dopiero kilka tygodni temu zorientowała się że ojciec Młodej nie jest Niemcem , jakos nigdy ten temat nie padł.
            To że Młoda ma mamę Polkę wiedziała bo rozmawiałyśmysmile
            Większość znajomych exa myśli że ja jestem Norweżką, Mloda w Norwegii uchodzi za Dunkę bo mówi swietnie po norwesku ale jednak nie nativ.
            Syn uchodzi za Niemca na uni w Oslo , mało osób wie że jest genetycznym Polakiem. tongue_outPP
            czy ja wspominałam cos o rozkroku ? tongue_outPPP
            Co do wnuków to sie nie będę wtrącać , moga uzywać jezyka keczua ale Młoda zapowiedziala że życzy żebym mówiła do Ewentualnych po polsku.
            • najma78 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:53
              jan.kran napisała:

              > Najma , moja córka jest idealnym przykładem globalizacji i nie cierpi tylko cze
              > rpie pełnymi rękoma z tego ze jest Europejkąsmile

              Ula, ciesze sie, bo zal mi tego nastepnego pokolenia ktore czesto dostaje w spadku to rozdarcie, wyobcowanie i cala reszte cech Polaka - emigranta.
    • princess_yo_yo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:14
      w sensie plusow I minusow emigracji, nie mam pojecia co napisac.
      jak sama napisalas w takim porownaniu wazna jest realna alternatywa a tej w pewnym momencie juz nie ma.
      podejrzewam ze gdbym nie wyjechala z pl w polowie studiow moja sytuacja ogolnie bylaby podobna - a wiec raczej nudne dorosle zycie czyli praca, rachunki I proza zycia. chyba rzeczywiscie potrzebuje zmiany I to szybko wink
    • baltycki Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:19
      jan.kran napisała:

      > Po pierwsze nie wiem co by bylo gdybym zostala w Oj.
      Po drugie, to nawet nad tym nie zastanawiaj sie.

      Kiedys zapytalem jednej z corek
      "Majeczko, a moze to byl blad, ze Was z Polski wywiozlem?.. (i dalej, podobnie jak Ty)
      "Tato, a skad wiesz, kim bym byla w Polsce? Moze jakas cpunka na odwyku?
      Nie wiesz tego, wiec nie zaprzataj sobie glowy, czasu nie cofniesz".
      Fakt, nie wiemsmile)
    • helufpi Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 21:40
      Polska stała się w ostatnich latach bardzo fajnym krajem.
      Uważam, że jeśli ktoś chce coś zrobić dla swojej społeczności lokalnej w Polsce to jest duża szansa, że zostanie przyjęty z otwartymi ramionami i ludzie dadzą mu poczucie zakorzenienia i "bycia u siebie".
      Jeśli ktoś jest natomiast z natury bardziej "biorcą" to rzeczywiście Polska nie ma mu aż tyle do zaoferowania, co Niemcy czy Norwegia. Nie ma się co czarować - w kwestiach bytowych tam jest po prostu łatwiej.
    • lady-z-gaga Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 22:36
      mądrze piszesz smile nic nie jest czarne albo białe, takie cuda tylko na forum ( u niektorych wink )

      Ja się niejednokrotnie zastanawialam czy mój wybór życiowy podjęty w wieku 23 l
      > at pod wływem sytuacji geopolitycznej i wielkiej miłości miał sens.

      i bez emigracji ludzie zastanawiają się, czy ich wybory życiowe miały sens smile)) różne wybory, różne skutki... najważniejsze, ze bilans jest na plus, a straty zawsze jakies są, nie ma idealnych decyzji smile
    • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 22:36
      Pierwsze dwa lata cierpiałam bardzo. Potem już tylko tęskniłam. A zaraz potem dowiedziałam się o zdradzie mojego męża i to zajęło całą moją energię na ratowanie zarówno naszego małżeństwa, jak i tym bardziej mojego zdrowia. Pół roku w szpitalu to był baaardzo długi czas, wyniszczenie organizmu, a potem jeszcze bardziej wyniszczająca depresja dały mi nieziemsko popalić.
      Dziś, po tych przeżyciach, dwóch bardzo poważnych próbach samobójczych, leczeniu swojego ciała i duszy jestem mocna jak Roman Bratny wink
      Jestem inną osobą po prostu, inaczej patrzę na świat, jestem w pełni świadoma swoich wad, swoich ułomności ciała i życia, które mam. I wiesz co? To właśnie na emigracji poznałam tak naprawdę siebie i jestem bardzo wdzięczna Bogu, że dał mi szansę się tu osiedlić. Nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w UK, dopiero tu poczułam prawdziwy dotyk życia. W Polsce byłam miałka jak mąka, dziś żaden beton nie jest w stanie mnie urazić nawet w najmniejszym stopniu. No i mam cudowne dzieci, piękne, zdrowe, bardzo inteligentne i przede wszystkim mądre. Nie mówię, że są bez wad, ale emigracja również je ukształtowała na bardzo mocne kobiety, które wiedzą, czego chcą od życia i jak do tego dążyć. W Polsce na 100% by się tego nie nauczyły, o tym jestem przekonana.
      • karla.on Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 22:51
        Jak to mawia Hania z YT, emigrant to taka nowa rasa czlowiek-ni pies ni wydra. I ja sie z nia zgadzam, ale nie to bede rozwijac.
        Chcialam tylko powiedziec, ze to co emigrantom na emigracji brakuje-mnie sprzyja-czyli ze NIE MUSZE- nie musze sie z nikim spotykac, nie musze uczestniczyc co chwila w jakiejsc imprezce typu imieniny, urodziny, grill u cioci Kasi, nie musze zapraszac, nie musze stolu zastawiac co chwila. Czuje sie wolna od otoczenia, spojrzen, plotek, dyskusji.
        Kraj w ktorym mieszkam pokochalam od pierwzego dnia, jest piekny, drugi pod wzgledem wielkosci na swiecie, co tydzien, w zaleznosci od tego ile mam czasu i jaka jest pogoda moge byc w innym miejscu i robic inne rzeczy (plaza, ryby, grzyby, wycieczki, spacery, piekne widoki).
        Towarzystwo z przedszkola absolutnie nie potrzebne mi do zycia.
        Pomimo akcentu, czuje sie tutaj u siebie, bo to kraj emigrancki.
        Czuje sie wolna, niezalezna.
        Gdybym musiala wrocic do Polski, pomimo ze zostawilam tam rodzine [mam wlasna teraz],
        czulabym sie jak w klatce, ten styl zycia mi nie odpowiada, nigdy nie tesknilam.
    • buuenos Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 22:50
      Od pnad 15 lat mieszkam w niemczech.Nie dorabiam to tego faktu ideologii.Wyjechalam bo chcialam,nie byla to ucieczka od biedy.Uwielbiam jezdzic do Polski,swietnie sie tam czuje ale tez uwielbiam powroty do domu,do DE.W de ukonczylam studia,mam meza ,dom, przyjaiol.W Pl mam wspomnienia,dom rodzinny ,przyjacol.Nie tesknie za kiszonymi ogorkami,wzrusza zawsze zaangazowanie w przygotowanie swiat czy to BN czy Wielkanoc.Koty ,ktore mamy przyjechaly ze stodoly w PL.Cudowne! Reasumujac,chyba jestem przykladem osoby,ktora potrafi docenic plusy i minusy bez plucia na ten albo inny kraj:_)
    • buuenos Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 23:13
      A teraz poczytalam wszystkie odpowiedzi i widze,ze jestes z rocznika mojej kuzynki,wyjechala i szlaban na odwiedziny..Pocieszam, cora kuzynki odnajduje sie w wielkim swiecie a to ameryka a to chiny.Ty czujesz rozterki a dzieciaki korzystaja .-)
      • bi_scotti Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 15.04.14, 23:58
        Poczulam obowiazek wpisania sie a to juz chyba nie jest dobrze tongue_out
        Anyway ... gdybym nie byla musiala kiedys tam to bym nie byla wyjechala, decyzja w duzym stopniu zostala podjeta za mnie ale to nie znaczy, ze efekt na dzis jest wylacznie na minusie. Raczej wrecz przeciwnie, Pewien pan major z Palacu Mostowskich pewnie nie przypuszczal ile dobrego mi/mojej rodzinie uczynil majac jak najwredniejsze checi w sprawie (tu Bi_scotti pokazuje srodkowy palec duchowi pana majora wink ).
        Bylo ogromne parcie na nasz powrot do Ojczyzny po wyborach 4 czerwca, 1989 roku. Ale wtedy juz nasz Sredni byl na swiecie (rocznik '87) i wizyta w kraju pokazala nam bardzo wyraznie, ze mimo wszystkich amazing zmian, bycie rodzicem niepelnosprawnego dziecka/bycie niepelnosprawnym dzieckiem lepiej/latwiej jednak przezywac w Kanadzie. I to wlasciwie przypieczetowalo decyzje pana majora - udowodnilismy sami sobie, ze de facto nie ma dla nas powrotu wiec nalezy swiadomie czerpac ze wszystkich pozytywow imigracji do tego naparwde wysmienitego kraju. Wiec i czerpiemy. Radosnie smile
    • mruwa9 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 00:05
      nie odczuwam zadnego chybotliwego rozkroku. Zamiast niego mam dwa solidne, stabilne filary, w Polsce i poza nia, aczkolwiek haslo "jade do domu" kojarzy mi sie z moim obecnym, niepolskim domem. Emigracja byla nasza swiadoma decyzja, zadna desperacka ucieczka za chlebem czy za glosem serca, ale decyja podjeta z ciekawosci swiata, checi nowych doswiaczen, stworzenia dzieciom nowych, lepszych perspektyw zyciowych, chociazby dzieki naturalnej wielojezycznosci.
      I wroslismy w miejsce, uwielbiamy je, czujemy sie swietnie i nijak nie ciagnie mnie do Polski.Rowniez dla naszych dzieci wyjazd byl jedna z najlepszych rzeczy, jakie moglismy zrobic. Przeraza mnie mysl, przez co by nasze dzieci przechodzily, gdybysmy zostali w Polsce.
      Nigdy, nawet przez minute, nie zalowalam decyzji o opuszczeniu Polski, nigdy nie tesknilam ani nie przezywalam kryzysow emigracyjnych. Wroslismy w miejsce, zapuszczamy korzenie coraz glebiej, mamy warunki do samorealizacji i rozwiniecia skrzydel, zwlaszcza zawodowo. Zyje nam sie dobrze i komfortowo, jak nigdy wczesniej w zyciu.
      • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 00:22
        Mruwa, 100/100, szczególnie w kwestii dzieci.
    • princesswhitewolf Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 00:14
      Nie odczuwam zadnego rozkroku.
      Co ciekawe moja 70 letnia mama do nas dolaczyla ok 1.5 roku temu. Tez nie odczuwa rozkroku. Zrzedzila, ze ja znowu wloke do Polski jak ostatnio jak kupilam bilety na koniec czerwca co bysmy to pojechali do Polski "na truskawki i czeresnie"

      No mamy jakos tak dziwnie ze na emigracji nam odpowiada i nie rozkraczamy sie...
      • princesswhitewolf Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 00:16
        P.S aaa rozkrok to ja czulam jak pozegnalam polnocna Kalifornie i wrocilam do UK po studiach. Nie ze w UK mi zle, ale ta pogoda tam w Kalifornii.... eh....
    • sueellen Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 00:31
      Miałam w Polsce dobrą ciekawą pracę, faceta, samochód, mieszkanie i nieźle zarabiałam. A i tak było mi źle. Bo mieszkanie było na PRLowskim blokowisku, facet był bardzo przeciętny (makaron z pesto był śmieszny - liczył sie schaboszczak), na samochodzie mi akurat specjalnie nie zależało, ale czułam, że jeśli już zostanę w bloku w Grajdole, to na amen. Z tym facetem, zrobimy sobie dzieci i bedziemy żyli w tym bloku do usr.ej śmierci. No i zaczełam szukać pracy za granica, a gdy po pół roku sama właściwie do mnie przyszła, rzuciłam wszystko i wyjechałam. Nie żałuję ani trochę. Za Grajdolem nie tęsknię, co najwyżej za ludźmi i językiem polskim, ale bilety nie kosztują fortuny - ludzi widuję, mam dostęp do polskich ksiażek, jest Internet, skype więc języka nie zapominam, zmieniam otoczenie, poznaję nowych ludzi. Jestem zadowolona - mam wszystko smile
    • chocolatemonster Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 01:10
      Czuje sie wywolana do tablicy ale jestem teraz zbyt zmeczona zeby sklecic cos sensownego ( 8 godzin wgapiania sie w mikroskop+zabkujacy ssak w domu). Dopisze sie jutro jesli bogowie pozwola.
      • chocolatemonster Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 03:35
        Ssak nie daje spac wiec: do Ire przyjechalismy 8 lat temu. Poczatki byly trudne ze wzgledu na ogromna tesknote. Emigracja zweryfikowala nasz zwiazek, przyjaciol I stosunek do zycia. Przetrwalismy wiele trudnych chwil (telefon o 4 nad ranem z Polski zwykle przynosi smutne nowiny),mamy wspaniala coreczke(zwiazek sie umocnil), przyjaciele (ci prawdziwi) pozostali, uwierzylismy w siebie. Nadal tesknimy ale juz nie tak intensywnie. Wracac nie zamierzamy a w rozkroku jestem tylko w trakcie jogiwink Moje rodzenstwo ukonczylo studia: brat pracuje w Ire a siostra w Polsce (suprajs!). Czas pokaze czy decyzja o wyjezdzie byla 100/100). Mamy wiele planow I jak to mawiala moja babcia 'by tylko zdrowie dopisalo'.
        • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 06:44
          Choco, zaraz przybiegnie riki lub przytruchta joe oraz jej klakierki, i będą ci udowadniać, że kłamiesz, że na pewno źle się czujesz, na pewno masz same minusy i takie tam. AŻ tak nie chwal swojego życia na emigracji, są tu osoby, które wiedzą lepiej od ciebie, gdzie cię swędzi.
          • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 07:24
            Bardzo fajnie czyta sie Wasze wpisysmile


            Taki komentarz muzyczny mi sie nasunął:

            www.youtube.com/watch?v=d-BLoI-0aFc
            Więcej na temt powyższego napisze poźniej bo teraz odprowadzam syna do samolotu , leci do Berlina na workshop capoeiry na tydzieN.
            A po południu odbieram córkę która przylatuje z Monachium do Oslo na Wielkanocsmile
          • joa66 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 07:57
            rosa - nie szukaj zaczepki chyba, że chcesz koleżance zaśmiecić wątek. smile
            Z szacunku dla założycielki wątku to mój ostatni komentarz Twojej wypowiedzi na tym wątku.
            • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:04
              Z szacunku do założycielki wątku nie powinnaś w ogóle się w nim odzywać.
    • evee1 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 04:06
      Polska jest krajem mojego dziecinstwa i wczesnej mlodosci, Australia, to kraj mojej doroslosci. Ale poczucie rozkroku jest mi obce. Ja sie zreszta bardzo dobrze adaptuje w roznych krajach, bo znacznie wazniejsze jest dla mnie to jakim ktos jest czlowiekiem i jak dziala spoleczenstwo, niz przynaleznosc narodowa.
      Wyjechalam z PL zaraz po studiach w 1991 roku. Na obczyznie zaczlam pracowac w zawodzie i tak to sie kreci. Po dwoch latach sciagnelam do Au mojego polskiego chlopaka, a obecnego meza. Potem moja mame. Od 20 lat nie odczuwam juz rodzinnych tesknot, wiec ta motywacja powrotu odpada. Z niektorymi znajomymi z Polski utrzymuje kontakty, ale tutaj tez mam wspanialych przyjaciol, z ktorymi przyjaznimy sie juz od 20 lat. Sa dla mnie jak rodzina.
      Do Polski tesknilam chyba na poczatku, ale nawet juz tego nie pamietam. 10 lat temu pojechalismy na 3 lata do UK i stamtad po 8 latach niebytnosci odwiedzilam Polske. Balam sie tej wizyty, bo nie wiedzialam jak tam bedzie i czy przypadkiem nie odkryje, ze cos mnie tam ciagnie i bardzo chce wracac. Tak sie nie stalo, za to przekonalam sie, ze napewno nie chce tam wracac teraz. Przez te trzy lata w UK strasznie tesknilam za to do Australii. W UK tez sie dobrze czulam i byc moze gdybym nie miala australijskiej alternatywy, to tam bysmy zostali.
      Kiedys myslalam, ze moze cos by kupic w Polsce i na emeryture tam zjechac, ale im jestem starsza i im wiecej dolegliwosci zdrowotnych pojawia sie na horyzoncie, tym bardziej doceniam tutajsza sluzbe zdrowia wink. Teraz nawet mysle o emerytalnym modelu pol roku tu i tam. Moze 2-3- miesiace raz na 2-3 lata wink. Napewno musze pojechac na pare tygoni, zeby wreszcie odwiedzic stare smiecie, bo do tej pory albo ciagle cos w Polsce zalatwialam, albo pedzilismy z wywieszonym ozorem po calym kraju, zeby dzieciom zaprezentowac kraj przodkow.
      • yvona73pol Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 08:05
        To i ja sie odezwe. U mnie smiesznie troche bo aczkolwiek mam sentyment do Polski, ale raczej jako do miejsc, przyrody, por roku (co ponoc sie juz zmienia wink ) jezyka, to tak naprawde dusza jestem w polowie we Francji. Jesli bym miala plany osiasc "na starosc", albo przynajmniej spedzac czesc miesiecy w roku w wieku podeszlym w Europie, to moj wybor bez wahania to Francja. Okolice Lyonu, albo Tarbes smile
        We Fr mieszkalam lacznie prawie trzy lata.

        A serce... serce jest tutaj, w Australii. Jedyne co mnie uwiera, to ze daleko do Europy i bilety drogie.
        W Pl rodzina mi sie wykrusza, brat z rodzina i mama z mezem juz od dawna w UK sobie zycie ukladaja, siostra z mezem w Hiszpanii. Jedynie paru przyjaciol, a tez po Polsce rozsianych, a jedna w Wiedniu.
        • edelstein Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 09:05

          Jesucze dodam,ze heimweh czuje Jak wyjezdzam na urlop.Bardzo tesknie wtedy za moim domem.
          Z ulga witam moje miasto,moja rodzine i przyjaciol.W stosunku do Polski takich tesknot nie mam.
          Mysle,ze heimweh i rozkrok czuja ci,ktorzy wyjechali,bo ustroj,bo musieli.Ja jako dziecko mieszkalam w Pl,ktora byla dawno po transformacji.

          "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
          Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
          Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
          Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
          • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 09:49
            edelstein napisała:

            >
            > Jesucze dodam,ze heimweh czuje Jak wyjezdzam na urlop.Bardzo tesknie wtedy za m
            > oim domem.
            > Z ulga witam moje miasto,moja rodzine i przyjaciol.W stosunku do Polski takich
            > tesknot nie mam.
            > Mysle,ze heimweh i rozkrok czuja ci,ktorzy wyjechali,bo ustroj,bo musieli.Ja ja
            > ko dziecko mieszkalam w Pl,ktora byla dawno po transformacji.

            -----------------> W dużej mierze zgadzam sie z tym co napisala Edel , rozwinę potem bo teraz muszę odgruzować mieszkanie na przyjazd corkismile
        • evee1 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 09:24
          Yvona73pol, czy mysmy sie przypadkiem kiedys nie spotkaly? Masz moze mala coreczke?
          • yvona73pol Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 09:39
            Ja cie znam z forum Australia smile
            Coreczki nie mam, niestety (chlip), mam dwoch synkow, ciagle malych jeszcze wink i trzeciego w drodze.
            A tez z Sydney jestes?
            • evee1 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 09:44
              Nie, jestem z Melbourne. Ale kiedys spotkalam sie z Iwona, ktora miala meza Francuza i tam mieszkala. Myslalam wiec, ze to Ty smile
              • yvona73pol Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 09:56
                Mialam kontakt z corka Francuza i Polki, jak prowadzilam lekcje francuskiego dla maluchow, kilka zajec w sumie, ale to bylo dawno wiec mala juz nie jest taka mala jak mniemam, obstawiam jakies 12 lat smile
                Pewnie cie ta Francja zmylila wink

                Jest jeszcze jedna Iwona w Sydney, z dwiema coreczkami i mezem Polakiem big_grin
        • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:11
          Ja też mam swoje polskie miejsca, do których czasem bardzo boleśnie tęsknię. Kocham Mazury i jeden dom, w którym moje dzieci spędziły większość swojego dzieciństwa. To był naprawdę bardzo urokliwy i prawie beztroski czas. Kocham kieleckie łąki i lasy - tam znowu ja poznawałam swoją Polskę. Uwielbiam Warszawę i jej gwar, moje ulice, moje miejsca w niej, tak bardzo dla mnie osobiste. I ludzi, których tam zostawiłam. Czasem dostaję info od znajomych rozsianych po całym świecie, że będą w Warszawie na mnie czekać w konkretnym terminie. Wiem, że oni również za mną tęsknią i bardzo chcą się spotkać. Przegapiłam w zeszłe wakacje pobyt koleżanki z Australii, dlatego czekam, kiedy znowu pojawi się w Europie.
          Ale żyć w Polsce już nie umiem. Po prostu tu gdzie teraz jestem, jest mój dom, mój świat, moja rodzina i moje życie.
    • agniesia1973 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 10:16
      Ponieważ mąż pracował już prawie 2 lata w No, przyszła pora podjęcia decyzji czy ja z synem wyjeżdżamy do Norwegii czy mąż zjeżdża do Polski. To chyba była jedna z najtrudniejszych życiowych decyzji. Dla mnie to właśnie było życie w rozdarciu - maż w No a ja z synem w Polsce.
      Czytałam posty i zdaję sobie sprawę, że to nie jest reprezentatywna grupa. Z większości postów wynika, że wyjazd był ucieczką przed zaściankiem polskim.
      Dla nas jednak względy finansowe były najważniejsze - po przeanalizowaniu sytuacji okazało się, że gdybym zrezygnowała z pracy w Polsce i wyjechałabym do No, mąż nie udźwignąłby utrzymania całej rodziny. W każdym razie sytuacja pogorszyłaby się a nie polepszyła. Osoby, które znają sytuację na rynku pracy w Norwegii wiedzą, że bez znajomości języka norweskiego raczej nie ma szans na prace, nawet sprzątaczki (też trzeba mieć referencje) . Siostra mieszka tam już dwa lata i nadal nie pracuje.
      Nie wiem, czy to jest do końca dobra decyzja. Kusiło mnie żeby wyjechać chociażby dlatego, że kobieta w wieku 40+ w tym kraju nie jest już na odstrzale na rynku pracy. Dzieci w większości lubią norweskie szkoły. Córeczka siostry uwielbia szkołę, w przeciwieństwie do polskiej podstawówki. Pomijam poziom nauki angielskiego.... nie potrzeba korepetycji tak jak w polskiej szkole, żeby dzieciaki dobrze poznały j. angielski. W każdym razie jest wiele plusów... jednak decyzja podjęta....
      • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:16
        agniesia1973 napisał:

        > Ponieważ mąż pracował już prawie 2 lata w No, przyszła pora podjęcia decyzji cz
        > y ja z synem wyjeżdżamy do Norwegii czy mąż zjeżdża do Polski. To chyba była je
        > dna z najtrudniejszych życiowych decyzji. Dla mnie to właśnie było życie w rozd
        > arciu - maż w No a ja z synem w Polsce.
        Ja tak żyłam przez półtora roku. Albo powrót do Polski mojego męża, albo my zjeżdżamy do niego. To było naprawdę rozdarcie.
    • chocolatemonster Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 10:43
      Dodam, ze mimo minusow (nigdy nie twierdzilam,ze ich nie ma) bilans wychodzi na plus. Mysle tez, ze z emigracja(jak I kazda wazna,zyciowa decyzja) jest tak,ze mozemy ja ocenic nalezycie po latach. Na 16.04.2014 godz. 9:43 gdzies w pochmurnej Irlandii moge napisac-jest dobrze. Milego dnia wszystkim!
      • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 11:09
        smile)))))))
        Ja nie narzekam. Słucham sobie na moim Macu z bardzo dobrymi głośnikami niemeickie szlagiery z la trzydziestych tongue_outPP
        Dzięki emigracji zarobilam na porządny sprzęt i znam kulturę i jezyk niemeickitongue_outPP
        Dzieci w drodze , miałam kasę żeby zapewnić synowi tydzień pobytu w Berlinie i kupić córce bilet do Oslo. Wynajmuję przyjemne mieszkanie w fajnym mieście , dzięki emigracji czuję w co najmniej trzech krajach u siebie mniej lub więcej , moge zarobić na chleb i na tofu na obiad tymi rękoma.
        Dzieci studuiują co chcą i gdzie chcą a w Polsce mam wspaniałą Rodzine i przyjaciól , mam tez znajomych na całym świecie.
        Tanie linie lotnicze wszędzie , telefon z grosze na cały świat , możliwość pojechania do PL w każdej chwili.
        Umiem to docenić...
        Na moich oczach świat się przewrócił do góry nogami , nei zawsze na lepsze ale patrząc z mojej perpektywy i polskich znajomych i Rodziny jednak jest lepiej niż ćwierc wieku temusmile
        • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 11:28
          I dodam że korzystam z tego co mi daje już nie emigracja tylko globalizacja, nowe media i net i bardzo mi się to podoba.
          Komórka leży obok i jestem bardzo dobrze poinformowana co w danej chwili robia moje dzieci na lotniskach tu i tam , kiedy oddały bagaże i pójdą do samolotu.
          Oraz na stronie lotniska w Berlinie widze ze syn wyladuje za 10 minut w Berlnie a córka wystartuje za godzinę z Monachium.
          Moge się tez dowiedzieć czy monachijski samolot wyląduje punktualnie i kiedy mam polecieć do tramwaju pod domem żeby Ją odebrać z Dworca Głównego bo oczywiście mam też stronę pociągu z lotniska do centrumsmile
          Normalnie BB a pamiętam czasy czekania kilka godzin na telefon do Oj , cenzurę listów i niepewność czy moja Rodzina dostanie paszport i wizę żeby mnei odwiedzić.
          • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 11:32
            Junior kołuje , sprawdziłam ... jednak mi się nudzi tongue_outP
            Ale okropnie mi się nie chce podnieść dupy spod kompa i ogarnąć tornado w moim mieszkaniu ...
            Jeszcze moment chwila...
            Poza tym mam problem które z moich ponad 300 DVD włączyć żeby mi było raźniej sprąataćsmile))
            • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 11:35
              Gelandettongue_outPP
              Ok , zaraz odchodzę w real...
            • bovirag Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:02
              No to ja tez. Wyjechalam z Pl w 1995 roku. Z wielkiej I szalonej milosci do pieknego Szweda smile
              Dzis z tym Szwedem jestem dluuugo po slubie, mamy dwojke dzieciakow I nadal jest pieknie. Zyjemy w UK.
              Syn jest juz w wieku kiedy to obywatelstwo swiata zaczyna dawac znac o sobie. Bardzo chce studiowac w Azji ale zyc to on jednak w Kanadzie marzy. Kocha Polskie Bieszczady I spedza tam czastke wakacji bardzo chetnie. Tatrami nie gardzi.
              Koca Polska wigilie ale indyk w 1szy dzien BN to skala na ktorej swieta te sa zbudowane wink
              Oboje swietnie mowia po polsku. Ale mowia tez po angielsku jako nativ, francusku, z angielskim akcentem I Szwedzku oczywiscie.
              I to, ze mlody jako dziecko wymarzyl sobie, ze bedzie astrofizykiem I wystkie znaki na ziemi I niebie wskazuja, ze bedzie. I to z dyplomem swietnego uni.
              Ja tez tesknilam. Szczegolie wtedy gdy mi mojego nowego dzieciaka w ramiona podawali. Wtedy ta tesknota za mama, dziecinstwem zalewala mnie I wszyscy dookola mysleli, ze zwariowalam.
              Teraz moj dom jest tu. Kocham wyjezadzac ale jeszcze mocniej kocham wracac. Uwielbiam gdy moi polscy przyjaciele przylatuja do nas I spedzamy czas razem. Ale rownie bardzo lubie naszych przyjaciol ze Szwecji.
              A moi angielscy przyjaciele to cos wiecej. Oni sa nasza extended family. Razem przezywalismy narodziny, chrzciny, komunie, egzaminy naszych dzieci.
              Do moich rzyjaciolek moglam zadzwonic o 2 w nocy ze zmarl moj tata czy mama. One zostawaly z dzieciakami jak z dnia na dzien musialam do PL leciec bo stan mamy pogorszyl sie przez dzien czy noc.
              Tu mamy nasze korzenie, tu jest nasz dom. Choc do dzieciakow caly czas po polsku mowie.
            • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:18
              Abbę sobie włącz. Dobrze się przy ich piosenkach porusza nóżkami i rączkami wink
              • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:25
                smile)))))
                Abba ... ja wiem , nie przeszkadza mi ale zeby od razu słuchaćtongue_outPP
                Mam dość szerokie gusta muzyczn ale mnie dziś naszło na niemieckie tony...
                Już się zdecydowałam co do filmu , obejrzę po raz setny Notting Hill wramach lekcji jezyka angielskiego.
                Rączkami i nózkami poruszam w weekend jak pomknę na fitness smile
        • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:00
          Ja nie narzekam. Słucham sobie na moim Macu z bardzo dobrymi głośnikami niemeickie szlagiery z la trzydziestych tongue_outPP "

          Na przykład które?
          • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:09
            www.youtube.com/watch?v=P6jSr0AK88w
            Republika Weimarska to jeden z moich ulubionych okresów....

            I o emigracji tamtych czasów to mozna dopiero dyskutować i o ich problemach...
            • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:32
              Ale w jakim sensie?
              Przecież to patologia była.
              • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 12:35
                Nie rozumiem niestety Menodo. Co było patologią ?
                Republika Weimarska czy to że wypieprzono z Niemiec większość elity kulturalnej i
                intelektualnej ?
                Ja czytajac o emigrantach z tamtej epoki czuje dużo wspólnego .
                • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 13:24
                  No, to że wypieprzono tę elitę, Spoko.
                  Szukam w necie stosownej piosenki Marlene Dietrich, ale na razie nie mogę znaleźć.
                  • bi_scotti Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 13:54
                    Chcialabym cos jeszcze dodac o kontaktach z kolegami przedszkolno-szkolnymi, bo obraz sugerowany przez Riki jest dla mnie osobiscie kompletna abstrakcja. Bylam bardzo zle traktowana w szkole, przez lata bylam ofiara bullying i pierwsze normalne kontakty z zyczliwymi rowiesnikami zaliczylam dopiero na studiach i to tez nie w jakichs ogromnych ilosciach. Tak, tak, to zawsze moja wina, bo ja bylam dziwnym dzieckiem z roznymi problemami a kadra nauczycielska byla po prostu beznadziejna wiec pewnie inaczej byc nie moglo. Ale w zwiazku z tym, czy byl pozostala w PL, czy nie, kontaktow przez 35 lat z okladem nie utrzymywalabym z nikim z moich dzieciecych/mlodzienczych lat. To byly zle, podle dzieci i zapewne wyrosli na zlych, podlych ludzi - wiem, wiem, przemawia przeze mnie gorycz i jestem totalnie niesprawiedliwa/nieobiektywna. A no jestem. Gdy wybuchla Nasza Klasa, ciekawosc zwyciezyla i zajrzalam. I ... ludzie nie pamietaja wlasnej wredzizny. Ciekawe zjawisko, eh. Anyway, reasumujac, mit wielkich przyjazni z czasow polskich jest dla mnie wylacznie mitem wlasnie, moge zazdroscic, ze inni tak mieli ale mnie to nigdy nie dotyczylo. Pierwsza madra, dojrzala przyjazn z druga kobieta zbudowalam tu, w Kanadzie i chocby dla tej przyjazni warto bylo sie tu pojawic smile Tak wiec ja za zadnymi polskimi ludzmi nigdy nie tesknilam i zapewne juz nie zatesknie ... a kiedy bierze mnie tesknota to mysle Srebrna, marze Zlota ... tongue_out
                    • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 14:07
                      Pierwsza madra, dojrzala przyjazn z druga
                      > kobieta zbudowalam tu, w Kanadzie i chocby dla tej przyjazni warto bylo sie tu
                      > pojawic smile Tak wiec ja za zadnymi polskimi ludzmi nigdy nie tesknilam i zapewn
                      > e juz nie zatesknie ...

                      To po wuj wysiadujesz na tym forum?
                      Co cie tu sprowadza własciwie?
                      • bi_scotti Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 14:13
                        menodo napisała:

                        > To po wuj wysiadujesz na tym forum?
                        > Co cie tu sprowadza własciwie?

                        Fascynujace jest jak szybko mozna cos zepsuc, eh ... 67 wpisow wytrzymalo uncertain
                        • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 14:38
                          Fascynujace jest jak szybko mozna cos zepsuc, eh ... 67 wpisow wytrzymalo uncertain"

                          No, ale o co Ci chodzi bi-scotti?
                          Ja naprawdę tego tego nie rozumiem - nie czuję więzi, nie odzywam się.
                          Nie obchodzą mnie moje koleżanki ani z podstawówki, ani z liceum, ani ze studiów, ani z byłych prac.
                          Ale do głowy by mi nie przyszło, aby przesiadywać na forach, które dla nich są ważne i zabierać głos w sprawach, które dla nich mają znaczenie, a mnie kompletnie nie obchodzą.

                          • bi_scotti Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 15:39
                            menodo napisała:

                            > Ja naprawdę tego tego nie rozumiem - nie czuję więzi, nie odzywam się.

                            Sama sobie odpoiwiedzialas. Ty nie czujesz wiezi, nie odzywasz sie.

                            > Ale do głowy by mi nie przyszło, aby przesiadywać na forach, które dla nich są
                            > ważne i zabierać głos w sprawach, które dla nich mają znaczenie, a mnie komplet
                            > nie nie obchodzą.

                            As above: Tobie by do glowy nie przyszlo (...).
                            BTW, nie wszystko w zyciu mozna/da sie zrozumiec, nie wszystko da sie wytlumaczyc, wiele rzeczy/spraw po prostu jest. That's it.

                            • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 16:18
                              As above: Tobie by do glowy nie przyszlo (...).
                              > BTW, nie wszystko w zyciu mozna/da sie zrozumiec, nie wszystko da sie wytlumacz
                              > yc, wiele rzeczy/spraw po prostu jest. That's it."

                              Ale też wiele rzeczy można zrozumieć, wytumaczyć i zmienić - a na pewno można oczekiwać, że inni przestaną wpieprzać się w nasze życie.
                              • paszczakowna1 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 16:33
                                >a na pewno można o
                                > czekiwać, że inni przestaną wpieprzać się w nasze życie.

                                Święte słowa. Zatem uszanuj dobitnie sformułowane życzenie bi_scotti i przestań wpieprzać się w to, na jakich forach pisuje i dlaczego. (Przy okazji rozwalając n-ty wątek pretensjami do emigrantek.)
                                • menodo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 16:48
                                  paszczakówna, bi-scotti sama się potrafi się świetnie odszczekać, więc daruj sobie te pouczenia w stosunku do mojej osoby.
                                  • buuenos Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 22:51
                                    Poza tematem,UWIELBIAM stwierdzenia dot,,mojej osoby``ha ha .W stosunku do mnie brzmialoby lepiej.,,Moja osoba mowi dobranoc`` smile
                                  • princesswhitewolf Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 23:28
                                    biscotti jakas znerwicowana ostatnio chyba. Przejdzie jej. MIala lepsze fazy. Wiosenne przesilenie.
                                    Bedzielepiej
                        • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:46
                          67 wpisów?! WOW, prawie rekord! big_grin
                          Bi_scotti, daj spokój. Szkoda twojego zdrowia i urody na miałkie przepychanki słowne.
    • marianna72 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 14:26

      Wklejam tu bo tu chyba b.pasuje moja wypowiedz:
      Co do meritum ja akurat wyjechalam prawie 19 lat temu jeszcze wtedy niedefinitywnie a od 15 lat jestem tu czyli we wloszech na stale. Emigracje dla mnie osobiscie nie jest katastrofa i nie zyje w rozkroku, przypuszczam jednak ze dla niektorych moze tak byc .Sama mam 2 kolezanki Polki , ktore na rynku wloskim wypracowaly sobie dosc dobra pozycje zawodowa przypuszczaja jednak ze gdyby mieszkaly w kraju ich pozycja bylaby prawdopodobnie lepsza ( prawdopodobnie bo na 100% nie moga tego wiedziec) i tak czasami ja sie wspolnie spotkamy narzekamy na los kobiet we Wloszech , ktore startuja z nizszego szczebla niz mezczyzniwink)).Ja akurat pracuje w srodowisku gdzie mezczyzn jak na lekarstwo wiec moze dlatego mniej odczuwam te nierownosc .
      Co do oslawionych 3 euro przewijajacych sie w tym watku przyznam i moze wywolam zgorszenie ,ze nie zarabiam duzo wiecej , szczesliwie maz tak wiec mozemy zyc na przyzwoitym poziomie dzieki niemu. W moim srodowisku zawodowym uwaza sie ,ze pracuja glownie ludzie z powolaniem wiec satysfakcja zawodowa po czesci jest zaplata za nasza prace wink)))( co po czesci jest prawda) a mizerna reszte otrzymuje w gotowce ( cale 7 euro na godzine). Ja jednak nigdy jakos nie marzylam o karierze zawodowej (pod wzgledem finansowym) wiec pewnie w POlsce byloby podobnie studia , ktore tam zaczelam to resocjalizacja wiec pewnie wielkich kokosow z tego by tez nie bylo.
      Od kilku lat" odkrylam" ,ze drugiego zycia w Polsce nie bedzie wiec zaczelam intensywniej tam bywac w miare oczywiscie mozliwosci finansowych i czasowych .Jezdze tak 4 razy w roku do rodzicow sama na kilka dni ( 3-4) i to mi zaspokaja moja potrzebe obcowania z Polska chociaz szczerze mowiac gdybym miala mozliwosc przeprowadzki na rok zeby dzieci liznely bardziej .jezyk polski to pewnie bym pojechala ale tak samo bym pojechala do kazdego innego kraju .Na razie wysylam chlopcow od 2 lat na 2 tyg do moich rodzicow i posylam na kolonie w miescie aby troche lepiej poznaly jezyk ( 2 tyg to niestety absolutne minimum bo rozdzice nie wytrzymuja nerwowo)wink)) chyba wola przyjezdzac do nas .
      Co jeszcze jesli chodzi o znajomosci i przyjaznie mysle ,ze dosc dobrze sie tu odnajduje ale Wlosi sa na ogol b.przyjaznie nastawieni poza tym mialam na pewno ulatwione wejscie bo nie bylam jakas tam anonimowa dziewczyna tylko poczatkowo zona X . A potem juz poszlo latwo byc moze oni patrza na mnie przez pryzmat mojego cudzoziemstwa jesli nawet tak jest ja tego nie odczuwam. O Polsce mysle z sentymentem , kibicuje polskim sportowcom , bronie jak lew kiedy jest nieslusznie krytykowana i jestem dumna kiedy widze pozytywne zmiany . Mimo obywatelstwa wloskiego czuje sie Polka . Tak ogolnie to chyba za bardzo nie rozkminiam wybralam takie zycie i staram sie je przezyc najlepiej jak potrafie .Trudno mi robic jakies porownania bo w Polsce mieszkalam w Warszawie tu przenioslam sie do 11 tys miasteczka gorskiego gdzie wszyscy sie znaja ,zagaduja i zaczepiaja wiec nie ma zbyt wielkiej anonimowosci . Rozpisalam sie chyba troche nie na temat ale po przeczytaniu prawie 500 postow stracilam troche watek o czym tak naprawde dyskutujemywink)))

      Co do przyjaciol z Polski , o ktorych pisala bi scotti moi akurat sie rozjechali niektorzy po Polsce , niektorzy po swiecie wiec , utrzymuje kontakt z kilkoma osobami i kiedy trafi nam sie ,ze jestesmy w tym samym czasie w w-wie to sie spotykamy.Ostatnio ( w wakacje zeszlego roku) goscilam kolezanke jeszcze z podstawowki
    • majenkir Re: 16.04.14, 14:29
      jan.kran napisała:
      > Ale jestem w rozkroku bo nie wiem czy po tylu latach umialabym na nowo zamieszkac w Polsce a na emigracji nie do końca jestem u siebie ...


      To ja chyba jestem wyjatkowo nieskomplikowana istota, bo takich dylematow nie mam.
      Codziennie budze sie szczesliwa, ze los mnie tu przyslalsmile. Powrot do Polski w ogole nie wchodzi w rachube, chociaz kiedy tam jeszcze mieszkalam, tez bylam zadowolona.
      A moze ja z tych, co to im wszedzie dobrze? wink
      • yvona73pol Re: 16.04.14, 15:03
        Rosa, z kieleckiego jestes? wink
        Witam krajanke big_grin
      • cauliflowerpl Re: 16.04.14, 22:32
        Witam w klubie.
        Nigdy nie żałowałam, że kupiłam bilet tylko w jedną stronę, a po moim mieście do dziś chodzę jak turysta, który nie może się napatrzeć i nacieszyć.

        Zresztą co to za "emigracja". W Polsce od dawna żyłam z dala od rodziny (studia) i rzadko jeździłam do domu (trudne studia). I nie planowałam raczej pozostania w tamtych stronach, ze względu na sytuację na rynku pracy. Zgodnie z tymi planami do domu i tak bym miała do domu kilka ładnych godzin drogi.
        Pozdrawiam.
    • guderianka Re: bardzo 16.04.14, 16:02
      bardzo fajnie dziewczyny piszecie o emigracji
      • rosapulchra-0 Re: bardzo 16.04.14, 23:33
        guderianka napisała:

        > bardzo fajnie dziewczyny piszecie o emigracji
        >

        Nie wiem, czy też do mnie, ale dziękuję serdecznie.
    • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 21:51
      Tak sobie czytam i czytam te wszystkie wypowiedzi i przypomina mi się śp. Hanuszkiewicz, który relacjonował swoją rozmowę z kolegą. Żalił mu się kiedyś, że któraś z jego wielu żon - ta w owym czasie aktualna- robi mu z życia obóz koncentracyjny i już nie może wytrzymać. Na co ten kolega rzecze "no, na starość taki obóz koncentracyjny to może by się i przydał....". Po latach Hanuszkiewicz był skłonny przyznać rację koledze - jak wiemy ostatnia żona oddała go tuż przed śmiercią do przytułku.

      Oglądałem wielce pouczający dokument o ludziach z Zachodu, którzy stracili kontrakt albo zestarzeli się bez oszczędności w Dubaju. Kolorowa karuzela życia staje bez ruchu i robi się bardzo nieprzyjemnie. Socjal dla Europejczyków w tym kraju nie istnieje.

      Podobnie dzieje się np. wtedy gdy bardzo ciężka choroba dopadnie człowieka w USA (ile to gwiazd typu Kasia Sobczyk wracało na NFZ-owskie leczenie i umieranie do Polski?), albo gdy okazuje się w UK, że jedynym zabezpieczeniem na emeryturę jest głodowa State Pension.

      W głosach entuzjastycznych brakuje mi tego szerszego kontekstu i większego horyzontu czasowego. Panie piszą w stylu - no wyjechałam, mam robotę, wynajmuję fajne mieszkanie, jest chłop i jest cool. No dobra, ale cool jest tu i teraz i nie trzeba być delficką Pytią żeby wiedzieć np. to, że jak się płaci tylko minimalne składki w UK, to emerytura będzie głodowa. Więc proszę mi nie pisać, że w Polsce też można stracić pracę czy kontrakt. Bo tu w odniesieniu do paru kwestii z góry wiadomo, że za x lat zrobi się nieciekawie.

      I jakoś mój wuj uciekinier z Polski jeszcze w 1945 r., który zaliczył Argentynę, Paragwaj, USA, Kanadę i Bóg wie co jeszcze, parę lat przed śmiercią przyjechał i oznajmił, że tu jest jego miejsce i chce leżeć w rodzinnym grobowcu. Co i się stało, mimo, że mieszkał do końca w Kanadzie i miał ponad 40 lat młodszą żonę z Brazylii. Firma Bongo wuja sprowadziła...

      O ile nie zadbają o was zawczasu jakieś bogate męskie portki, w większości przeprosicie się z krajem na starość i tu wrócicie. Tak uważam. Zmieni się Wam optyka i zrozumiecie przypowieść o Hanuszkiewiczu. Per analogiam mogę przywołać także takie luźne odniesienie do pewnego profesora z FU w Berlinie, który wyniósł się z rodzinnego Zehlendorf (najdroższa dzielnica) na turecko-imigrancki Kreuzberg i piał z zachwytu jak mu tam fajnie wielokulturowo, rozrywkowo i inne takie. Ale jak jego dzieci miały pójść do szkoły, to się cichaczem przeflancował z powrotem do wypasionej willi nad jeziorkiem. Jakoś nie miał ochoty testować na własnej progeniturze jakości kształcenia szkół z większością Turków w klasie. Wy jesteście jak ten zakłamany profesor na berlińskim Kreuzbergu - dostrzegacie tylko orientalny bazar, fajne knajpy i śniade piękności na ulicy. Wskaźniki lokalnej przestępczości czy psie kupy na chodniku już was nie obchodzą, przynajmniej do czasu gdy się z nimi bezpośrednio nie zetkniecie.

      WAŻNA UWAGA. Powyższe uwagi dotyczą najnowszej emigracji, tej z ostatnich 15-10 lat, która wyraża jednostronnie entuzjastyczne głosy. Forumowiczki typu jan.kran czy bi_scotti są mocno z innej bajki i to ich raczej nie dotyczy.
      • cherry.coke Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 22:02
        > O ile nie zadbają o was zawczasu jakieś bogate męskie portki, w większości prze
        > prosicie się z krajem na starość i tu wrócicie. Tak uważam.

        Czy ty nas riki wszystkie hurtem masz za ignorantki ekonomiczne uczepione pensyjki jakiegos goscia na zmywaku? smile Myslisz, ze tu sie nie kupuje domow i nie inwestuje w emerytury?...
        • princess_yo_yo Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 22:32
          serio jest sens karmienia rikiego I rosy? to jest ten sam typ zaburzen mentalnych, poziom intelektualny troche inny ale rezultat mniej wiecej taki sam, million postow udowadniajacych alternatywna rzeczywistosc.
      • mruwa9 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 22:27
        nie planuje powrotu do Polski. Ani na emeryturze, ani po smieci, zeby moje prochy spoczely w ojczystej ziemi. Wole w kompostowniku skonczyc. Nie jestem sentymentalna.
        I wole tutejsza emeryture, niz polskie emerytalne kokosy, gdy juz ZUS do reszty okradnie nas z tego, co zdolalismy dotychczas uzbierac w II filarze.
        Tutejsza bieda ma zupelnie inny wymiar, niz polska bieda.
        Juz dawno stracilam zaufanie do Polski jako panstwa prawa. Polska jest zupelnie nieprzewidywalna, nieobliczalna i chocby z tego powodu powrot z emigracji jest przejawem masochizmu albo totalnej glupoty (niepotrzebne skreslic). Cos dla ludzi kierujacych sie emocjami, a nie rozumem.
        Ja uwazam sie za osobe rozsadna i podejmujaca decyzje zgodne ze zdrowym rozsadkiem.
        I dlatego do Polski nie wroce.
        Mozesz powiedziec, na jakie swiadczenia moga w Polsce liczyc Polacy po kilkudziesieciu latach niebytnosci , nieplacenia podatkow ani skladek ZUS, potencjalni beneficjenci State Pension, jesli zdecyduja sie na powrot na ojczyzny lono?
        Myslisz , ze Polska czeka na ludzi z otwartymi ramionami, raczac ich emerytura, miejscem w domu spokojnej starosci i sprawnym systemem opieki zdrowotnej?
        O ludzka naiwnosci...
        Polska nie potrafi zapewnic tych elementarnych praw obywatelom, ktorzy przez dziesiatki lat ofiarnie pracuja w kraju, placa podatki i skladki ubezpieczeniowe, a co dopiero w przypadku powracajacych z emigracji.

        • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:06
          mruwa9 napisała:

          > Mozesz powiedziec, na jakie swiadczenia moga w Polsce liczyc Polacy po kilkudzi
          > esieciu latach niebytnosci , nieplacenia podatkow ani skladek ZUS, potencjalni
          > beneficjenci State Pension, jesli zdecyduja sie na powrot na ojczyzny lono?
          > Myslisz , ze Polska czeka na ludzi z otwartymi ramionami, raczac ich emerytura
          > , miejscem w domu spokojnej starosci i sprawnym systemem opieki zdrowotnej?

          Wystarczy wrócić i zarejestrować się w UP jako bezrobotna /-y, a ubezpieczenie zdrowotne znowu przysługuje. Albo fikcyjnie zatrudnić u znajomego na jedną ósmą minimalnego etatu. W nowym systemie emerytalnym nie jest też wymagalny minimalny staż emerytalny - jak przepracowałaś w swym całym życiu tylko 1 rok w PL, to policzą ci to i wypłacą 68 zł brutto miesięcznej emerytury. Mało? Ale pobierając owo śmieszne świadczenie jesteś automatycznie ubezpieczona zdrowotnie, możesz też liczyć na miejsce w domu spokojnej starości w zamian za przekazanie im emerytury (przepisy nie mówią w jakiej wysokości emeryturę trzeba przekazać).

          > O ludzka naiwnosci...
          > Polska nie potrafi zapewnic tych elementarnych praw obywatelom, ktorzy przez dz
          > iesiatki lat ofiarnie pracuja w kraju, placa podatki i skladki ubezpieczeniowe,
          > a co dopiero w przypadku powracajacych z emigracji.

          Ucz się i uczciwie pracuj, a garb ci sam wyrośnie.
          • nolus Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:22
            riki_i napisał:

            > Ucz się i uczciwie pracuj, a garb ci sam wyrośnie.

            Co niektórzy "mądrzejsi" doskonale o tym wiedzą i wybierają inną drogę:

            www.pudelek.pl/artykul/64725/quotsiwiec_na_swoich_piersiach_zarobila_juz_milionquot/
            Ale tańczyć już specjalnie nie potrafią... big_grin
            • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:48
              Ekhem, w tej kategorii mam inną faworytkę
              www.pudelek.pl/artykul/64423/wodzianka_w_ciazy_i_z_facetem_zdjecia/
          • mruwa9 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:24
            jak bardzo musialabym upasc na glowe, zeby wracac do Polski po emeryture w wysokosci 68zl ?
            I zeby jeszcze 2 stycznia stawac w kolejce do lekarza specjalisty o 6 rano, zeby dostac termin wizyty w czerwcu albo wrzesniu, o ile limity wczesniej sie nie skoncza?
            A przy emeryturze 68zl chodzic na darmowe obiadki do caritasu albo PCK, o ile gdzies jeszcze owe darmowe obiady serwuja?
            Ty naprawde sadzisz, ze ta Polska to taki cud miod i orzeszki?
            To ja sie od tego cudu wole trzymac z daleka. Jeszcze nie zglupialam do reszty.
            Ja nie rozumiem, skad w Polakach takie zadufanie i przekonanie, ze tylko w ojczyzne mozna zaznac spelnienia i szczescia w zyciu.
            NIjak mi do tego nie teskno.Dobrowolnie odstapie ci moje nalezne mi 68zl (choc harowalam w Polsce przez 10 lat po 13 godizn na dobe, to moze nawet zasluzylam na 70 zl?) i kolejke po numerek do lekarza.
            Moze dzieki temu dostaniesz sie do lekarza juz w kwietniu zamiast w czerwcu.
            I pamietaj, zeby nie planowac zawalu serca w pazdzierniku, bo bdziesz musial czekac na leczenie do stycznia, gdy specjalista dostanie przydzial nowych limitow.
            Powodzenia.

            • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:51
              mruwa9, coś ciężko u Ciebie z myśleniem. Jesteś w USA, zapadasz na raka, koszty leczenia pół miliona dolarów a insiury nie ma, albo słaba. No i ? Wracasz do tej biednej Polski, gdzie -uwaga- będą Cię leczyć za darmo. W PL każdy kto ma emeryturę z ZUS (może być i 68 zł brutto) jest ubezpieczony zdrowotnie z NFZ.
              • mruwa9 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:05
                szczesliwie nie mieszkam w USA.
                Kraj emigracji tez warto wybrac z glowa.
                Jak wszystko w zyciu.

                a w przypadku rzeczonego raka, to w USA, jesli masz ubezpieczenie, to najpierw zaserwuja ci leczenie na najwyzszym poziomie, a potem zlicytuja dom, firme i samochod.
                W Polsce ustawia cie w kolejce do onkologa, po roku czekania na leczenie rak z operacyjnego stanie sie nieoperacyjny i umrzesz , zanim doczekasz sie jakiejkolwiek terapii. Jesli bedziesz miec szczescie, moze nawet trafisz pod opieke hospicjum, a jesli trafisz na rozsadnego lekarza, moze nawet zalapiesz sie na skuteczne leczenie bolu.
                • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:10
                  Różnie bywa, koszyka gwarantowanych świadczeń medycznych dotąd nie opracowano, więc potencjalnie wszystko jest za darmo, a NFZ wydaje decyzje po uważaniu. Jednemu sfinansują eksperymentalną terapię za setki tysięcy złotych, a innego odprawią z kwitkiem przy endoprotezie. Ruletka oraz układy.
                  • mruwa9 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:16
                    i mimo tego uwazasz, ze perspektywa mieskania i leczenia w Polsce jest az tak kuszaca i fantastyczna?
                    To sie kupy nie trzyma.
                    Akurat amerykanski system ubezpieczen zdrowotnych uwazam za jeszcze idiotyczniejszy , niz polski, ale od polskiego chce sie trzymac rownie daleko.
                    • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:19
                      nie zrozumiałaś mnie, nie uważam, że perspektywa leczenia w Polsce jest fantastyczna, tylko piszę, że to bywa często ostatnia deska ratunku

                      chyba lepiej być leczonym w Polsce (nawet byle jak) niż zostać zlicytowanym w USA?
                      • evee1 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 03:11
                        Riki, ale USA nie jest wzorcem opieki zdrowotnej. Nie wiem jak to jest w innych krajach, ale u nas (Au) jest calkiem niezle wink i majac tutaj 78 letnia mame, ja WIEM, ze lepiej byc leczonym w Au niz Polsce.
                • aka10 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:17
                  mruwa9 napisała:

                  > szczesliwie nie mieszkam w USA.
                  > Kraj emigracji tez warto wybrac z glowa.
                  > Jak wszystko w zyciu.

                  Swieta racja, Mruwa wink
                  >
                  > a w przypadku rzeczonego raka, to w USA, jesli masz ubezpieczenie, to najpierw
                  > zaserwuja ci leczenie na najwyzszym poziomie, a potem zlicytuja dom, firme i sa
                  > mochod.
                  > W Polsce ustawia cie w kolejce do onkologa, po roku czekania na leczenie rak z
                  > operacyjnego stanie sie nieoperacyjny i umrzesz , zanim doczekasz sie jakiejkol
                  > wiek terapii. Jesli bedziesz miec szczescie, moze nawet trafisz pod opieke hosp
                  > icjum, a jesli trafisz na rozsadnego lekarza, moze nawet zalapiesz sie na skute
                  > czne leczenie bolu.

                  I tu tez masz racje.
                  • laquinta Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 14:15
                    > >
                    > > a w przypadku rzeczonego raka, to w USA, jesli masz ubezpieczenie, to naj
                    > pierw
                    > > zaserwuja ci leczenie na najwyzszym poziomie, a potem zlicytuja dom, firm
                    > e i sa
                    > > mochod

                    Alez wy glupoty wypisujecie. Wstyd.
                    • sniyg Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 15:18
                      laquinta napisał(a):

                      > > >
                      > > > a w przypadku rzeczonego raka, to w USA, jesli masz ubezpieczenie,
                      > to naj
                      > > pierw
                      > > > zaserwuja ci leczenie na najwyzszym poziomie, a potem zlicytuja do
                      > m, firm
                      > > e i sa
                      > > > mochod
                      >
                      > Alez wy glupoty wypisujecie. Wstyd.

                      Masz rację, głupoty, najczęściej wcale nie leczą

                      wyborcza.pl/1,75478,14204053,Szpital_z_USA_podrzucil_chorego_do_Polski___Potraktowali.html
                      • laquinta Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 16:45
                        sniyg napisał:

                        > Masz rację, głupoty, najczęściej wcale nie leczą

                        Twojej wyleczyc sie nie da nawet w USA.

                        Jesli ktos zlamal prawo, to odpowie za to. Mysle, ze corki postanowly odeslac
                        niekochanego tatusia.
                        'Amerykańskie szpitale mają obowiązek zapewnić opiekę medyczną każdemu potrzebującemu. Ale mogą też deportować nielegalnych imigrantów do ojczystych krajów. "Medyczna repatriacja" - jak nazywane są stosowne przepisy - wymaga jednak zgody samego pacjenta, jego rodziny lub opiekuna sądowego. Według polskich dyplomatów w tym wypadku żadnej zgody nie było. Mężczyzna nie był w stanie jej udzielić. Ma dwie córki, ale nie utrzymuje z nimi kontaktu. Ambasada chciała zapewnić mu kuratora sądowego, ale nie zdążyła, bo pacjenta deportowano. Teraz dyplomaci domagają się od szpitala wyjaśnień.'

                        Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14204053,Szpital_z_USA_podrzucil_chorego_do_Polski___Potraktowali.html#ixzz2z9f1coOL
                        • sniyg Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 17:06
                          laquinta napisał(a):

                          > Mysle, ze corki postanowly odeslac niekochanego tatusia.

                          Ojej, myślisz? No cóż troszkę musisz pomyśleć by zredukować dysonans.

                          Opieka zdrowotna w Stanach należy do najdroższych na świecie. Miliony ludzi żyją bez ubezpieczenia, na które ich nie stać. Rachunki medyczne doprowadzają Amerykanów do bankructwa. Nic nowego pod słońcem ale ty będzie udowadniać, że w Polsce jest gorzej.
                          • laquinta Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 23:00
                            sniyg napisał:


                            > Opieka zdrowotna w Stanach należy do najdroższych na świecie. Miliony ludzi żyj
                            > ą bez ubezpieczenia, na które ich nie stać. Rachunki medyczne doprowadzają Amer
                            > ykanów do bankructwa. Nic nowego pod słońcem ale ty będzie udowadniać, że w Pol
                            > sce jest gorzej.

                            Do najdrozszych i najlepszych. Nie rozumiesz co to znaczy, ze miliony nie maja ubezpieczenia. Nie maja, bo nie placa, bo nie chca, a jak zachoruja, to lecza sie na koszt miasta, wsi lub stanu. Taka jest prawda. Dlatego Obama chce to zmienic, zeby odciazyc panstwo. Jesli ktos jest zamozny, a nie placi za leczenie, owszem, przysla mu rachunek ze szpitala I na tym sie konczy. Nie moga mu zlicytowac domu, a tym bardziej samochodu. Jesli w przyszlosci bedzie chcial dom sprzedac, to szpital moze sie upomniec o swoje pieniadze.

                • princesswhitewolf Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 23:30
                  a w przypadku rzeczonego raka, to w USA, jesli masz ubezpieczenie, to najpierw zaserwuja ci leczenie na najwyzszym poziomie, a potem zlicytuja dom, firme i samochod.

                  jak nie wyplacalny to counties ( gminy)tam pokrywaja z wlasnego funduszu takie przypadki.
          • aka10 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:39
            riki_i napisał:



            Albo fikcyjnie zatrudnić u znajomego na jedną ósmą
            > minimalnego etatu.

            Po prostu super, Riki...
      • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:38
        No i przyszedł riki i puścił soczystego bąka. I odór rozniósł się na całe forum..
        Chłopie, to że tobie się nie udało, to naprawdę nie jest powodem przelewania własnych porażek na innych i projektowania ich rzeczywistości.
        • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:55
          Zanim cię ostatecznie wygaszę racz pojąć, że ja nie byłem emigrantem.

          Rozumiem, że masz ChAD i fazę hipomanii, ale racz łaskawie nie wkładać mi dziecka w brzuch.
          • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:34
            Ty chyba masz misję atakowania innych na tym forum. Musi cię to strasznie podniecać, że non stop wypisujesz takie bzdury. I moja serdeczna rada - wygaś mnie. Dobrze ci to zrobi.
            • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:39
              Odpowiadam pięknym za nadobne. Dokładnie w Twoim stylu.
              • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 12:57
                Nie, riki, przez cały czas piszesz obraźliwe teksty pod adresem emigrantów i z uporem maniaka próbujesz wszystkim wmówić, że tylko ty masz rację. A dobrze wiesz, że jej nie masz.
      • edelstein Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:30

        "W głosach entuzjastycznych brakuje mi tego szerszego kontekstu i większego horyzontu czasowego. Panie piszą w stylu - no wyjechałam, mam robotę, wynajmuję fajne mieszkanie, jest chłop i jest cool. No dobra, ale cool jest tu i teraz i nie trzeba być delficką Pytią żeby wiedzieć np. to, że jak się płaci tylko minimalne składki w UK, to emerytura będzie głodowa. Więc proszę mi nie pisać, że w Polsce też można stracić pracę czy kontrakt. Bo tu w odniesieniu do paru kwestii z góry wiadomo, że za x lat zrobi się nieciekawie."

        Masz nas za absolutne idiotki,ignorantki ekonomiczne i osoby oderwane od rzeczywistosci.
        Nie wszyscy zyja na w mieszkaniach,nie wszyscy placa najnizsze skladki emerytalne i nie wszyscy pracuja za najnizsza krajowa.
        Nie zaliczam sie do osob o ktorych piszesz,wiec dlaczego mam nie byc entuzjastyczna?nie wiem czy wiesz,ale polacy poza Polska kupuja nieruchomosci,inwestuja,odkladaja na emerytury i sa tez dobrze oplacani.Emigracja to nie tylko mieszkanie wynajmowane na spolke i pracy za 3€ godzina.

        "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
        Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
        Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
        Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
        • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:42
          Edel, nie śledzę Twego życiorysu, ale Ty chyba jesteś przy jakimś Niemcu i chyba też przy własnej rodzinie, czyż nie? Wyobraź sobie kogoś, kto wyjeżdża DONIKĄD, bez żadnego oparcia i komitetu powitalnego, a Polsce klepał biedę lub przeciętniactwo. I taki człowiek już po kilku latach ma inwestować w nieruchomości, odkładać prywatnie na emeryturę i kupować akcje spółek? Zejdź proszę na ziemię. Większość emigrujących chwyta po prostu jakąś lepszą lub gorszą pracę, wynajmuje mieszkanie i żyje z dnia na dzień. Owszem, w wielu przypadkach żyje fajnie i ciekawie, ale to jest właśnie takie "tu i teraz", o czym napisałem.
          • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:56
            riki_i napisał:

            > Edel, nie śledzę Twego życiorysu, ale Ty chyba jesteś przy jakimś Niemcu i chyb
            > a też przy własnej rodzinie, czyż nie? Wyobraź sobie kogoś, kto wyjeżdża DONIKĄ
            > D, bez żadnego oparcia i komitetu powitalnego, a Polsce klepał biedę lub przeci
            > ętniactwo. I taki człowiek już po kilku latach ma inwestować w nieruchomości, o
            > dkładać prywatnie na emeryturę i kupować akcje spółek? Zejdź proszę na ziemię.
            > Większość emigrujących chwyta po prostu jakąś lepszą lub gorszą pracę, wynajmuj
            > e mieszkanie i żyje z dnia na dzień. Owszem, w wielu przypadkach żyje fajnie i
            > ciekawie, ale to jest właśnie takie "tu i teraz", o czym napisałem.

            ### Riki , odpuść plis i nie pieprz. Tak , wyobraz sobie że mój kolega , pielęgniarz przyjechał 10 lat temu , pracował najpierw jak opiekun w Domu Swawolnej Starości , potem został asystentem pielęgniarza a potem pielęgniarzem. najpierw kupił mieszkanie które obecnie wynajmuje , potem dom , dwoje dzieci , żona też pielęgniarka.
            W PL raczej skromnie , tutaj bez komitetu powitalnego i zero znajomych inwestuje i nie trzyma się spódnicy bogatej żonytongue_outPP
            Moja koleżanka , pielęgniarka w PL zarabiała na pieprz do gówna , zyła bardzo skromnie. Ptzyjechała 10 lat temu bez jezyka, pracowała jako Fizyczna , zero znajomosci i komitetu powitalnego w Oslo , po kilku latach kupila mieszkanie i spokojnie żyje.
            Mam kontynuować?tongue_outPP
            • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 11:41
              Ekhem, owszem w prywatnych Domach Swawolnej Starości w DE biorąc nocne zmiany można było jeszcze 10 lat temu dobrze zarobić, i to wykonując proste prace. Miałem taką znajomą Polkę z niemieckim paszportem, która podcierając dupy zdemenciałym Niemcom robiła się wizualnie na hrabinę (designerskie ciuchy i biżuteria). Co prawda pieniążki jej niemieckiego męża - doradcy podatkowego też odgrywały w tym pewną rolę. Zważ jednak, Droga jan.kran, że to się wszędzie zmienia. Łatwość zastępowania pracowników wykonujących najprostsze prace osobami tańszymi sprawia, że coraz trudniej dorobić się w ten sposób kokosów. Kiedyś płacili krocie w NO za skrobanie mrożonych ryb w chłodni, a potem jak czytam przyjechali młodzi Szwedzi, Polacy i inni , no i stawki spadły. Pisząc takie rzeczy nakręcasz spiralę nierealnych oczekiwań, lepiej Ty odpuść, bo z takiego gadania biorą się później prawdziwie ludzkie dramaty. Bo Pan Józek przeczytał, pojechał i nawet 3 funtów u Pakola nie złapał, tylko wylądował na ulicy.
              • aka10 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 19:42
                riki_i napisał:


                . Kiedyś płacili krocie
                > w NO za skrobanie mrożonych ryb w chłodni, a potem jak czytam przyjechali młod
                > zi Szwedzi, Polacy i inni , no i stawki spadły.

                Riki, przytocz mi ten tekst, prosze.
          • snakelilith Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 11:00
            riki_i napisał:

            Owszem, w wielu przypadkach żyje fajnie i
            > ciekawie, ale to jest właśnie takie "tu i teraz", o czym napisałem.


            Zdechnę ze śmiechu. A w Polsce to większość nie żyje "tu i teraz" chywtając się jakiejś lepszej czy gorszej pracy i mają przed oczami biedę na starość? Nigdy nie musiałam żyć na emigracji na socjalu, ale nawet gdyby mi się miało zdarzyć, to będę miała lepiej niż bezrobotna w Ojczyźnie.
          • edelstein Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 12:28

          • edelstein Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 12:45


            > Edel, nie śledzę Twego życiorysu, ale Ty chyba jesteś przy jakimś Niemcu i chyb
            > a też przy własnej rodzinie, czyż nie?

            Bycie przy kims to jakas nowa forma statusu spolecznego?
            Riki placzesz sie,gadasz o entuzjastkach,odzywa sie entuzjastka i w tym momencie wycofujesz sie rakiem,bo ci cos do koncepcji nie pasuje.
            Mieszkajac w Pl wiesz lepiej ci robia emigranci w roznych panstwach.Przytaczasz Amerykanski NFZ tak jakby swiat sie na hameryce konczyl.
            Za wszelka cene chcesz udowodnic,ze emigrantom jest zle,albo bedzie zle.Po co?




            "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
            Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
            Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
            Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
            • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 13:16
              Co innego jak ściąga Cię zagranicę ustawiona już tam jakoś rodzina, a zupełnie co innego, jak jedziesz samopas w nieznane. Tylko tyle chciałem powiedzieć, resztę mi dopisujesz.
              • edelstein Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 14:54

                Alez mnie nie sciagala ustawipna jakos,rodziny.Wiekszosc mojej rodziny mieszka w Pl.
          • princesswhitewolf Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 23:32
            I taki człowiek już po kilku latach ma inwestować w nieruchomości, odkładać prywatnie na emeryturę i kupować akcje spółek?

            riki ludzie po paru latach kupuja mieszkania czy domy . oczywiscie ( i to wazny szczegol) na kredyt.
        • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:48
          edelstein napisała:

          >

          > Masz nas za absolutne idiotki,ignorantki ekonomiczne i osoby oderwane od rzeczy
          > wistosci.
          > Nie wszyscy zyja na w mieszkaniach,nie wszyscy placa najnizsze skladki emerytal
          > ne i nie wszyscy pracuja za najnizsza krajowa.
          > Nie zaliczam sie do osob o ktorych piszesz,wiec dlaczego mam nie byc entuzjasty
          > czna?nie wiem czy wiesz,ale polacy poza Polska kupuja nieruchomosci,inwestuja,o
          > dkladaja na emerytury i sa tez dobrze oplacani.Emigracja to nie tylko mieszkani
          > e wynajmowane na spolke i pracy za 3€ godzina...

          ### Dokładnie Edel.Teraz wyjdę na rasistkę ale co tam...
          Norwegia przyjmuje ogromne ilości ludzi z Afryki , głównie Somalia i zA zji , Pakistan.
          Przyjeżdzają , dostają kasę , kursy języka i się nie asymilują tylko doją panstwo norweskie i płodzą dzieci.
          Zaznaczam że nie wszyscy ale większość.
          Polacy wpadli do Norwegii jak burza, pokazali ile umieją , zakasali rękawy. Norwedzy szoku doznali jak się okazało ze Polak po dwóch - trzech latach kupuje dom lub mieszkanie , dzieci posyła do porządnej szkoły , polskie dzieci uczą się szybko języka . Polak nie siedzi na bezrobociu jak Somalijczyk tylko jak nie ma roboty to spada na Wyspy lub do PL.
          U mnie w fabryce polscy pielęgniarze i pielęgniarki którzy przyjechali 10 lat temu wszyscy mają dom lub mieszkanie , znaja język , pracują.
          Podobnie polscy budowlańcy , elektrycy , hydraulicy.
          Jezyka się ucza , podatki płaca , sa częścia tego społeczeństwa.
    • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 16.04.14, 23:53
      #### Nie rozpaczam, że prawie 30 lat przeżyłem w komunie. Za Boga bym tego doświadczenia nie zamienił na 30 lat życia w dzisiejszej rzeczywistości kapitalistycznej. Jestem dzięki niemu bardziej złożony. Nie każdemu było dane żyć w dwóch światach. Większość mieszkańców tak zwanego Zachodu nie ma pojęcia o ironii i komplikacji ludzkiego losu. O tym, że świat może być po prostu inny od tego, który znają. Więc jakkolwiek by to zabrzmiało wyzywająco, jestem o ten komunizm bogatszy.

      wyborcza.pl/1,137504,15698467,Andrzej_Stasiuk_o_25_latach_wolnej_Polski__Zawsze.html
      I o to chodzi smile Świetny tekst polecam !!!
      • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:02
        Cytat ze Stasiuka mądry i prawdziwy, tyle tylko, że osoby doświadczone komuną (m.in. ja) mają w sobie także rozmaite skazy "po komunie". Nie ten wątek żebym to rozwijał, ale np. gen kombinowania , omijania prawa czy bumelowania w pracy komuna wzmacniała wielokrotnie.
        • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 00:48
          riki_i napisał:

          > Cytat ze Stasiuka mądry i prawdziwy, tyle tylko, że osoby doświadczone komuną (
          > m.in. ja) mają w sobie także rozmaite skazy "po komunie". Nie ten wątek żebym t
          > o rozwijał, ale np. gen kombinowania , omijania prawa czy bumelowania w pracy k
          > omuna wzmacniała wielokrotnie.


          -------------> Ja mam inne skazy po komunie ale nie te o których piszesz.
          Mam syndrom emigranta. Koszmarne sny kiedy ląduję w Oj i nie moge powrócic do moich dzieci , mojego życia poza Polską , labirynty w których sie plącze minęły mi od paru lat.
          Natomiast mam ścisk gardła na widok munduru na lotnisku , w momencie kiedy podaję mój francuski paszport często sie nerwowo zastanawiam czy na pewno jest ok czy mnie wpuszczą lub wypuszczą , nawet czasami przychodzi mi na myśl czy mam wizętongue_outPP
          Podróżuję sporo i nie histeryzuję ale sydrom granicy i chamskiego celnika mam.
          Poza tym uważam że ludziom się w dupach poprzewracało, mają wolność , paszport w szufladzie , komunikacje taka o jakiej ja mogłam ćwierć wieku pomarzyć i jeszcze marudząsmile
          Dla mnie ciagłym zachwytem jest możliwość kontaktu w sekundę za grosze z całym światem , możliwość wolnego poruszania się , to że Polacy stali sie najliczniejszą grupą emigrantów w Oslo, że mozna wyruszyc w świat ot tak , że jest Erasmus , możliwość studiowania poza PL , nauki języków , dostepność zagranicznej prasy i ksiażek w PL.
          To że we Wrocławiu jest czysto i porządnie , że są fajne knajpy do wyboru do koloru.
          Ja mialam w PRL w zasadzie super. Rodzice mieli kasę , ja chodziłam do elitarnego liceum , studiowałam to co chcialam , miałam znakomitych znajomych i przyjaciół, teaty , koncerty , kluby filmowe.
          Ale sie dusiłam . Czułam sie jak wklatce mimo fajnego zycia i wewnętrznej wolności. Kasa to nie było wszysstko , zdobycie ksiazki , dobrej płyty , czegos fajnego do ubrania , obcojęzycznej gazety która by nie była komunistyczną szmatą nie było łatwe.
          Cała otoczka totalitarna na codzień , hasła idiotyczne na każdym kroku , prześladowanie znajomych z opozycji.
          To sa rzeczy które mi zostały i dlatego tak sie ciesze na kazdy znak że Polska to normalny krajsmile
          • 3-mamuska Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 04:22
            Ja na rozdrożu czułam sie moze przez 3-4 lata po wyjeździe z polski.

            Po 14 latach, czuje sie tu jak u siebie, czasem gdy chodzę po uliczkach czuje sie tak jak kiedyś w swoim miescie.

            Ja sie ciesze ze "uciekłam " z tamtąd ... Dlaczego bo w naszym miescie nic sie nie zmienia.
            Mentalność ludzi jest taka sama gdy wyjezdzalam z polski.
            Śluby /chrzciny bo co ludzie i rodzina powie, nieważne ze do kościoła chodzą raz 2 razy w roku w wielkie swieta lub wcale.

            To ze moge chodzić ubrana jak mi sie podoba i nikt nie zwroci uwagi ze nieodpowiednio.

            Niestety ludzie których znam, sa na takim samym poziomie.
            Te same kłótnie spory pouczanie dorosłych ludzi... Jak kilkanaście lat temu.

            Np. Kuzynka lat 30 dziecko maz, nie wychodzi do klubu bo juz wyrosłam i jest za stara na takie wypady smile
            Gdzie ja czasem/rzadko wychodzę gdzie nie wpuszczają poniżej 25 lat.
            Większość to 30-40 letni ludzie.
            I po prostu wiele takich przypadków.

            Moje koleżanki ze szkół, 30+ i wyglądają jak moje ciotki wieku 40 lat gdy wyjezdzalam.
            Mam wrażenie ze tam sie nic nie zmienia.

            Oczywiście sa osoby ktore ida z biegiem czasu , ale gdybym została udusilabym sie.


            Zostanę tu bo czuje sie jak w domu, tam juz nie jestem u siebie i juz nie tęsknię.
            Tu nie muszę udowadniać ze moje dziecko z autyzmem potrzebuje opieki i punktu 7, zeby dostać pomoc.
            Terapie, Dowoz do szkoły , ma załatwione z marszu , nie muszę stawiać sie przed komisja lekarska, wysyłam list ,kontakt do lekarzy i z głowy, nie muszę obcym udowadniać czy moje dziecko ma czy nie ma autyzmu bo "ładnie popatrzylo w oczy"
            Szkola to tez lepsze miejsce, dzieci uczy sie myślenia, fakt niektóre sytuacje sa wkurzające, ale gdy w Polsce pytam lubisz szkole? Większość kiwa głowa ze nie, moje uwielbiają czy 10 latka czy 15 latek. Nie w głowie mu wagary palenie czy picie piwa. Nie pozwała sie na żadne przejawy agresji, bo grozi to wydaleniem ze szkoły.
            Fajnie sie słucha gdy dzieci maja otwarty umysł , niebojący sie wyrażać opinii nawet w najbardziej drażliwych tematach.
            Mogłabym tak długi pisac.


            Moge sie podpisać pod wpisami mruwy mam podobnie jak ona.
          • najma78 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 09:34
            jan.kran napisała:
            > Poza tym uważam że ludziom się w dupach poprzewracało, mają wolność , paszport
            > w szufladzie , komunikacje taka o jakiej ja mogłam ćwierć wieku pomarzyć i jesz
            > cze marudząsmile

            ale na co marudza?

            Komuna to koszmar dla ludnosci w tym zyjacej, ale kazdy totalitarny system tym jest. Wciaz wiele narodow w tym tkwi, niestety. Mam znajomych Kubanczykow, ktorzy nawet nie moga odwiedzic swoich rodzin, nie dlatego ze brak kasy na bilet ale dlatego ze mogliby wpasc w tarapaty. Oni nawet maja utrudniony kontakt bo telefony wciaz sa dobrem trudno dostepnym, a internet zabroniony. Znajomy Kubanczyk, obywatel Uk lata na Kube przez Kanade, ze wzgledow bezpieczenstwa. Jak dotad wraca.
            A o Korei Pln wole nie myslec uncertain
            To nie jedyne kraje.
            W pl juz tego nie ma, ale wciaz pozostalo sporo po totalitaryzmie i nie tak wcale trudno sie na to natknac (mam na mysli prawo), kafejki, prasa czy mozliwosc podrozowania to za malo zeby stwierdzac ze wszystkow wrocilo do normy. Polska nadal nie jest zreformowanym krajem ani pod wzgledm prawnym ani mentalnym.
            • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 09:51
              najma78 napisała:

              > jan.kran napisała:
              > > Poza tym uważam że ludziom się w dupach poprzewracało, mają wolność , pas
              > zport
              > > w szufladzie , komunikacje taka o jakiej ja mogłam ćwierć wieku pomarzyć
              > i jesz
              > > cze marudząsmile
              >
              > ale na co marudza?

              ### Najma ja mam lekko schizofreniczny obraz Oj. Moja Rodzina i przyjaciele i znajomi marudzą mało. Mam rozpiętość od przyjaciólki milionerki z meżem postkomuchem którzy się dorobili na transformacji , bez większych oszustw , wykorzystując sytuacje i to co umieli z PRL. Poprzez klasę średnią gdzie nie ma bezrobotnych ani fajerwerków , do pierwszego starcza i na wakacje za granicą i spokojne życie.
              Dzieci moich znaojmych wszystkie jak leci są na Erasmusie , część skończyła studia w PL i drugie za granicą. jedni wracaja do Oj , inni zostaja za granicą.
              Korzystają z tego co im daje wolna Polska.
              Mam też znajomemego który mi opowiada jak wyląda życie w PL na prowincji, bezrobocie w drugim pokoleniu, alkoholizm , bezrobocie , kryminalizm. Takiej Polski nie znam ale wierzę że istnieje.
              Potem są media netowe gdzie Tusk jest wszystkiemu winien, sprzedaliśmy Polskę , stracone pokolenie i wszyscy emigrują nerwowo bo się nie da wyżyć w tym strasznym kraju.

              Z moje j klasy w szkole średniej wyemigrowała lekko licząc połowa , parę osób ze studiów.
              A najbliższym otoczeniu , współcześnie też sporo osób emigruje , wiele zostaje w Oj ale reakcje na współczesną emigracje są o wiele bardziej histeryczne niż wtedy kiedy za moich czasów Polacy zmykali z Kraju Raju drzwiami i oknami.
              • joa66 Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej PL 17.04.14, 10:15

                I osób zatrudnionych na zwykłych etatach a nie kontraktach menadżerskich:

                Pies z kulawą nogą nie interesuje się jak żyję (szczęśliwie bez ślubu wink ), czy chodzę do kościoła , czy wpuszczam księdza „po kolędzie” , w co się ubieram. Święta spędzam jak chce i gdzie chce. Ostatni raz byłam w jakimkolwiek urzędzie w 2008 roku – dowód osobisty. Niedługo znowu się wybieram – paszport (ale za to nie muszę latać na policje czy innego urzędy, żeby mi wniosek podpisali). Ubezpieczenia podróżne załatwiam zdalnie, dostaję pocztą (mogę też dostac od reki, jezeli pójdę osobiscie i poczekam z pół godziny). Nie spotkałam niegrzecznego urzędnika- zazwyczaj są bezosobowo obojętni , spotkałam kilku cudownych, którzy pomogli mi wyjść z kłopotu, w który sama się wpędziłam (uwaga - w US!). Najmniej sympatyczni urzędnicy imigracyjni na lotniksu to jednak UK (sama nigdy nie miałam problemów, poza naburmuszona miną, ale wiem, ze wiele osób miało). Rzadko chodzimy do lekarza z NFZ (generalnie zdrowi jesteśmy) – raczej bez problemu (z wyjatkiem jednego przypadku beznadziejnego lekarza). Kredyt mieszkaniowy splaciliśmy w 7,5 roku. Dziecko otrzymało doskonałe wykształcenie , na które z zazdrością patrzą moi „zagraniczni” znajomi (dla niedowiarków – dostal bezwarunkową ofertę na bardzo dobra uczelnię w UK). „Dziecko” zna języki obce, zwiedziło świat od południowej Afryki po kolo polarne, ma znajomych w różnych krajach, podróżuje nie tylko z rodzicami, ale samodzielnie i ze szkołą (np wymiana szkolna). Swobodnie się czuje rozmawiając jeszcze niedoskonalym hiszpańskim z kolegami czy protestującymi w Madrycie , czy (wtedy) jeszcze mniej doskonałym francuskim z francuska staruszką o jej psie. Kupuje sobie książki i płyty w wybranym miejscu na świecie (net), na bieżąco ma programy telewizyjne z różnych krajów. Chodzi do kina, teatru , opery i na koncerty. Ubiera się jak chce. W dorosle życie (po studiach) wejdzie bez żadnych długów. Ja jako osoba uwielbiająca się od czasu do czasu „oddzielać” , uciekam sobie często na parę dni do Nałęczowa czy np do Paryża „na kawę”. Moim głownym problemem jest brak silnej wolismile

                Większość (nie wszyscy) znajomych żyje podobnie (oczywiscie nie identycznie). Tylko o nas gazety nie piszą, bo jesteśmy nudni jak flaki z olejem.
                • jan.kran Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 10:18

                  Dziekuję Joa,naprawdę z zainteresowaniem przeczytałam Twój postsmile
                  • jan.kran Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 10:33
                    Ja chyba mam samych nudnych jak flaki z olejem polskich znajomychsmile

                    Korzystają z tego co im daje ten okropny krajtongue_outPP , podróżują studiują.
                    Córka przyjaciółki zrobiła studia , konserwatorium w PL i DE , teraz otwiera prywatną szkołę muzyczną wspólnie z mężem , doktorat w DE , studia w PL , szkoła na prowincji.
                    Jej brat był kilka miesięcy w Chile gdzie zbierał dane do pracy magisterskiej , teraz w PL ma maly interes plus pojechal kilka razy do Stanów w ramach swojego wyksztalcenia na spotkania międzynarodowe.
                    Kuzynka , 20 + siedzi na Erasmusie w Mediolanie , studiuje medycynę.
                    Córka kolejnej przyjaciółki machnęła studia inżynierskie w Warszawie i Berlinie ma dwa dyplomy , chwilowo siedzi w Berlinie i robi karierę.
                    Moje przyjaciółki, 50 + jeżdża po całej Europie na wakacje , do Indii się jedna wybrala. Ściubolą na te wakacje ale jakoś daja radę.
                    Tramwaje we Wrocławiu są bardziej wypasione jak w Oslo , co i rusz się pojawiają w moim Mieście nowe gadżty typu tablice elektroniczne na przystankach i możliwość kupowania biletu kartą czy to na autobus czy na furmankętongue_outPP
                    Ja naprawdę spostrzegam Oj jako super kraj z potencjałem ale jakoś sie hamuję z entuzjazmem jak odpalam polskie media gdzie wszystkim Polakom krasnoludki sikają do mleka, Tusk , Niemiec , sprzedaje Polskę i ogólnie jestesmy wasalem UE i poza tym Polska to Chystus Narodów i kęekajcie narody a trawa to nie tylko że jest badziej zielona po drugiej stronie tylko wręcz ze złota"PPPP
                    • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:06
                      Ja naprawdę spostrzegam Oj jako super kraj z potencjałem ale jakoś sie hamuję z entuzjazmem jak odpalam polskie media gdzie wszystkim Polakom krasnoludki sikają do mleka, Tusk , Niemiec , sprzedaje Polskę i ogólnie jestesmy wasalem UE i poza tym Polska to Chystus Narodów i kęekajcie narody a trawa to nie tylko że jest badziej zielona po drugiej stronie tylko wręcz ze złota"PPPP

                      Myślę, że Polacy przez dziesiątki (setki?) lat mieli ambicje znacznie większe niż możliwości. Myślę, ze ambicje mieliśmy mocno powyżej średniej, a mozliwosci poniżej. Z powodu tej zachwianej proporcji (a były ona zachwiana jednak przez siły zewnętrzne) rodziło się poczucie krzywdy. W niektórych domach więcej się o tej krzywdzie, domniemanej i prawdziwej mówiło i może ich dzieci (teraz dorosłe) przejęły tę taktykę.

                      Oczywiście nie twierdzę, że Polska to kraj mlekiem i miodem płynący, tylko trzeba pamiętać, że takiego kraju nie ma na świecie a wszelka krytyka powinna być poprzedzona refleksją. Jeżeli tej refleksji brakuje to (a) powstaje mityczna "zagranica", jakby Włochy się nie różniły od Szwecji (b) dochodzi do sytuacji absurdalnych kiedy np emigrant we Francji krytykuje Polskę za...nepotyzm, a emigrant z USA za opiekę medyczną.(c) ktoś przenosi swoje osobiste doświadczenia rodzinno-towarzyskie na cały kraj.
                      • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:39
                        joa66 napisała:

                        > Myślę, że Polacy przez dziesiątki (setki?) lat mieli ambicje znacznie w
                        > iększe niż możliwości. Myślę, ze ambicje mieliśmy mocno powyżej średniej, a moz
                        > liwosci poniżej. Z powodu tej zachwianej proporcji (a były ona zachwiana jednak
                        > przez siły zewnętrzne)

                        Sily zenwtrzne to byla konsekwencja wewnetrznych blednych i dlugotrwalych dzialan. Dzis to wciaz pokutuje, bo minelo juz sporo lat a kraj wciaz niezreformowany, slaby, nieliczacy sie na arenie polityczno-gospodarczej a juz zrobilo sie nieciekawie.


                        > Oczywiście nie twierdzę, że Polska to kraj mlekiem i miodem płynący, tylko trze
                        > ba pamiętać, że takiego kraju nie ma na świecie a wszelka krytyka powinna być p
                        > oprzedzona refleksją. Jeżeli tej refleksji brakuje to (a) powstaje mityczna "za
                        > granica", jakby Włochy się nie różniły od Szwecji (b) dochodzi do sytuacji absu
                        > rdalnych kiedy np emigrant we Francji krytykuje Polskę za...nepotyzm, a emigran
                        > t z USA za opiekę medyczną.(c) ktoś przenosi swoje osobiste doświadczenia rodzi
                        > nno-towarzyskie na cały kraj.

                        Nie chodzi o kraine mlekiem i miodem plynaca a o umiejetnosci rzadzenia i o cechy ktore nalezy uruchomic/wypracowac/nauczyc sie ich ktore to umozliwia.
                        GB jeszcze calkiem niedawno skonczyla splacac usa dlug jaki musiala zaciagnac po II ws, manna z nieba nie spadala, ludziom nie zylo sie zawsze komfortowo. Nie, Polacy nie sa jedyni, ktorym wiatr w oczy wieje.
                        • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:44
                          Nie chodzi o kraine mlekiem i miodem plynaca a o umiejetnosci rzadzenia i o cec
                          > hy ktore nalezy uruchomic/wypracowac/nauczyc sie ich ktore to umozliwia
                          .
                          > GB jeszcze calkiem niedawno skonczyla splacac usa dlug jaki musiala zaciagnac p
                          > o II ws, manna z nieba nie spadala, ludziom nie zylo sie zawsze komfortowo. Nie
                          > , Polacy nie sa jedyni, ktorym wiatr w oczy wieje.


                          A konkretnie jakie cechy? Polska ma kolonizowac inne kraje, żeby ich kosztem się bogacić?
                          I uważasz, że to dobre rządzenie jeżeli za studia placi się ogromne pieniądze, a pieniądzy dla pokoleń zasiłkowców nigdy nie zabraknie?
                          • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:32
                            joa66 napisała:


                            > A konkretnie jakie cechy? Polska ma kolonizowac inne kraje, żeby ich kosztem si
                            > ę bogacić?

                            tiaaa, no szkoda ze nie kolonizowala (chciaz siasiedzi w kilku krajach nadal do Polakow nie palaja sympatia) .

                            > I uważasz, że to dobre rządzenie jeżeli za studia placi się ogromne pieniądze,
                            > a pieniądzy dla pokoleń zasiłkowców nigdy nie zabraknie?

                            Nie takie ogromne joa nie podniecaj sie. Poza tym w pl wyksztalcenie darmowe nie jest i to juz od szkoly podstawowej, rodzice musza placic za papier do drukarki przybory na korepetycjach skonczyszy. Oczywiscie placa nizsze podatki, ale jest masa innych vat itp na ubrania dla dzieci, zabawki itp. A uczelnie w pl produkuja mase bezrobotnych, ktorzy potem pracuja za granica ponizej kwalifikacji (no ale za darmo).
                            • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:42
                              Mój syn miał nauczyciela do konwersacji z UK - wykształcenie finance. Pracy nie miał, więc przyjechał do PL.

                              To tak a propos produkowania bezrobotnych.

                              tiaaa, no szkoda ze nie kolonizowala (chciaz siasiedzi w kilku krajach nadal do
                              > Polakow nie palaja sympatia


                              Może jaśniej? Znasz historię UK? Wiesz co to kolonializm I postkolonializm?
                              • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:06
                                joa66 napisała:

                                > Mój syn miał nauczyciela do konwersacji z UK - wykształcenie finance. Pracy nie
                                > miał, więc przyjechał do PL.
                                >
                                > To tak a propos produkowania bezrobotnych.

                                Tiaaa, w uk uczelnie za gruba kase produkuja mase bezrobotnych, ktorzy aby splacic pozyczke studencka wyjezdzaja do krajow postkomunistycznych i ucza jezyka tamtejsze dzieci - to standard w twoich wizjach. A ksiezna Kate to pownie sprzata u ciebie w domu wink

                                > tiaaa, no szkoda ze nie kolonizowala (chciaz siasiedzi w kilku krajach nadal
                                > do
                                > > Polakow nie palaja sympatia

                                >
                                > Może jaśniej? Znasz historię UK? Wiesz co to kolonializm I postkolonializm?

                                a ty znasz?
                            • aniorek Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:01
                              najma78 napisała:

                              > Nie takie ogromne joa nie podniecaj sie.

                              Jednak cos jest nie tak w kraju, w ktorym zyja cale pokolenia, ktore nigdy nie skalaly rak praca i nie sa to wyjatki. Polska na UK raczej wzorowac sie nie powinna.
                              Ja zyje w kraju o duzym zapleczu socjalnym finansowanym z wysokich podatkow, ale rowniez w kraju, w ktorym luteranski etos pracy jest wbijany do glowy od dziecka. Efekty sa. Z kolei edukacja jest finansowana przez podatnikow i kazdy ma takie same szanse, bez wzgledu na to z jakiej rodziny pochodzi, Fajnie sie zyje w nieklasowym spoleczenstwie, no ale co kto lubi, oczywiscie.
                              • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:10
                                aniorek napisała:

                                > Jednak cos jest nie tak w kraju, w ktorym zyja cale pokolenia, ktore nigdy nie
                                > skalaly rak praca i nie sa to wyjatki. Polska na UK raczej wzorowac sie nie pow
                                > inna.

                                W pl to i tak wszyscy wiedza lepiej ale jakos pozycja polityczno- gospodarza Polski od wiekow nie jest nawet zadowalajaca. Spisek, spisek...

                                > Ja zyje w kraju o duzym zapleczu socjalnym finansowanym z wysokich podatkow, al
                                > e rowniez w kraju, w ktorym luteranski etos pracy jest wbijany do glowy od dzie
                                > cka. Efekty sa. Z kolei edukacja jest finansowana przez podatnikow i kazdy ma t
                                > akie same szanse, bez wzgledu na to z jakiej rodziny pochodzi, Fajnie sie zyje
                                > w nieklasowym spoleczenstwie, no ale co kto lubi, oczywiscie.

                                No ja zyje w podobnym.
                                • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:45
                                  najma78 napisała:


                                  > W pl to i tak wszyscy wiedza lepiej ale jakos pozycja polityczno- gospodarza Po
                                  > lski od wiekow nie jest nawet zadowalajaca. Spisek, spisek...


                                  Dla kogo nie jest zadowalająca? Dla ciebie? Mnie się wydaje, że akurat ty się cieszysz z wszystkiego co nie wychodzi.
                                  Zajrzyj na swoje podwórko, kraju rekordowych ciąż nastolatek, kraju z którego warchoły przyjeżdżają do Polski by lać do fontann, rzygać z okien hotelowych i biegać nago po rynku, kraju gdzie już nawet pingwinom podaje się psychotropy bo mają depresję na skutek pogody.
                                  W tym cudownie zorganizowanym kraju gdzie jedna z cudownych emigrantek biła i zagłodziła na śmierć swojego syna i nikt, ale to nikt z dorosłych którzy się z nim zetknęli ani nauczyciele, ani opieka społeczna, ani nawet lekarze w szpitalu nie zrobili kompletnie nic, choć dziecko wyjadało resztki ze śmietnika.

                                  A może o tym również nie słyszałaś?

                                  www.polishexpress.co.uk/zywnosciowy-skandal-w-uk-miliony-osob-zalezne-od-bankow-zywnosci/




                    • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:21
                      jan.kran napisała:

                      > Ja chyba mam samych nudnych jak flaki z olejem polskich znajomychsmile

                      a ja mam roznych, nawet tylko w kregu rodzinnym. Mam w rodzinie 20-latka chorego nieuleczlanie odkad ukonczyl 6m-cy i widze jak im ciezko, bo maja jeszcze jedno dziecko (zdrowe) ale stanowiska niemenadzerskiecrying i ciezko im finasowo - rodzenstwo ktoremu lepiej sie powodzi wspiera ich (ja jako kuzynka tez od czasu do czasu) , mam kolezanki ktore "zmuszono" do ukonczenia studiow chociaz ich pensja ani praca sie nie zmienily (stanowiska niemenadzerskie) pobraly kredyty na mieszkania na dlugie lata, partnerzy czesto pracuja albo dorabiaja za granoca aby budzety domowe jakos latac, nie maja kasy na wakacje raz w roku o podrozach nie wspomne. Ale ja patologia wiec i takich ma znajomycj a nie nudnych jak falki z olejem.

                      > Moje przyjaciółki, 50 + jeżdża po całej Europie na wakacje , do Indii się jedna
                      > wybrala. Ściubolą na te wakacje ale jakoś daja radę.

                      super ze daja rade. Moja ciocia 50 lat z wlasnym niezlym biznesem w centrum Berlina tez jezdzi i nawet niescibuli ale moje ciocie i znajome w tym wieku nawet niewiele w pl zwiedzily, wiele prace stracilo a w tym wieku o nowa ciezko wiec dorabia jako nianie albo na rentach wyladowalo i wnuki bawi wspierajac dzieci ktorzy pracuja a nianie ani prywatne przedszkole nie stac.
                      To jest druga, tez jak najbardziej realna strona zycia w pl.

                      > Tramwaje we Wrocławiu są bardziej wypasione jak w Oslo , co i rusz się pojawiaj
                      > ą w moim Mieście nowe gadżty typu tablice elektroniczne na przystankach i możli
                      > wość kupowania biletu kartą czy to na autobus czy na furmankętongue_outPP

                      Ceny biletow tez sa coraz nizsze? Jesli ten super wypasiony sprzet plus tablice elektroniczne i automaty ida w parze z malejacymi cenami biletow to naprawde swietnie.


                      > Ja naprawdę spostrzegam Oj jako super kraj z potencjałem ale jakoś sie hamuję z
                      > entuzjazmem jak odpalam polskie media gdzie wszystkim Polakom krasnoludki sika
                      > ją do mleka, Tusk , Niemiec , sprzedaje Polskę i ogólnie jestesmy wasalem UE i
                      > poza tym Polska to Chystus Narodów i kęekajcie narody a trawa to nie tylko że
                      > jest badziej zielona po drugiej stronie tylko wręcz ze złota"PPPP

                      zlota czy zielensza nie ma znaczenia ale fakty sa takie ze jako narod rzady slabe Polska ma od wiekow plus niefajne cechy narodowe doprowadzily do katastrofy.
                      • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:38
                        pobraly kredyty na mieszkania na dlugie lata,

                        No i właśnie o takim braku refleksji pisałam.

                        najma - dom w UK masz za gotówkę zarobioną w UK czy na kredyt? Za czesne na studia dzieci zapłacisz gotówką (30 000 40 000 funtów za jedno dziecko) czy wezmą kredyt?
                        • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:55
                          joa66 napisała:

                          > pobraly kredyty na mieszkania na dlugie lata,
                          >
                          > No i właśnie o takim braku refleksji pisałam.

                          Nie, ty nie masz pojecia o roznicach bo piszesz o swoich wizjach. Pokaz mi kraj w ktorym przecietni, mlodzi ludzie sa w stanie kupoc dom za gotowke? Mlody czlowiek w wieku 23-25 lat, potrzebuje pracy, bo zazwyczaj chce zalozyc rodzine i miec potomstwo. Wiekszosc idzie taka zwykla naturalna droga. Porzebuje wiec wspomnianej pracy i dachu nad glowa - zazwyczaj jakiegos domku z ogrodkiem. W pl zeby dostac kredyt to trzeba miec spory dochod, najczesciej kredyty sa petla na szyje, splacana przez 30 lat z pomoca rodzicow plus innymi kombinacjami i okupione sporym stresem. Wciaz dla wielu nieosiagalne podobnie jak normalna praca na niemenadzierskim stanowisku ktora pozwalaby na normalne (bez szelenstwa) zycie. W uk jest praca, nawet dla calej masy emigrantow z pl, ktorzy tu kupuja domki z ogrodkiem, splacaja mortgage (czesto nizszy niz wynajem) korzystaja z programu help tu buy itd, maja auta, stac ich na wakacje itd. Nie, to nie sa wyimaginowani ludzie tylko realni i jest ich sporo, na zasadzie - od ciebie zalezy twoj los.
                          Nie joa to nie jest raj, trzeba sie uczyc, pracowac itd czyli zupelnie jak w pl ale roznica jest w efektach.
                          • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 12:07
                            obawiam się, ze to Ty masz wizje. To nie ja pisałam, że o mój Boże, znajomi musieli wziąć kredyt na wiele lat, zeby kupic mieszkanie. To jest właśnie standard i nie wiem po co krytykujesz za to PL.


                            Piszesz o emigrantach, którzy kupują na kredyt domek z ogródkiem. A nie ma takich którzy przez lata mieszkają w przepełnionych domach na spółkę z innymi emigrantami?

                            Znowu piszesz tylko o tych, którym się udało.


                            Ja nie pracuje na menadżerskim stanowisku, kredyt wzięlismy kiedy byłam na wychowawczym i nie miałam dochodu.

                            Poza tym - jak myślisz - skąd kryzyz bankowy , który przerodził się w kryzys finansowy na całym świecie? Czy m.in. nie stąd, że ludziom wciskano kredyty, nawet tym , których na to nie stać? Czy przypomnisz kryzys polskiego banku?
                            • marianna72 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 13:20
                              joa66 napisała:


                              >
                              > Piszesz o emigrantach, którzy kupują na kredyt domek z ogródkiem. A nie ma taki
                              > ch którzy przez lata mieszkają w przepełnionych domach na spółkę z innymi emigr
                              > antami?

                              Nie znam we Wloszech nawet przelotnie nie poznalam zadnego emigranta z Polski , ktory zyje na kupie z innymi a znam troche Polakow z niektorymi sie przyjaznie inni sa bardziej znajomymi znajomych.Wiekszosc ma mieszkanie lub dom na kredyt ze 2 osoby wynajmuja.Za to kiedy jade do pracy czesto widze samochody na polskich numerach , ktore przy drodze sprzedaja jakies stare radia i inne lornetki .Oni owszem spia w samochodach ( kilka razy na przestrzeni lat zatrzymalam sie aby cos poogladac wiec pogadalismy) ale nie sa to emigra tylko ludzie mieszkajacy w Polsce , ktorzy przyjezdzaja do Wloch sprzedawac.
                              > [b]
                              • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 13:41
                                Nie znam Włoch, poza turystycznymi wypadami i mediami.

                                W UK jest to całkiem częste.
                                • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:16
                                  joa66 napisała:

                                  > Nie znam Włoch, poza turystycznymi wypadami i mediami.
                                  >
                                  > W UK jest to całkiem częste.

                                  Co jest calkiem czeste?
                            • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:13
                              joa66 napisała:

                              > obawiam się, ze to Ty masz wizje. To nie ja pisałam, że o mój Boże, znajomi mus
                              > ieli wziąć kredyt na wiele lat, zeby kupic mieszkanie. To jest właśnie standard
                              > i nie wiem po co krytykujesz za to PL.
                              >
                              Nie chodzi o fakt wziecia kredytu a o mozliwosci jego splacania.

                              > Piszesz o emigrantach, którzy kupują na kredyt domek z ogródkiem. A nie ma taki
                              > ch którzy przez lata mieszkają w przepełnionych domach na spółkę z innymi emigr
                              > antami?

                              Ja nigdy nie zaprzeczalam ze takich nie ma, ale to jest margines. Poza tym wiele osob przyjechalo z pl bez oszczednosci albo z niewielkimi i szukalo pracy wiec to nic dziwnego ze wynajmowali pokoje a nie mieszkania czy domy i dzielili wspolna przstrzen z innymi. Przepelnione domy i zycie w nich latami to taki mit nieszczesliwego emigranta.
                              • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:51
                                Nie chodzi o fakt wziecia kredytu a o mozliwosci jego splacania

                                No więc ludzie spłacają swoje kredyty, nawet ci którzy wzieli kredyt we frankach - wściekają sie I płacą.

                                • joa66 mieszkania na kredyt 17.04.14, 14:59
                                  www.bankier.pl/wiadomosc/Bogaci-wcale-nie-mieszkaja-na-swoim-3003446.html
                                  Prównaj dane z Polski I UK. Ile osób ma dom/mieszkanie na własnośc :

                                  pl : 82,4 -(72,8% bez hipoteki)

                                  uk: 67,9 (26% bez hipoteki)

                                  Czy naprawdę chcesz ciągnąć ten temat?
                                  • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:15
                                    joa66 napisała:

                                    > www.bankier.pl/wiadomosc/Bogaci-wcale-nie-mieszkaja-na-swoim-3003446.html
                                    > Prównaj dane z Polski I UK. Ile osób ma dom/mieszkanie na własnośc :
                                    >
                                    > pl : 82,4 -(72,8% bez hipoteki)
                                    >
                                    > uk: 67,9 (26% bez hipoteki)
                                    >
                                    > Czy naprawdę chcesz ciągnąć ten temat?

                                    Pytanie zasadnicze, ile rodzin w pl mieszka w domach wielopokoleniowych, nie wynajmujac ani nie kupujac?
                                    • joa66 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:26
                                      Tak, na prownicji jest wiele domów pokoleniowych - taka tradycja. W miastach na ogół to sytuacja przejsciowa.
                                      • joa66 EOT chyba 17.04.14, 15:30
                                        z mojej strony, bo w starym gronie powtarzamy te same argumenty.
                                        Jeżeli ktos zadał mi jakies pytanie, na które nie odpowiedziałam , to sorry, pewnie nie zauważyłam-za dużo wpisów.


                                        Ale chętnie odpowiem na pytanie jeżeli ktos chce się pofatygowac jeszcze raz.
                                      • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:34
                                        Joa, porownujesz nieporownywalne. To ze w Polsce tak malo hipotek wynika z tego ze ludzi po prostu na kredyt nie stac, a wiele rodzin mieszka z rodzicami, wiec de facto zadnej nieruchomosci nie posiada. W Uk nieruchomosc ludzie zmieniaja co kilka lat, za kazdym razem na wieksze i drozsze, nie dlatego ze musza sie wyprowadzic od rodzicow do klitki ale dlatego ze chca kolejna sypialnie albo pietro w domu.
                                      • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:47
                                        joa66 napisała:

                                        > Tak, na prownicji jest wiele domów pokoleniowych - taka tradycja. W miastach na
                                        > ogół to sytuacja przejsciowa.

                                        W miastach tez sporo ludzi mieszka na kupie. Poza tym w pl wciaz wiecej ludzi mieszka w malych miastach i miasteczkach i na wsiach niz w duzych miastach. Domy czesto sa wlasnoscia rodzicow, rozbudowywane, dobudowywane itd. Porownujesz zupelnie inne warunki spoleczne.
                                        • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:01
                                          Najma ty jesteś tak zupełnie oderwana od realiów Polskich że aż żal cię czytać.
                                          Tak z ciekawości kiedy byłaś w Polsce i na jak długo?

                                          Od dłuższego czasu jest trend wyludniania się wielkich miast, ludzie i to ci zamożniejsi wyprowadzają się na przedmieścia albo wręcz na wieś i tak powstają osiedla domków jednorodzinnych. Przyjedź, pooglądaj, a potem pisz, skąd ty bierzesz tych gnieżdżących się z rodzicami i te rozbudowywane domy? Mieszkasz tu? Bo ja mieszkam i widzę pełno nowych osiedli z nowymi domami. Nie jakieś przybudówki i rozbudówki jak to sugerujesz.
                                          Skąd w tobie ta potrzeba krytykowania każdej pozytywnej rzeczy w Polsce o której ktoś napisze?

                                          • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:17
                                            Sniyg a ty nie masz pojecia ani o realiach zycia w uk ani w pl.
                                            Te twoje osiedla domkow rodzinnych tworza sie wokol miast i to musi isc w parze z dobra komunikacja, bo aby mieszkac trzeba miec prace a praca jest glownie w miastach i to duzych. Utrzymanie domu tez kosztuje, dojazdy do szkol, przedszkoli, miejsc pracy takze dlatego wiele osob wybiera zycie blizej niz dalej miast, a najwieksza w miastach i z dobra komunikacja.
                                            Ja tez mieszkam w miescie, prace mamy blisko, sklepy tez, szkoly podobnie, przychodnie itp. Fabryki oferujace rozne miejsca pracy ni e sa w centeum ale tez nie na odludziu tylko w miastach i sa otoczone mnostwem osiedli mieszkaniowych, co jest logiczne.
                                      • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:19
                                        W lipcu 2012 roku opublikowano badanie Eurostatu, z którego wynika, że ponad 40% Polaków w wieku 25–34 lat mieszka z rodzicami. Oczywiście nie da się ustalić, ile z nich próbowało się wyprowadzić, ale po czasie musiało wrócić. Dane te świadczą jednak wyraźnie o tym, że duża część młodych Polaków ma spory problem z osiągnięciem pełnej niezależności od rodziców.
                                        • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:33
                                          No i co teraz, wojna na artykuły? Proszę bardzo:

                                          wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,W-Wielkiej-Brytanii-coraz-wiecej-doroslych-dzieci-mieszka-z-rodzicami,wid,15701756,wiadomosc.html?ticaid=112910&_ticrsn=3
                                          openscotland.pl/generacja-bumerangow-w-wielkiej-brytanii/
                                          To was powinno chyba bardziej przerażać niż wielopokoleniowe domy w Polsce?


                                          Nieciekawa przyszłość czeka brytyjskie dzieci i młodzież

                                          UNI­CEF ostrze­ga, że dzie­ci i mło­dzież z Wiel­kiej Bry­ta­nii będą mieć gor­szą, a nawet i bied­niej­szą przy­szłość w po­rów­na­niu do ich ró­wie­śni­ków z in­nych kra­jów. Jest to głów­nie spo­wo­do­wa­ne przez brak moż­li­wo­ści wy­ko­ny­wa­nia do­dat­ko­wych prac wśród nie­let­nich, licz­ne ciąże na­sto­la­tek oraz picie al­ko­ho­lu w mło­dym wieku - in­for­mu­je telegraph.​co.​uk.

                                          wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/nieciekawa-przyszlosc-czeka-brytyjskie-dzieci-i-mlodziez/0dz0l
                                          www.cogito.com.pl/Artykul/8774/Szokujacy_Raport_O_Mlodziezy_Z_Wielkiej_Brytanii.html
                                          www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,6309701,Najmlodsze_matki_Europy.html
                                          www.gazeta.ie/art/nowy-rodzicielski-rekord-w-wielkiej-brytanii.html
                                          wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/niski-poziom-brytyjskich-szkol-srednich/vncte

                                          • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:55
                                            Ale że jaka wojna?
                                            Po prostu liczby i historie obu krajów. W Polsce za komuny żyło się na kupie w kilka pokoleń w maleńkich mieszkankach, które powstawały z rozdzielenia większych, np. mieszkań w kamienicy. Moja babcia mieszkała do prawie połowy lat 90-tych(!!!) w mieszkaniu, które dzieliła z dwiema innymi osobami, ona miała swój pokój, dostęp do kuchni, przedpokoju i łazienki był wspólny. Sąsiadka mojej mamy dzieliła swoje dwupokojowe mieszkanie z zamężną i dzieciatą podwójnie córką oraz ożenionym i również dzieciatym synem - sama też miała dziecko w wieku starszego dziecka swojej córki. Wszyscy żyli na kupie.
                                            Moja matka ma mieszkanie wielkości znaczka pocztowego, całe (FANFARY!!) 26 m2, a w tym dwa pokoje, kuchnię i łazienkę. Wyobrażasz sobie taką przestrzeń?
                                            Ja mieszkam w domu, który ma dwa piętra, cztery sypialnie, living room, dining room, kuchnię i dwie łazienki oraz duży ogród. Płacę za niego niewiele więcej niż w latach 90-tych za trochę ponad 100-metrowe mieszkanie z trzema pokojami w Centrum Warszawy.
                                    • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:31
                                      Kolejne pytania zasadnicze ile mają metrów te brytyjskie małe, zagrzybione, ciasne i ciemne domki z malutkimi oknami i wykładziną dywanową w każdym pomieszczeniu.
                                      Bo generalnie jeśli chodzi o metraż to już pobiliście rekord w Europie Zachodniej.
                                      • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:37
                                        Nie bede chwalic budownictwa brytyjskiego bo o tym moznaby do wieczora. Ale tez nie jest tak ze wszystko zagrzybione ciasne i brudne. Dokladnie tak jak w Polsce, mieszkania/domy sa bardzo rozne.
                                        • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:45
                                          d.o.s.i.a napisała:

                                          > Nie bede chwalic budownictwa brytyjskiego bo o tym moznaby do wieczora. Ale tez
                                          > nie jest tak ze wszystko zagrzybione ciasne i brudne. Dokladnie tak jak w Pols
                                          > ce, mieszkania/domy sa bardzo rozne.

                                          Mamy wlasnie budowlanca z pl (w odwiedzinach u syna) ktory nam robi hallway i wczoraj rozmawialismy na temat budownictwa i tez narzekal na to w pl i pare historii opowiedzial. Takze budownictwo bywa lepsze i gorsze jak wszedzie.
                                          • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:48
                                            No byłoby dziwne gdybyś znała choć jednego Polaka, który nie narzeka.
                                      • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 15:54
                                        sniyg napisał:

                                        > Kolejne pytania zasadnicze ile mają metrów te brytyjskie małe, zagrzybione, cia
                                        > sne i ciemne domki z malutkimi oknami i wykładziną dywanową w każdym pomieszcze
                                        > niu.

                                        Takie, na jakie kogo stac i co kogo zadowala.
                                      • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:26
                                        sniyg napisał:

                                        > Kolejne pytania zasadnicze ile mają metrów te brytyjskie małe, zagrzybione, cia
                                        > sne i ciemne domki z malutkimi oknami i wykładziną dywanową w każdym pomieszcze
                                        > niu.
                                        > Bo generalnie jeśli chodzi o metraż to już pobiliście rekord w Europie Zachodni
                                        > ej.

                                        Ojej, nie podniecaj się tak, bo nie zdążysz do łazienki. Sorry, ale nie mogłam się powstrzymać.
                                        Kiedy ostatnio (o ile w ogóle ci się to zdarzyło suspicious) byłeś w UK i jakiejś przeciętnej mieścinie brytyjskiej? Widziałeś tam tylko same zagrzybione, ciemne z metrażem wielkości znaczka pocztowego i maleńkimi okienkami domy? A co powiesz np. na te:
                                        www.google.co.uk/search?q=houses+in+uk&client=firefox-a&hs=JHU&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=KuRPU83GBseN7AaTs4GoBA&ved=0CDkQsAQ&biw=1366&bih=577&dpr=1#channel=sb&q=houses+at+uk&rls=org.mozilla:pl:official&tbm=isch&imgdii=_
                                        • joa66 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:38
                                          Nie mogłam się powstrzymać big_grin

                                          Domy w UK z ggogla były a teraz domy w Polsce :

                                          www.google.ie/search?q=domy+w+polsce&hl=en&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=C-dPU828DYPX7AbTs4CoDQ&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1344&bih=705
                                          • joa66 teraz naprawdę eot dl niektórych 17.04.14, 16:39
                                            big_grin
                                          • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:54
                                            Grunt to porownywac domy rzeczywiste z wirtualnymi...
                                            • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:58
                                              d.o.s.i.a napisała:

                                              > Grunt to porownywac domy rzeczywiste z wirtualnymi...

                                              Dokładnie.
                                          • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:57
                                            W większości są to projekty proponowane klientom. Pamiętam kilka z nich, gdy kilka lat temu koleżanka zaczęła budowę swojego domu i szukała czegoś dla niej interesującego.
                                            • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:23
                                              rosapulchra-0 napisała:

                                              > W większości są to projekty proponowane klientom. Pamiętam kilka z nich, gdy ki
                                              > lka lat temu koleżanka zaczęła budowę swojego domu i szukała czegoś dla niej in
                                              > teresującego.

                                              No i zobaczcie jaki jesteście. Wszystko was boli, do każdej rzeczy się przyczepiacie, a twierdzicie że niby jesteście takie otwarte z szerokimi horyzontami. Boli was nawet to jak zaplączą się zdjęcia projektów choć obok jest pełno zdjęć wybudowanych domów. Wejdź sobie jedna z druga na allegro nieruchomości czy otodom. Są tam zdjęcia sprzedawanych domów, można popatrzeć jaka bieda z nędzą.

                                              Co was tak uwiera, że w Polsce ludziom żyje się coraz lepiej?
                                              • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:29
                                                Ale to naprawdę są projekty domów, a nie rzeczywiste domy. Nie mam zamiaru, ani ochoty się w tobą kłócić, po prostu nie masz racji. Nigdzie nie napisałam, że w Polsce są same zagrzybione domy, tak jak ty to sugerujesz w kwestii UK, napisałam tylko, że joe lekko się wygłupiła. Wsio.
                                                • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:38
                                                  rosapulchra-0 napisała:

                                                  > Ale to naprawdę są projekty domów, a nie rzeczywiste domy. Nie mam zamiaru, ani
                                                  > ochoty się w tobą kłócić, po prostu nie masz racji. Nigdzie nie napisałam, że
                                                  > w Polsce są same zagrzybione domy, tak jak ty to sugerujesz w kwestii UK, napis
                                                  > ałam tylko, że joe lekko się wygłupiła. Wsio.

                                                  W 3 pierwszych linijkach jest tylko jeden projekt, reszta to zdjęcia realnych domów. Wiadomo chyba, że jak się wpisuje tak ogólne hasło jak "domy w Polsce" to mogą również pojawić się projekty, o czym ty piszesz? Nigdzie nie sugeruję że w UK są wyłącznie zagrzybione domy,choć jest to przecież pojawiający się problem zgłaszany dość często przez ludzi wynajmujących domy.
                                                  A piszę o tym tylko dlatego, że wcześniej najma zaczęła udowadniać jak to w Polsce wszyscy mieszkają na kupie rozbudowując i dobudowując komórki do domków na kurzych łapkach.
                                                  Generalnie kończę temat bo nie mam czasu na głupie przewalanki na forum, z których nic nie wynika. Żyjecie sobie gdzie żyjecie tylko dajcie też żyć tym co tu zostali. Byłoby miło.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:47
                                                    I znowu stosujesz metodę joe - zakłamywanie faktów. W którym miejscu Najma napisała, że WSZYSCY mieszkają na kupie?
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:48
                                                    W tym samym miejscu gdzie ja o tym, że wszystkie domy w UK są zagrzybione.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:53
                                                    CytatKolejne pytania zasadnicze ile mają metrów te brytyjskie małe, zagrzybione, ciasne i ciemne domki z malutkimi oknami i wykładziną dywanową w każdym pomieszczeniu.
                                                    Bo generalnie jeśli chodzi o metraż to już pobiliście rekord w Europie Zachodniej.

                                                    Szczególnie drugie zdanie świadczy o generalizowaniu sprawy.
                                                    A teraz, proszę cię, przestań już manipulować i odwracać kota ogonem.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:02
                                                    rosapulchra-0 napisała:

                                                    > CytatKolejne pytania zasadnicze ile mają metrów te brytyjskie małe, zagrzybio
                                                    > ne, ciasne i ciemne domki z malutkimi oknami i wykładziną dywanową w każdym pom
                                                    > ieszczeniu.
                                                    > Bo generalnie jeśli chodzi o metraż to już pobiliście rekord w Europi
                                                    > e Zachodniej.

                                                    > Szczególnie drugie zdanie świadczy o generalizowaniu sprawy.

                                                    No teraz to mniej ubawiłaś, nie wiesz co znaczy słowo generalnie? Kojarzy ci się z generalizowaniem? Ha, ha, ha, dobra jesteś, polska język trudny język.


                                                  • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:05
                                                    Sam wyciagnales temat zagrzybionych i ciasnych domkow. Prawda jest taka, ze zarowno w Polsce, jak i w UK mozna znalezc takowe. Natomiast nie wiem co Ty chcesz udowodnic. Ze wszyscy w Polsce mieszkaja w palacach?
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 23:29
                                                    Ostatnia moja uwaga do ciebie.
                                                    generalnie
                                                    1. «ogólnie, zasadniczo»
                                                    2. «całkowicie, gruntownie,»


                                                    Może jednak powinieneś wrócić do szkoły się trochę podszkolić.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 00:04
                                                    rosapulchra-0 napisała:

                                                    > Ostatnia moja uwaga do ciebie.

                                                    Nie śmiem marzyć o takim szczęściu.

                                          • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:36
                                            joa66 napisała:

                                            > Nie mogłam się powstrzymać big_grin
                                            >
                                            > Domy w UK z ggogla były a teraz domy w Polsce :
                                            >
                                            > www.google.ie/search?q=domy+w+polsce&hl=en&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=C-dPU828DYPX7AbTs4CoDQ&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1344&bih=705

                                            Oto domy przecietnej ematki big_grin
                                            Joa, na takie domy w pl rzadko kogo stac. Wielu za to mieszka w domach na ktorych ich nie stac, ogrzewanie zima pochlania takie sumy, ze albo dorabiaja w jukeju albo innyvh dojczlandzie albo ugrzewaja1-2 pokoje przez 3/4 roku.
                                            Spoko joa mam sporo znaiomych z domami 200m2 ktorzy mowia jak to jest naprawde.

                                            • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:38
                                              www.google.co.uk/search?q=bloki+mieszkalne+w+polsce&client=ms-android-samsung&hl=en-GB&source=android-browser-suggest&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=mfRPU5nRHIX00gXr8ICwBQ&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=640&bih=335&rlz=1Y1XIUG_enGB521GB522
                                              Nietypowa ematka mieszka tu:
                                              • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:45
                                                Jeszcze najma, jeszcze, nakręcaj się dalej, może wrzuć jakieś walące się rudery, na pewno znajdziesz, lepiej się poczujesz, no dawaj big_grin
                                                • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:49
                                                  A widzisz tam na zdjęciach jakieś walące się rudery?
                                                  Bardzo źle, jak widać, znosisz porażki, jakiś histeryczny mocno ton jest w twojej wypowiedzi.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:53
                                                    No właśnie nie widzę, ale najma pewnie znajdzie i tym właśnie do niej piszę, niech się nie ogranicza z wklejaniem bloków i sugestiami że większość tak mieszka, niech idzie krok dalej, na pewno da radę bo to zdolna dziewczynka. Adios, szkoda mi ładnego popołudnia na siedzenie na forum.
                                            • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:42
                                              najma78 napisała:

                                              > Oto domy przecietnej ematki big_grin
                                              > Joa, na takie domy w pl rzadko kogo stac. Wielu za to mieszka w domach na ktory
                                              > ch ich nie stac, ogrzewanie zima pochlania takie sumy

                                              O tym właśnie piszę, słowa bez pokrycia a dążące jedynie do tego by umniejszyć.
                                              Byleby dosr..., byleby umniejszyć.
                                              Żal dupę ściska że Polacy się budują, co?
                                              • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:54
                                                Twoja histeria przechodzi nowy etap. Zaraz stracisz panowanie nad sobą. Cieszę się, że takie osoby jak ty nie zasilają rzeszy polskich emigrantów.
                                                • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:06
                                                  rosapulchra-0 napisała:

                                                  > Cieszę
                                                  > się, że takie osoby jak ty nie zasilają rzeszy polskich emigrantów.

                                                  Tam już nikt nie zaszkodzi smile
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:40
                                                    sniyg napisał:

                                                    > Tam już nikt nie zaszkodzi smile

                                                    Obawiam się, że osoba twojego pokroju mogłaby wiele złego zrobić.
                                              • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:01
                                                > O tym właśnie piszę, słowa bez pokrycia a dążące jedynie do tego by umniejszyć.

                                                Moi rodzice maja wlasnie taka chawire - 300 metrow, ale grzeja w jednym pokoju, bo tyle to kosztuje. Zastaw sie a postaw sie. I nie moga pojac dlaczego ja mieszkam w "zwyklym" dwupokojowym mieszkaniu i nie mam potrzeby "budowania sie". I tu zaraz mi tez ktos udowodni, ze pewnie bieduje na emigracji skoro mam "tylko" mieszkanie.
                                                • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:05
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  > > O tym właśnie piszę, słowa bez pokrycia a dążące jedynie do tego by umnie
                                                  > jszyć.
                                                  >
                                                  > Moi rodzice maja wlasnie taka chawire - 300 metrow, ale grzeja w jednym pokoju,
                                                  > bo tyle to kosztuje. Zastaw sie a postaw sie.

                                                  No właśnie na tym polega wasz problem. Wasze rodziny albo gnieżdżą się na 29 metrach albo ich nie stać na ogrzewanie 300 metrowego domu. Ale to ciągle są wasze rodziny, na ogół pokolenie 60-latków. To nie jest cała Polska, może wyjaśnijcie sobie wszystkie żale z rodzicami i nie będziecie musiały estrapolować na wszystkich.
                                                  • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:08
                                                    Jezu, nie rozumiesz, ze oprocz rodzicow mam w Polsce dalsza rodzine, rodzine rodziny, znajomych, znajomych znajomych i ze czasem z nimi rozmawiam???

                                                    Ba. Ja Ci przyznaje w sumie racje. W Polsce mam o wiele ladniejsze mieszkanie niz w UK. I co? I w DALSZYM CIAGU wole mieszkac w UK!
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:14
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Jezu, nie rozumiesz, ze oprocz rodzicow mam w Polsce dalsza rodzine, rodzine ro
                                                    > dziny, znajomych, znajomych znajomych i ze czasem z nimi rozmawiam???
                                                    >

                                                    I wszyscy mieszkają w 300 metrowych domach bez ogrzewania? Mniejszych domów z ekologicznym ogrzewaniem nie ma? Ciekawe co właśnie widzę przez okno, bo wygląda jak małe domy i na dodatek nikt nie wynosił zimą zamarzniętych zwłok.
                                                  • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:25
                                                    > I wszyscy mieszkają w 300 metrowych domach bez ogrzewania? Mniejszych domów z e
                                                    > kologicznym ogrzewaniem nie ma? Ciekawe co właśnie widzę przez okno, bo wygląda
                                                    > jak małe domy i na dodatek nikt nie wynosił zimą zamarzniętych zwłok.

                                                    Nie, oczywiscie. Jest caly przekroj, mysle ze mam rodzine dosc reprezentatywna - pare historii sukcesow, pare zwyklych losow. Rodzina na wschodzie to glownie stare domy, albo mikroskopijne mieszkania w zwyklych blokach. Nie przelewa sie, bynajmniej. Rodzina z Warszawy, albo mieszkania w bloku, albo sporadycznie domy (tych, ktorym sie udalo i ktorzy zarabiaja spora kase). U rodzicow, chawiry stoja, ale jeden nie ogrzewa wcale, a sasiad pali smieci... U znajomych tez roznie. Jedni ledwo wiaza koniec z koncem, inni maja marmury w domach. Wiec chyba jako taki oglad mam, nie sadzisz?
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:35
                                                    No masz ogląd na jakiś wycinek, w innych krajach wszyscy żyją na takim samym poziomie.
                                                    Bo generalnie w UK jest dość spore rozwarstwienie społeczeństwa, jedni mieszkają w Buckingham a inni w jaskiniach.

                                                    www.manchestereveningnews.co.uk/news/greater-manchester-news/scandal-greater-manchesters-hidden-homeless-4303590

                                                    Nie bardzo wiem co chcecie teraz udowodnić, że są jacyś ludzie którzy nie ogrzewają 300 metrowych domów? Jak dla mnie to dość logiczne, skoro mieszkają w dwójkę po co ogrzewać 300 metrów? Może jak budowali dom to myśleli, że dzieci z nimi zamieszkają, w końcu kiedyś w Polsce była taka mentalność, dom się budowało na lata, bo za komuny mało co było.
                                                    I o czym to ma świadczyć, że nie ma ekologicznych małych domów?

                                                    www.eostroleka.pl/na-budowe-domu-polacy-wydaja-srednio-360-tys-zlotych-najwiecej-domow-buduje-sie-na-mazowszu-i-slasku,art40614.html
                                                    Jak wynika z raportu, większość Polaków wybiera mniejsze domy, o powierzchni użytkowej między 100 a 150 metrów kwadratowych
                                                  • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:42
                                                    > Nie bardzo wiem co chcecie teraz udowodnić, że są jacyś ludzie którzy nie ogrze
                                                    > wają 300 metrowych domów?

                                                    Nie o to chodzi! To Ty wyjechales z jakimis ciasnymi i zagrzybionymi domami angielskimi. Probujemy Ci uswiadowic, ze zarowno w Polsce, jak i w UK domy sa ROZNE. W dalszym ciagu uwazam, ze warunki mieszkaniowe w UK generalnie sa lepsze, wiecej domow, brak gniezdzenia sie, ale nie mowie, ze wszyscy w Polsce mieszkaja w lepiankach. Z drugiej strony, nie znam nikogo w UK kto mieszka w bloku porownywalnym do typowego bloku polskiego, z kolei w Polsce sama mieszkalam w bloku. I wiele ludzi tak w dalszym ciagu mieszka, w UK to sa raczej ludzie na zasilkach.
                                                  • joa66 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:50
                                                    Ponieważ UK i Irlandia to kultury "domkowe" w przeciwieństwie do kontynentu, gdzie dominują mieszkania. Często większe i wygodniejsze niż "domki" w UK.
                                                  • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:03
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Ponieważ UK i Irlandia to kultury "domkowe" w przeciwieństwie do kontynentu, gd
                                                    > zie dominują mieszkania. Często większe i wygodniejsze niż "domki" w UK.

                                                    domki bywaja rozne, wieksze i mniejsze ale to zalezy kogo na co stac i czego sie oczekuje.
                                                    domy sa wygodniejsze od mieszkan szczegolnie dla rodzin z dziecmi czy osob starszych (jest sporo domow na jednym poziomie) z kilku powodow nie jest sie otoczonym sasiadami z wszytskich stron i zazwyczaj ma sie ogrod, nawet jesli maly to jednak wiekszy niz balkon.
                                                    Mieszkalam w pl w kamienicy i bloku i mam porownanie, ktore jest zdecydowanie na plus domu. Rodzice mieszkaja w dosc duzym mieszkaniu w De,,z dwoma balkonami a siostra w domu z ogrodem i tez zdecydowanie na plus dom. Gdy bylismy tylko we dwoje mieszkalismy w mieszkaniu i to calkiem sporym, ale przenieslismy sie do domu gdy vylam w ciazy.
                                                  • joa66 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:17
                                                    hmmmmm... rozumiem, każdy mieszka jak chce. Co nie zmienia tego co napisałam, że mieszkania to kultura kontynentu a nie tylko PL.

                                                    To oczywiste, że i domy i mieszkania mają różny standard. Są mieszkania o wiele atrakcyjniejsze niż domy i odwrotnie.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:35
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Ponieważ UK i Irlandia to kultury "domkowe" w przeciwieństwie do kontynentu, gd
                                                    > zie dominują mieszkania. Często większe i wygodniejsze niż "domki" w UK.

                                                    Kolejna kłamliwa manipulacja ze strony joe.
                                                  • joa66 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:45
                                                    big_grin
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:54
                                                    Nie, nie ja wyjechałem, tylko odpowiedziałem na post najmy, który brzmiał:

                                                    najma78 napisała:

                                                    > W miastach tez sporo ludzi mieszka na kupie. Poza tym w pl wciaz wiecej ludzi m
                                                    > ieszka w malych miastach i miasteczkach i na wsiach niz w duzych miastach. Domy
                                                    > czesto sa wlasnoscia rodzicow, rozbudowywane, dobudowywane itd.

                                                    Ciekawi mnie są czerpiecie wiedzę, czyją własnością są domy, że są często dobudowania, nie znam nikogo, nawet na wsi, kto się dobudował do domu rodziców, ale jednak najma pisze, że to "częste".
                                                    Ja doskonale wiem, że domy w Polsce są różne, podobnie jak codzienne życie, dlaczego jednak zawsze punktujecie tylko te złe strony?
                                                    Napisałem o małych, zagrzybionych domach bo i takie są, prawda? Jak widać zawsze znajdzie się coś gorszego, podobnie jak zrobiła wcześniej najma, nie wiem jednak skąd ta potrzeba punktowania wyłącznie gorszych rzeczy?
                                                    Piszesz, że ludzie w UK nie mieszkają w blokach. A był tam komunizm, budowano bloki na masową skalę, może dziwne że pałacu kultury nie mają?
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:39
                                                    No tak, jak ty nie znasz, to znaczy, że to istnieje big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:42
                                                    sniyg napisał:

                                                    > Ciekawi mnie są czerpiecie wiedzę, czyją własnością są domy, że są często dobud
                                                    > owania, nie znam nikogo, nawet na wsi, kto się dobudował do domu rodziców, ale
                                                    > jednak najma pisze, że to "częste".

                                                    bo ja znam bardzo duzo takich osob smile w mojej rodzinie, wsrod mnsotwa blizszych i dalszych znajomych. Moja cicia mieszkala ze swoja rodzina przez wiele lat w domu dziadkow, zmodernizowanym, moj ex boyfriend mieszkal wraz z rodzicami na parterze domu a jego brat z rodzina na pietrze, dom zostal rpzbudowany i dostosowany w miare, moja kuzynka mieszka z mezem i ciocia w jej mieszkaniu, ciocia to chrzestna wiec sie nia "opiekuja" i pewnie im mieszkanie przepisze i takich osob znam mase.


                                                    > Napisałem o małych, zagrzybionych domach bo i takie są, prawda?

                                                    Ale ty to napisales tak jakby innych nie bylo.

                                                    > Piszesz, że ludzie w UK nie mieszkają w blokach.

                                                    W uk 82% spoleczenstwa mieszka w domach (roznej wielkosci itp) taka tradycja w spoleczenstwie. W innych krajach roznie to sie ksztaltuje. W pl jak wiekszosc mieszka zapewne wiesz.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:09
                                                    najma78 napisała:

                                                    > bo ja znam bardzo duzo takich osob smile w mojej rodzinie, wsrod mnsotwa blizszych
                                                    > i dalszych znajomych.

                                                    No tak jak myślałem, kolejne doświadczenia rodzinne i środowiskowe uogólniane na cały kraj.
                                                    Jak to dobrze, że rodzice nie byli wiecznymi bezrobotnymi, pewnie byś pisała, że wielu ludzie często w Polsce nie ma wcale pracy.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:17
                                                    sniyg napisał:

                                                    > najma78 napisała:
                                                    >
                                                    > > bo ja znam bardzo duzo takich osob smile w mojej rodzinie, wsrod mnsotwa bli
                                                    > zszych
                                                    > > i dalszych znajomych.
                                                    >
                                                    > No tak jak myślałem, kolejne doświadczenia rodzinne i środowiskowe uogólniane n
                                                    > a cały kraj.

                                                    > Jak to dobrze, że rodzice nie byli wiecznymi bezrobotnymi, pewnie byś pisała, ż
                                                    > e wielu ludzie często w Polsce nie ma wcale pracy.

                                                    Ale przecież ty używasz dokładnie takich samych argumentów jak Najma czy Dosia!
                                                    To są Twoje słowa:
                                                    CytatCiekawi mnie są czerpiecie wiedzę, czyją własnością są domy, że są często dobudowania, nie znam nikogo, nawet na wsi, kto się dobudował do domu rodziców, ale jednak najma pisze, że to "częste".

                                                    Na pewno dzięki personalnym wycieczkom do swoich interlokutorek jest bardziej wiarygodny! HA HA HA!! big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:24
                                                    No jeśli sądzisz, że znam tylko moją rodzinę i bliskich znajomych to tak, używam tych samych argumentów. Ja tu mieszkam na co dzień, jeżdżę po kraju, w tym po moim województwie non stop, mam codzienne kontakty zawodowo z ludźmi i nie znam żadnym domów w dobudówkami ani rodzin mieszkających na kupie. Za to widzę rozrastające się przedmieścia i wsi z całymi osiedlami nowych domków. Wcale nie 300 metrowych, bo od tego już się odchodzi - budują się domy 100 i 150 metrowe.
                                                    Teraz dotarło?
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:48
                                                    Mimo wszystko, sniyg, nie jesteś wiarygodną osobą. Obejrzeć sobie setki domów mogę przyjeżdżając do Polski na urlop, zobaczyć te rozbudowane przedmieścia itp. I co z tego? Również moja osobista opinia nie będzie wiarygodna.
                                                    Poza tym żadna z nas nie zaprzecza, że jest tak jak mówisz, nie zmienia to jednak faktu, że Polacy mieszkają w swoich domach czy mieszkaniach na kupie, lata komuny jeszcze długo będą się za Polską ciągnąć ciężkim smrodem, a to jest jedna z wielu pozostałości po kilkudziesięciu latach niewoli radzieckiej. A ty z uporem maniaka wmawiasz nam, że ponieważ ty nie znasz, ta takie zjawiska nie istnieją. Zakłamujesz rzeczywistość dokładnie jak joe.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 21:19
                                                    rosapulchra-0 napisała:

                                                    > Mimo wszystko, sniyg, nie jesteś wiarygodną osobą.

                                                    A ty jesteś wiarygodna? Daj spokój, pamiętam i ciebie i najmę głównie z narzekania jak to w Polsce źle. Żyjecie sobie dalej z tą wizją bo widać że wam strasznie zależy. Mnie to w sumie wisi, bo ja i tak wiem, że mi się w Polsce bardzo dobrze żyje i ani ja ani moja rodzina, ani znajomi nie gnieździmy się na kupie i mamy na opał na zimę i od waszego gadania nic się nie zmieni.
                                                    A wy twórzcie sobie dalej te wizje biednej, szarej Polski, pogrążajcie się w niej, pocieszajcie się żeście dobrze zrobiły, ja w odróżnieniu od was nie będę wam pisał dlaczego emigracja dla mnie to wielkie g... i dlaczego nigdy bym tego nie zrobił swoim dzieciom.
                                                    W sumie to co robicie, co piszecie, jak się zachowujecie i za każdym razem jak tylko wpadnę na to forum siedzicie tu pokazuje jak bardzo ciekawe, urozmaicone i bogate życie towarzyskie wiedzie polska emigracja w waszych osobach. Piszecie, piszecie dalej jak to źle w Polsce w waszej szerokiej perspektywy, jak ludzie umierają bo na raka w Polsce nie leczą, jakie urzędniczki są okropne, choć żadna z was w urzędzie od paru lat nie była, jak trzeba stać w kolejkach choć już od dawna 3/4 rzeczy załatwia się przez internet, piszecie jak to coraz gorzej, piszcie, to tylko pokazuje jak daleko odleciała wam polska rzeczywistość smile

                                                    A w domu przed lustrem niech każda siebie zapyta: "dlaczego muszę krytykować, wytykać wady
                                                    i umniejszać wszystko z czego się cieszą ludzie w Polsce? Dlaczego muszę im udowadniać, że mają źle". Zapytajcie się i odpowiedzcie sobie szczerze. Sobie, nie mnie.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 21:25
                                                    snig, wyraźnie widać po twojej wypowiedzi, że poza pierwszym zdaniem w ogóle nie przeczytałeś, co napisałam.
                                                    Mało tego, mimo twoich głośnych deklaracji, że szkoda ci marnować popołudnia na forum i się z nami żegnasz, to zmarnowałeś je do upęku. Wsio. Nie chce mi się z tobą gadać. EOT.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 21:31
                                                    Jest wieczór, a nie popołudnie, wyjrzyj przez okno, chyba że w UK słońce nigdy nie zachodzi.
                                                    Mnie się od razu z tobą gadać nie chciało, ale ciągle się dopisujesz więc odpowiadałem z grzeczności.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 21:57
                                                    Zacząłeś się żegnać tu:

                                                    sniyg 17.04.14, 17:38 Odpowiedz

                                                    Generalnie kończę temat bo nie mam czasu na głupie przewalanki na forum, z których nic nie wynika. Żyjecie sobie gdzie żyjecie tylko dajcie też żyć tym co tu zostali. Byłoby miło.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 22:12
                                                    Ale co cię to obchodzi co zacząłem? Dlaczego wtrącasz swoje uwagi co kto ma robić? Czy ja ci piszę że napisałaś EOT a dalej piszesz? Chyba każdy jest dorosły i może się żegnać i witać i robić co chce, masz dzieci i męża to ich ustawiaj jak ci się dadzą, ja mamuśki nie potrzebuję.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 22:59
                                                    BIedactwo, znowu ci nerwy puszczają. Nie dość, że kłamiesz, to jeszcze odkręcasz kota ogonem. Nieładnie. Bardzo nieładnie. I niekonsekwentnie big_grin
                                                    Dobranoc kiss
                                                  • jan.kran Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 01:57
                                                    > A wy twórzcie sobie dalej te wizje biednej, szarej Polski, pogrążajcie się w ni
                                                    > ej, pocieszajcie się żeście dobrze zrobiły, ja w odróżnieniu od was nie będę wa
                                                    > m pisał dlaczego emigracja dla mnie to wielkie g... i dlaczego nigdy bym tego n
                                                    > ie zrobił swoim dzieciom.

                                                    ---------------> Czuję się wywołana do tablicy bo ja zaczęłam ten wątek. Przeczytałam uczciwie wszystkie wpisy , szczękę poprawiam i moje wrota percepcji jakby się rozszerzajątongue_outPP

                                                    S , ja nie mówię za koleżanki forumowe tylko za siebie. NIGDY nie napisałam że OJ jest
                                                    szara , biedna więc proszę żebyś przynajmniej moje wpisy czytał ze zrozumieniem bo chyba mój polski nie jest aż tak mało komunikatywny po 30 latach emigracji.
                                                    Ja jestem zachwycona Oj , chętnie tam przyjeżdżam , widzę że moje Miasto pieknieje , dzieci znajomych studiują tu i tam , języki maja opanowane, idą do przodu i fogle jest fajnie.
                                                    I napisz proszeęczemu emigracja to wielkie gó... i czemu byś nie skrzywdził swoich dziecitongue_outPPP
                                                    Bardzo mnie to interesuje.


                                                    > W sumie to co robicie, co piszecie, jak się zachowujecie i za każdym razem jak
                                                    > tylko wpadnę na to forum siedzicie tu pokazuje jak bardzo ciekawe, urozmaicone
                                                    > i bogate życie towarzyskie wiedzie polska emigracja w waszych osobach.

                                                    -----------> Moja osoba nie prowadzi bogatego życia towarzyskiego , mam urozmaicone życie towarzyskie jak sie ruszę z Oslo a na emigracji to się poruszam na linii dom / fabryka , mam ciekawe życie bo prowadzę bogate życie wewnętrzne ale takie miałabym i w Oj i w Oslo i na pustynismile


                                                    Piszecie
                                                    > , piszecie dalej jak to źle w Polsce w waszej szerokiej perspektywy, jak ludzie
                                                    > umierają bo na raka w Polsce nie leczą, jakie urzędniczki są okropne, choć żad
                                                    > na z was w urzędzie od paru lat nie była, jak trzeba stać w kolejkach choć już
                                                    > od dawna 3/4 rzeczy załatwia się przez internet, piszecie jak to coraz gorzej,
                                                    > piszcie, to tylko pokazuje jak daleko odleciała wam polska rzeczywistość smile

                                                    ------------------> Ludzie umierają na raka pod kazdą szerokością geograficzną , menda urzędniczka trafia się w Oslo i we Wrocławiu, ja NIE piszę że w PL jest coraz gorzej tylko widze że jest coraz lepiej.
                                                    W kolejkach w Oj nie stoję ...

                                                    Masz jakiś problem emigracja versus Polacy w Oj ... bo mi na to wyglądatongue_outPP

                                                    > A w domu przed lustrem niech każda siebie zapyta: "dlaczego muszę krytykować, w
                                                    > ytykać wady
                                                    > i umniejszać wszystko z czego się cieszą ludzie w Polsce? Dlaczego muszę im udo
                                                    > wadniać, że mają źle". Zapytajcie się i odpowiedzcie sobie szczerze. Sobie, nie
                                                    > mnie.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 10:11
                                                    jan.kran napisała:

                                                    > ---------------> Czuję się wywołana do tablicy bo ja zaczęłam ten wątek. Pr
                                                    > zeczytałam uczciwie wszystkie wpisy , szczękę poprawiam i moje wrota percepcji
                                                    > jakby się rozszerzajątongue_outPP


                                                    Zupełnie niepotrzebnie, trudno w każdej wypowiedzi własnej cytować wszystkie nicki które się wypowiedziały w tak długim wątku rozdzielając je na te co tworzą wizję i co nie tworzą.
                                                    Generalnie warto patrzeć na drzewko, nie podpinam się pod twoimi postami więc nie piszę do ciebie. W wątku pojawiają się różne opinie, całkowicie odmienne od twoich, trudno oczekiwać by nikt się do nich nie odniósł tylko dlatego że twój post założycielski był inny.

                                                    W związku z tym cały twój długi post jest pozbawiony sensu bo moje słowa w ogóle nie są kierowane do ciebie. Jesteś normalną emigrantką widzącą wady i zalety więc z czym tu u ciebie polemizować. Ja piszę do pań, dla których prawie wszystko w Polsce jest be i nawet jak ktoś z Polski pisze, że dla niego jest ok to słyszy "nie znasz się, nie masz porównania, my mamy szersze horyzonty i mówimy, że jest be". Taka wieczna potrzeba umniejszania przy jednoczesnym udowadnianiu, że ta sama kupa w Polsce śmierdzi a w UK pachnie fiołkami.

                                                    Pozdrawiam i cieszę się, że pojawiają się również myślące, normalne osoby z emigracji takie jak ty.
                                                  • jan.kran Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 10:55
                                                    smile)))))))

                                                  • aka10 Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 11:01
                                                    jan.kran napisała:

                                                    > smile)))))))
                                                    >

                                                    Mnie sie wydaje, ze im dluzej czlowiek poza krajem mieszka, tym inaczej Polske postrzega.
                                                    Podpisuje sie pod Twoja wypowiedzia.
                                                  • najma78 Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 11:09
                                                    aka10 napisała:

                                                    > jan.kran napisała:
                                                    >
                                                    > > smile)))))))
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Mnie sie wydaje, ze im dluzej czlowiek poza krajem mieszka, tym inaczej Polske
                                                    > postrzega.

                                                    Nie o dlugosc poza pl tu chodzi. Postrzeganie zalezy od roznych czynnikow np od tego kiedy i z jakich powodow sie wyjechalo, w jakim wieku sie bylo itd. Ula napisala ze wyjechala 30 lat temu czyli za komuny a to byly zupelnie inne czasu wiec jej punkt widzenia jest inny. Budynki, automaty do biletow itp. Osoby ktore wyjechaly 5-10 lat temu tez maja inne doswiadczenia i spostrzezenia.
                                                  • laquinta Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 12:52
                                                    najma78 napisała:

                                                    > Nie o dlugosc poza pl tu chodzi. Postrzeganie zalezy od roznych czynnikow np od
                                                    > tego kiedy i z jakich powodow sie wyjechalo, w jakim wieku sie bylo itd.

                                                    Moze tez nie byc zadnego postrzegania, bo troche smiesznosci w politycce, troche wiesci o pogodzie, troche prosb o pomoc w leczeniu, to jeszcze przeciez nie postrzeganie.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 18.04.14, 13:51
                                                    Zdajesz sobie sprawę, że s.. nie przeczytał twojego postu uważnie?
                                                    Kilka razy go prosiłam, żeby dał mi dowód, że tylko narzekam na Polskę, że ją krytykuję i odsądzam od najgorszych. Ani razu na nie odpowiedział. A wiesz dlaczego? Pewnie wiesz.
                                                    Nie znoszę ludzi, którzy za wszelką cenę chcą wciskać ludziom słowa, których nie mówią, mało tego, nawet tak nie myślą. A tu jest całkiem spora grupka prezentacji takiej kłamliwej propagandy.
                                                    Gdy udowodniłam mu,że stosuje dokładnie takie same metody obserwacji pewnych zjawisk, jak jego interlokutorki, to zaczął odwracać kota ogonem. Byleby jego było na wierzchu. Gdy udowodniłam mu niekonsekwencję ("kończę temat"), to histerycznie zarzucił mi, że mu coś każę. Ot, taki dyskutant, który nie ma zielonego pojęcia o dyskusji. A osobiste wycieczki do np. Najmy czy Dosi? Poziom pukający w dno. Od spodu.
                                                  • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:23
                                                    sniyg napisał:


                                                    > No tak jak myślałem, kolejne doświadczenia rodzinne i środowiskowe uogólniane n
                                                    > a cały kraj.

                                                    Ale wlasciwie dlaczego uwazasz ze moje doswiadczenia z pl oraz to jak zyja moi znajomi i rodzina sa nieprawdziwe?
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:26
                                                    Nie nieprawdziwie, ale marginalne, tym bardziej że osobistych też chyba od dawna nie masz?
                                                    Ważne jest też o jakim województwie piszesz, Polska nie jest wszędzie taka sama, podobnie jak inne kraje.
                                                  • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:36
                                                    sniyg napisał:

                                                    > Nie nieprawdziwie, ale marginalne, tym bardziej że osobistych też chyba od dawn
                                                    > a nie masz?

                                                    marginalne? big_grin to jak mozna nazwac twoje wynurzenia o zyciu w uk? Ja mam przewage nad toba ze znam swietnie zycie w obu krajach (plus calkiem dobrze sie orientuje jeszcze w paru innych) wiec daruj sobie te opiewiesci z mchu i paproci o tych wielkich i szybkich zmianach na lepsze bo nie urodzilam sie wczoraj ani nie wyjechalam tak dawno temu. Poza tym jak juz wiele osob wspomnialo, nie chodzi o zmiany krajobrazu a o zmiany mentalne a te nie nastepuja szybko a raczej bardzo powoli.

                                                    > Ważne jest też o jakim województwie piszesz, Polska nie jest wszędzie taka sama
                                                    > , podobnie jak inne kraje.

                                                    O jednym z bogatszych smile
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 20:51
                                                    Ja mogę ci wymieniać miejsca, które znam i które widziałam osobiście: Warszawa, nie tylko prawa jej część, ale i centralna oraz te tak często przywoływane przez ciebie przedmieścia, Łódź, Kielecczyzna, Kraków, Trójmiasto, mnóstwo mieszkań na obu Śląskach. Wymieniać dalej?
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 21:22
                                                    Ale co widziałaś, domy z jakimiś dobudówkami o których pisze najma, nieogrzewane wielkie domy o których pisze dosia, ludzi mieszkających na kupie, o czym ty piszesz?
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:51
                                                    Poczytaj sobie: pl.wikipedia.org/wiki/Miasto
                                                    Powinieneś znaleźć tam odpowiedź na nurtujące cię pytania.
                                                  • joa66 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:47
                                                    To jest w ogóle bardzo specyficzne społeczeństwo. Chyba jedno z najbardziej rozwarstwionych w Europie,nawet w ramach ludności miejscowej z dziada pradziada. Uwielbiam akcent brytyjski, a właściwie RP, uwielbiam ich parki, niektóre elementy architektury. Uwielbiam tweed i "tartanowe" kocykismile, jednak mam bardzo mieszane uczucia związane z klasowością, dla niektórych niewidoczną gołym okiem.
                                                  • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 19:37
                                                    sniyg, piszesz dokładnie to samo co dośka, ale przy tym wmawiasz jej i całej reszcie, że białe jest czarne i odwrotnie. Ochłoń. Już się żegnałeś z nami, bo żal było ci popołudnia na siedzenie na forum.
                                                • najma78 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:09
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  > > O tym właśnie piszę, słowa bez pokrycia a dążące jedynie do tego by umnie
                                                  > jszyć.
                                                  >
                                                  > Moi rodzice maja wlasnie taka chawire - 300 metrow, ale grzeja w jednym pokoju,
                                                  > bo tyle to kosztuje. Zastaw sie a postaw sie. I nie moga pojac dlaczego ja mie
                                                  > szkam w "zwyklym" dwupokojowym mieszkaniu i nie mam potrzeby "budowania sie". I
                                                  > tu zaraz mi tez ktos udowodni, ze pewnie bieduje na emigracji skoro mam "tylko
                                                  > " mieszkanie.

                                                  No czemu dosia sie nie budujesz?
                                                  Moj szwagier i jego zona maja wielki dom w Portugalii, ogrzewania to tam nie ma ale klimatyzacja tez kosztuje.
                                                  Mieszka tam tesciowa szwagra wiec klimatyzacja dziala w jednym pokoju wink
                                                  My mamy dom, tylko 4 sypialnie - dla kogos kto ma 200m to klitka, ale nam wystarczy i mieszka sie komfortowo. Wbrew temu co sniyg twierdzi ani grzyba nie ma a ni ciemno nie jest bo okna duze a i cala duza dzielnca ma podobne domy.
                                                  • d.o.s.i.a Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:15
                                                    > My mamy dom, tylko 4 sypialnie - dla kogos kto ma 200m to klitka, ale nam wysta
                                                    > rczy i mieszka sie komfortowo. Wbrew temu co sniyg twierdzi ani grzyba nie ma a
                                                    > ni ciemno nie jest bo okna duze a i cala duza dzielnca ma podobne domy.

                                                    Ogolnie, domy na ktore byloby mnie w UK stac, nie podobaja mi sie. A te ktore mi sie podobaja, to mnie z kolei na nie nie stac. Mieszkam pod Londynem w dosc zamoznej okolicy (prywatne drogi te sprawy). Ogolnie uwazam, ze nieruchomosci w UK nie sa warte tych pieniedzy. Wrecz uwazam, ze w wiekszosci sa po prostu brzydkie.

                                                    Poza tym dobrze mi w moim przytulnym mieszkanku, nigdy nie mialam potrzeby wielkiej przestrzeni zyciowej. Jedyne czego mi brakuje to ogrod.
                                                  • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 18:16
                                                    A ile masz pięter, bo nic mi tak nie wzrusza jak te kilkupiętrowe angielskie domki wąskie jak wagony metra.
                                        • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 16:40
                                          rosapulchra-0 napisała:

                                          > Ojej, nie podniecaj się tak, bo nie zdążysz do łazienki.

                                          Właśnie po takich tekstach błogosławię fakt istnienia emigracji.

                                          > Kiedy ostatnio (o ile w ogóle ci się to zdarzyło suspicious) byłeś w UK i jakiejś p
                                          > rzeciętnej mieścinie brytyjskiej? Widziałeś tam tylko same zagrzybione, ciemne
                                          > z metrażem wielkości znaczka pocztowego i maleńkimi okienkami domy? A co powies
                                          > z np. na te:

                                          Myśl trochę myśl, skąd bierzesz info, że wszystkie wyglądają tak samo. Dużo tak wygląda, ale chyba jest oczywistością, że nie wszystkie, znasz jakiś kraj na świecie, gdzie wszystkie domy wyglądają identycznie? Nie znasz? To po co piszesz takie głupoty?
                                          Znowu trzeba tłumaczyć podstawowe rzeczy?
                                          • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:27
                                            NIe. To ty sugerujesz właśnie to, co mi zarzucasz teraz.
                                            • sniyg Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:32
                                              Tzn. ja sugeruję, że w Polsce żyje się ludziom źle?

                                              • rosapulchra-0 Re: mieszkania na kredyt 17.04.14, 17:56
                                                W którym miejscu napisałam, że Polakom w Polsce żyje się źle? W którym miejscu Najma napisała, że wszyscy Polacy mieszkają na kupach w małych mieszkaniach?

                                                Lepiej wyjdź na spacer, ochłoń. To tylko forum tongue_out
                                • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:11
                                  joa66 napisała:

                                  > Nie chodzi o fakt wziecia kredytu a o mozliwosci jego splacania
                                  >
                                  > No więc ludzie spłacają swoje kredyty, nawet ci którzy wzieli kredyt we frankac
                                  > h - wściekają sie I płacą.
                                  >
                                  Wiesz, juz sam pomysl wziecia kredytu we frankach jest absurdalny.
                          • princess_yo_yo Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 12:12
                            > Nie joa to nie jest raj, trzeba sie uczyc, pracowac itd czyli zupelnie jak w pl
                            > ale roznica jest w efektach.

                            tylko ze roznica w efektach jest jednak podobna, osobiste doswiadczenia zawsze koloruja wypowiedzi ale akurat sytuacja w pl jest ogolnie na relatywnie podobnym poziomie jak w uk. systemowo I socjalnie jest gorzej ale rozwiniety socjalizm nam sie tutaj odbija czkawka juz od jakiegos czasu wiec ogolnie srednia sie wyrownuje.
                            a dla perspektywy, moja siostra pracuje w polskim oddziale amerykanskiej firmy i kiedy byla w londynie przez pare miesiecy w 'delegacji' byla zdziwiona ze londynscy pracownicy narzekaja na dlugie godziny pracy podczas gdy jej akurat nadgodziny nie przeszkadzaly bo oszczedzala na depozyt na mieszkanie. jakze byla zdziwiona kiedy jej wyjasnilam ze jej owszem placa nadgodziny to czy jest w pl czy uk czy gdziekolwiej indziej firma jej prace rozlicza wg polskiego system. jej londynscy koledzy zadnej dodatkowo platnej nadgodziny w zyciu nie widzieli bo nasz system rozlicza nadgodziny dopiero od powyzej 56 godzin tygodniowo - standardowy opt out w uzyciu praktycznie wszedzie.
                            • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 12:22
                              , moja siostra pracuje w polskim oddziale amerykanskiej firmy

                              Skorzystam z okazji i powalczę z innym mitem. Takich ludzi jak Twoja siostra są tysiące, dziesiątki, setki tysięcy. To nie jest jakaś wybrana kasta, elita, ludzie na mitycznych kontraktach menadżerskich. Ludze pracują w dobrych firmach, mają przyzwoite pensje , żyją tak jak wszędzie w Europie. Oczywiście dziecko ze wsi popegereowskiej ma znacznie gorzej niż dziecko z rodziny patologiczno-zasiłkowej w UK, ale to są ekstrema.

                              Tak zwana klasa średnia (termin bardzo płynny w obecnych czasach) żyje podobnie. Kawiarnie i restauracje są pełne ludzi (ja wulubionej muszę rezerwowac stolik, żeby być pewną, ze się dostaniemy). Ludzie podróżują - to akurat nie moja bajka, ale tłumy "wczasowiczów" na lotniskach podróżujacych z biurami podróży po całym świecie , to elita?

                              • princess_yo_yo Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 12:38
                                mam wrazenie ze to jest troche wymyslony mit, tak, takich ludzi jak moja siostra sa tysiace. co wiecej moja siostra nie jest jakos szczegolnie wybitna, skonczyla studia i po tychze poszla do pracy tak samo jak wiekszosc jej rowiesnikow. mozna sie zrzymac ze akurat firma w ktorej pracuje uprawia outsourcing w pl bo jest to najwyrazniej tansze niz gdyby zalozyla tenze oddzial w innym kraju eu ale to jest akurat bron obosieczna, nigdzie w europie na nowe miejsca pracy sie nikt specjalnie nie zrzyma wink
                                praktycznie cala moja rodzina mieszka w pl, i cala rodzina ktora ma i miala racjonalne podejscie do zycia pt zeby jesc trzeba pracowac + i poswiecic lata na to zeby doswiadczenie zawodowe wyplacilo dywidendy zyje wlasnie pomiedzy ekstremami.
                                oczywiscie ze mogloby byc lepiej, sa rozwiazania systemowe ktore w pl by sie przydaly, pewne mentalne granice tez maja swoje znaczenie i jesli chodzi o przejrzystosc systemu politycznego i gospodarczego wiele jest do zrobienia. nie zmienia to faktu ze postep jest widoczny.
                              • princess_yo_yo Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 12:47
                                ale zeby nie bylo za rozowo to akurat malo elastyczne prawo pracy ktore mojej siostrze sie bardzo oplaca bardzo wielu pracownikow innych mniejszych firm dyskryminuje wlasnie przez to ze jest zbyt kosztochlonne. w ogole uwazam ze prawo pracy w pl pelne nabytych przywilejowych nalecialosci dyskryminuje cala mase ludzi w tym nawykowo kobiety i ogolnie uwazanych za juz niemlodych co w pl mam wrazenie zaczyna sie duzo wczesnie niz na zachodzie a wiec w wieku okolo 40 lat.
                                • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 13:02
                                  Wiesz, z tą elastycznoscią jest różnie. Bo z drugiej strony ta elastyczność jest krytykowana przez samych zainteresowanych, bo ludzie wolą stabilnośc niż elastyczność. Ci którzy oczekują elastycznosci to często ci, którzy już tej elastycznosci by nie chcieli gdyby sami mieli etat na czas nieokreślony. I nie znam żadnego zapisu prawa które by dyskryminowało "masy ludzi". Tak naprawdę ta "dyskryminacja" to kryzys - zawsze gdzie miejsc pracy jest mniej, ma się poczucie, że ci którzy pracy nie mają są pokrzywdzeni. Ale to kryzys a nie prawo pracy.
                                  Ponieważ ja już jestem "niemłoda" pamiętam doskonale czasy sprzed kryzysu - ani płeć ani wiek nie był problemem pod warunkiem, że dana osoba miał odpowiednie kwalifikacje.


                                  I powstaje pytanie na ile prawo pracy powinno chronic pracownika? I to pytanie dotyczy nie tylko PL.

                                  • princess_yo_yo Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:34
                                    i znowu to samo, jak sie ma odpowiednie kwalifikacje I na dodatek jeszcze umiejetnosci spoleczne I cos w glowie to sie zawsze I wszedzie znajdzie prace. to jest truism, tak samo jak to ze ekstrema sa niemedialne.
                                    elastycznosc moze I jest krytykowana przez samych zainteresowanych ale to wlasnie z powodu malo elastycznego I malo realnego prawa umowa smieciowa ma racje bytu.
                                    bardzo lubie pl ale realne podejscie do rzeczywistosci I kopiowanie I wprowadzanie dobrych rozwiazan ktore ktos juz przerobil to jak dla mnie tez jest oczywistosc, zwlaszcza w sytuacjach kiedy sa rozwiazania ktore kuleja.
                                    • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:47
                                      Ale kim jest Twoim zdaniem ten "zainteresowany"?

                                      Ja mam na myśli głownie ludzi na umowach śmieciowych. Mamy w pracy stażystów, utzrymujemy z nimi kontakt jeszcze prze wiele lat po rozstaniu. Kiedy są na etapie umów smieciowych, są bardzo źle nastawieni do cudzych etatów na czas nieokreślony. Kiedy sami ten etat zdobędą optyka im się zmienia.

                                      chyba, że masz na myśli obciążenie ZUSowskie a nie prawo pracy. To jest inna bajka - tak naprawdę ZUS i w ogóle europejskie systemy ubezpieczeń w przyszlości (nie teraz) to temat na oddzielny temat. Bardzo trudny.
                                      • princess_yo_yo Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 17:56
                                        joa, jestem pewna ze nie trzeba ci tlumaczyc ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia I jesli sa dwie opcje w tym jedna pt etat duzo lepsza od drugiej to trudno zeby optyka sie diametralnie nie zmieniala kiedy sie przeskakuje 'na strone wczorajszego wroga'.
                                        tak, uwazam ze system rozliczania zwolnien chorobowych, okresow wypowiedzenia, benefitow okolociazowych dyskryminuje okreslone grupy zawodowe - jak np kobiety.
                                        wysokosc obciazen zusowskich jest do pewnego stopnia powiazana z brakiem elastycznosci rynku pracy I nie tylko.
                                        praktycznie wszyscy moi znajomi, wlacznie z moja siostra ktore z przywilejow polskiego prawa pracy korzysta pelna geba to zauwazaja. firmy ktore maja mniejsze zaplecze kapitalowe I klientow z innej bajki wiec nie sa w stanie fakturowac setek dolarow za godzine sa w zupelnie innej sytuacji I tym sposobem pracownicy tez sa traktowanie inaczej.
                                        • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 18:25
                                          uwazam ze system rozliczania zwolnien chorobowych, okresow wypowiedzenia,
                                          > benefitow okolociazowych dyskryminuje okreslone grupy zawodowe - jak np kobiety
                                          > .


                                          Nie bardzo wiem o czym mówisz (poza benefitami okołociążoymi-ale to znów osobny temat)

                                          Na przykład co jest nie tak z okresami wypowiedzenia? I dlaczego akurat kobiety z tego powodu cierpią? Serio- nie wiem. Zdaję sobie sprawę, że praktycznie maksymalny okres wypowiedzenia czyli 3 miesiące to obciążenie dla pracodawcy , z drugiej strony...nie bardzo wierzę, że to hamuje zwalnianie pracowników złych aby zastąpić ich dobrymi>
                  • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 10:35
                    Wiesz, powiem coś niepopularnego - bez wzgledu na to gdzie się mieszka (pomijam oczywiscie Rwandę itd), ogromne znaczenie ma wsparcie i zainteresowanie rodziców. Dlatego, moje 'dziecko" ma o wiele 'lepsze" życie niż wiele dzieci z krajów "bogatych", których rodzice z własnej lub niewłasnej winy, tych dzieci nie wspierają (nie mam na myśli wspierania finansowego, chociaż i takie jest ważne).

                  • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 10:45
                    jan.kran napisała:

                    >
                    > Dziekuję Joa,naprawdę z zainteresowaniem przeczytałam Twój postsmile

                    smile wiedzialam ze joa wpadnie i wiedzialam co napisze. Joa jest przedstawicielka typowej ematki, swietnie wyksztalconej, specjalistki, ktora to ma zwykle stanowisko (nie menager) i zarabia wiecej niz niejeden specjalista po najlepszej uczelni swiagowej zyjacy w wysoko rozwinietym kraju. Jej syn to geniusz, super wyksztalcony, wladajacy wieloma jezykami, bija sie o niego naklepsze uczelnie. Joa jest zamozna nie tylko intelektualnie ale i materialnie, takich ma tez znajomych. Jest zdrowa,zyje w zamoznym kraju ale duzo podrozuje po swiecie i wszyscy ktorych spotyka sa nia oczarowani i jej zazdroszcza miejsca w ktorym zyje.
                    Joa zycze aby niz nie zakocilo ci wizji twojego idealnego zycia, bo moglabys sie poczuc dziwnie.
                    • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:12
                      Cóż najma - też spodziewałam się Twojego wpisu. I cóż - mogę Ci zyczyć tego samego - żeby Twoja wizja UK się nie zmieniła.

                      Zastanów się co piszesz o UK - Tobie wolno być szczęśliwą, miec zdrowe dzieci w dobrych szkołach, nie mieć problemów finansowych i spędzac czas tak jak chcesz. Mnie nie wolno, bo mieszkam w PL, więc albo kłamię albo jestem wyjątkiem.

                      Własnie z takiej postawy jak Twoja wynikają nieporozumienia i konflikty
                      • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:25
                        joa66 napisała:

                        > Cóż najma - też spodziewałam się Twojego wpisu. I cóż - mogę Ci zyczyć tego sam
                        > ego - żeby Twoja wizja UK się nie zmieniła.

                        Ja w przeciwienstwie do ciebie nie mam wizji.

                        > Zastanów się co piszesz o UK - Tobie wolno być szczęśliwą, miec zdrowe d
                        > zieci w dobrych szkołach, nie mieć problemów finansowych i spędzac czas tak jak
                        > chcesz. Mnie nie wolno, bo mieszkam w PL, więc albo kłamię albo jestem
                        > wyjątkiem.

                        Alez ja ci nie zabraniam, wolno ci i ciesze sie ze mozesz, nie zapominaj jednak ze nalezysz do elitarnej i malej grupy ktore moga, a przedstawiasz to jako standard.

                        > Własnie z takiej postawy jak Twoja wynikają nieporozumienia i konflikty

                        ??? Miedzy kim? Ja wyrazam swoje opinie a ty swoje, powodow do klotni nie ma.
                        • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:33
                          Ty wyrażasz swoje opinie w specyficzny sposób (typu "wszytskie uczelnie się o niego zabijają, he, he")-naprawdę uważasz, że to jest normalna komunikacja.

                          I nie zapominaj, że Ty też wypowiadasz się z perspektywy tych, którym się udało. Nie tylko ja.

                          A o osobach którym się nie udało w UK milczysz. A właściwie nie milczysz tylko ich w najlepszym wypadku marginalizujesz lub zaprzeczasz ich istnieniu. Nie pamiętam czy to ty, ale kiedyś któraś z 'emigrantek" powiedziała, że to wina tych , którym się nie udało, jeżeli się nie udało.
                          • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:03
                            joa66 napisała:
                            > I nie zapominaj, że Ty też wypowiadasz się z perspektywy tych, którym się ud
                            > ało. Nie tylko ja.


                            Roznica polega na tym ze ja pisze z perspektywy osoby, ktora ma porownanie, podobnie ma wielu osob ktore wyjechalo w ostatnich 15 latach. Wikszosc wyjechala bo im sie nie udawalo w pl i tej wiekszosci udaje sie gdzie indziej.

                            > A o osobach którym się nie udało w UK milczysz. A właściwie nie milczysz tylko
                            > ich w najlepszym wypadku marginalizujesz lub zaprzeczasz ich istnieniu. Nie pam
                            > iętam czy to ty, ale kiedyś któraś z 'emigrantek" powiedziała, że to wina tych
                            > , którym się nie udało, jeżeli się nie udało.

                            Nie ja to napisalam. Poza ty ja nie zaprzeczam ze sa tacy ktorym sie nie udalo. Jednak masz racje, jest to margines, ci widac zreszta po fali powrotow, ktora nie nadchodzi.
                            • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:39
                              .Poza ty ja nie zaprzeczam ze sa tacy ktorym sie nie udalo.
                              > Jednak masz racje, jest to margines, ci widac zreszta po fali powrotow, ktora
                              > nie nadchodzi
                              .

                              Nie wracają z róznych powodów. A sporo wraca. I większośc nie wyjeżdża, chociaż może.


                              > Roznica polega na tym ze ja pisze z perspektywy osoby, ktora ma porownanie, pod
                              > obnie ma wielu osob ktore wyjechalo w ostatnich 15 latach
                              .

                              Ja piszę z perspektywy osoby, która co prawda zagranica mieszkała dawno, ale latam tam kilka - kilkanascie razy w roku. Mam przyjaciół (tak przyjaciół, niezmyslonychwink ) tubylców i jak to miedzy przyjaciółmi wiemy o sobie dużo, czasami baaardzo dużo. Znam też wiele cudzoziemców (ba, z wieloma pracuje i pracowałam) mieszkających w PL. Nie wmawiaj mi więć, że mam "wizje" , bo ja na bieżąco znam różne historie dotyczące już dorosłych lub dorastających dzieci przyjaciół i wiem jak wygląda ich życie. Widzę bezdomnych na ulicach, tak Polaków też, słyszę (tak, bezcelnie podsłuchuję w samolocie wink ) rodaków opowiadających o swoim życiu. Czytam wypowiedzi konsulów w UK, którzy informują o samobójstwach, chorobach psychicznych ludzi, którzy poniesli porażkę.

                              • d.o.s.i.a Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:47
                                > ę (tak, bezcelnie podsłuchuję w samolocie wink ) rodaków opowiadających o swoim ż
                                > yciu. Czytam wypowiedzi konsulów w UK, którzy informują o samobójstwach, chorob
                                > ach psychicznych ludzi, którzy poniesli porażkę.

                                A to w Polsce nie ma samobojstw ani chorob psychicznych?
                                • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 14:49
                                  Nie, nie ma jezeli tyle z tego zrozumiałaś.
                              • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:18
                                joa66 napisała:


                                > Nie wracają z róznych powodów. A sporo wraca. I większośc nie wyjeżdża, chociaż
                                > może.
                                >
                                Joa, ja wiem ze ty bardzo chcialabys aby twoj obraz emigrantow byl prawdziwy, ale nie jest.
                                • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:24
                                  No cóż, po raz kolejny mogę powiedzieć -nawzajem. Wiem, że bardzo chciałabys, żeby Twój obraz Polski był prawdziwy, ale nie jest.
                                  • najma78 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:49
                                    joa66 napisała:

                                    > No cóż, po raz kolejny mogę powiedzieć -nawzajem. Wiem, że bardzo chciałabys, ż
                                    > eby Twój obraz Polski był prawdziwy, ale nie jest.

                                    To sie bardzo ciesze, ale na wlasnej skorze sprawdzac nie bede, raz mi wystarczy.
                                • kropkacom Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 15:31
                                  > Joa, ja wiem ze ty bardzo chcialabys aby twoj obraz emigrantow byl prawdziwy, a
                                  > le nie jest.

                                  Joa zawsze popodkreśla, że nie traktuje Polaków wyjechanych w jakiś sztywnych ramach. A jednak...

                                  Dla mnie pozytywem jest na pewno samo wyjechanie. Zmiana miejsca. Usamodzielnienie się. Poznanie nowej kultury. Rozszerzenie horyzontów. Jednak tutaj trzeba mieć predyspozycje. Z pustego i Salomon nie naleje.
                      • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 11:45
                        Joa, przecież to chorzy ludzie są. Chorzy z nienawiści, że komuś mogło by się wieść w Polsce albo coś mogłoby się poprawić. Najgorsze co mogą usłyszeć to to, że komuś się powodzi, że jest coraz lepiej. Jak to? One wyjechały do raju, rzuciły wszystko by mieć lepiej, a tutaj nagle się okazuje, że na miejscu się poprawia, żyje się dobrze.

                        Dzień w którym Polska zrówna się z Europą Zachodnią, będzie dniem największej przegranej i wielkiego załamania nerwowego dla osób pokroju najma czy mruwa.
                        • riki_i Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 12:00
                          sniyg napisał:

                          > Dzień w którym Polska zrówna się z Europą Zachodnią, będzie dniem największej p
                          > rzegranej i wielkiego załamania nerwowego dla osób pokroju najma czy mruwa.

                          Szwajcarii, Monako czy Luksemburgowi nigdy nie dorównamy, ale biorąc pod uwagę parytet siły nabywczej pieniądza już dziś wielu ludzi w Polsce (zwłaszcza w dużych miastach) żyje na poziomie Europy Zachodniej. Wszystko to, co ma klasa średnia w DE, ja mogę mieć w Warszawie. Postęp w stosunku do czasów, gdy na samym początku lat 90-tych byłem studentem w d. Berlinie Zachodnim jest wręcz niewyobrażalny. I cały czas idzie to dalej. Oczywiście, jest też ogrom syfu, biedy i wykluczenia - tego nie neguję. Ale summa summarum mamy progres.
                          • riki_i Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 12:09
                            I może zejdę jeszcze na poziom konkretu. Na daleką egzotykę latałem całymi latami z DE, bo było taniej i wygodniej. Dziś bywa nadal taniej, ale tylko przy wyborze wykańczających fizycznie łamańców przesiadkowych (do Kenii często dają 2 międzylądowania w pakiecie!), bo bezpośrednie loty Condorem kosztują b. drogo. A z Warszawy do wszystkich rajów urlopowych latają bezpośrednio nowe dreamlinery , które można kupić w lastach w niskiej cenie. Jak dla mnie zmiana ogromna. Polska bije DE na głowę.
                        • mruwa9 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 16:06
                          sniyg napisał:


                          > Dzień w którym Polska zrówna się z Europą Zachodnią, będzie dniem największej p
                          > rzegranej i wielkiego załamania nerwowego dla osób pokroju najma czy mruwa.

                          alez ja o tym marze, zeby w Polsce zylo sie normalnie, przewidywalnie i stabilnie.
                          Ale nie mam pieciu lat i jestem realistka.
                          I jeszcze wiele pokolen wymrze, zanim cokolwiek sie zmieni. Ale raczej sie nie zmieni, bo to siedzi w mentalnosci Polakow. I w takim nurcie jest "ksztalcone" spoleczenstwo od pokolen.
                          Ktos, kto siedzi w bagnie po uszy, jak riki, tego nie widzi ani nie czuje. Siedzi w bagnie i jest przekonany, ze to kapiele borowinowe. Emigracja zmienia perspektywe postrzegania wielu spraw i zjawisk. Zmienia sie punkt odniesienia.
                          • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 16:24
                            mruwa9 napisała:

                            > Ale nie mam pieciu lat i jestem realistka.

                            Ty nie jesteś realistką tylko umnijszaczem. W dodatku podjęłaś decyzję o wyjeździe, na ogół wyjeżdżają ci którym jest gorzej, a skoro było ci gorzej to tkwisz w przekonaniu, że wszyscy tak mają i myślą jak ty.

                            > I jeszcze wiele pokolen wymrze, zanim cokolwiek sie zmieni.

                            Nikt nie musi wymierać, już się bardzo zmieniło, tylko osoby ślepe i głupie tego nie widzą.

                            > Ktos, kto siedzi w bagnie po uszy, jak riki, tego nie widzi ani nie czuje. Sied
                            > zi w bagnie i jest przekonany, ze to kapiele borowinowe. Emigracja zmienia pers
                            > pektywe postrzegania wielu spraw i zjawisk. Zmienia sie punkt odniesienia.

                            Oj jak wy się same lubicie komplementować big_grin
                            Jakie to usamodzielnione, jakie to z szeroką perspektywą, jakie odważne.

                            Emigracja daje ci poznać inny kraj lepiej, ale zabiera codzienny kontakt z krajem rodzinnym i po prostu w efekcie piszesz opierając się na "słyszałam", "czytałam", "mówili mi" ale już tu nie żyjesz, nie chłoniesz, wylatujesz z obiegu.
                            Tymczasem większość z was zachowuje się jakby nic się nie zmieniło. Otóż zmieniło się, was tu już nie ma, stajecie się obce a piszecie jakbyście ciągle były u siebie. Dla was "u siebie" jest już gdzieś indziej, a to co piszecie to w większości jedynie wasze wyobrażanie, a nie żadna szersza perspektywa.
                            Pomijam już fakt porównywania kraju który był tyle lat w systemie komunistycznych z krajami Europy Zachodniej. Jesteście tak ograniczone z tą swoją szeroką perspektywą a nie macie pojęcia o historii i ekonomii. Nie da się porównać historii Polski do Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii. Te kraje wypracowały sobie swój status przez wiele, wiele czasu więcej niż ma Polska.

                            Popatrz za to na Ukrainę, co tam się dzieje i jak tam się żyje, bo to jest kraj z którym startowała Polska, a potem powtórz, że w Polsce nic się nie zmienia i żyje się w bagnie.

                            Pleciesz tak samo jak o tych kolejkach onkologicznych.
                            • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 16:35
                              powodzenia - ja już nie mam siły smile

                              ale to , że NIEKTÓRE panie mają problem emocjonalny to oczywiste.
                            • mruwa9 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 16:39
                              ale co niby sie zmeinia+Moze stopien zadluzenia obywateli i tlok na drogach.
                              W urzedach ciagle te same naburmuszone urzedniczki.
                              Rejestracja samochodu nadal zajmuje pol dnia.
                              Korupcja i nepotyzm ciagle maja sie swietnie, zwlaszcza w niektorych branzach (prawnicy, medycy, urzednicy).
                              Zeby wygrac przetarg na zlecenie pracy, ciagle trzeba odpalac zleceniodawcy procent udzialu pod stolem.
                              Lasy z roku na rok sa coraz bardziej zasyfione. A ZUS obrasta w marmury i ma sie swietnie.
                              W szkole ciagle rzadzi Czerwony Dlugopis. Symbol, obrazujacy sposob funkcjonowania szkoly:niewazne, jak bardzo sie starasz i ile umiesz. Koniec koncow i tak licza sie bledy, na ktorych cie przylapie i ktore ci na czerwono wypunktuje, udowadniajac, ze jestes skonczonym matolem, a cala twoja prace mozna o kant tylka potluc.
                              A matki dzieci niepelnosprawnych protestujace w sejmie pasozytuja na zdrowym organizmie spoeczenstwa. Trzeba bylo sie wyskrobac, a nie rodzic jakichs paralitykow. I jakim prawem chodza do fryzjera i maja smartfony?..


                              • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 16:40
                                big_grin

                                Zapmniałaś o czarnej wołdze.
                              • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 16:54
                                mruwa9 napisała:

                                > ale co niby sie zmeinia+Moze stopien zadluzenia obywateli i tlok na drogach.
                                > W urzedach ciagle te same naburmuszone urzedniczki.
                                > Rejestracja samochodu nadal zajmuje pol dnia.

                                Ale co ty p..sz? Jakie naburmuszone urzędniczki, codziennie mam do czynienia z urzędnikami i nie widzę naburmuszonych, a samochód rejestruję przez internet.

                                > Korupcja i nepotyzm ciagle maja sie swietnie, zwlaszcza w niektorych branzach (
                                > prawnicy, medycy, urzednicy).

                                Słyszałaś o deregulacji zawodowej?
                                A o tym

                                goniec.com/component/k2/1946-nepotyzm-w-partii-konserwatywnej/
                                Co do reszty twojej wypowiedzi - pleciesz, pleciesz, pleciesz.

                                www.tvp.pl/bialystok/aktualnosci/inne/czysciej-w-lasach/7314981
                                archiwum.rp.pl/artykul/438586-Coraz-czysciej.html
                                polska.newsweek.pl/wyniki-badan-pisa-2012-rok-umiejetnosci-uczniow-newsweek-pl,artykuly,276203,1.html
                                > A matki dzieci niepelnosprawnych protestujace w sejmie pasozytuja na zdrowym or
                                > ganizmie spoeczenstwa. Trzeba bylo sie wyskrobac, a nie rodzic jakichs parality
                                > kow. I jakim prawem chodza do fryzjera i maja smartfony?..

                                Tak to jest jak się wnioski wyciąga z wypowiedzi trolli na forum

                                ps.

                                W każdym kraju znajdziesz coś co nie jest idealne, w tym co mieszkasz również, wystarczy się rozejrzeć.


                                • d.o.s.i.a Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 17:03
                                  > W każdym kraju znajdziesz coś co nie jest idealne, w tym co mieszkasz również,
                                  > wystarczy się rozejrzeć.

                                  Oczywiscie, nikt nie twierdzi, ze jest inaczej. Ale, zeby moc porownac jedno i drugie to trzeba doswiadczyc jednego i drugiego. Emigracja pozwala dokonac POROWNAN na wielu plaszczyznach i dla niektorych ludzi porownanie wychodzi na korzysc Polski, dla innych na korzysc np. UK. Co wiecej, w jednej dziedzinie Polska bedzie wygrawac, w drugiej UK. Ale to dana osoba podejmuje decyzje co jest DLA NIEJ WAZNE i ktory kraj wypada bardziej na korzysc. Jeden bedzie sobie cenil darmowa edukacje (Polska), inny bedzie wolal placic a miec edukacje z najwyzszej polki (UK). Jeden bedzie chcial pospacerowac po puszczy Kampinowskiej, inny po wzgorzach Surrey. Kazdemu sie bedzie co innego podobac. Ale kazdy ma prawo mieszkac tam GDZIE JEMU NAJLEPIEJ.

                                  Mieszkam w UK od 7 lat. Widze zalety, ale rowniez i wady. Wiele rzeczy mnie tu wkurza, nastoletnie ciaze, kultura picia alkoholu, ludzie zyjacy na benefitach, ale w Polsce wkurzaja mnie z kolei inne rzeczy i OGOLNY ROZRACHUNEK DLA MNIE wychodzi na korzysc UK, bo tak sobie ustawilam priorytety, ze wiekszosc rzeczy ktorych oczekuje od zycia znajduje w UK. I nie rozumiem dlaczego ktos kto mnie nie zna probuje mi udowodnic, ze w Polsce byloby mi lepiej.
                                  • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 17:16
                                    d.o.s.i.a napisała:


                                    > Mieszkam w UK od 7 lat. Widze zalety, ale rowniez i wady. Wiele rzeczy mnie tu
                                    > wkurza, nastoletnie ciaze, kultura picia alkoholu, ludzie zyjacy na benefitach,
                                    > ale w Polsce wkurzaja mnie z kolei inne rzeczy i OGOLNY ROZRACHUNEK DLA MNIE w
                                    > ychodzi na korzysc UK, bo tak sobie ustawilam priorytety, ze wiekszosc rzeczy k
                                    > torych oczekuje od zycia znajduje w UK. I nie rozumiem dlaczego ktos kto mnie n
                                    > ie zna probuje mi udowodnic, ze w Polsce byloby mi lepiej.

                                    Ja ci nic nie próbuję udowodnić, przeciwnie cieszę się, że tam jest wam lepiej bo jest szanse że większość nie wróci i całe szczęście. Jak zresztą w Polsce miałby być lepiej skoro Polska wyszła z komunizmu w gospodarkę rynkową ponad 20 lat temu w UK tkwi w niej od wielu, wielu lat, pomijam już bogactwo zbudowane na kolonialiźmie, wsparcie z planu Marshalla itp. drobiazgi.

                                    Faktem jest natomiast, że Polska się mocno zmienia, a wy uparcie twierdzicie, że nie.
                                    Wyjechałaś 7 lat temu, to szmat czasu, straciłaś po prostu codzienny kontakt z Polską, nie tylko ty zresztą, bo to wynika z całego wątku, mnóstwo zmian wam umyka w zachowujecie się jak gdyby nigdy nic. Piszecie głupoty, rzeczy nieprawdziwe, albo mocno podkoloryzowane. Ze złej woli, z niewiedzy, z przekonywania siebie, z chęci poczucia dokonania właściwego wyboru. Nie wiem, nie interesuje mnie to. Natomiast nie pisz, że doświadczasz jednego i drugiego, bo kiedyś doświadczałaś Polski teraz już nie - ty i twoje koleżanki piszecie o tym co wywiozłyście X lat temu a tego już w wielu przypadkach nie ma. Jest to tak samo śmieszne jak autorytatywne wypowiedzi na temat życia w Chinach kogoś kto tam bywa raz w roku przez tydzień.
                                    • bi_scotti Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 17:37
                                      sniyg napisał:

                                      > Faktem jest natomiast, że Polska się mocno zmienia, a wy uparcie twierdzicie, ż
                                      > e nie.

                                      Ktos to juz napisal wczesniej/wyzej/w tym drugim tasiemcowym watku - owszem, PL sie zmienia i to relatywnie szybko ale Polacy/spoleczenstwo nie zmienia sie w rownym tempie. A fakt, ze mozna samochod zarejestrowac przez website ma w sumie bez porownania mniejsze znaczenie niz to, ze matke niepelnosprawnego nastolatka na wozku sfotografowana pod palmami odsadza sie od czci i wiary, i podejrzewa o bogwico. Etc. etc. etc.
                                      Popatrz na ten watek chocby, zaczal sie sympatycznie od wspomnien i refleksji tych z nas, ktore wyjechaly i albo maja, albo nie maja podobne auto-obserwacje, co Jan Kran. Po czym zaczely pojawiac sie napastliwe wpisy skopujace "emigrantki" pod kazdym wzgledem lacznie z predictions na temat naszej potencjalnie marnej starosci ... No jak slowo honoru, mozna tylko zakrzyknac "... a to Polska wlasnie ..." - po tych wszystkich zmianach i przemianach wciaz znaczna czesc polskiego spoleczenstwa zwyczajnie nie lubi siebie wzajemnie i musi, no musi sasiadowi udowodnic, ze jest glupi albo przynajmniej, ze ma glupia zone. Wszystkie emigranckie watki pokazuja to parszywsze, paskudniejsze oblicze polskosci i dopoki tak jest dopoty o faktycznych zmianach nie ma co mowic. Za pozytywny stosunek czlowieka do czlowieka kazdy odpowiedzialny jest we wlasnym zakresie a Polacy (idywidualnie i zbiorowo) wciaz sa wobec siebie wzajemnie podejrzliwi, nieufni, niezyczliwi i sami to wciaz przyznaja. Popatrz na watek o pracy domowej 11latki - na moja sugestie, ze wlasciciel restauracji moze byc zwyczajnie mily dla ucznia, ktory chce z nim zrobic wywiad, odpowiedz jest "czarno to widze", w domysle ... bo w PL ... etc.
                                      I zamiast sie tu burzyc i wypisywac kolejne peany na czesc reality w PL, bez porownania bardziej skuteczne byloby zwyczajne bycie uprzejmym, zyczliwym, serdecznym, ciekawym swiata poza PL, ciekawym naszych historii, bo one sa czesto fascynujace. Jesli reality w PL jest az takie super, to ono sie samo obroni. To nie jest az takie trudne byc tak po prostu kind and nice. Na moj dus!
                                    • d.o.s.i.a Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 17:55
                                      > ałby być lepiej skoro Polska wyszła z komunizmu w gospodarkę rynkową ponad 20 l
                                      > at temu w UK tkwi w niej od wielu, wielu lat, pomijam już bogactwo zbudowane na
                                      > kolonialiźmie, wsparcie z planu Marshalla itp. drobiazgi.

                                      Alez mi wcale nie chodzi o bogactwo! O mentalnosc mi chodzi, szeroko pojeta, o styl zycia, o stan umyslu, o radosc zycia. Polska i UK to w dalszym ciagu dwa odrebne swiaty i o tym mowia forumki piszac, ze musza wymrzec pokolenia, zeby to sie zmienilo. Jesli przyjezdzam do Polski i opowiadam znajomym, ze bylam na wspinaczce a oni z politowaniem na mnie patrza i stwierdzaja, ze oni sa za starzy na takie glupoty, bo rodzina, bo praca, bo obowiazki no to sorry - przepasc!

                                      > Wyjechałaś 7 lat temu, to szmat czasu, straciłaś po prostu codzienny kontakt z
                                      > Polską,

                                      Nie stracilam. Wlaczam polska telewizje i po pieciu minutach mam wku... bo sie kloca o Smolensk albo o religie w szkolach, albo o gender. Jak mozna, do ku... nedzy, tak zyc? Jak Wy to wytrzymujecie?
                                      Przyjezdzam do Polski i po dwoch dniach mam dosyc - chcesz powiedziec, ze to dlatego, ze tam tak pieknie i wspaniale?
                                      Jutro lece do Polski - na sama mysl mnie trzacha, ale wiem ze musze bo rodzice.

                                      > we, albo mocno podkoloryzowane. Ze złej woli, z niewiedzy, z przekonywania sieb
                                      > ie, z chęci poczucia dokonania właściwego wyboru.

                                      No czlowieku. Jak ktos mi ciagle wciska, ze emigracja to katastrofa, ze rozkrok, ze Latarnik, zem nie wielblad, to co trzebaby napisac, zebys uwierzyl?

                                      > to. Natomiast nie pisz, że doświadczasz jednego i drugiego, bo kiedyś doświadc
                                      > załaś Polski teraz już nie - ty i twoje koleżanki piszecie o tym co wywiozłyści
                                      > e X lat temu a tego już w wielu przypadkach nie ma.

                                      Ale ja ciagle mam kontakt z Polska. Jestem pare razy do roku, mam rodzine, znajomych, telewizje, radio, internet. To, ze nie oddycham polskim powietrzem na codzien nie znaczy ze nie mam pojecia co sie w Polsce dzieje. I potrafie pochwalic jak widze jakas zmiane na dobre.
                                      Co takiego innego doswiadcza osoba zyjaca na miejscu, czego nie doswiadczam ja? Atmosfery w pracy? Wystarczy, ze poczytam fora i juz wiem jak ludzie haruja za 1500 w strachu przed zwolnieniem. Jakos nie widze diametralnej zmiany miedzy tym jak bylo jak wyjezdzalam, a jak jest teraz. Temat ciagle aktualny. I tak mozna mowic bez konca.
                                      • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 18:12
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > Jesli przyjezdzam do Polski i opowiadam znajomym, ze bylam na ws
                                        > pinaczce a oni z politowaniem na mnie patrza i stwierdzaja, ze oni sa za starzy
                                        > na takie glupoty, bo rodzina, bo praca, bo obowiazki no to sorry - przepasc!

                                        Zmień znajomych, w UK wszyscy chodzą na wspinaczki?
                                        Jak myślisz skąd Polacy w czołówce światowego alpinizmu i himalaizmu? Bo wszyscy siedzą w domach?

                                        > Nie stracilam. Wlaczam polska telewizje i po pieciu minutach mam wku... bo sie
                                        > kloca o Smolensk albo o religie w szkolach, albo o gender. Jak mozna, do ku...
                                        > nedzy, tak zyc? Jak Wy to wytrzymujecie?

                                        Normalnie na co dzień nikt się nie kłóci, nie znam osób który żyją Smoleńskiem, o tym się w ogóle nie mówi. Panowie z sejmu kłócą się przed kamerami a potem idą do baru na wspólną wódkę. Generalnie mam ponad 300 kanałów więc nie muszę oglądać dwóch w których pokazują polityków, da się żyć, naprawdę.

                                        > No czlowieku. Jak ktos mi ciagle wciska, ze emigracja to katastrofa, ze rozkrok
                                        > , ze Latarnik, zem nie wielblad, to co trzebaby napisac, zebys uwierzyl?

                                        Ale o rozkroku i katastrofie to zdaje się stwierdzenia samych emigrantów.

                                        > Co takiego innego doswiadcza osoba zyjaca na miejscu, czego nie doswiadczam ja?
                                        > Atmosfery w pracy? Wystarczy, ze poczytam fora i juz wiem jak ludzie haruja za
                                        > 1500 w strachu przed zwolnieniem.

                                        Wie w odróżnieniu od ciebie, że forum sobie a realne życie sobie.
                                        • d.o.s.i.a Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 18:21
                                          > Zmień znajomych, w UK wszyscy chodzą na wspinaczki?
                                          > Jak myślisz skąd Polacy w czołówce światowego alpinizmu i himalaizmu? Bo wszysc
                                          > y siedzą w domach?

                                          To byl przyklad! NIe dotyczy jedynie wspinaczki, ale wielu innych rzeczy. Spotkalam sie z opinia, ze kobiety w moim wieku nie powinny chodzic na drinka. Nie mowie, ze wszyscy tak mowia, ale kazdy COS znajdzie, zeby pokrytykowac. Polacy mentalnie sa starzy nawet jesli sa mlodzi.

                                          > dą do baru na wspólną wódkę. Generalnie mam ponad 300 kanałów więc nie muszę og
                                          > lądać dwóch w których pokazują polityków, da się żyć, naprawdę.

                                          Ale te 300-5 kanalow to kanaly ZAGRANICZNE i DLATEGO jestes w stanie je ogladac. Przelaczac musisz POLSKA telewizje. Ja NIE MUSZE przelaczac BBC. Wrecz ogladam glownie BBC.

                                          > Ale o rozkroku i katastrofie to zdaje się stwierdzenia samych emigrantów.

                                          Doprawdy? O katastrofie ostatnio mowil facet, ktoremu emigracja nie wyszla.
                                          Jestem emigrantka, i powtorze, zadnego rozkroku nie zaobserwowalam.

                                          > Wie w odróżnieniu od ciebie, że forum sobie a realne życie sobie.

                                          No tak, zapomnialam. W Polsce wszyscy sa szczesliwi, tylko telewizja klamie i forum klamie.



                                          • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 20:06
                                            d.o.s.i.a napisała:

                                            > Nie m
                                            > owie, ze wszyscy tak mowia, ale kazdy COS znajdzie, zeby pokrytykowac.

                                            No to zupełnie tak jak wy, powinnaś w takim razie czuć się swojsko.

                                            > Ale te 300-5 kanalow to kanaly ZAGRANICZNE i DLATEGO jestes w stanie je ogladac
                                            > . Przelaczac musisz POLSKA telewizje. Ja NIE MUSZE przelaczac BBC. Wrecz oglada
                                            > m glownie BBC.

                                            No widzisz, i znowu wychodzi jak znasz polską rzeczywistość, jest mnóstwo polskich kanałów na których nie ma nawet grama polityki a BBC właściwie wcale nie oglądam.

                                            > No tak, zapomnialam. W Polsce wszyscy sa szczesliwi, tylko telewizja klamie i f
                                            > orum klamie.

                                            Znasz jakiś kraj gdzie wszyscy są szczęśliwi? Pytasz czym się różnisz, więc ci odpowiadam, ty czytasz co piszą ludzie na forum i na tym budujesz swój osąd. Nie jesteś w stanie zweryfikować go z prawdziwym życiem w realnym świecie. Jak sądzisz, czy na forum ludzie częściej będą pisać - "zarabiam 5.000,- zł. i mam fajną pracę" albo "dziś tak jak wczoraj nie pokłóciłem się z żoną, spędziliśmy kolejny miły wieczór" czy jednak w większości zaczną pisać jak coś ich gryzie i coś dolega.
                                            W sumie nie bardzo potrafię zrozumieć dlaczego nie potraficie pogodzić się z faktem, że nie mieszkając tu tracicie kontakt z rzeczywistością polską. To nieuchronne, jak myślisz, skąd się bierze szok poemigracyjny? Znana rzeczywistość odjechała w siną dal.
                                    • aka10 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 19:51
                                      sniyg napisał:




                                      > Ja ci nic nie próbuję udowodnić, przeciwnie cieszę się, że tam jest wam lepiej

                                      > Wyjechałaś 7 lat temu, to szmat czasu, straciłaś po prostu codzienny kontakt z
                                      > Polską, nie tylko ty zresztą, bo to wynika z całego wątku, mnóstwo zmian wam um
                                      > yka w zachowujecie się jak gdyby nigdy nic. Piszecie głupoty, rzeczy nieprawdzi
                                      > we, albo mocno podkoloryzowane.

                                      Przesadzasz. 7 lat, to zaden szmat czasu. Do tego nie czas jakichs wielkich zmian.
                                      • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 19:58
                                        W zmieniającej się polskiej rzeczywistości to szmat czasu. Mnie się jest czasem trudno połapać, tyle się zmienia, a mieszkam tu na co dzień.
                                        • aka10 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 21:39
                                          sniyg napisał:

                                          > W zmieniającej się polskiej rzeczywistości to szmat czasu. Mnie się jest czasem
                                          > trudno połapać, tyle się zmienia, a mieszkam tu na co dzień.

                                          Wg. mnie, zmiany sa coraz mniejsze. Przynajmniej, jesli patrzec na lata 2007-2014. Najwieksze zmiany juz nastapily.
                                          • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 22:07
                                            Mieszkasz w Polsce czy poza nią i od kiedy?
                                            • aka10 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 22:17
                                              Poza. Dluzej poza niz w PL. Cala masa lat.
                                              • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 23:13
                                                No to masz odpowiedź czemu nie widzisz zmian. Zmiany nie polegają tylko na tym co widać na pierwszy rzut oka.
                                                Ja mówię o zmianach typu: CEIDG elektroniczne zakładanie firmy, platforma e-PUAP, ustawy deregulacyjne, system rozliczeń online, postępowanie sądowe przez internet tzw. e-sądy, księgi wieczyste online, cały system eWUŚ, dostęp online do Krajowego Rejestru Sądowego, Narodowy Plan Szerokopasmowy, ustawy o gospodarowaniu odpadami, wydłużenie do roku urlopów rodzicielskich - tego nie zobaczysz na kilkudniowym pobycie w Polsce, trudno jednak pisać, że zmiany są małe. Dla kogoś kto tu nie mieszka to w zasadzie żadne zmiany, ale dla tych co mieszkają zmiany są kolosalne.
                                                • aka10 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 23:43
                                                  sniyg napisał:

                                                  > No to masz odpowiedź czemu nie widzisz zmian. Zmiany nie polegają tylko na tym
                                                  > co widać na pierwszy rzut oka.
                                                  > Ja mówię o zmianach typu: CEIDG elektroniczne zakładanie firmy, platforma e-PUA
                                                  > P, ustawy deregulacyjne, system rozliczeń online, postępowanie sądowe przez int
                                                  > ernet tzw. e-sądy, księgi wieczyste online, cały system eWUŚ, dostęp online do
                                                  > Krajowego Rejestru Sądowego, Narodowy Plan Szerokopasmowy, ustawy o gospodarowa
                                                  > niu odpadami, wydłużenie do roku urlopów rodzicielskich - tego nie zobaczysz na
                                                  > kilkudniowym pobycie w Polsce, trudno jednak pisać, że zmiany są małe. Dla kog
                                                  > oś kto tu nie mieszka to w zasadzie żadne zmiany, ale dla tych co mieszkają zmi
                                                  > any są kolosalne.

                                                  To tez oczywiscie dostrzegam , jako, ze posrednio i mnie dotyczy. Ja tylko twierdze, ze to juz nie sa teraz jakies kolosalne zmiany.
                                                  • sniyg Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 18.04.14, 00:02
                                                    Nie no, pewnie, to są zmiany zupełnie drobne, niezauważalne pikusie, o których wszystko przecież wiecie, szkoda tylko że większość emigrantek dowodzi jak to ciężko w Polsce bo trzeba godzinami w kolejkach po urzędach stać i użerać się z chamskimi urzędnikami smile

                                                    Kolosalne dla ciebie było jak Warszawę po wojnie odbudowano, czy może to też były ledwo zauważalne zmiany?

                                                  • aka10 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 18.04.14, 00:14
                                                    sniyg napisał:


                                                    >
                                                    > Kolosalne dla ciebie było jak Warszawę po wojnie odbudowano, czy może to też by
                                                    > ły ledwo zauważalne zmiany?

                                                    Nie wiem, nie moge pamietac.
                                                    >
                • princess_yo_yo Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 10:59
                  > Większość (nie wszyscy) znajomych żyje podobnie (oczywiscie nie identycznie). T
                  > ylko o nas gazety nie piszą, bo jesteśmy nudni jak flaki z olejem.

                  no, kochana to akurat dotyczy wszystkich I wszedzie. chodzenie do pracy, placenie podatkow, I robienie swojego czyli zywot ogromnej wiekszosci spoleczenstwa czy to w pl czy gdziekolwiek indziej w kregu podobnego systemu gospodarczego I kulturowego jest ogolnie nudny, patologia I ekstrema wszelkiego rodzaju na rynku informacyjnym sprzedaje sie duzo lepiej, to akurat nic nowego wink
                • princesswhitewolf Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 17.04.14, 23:33
                  Pies z kulawą nogą nie interesuje się jak(...) , w co się ubieram

                  twoj chlop. byle seksowniewink
                  • joa66 Re: Z perspektywy posttotalitarnej i zaściankowej 18.04.14, 11:12
                    Trochę off topic. NIESTETY teraz już muszę się postarać, żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę. W workach na ziemniaki i spodniach piżamowych na ulicy jestem niezauważalna i przezroczysta.big_grin

                    Ech, gdzie te czasy kiedy faktycznie można było założyć cokolwiek i człowiek budził jakieś zainteresowanie na ulicy - to se ne vratismile
              • najma78 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:27
                Potem są media netowe gdzie Tusk jest wszystkiemu winien, sprzedaliśmy Polskę ,
                > stracone pokolenie i wszyscy emigrują nerwowo bo się nie da wyżyć w tym strasz
                > nym kraju.

                Ula, ale co by nie mowic, to ta najnowsza emigracja jest ogromna, liczby mowia za siebie wiec jest przyczyna. Wiekszosc wyemigrowala wbrew temu co mowi tu na forum, z powodow ekonomicznych wlasnie. Ludzie w roznym wieku, z roznym wyksztalceniem z roznych rejonow Polski. Wciaz przyjezdzaja nowi, czestobod razu calymi rodzinami a inni szybko sprowadzaja bliskich. Niektorzy po kilku latach zmieniaja miejsce na inny kraj. Nie ma masowych powrotow do pl. Tu w uk ludzie maja cale rodziny, wiekszosc ma rodzenstwo, kuzynostwo itd. To wszystko o czyms swiadczy, prawda? Oczywiscie zaraz przeczytasz pewnie ze zyja na zasilkach i tylko nieudqcznicy wykechali itp ale to normalne na tym forum.

                > ale reakcje na współczesną emigracje są o wiele bardziej histeryczne
                > niż wtedy kiedy za moich czasów Polacy zmykali z Kraju Raju drzwiami i oknami.

                sa histeryczne bo teraz emigruja z kraju wolnego
              • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:30
                jan.kran napisała:

                > A najbliższym otoczeniu , współcześnie też sporo osób emigruje , wiele zosta
                > je w Oj ale reakcje na współczesną emigracje są o wiele bardziej histeryczne
                > niż wtedy kiedy za moich czasów Polacy zmykali z Kraju Raju drzwiami i oknami.

                Z punktu widzenia Polski jako kraju , masowa emigracja ostatnich dwóch dekad jest absolutną katastrofą. Wystarczy poczytać stosowne opracowania demografów, Prof. Iglickiej i wielu innych.

                Ja oglądałem sobie byłe NRD 10 lat po zjednoczeniu, miejscowość Halle w której centrum straszyły kamienice z zabitymi dechami oknami, czy Frankfurt nad Odrą , który stracił ponad jedną trzecią ludności i całe dzielnice bloków wyburzano buldożerami. Pustka, marazm i martwota, niewielu młodych, za to wielkie ilości emerytów. Gdyby nie gigantyczne transfery pieniędzy z zachodnich landów, pozostałaby tam spalona ziemia.

                Ja się histerycznym reakcjom nie dziwię. Ale powtarzam, chodzi o wymiar ogólny zjawiska, a nie urażony czubek czyjegoś nosa. Indywidualnie niech każdy sobie robi, na co ma ochotę.

    • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 10:36
      A jak tego słucham to mam zawsze mokre oczy...

      www.youtube.com/watch?v=6j522sOg8Oo
      • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 11:22
        jan.kran napisała:

        > A jak tego słucham to mam zawsze mokre oczy...


        Znalazłem wreszcie i na ciebie sposób,
        już więcej nad tym głowić się nie muszę:
        bądź dla mnie zawsze paczka papierosów,
        biletem trzeciej klasy do Koluszek.
        Bądź pumperniklem, bądź polopiryną,
        ale już nigdy więcej nie bądź blizną -
        nasza kochana, bezcenna Ojczyzno.

        Piekło nam wychłódło,
        niebo nam dopiekło -
        Zachowaj nas, ucałuj,
        reguluj nam ciepło.
        Słuchaj nas uchem, nie brzuchem,
        dwa zlote wsuń za pazuchę,
        przedłuż nam polską wizę,
        nie każ pakować walizek,
        przez lufcik nie wygłaszaj spiczów
        i nie pisz do nas na Berdyczów.
        Dobrej nocy życz nam,
        bądź sympatyczna
        jak my tobie - ty nam.

        Przecież ty jesteś miejscem wielu osób,
        co nie chcą w średniej żyć temperaturze,
        buchaj płomieniem wesołego stosu
        w czarnej wszechświata gasnącego rurze.
        Chociaż niejeden wpłynął na cię donos,
        chociaż entropią grozi stary Chronos -
        bądź nam przychylną, dla dowcipu żyzną,
        nasza kochana, bezcenna Ojczyzno
        • riki_i Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 11:50
          Ale wiesz, że to jest inteligencki utwór, którego przekaz mało do kogo dziś trafia? W ogóle Kabaret Olgi Lipińskiej jest w dzisiejszej Polsce passé . Natomiast rekordy popularności bije utwór Andrzeja Rosiewicza "Pytasz mnie" - byłem na koncercie Pietrzaka, Rosiewicza i Staśka Wielanka w knajpie w dawnym KC. Wyszedł Rosiewicz z tą piosenką i sala oszalała. Owacje na stojąco, bisy, pełen spontan - nie dawali mu zejść ze sceny. I nie był to żaden konwent pisiorów (Pietrzak walił dowcipy o dupie Maryni).
      • jan.kran Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 11:34
        www.youtube.com/watch?v=HvZqu0tsFM0
        • yvona73pol Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 12:33
          No ja niestety mam w Pl znajomych, ktorzy raczej zyja zaciskajac pasa. Nie wszyscy, wiadomo, ale wiekszosc. W malych miasteczkach bywa tak, ze albo sie czlowiek godzi na bardzo kiepskie warunki finansowe i duzo pracy w zamian, albo wypad z baru. I nie, nie kazdy moze sobie "znalezc prace gdzie indziej", bo sa rozne konfiguracje i powiazania rodzinne, nesprawny rodzic, ktorego nie mozna zostawic, badz inne zyciowe historie.
          Miasto pustoszeje, polowa mezow na zarobkach zagranicznych, zeby jakos ciagnac, albo, zeby nieco lepiej ciagnac. Inni, wyjechawszy do wiekszego miasta nadal walcza, zeby uzbierac depozyt na jakiekolwiek wlasne eM.
          Sila nabywcza pieniadza jest co najmniej budzaca niepokoj, my niby powinnismy sie nie szczypac, na wakacjach tam, a i tak bylam w szoku jak malo mielismy w wozku sklepowym w porownaniu do tego, ile zostawilismy przy kasie.
          A co ma powiedziec taka samotna matka, ktorej maz placi liche alimenty, a ona sama zarabia te szalone 1500 miesiecznie? Brutto na przyklad.

          A zdrowie, leczenie i tak dalej, to juz nie da sie za bardzo porownywac. Kolejki do specjalistow, to juz ktos wspomnial, ja jeszcze mam w pamieci historie, jak to babka miala raka i przez rok nikt nie raczyl jej powiadomic o wynikach - a procedura jest taka, ze dzwoni sie, jak sie cos dzieje, a jak nic, to nie ma telefonu.
          O innych historiach nie chce pisac, bo szczerze mam nadzieje, ze jednak nie jest to norma.

          Ale abstrahujac. Mnie moj kraj tak delikatnie troche wykopal, patrzac wstecz na rozne okolicznosci tak to mi sie uklada. Predzej znalazlam oferte pracy za granica wlasnie. W tym samym czasie moja kumpela szukala w kraju. Poltora roku.
          Owszam, znalazla pozniej swietnie platna w korpo (choc teraz sie jej juz pozbyli zgrabnie, jak sie okazalo, ze po zostaniu mama nie bedzie mogla pracowac po min. 10 godz na dobe). Ja nie moglam sobie pozwolic na tak dlugie szukanie. A poza tym, zawsze chcialam zobaczyc, jak to jest "gdzie indziej". No to sobie ogladam smile
          I nie widze w tym nic zlego, czy "gorszego".
    • d.o.s.i.a Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 17.04.14, 14:16
      No to moze ja dopisze o sobie.
      Wyjechalam z Polski prawie 10 lat temu. W moim przypadku nie bylo konkretnego powodu dlaczego wyjechalam, raczej problem byl zlozony wiec postaram sie naswietlic:
      1. Czynnik ekonomiczny - i tak i nie. Mialam dobrze platna ale niemozebnie nudna i uwsteczniajaca prace. Wystarczaja aby kupic mieszkanie i zyc, ale koniecznosc chodzenia do pracy byla nieznosna, nic tylko walic glowa w sciane. Jednakze jakakolwiek inna wiazala sie wtedy z obcieciem zarobkow o 70%, rozmowy kwalifikacyjne byly horrorem, ponizenia, wymadrzanie sie, byle jakie oferty badz brak ofert, brak mozliwosci rozwoju. Wyjechalam wiec aby sie rozwijac zawodowo - i to byl chyba glowny powod. Od momentu kiedy wyjechalam moja kariera nabrala rozpedu praktycznie od pierwszego dnia, dostalam wiatru w zagle, mozliwosci szkolen, ciekawych projektow, nauczylam sie wielu rzeczy i przede wszystkim dowiedzialam sie, ze sie nadaje, ze nikt mi nie rzuca nog pod nogi i nie udawadnia, ze jestem glupia. Watpie czy bylabym w tym samym miejscu gdybym zostala w Polsce. Nie uwazam sie za nieudacznika zyciowego skoro udalo mi sie zostac wysokiej klasy konsultantem w obcych kulturowo krajach, a nie udalo mi sie to w Polsce. Widac, przyczyny byly niezalezne ode mnie.

      2. Czynnik psychologiczny. Jak patrze wstecz to widze, ze ja nigdy w Polsce nie bylam szczesliwa. Nie umialam nazwac tego uczucia, ale meczylam sie, juz jako dziecko. Zaduch, brzydota, ciezkie zimy, (prawdopodobnie) nierozpoznana depresja, uczucie uwiezienia, te wszystkie swieta zmarlych, procesje, polityka, wieczna zaloba i zardzewialy plac zabaw. Po przeprowadzce dopiero zauwazylam, ze mozna mieszkac w ladnym miejscu, w ciekawym miejscu, ze mozna osiedlac sie w roznych miejscach, ze nikt sie nie umartwia. Ze mam prawo decydowac o tym jak wyglada moje zycie, otoczenie, a nie tylko dac sie niesc. Nie mam nic do Polski, ale meczy mnie brzydota otoczenia i dlatego nie moglabym juz tam zyc. Moje zycie za granica jest inne. Zerwalam z kk, nie chadzam juz na te wszystkie msze, nie atakuje mnie ta obrzedowosc ze wszystkich stron, religia w szkole i jakies wydumane normy spoleczne. Zyje jak chce, robie co chce i nikt mnie nie ocenia. Za kazdym razem jak przyjezdzam do Polski moje zycie jest lustrowane, omawiane, komentowane, czesto wysmiewane. Mam za tym tesknic? Zaznaczam, ze sa to MOJE SUBIEKTYWNE odczucia.

      Nie jestem w rozkroku. W innym miejscach mi sie po prostu lepiej zyje. A tam gdzie mi sie lepiej zyje tam jest moj dom, czy to Stany, czy teraz UK. W Polsce nigdy nie zylo mi sie dobrze, wiec do czego mam niby tesknic? Naprawde nie ma ani jednej rzeczy do ktorej tesknie. Ani jednej. Nie czuje sie takze emigrantka, po prostu mieszkam tam gdzie chce i gdzie moge i gdzie mi dobrze. Nie umiem zyc w miejscu, lubie przeprowadzki, nie mam potrzeby przynalezenia, stad moze nie nachodza mnie mysli na miare Latarnika.
      • yvona73pol Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 18.04.14, 03:36
        Zajrzalam do watku i troche sie zalamalam, czy zawsze i wiecznie musi byc pyskowka i udowadnianie "mojszego"? I czytanie w postach tresci, ktorych tam nie ma...

        Dosia, co do punktu 2 dokladnie moje odczucia smile pomijajac wiare (choc tu wlasnie nie mam opresji i chodze, bo chce, lubie, mam potrzebe, w Pl szczerze, w kosciele odczulam pewna nieadekwatnosc, czolobitnosc i poczucie bycia poniekad nie na miejscu, gdzie u mnie czuje sie, kolokwialnie powiedziawszy "jak u siebie w domu" i witana z serdecznoscia).
        Poza tym, kurcze, nikt nikogo nie wypycha na emigracje na sile, nikt tez nie uwiazuje w Pl (pomijam rozne ekstrema), nie rozumiem takiej przepychanki. Dla mnie to jest bardzo proste, kazdy szuka swojego miejsca na ziemi, mamy akurat takie szczesliwe czasy, ze wiecej mozliwosci nawet tam, gdzie pozornie ich nie widac smile

        Argumentu "jak mozna robic to wlasnym dzieciom" tez nie rozumiem, w swietle tego, ze sporo osob wyjezdza jeszcze grubo przed konceptem wlasnych dzieci, wiec raczej nie bierze pod uwage hipotetycznych bytow.

        Znamienne jest, ze pare nickow, atakujacych emigracje i wkladajacy w jej usta rzeczy przerozne, w ogole nie zareagowaly na post krana wink wyjasniajacy kilka spraw. Nie, dalej ciagnie sie temat "to futerko jest lepsze, to futerko miec wole".

        i tyle w temacie
        • rosapulchra-0 Re: Emigracja plusy i minusy i rozkrok :) 18.04.14, 13:55
          Bo weszło weń paru "patryjocików", którzy wiedzą lepiej od nas, jak się nam na tej złej emigracji żyje. Wsio.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka