Dodaj do ulubionych

Docieranie sie.... - jak długo może trwać?

22.08.04, 22:43
no właśnie... czy ludzie po 3 latach związku mają jeszcze szanse sie dotrzeć?
nauczyć sie rozmawiac spokojnie - a przynajmniej w mniej wybuchowy sposób?
czy będa potrafili iść na kompropomisy? być bardziej wyrozumiałaymi? - czy to
jest jeszcze możliwe? a moze jeśli po takim czasie nie udało sie osiągnąć
jakiegoś złotego środka to już nie ma na to szans?
jest sens sie starać? wydaje mi sie ze tak... choć czasami trace nadzieje i
chęci do walki o mój związek... oboje jestesmy uparci , zawzięci - choć mój
chłop chyba jeszcze bardziej niż ja smile tak trudno mu pójśc na kompromis ,
przyznac sie do błędu... ja z kolei nie moge opanowac swojej rozdartej buzi
kiedy coś mnie wkurzy... no i zdarza mi sie zrzędzić z byle powodu...

moze ktoś tez tak miał a jednak udało wam sie porozumieć?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • oluncia Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 22.08.04, 22:48
      Pewnie ze mozna, jak jest zwiazek to zawsze jest cos do dotarciasmile))
    • josik11 Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 22.08.04, 22:51
      ludzie nieraz sie cale zycie docieraja....
    • alpepe całe życie :( 22.08.04, 22:53
      przynajmniej tak twierdzi moja mama, a jest z moim ojcem 29 lat po slubie. Więc
      chyba masz duuuużo czasu smile
      • utalia Re: całe życie :( 22.08.04, 23:14
        tez uwazam, ze cale zycie mozna. Jesli sa dwie osoby temperamentne i nie
        lubiace aby ktos nimi kierowal to niestety ale chyba juz tak musi zostac. Utalia
    • wegatka Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 00:11
      sowa_hu_hu napisała:

      ... oboje jestesmy uparci , zawzięci - choć mój
      > chłop chyba jeszcze bardziej niż ja smile tak trudno mu pójśc na kompromis ,
      > przyznac sie do błędu... ja z kolei nie moge opanowac swojej rozdartej buzi
      > kiedy coś mnie wkurzy... no i zdarza mi sie zrzędzić z byle powodu...


      He, he, mam wrazenie, ze opisalas mnie i mojego meza, tylko ze z 5 lat temu.


      > moze ktoś tez tak miał a jednak udało wam sie porozumieć?

      Po prawie 10-ciu latach chyba moge powiedziec, ze sie udalo.

      Pobralismy sie po szesciu latach "chodzenia", wiec teoretycznie znalismy sie
      jak lyse konie. Jednak po kilku miesiacach bylo fatalnie. Ciagle mielismy do
      siebie pretensje o jakies duperele. Ale jakos to bylo, wciaz sie docieralismy.
      Po trzech latach urodzilo sie dziecko i zrobilo sie chyba jeszcze gorzej. Moj
      maz calymi dniami byl w pracy, mialam wrazenie, ze wynajduje sobie specjalnie
      zajecia, zeby byc w domu jak najmniej. A ja bywalam zrzedliwa az do bolu.

      Przelom nastapil dopiero po urodzeniu drugiego dziecka (4 lata po pierwszym).
      Dwa miesiace po porodzie zachorowalam i trafilam na 2 tygodnie do szpitala. Maz
      musial sam zaopiekowac sie dziecmi. Wtedy, gdy zagrozone bylo moje zycie,
      uswiadomilam sobie co tak naprawde jestw nim wazne. Stwierdzilam, ze nie ma co
      sie glupstwami przejmowac, bo tak naprawde maz jest przeciez dobrym i
      odpowiedzialnym czlowiekiem, a wady kazdy jakies ma.
      Od tamtego czasu wszystko wyglada jakos lepiej, chyba miedzy innymi dlatego,
      ze skupiamy sie bardziej na tych dobrych i waznych rzeczach, a o bzdurach
      szybko zapominamy.
      Mam tez swiadomosc, ze wiele nieporozumien miedzy nami wynikalo z tego, ze
      nasze mamusie za bardzo angazowaly sie w nasze sprawy, a my podswiadomie
      staralismy sie im dogodzic, dla swietego spokoju. Niestety nie wychodzilo to na
      dobre naszemu zwiazkowi. Na szczescie nauczylismy sie patrzec na mamuski z
      przymruzeniem oka i w konfliktach trzymamy teraz zawsze swoja strone.

      We wrzesniu bedziemy obchodzic dziesiata rocznice slubu i z czystym sumieniem
      moge powiedziec, ze jest to (od prawie trzech lat) najfajniejszy okres naszego
      zwiazku.

      Sowko, nie zalamuj sie, jak widzisz wszystko co piekne jeszcze moze byc przed
      wami.

      Pozdrowionka. Magda

      • sowa_hu_hu wegatka dzięki :) 23.08.04, 08:46
        pocieszyłaś mnie! bo kolezanki wyżej nie bardzo niestety smile jakoś nie moge
        sobie wyobrazić całego żcyia w takim docieraniu sie - które w naszym wypadku
        jest dość ciężkie...
        zastanawiam sie czy jak sie wyprowadzimy od mojej mamy to będzie lpiej czy
        gorzej... - to apropos wtrącającyhc sie rodziców...
        teraz ide na sniadanie bo chłop pojechał bo świeże bułeczki smile - po kłótni
        zawsze sie stara - tra to mniej więcej dwa do trzech dni...
        • limonka123 też chcę stabilizacji 23.08.04, 09:17
          U nas też huśtawka. Raz dobrze raz ,eh, czasem mam dosyć. Też trzy lata po
          ślubie i chciałabym już odrobinę poczucia stabilizacji. Wierzę, że kiedyś
          będzie naprawdę dobrze, chociaż mam chwile zwątpienia. Limonka
    • adzia_a Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 08:55
      Wiesz co Sówko, dlanas akurat ten trzeci rok był najgorszy, wydawało się nam,
      że są między nami bariery nie do przeskoczenia - teraz jest naprawdę super.
      Może dlatego, że nauczyliśmy się mówic sobie nawzajem o swoich potrzebach,
      problemach, wątpliwościach i akceptować różnice między nami - kiedyś chyba
      udawaliśmy, że tych różnic nie ma, ale w końcu zawsze wyłąziło szydło z
      worka...

      Aha, i wiesz co - mnie w argumentowaniu swojego zdania bardzo pomogło
      kilkuletnie udzielanie sie na forum i ścieranie się z ludxmi o innych
      poglądach. To moze wiele nauczyć smile
      • katse Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 09:09
        hmmm...docieranie sięsmile))
        komprosmisy...

        jak ja to lubiesmile))

        K
    • aha44 Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 11:42
      Wg. moich obserwacji może trwać całe życie , oczywiście jeśli obie strony chcą
      się docierać.
    • netka73 Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 13:25
      hej! my sie docieramy juz 4 lata. powoli, powoli jest coraz lepiej, a
      najwieksza poprawa nastapila 4 miesiace temu, gdy urodzila sie nasza coreczka.
      Obydwoje sobie przyrzeklismy zero klotni przy dziecku, no i teraz, gdy sie w
      nas gotuje musimy zamilknac, by nie krzywdzic malenstwa, zas gdy corcia juz spi
      i wracamy do tematu, to jestesmy na tyle spokojni, ze mozemy juz zamiast klotni
      logicznie porozmawiac. Mam nadzieje, ze dojdziemy do etapu, gdy klotnie
      calkowicie znikna z naszego zwiazku, gdyz sa one faktycznie wykanczajace i
      niszczace. i z perspektywy czasu widac, ze do niczego nie potrzebne, bo w
      wywalczonej klotnia kwestii i tak nie jest sie wygranym i drugiej strony
      niczego sie nie nauczy.
      • dotima Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 14:32
        My też z moim wiele przeszliśmy..bywało naprawdę gorąco i to wstyd sie
        przyznać, ale głównie z mojej winy. Bo jak jak już cos wynajdę to nie
        popuszczę. Teraz jest lepiej. O niebo lepiej. Poprawiło sie jak się jak już
        zdecydowalismy że jednak chcemy być razem, że chcemy mieć dzieci itd. Może
        poczułam wtedy taką ulgę, nabrałam pewności co do niego i przestałam się
        czepiać drobiazgów? Ale on też przestał mnie "prowokować" - oboje dojrzeliśmy,
        przyzwyczailiśmy się do swoich słabości i ogólnie troche odpusciliśmy. Jesteśmy
        ze sobą 5 lat, nie mówię że juz się na dobre dotarliśmy, ale konflikty
        rozwiazujemy trochę łagodniej - nie ma już mojego gderania aż do switu (aż
        zrozumie aż z niego cos wycisnę), rzadziej podnosimy głosy (może ze względu na
        małego?) - może temperamenty nam opadły? Wiem jedno: kłótnie są potrzebne,
        przynajmniej dopóki nie ustali się pewnych zasad w/g których chcemy z tą druga
        osobą żyć. Z początku są żarliwe (u nas prawie dochodziło do rękoczynów), z
        czasem spokojniejsze aż dojdziemy do rzeczowych rozmów (my też jeszcze nie
        osiągnęliśmy tego etapu). Skoro sie kłócicie to znaczy że wam zależy, najgorsza
        w/g mnie jest obojetność, spolegliwosć bez ikry i emocji..
    • wegatka Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 17:55
      Hej sowa, i jak po sniadanku, mam nadzieje, ze bylo smaczne i sympatyczne smile

      Wiesz, przyszla mi do glowy jeszcze jedna rzecz. Sprobuj sobie wyobrazic taka
      sytuacje: jestes sama, rozstaliscie sie i nie bedzie go wiecej w twoim zyciu.
      I pomysl, co wtedy bys czula. Czy ulge, ze masz wreszcie swiety spokoj, czy
      zal, ze go nie ma. Jesli to drugie, to chyba warto jeszcze sie
      troche "podocierac".
    • sowa_hu_hu śniadanko... 23.08.04, 18:51
      sniadanko było pyszne smile chociaż miałam sie odchudzać (odchudzam sie od każdego
      poniedziałku smile
      naprawde mnie pocieszyłaś - aż mi sie lepiej zrobiło smile

      nie chciałabym sie raczej docierac całe zycie - bo co to za zycie...
      mam nadzieje że kiedyś znajdziemy wspólny język - ale taki bardzo wspólny smile
      żeby nie bylo tych dzidkich awantur i tej nieustepliwości... - o to mi własnie
      chodzi...
      a obojętnośc - faktycznie - to najgorsze z uczuć...
    • bea.bea Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 19:30
      nie jestem długo męzatką , choc pare lat mi stuknęło smile(
      ale patrząc na moich rodziców....40 lat stażu...mam dla ciebie złe wiadomości (
      dla siebie chyba też ) smile)
      oni jeszcze ciągle sie docierają ...bo tak:
      1 najpierw docierali sie ja sie pobrali
      2 potem jak ojciec przypływał z rejsu
      3 potem jak pracował na lądzie
      4 teraz docieraja sie jak jest na emeryturze.....

      przechlapane

      u nich to proces trwający...nie widac końca ....
      u mnie...zależy jaki mamy humor...

      ale podobał mi sie sposób pewnej mojej koleżanki....w przedpokoju stał taki
      dwustronny ludzik ( z jednej strony uśmiechnięty, z drugiej zły)
      jak mąz wracał z pracy patrzył na ludzika i wiedział , czy zaczynać z żoną, czy
      lepiej trzymac się od niej zd daleka smile))
      • sowa_hu_hu Re: Docieranie sie.... - jak długo może trwać? 23.08.04, 19:44
        bardzo dobre!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a gdzie mozna takiego ludzika kupić? smile

        a co twoich rodziców to wytłumaczmy sobie że to jest stare pokolenie i ze z
        nami będzie inaczej smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka