obrus_w_paski Re: pułapki rutyny 11.06.14, 14:56 Kilka lat temu słuchałam BBC radio i newsem dnia było ze jakaś cześć rodziny królewskiej albo ktos znany i ważny odwiedzał z cała rodzina inna znana osobę. Wszystko pod okiem kamer i aparatów. wizyta sie skończyła i goście odjechali do domu i żaden z paparazzi nie zareagował widząc ze goście wyjechali... Bez własnego dziecka. Przyjechali z powrotem odebrać małego. Okazało sie ze zupełnie o nim zapomnieli. Ten news wywołał lawinę telefonów od kobiet, którym zdarzyło sie zapomnieć o własnym dziecku zwłaszcza w pierwszych miesiącach. Audycja nazywała sie women's hour i na pewno jest jest dostępny podcast z tej konkretnej audycji. Odpowiedz Link Zgłoś
pelagia_pela Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:40 Kilka lat temu słuchałam BBC radio i newsem dnia było ze jakaś cześć rodziny kr > ólewskiej albo ktos znany i ważny odwiedzał z cała rodzina inna znana osobę. Ws > zystko pod okiem kamer i aparatów. wizyta sie skończyła i goście odjechali do > domu i żaden z paparazzi nie zareagował widząc ze goście wyjechali... Bez własn > ego dziecka. Przyjechali z powrotem odebrać małego. To byl premier - zostawili dziecko w pubie... Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:50 Dzięki!!))) W każdym razie lawina telefonów po tej akcji była niesamowita- niektóre historie były całkiem zabawne, inne zatrważające a kilka kobiet z trudem powstrzymywał łzy poczucia winy, bo były przekonane ze to sie tylko im zdarzyło i sa złymi matkami. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:05 Ja zapomniałam o dziecku - ale niejako na odwrót. Po wyjsciu z pracy, rutynowo i jak koń z klapkami, pojechałam codzienną trasą z pracy do przedszkola, zaparkowałam, wysiadłam, wlazłam na górę, zadzwoniłam do drzwi, poczekałam aż mi ktoś otworzy. I dopiero kiedy zobaczyłam w drzwiach zaskoczoną minę pani przedszkolanki uswiadomiłam sobie, że akurat tego dnia zostawiłam córkę u babci... Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:16 Pojechalam po dziecko do przedszkola, zaparkowalam, zadzwonil telefon, pogadalam, odpalilam samochod, pojechalam do domu i tam sie zorientowalam, ze .... dziecko w przedszkolu, a odbieralam go codziennie. inna raza, mialam jechac do sklepu, pozniej po dziecko, pozniej z nim do dentysty. Jechalam do sklepu, telefon, kolega z pracy, ze cos na spotkanie na jutro trzeba przygotowac, zrobilam zakupy, pojechalam do dentysty, tam sie zorientowalam, ze pacjenta nie mam. Tata odprowadza do szkoly, pewnego dnia ja mialam go podrzucic, po drodze do pracy. Wsiedlismy do samochodu, jedne swiatla, drugie, korki, ja klne, dojezdzajac do pracy slysze z tylu "Mama, gdzie ty jedziesz, ja musze do szkoly" zajety czytaniem, nie zauwazyl, a ja po pierwszych swiatlach zapomnialam o dziecku. Na swoja komorke dzwonie kilka razy dziennie, zeby ja zlokalizowac, bo "sie zawieruszyla" Odpowiedz Link Zgłoś
mejerewa Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:53 > Tata odprowadza do szkoly, pewnego dnia ja mialam go podrzucic, po drodze do pr > acy. Wsiedlismy do samochodu, jedne swiatla, drugie, korki, ja klne, dojezdzaja > c do pracy slysze z tylu "Mama, gdzie ty jedziesz, ja musze do szkoly" zajety c > zytaniem, nie zauwazyl, a ja po pierwszych swiatlach zapomnialam o dziecku. Toż to właśnie sytuacja z Rybnika. I wyobraź sobie, że do końca trasy nie przypominasz sobie o dziecku, ono po cichu śpi, wysiadasz, nie masz nawyku sprawdzać tylnego siedzenia, więc zamykasz auto i idziesz do pracy. Tam wpadasz w wir roboty i dziecko ugotowane. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: pułapki rutyny 11.06.14, 19:37 Ja musze sprawdzic tyl, bo tam zawsze plecak z materialami klade, wiec widze, co jest na tylnym siedzeniu, poza tym parkuje w podziemnym garazu, wiec dziecko by sie nie ugotowalo, bo temperatury nie takie, ale sytuacje moge sobie wyobrazic doskonale Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:17 To juz nie z kategorii: rutyna, ale typowe niedbalstwo.... dawno temu wychowawczyni mojej córki opowiadała, jak kiedyś zgubiła dziecko w lesie wycieczka zatrzymała się na siusiu, pani najwidoczniej źle policzyła dzieci (albo i wcale), ruszyli w dalszą drogę spokojnie po pewnym czasie dogonił ich radiowóz i sygnalizował, że mają się zatrzymać wszyscy oczywiście zdziwieni, o co chodzi, a z radiowozu wysiadła zagubiona duszyczka, ktorą - stojącą na poboczu - zabrała policja i razem dogonili autokar....nauczycielka mało trupem nie padła na szczęscie to nie było małe dziecko, potrafiło przytomnie wytłumaczyć, co się stało,na szczęście przejeżdżał radiowóz a nie pedofil.... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:20 A nie pisali czasem o tym pare lat temu w prasie i necie? Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:37 Tego nie wiem. Ale moja corka była w podstawowce kilkanaście lat temu i wtedy miała tę panią może i inne durne nauczycielki tez miały takie przygody, w sumie nietrudno zgubić dziecko, jesli się nie uważa Odpowiedz Link Zgłoś
5justi Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:05 czemu od razu durne????? jesteś wstrętna tak mówiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:22 bo jak się ma pod opieką 20cioro dzieci to TRZEBA SIĘ SKUPIC, a niemyslec o niebieskich migdałach i dzieci liczyc, a nie gubić w lesie Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:56 Jeździłam przez jakis czas jako "pomocna mama" na wycieczki, do kina itp z klasą mojej corki. To była juz inna wychowawczyni, bo tamta "zapominalska' była tylko w kl. I-III. Na okrągło liczyłysmy dzieci, po każdym ich rozproszeniu się, przy wsiadaniu do autobusu, przy wysiadaniu... liczyłysmy rownoczesnie, ja od jednej strony, nauczycielka od drugiej, a potem dawałysmy sobie znak, ze wszystko w porządku. Nie wyobrażam sobie, jak można zaniedbac tak ważną sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 23:06 lady-z-gaga napisała: > Na okrągło liczyłysmy dzieci, po każdym ich rozproszeniu się, przy wsiadaniu do > autobusu, przy wysiadaniu... liczyłysmy rownoczesnie, ja od jednej strony, n > auczycielka od drugiej, a potem dawałysmy sobie znak, ze wszystko w porządku. N > ie wyobrażam sobie, jak można zaniedbac tak ważną sprawę. Normalnie. Liczysz dzieci, w połowie klasowa panikara wrzeszczy "łaaaaaaaaaaaa pająk!". Przez sekundę odwracasz uwagę od liczenia i w tym czasie dzieci się jakoś lekko przetasują, albo wrócisz do liczenia osobę dalej, albo jeszcze jakiś drobiazg. I nie, nie opowiadaj że oczywiste jest że powinno się policzyć od początku, bo ludzie tak nie działają. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: pułapki rutyny 11.06.14, 20:16 Też mi się zdarzyło zgubić w lesie grupkę dzieci przy sprzątaniu świata. Ktoś zauważył śmieci przy jakiejś bocznej dróżce, parę osób poszło tam dosłownie na moment, by je pozbierać... i po paru minutach znikły bez śladu. Na szczęście były to 15-latki, a wśród nich chłopak, który mieszkał w pobliżu i znał ten las, ale i tak czułam się okropnie. Łatwiej upilnować dzieci młodsze i na typowej wycieczce ze zwiedzaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbalstwo" 11.06.14, 15:32 a jak rodzony ojciec, to roztargnienie, mózg wyłączony sam z siebie i do wyższych celów stworzony i przepracowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 15:44 bo jak nauczycielka zgubi dziecko, to tak, jakby motorniczy zgubił tramwaj, ktorym kieruje oboje są w pracy i oboje mają koncentrowac się na swoim zadaniu Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 15:47 Ale co to za tłumaczenie, że "są w pracy"? Im się mózg nie może wyłączyć jak temu "każdemu", któremu "może się zdarzyć"? Oni są w pracy, a ojciec miał pod bezpośrednią opieką własne dziecko. Dlaczego sądzić ich inną miarą (ojca usprawiedliwiać, nauczycielki nie)? Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 15:59 ja myslę, ze każdemu może się mózg wyłączać i kazdemu to się zdarza natomiast w omawianej sprawie kluczowa wydaje się ta wielozadaniowość - kiedy ktoś (matka, ojciec) robi cos rownolegle: idę z psem, dzieckiem i po zakupy rownoczesnie - wtedy, bywa, zapomina się o jednym z zadań, zwłaszcza, kiedy cos odwróci na chwilę uwagę i powoduje dekoncentrację ja bym tego nie porownywała z pracą opiekunek, bo one mają co prawda większą ilość dzieci, ale zadanie tylko jedno - dlatego raczej nie słyszy się, żeby niania zgubiła/zostawiła gdzieś dziecko, ktorym się opiekuje i poszła sobie przez roztargnienie Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 16:10 Jaka, na litość, wielozadaniowość? Facet miał zawieźć dziecko do przedszkola -> zostawić je pod opieką -> pojechać do pracy. Ciąg _pojedynczych_ celów. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby np. musiał ugotować obiad pilnując jednocześnie kilkulatka, a wpadł na pomysł, by sobie radio włączyć i by go wiadomości zainteresowały... I nie, ja nie mówię, że takie dysfunkcje (nieumiejętność funkcjonowania przy konieczności jednoczesnego oddychania i patrzenia) się nie zdarzają, tylko twierdzę, że to nie jest normalne wbrew temu, co parę osób usiłuję tu udowodnić. I że jednak częściej niż dysfunkcja neurologiczna zdarza się przypadek niemedyczny pt. "wdupiemanie", który czasem ma katastrofalne konsekwencje. A konsekwencje niekatastrofalne są (tak, tu na tym forum) często traktowane jako humorystyczny przejaw wyluzowania i braku napinki u tatusiów/dziadków/babć/ciotek, zaś wkurzająca się matka proszona jest o wyjęcie kija z wiadomej części ciała. Po czym zdziwienie, że jednostka nietrenowana do odpowiedzialności za swe czyny, za to mająca na podorędziu "ależ przecież nic się nie stało"" w końcu doprowadza do tragedii. Co z tego, że niechcący. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 16:20 No cóż, takie nieszczęscia zdarzają się pewnie w proporcjach: jedno na milion. Milion dni matek i ojców, w ktorych nikt niczego nie zapomina, nie dopuszcza do wypadkow, nie zaniedba niczego waznego. szkoda, że ten jeden musiał się zdarzyć i że miał tak tragiczne konsekwencje - tu w komplecie z głupotą ojca był jeszcze upał i fakt, że nikt nie zobaczył dziecka w samochodzie Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 20:55 - kiedy k > toś (matka, ojciec) robi cos rownolegle: idę z psem, dzieckiem i po zakupy rown > oczesnie > ja bym tego nie porownywała z pracą opiekunek, bo one mają co prawda większą il > ość dzieci, ale zadanie tylko jedno Z całym szacunkiem, ale dziwniejszych rzeczy to już dawno nie czytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 16:23 czyli trzeba się skupiac w pracy, ale zajmujac się dzieckiem juz zrozumiale jest że nie trzeba? Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 22:56 lady-z-gaga napisała: > bo jak nauczycielka zgubi dziecko, to tak, jakby motorniczy zgubił tramwaj, kto > rym kieruje > oboje są w pracy i oboje mają koncentrowac się na swoim zadaniu Jak pilot wytrącony jakimś zdarzeniem z ciągu wykonywania checklisty (na której ma się przecież koncentrować) przeoczy wypuszczenie podwozia to też stwierdzisz że to typowe niedbalstwo? Ciekawe, bo komisje badania wypadków określają to jako "błąd ludzki" - bardzo wyraźnie odróżniając od "błędu pilota". Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 15:57 Nikt nie usparwiedliwia takich "zawieszeń się". Mówimy, że one się zdarzają. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Ciekawe, jak nauczycielka, to "typowe niedbal 11.06.14, 20:39 iwoniaw napisała: > a jak rodzony ojciec, to roztargnienie, mózg wyłączony sam z siebie i do wyższy > ch celów stworzony i przepracowanie... > A jak tesciowa to umarl w butach Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:56 Przecież na mechanizmie rutyny oparty jest znany chyba od istnienia krzesła sztubacki dowcip z odsuwaniem go komuś, kto ma za chwilę usiąść. Delikwent siada, SĄDZĄC że to krzesło stoi w miejscu, w którym zawsze stoi. I rypie w w podłogę. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:32 nie- krzesło zawsze tam stoi- bo krzesła sie odsuwa ktos sobie własnie odsunął krzesło - kilka sekund wczesniej- i wie ze ono tam jest- natomiast ktos ukradkiem je przesuwa miedzy odsunięciem, a siadaniem Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:10 No tak, ale własnie dlatego padasz na podloge, bo nei sprawdzasz co sekundę, czy krzesło aby stoi na swoim miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: pułapki rutyny 11.06.14, 15:56 Ja niestety doznaje czesto momentow zawieszenia, glownie w trakcie monotonnych czynnosci takich jak np. droga piechota na stacje kolejowa w drodze do pracy, albo jazda samochodem. Przysiegam, ze tak sie zamyslam, ze prawie nigdy nie pamietam jak przebylam ta droge, a po drodze mam kilka przejsc dla pieszych wiec musze patrzec czy samochody nie jada. Dlatego samochodem nie jezdze juz od lat, zwyczajnie boje sie. Notorycznie zapominam telefonu, wejsciowki do pracy itp. Ostatnio zdarzylo mi sie zrobic platki sniadaniowe i zamiast cukrem posypac je kawa rozpuszczalna. Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:10 Tez mnie sie to zdarza- mam pół godziny pieszo do pracy i zawsze chodzę pieszo. Niby moge zmodyfikować nieco te drogę, skręcić troche pózniej itp, czasem to robie. Ostatnio w drodze do pracy zgubiłam bransoletkę, zorientowałam sie w połowie drogi, chciałam wrócić do domu ta sama droga i szukać bransoletki. Autentycznie nie byłam w stanie sobie przypomnieć jak szlam. Nie wiedziałam czy skręcillam tu czy tam, 10 min stałam i sie zastanawiałam co robiłam przed kilkoma minutami.. Odpowiedz Link Zgłoś
atteilow Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:04 Pomylilam godziny przedstawienia dziecka w przedszkolu, a właściwie nie pomylilam tylko od początku mylnie wbiłam sobie do glowy, że jest na 17 i z tym utrwalonym przekonaniem chodziłam kilka dni. Nie wiem skąd mi sie wzięła ta godzina, na zaproszeniu była podana 16. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:49 atteilow napisała: > Pomylilam godziny przedstawienia dziecka w przedszkolu, a właściwie nie pomylil > am tylko od początku mylnie wbiłam sobie do glowy, że jest na 17 i z tym utrwal > onym przekonaniem chodziłam kilka dni. Nie wiem skąd mi sie wzięła ta godzina, > na zaproszeniu była podana 16. o matko ja tez tak miałam kiedys, że przez moja pomyłkę dotarlismy z mężem na występ córki po godzinie Mąż to myslałam, że mnie rozszarpie, córka jakoś zniosła. Odpowiedz Link Zgłoś
filipinka0601 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 19:28 A jak to się niby ma do rutyny? Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:17 Auto rodzicow zazwyczaj prowadzi mama, ale raz mama wyjechala, wiec w tym czasie tata troche jezdzil. Wyjezdzil caly bak, pojechal na stacje paliw, zatankowal a potem z kwitkiem w reku wsiadl do auta od strony pasazera i spedzil tak dobrych kilka minut, zanim sobie przypomnial ze to on jest kierowca. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 16:38 owszem zdarzały mi sie durne pomyłki np. pojechałam do przedszkola bez dziecka /akurat był dyżur męża/ na parkingu przedszkolnym sie zorientowałam że dziecka nie mam w samochodzie, zatankowałam na stacji beznzynowej bez portfela, włozyłam portfel do bieliźniarki i nie mogac go znaleźc poblokowałam wszystkie karty do konta w banku, zostawiłam psa w samochodzie i poszłam do domu zapominajac o biduli :- ( /na szczescie nie było upału i dośc szybko sie zorientowałam/. Strasznie szkoda mi tego ojca, który o córce zapomniał, naprawdę. Wierzę że jest to mozliwe, szczególnie gdy np. człowiek ma duzo na głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:01 Zapomnieliśmy o synu na parkingu, syn lat trzy. Jechalismy ze znajomymi na plażę we dwa samochody. Parking przy plaży. Wysiadka, bambetle, gadanie, idziemy. Po jakichś 300 metrach okazuje się, że syna z nami nie ma. Ja sądziłam, że prowadzi go mąż, a mąż- że ja. On zagadany z mężem koleżanki, ja - z koleżanką. Syn na szczęście stał grzecznie przy samochodzie i czekał. Nawet nie płakał. Mało się nie posikałam z przerażenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:18 Moge robić głupoty jak jestem roztargniona albo zdenerwowana, tylko wtedy zdarza mi się że mam faktycznie ograniczoną uwagę i koncentrację, natomiast nie rozumiem tekstu rutyna przy kwestii zostawienia gdzies dziecka albo zapominaniu o dziecku to jest jakies nieporozumienie. Jaką rutyną moze byc zostawienie dziecka ale tez np zwierzecia na większosc dnia w aucie juz pomijając tę zabojcza pogodę i temperatury, nie pojmuję tego serio. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:32 No cóż, mnie się zdarzyło RAZ. Od tamtej pory zawsze oglądam dobytek i liczę sztuki. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:36 vilez napisała: > No cóż, mnie się zdarzyło RAZ. Od tamtej pory zawsze oglądam dobytek i liczę sz > tuki. Ojciec z rybnika teraz już też będzie zawsze liczyl sztuki. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 23:02 kariwitch00 napisała: > ziecku to jest jakies nieporozumienie. Jaką rutyną moze byc zostawienie dziec > ka ale tez np zwierzecia na większosc dnia w aucie juz pomijając tę zabojcza po Rutyną jest wyjście z samochodu na parkingu pod pracą bez sprawdzania czy z tyłu jest dziecko - bo przecież nigdy go tam nie było, więc po cholerę by? Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:19 Moj ojciec, za niemowlaka, wyszled ze mna na spacer RAZ. Zostawil mnie w wozku pod sklepem i worcil do domu, beze mnie Bylo to 29 lat temu. Dzisiaj to rodzinna historia, aczkowleik ojcec mowi, ze nigdy sie tak nie bal. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:22 Nie potrafię zrozumiec takich ludzi serio no chyba ze jest jakis powod mi sie np zdarza przyznaję byc roztargnioną gdy cos sie zlego dziej w moim życiu o czyms intensywnie wciąz mysle denerwuje sie tym wtedy jestem pobudzona negatywnie i mało skoncentrowana ale to musi byc naprawde jakies emocjonalnie mnie obciazające wydarzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: pułapki rutyny 11.06.14, 20:14 kariwitch00 napisała: > no chyba ze jest jakis powod I wlasnie o to "no chyba, ze" tutaj chodzi! Kazdemu czlowiekowi zdarza sie miec powod i okazje do bycia roztargnionym, a poleganie na codziennych rutynowych dzialaniach owo "chyba, ze" wzmacnia i poteguje. Czegoz tu mozna nie rozumiec? Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:34 Wysiadka, bambetle, gadanie, idziemy. P > o jakichś 300 metrach okazuje się, że syna z nami nie ma. Ja sądziłam, że prowa > dzi go mąż, a mąż- że ja. On zagadany z mężem koleżanki, ja - z koleżanką. > Syn na szczęście stał grzecznie przy samochodzie i czekał. Nawet nie płakał. Ma > ło się nie posikałam z przerażenia. u nas parę lat temu tak zmarło dziecko - matka miaa tego dnai brać śub, jechała z druhnami i dzieckiem jeszce sobie manicure zrobić, ekipa wysiadla z samochodu i się rozdzielila i każda myślala, że dziecko jest z tą drugą. Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: pułapki rutyny 12.06.14, 22:58 Ale czemu zmarło ? -- "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4 Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:17 W zeszlym roku przekraczalam granice rosadku pracujac od switu do nocy. Pewnego dnia przyszlam do domu w miare wczesniej, skonana polozylam sie odpoczac. Obudzilam sie o 9, spanikowana, biegem ubralam sie i do pracy. Dojechalam do biura. Byla 21.25 a nie 9:25 rano Dalo mi to sporo do myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 17:28 Dla mnie np rutyna =spokoj a jak mam spokoj to działam bez zarzutu i o wszystkim pamietam, wszystko robie na spokojnie, duzo gorzej funkcjonuje gdy jak jest nerwowo wtedy moge miec glupie wpadki. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 23:00 kariwitch00 napisała: > Dla mnie np rutyna =spokoj a jak mam spokoj to działam bez zarzutu i o wszystki Rutyna nie ma nic wspólnego ze spokojem, to tylko takie ładne, książkowe skojarzenie. > m pamietam, wszystko robie na spokojnie, duzo gorzej funkcjonuje gdy jak jest > nerwowo wtedy moge miec glupie wpadki. No właśnie dlatego. Bo wykonujesz nerwowo rutynowe czynności bez uwzględniania wpływu bieżących okoliczności. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 11:59 Moja rutyna akurat ma duzo wspolnego ze spokojem,a tak generalnie nawet jak nie mysle na temat powielanych codziennych czynnosci myjąc kazdego dnia włosy czy zęby to żywe dziecko jest to zupelnie inna kategoria no litości nie wyobrazam sobie w rutynie ot tak zapomniec że od wielu lat mam pod opieka wlasne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 12:01 Chyba musialabym miec jakąs amnezję a wpadki owszem ale tylko pod wpływme stresu zdenerwowania, nie w normalnych warunkach opieka nad dzieckiem to nie jest pominęcie rutynowego mycia zębów co rano.nie mozna tego porownywac Odpowiedz Link Zgłoś
thaures Re: pułapki rutyny 12.06.14, 22:25 Przestawiliśmy miejscami mikrofalę z chlebakiem. Wróciłam z pracy, nalałam sobie z dzbanka herbatę i chciałam sobie ją podgrzać- doszłam do chlebaka , otworzyłam go, przesunęłam chleb i wsadziłam kubek. Po zamknięciu chlebaka zorientowałam się chcąc nastawić czas.... Mąż był w tym czasie w kuchni i o mało nie umarł ze śmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipcowa3 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 18:18 Nie, mi się takie rzeczy nie zdarzają. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 22:52 18lipcowa3 napisała: > Nie, mi się takie rzeczy nie zdarzają. Zawsze mnie rozczulają ludzie którzy mają tak nikłą umiejętność samoobserwacji, że wydaje im się jakoby nie przytrafiały się im te same zwichnięcia uwagi co wszystkim innym Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: pułapki rutyny 12.06.14, 21:53 18lipcowa3 napisała: > A Wam jakie ekstrema zmęczeniowe się > > zdarzały? Podzielcie się > > > Przeszlam na czerwonym swietle koło domu, złapała mnie straż miejska i spisuje. > Ja że byłam w sklepie zero dokumentu przy sobie i oni do mnie- za ile przynios > ę ten dowód, ( stałam pod domem ) a ja im ''za 2-3 dni'' > > hehe > > Nie raz nie dwa chciałam pałętające się dzieci nakarmić następująco : > 3 latce podać pierś, a niemowlakowi kanapkę Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: pułapki rutyny 11.06.14, 19:56 Przeważnie lajty typu wysiadanie na przystanku koło pracy, kiedy miałam jechać dalej. Co do dzieci - raz wyjeżdżając od teściów zapomniałam zabrać śpiącego w wózku niemowlaka. Trudno mi się wczuć w sytuację, do której nawiązuje wątek, bo nigdy nie woziłam dziecka samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 20:27 Jeśli zdarza się, że nie muszę zawozić dzieci do przedszkola, to wielokrotnie budzę się parkując właśnie pod przedszkolem albo będąc na trasie wprost do niego... Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: pułapki rutyny 11.06.14, 20:33 Probuje sobie przypomiec i nic mi na mysl nie przychodzi.Tylko,ze nie Ma w moim zyciu rutyny.Nie Ma nic o stalych porach. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: pułapki rutyny 11.06.14, 20:34 Miałyś > cie takie sytuacje gdy wpadłyście w pułapkę rutyny i zrobiłyście nieświadomie c > oś głupiego? Nie przypominam sobie. Owszem, roztargnienie się zdarza, notorycznie gubię czapki, zapominam o parasolkach, zdarzyło mi się pomylić godzinę, zapomnieć o karmie dla kotów, ale na autopilocie nie działam. Może to kwestia wyrobienia sobie przez ponad dekadę pracy w szkole odpowiedniego odruchu: oczy dookoła głowy i stała czujność, nie ma opcji zawieszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pułapki rutyny 11.06.14, 23:09 kawka74 napisała: > Nie przypominam sobie. Owszem, roztargnienie się zdarza, notorycznie gubię czap > ki, zapominam o parasolkach, zdarzyło mi się pomylić godzinę, zapomnieć o karmi > e dla kotów, ale na autopilocie nie działam. Może to kwestia wyrobienia sobie p > rzez ponad dekadę pracy w szkole odpowiedniego odruchu: oczy dookoła głowy i st > ała czujność, nie ma opcji zawieszenia. Przecież właśnie linię wcześniej opisałaś że jak najbardziej, zdarza Ci się. Nie ma na świecie takich ludzi, których mózgi nie popełniają tego rodzaju błędów. Chyba że może jacyś autystycy, albo coś - oni działają całkiem inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 08:12 Wiesz, czapka wypadająca z kieszeni czy niezabrana z domu nielubiana parasolka to jednak nieco inny problem, niż prucie przed siebie bez rejestrowania otoczenia - zwłaszcza jeśli w tym otoczeniu znajduje się osoba pozostająca pod moją opieką. Nie zdarzyło mi się tak zamyślić, żeby nie wiedzieć, co się dzieje, a tu o to chodzi, nie o brak parasola czy źle zanotowaną godzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: pułapki rutyny 12.06.14, 08:52 > Wiesz, czapka wypadająca z kieszeni czy niezabrana z domu nielubiana parasolka > to jednak nieco inny problem, niż prucie przed siebie bez rejestrowania otoczen Inny problem, zjawisko to samo. Nie panujesz nad całością otoczenia. Nikt nie panuje, tylko wielu się wydaje że "oni to by nigdy". Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 09:15 Nie, nie to samo, parasolka to nie dziecko, wypadnięcie przedmiotu z kieszeni to nie wielogodzinne klapki na oczach. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: pułapki rutyny 11.06.14, 20:52 Z poważnych spraw to dwa razy zdarzyło mi sie podac lek nie w te gębe co trzeba. Na szczęście konsekwencji powaznych nie było. Podaję młodszej zawsze z rana przed jedzeniem tabletke eutyroksu i właśnie rutyna sprawiła że podałam starszej bo przyszła mnie akurat o cos zapytac i stanęła z zadartą głową i otwartą buzią dokładnie tak jak młodsza robi to codziennie, a ja bezmyślnie i odruchowo wlałam jej do buzi lek . Sama tez sie zorientowała dopiero jak przełknęła. I raz zapomniałam podać hormonu córce wieczorem, ale to dlatego ze plan wieczoru się zmienił, przyjechała siostra a męża akurat nie było. Zorientowałam się rano, czego nie zrobiłam, choć to wrażenie towarzyszyło mi gdy sie kładłam spać, ale nie poszłam tym tropem po prostu. Także rutyna bywa zgubna ale czasem tez niedobrze nie móc sie na niej oprzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
wilowka Re: pułapki rutyny 11.06.14, 21:04 Sytuacja z dziś: Zwykle wracając z pracy podjeżdżam na ryneczek, albo do Lidla, czy Biedronki kupić coś na kolację. Dziś podjechałam na ryneczek - po drodze wymyśliłam, ze będą krokiety - kupiłam krokiety, czereśnie, truskawki itp. Wsadziłam z auta i przypomniałam sobie, że w Lidlu chyba ostatnio widziałam maszynkę do robienia lodów - pojechałam zatem do Lidla. W Lidlu na autopilocie kupiłam bułki, ser, pomidory i oregano, bo uznałam, że mam ochotę na grzanki - na kolację. Postałam przy kasie, dobrałam jeszcze tajskie piwo, zapłaciłam... Wrzucając siaty z Lidla do auta zobaczyłam stado reklamówek. I w tym momencie skojarzyłam, że na kolację zaplanowałam i KUPIŁAM 20 minut wcześniej krokiety. Jestem przytomna, wyspana i zorganizowana na co dzień. A mimo tego zadziałał autopilot - Jestem w sklepie po pracy - kupuję coś na kolację Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 00:20 Poniewaz wiele razy w zyciu bylam (i nadal bywam) potwornie niewyspana, ale musze dzialac i byc w pelni przytomna, nauczylam sie analizowac kazdy swoj ruch, aby nie popelnic jakiegos bledu. I pozniej jeszcze raz wszystko sprawdzic, obejrzec itp. Ale i u mnie dziala wylaczanie sie. Niedawno podczas wakacji wyjazdowych meczyla mnie mysl, czy zamknelam tylne wejscie do domu. Zazwyczaj zamykamy je automatycznie i przy swoim zmeczeniu nie zapamietalam tego momentu. Ale automatyczny system zadzialal i tym razem- drzwi byly zamkniete. Innym razem wybralam sie do szkoly po syna, ktory byl z powodu choroby w domu z tata. Przypomnialam sobie o tym dopiero po 10 minutach czekania na syna przed szkola (i po kilku rozmowach z innymi matkami), ktorego oczywiscie w szkole nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
drosophila1 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 00:20 Ja takich sytuacji nie miałam, ale mój ślubny jest mistrzu jeśli chodzi o takie wpadki. Codziennie o 6 rano od 7 lat wychodzi z psem, idzie do piekarni, kupuje świeże pieczywo, wraca z psem. Pewnego ranka dzwoni do mnie spanikowany "Psa nam ukradli, nie ma go pod piekarnią" , gdy pies w tym czasie smacznie spał, pan wyszedł na spacer bez niego. Kilka razy zdarzyło mu się wrócić bez psa, bo zadzwoniłam do niego/zadzwonił klient, zdarzyło się coś co zaburzyło schemat. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: pułapki rutyny 12.06.14, 08:19 Raz w miesiącu chodzę do pewnego sklepu w rejonie gdzie zwykle nie bywam poza tą sytuacją ale niedaleko. Jest tam przejście dla pieszych bez świateł. Kiedyś szłam jak zwykle tą samą trasą a tam roboty chodnikowe i trzeba było przejść na drugą stronę ulicy wcześniej niż zazwyczaj, podchodzę do pasów, rozglądam się i denerwuję bo żaden cham nie chce przepuścić, w końcu jakoś przechodzę, samochody nawet zwalniają i nie trąbią , a powinny bo jak byłam mniej więcej już przy końcu zebry zauważyłam, że to przejście ma sygnalizację świetlną i lezę jak to ostatnie krówsko na czerwonym Przejście bez świateł znajdowało się trochę dalej, ale roboty chodnikowe całkowicie zaburzyły mi moją zwykłą trasę. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 08:22 Jeżdżę jak szkapa dorożkarska, praca-dom, dom-praca, i wielokrotnie mylilam drogę, skręcając do pracy czy do domu, kiedy wybieralam się zupełnie gdzie indziej. w drugą stronę: zawsze zapinam pas, kiedy tylko wsiądę do auta, to odruch. Przez ostatnie kilka tygodni bardzo duzo i cięzko pracowalam, czulam, że juz przesadziłam. W poniedzialek zakończenie projektu, jadę na uroczystość, po jakichś stu metrach coś zaczyna pikać - nie zapielam się. Przestraszyłam się, bo to jasny znak, że coś ze mną niedobrze. Szczęściem dojechalam na miejsce nie robiąc krzywdy sobie ani nikomu, za to na miejscu, parkując, pojechalam po ścianie. Acha, jeszcze wcześniej, pisząc ogloszenie, ktore mialam wywiesić, zrobilam dwa blędy ortograficzne w slowie "chce". Więc rutyna, ale też zmeczenie, niedospanie, stres, koncentracja na jakiejś jednej ważnej sprawie - i trzeba bardzo uważać świadomie, bo robi sie niebezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: pułapki rutyny 12.06.14, 09:02 I jeszcze ze sklepu. Miałam kupić w sklepie dwie rzeczy, jedną drobną, drugą ważniejszą (główny składnik). Weszłam do sklepu i najpierw znalazłam tę pierwszą i włożyłam do koszyka. Następnie długo szukałam drugiej, ale okazało się, że akurat nie ma. W tym sklepie koszyki zostawia się przy wyjściowych/wejściowych drzwiach. Zapomniałam już, że włożyłam coś do koszyka. Wyszłam przez nikogo nie niepokojona spokojnie poza linię kas. Towar zauważyłam gdy już odkładałam koszyk na miejsce i miałam wychodzić. Dobrze, że nie wzięli mnie za złodzieja. Pewnie jakby tam pracowały e-mamy wezwałyby policję bo na pewno złodziej, bo one na pewno nigdy by nie wyszły ze sklepu z niezapłaconym towarem itp. itd. I raz miałam kupić jedną ważną rzecz i kilka drobniejszych, kupiłam drobniejsze, a tej jednej podstawowej zapomniałam. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: pułapki rutyny 12.06.14, 22:07 Zdarzyło mi się pojechać drogą w stronę pracy, bo zwykle tam jeździłam, a akurat raz miałam odbić na zakręcie i pojechać gdzie indziej. Mojemu mężowi tez się to zdarzyło. Raz zostawiłam plecak w depozycie w markecie, a po zakupach poszłam na przystanek i dopiero sobie przypomniałam o plecaku. Moja przyjaciółka wlała benzynę do diesla, bo zawsze jeździła innym autem. Mojej koleżance to samo z rozpędu zrobił pan - pracownik stacji. Chciałam wykąpać dziecko w odżywce do włosów, bo kupiłam nową odżywkę w butelce przypominającej tę, w której mam żel pod prysznic dla dzieci, mało się pienił i zapach nie ten, więc się zorientowałam. Nie jestem jakoś szczególnie roztrzepana, ale czasami człowiek ma tyle na głowie, że pewne rzeczy robi automatycznie. Ile razy się wracałam pod drzwi sprawdzić, czy zamknięte, nie zliczę. Ani razu nie były otwarte, tylko nie zarejestrowałam momentu zamykania. Odpowiedz Link Zgłoś