rosapulchra-0
14.07.14, 23:58
sztywno trzymacie się godzin powrotu waszych pociech do domu?
Pamiętam, że miałam być w domu najpóżniej o 22. Nieraz zdarzało mi się na klatce pod drzwiami siedzieć do rana, bo nikt nie chciał mi drzwi otworzyć, bo przyszłam 5 minut później, czasem 15, w zależności od przyjazdu autobusu czy tramwaju.
Od moich dzieci nie wymagam sztywnego czasu powrotu, ale pilnuję komunikacji. I zdecydowani wolę robić za taksówkę dla nich, niż pozwalać im samym wracać późną nocą. Tak samo wolę, aby córka zorganizowała imprezę u mnie w domu niż żeby gdzieś szła sama. I tak ją dobieramy, gdy się hulanki i swawole kończą, ale jednak wolę mieć je przy sobie.
A jak jest u was?