Dodaj do ulubionych

Ematki nastolatków,

14.07.14, 23:58
sztywno trzymacie się godzin powrotu waszych pociech do domu?
Pamiętam, że miałam być w domu najpóżniej o 22. Nieraz zdarzało mi się na klatce pod drzwiami siedzieć do rana, bo nikt nie chciał mi drzwi otworzyć, bo przyszłam 5 minut później, czasem 15, w zależności od przyjazdu autobusu czy tramwaju.
Od moich dzieci nie wymagam sztywnego czasu powrotu, ale pilnuję komunikacji. I zdecydowani wolę robić za taksówkę dla nich, niż pozwalać im samym wracać późną nocą. Tak samo wolę, aby córka zorganizowała imprezę u mnie w domu niż żeby gdzieś szła sama. I tak ją dobieramy, gdy się hulanki i swawole kończą, ale jednak wolę mieć je przy sobie.

A jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • echtom Re: Ematki nastolatków, 15.07.14, 00:17
      Nie trzymałam się, bo przecież nie da się przewidzieć, o której się zacznie i skończy koncert. Upewniałam się tylko, jak będą wracać i czy ktoś je odprowadzi. Zwykle wracały większą grupą, więc było ok. A po domówkach zdecydowanie wolałam, by zostały na noc i wróciły rano. U nas też młodzież nocowała po imprezach.
    • majenkir Re: Ematki nastolatków, 15.07.14, 00:31
      Moje nastolatki I tak nie sa w stanie nigdzie isc same wink, wiec albo sa wozone przeze mnie, albo przez innych rodzicow, wiec problem z glowy smile
      • czar_bajry Re: Ematki nastolatków, 15.07.14, 01:44
        tak sztywno trzymałam się umówionej godziny w razie "wypadku losowego" istnieją komórki.
        U mnie po 15 min włączał się obraz wszelkich możliwych nieszczęśćbig_grin
    • jusytka Re: Ematki nastolatków, 15.07.14, 06:04
      Nie wyobrażam sobie nie wpuścić dziecka do domu. Teraz dziecko ma przy sobie komórkę, więc łatwiej je kontrolować. Staramy się wyznaczać granicę, a więc godzinę powrotu do domu. Jednak zdarza się że ją przesuwamy na prośbę nastolatka, bo np świetnie się bawi z kolegami z klasy, a klasę w gimnazjum ma super. Muszę jednak stale wiedzieć gdzie jest i z kim.
    • kamunyak Re: Ematki nastolatków, 15.07.14, 10:16
      > Pamiętam, że miałam być w domu najpóżniej o 22. Nieraz zdarzało mi się na klatc
      > e pod drzwiami siedzieć do rana, bo nikt nie chciał mi drzwi otworzyć, bo przys
      > złam 5 minut później, czasem 15, w zależności od przyjazdu autobusu czy tramwaj
      > u.

      nie miałaś klucza do własnego mieszkania? czy jakoś specjalnie dla ciebie te drzwi barykadowali? no, w ciekawej rodzinie się wychowałaś. Powiedziałabym, takiej o skłonnosciach sadystycznych nawet.
      Ja tam jeszcze sklerozy nie mam i pamiętam, jak to było kiedy miałam naście lat.
      Różnie z czasem bywało. Zresztą ja nigdy nie miałam sztywnych, ani żadnych innych, wyznacznikow czasowych. Co najwyżej "nie wracaj za późno'.
      Pamiętam też, że wówczas nie zdarzało się, żeby chłopak nie odprowadził dziewczyny pod same drzwi. Dziewczyna więc w miarę bezpiecznie do domu dotarła, nawet te 15 minut później.
      Ponieważ mam synów to mówię żeby w razie czego brali taksówkę, zapłacę.

      • andaba Re: Ematki nastolatków, 15.07.14, 10:22
        Moje dzieci nie przejawiają ochoty do nocnych powrotów, czasem synowie idą na X-boxa, ale po pierwsze są o dwa domy dalej, po drugie u kuzynów, o trzecie najpóźniej o 23.30 wracają.
        Inne wieczorne powroty są związane z wieczornymi nabożeństwami, więc z reguły w naszym towarzystwie, no, czasem na Pasterkę mi się nie chce, a dzieci idą, ale wraca wtedy mnóstwo ludzi, więc jest bezpiecznie.

    • mamma_2012 Re: Ematki nastolatków, 15.07.14, 10:33
      Na razie nie ma problemu, bo po 22.00 i tak ja odbieram z miejsca, gdzie jest (ma 14 lat), ale nie ma tez problemu z telefonem, ze jest fajnie i chce zostać godzinę dłużej.
      Jeśli chodzi o wcześniejsze godziny, to proszę, zeby uwzględnila obowiązki na następny/ kolejne dni, ale tez podchodzę elastycznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka