Dodaj do ulubionych

Traumy z dzieciństwa :D

26.01.15, 15:22
na początek przytoczę mój wpis z wątku o kryształach

"Nie nawidzę. Do dziś słyszę w uszach przeraźliwe krzyki mojej mamy, ciotek i babci "uważaj na kryształy!!!" x5, bo nas było 5 dzieciaków (kuzynostwo), w sumie to chowani razem (odwiedzaliśmy się na całe weekendy, albo spędzaliśmy je u babci) - obiecałam sobie, że mojemu dziecku czegoś takiego nie zrobię."

I tak - biorąc to pod uwagę - moje dziecko może:
- bawić się wszystkim co jest w zasięgu jej rąk,
- skakać po łóżku, kanapch i fotelach,
- włazić na i pod stół,
- wieszać się i bujać na drzwiach i "jeździć na furtce",
- kruszyć,
- biegać bez kapci albo na bosaka i z gołą dupką,
- pić zimne - prosto z lodówki cały rok (kolejny cytat mojej babci to "gorącej wody dolij" - najczęściej mając na myśli pysznego zimnego ptysia w upalny dzień lipca. W zimę wszystkie takie napoje stały u babci wciśnięte miedzy żeberka kaloryfera. Ni hu-hu - zimne zaczęłam pić jak miałam jakieś 13-14 lat chyba i własne kieszonkowe big_grin)
- bawić się wszystkimi swoimi zabawkami i nosić wszystkie swoje ubrania, a nie "oszczędzać sobie to będzie miała na dłużej" co znaczyło mniej więcej tyle "masz, ale nie ruszaj bo po tobie dostanie to Kasia/Monisia/Zdzisia/już-obiecałam-koleżance-że-potem-jej-odsprzedam-dla-jej-córki"

Jak mi się coś jeszcze przypomni to dopiszę
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:30
      Dziecko nie powinno się być nauczone, że bawić się może wszystkim, któregoś dnia znajdzie się w zasięgu jego rąk np. płyn do czyszczenia zmywarki czy inny kret i będzie dramat i oskarżanie producenta, że środek za 5 zł nie ma kłódki z szyfrem i stalowej nakładki. Bujanie się na drzwiach i furtce je niszczy,
      • eve-lynn Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:39
        Bujanie się na drzwiach i furtce je niszczy

        No i patrz - prawie 40 lat pózniej i dalej mnie ktoś poucza, jakbym nie wiedziała - wiem ze sie niszczą, tak jak łóżka, fotele od skakania i ubrania od noszenia i wali mnie to.
        • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:52
          Musisz być Kulczykową albo lubić mieszkać wśród zniszczonych przedmiotów, co kto woli.
          • eve-lynn Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:57
            To ja wole byc Kulczykowa
            • kalina_lin Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:52
              wink
        • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:24
          U moich dziadków było żelazne łóżko ze słomianym siennikiem i tam babcia nam pozwalała sobie skakać do woli, frajda była nieziemska, bo rodzice jednak krzywili sie na skakanie po wersalkach, podobnie jak na jazdę na drzwiach, ale cóż jeździłam jak nikt nie widział i moje dzieci tak samo robią.
          • kk345 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 22:40
            > U moich dziadków było żelazne łóżko ze słomianym siennikiem
            Byłaś dzieckiem w XIX wieku? big_grin
            • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 23:13
              Nie, mówiąc o dziadkach mam na mysli pradziadków, z którymi mieszkała moja babcia. Mieszkali powiedzmy że w warunkach wiejskich, sprzęty w domu mieli przedwojenne, łóżka też aż do swojej smierci, w latach 90 XX wieku.Co w tym dziwnego?
              • kk345 Re: Traumy z dzieciństwa :D 29.01.15, 23:37
                A te sienniki to na pewno sienniki? Bo trawa morska czy konskie wlosie to OK,ale prawdziwy siennik, napychany sianem, które co jakiś czas trzeba było wysypać i wymienić, to raczej była codzienność w XIX wieku, albo wielka bieda na poczatku XX... Siennik w latach 90-tych to byłby biały kruk...
                • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 00:22
                  No to mozesz uznac że właśnie sie o nim dowiedziałaśwink Gratulujęwink
                • agni71 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 10:52
                  U mojej babci w latach 70" XX w. tez był siennik. Ciekawe skąd by babcia miała wziąć trawę morską? wink Końskie włosie juz prędzej, ale to było siano jednak.
                  • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 15:02
                    No właśnie nie rozumiem co w tym dziwnego? Moi pradziadkowie mieli gospodarstwo, wiec mieli siano i słome. Moje dzieciństwo, (a więc czas z którego pamietam skakanie po łóżkach) przypadło na lata 80 ubiegłego wieku, więc czasy prl, z meblami był przeciez problem, zwłaszcza na wsi i ludzie nie wyrzucali sprzetów które słuzyły od wielu lat, a wciąż były dobre a nawet lepsze niż te prl-owskie "wynalazki" typu wersalki, poza tym starzy ludzie z reguły nie są przekonani do zmian. Pradziadek zmarł w 1992 i do końca życia spał na sienniku.
                • pruszynkaaa Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 15:16
                  Moja 53 letnia obecnoe mama, jako dziecko i nastolatka na takim spala... Taki wypychany sianem właśnie. Noe była to bieda, realia jedynie Polskiej wsi
                  • mikams75 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 23:37
                    to ja dodam, ze w duzym miescie w latach 50tych XX wieku tez byly sienniki
                • pani.jezowa Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 02:35
                  Spałam na siennikach (takich wypychanych sianem) na obozach harcerskich, zdecydowanie był to XX wiek i jak najbardziej jego druga połowa.
      • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:43
        Gazeto, jesteś chyba jednym z nielicznych głosów rozsądku w tym wątku, aż żal, że dorosłe osoby nie umieją odróżnić w tym wychowaniu "Z dawnych czasów" jakichś bzdetów (typu nie baw się zapałkami, bo będziesz sikać) i rozsądnych uwarunkowań, mających na celu nie niszczenie przedmiotów, zwł. mebli i zachowanie elementarnego bezpieczeństwa przez dzieci. Nie wyobrażam sobie, żeby moje małe dziecko bawiło się wszystkim, co mu się nawinie pod rękę, kruszyło i jdło gdzie indziej niż przy stole/stoliku itp. Z drugiej strony mamy na forum wysyp opowieści o wizycie strasznych znajomych ze strasznym, brudzącym i demolującym mieszkanie maluchem. To niestety właśnie druga strona tego zjawiska - nie wychowywania, a pozwalania dziecku na poruszanie się w przestrzeni domowej jak buldożer (cieszę się, że nigdy na własne oczy się z takim zjawiskiem nie spotkałam). A teraz każda pani udowadnia, jaka jest wyluzowana, bo jej rodzice nie byli... Żal.
        • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:51
          Bawienie się zapałkami to nie jest bzdet. Zdecydowanie prędzej pozwoliłabym skakać po kanapie.
          Ja z dzieciństwa pamiętam hasło: "Dziecko+zapałki=pożar"...
          • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:02
            Nie o tym mówię.
            Któraś z forumek wpisała, że zakazywano jej bawienia się zapałkami, bo będzie sikać potem wink.
            I to jest bzdet, zamiast wytłumaczyć konsekwencje zaprószenia ognia.
            BTW, zapałki do dziś są poza zasięgiem mojego dziecka.
            • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:06
              lily-evans01 napisała:

              > I to jest bzdet, zamiast wytłumaczyć konsekwencje zaprószenia ognia.
              Nie jestem pewna czy kilkulatek jest w stanie rzeczywiście ogarnąć konsekwencje. Zwłaszcza że wtedy nie było w telewizji kreskówek pt "Strażak Sam". A tak to przynajmniej wiedział, że bawienie się zapałkami prowadzi do nieprzyjemności.
              • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:30
                A ja myślę, że większość ludzi potrafi mówić do dzieci w sposób zrozumiały i wytłumaczyć im, czym jest pożar, zamiast opowiadać bajeczki. Niebezpieczeństwo bajeczek jest takie, że ciut większe dziecko, pamiętając je, uzna rodziców za kłamców albo idiotów.
                Nie czepiaj się bzdur, błagam, myślę, że pewna idea mojego postu była naprawdę wyraźna, ale mogę ją jeszcze raz powtórzyć: pewne ograniczenia wobec dzieci były stosowane w trosce o ich zdrowie, bezpieczeństwo czy też zachowanie domowego mienia w stanie całym i niezniszczonym. Teraz te dzieci, jako dorosłe, uważają, że nie muszą swoich dzieci w niczym ograniczać, żeby nie miały "traumy". Czyli dzieciaki niszczą meble, brudzą wszędzie jedzeniem, bawią się rzeczami nie przeznaczonymi do zabawy (przeczytaj jeszcze raz post tytułowy). Jeśli robią ten syf we własnym domu, pół biedy. Ale idąc gdzieś z rodzicami z wizytą nagle nie staną się cudowne, nie skaczące, nie niszczące, nie brudzące, zwłaszcza te młodsze. Naprawdę całym sercem mogę tylko cieszyć się, że nie mam takich znajomych, jak wątkodajka wink.
                • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:27
                  Ano dokładnie, a potem jest zdziwienie, ach czemuż to dzieci nie są wszędzie mile widziane, czemu ludzie myślą o lokalach bez dzieci. I jak taka mamulka wytłumaczy, że np. w przedszkolu dziecko już nie może bujać się na drzwiach bo przedszkolanka nie pozwala? Przecież mama mówiła, że wolno. Taki brak poszanowania dla przedmiotów (nie mówię o zabawkach). Nawet jeśli Was stać żeby co roku wymieniać wszystkie drzwi i komplet mebli naprawdę nie szkoda Wam pieniędzy?
                • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:41
                  Ale ja się nie czepiam tego, że dzieci muszą mieć jakieś ograniczenia. Chyba jesteś przewrażliwiona.
                  A że ktoś dziecko częstował tekstami "nie baw się zabawkami, bo będziesz sikał" to inna sprawa. Może akurat ta osoba nie była w stanie wytłumaczyć obrazowo i tak, żeby w pamięć dziecku zapadło.Osobą tłumaczącą to chyba babcia była ? Osoba już jakiś czas temu wiekowa, niekoniecznie bardzo wykształcona i elokwentna. Tłumaczyła jak umiała.
                  • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:49
                    Pewnie tak smile.
                    Niemniej aż parsknęłam rano kawą w monitor wink.
        • mag1982 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 10:54
          Ja myślałam, że jestem wyluzowana, za taką z resztą uchodzę wśród znajomych. Jednak po tym wątku widzę, żem sztywniara. Nie pozwalam skakać po meblach, jeśli chce się pobawić czymś.poza swoimi zabawkami musi pytać o pozwolenie, nie pozwalam na bieganie z jedzeniem. Do jedzenia nie zmuszam ale zachęcam i przypominam, że następny posiłek za 3 h.
          • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:09
            Nie, nie jesteś sztywniarą.
            Jesteś normalna.
            Małe dziecko nie nauczy się magicznym sposobem, że u cioci czy koleżanki należy zachowywać się w sposób bardziej ogarnięty niż w domu. I wtedy wizyta u kogokolwiek to same zgrzyty wink.
            Poza tym nie widzę powodu, żeby małe dziecko łykało jedzenie w trakcie zabawy i szaleństwa czy żeby uczyło się, że domowe sprzęty i meble można sobie dowolnie niszczyć (nie mówię o incydentach, ale np. zniszczone od ciągłych skoków obicia czy ściany wymazane kredkami nie podobają mi się i już).
            • eve-lynn Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:14
              >Małe dziecko nie nauczy się magicznym sposobem, że u cioci czy koleżanki należy zachowywać się w sposób bardziej ogarnięty niż w domu.

              Magicznym nie, za to zupełnie normalnym sposobem - owszem. Czy twoje dziecko wszystkiego uczy się "magicznym" sposobem? Moja mała wie, że w domu wolno skakać gdzie sie chce - u obcych nie. Że w trybie normalnym może jeść słodycze tylko w soboty - w trybie "babcia w gościach" może jeść ile chce, nawet zamiast posiłku, że jak są wakacje to bawi się w nocy a śpi w dzień - a jak jest rok przedszkolny to wygląda to trochę inaczej. Nie uważasz, że tak jest "zdrowiej" dla dziecka, jeśli wie, że różne miejsca i różne sytuacje wymagają różnego zachowania? Czy lepiej jak dziecko/osoba działa jak zaprogramowny robot - "nie" to "nie" - i żeby skały srały, to zawsze "nie" to "nie"?
              • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:39
                Tak, nie wątpię, że jest geniuszem od momentu oderwania od piersi albo jeszcze wcześniej wink.
                W swoim pędzie do zapewnienia luzu dziecku wychowujesz małego słonika, który pędzi po całym domu i go tratuje... Powiem szczerze, że nawet wizyta w takim domu, u tak wychowującej dzieci znajomej przyprawiłaby mnie o migrenę i byłaby pierwszą, i ostatnią. Nie miałabym też ochoty siedzieć na rozpadającej się kanapie, wytłuczonej nogami.
                • eve-lynn Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:44
                  > Tak, nie wątpię, że jest geniuszem od momentu oderwania od piersi albo jeszcze
                  > wcześniej wink.

                  Ponieważ "od piersi" została oderwana w wieku 3 lat to zdecydowanie wcześniej.
    • beataj1 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:32
      Noszenie rzeczy "od święta". Kończyło sie na tym że najładniejsze sukienki zakładałam góra kilka razy i wyrastałam. Córka najładniejsze rzeczy nosi na codzień. Nie mamy ciuchów od święta.

      Powiedzenie - nie baw się zapałkami bo będziesz sikać w nocy - do tej pory nie rozumiem związku przyczynowo skutkowego.
      nie jedz surowego ciasta na makaron (do tej pory lubie) lub ciepłegi siweżo upieczonego ciasta bo cię będzie brzuch bolał
      • jematkajakichmalo Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:30
        beataj1 napisała:


        > Powiedzenie - nie baw się zapałkami bo będziesz sikać w nocy - do tej pory nie
        > rozumiem związku przyczynowo skutkowego.

        big_grin big_grin big_grin
        • dlania Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:17
          Żywioł ognia porusza drzemiący w nas żywioł wody i prześcieradło mokrewink'
      • memphis90 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 19:02
        Makaronowe jak makaronowe, surowe drożdżowe to dopiero jest bajka big_grin Zresztą jak byłam dzieckiem, to obiecywałam sobie, że będę robić całą michę ciasta i zjadać na surowo, zamiast je piec!
      • capa_negra Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:04
        > Noszenie rzeczy "od święta". Kończyło sie na tym że najładniejsze sukienki zakł
        > adałam góra kilka razy i wyrastałam. Córka najładniejsze rzeczy nosi na codzie
        > ń. Nie mamy ciuchów od święta.

        Dokładnie jak u mnie: były rzeczy na co dzień i "do kościoła" ....... nie chodzę do kościoła, jedynie z butami mam podział na do pracy i nie do pracy bo niektóre pary żal wycierać w samochodzie
      • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:45
        beataj1 napisała:
        > Powiedzenie - nie baw się zapałkami bo będziesz sikać w nocy - do tej pory nie
        > rozumiem związku przyczynowo skutkowego.
        Gdybyś spowodowała jakiś pożar to potem byś sikała po nocy ze stresu.
        • bachula_gr Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:50
          Moherowa czapka w koty wydziergana wlasnorecznie przez mame po nocach, pasujaca absolutnie do wszystkiego. Zagryza mnie te koty, zagryza......grrrr
    • ophelia78 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:32
      Moje dziecko nie może i nie moglo skskać po meblach (ze względowezpieczeństwa), bujać się na drzwiach (bo niszczą się zawiasy), wlazić na stół (co za pomysł w ogóle....!)

      Z "traum" dzieciństwa:
      - może się brudzić
      - nie musi jeść - nie jesteś głodny, to ok, nie jedz. ŻĄDNEGO zmjuszaniam żadnego "za mamusię, za tatusia..." brrrr....
    • 3fanta Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:34
      Nie włączaj sama telewizora
      Nie dotykaj dzidzi(taka panika jakby dotknięcie palcem dzidzię zabiło)
      Nie pij surowego mleka z butelki(to bylo mleko stawiane kiedyś pod drzwiami) a ja nienawidzę do tej pory gotowanego mleka
      Nie łaź boso bo przeziębisz nerki.Mam to tak wryte w mózg,że boso chodzę tylko u kogoś w domu bo buty ściągam coby nie nabrudzić.
      Jak nauczyciel wchodzi do klasy to się wstaje z krzesła.Teraz to widzę nie jest praktykowane.Jak mój syn poszedł do gimnazjum w mojej byłej podstawówce z dużą ilością moich nauczycieli to na zebraniu ledwo powstrzymałam odruch wstawania z krzesła na widok wchodzącej do klasy nauczycielki.
      • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:37
        >Nie włączaj sama telewizora.

        Słusznie, zwłaszcza że ówczesne telewizory lubiły płonąć lub wybuchać. Poza tym nawet wtedy w telewizorze mogły być nieodpowiednie treści. Kto miał nad tym sprawować kontrolę?

        >Nie dotykaj dzidzi.

        Słusznie, od opieki nad niemowlakiem jest dorosły.

        >Jak nauczyciel wchodzi do klasy to się wstaje z krzesła.

        Stare dobre maniery, komu szkodziły?
        • hugo43 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:50
          Przemoczone buty to była moja zmora.i dlatego moje dzieci zawsze mają od jesieni do wiosny buty z membraną. Z ubraniami tez było ze strony babci :zostaw na niedzielę, a w niedziele było za szkodasmile
          • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:54
            Ale naprawdę się dziwicie? Teraz można kupić dosłownie wszędzie dziecięce ładne ciuchy, niektóre nawet w rozsądnych cenach, a wtedy był niedobór wszystkiego (chyba, że ktoś miał czerwonych rodziców), wcale się nie dziwię rodzicom i dziadkom, że kazali szanować coś co z trudem zdobyli.
            • eve-lynn Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:00
              Ja sie nie dziwie - ja sie cieszę ze ja tak nie musze
        • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:31
          gazeta_mi_placi napisała:

          > >Nie włączaj sama telewizora.
          >
          > Słusznie, zwłaszcza że ówczesne telewizory lubiły płonąć lub wybuchać.
          No właśnie , u kuzynów radziecki Rubin wybuchł i też słyszałam że pożar z powodu telewizora to nie był jakis odosobniony wypadek, takze bardzo słuszna rada.

          > >Jak nauczyciel wchodzi do klasy to się wstaje z krzesła.
          >
          > Stare dobre maniery, komu szkodziły?
          >
          Własnie dla mnie to byłoby dziwnym by nie wstać, nawet w liceum u nas się wstawało. Niektórzy lekarze (np mój gin ) dziś też wstają by sie przywitac z pacjentem, zwłaszcza w prywatnych gabinetach.
          • morekac Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:48
            Dziecko mi właśnie wyjaśniło : teraz nie wstaje się, gdy nauczyciel wchodzi do klasy, bo wchodzi się razem z nauczycielem...
            • vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:09
              U nas w liceum też wchodziło się z nauczycielem, ale STAWAŁO w ławkach i witało z nauczycielem, który też stał i zajmował miejsce dopiero po zwyczajowym "dzień dobry".
    • dziennik-niecodziennik Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 15:52
      hmmm

      > - bawić się wszystkim co jest w zasięgu jej rąk,

      no nie, nie wszystkim jednak.

      > - skakać po łóżku, kanapch i fotelach

      niespecjalnie, ma od tego trampolinę. nie drę się jak tylko bryknie, ale nie pozwalam skakać długo i uparcie.

      > - włazić na i pod stół

      a moze, moze smile

      > - wieszać się i bujać na drzwiach i "jeździć na furtce"

      jednak nie moze. powiesic sie raz krotko to jeszcze ok, ale jezdzic i bujac sie namietnie to juz nie.

      > - kruszyć

      moze. potem ma posprzatac big_grin

      > - biegać bez kapci albo na bosaka i z gołą dupką

      generalnie moze.

      > - pić zimne

      moze moze. co wiecej, moze tez jesc zimne jak ma ochote - moze zjesc zimną zupe, zimny obiad, zimna parówke itd - jesli jej smakuje i ma taką ochote.

      >- bawić się wszystkimi swoimi zabawkami i nosić wszystkie swoje ubrania

      moze. chyba że bawi sie w sposób psujący, to wkraczam. ale jak sobie zepsuje to trudno, nie moj problem. nie bedzie miala i juz. na szczescie juz rozumie.
    • lelija05 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:06
      Ciekawe, że zimne napoje jak np.piwo, dorosłym nie szkodzą...
      • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:09
        Bo dorośli mają już wyrobiony układ odpornościowy.
      • dziennik-niecodziennik Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:48
        jak nie szkodzą jak szkodzą??? na studenckiej zabawie integracyjnej nalano mi ciepłej wódki. gdy zaprotestowałam, stanowczo żądając zmrożenia, usłyszałam ze od zimnej wódki to gardło bedzie bolec. że od ciepłej boli brzuch i głowa to detal...
        • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:57
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > usłyszałam ze od zimnej wódki to gardło bedzie bolec.
          Należy uświadomiać społeczeństwo, że wódka ma na tyle duże właściwości dezynfekcyjne, że po zimnej gardło boleć nie będzie wink
      • redheadfreaq Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:18
        Mój dziadek, lat w tym roku 90 zarzeka się, że za każdym razem, jak zje/wypije coś zimnego (w tym wódka czy lody), to bankowo będzie miał anginę...
        • kobalt_e Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:30
          A to niestety uroda osobnicza może być. Moja mama ma anginę, jak tylko pomyśli o lodach wink
          • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:35
            Moja babcia tak kiedys miała , do czasu aż któregos razu tak ja bolało gardło i nic nie pomagało, że namówili ją by spróbowała odrobine lodów. Myslała że umrze a pomogło. Od tamtej pory kazdemu, na każde przeziebienie i ból gardła poleca lody, nawet zimąwinkprzekonała sie w wieku siedemdziesięciu paru lat, a wczesniej też wg niej dzieci umierały od samego spojrzenia na lody.
          • aguar Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:22
            Ja też tak mam, że gdy zjem lub wypiję coś zimnego dostaję bólu gardła, chrypkę, duszności (mam astmę) i ja już z tym nie walczę. Oczywiście wiem, że inni ludzie nie mają takiego problemu, moje dziecko normalnie je i pije zimne i nic mu nie jest.
    • run_away83 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:17
      Z rzeczy, które wymieniłaś, moim dzieciom wolno pić zimne i biegać na bosaka (nie żeby jakoś specjalnie im na tym zależało). Skakać po meblach nie pozwalam, nie ze strachu o meble, a z dbałości o bezpieczeństwo. Od wywściekania się jest plac zabaw, boisko, park i małpi gaj (codziennie bywamy przynajmniej w jednym z tych miejsc). Bawić się wszystkim co jest w zasięgu rąk też nie - mój smartfon, laptop, pilot od tv i Hi-Fi, kable, wtyczki i gniazdka, szklane naczynia, ostre przedmioty (np. sztućce), moje kosmetyki absolutnie nie są do zabawy. W przypadku przedmiotów, które nie są delikatne/cenne/niebezpieczne, ale nie są zabawkamiobowiąxuje zasada, że należy zapytać o zgodę (np jak syn chce z czerwonej plastikowej miski zrobić kask strażacki to nie ma sprawy, ale ma się wcześniej upewnić czy jej do czegoś nie potrzebuję), a potem odłożyć daną rzecz na miejsce.

      Moją traumą z dzieciństwa jest bezustanne gderanie i biadolenie mojej mamy, że nie sprzątam zabawek; w sytuacji kiedy nie stworzono mi warunków bym mogła to sprzątanie ogarnąć (w moim pokoju stała meblościanka z zimowymi ubraniami rodziców, kryształami i durnostojkami, na wszystkie zabawki zabawki miałam jedną dużą drewnianą skrzynię, jak sprzątnęłam to miałam w środku groch z kapustą i nic nie mogłam znaleźć (klocki wymieszane z lalkam i lalczynymi ubrankami i bucikami, pluszakami, plastikowymi garnuszkami i talerzykami, kreskami i flamastrami. etc), więc żeby się czymś pobawić musiałam całą zawartość wywalić na środek pokoju, a pozbietanie tego zajmowało potem wieki sad Moje dzieci mają w swoich pokojach tylko swoje rzeczy, mają regały na zabawki, pudła i pudełka i każda zabawka ma swoje miejsce, każdą mogą łatwo znaleźć, a po skończonej zabawie równie łatwo odłożyć na miejsce.

      Kolejna z moich traum to wymuszanie żarcia na siłę, prośbą, groźbą i szantażem. Do dziś mam z tego powodu na pieńku rodzicami (a mój mąż ze swoimi), którzy do tej pory uważają, że nie mają sobie nic do zarzucenia i przy każdej okazji usiłują uskuteczniać podobne praktyki na wnukach.
      • jematkajakichmalo Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:46
        run_away83 napisała:
        > .
        > Kolejna z moich traum to wymuszanie żarcia na siłę, prośbą, groźbą i szantażem.
        > Do dziś mam z tego powodu na pieńku rodzicami (a mój mąż ze swoimi), którzy do
        > tej pory uważają, że nie mają sobie nic do zarzucenia i przy każdej okazji usi
        > łują uskuteczniać podobne praktyki na wnukach.
        >

        O to jak u mnie zupelnie. Do dzis mam traume i obiecalam sobie juz dawno, ze jak bede miala dziecko i nawet bedzie najwiekszym niejadkiem na ziemi to go zmuszac do jedzenia nie bede! I tak jest: dziecko je kiedy i co chce (tzn poza jakimis wspolnymi posilkami, ale tez jak nie jest glodna, bo akurat jadla w szkole to nie musi jesc, ani nawet z nami siedziec).
        A najbardziej denerwujace bylo jak czlowiek chcial zjesc np. cos slodkiego (i tak w tamtych czasach to raz na iles tam dni cos bylo) i od razu slyszal: nie jedz slodyczy, bo nie zjesz obiadu/kolacji smile No i? Jak raz na jakis czas corka zje monte czy drozdzowke zamiast kolacji (albo zje tej kolacji mniej) to chyba swiat sie nie zawali.

        Kolejna trauma bylo codzienne budzenie... Matka wchodzila do pokoju i zapalala centralna wielka lampe smile To byl naprawde szok dla organizmu. Trzeba bylo praktycznie od razu wstawac, bo wreczala mnie i bratu kubek mleka albo kakao. Tez obiecalam sobie, ze czegos takiego nie zrobie swojemu dziecku. Na samo wybudzanie planuje codziennie ok 15 minut, budze ja glaskaniem, drapaniem, masowaniem, mowie cos cichutko, a jako oswietlenia uzywam malego globusa. Corka chyba jeszcze nigdy nie wstala w zlym humorze smile
        • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:53
          j
          > Kolejna trauma bylo codzienne budzenie... Matka wchodzila do pokoju i zapalala
          > centralna wielka lampe smile To byl naprawde szok dla organizmu. Trzeba bylo prakt
          > ycznie od razu wstawac, bo wreczala mnie i bratu kubek mleka albo kakao. Tez ob
          > iecalam sobie, ze czegos takiego nie zrobie swojemu dziecku. Na samo wybudzanie
          > planuje codziennie ok 15 minut, budze ja glaskaniem, drapaniem, masowaniem, mo
          > wie cos cichutko, a jako oswietlenia uzywam malego globusa. Corka chyba jeszcze
          > nigdy nie wstala w zlym humorze smile
          Ja wogóle nigdy nie lubiłam budzenia w jakiejkolwiek formie, tak mam do dziś. Jak mnie ktos budzi to musi uważać, bo jestem wtedy wsciekła.
        • poblazliwie_patrzaca Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 22:46
          "Na samo wybudzanie planuje codziennie ok 15 minut, budze ja glaskaniem, drapaniem, masowaniem, mowie cos cichutko, a jako oswietlenia uzywam malego globusa" - ale super, świetnie że ci się chce smile
        • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:15
          Ale to chyba małe dziecko jest?
          Moje już po I półroczu w szkole budziło się samo, jeszcze zanim mi się włączył alarm w komórce i wiedziało, że ma się zbierać, i tyle. Traumy nie ma z tego powodu, zegar biologiczny ustawił się na dość regularne pory wstawania (ale też i nie przesiaduje do 22, bo chyba by do 8 nie wywlokła się z łóżka, śpi ponad 10 godzin dziennie).
          • mynia_pynia Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 23:51
            Moja ciocia jest nauczycielka tuz przed emerytuta a i tak ma problemy ze wstaniem. Moj syn jak go obudzisz przed 7h zbyt gwałtownie to 3 domy dalej słychac wycie, a chodzi spac chwile po 19h.
    • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:17
      Nie, ja i moje rodzeństwo cieplarnianego chowu nie doswiadczalismy więc jakichś wiekszych traum nie mamy. Moglismy sie bawić na podwórku całymi dniami, nikt nam nie stał nad karkiem i nie zmuszał do zjedzenia wszystkiego z talerza, kryształów nie mielismy bo rodzice nie wydawali pieniędzy na takie rzeczy a to przecież droga sprawa kiedyś była i majatek prawie rodowywink Moze jedyne co wspominam jako traumę to zimno. Z rana nascie stopni i trzeba było sie wygramolic spod ciepłej kołdry i szybko sie ubrac, a po południu gdy wracalismy z przedszkola a rodzice z pracy to było mniej niż 10 i zanim rodzice napalili w ścianówkach to chodzilismy w dobrych kilku warstwach, więc warunki spartańskie dość. I ze szkoły z końcówki lat 80 i poczatku 90 pamietam że mi wciąż zimno i stopy mam mokre co odczucie chłodu potęguje. Powód: stara szkoła z dziurawymi oknami i scianami była, butów Relaksów juz nie szło dostac w sklepach a wchodziły jakieś modne, chińskie ale tekturowe kozaki które przemakały i sie rozklejały. Moze dlatego lubię dziś jak jest mi ciepło i sucho w stopy.
      • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:17
        O, a jak w jednym wątku napisałam, że dzieci mieszkające w domach z ogrzewaniem typu piece kaflowe itp. ustrojstwa NIE SĄ dziećmi zadbanymi, to było wielkie zdziwienie wink. Wyjścia są dwa - albo rodzic musi wstać skoro świt i napalić, po czym jest niewyspany i zmęczony, albo jest zimno, jeśli wszyscy wstaną mniej więcej jednocześnie. Powroty do domu po 8 godzinach, gdy ogrzewanie wygasiło się, to osobna bajka.
        • vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:19
          Dzieciństwo [do 16 roku życia] spędziłam w domu ogrzewanym piecami kaflowymi. I jakoś nie mam traumy i nie uważam się za dziecko zaniedbane. Rodzice wstawali wcześniej, mieszkała z nami babcia, więc właściwie w piecu nie wygaszano. W dzień "dokładała" babcia, na noc zabezpieczało się tylko żar i piec był jeszcze ciepły rano. więc rozdmuchanie ognia na nowo nie stanowiło problemu. I nie pamiętam, by było w domu zimno czy wilgotno, a za to jaką frajdą była wróciwszy z sanek albo bitwy na śnieżki przemarznięta i przemoczoną przytulić się do nagrzanych kafli... big_grin
          Oczywiście takie ogrzewanie wymaga dużo większej dyscypliny od dorosłych niż kaloryfery w bloku, ale się da.
          • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:52
            A ja sobie nie wyobrażam wstawania godzinę przed córką, czyli o 6, żeby miała ciepło do wstawania wink. Trzymania dzieci rano w temp. +16 też sobie nie wyobrażam zresztą i mogę się tylko cieszyć, że żyję w czasach bardziej cywilizowanego ogrzewania.
            Piszesz o "większej dyscyplinie" dorosłych - ale myślę, że do dziś nie zdajesz sobie sprawy, jaka to upierdliwa robota (paliłam w piecu łącznie przez ponad tydzień i byłam gotowa natychmiast odsprzedać świeżo kupione mieszkanie wink ). Wstań godzinę wcześniej niż musisz, smaruj się węglem w lodowatym zimnie, to pogadamy jak praktyk z praktykiem wink.
            • vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 15:24
              Zdaję sobie sprawę, zdaję, że to nic ani miłego, ani fajnego, ani lekkiego. Nie twierdziłam, że to fiu - bździu! Nigdy i nigdzie. Natomiast na przykładzie moich rodziców wiem, że wykonalne. I mieszkanie w mieszkaniu opalanym piecami wcale nie świadczy o zaniedbywaniu dzieci. Mam natomiast pełną wiedzę, że piece w przeciwieństwie do kaloryferów wymagają znacznie więcej wysiłku i zabiegów, tudzież poświęceń ze strony dorosłych.
              • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 16:31
                powiem tak, czasem dzieci są zaniedbane, bo żyją w złych warunkach.
                A rodzice, choćby na głowie stanęli, nie mogą tych warunków zmienić czy znacząco poprawić.
                Wiem, że zaniedbanie kojarzy się z czyimś świadomym działaniem albo zaniechaniem tego działania - a mnie chodziło po prostu o życie w złych warunkach lokalowych. Piece kojarzą mi się z różnicami temperatur w pomieszczeniach, trudnościami w wysuszeniu ubrań jak należy i dużymi ilościami brudów (sadze od węgla, trzymanie węgla i drzewa w mieszkaniu choćby na 1 rozpalenie to nic estetycznego). No i aspekt dodatkowej, bardzo męczącej pracy dla rodzica - w tym czasie mógłby wypocząć, zająć się innymi obowiązkami domowymi, zająć się szykowaniem się do pracy itp. itd.
                Półtora tygodnia z piecami w środku mroźnej zimy sprawiło, że byłam bliska załamania nerwowego (a stać mnie było na węgiel i drewno I jakości) - nie wyobrażam sobie jeszcze do tego pełnowymiarowej obsługi np. niemowlęcia.
                • vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 21:36
                  I tu się z tobą całkowicie zgadzam. CZASEM złe warunki lokalowe idą w parze z zaniedbywaniem dziecka. Nie są jednak równoznaczne. Nie bez znaczenia jest też fakt, że ty miałaś półtora tygodnia, a ktoś, kto ma tak stale, przyzwyczaja się i jest to już dla niego pewną rutyną, której w ciągu tygodnia nie nabierzesz. Dla informacji - ja też nie wyobrażam sobie powrotu do pieców, nawet i bez niemowlęcia na stanie! Odniosłam się do tego zdania "dzieci mieszkające w domach z ogrzewaniem typu piece kaflowe itp. ustrojstwa NIE SĄ dziećmi zadbanymi". Otóż nie. Dzieci w mieszkaniach ogrzewanych piecami także mogą być dziećmi zadbanymi, tylko wymaga to od ich rodziców dużo większego wysiłku i dużo więcej zabiegów.
        • srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 01:48
          Wszyscy, którzy w dzieciństwie mieszkali w mieszkaniach z piecami kaflowymi, chociażby było to 50 lat temu, powinni swoim rodzicom wytoczyć procesy o odszkodowanie za zaniedbywanie ich w dzieciństwie. Podobnie dzieci, które spędzały dzieciństwo na wsi np. 65 lat temu bez prądu (jak mąż mojej kuzynki, który za zarobione jakoś pieniądze jako nastolatek przy świeczce przeczytał Trylogię, co skłoniło go do nauki, studiów i pracy naukowej zwieńczonej habilitacją) albo bez wody (to nawet później, niż 65 lat temu). Będę musiała wytoczyć proces Mamie (Ojciec już nie żyje), o to, że do siódmego roku życia mieszkałam w mieszkaniu opalanym piecami kaflowymi i do ubikacji zimą chodziłam w kurtce, a potem w mieszkaniu opalanym przez tzw. centralne etażowe - piec koksowy w kuchni, na noc zostawiało się żar, więc rano było zimno. Było to w latach 60tych i 70tych. Ponadto na wakacje nad morze jeździłam wprawdzie na miesiąc - sześć tygodni - czasem dwa miesiące, ale, o zgrozo, do prywatnej kwatery, gdzie nie było wody bieżącej i trzeba było nosić ją ze studni, a myć się w miednicy i wylewać wodę do wiadra. Tak byłam zaniedbywana do piętnastego roku życia, a gdy miałam już jakieś dwanaście - piętnaście lat, Mama wykorzystywała mnie polecając czasem przynieść wodę, co stanowiło rażące zaniedbanie obowiązków rodzicielskich. Co gorsza - do jedenastego roku mojego życia moi Rodzice nie posiadali telewizora, bo ich nie było na to stać, wskutek czego przeżyłam traumę nieoglądania dobranocek, szczególnie Jacka i Agatki. Fakt, że Rodzice kupowali specjalne płyty z bajkami do odtwarzania na adapterze i opłacali mi od drugiej klasy podstawówki prywatne lekcje angielskiego nie ma znaczenia, skoro nie zapewnili mi w latach 60tych i 70tych ta podstawowych dóbr, jak centralne ogrzewanie, telewizor i pokój z łazienką w czasie wakacji. Jeżeli teraz ktoś w takim mieszkaniu mieszka, opieka społeczna powinna odbierać mu dzieci natychmiast po urodzeniu i przenosić do bidula, bo tam przecież dzieciom będzie lepiej i będą profesjonalnie zadbane.
      • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 22:10
        My bylismy dziećmi zadbanymi, mielismy czysto, syto i bylismy kochani, tylko akurat zimą w ostre mrozy bywało z rana i przez 2 godziny po powrocie chłodno. Rano nikt nie palił, bo i po co jak na cały dzień wychodziło sie z domu? Poza tym wychodzilismy przed 7 rano. Ostatnie co moge powiedzieć to że bylismy zaniedbani, także to nadinterpretacja.
    • heca7 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:17
      Kwiatki na oknach. Wszędzie w ogromnych ilościach. I firanki na to. Oczywiście jakiekolwiek podejście do okna było okupione okrzykami "uważaj!" , "nie ułam!". Na ścianie był jakiś bluszcz czy coś podobnego. I pamiętam ciągłe deliberacje czemu znowu zwiądł ? Może przelany? Kto podlewał?! Po paru latach matka wreszcie dała za wygraną i go wywaliła. Przyjęłam to z ulgą.
      Nowych rzeczy nie mogłam nosić od razu. Do dziś nie wiem czemu następnego dnia po zakupie nie mogłam założyć spódnicy czy bluzki? Rodzice spokojnie kupowali mi ciuchy na bazarze w Rembertowie więc to nie była kwestia oszczędzania. Matka z niesmakiem twierdziła, że nie mam cierpliwości. A jak opieprz dostałam kiedy umówiłam się z koleżanką, że założymy następnego dnia do szkoły nowe spódnice- ona i ja. Zupełnie nie wiem czemu? Nie miałam żadnego wpływu na ubrania jakie nosiłam. Mama kupowała to co jej się podobało. Problem był taki , że te rzeczy same w sobie ładne zupełnie do siebie nie pasowały. Nie miałam z czym ich nosić. No i była wielką przeciwniczką ubrań sportowych. W rezultacie na wycieczkę szkolną do Kazimierza pojechałam z plecakiem ale we flauszowym żakiecie prawie do uda z klapami. Do tego wełniany golf (firmy Olimpia do dziś je robią), dżinsy z zaszewkami bo podobno takie pasowały do mojej figury + skórzane półbuty uncertain
      Pominę trzymanie ubrań wiekami. Do dziś w piwnicy wiszą w szafie wszystkie! płaszcze i garsonki jakie dostałam od matki. Wyrzucenie czegokolwiek wywołuje u niej pretensje, że ona kupiła , tyle kasy wydała a ja nie noszę. I może bym jej oddała?- ja mam 173cm , mama 165 i zupełnie inną figurę wink Część rzeczy oddałam ale ona to chomikuje...nie nosi.
      • aqua48 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:27
        Na szczęście nie mam podobnych traum z kryształami i ubraniami. Moi rodzice dość rozsądni byli. Jedyna to jedzenie i wmuszanie mleka wiejskiego po którym regularnie odstawałam koszmarnego zapalenia skóry co mi smarowano szarą maścią i lano jeszcze więcej mleka we mnie "bo zdrowe". Jako całkiem dorosła zapytałam Mamy dlaczego (rodzice na prawdę na poziomie byli i wykształceni) i powiedziała, że... tak naprawdę sama nie wie i bardzo mnie przeprasza. Taki był trend, że dziecko musi pić mleko czy mu to szkodzi czy nie. A z wpychaniem jedzenia - bała się, że padnę z głodu, kilka razy byłam podejrzewana o anemię złośliwą. A to niejedzenie chyba też było wynikiem i konsekwencją alergii. Moim dzieciom tego nie fundowałam.
        Skakać po meblach u mnie w domu natomiast nie było wolno, ani psuć z rozmysłem sprzętów. Nie uważam tego za traumę i nadal stosuję tę zasadę. Rozbita przez przypadek filiżanka, czy zniszczona w ferworze zabawy zabawka to nie problem.
    • redheadfreaq Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:28
      - Ciągłe ganianie za mną z łyżką przez babcię "Zjedz, zdrowe, tu masz, pokroję, obiorę". I weź się baw z palcami lepkimi od obowiązkowo obranego jabłuszka...

      - Nie baw się, zepsujesz... - no to na grzyb mi te zabawki? Niektóre widziałam tylko w momencie podarowania i nigdy więcej.

      - Nie pij, nie jedz, zimne. - tak, lody też należało ogrzać. Dziadkowie do dziś nawet wódkę piją na ciepło.

      - Nie huśtaj się, nie biegaj, nie skacz, na wycieczkę nie pójdziemy bo za daleko, za niebezpiecznie, zgrzejesz się, chora będziesz. - Nie wydaje mi się, bym chorowała więcej, niż moi rówieśnicy, ale chyba nikt nie był tak bombardowany ryzykiem podupadnięcia na zdrowiu, w związku z czym przez pierwsze klasy podstawówki nie bywałam nigdzie, a na pierwsze kolonie pojechałam w 7 klasie podstawówki.

      - A po co Ty tam chcesz do niej iść, co wy będziecie robiły? - bezcelowe (czyt. poza urodzinami) pobyty u koleżanek były zakazane. W związku z tym zamiast po lekcjach iść do szkolnej świetlicy przechodziłam przez dwie ulice do koleżanki i przed godziną odbioru ponownie pojawiałam się w szkole. Albo mówiłam, że zaczynam lekcje wcześniej i godzinę spędzałam u koleżanki. Potem się matka dziwiła, że czemu nigdy nikogo nie przyprowadzam (mieszkaliśmy daleko i zupełnie nie po drodze)?

      - w sumie niedawno zorientowałam się, że nie mam ani jednego wspomnienia z dzieciństwa związanego z zakupem odzieży. ŻADNEGO! Pamiętam kupowanie butów, wianka na komunię... Ubrania po prostu pojawiały się w szafie w dużych plastikowych workach. Nie byliśmy biedni, ale z jakiegoś powodu rodzice uznali, że ciuchy po kimś będą lepsze, niż nowe. W efekcie zawsze wyglądałam jak siódme dziecko stróża. Ubrania nie były znoszone, ale w większości były rozpaczliwie nijakie. Pierwsze własne ubrania kupiłam na ówczesnym stadionie X-lecia na któreś swoje urodziny. Za własne pieniądze. Bo chciałam.

      - I niech mi ktoś obetnie ręce, jeżeli postanowię swoją 8-letnią córkę ostrzyc na chłopaka tylko dlatego, że ja sama mam zawsze krótkie włosy, a córczynych nie chce mi się czesać... W sumie mi to nie grozi, bo obecnie mam włosy do pasa (matka zawsze się zachwyca, jakie piękne - no coś podobnego, a ponoć w dzieciństwie były do niczego), ale wolę to sobie profilaktycznie raz na jakiś czas powtórzyć.
    • tatrofanka Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:33
      Relaxy.
      Kupiono i kazano nosić.
      Moje trzy najlepsze koleżanki mialy przywiezione przez ojców/wujkow sliczne kozaczki z zagranicy a ja w tych klocach.

      A podobno to modne i ekskluzywne sie robi.

      I masa niebieskich ubrań bo pasowały do moich niebieskich oczu i blond włosków. Brrr
      • heca7 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:39
        2 tygodnie temu czekała ze mną na pendolino babka w zupełnie nowiutkich Relaxach wink
        • maggi9 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:39
          heca7 napisała:

          > 2 tygodnie temu czekała ze mną na pendolino babka w zupełnie nowiutkich Relaxac
          > h wink
        • maggi9 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:40
          heca7 napisała:

          > 2 tygodnie temu czekała ze mną na pendolino babka w zupełnie nowiutkich Relaxac
          > h wink

          No przecież Relaksy teraz Wojas produkuje i stoją sobie w sklepie. Nawet chciałam sobie kupić bo nie mam dziecięcej traumy z nimi związanej ale, że kosztują 4 stówy to podziękowałam big_grin

          Tak więc Relaksy w Pendolino jak najbardziej - toż to luksus wink
      • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:40
        Relaksy przynajmniej ciepłe były i nie przemakały, mimo że dość toporne do noszenia ale szalałam w nich na sniegu i mrozie, że hej. Te dzisiejsze to takie bardziej delikatne są, widziałam w Wojasie dla dorosłych modele.
        • bi_scotti Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 16:50
          Ustap Malgosi, bo jest mlodsza!
          Ustap babci, bo jest starsza!
          Duza czesc dziecinstwa zylam w poczuciu, ze tacy jak ja, czyli pomiedzy starszym i mlodszym, zawsze w koncu musza we wszystkim kazdemu ustapic - w zwiazku z tym, wobec zadnego z moich three musketeers takich zaklec nie stosowalam! I nie stosuje wink
      • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:49
        Phi, też nosiłam relaxy, bo moją matkę nie było stać na pewexowskie kozaczki, niefajne, ale zrozumiałe i nie miałam jakiegoś mega żalu.
        Obecnie też dzieci/młodzież noszą to, na zakup czego stać rodziców, chyba, że ktoś właśnie swoje kompleksy z dzieciństwa leczy i sam założy rynkowe szmatki, a dziecku kupuje w takim chociażby benettonie wink.
      • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:03
        tatrofanka napisał(a):

        > Relaxy.
        > Kupiono i kazano nosić.
        A ciut wyżej trauma, że relaxów nie było wink
        • vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:24
          Może nie na ten sam okres dzieciństwo przypadło? wystarczy parę lat różnicy...
          • lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:56
            Zależy, co kto lubi.
            Śmieję się serdecznie z tego fragmentu dyskusji, bo nie lubiłam relaksów i wolałabym wówczas takie fiu bździu z pseudoskóry, na tekturowej podeszwie, jak to panie wyżej napisały.
            Ale z mamą nie było zmiłujwink.
            Teraz za to chętnie noszę w zimie buty typu relaxy, tylko, że mniej toporne, no i dzięki membranie mam zawsze suche stopy. Rewelacja, cud, miód.

            BTW, traumy żadnej nie mam, że kiedyś nosiłam sportowe buty czy jakąś tam może mniej ładną czapkę.
    • mayaalex Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:00
      moje dzieci w ogole prawie wszystko moga i prawie niczego nie musza. Maja nie krzywdzic i nie sprawiac przykrosci innym i nie zagrazac bezpieczenstwu swojemu i innych osob. Meble czy ciuchy mozna zawsze wymienic.
      • srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 01:57

        Meble czy ciuchy mozna zawsze wymienić.

        Jak się ma pieniądze.
        Nie jestem specjalnie przywiązana do dóbr materialnych, ale nauczenie szanowania czegoś, co jest owocem czyjejś (rodziców) pracy bywa pożyteczne. Bywa też pożyteczne nauczenie, że warto dbać o to, co się ma.
        • rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 16:51
          Kobieto, misję masz jakąś? suspicious
          • srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 23:37
            nie, jestem asertywną indywidualistką i realizuję się poprzez swobodną ekspresję swojego zdania. Znasz skądś ten slang?
            • rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 23:41
              I jeszcze kilka innych. Tylko nie rozumiem, dlaczego innym psujesz zabawę? Rajcuje cię to?
    • barbibarbi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:47
      Gryząca wełniana czapka.

      Traumą był wmuszany we mnie krupnik zabielany mojej mamy, coś obrzydliwego. Krupnik był najgorszy, ale wiele dań mojej mamy było niezjadliwych, rozgotowane, rozmiękłe, niedoprawione. Zmuszanie do jedzenia też było traumą, niektóre mamy powinny spojrzeć prawdzie w oczy: nie umiesz ugotować smacznie, kolorowo, żeby było dobrze doprawione, urozmaicone i ładnie podane, to się nie dziw że dziecko nie chce jeść. U koleżanek jakoś zazwyczaj mi smakowało, ale moja mama jest antytalent kulinarny, nic dziwnego, że byłam chuda jak szczapa.
      • run_away83 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:51
        wiele dań mojej mamy było niezjadliwych, rozgotowane, r
        > ozmiękłe, niedoprawione. Zmuszanie do jedzenia też było traumą,

        Czyżbyś była moją siostrą??? wink
        • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 19:39
          Dla mnie też najgorszy krupnik, na szczęście nie byłam zmuszona na dłuższą metę.
          • annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 19:53
            A ja uwielbiam, zwlaszcza w wersji z kurzymi sercami, mniam, mniam.
            • barbibarbi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:50
              Teraz to ja też uwielbiam, jak sobie sama zrobię, na rosole, bez żadnego durnowatego zagęszczania, kaszę płuczę żeby mi nie zabielała zupy, dodaję koperek, natkę, czosnek dla zapachu, lubczyk, warzywa starte na tartce, nie rozgotowuję kaszy ani ziemniaków, może być z odrobiną kurczaka z gotowania albo z podrobami.

              A u mojej mamy krupnik wyglądał jak .......... owsianka. Taka biaława ciapka rozgotowana i niedoprawiona.
      • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:52
        Ja tez raczej z antytalentów kulinarnych jestem, wię swoich dzieci do jedzenia nie zmuszam ale sugeruję że powinny zjeść. Jak im wybitnie cos nie samkuje to nie i koniec. A moja córka młodsza za każdym razem przychodzi do mnie po obiedzie i mówi: " dziękuje ci mamo za obiadek, bo moglabys przecież nie ugotować, prawda?" Nie wiem co ona sugerujewink
        • barbibarbi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:01
          Moje dziecko zawsze pyta, jak babcia jest u nas "kto gotował?" Jak mówię, że babcia, to zawsze jest "a to dziękuję".

          Ja jako dziecko trafiłam kiedyś do szpitala, i tam nagle mnie olśniło, że jedzenie może być przyjemnością, ryż jest ryżem a nie ciapką, makaron nie rozpada się, CUD! Jak w tym szpitalu zachwycałam się jakie wszystko jest pyszne, to inne dzieciaki patrzyły na mnie jak na wariatkę. No nie miałam fajnie jako dziecko.
          • annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:56
            Oj, to Twoja mam musi naparwde fatalnie gotowac (cos jak Susan z Desperatek wink).
          • mamameg Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 07:11
            CUD! Jak w tym szpitalu zachwycałam się jakie wszystko jest pyszne, to inne
            > dzieciaki patrzyły na mnie jak na wariatkę. No nie miałam fajnie jako dziecko

            Szacun dla mamy, gotować, żeby smakowało gorzej niż w szpitalu to duża rzecz.
            • run_away83 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:17
              Ja się zorientowałam, że jedzenie może być jadalne, po zetknięciu ze szkolną stołówką. W zasadzie przez pomyłkę - miałam niedowagę, higienistka zgłosiła to gdzie trzeba i dostałam darmowe obiady w szkole jako biedne niedożywione dziecko. Jadłam je tylko przez kilka dni, bo nieopatrznie pochwaliłam się w domu i nama poleciała do szkoły żeby wszystko odkręcić. Przepłakałam poten cały wieczór - mama myślała że ze wstydu, a mnie tak było żal tych obiadów. W porównaniu z tym, co serwowała moja mama, szkolna stołówka to była poezja smaku. Jako 10 latka zaczęłam sama gotować - najpierw w szkole (na zajęciach ZPT), potem z koleżankami u nich w domu, potem w końcu u siebie - w połowie liceum jadłam już w zasadzie tylko to, co sama sobie ugotowałam.

              Mój mąż dostąpił szczęścia skosztowania żarcia innego niż domowe dopiero jak wyjechał z domu na studia. O tym, jakimi przysmakami go żywiono najlepiej świadczy fakt, że w wieku dwudziestu paru lat ważył niespełna sześćdziesiąt kg i uważał chińskie zupki i żarcie ze studenckiej stołówki za wspaniałe przysmaki.
              • vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:30
                A moja stołówka szkolna była na prawdę świetna, zwłaszcza biorąc pod uwagę czasy, kłopoty aprowizacyjne i ceny. Jedzenie było smaczne, nie rozgotowane, rozpaćkane... Wszystko dobrze doprawione, obiady dwudaniowe, w ramach deseru był zwykle owoc [jabłko, gruszka, kilka śliwek]. A i tak nie mogły się równać z obiadami mojej babci... big_grin
        • gaga-sie Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:04
          big_grin
        • bi_scotti Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:30
          agaja5b napisała:

          > A moja córka młodsza za każdym razem przychodzi do mnie po obiedzi
          > e i mówi: " dziękuje ci mamo za obiadek, bo moglabys przecież nie ugotować, pra
          > wda?" Nie wiem co ona sugerujewink

          Mam kolezanke, ktora probowala kiedys spiewac swojemu synkowi jakies tam lullabies. Poniewaz jak u niektorych brak talentu kulinarnego, tak u niej muzycznego, skonczylo sie prosba chlopczyka "Mommy, ja juz bede grzecznie spal, tylko nie spiewaj wiecej!" wink
          • mamameg Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 07:13
            Moje dzieci jako niemowlęta zaczynały płakać głośno jak próbowałam zaśpiewać kołysankę smile
        • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:08
          agaja5b napisała:

          > A moja córka młodsza za każdym razem przychodzi do mnie po obiedzi
          > e i mówi: " dziękuje ci mamo za obiadek, bo moglabys przecież nie ugotować, pra
          > wda?" Nie wiem co ona sugerujewink
          Może jednak nie powinnaś gotować tego obiadku...
      • beataj1 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:57
        Krupnik generalnie jest trudna potrawą dla dzieci. Mój luby ma historię z dzieciństwa. Jego tata nagotował krupniku. dodał dużo swieżej natki pietruszki i inych warzywek. Gruba kaszę itd. Generalnie w jego mniemaniu - delicje. Niestety kilkuletni syn nie podzielił entuzjazmu. Tak go tata karmił że aż pogiął łyżkę.

        Mój luby krupniku do ust nie weźmie. Zdaje się też że jego ojciec już go więcej nie karmił.
      • heca7 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 17:59
        O dla mojej mamy ideałem czapki dla dziecka jest taka z długimi nausznikami. Zrobiona na drutach czy też na szydełku i żeby te troczki były zawiązane pod szyją wink Dzieciak wygląda jakby chorował na świnkę. A najładniejsza jest wtedy kiedy z czubka zwisa taka jakby koronka włóczkowa , która się skręca.
        Do tego wełniany, gryzący szalik.
        I ciepłe gacie! Ciągle dopytuje się co moje dzieci mają na sobie. I opowiada jak by dostała za brak ciepłych majtek od swojej matki.
      • magiccarpetstudio Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 19:31
        Chyba mamy tę samą matkę!!! A tyle lat myślałam, że jestem jedynaczką big_grin

        Dodam jeszcze ziemniaki - były do każdego posiłku, zawsze suche - bez koperku, sosu, masełka chociażby. Czasem nieposolone. Obrzydliwe ziemniory o smaku i zapachu krochmalu. Kupowane na kilogramy, całymi siatami, na zapas, celebrowane niczym jakiś rarytas.

        W dorosłym życiu nie ugotowałam ani jednego ziemniaka na obiad i nie zamierzam. Beztraumowemu małżonkowi daję czasem ziemniaki w ziołach z prodiża (wychodzą bardziej ugotowane) lub piekarnika (bardziej upieczone), podczas gdy ja zadowalam się samym mięsem i surówką. Ziemniaki dopuszczam tylko w dwóch stadiach rozwojów: chipsów i frytek (ale i tak obficie polanych sosem czosnkowym).
        • turzyca Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 22:33
          > Dodam jeszcze ziemniaki - były do każdego posiłku, zawsze suche - bez koperku,
          > sosu, masełka chociażby. Czasem nieposolone. Obrzydliwe ziemniory o smaku i zap
          > achu krochmalu. Kupowane na kilogramy, całymi siatami, na zapas, celebrowane ni
          > czym jakiś rarytas.
          >
          > W dorosłym życiu nie ugotowałam ani jednego ziemniaka na obiad i nie zamierzam.

          Ja bym tam na zlosc mamusi poszla do jakiegos speca, co sie na ziemniakach zna i kupila po kilka sztuk jakis fajniejszych odmian. A potem odkrywala, co by tu mozna zrobic. Puree z mlekiem i maslem, moze nawet ze smietanka, porzadnie posolone i z porcja galki muszkatalowej. Wachlarzyki zapiekane. Smazenina! Na ostro, porzadnie, zgodnie z upodobaniami, cebulka, boczek albo kielbasa, sol, pieprz, ziola. Sprawdzilabym czy wole smazyc gotowane czy surowe.
        • jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:10
          magiccarpetstudio napisała:

          > Dodam jeszcze ziemniaki - były do każdego posiłku, zawsze suche - bez koperku,
          > sosu, masełka chociażby.
          Ja mam traumę z dorosłości gdy moja śp teściowa zawsze polewała mi ziemniaki sosikiem. A ja nie cierpię takich rozmoczonych ziemniaków (chyba że wcześniej przerobione na puree). Jedyne co toleruję na ziemniakach to koperek.
    • klubgogo Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:06
      Nie mam traumy z dzieciństwa, choć wszystko u mnie było uporządkowane i oparte na bardzo mocnych zasadach.
      A co może moje dziecko? Chyba wszystko oprócz włażenia na stół (bo przy stole się je) i rysowania po ścianach i książkach (bo rysuje się na papierze, kartkach, zeszytach czy przeznaczonych do tego książkach). Pije zimne, je lody zimą, na drzwiach się nie wiesza, świeci gołym zadkiem w domu (przy obcych nie).
    • maggi9 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:12
      Jak tak rzuciłam okiem na wątek to sobie pomyślałam, że jestem jakimś mega szczęśliwym dzieckiem. To znaczy bylam bo żadnych traum nie pamiętam. A potem sobie przypomniałam big_grin

      Bezsprzeczny i ciągły numer jeden - rajstopy pod spodniami. Żeby rajstopy były jeszcze elastyczne jakieś. Ale nie, w latach 80-tych takich bajerów nie było. Rajstopy nie były aż tak elastyczne, jakieś bawełniane czy nie wiem właściwie z czego zrobione, grube i prążkowane (bynajmniej nie dla większej przyjemności). Od razu po założeniu malowniczo zjeżdżały w kroku czego ja osobiście nie mogłam znieść. Dodatkowo zakładane zimą, pod luźniejsze spodnie od "ocieplacza". Więc jak się szłam na przykład na sanki to wciąż i niezmiennie czułam jak mi się rajstopy ześlizgują z tyłka. Psuło to całą zabawę. Nie znosiłam to do tego stopnia, że legandarne stało się moje rzucanie na ziemie i płacz po założeniu tego uroczego duetu. Do dziś nie uznaję noszenia rajstop pod spodniami.

      Jedzenie jednej z moich babć. Ogólnie była ona osobą antypatyczną i oschłą. Nie lubiłam jej. A ona w którymś momencie swego życia doszła do wniosku, że najbardziej cool jest zdrowe jedzenie. Najlepiej bez soli i cukru (biała śmierć!) i bez przypraw. W sumie nie wiem co jej zawinił pieprz czy zioła ale spoko. Nigdy nie gotowała dobrze ale jak dostała tego hopla to jedzenie było u niej niejadalne. Ohydne, zrobione na odwal się, ma być zdrowo i tyle. Taka "pasza". No i jeszcze "zjedz wątróbkę bo to zdrowe!". Bo oczywiście na każde dziecko działa argument zdrowotny. Inaczej być nie może big_grin
      • run_away83 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:22
        > Bezsprzeczny i ciągły numer jeden - rajstopy pod spodniami. Żeby rajstopy były
        > jeszcze elastyczne jakieś. Ale nie, w latach 80-tych takich bajerów nie było. R
        > ajstopy nie były aż tak elastyczne, jakieś bawełniane czy nie wiem właściwie z
        > czego zrobione, grube i prążkowane (bynajmniej nie dla większej przyjemności).
        > Od razu po założeniu malowniczo zjeżdżały w kroku czego ja osobiście nie mogłam
        > znieść. Dodatkowo zakładane zimą, pod luźniejsze spodnie od "ocieplacza". Więc
        > jak się szłam na przykład na sanki to wciąż i niezmiennie czułam jak mi się ra
        > jstopy ześlizgują z tyłka. Psuło to całą zabawę. Nie znosiłam to do tego stopni
        > a, że legandarne stało się moje rzucanie na ziemie i płacz po założeniu tego ur
        > oczego duetu. Do dziś nie uznaję noszenia rajstop pod spodniami.

        Aaaaa po co ja to przeczytałam... Będę nieć dzisiaj rajstopowe koszmary! To jedna z traum którą skutecznie wyparłam, porzucając całkowicie noszenie rajstop (nie posiadamy ani jednej pary). A teraz mi się przypominało to koszmarne uczucie rajstop zsuwających się z tyłka...

        Ps. Moi synowie też nie mają ani jednej pary rajstopek. I zawsze było mi żal dzieci które widywałam w małpich gajach czy na przedszkolnych zajęciach odziane w rajtuzy zamiast spodni, z krokiem wiszącym w kolanach, często jeszcze z bluzeczką wsadzoną w te nieszczęsnego rajtuzy...
        • pani.jezowa Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:56
          Tak, tak, bluzeczkę koniecznie trzeba włożyć w spodnie żeby po plecach nie wiało, brrr...
          Zawsze mi żal tych dzieci, chłopcy to zwykle są, bo dziewczynkom częściej jakąś spódniczkę włożą.
          • turzyca Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 22:47
            > Tak, tak, bluzeczkę koniecznie trzeba włożyć w spodnie żeby po plecach nie wiał
            > o, brrr...

            Mnie nie trzeba bylo nic w spodnie wkladac, sama sobie pilnowalam, zeby kazda warstwa znalazla sie tam, gdzie jej miejsce, i nie mogla sie wysmyknac. Nie cierpie, jak mi ogolnie cieplo a gdzies sie wciska chlod. Co zreszta tlumaczy umiarkowana milosc do spodni, gora wieje po plecach, dolem wieje nad skarpetka, fuj.
            A juz najbardziej fuj bylo dostawanie ochrzanu, ze kolega, z ktorym sie bilam, przejechal golymi plecami po czyms tam czy nazbieral sniegu do gaci. Nie moja wina, ze glupek nie umie sie ubrac, a potem jeszcze rwie sie do bojki.
            • kropkacom Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:28
              Ostatnie zdanie wymiata big_grin
            • vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:35
              I jak nie kochać za ostatnie zdanie?! big_grin
        • kj-78 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:56
          >I zawsze było mi żal dzieci które widywałam w małpich gajach czy na przedszkolnych zajęciach odziane >w rajtuzy zamiast spodni, z krokiem wiszącym w kolanach, często jeszcze z bluzeczką wsadzoną w te >nieszczęsnego rajtuzy...

          Coz, moja corka kocha rajstopy miloscia wielka i zjezdzanie z pupy zupelnie jej nie przeszkadza. Chodzi prawie wylacznie w rajstopach i sukienkach, nawet pod kombinezon. I tak, czesto odbieram ja z przedszkola (ma 5,5 roku) z krokiem w kolanach, czego ona nawet nie zauwaza. Za to nie cierpi spodni (mamy w domu jedne) i guzikow (NICZEGO chocby z jednym malym guziczkiem nie zalozy). Nie chce, nie zmuszam.

          Wiec moze czesc tych dzieci w malpim gaju tak dobrowolnie...
        • agni71 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 23:14
          ha ha, przypomniałam sobie swoje traumy rajstopkowe z dzieciństwa.

          Też ich nie cierpiałam, bo nie dość, że zjeżdżały, to jeszcze "gryzły" niemiłosiernie

          A moje dzieci, w wieku przedszkolnym lubiły rajstopki, a ja się jak głupia dopytywałam, czy aby na pewno im wygodnie, czy nie gryzą wink

          Baaardzo rzadko nosze rajstopy jako dorosła, pod spodniami to prawie nigdy

          Druga moja trauma to brzydkie ubrania i zimne, przemakające buty zimowe, dlatego lubuje się w kupowaniu ładnych, ciepłych i wygodnych ubrań moim dzieciom
      • dzoaann Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:39
        Oooo... rajstopy to tez moja trauma. Tylko mnie bardziej nogi od nich swedzialy. W sxkole siedzialam i drapalam sie dlugopisem tak mocno, ze uda mialam cale porysowane. W ogole dochodze do wniosku, ze mialam i mam czesciowo wciaz, jakas nadwrazliwosc dotykowa. Mnostwo ciuchow mnie drapie, a taki kaszmir na przyklad to koszmar.
    • lafiorka2 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:16
      kurde nie mam żadnej.To chyba dobrze.
    • mid.week Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:27
      Jestem beztraumowa. Ciekawe co powie kiedyś moja córka wink
      • magda.tyl Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 18:46
        Och jak ja nienawidziłam rajstop, pamiętam białe, takie jakieś sztuczne, nierozciągliwe, aż mi w zębach do tej pory zgrzyta... Jakaś to trauma była, bo nigdy nie noszę rajstop pod spodnie choćby nie wiem jakie mrozy były.
        Moje chłopaki za niemowlęctwa mieli rajstopki, teraz noszą kalesony pod spodniami od wielkiego mrozu i to tylko na wyjścia spacerowe, do szkoły jak jest bardzo zimno (-10 i zimniej) to na dżinsy wkładają spodnie jak od kombinezonu ale bez szelek albo spodnie z polaru. W szatni myk i zdjęte, a tyłek przez drogę nie zmarznie.
        Jeszcze pamiętam z dzieciństwa tak około 4-5 lat - miałam biało-zieloną czapkę z pomponem, też była sztuczna, jak ja zakładałam to aż ciarki przechodziły, w rękach jakoś tak zgrzytała.
    • memphis90 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 19:13
      Pozwolę im jeździć samodzielnie na wakacje jak będą pełnoletnie, a nie dopiero po ślubie big_grin
    • dlania Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 19:17
      Obowiazkowe wyjazdy na działkę w celu pielenia czy zbierania porzeczek itd.
      Wybuchajacy junkers. Do dziś sie bije swojego, choć to już zupełnie inna generacjasmile
      • gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 19:37
        Aaa... Palący się junkers, wszędzie płomienie, br... Płonął co najmniej kilka razy przy zapalaniu, ogień zajmował przez moment całą górę junkersa, ale nigdy się nie sfajczył.
        • memphis90 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:17
          U nas się raz zapalił, takim zielonym płomieniem. Byłam nastolatką i leżałam sobie w wannie. Nie wiem, co było większą traumą- ten płomień, czy fakt, że ojciec wpadł do łazienki, żeby gasić big_grin
          • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 23:13
            memphis90 napisała:

            > U nas się raz zapalił, takim zielonym płomieniem. Byłam nastolatką i leżałam so
            > bie w wannie. Nie wiem, co było większą traumą- ten płomień, czy fakt, że ojcie
            > c wpadł do łazienki, żeby gasić big_grin
            Uuuu big_grin
    • sea.sea Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:20
      Czarne porzeczki. Dziadkowie mieli tego całe mnóstwo. Zbijało się to z gałęzi taką pałą do skrzynki i trzeba było to potem umyć i obrać z ogonków. Urywanie tych pieprzonych szypułek zajmowało całe dnie, albowiem babcia namiętnie przerabiała to na soki. Dziadek - główny odbiorca soków - setki razy powtarzał, że jak dla niego to może iść do sokownika z szypułkami. Ale babcia się upierała, że jak nie urwiemy tych szypułek, to on jej potem powie, że jest złą gospodynią. Pół wakacji zawsze mi schodziło na te cholerne porzeczki... i jeszcze żeby to choć smaczne było uncertain

      Oraz pranie. Również u dziadków. Latem pralkę się wynosiło na zewnątrz, ustawiało trzy balie z wodą i to wyprane się płukało w baliach a potem wieszało. Czemu się płukało w baliach, a nie pralką - do dziś nie rozumiem. Coś to miało wspólnego z oszczędnością. Co ciekawe, babcia namiętnie oszczędzała na takich właśnie irracjonalnych pierdołach, dzięki którym zyskiwała może z 20zł miesięcznie, ale za to cała reszta otoczenia miała znacznie obniżony komfort życiowy. Żal mam, bo obydwoje z dziadkiem mieli naprawdę spore emerytury i w ogóle nie musieliby tak nerwowo oszczędzać, a już na pewno niekoniecznie na wodzie uncertain
      • annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:27
        A to taka normalna pralke sie na zewnatrz targalo czy Frania to byla?
        • sea.sea Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:33
          Na początku, dawno temu, to Frania, więc niedziwne, że trzeba było potem wyjąć i wypłukać. Ale potem już nie mieli Frani, tylko jakąś inną...
        • srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 02:16
          kiedyś Frania była normalną pralką.
          Oszczędzało się zapewne na prądzie.
      • zolla78 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:06
        Moja babcia miała tych porzeczek haktary. Kilka tygodni wakacji było przekichane, bo wszyscy dorośli na porzeczkach, wieczne pretensje, że starsze dzieci (w tym ja) nie chcą zbierać albo mniejszymi dziećmi się zjamować. Ponieważ wszędzie było na tej wsi daleko, zatem oznaczało to też kilka tygodni kiszenia się w jednym domu i na jednym podwórku, bo nie miał kto zaprowadzić do koleżanki, lasu, nie mówiąc o pojechaniu na lody czy nad rzekę itp.
    • mdro Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:35
      Moja mama miała traumę z dzieciństwa - wmuszano w nią znienawidzone zupy mleczne. W związku z powyższym na swoją ulubioną potrawę śniadaniową, jak owsianka czy kasza manna mogłam liczyć tylko w przedszkolu albo na koloniach... Czy to się liczy za traumę?
      • czarna_kita Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:42
        Sąsiedzi mieli gęsi... Luzem tongue_out to moja jedyna trauma tongue_out
        • panidemonka Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:07
          czarna_kita napisał(a):

          > Sąsiedzi mieli gęsi... Luzem tongue_out to moja jedyna trauma tongue_out

          Też o tym pisałam smile
      • zonkidlo Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:52
        Moja miała traumę szpinakową. Parę lat patrzyła z niedowierzaniem, że ja, jej córka, którą uchroniła przed potwornym szpinakiem nie podając go NIGDY, wcinam (już jako dorosła) tę zielonkę aż mi się uszy trzęsąwink W końcu spróbowała. I też już lubi. Bo to, co jej siłą wciskano w dzieciństwie, to była ohydna szpinakowa breja bez przypraw.
    • heca7 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:42
      I jeszcze sobie przypomniałam. Pranie skarpetek. Nie wiem czemu moja matka upierała się abym prała swoje skarpetki ręcznie. Ciągle mi wytykała, że inne koleżanki mają idealnie czyste skarpetki a ja swoich nie umiem tak doprać uncertain Jak tylko znalazła jakąś przemyconą parę to była awantura. Oczywiście koleżanki prały w pralkach. Myślałam, że chodzi jej o zużycie pralki ale ojciec i brat swoje hurtowo prali właśnie w pralce. I jakoś się wtedy nie niszczyła.
      Od wyprowadzki nie uprałam żadnej pary w rękach.
    • sea.sea Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 20:48
      I jeszcze:
      w sobotę trzeba było wstać rano (najpóźniej 9:30), żeby sprzątać
      w niedzielę trzeba było wstać rano (najpóźniej 9:30), żeby iść na 11tą do kościoła
      Człowiek nie miał szans się wyspać choć raz, chyba że umierał na zapalenie oskrzeli.

      Skutek: do kościoła nie chodzę w ogóle i nie pójdę za nic (nie tylko dlatego, że trzeba było wstawać, ale się to znacznie przyczyniło). W weekendy gniję w łóżku minimum do południa (no chyba że lato i piękna pogoda, to wstaję wcześniej, bo dnia szkoda). I z upodobaniem sprzątam w niedzielne popołudnia.
    • viridiana73 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:08
      1. "Włóż kapcie!" Do dziś nie mam ani jednej pary. Chodzę boso lub w skarpetkach.
      2. Mleko z kożuchem i tłuste mięso w przedszkolu+ zmuszanie do spożycia tegoż. Dziś kakao itp. cedzę przez sitko a tłuste ze schabu odkrawam co do kawałeczka.
      3. Hicior mojego taty: "Jak będziesz codziennie włosy myła to ci wypadną. Zobaczysz, będziesz łysa!" Najlepsze, że ostatnio znów pojechał mi tym tekstem, a ja uświadomiłam mu, iż powtarza mi to od prawie 30 lat i gdybym miała wyłysieć, to już by to nastąpiło. Ojciec na te słowa się zwiesił i długo przetwarzał dane...
      • lucadimontezemolo Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:21
        nie siadaj na betonie bo wikla złapiesz
        • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 23:19
          To akurat dobra rada. Założe się że moje dziewczyny będą miały traume z tego powodu bo wciąż im powtarzam by nie siedziały na betonie, albo zimnych hustawkach, ławkach itp, ale ja przewrażliwiona jestem bo młodsza co rusz dostaje infekcji dróg moczowych, ot tak ni z gruszki ni z pietruszki, np dziś znów przyszła że ja boli jak kończy siusiu robić, wiec znów leczenie, a poprzednie było miesiąc temu.
          • monique_alt Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 10:39
            Ale jesteś świadoma że infekcji dróg moczowych dostaje się od bakterii a nie od zimna? I być może Twoje dziecko ma taką budowę że ma blisko odbytu ujście cewki moczowej i choćby nie wiem co robiła to i tak te infekcje mieć bedzie? Bardziej trzeba zadbać o higienę (właściwy kierunek wycierania, być może bidet po każdym pobycie w toalecie) a nie siadanie na betobnie. jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Natomiast prawdą jest że jak już jest infekcja dróg moczowych to zimno nasila objawy (bardziej boli). Ale w żaden sposób nie powoduje tych infekcji.

            Ja całe życie chodze beż podkoszulek, ciepłych gaci itp i nigdy nie miałam infekcji dróg moczowych. Moja mama ma je notorycznie chociaż ma schizę na punkcie ciepłych gaciochów.
            • angeka2 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:42
              Ja zawsze mam problem z pęcherzem, gdy pójdę boso do łazienki i pochodzę po kafelkach. Albo do kuchni.
              • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 22:40
                Bo to nie chodzi o beton jako beton tylko ogólnie wychłodzenie stóp, okolic intymnych i osłabiona odporność plus skłonności np nietypowa budowa tzn bardzo krótka cewka moczowa (zwłaszcza małe dziewczynki są narazone bo u nich rozwojowo cewka jest krotka), nieprawidłowosci w budowie moczowodów (np zdwojony), nieprawidłowe funkcjonowanie zastawek w moczowodach (wystepuje jako refluks) i inne, które powodują że namnażanie bakterii (najczęściej E. Coli, bytujacych w odbycie) jest ułatwione.
            • agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 22:25
              Oczywiscie że wiem, bo własnie specyficzna budowa jest źródłem problemów mojej córki, tym niemniej zauważyłam też tą prawidłowość, ze jak cie podwieje, albo zmarzniesz siedząc na zimnym betonie to efektem bywa ciągłe parcie na pęcherz zwane przeziebieniem pecherza, a jak już i tak z racji słabej odpornosci ma z tej strony ciągłe problemy to wole unikac choć siadania na zimnym, bo nie pomaga..
      • delecta Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 22:02
        viridiana73 napisał(a):
        Ojciec na te słowa się zwiesił i długo przetwarzał dane
        Cudne, z przyjemnością będę rozpowszechniaćsmile
      • srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 02:03
        30 lat temu szampony nie były przystosowane do codziennego mycia włosów. Nie wszyscy mieli bieżącą ciepłą wodę, część miała chociażby owe straszne junkersy, część bojlery, część musiała wodę grzać na kuchni. Nie wszyscy mieli centralne, w wielu mieszkaniach bywało zimniej, niż dziś, toteż suszenie włosów, nawet przy użyciu suszarki, było kłopotliwe. Stąd cenione były szampony zapobiegające przetłuszczaniu się włosów.
        30 lat temu byłam już dorosła. Mycia włosów nigdy nie lubiłam. Dzisiaj czynię to częściej, niż 30 lat temu, ale jestem szczęśliwa, jeśli uda mi się przetrwać 2 dni. Twój Ojciec po prostu zatrzymał się na innej epoce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka