Śmierć siłami natury

30.01.15, 08:03
37-letnia kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży zgłosiła się do Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka w Zabrzu. Badania wykazały, że kobieta od kilkunastu dni nosi martwe dziecko. Lekarze zalecili poród siłami natury. (...) W trakcie porodu nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia i obfite krwawienie z dróg rodnych matki. - Operacja ratowania życia pacjentce była niezwykle trudna, trwała wiele godzin. Dzięki postępowaniu chirurgicznemu, przetoczeniu ponad 20 jednostek krwi i podaniu NovoSevenu udało się zatrzymać krwotok. Stan pacjentki jest ciężki, ale stabilny - informuje rzeczniczka.
I teraz nurtuje mnie pytanie: dlaczego nie ma przeciwwskazań? Bo dla lekarzy kobieta tylko przeszkadza.
„Poród przez cesarskie cięcie to operacja, którą wykonuje się w celu szybkiego zakończenia ciąży oraz urodzenia dziecka. W przypadku martwego płodu ten pośpiech nie jest konieczny” – tłumaczy dr Medard Lech.” Oczywiście kobieta to intruz a nie pacjent. Dlatego musi przeżywać to - Kasia tuż po ślubie zaszła w ciążę. Z mężem byli najszczęśliwszą parą na świecie. Dziewczyna czuła się rewelacyjnie, wyniki badań był idealne. Nie dokuczały jej mdłości, bóle pleców. Aktywnie spędzała czas. W 21 t.c dowiedziała się, że pod swoim sercem nosi córeczkę. Maleństwo rozwijało się prawidłowo, wszystkie wizyty u ginekologa były radosnym doświadczeniem. Razem z mężem wybrali imię. Michalinka jeszcze przed narodzinami była ukochaną córeczką tatusia. W 35 tygodniu Kasia trafiła do szpitala ze skurczami. Podano jej jednak środki wyciszające, podłączono KTG by skontrolować tętno Michalinki i wypuszczono do domu. Skurcze ustały. Tydzień później Kasia zaniepokojona małą aktywnością córeczki trafiła znów na izbę przyjęć. Przyjęcie, KTG – położna nie potrafiła znaleźć tętna, nic nie mówiąc pobiegła po lekarza, ten wykonał USG – brak czynności serca płodu……Szok. Niedowierzanie. Rozpacz. Kasia nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Przecież jeszcze dwa dni temu Michalinka bezlitośnie kopała ją w prawe żebro….Koszmar miał się jednak dopiero zacząć. Kasia trafiła na porodówkę, podłączono jej kroplówkę i kazano czekać. Na pytanie „Co teraz będzie?” lekarz odpowiedział jej „Zaczną się skurcze i będzie Pani rodzić” „Tak po prostu?”, „Tak jak każda kobieta rodzi dziecko, nic w tym dziwnego”.

Kasia była przerażona, poród trwał 12,5h. Rozwarcie postępowało bardzo wolno, za wcześnie przebito wody płodowe co spotęgowało odczuwanie skurczy. Cierpiała. Fizycznie i psychicznie. Mąż zapytał czy Kasia mogłaby mieć zrobione cesarskie cięcie, że to dla niej zbyt bolesne doświadczenie. „Nie, ponieważ nie ma ku temu wskazań”

Końcowe pół godziny to najgorsze czego Kasia doświadczyła w życiu. Na sali panowała absolutna cisza. Nawet ona podczas skurczy nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Co jakiś czas do sali zaglądał lekarz z pytaniem „Długo jeszcze?” a położna odpowiadała „Jeszcze chwila i kończymy” Gdy nadeszły skurcze parte Kasia nie miała już siły, była wyczerpana porodem, płaczem i bólem. Położna krzyczała „Przyj mama, przyj!” Mama? Kiedy Michalinka przyszła na świat, lekarz oznajmił „Macie Państwo córkę, nie żyła prawdopodobnie od dwóch dni” odciął pępowinę, oddał dziecko położnej i wyszedł. Położna z Michalinką też wyszła. Kasia z mężem zostali sami. Płakali. Po chwili przyszła położna ze słowami „Nie płacz mama, urodzisz jeszcze łożysko i będzie po wszystkim”. Potem zabrali Kasię na zabiegowy by zszyć nacięte krocze. Mimo rzekomego znieczulenia czuła wszystko…..Kiedy trafiła na położnictwo leżała z dziewczyną, która tuliła w ramionach synka. Cierpiała katusze. Cały czas słyszała płacz dzieci z sali porodowej a jeszcze po porodzie nikt jej tego nie oszczędził.

Z mężem pożegnali Michalinkę w zimnym, ciemnym pokoju. Nie mogli jej nawet przytulić. Leżała nagusieńka na zimnym blacie
    • mruwa9 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:10
      o ile wiem, nigdzie na swiecie nie praktykuje sie cc jako standardowego sposobu zakonczenia ciazy martwego plodu.
      CC jest bardziej obciazajace i ma znaczenie dla przyszlych planow prokreacyjnych kobiety.
      Shit happens.
      • antyk-acap Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:14
        Tak jak napisałem - kobieta to intruz a nie pacjent.
        • rosapulchra-0 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:35
          Nie intruz, znawco od siedmiu boleści, tylko dziewczyny piszą wyraźnie, że powszechna praktyka związana z możliwością kolejnego zajścia w ciążę bez ryzyka lub długiego czekania na zajście.
        • nadia000 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:36
          Bzdura. Robi się to właśnie dla dobra kobiety. Po porodzie naturalnym może szybko zajść w ciążę a to najlepsze lekarstwo w takiej sytuacji. Po cesarce musi czekać dwa lata. Ponadto cesarka ogranicza ilość ciąż. Może się zdarzyć ,że po takim martwym porodzie przez cesarkę kobieta będzie mogła urodzić już tylko jedno dziecko. Ot i cała filozofia.
          • arwena_11 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 20:55
            Ja po cc zaszłam w ciążę już po roku.
      • cosmetic.wipes Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:20
        > CC jest bardziej obciazajace i ma znaczenie dla przyszlych planow prokreacyjnyc
        > h kobiety.

        Trudno mi coś napisać o kwestiach medycznych, ale emocjonalnie "poród" SN w takiej sytuacji wydaje się być autentycznie traumatyczny, wręcz okrutny.
        • mruwa9 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:27
          ale daje mozliwosc szybkiego zajscia w ciaze i fizjologicznych porodow w przyszlosci, podczas gdy cc wrzuci kobiete juz na zawsze w grupe podwyzszonego ryzyka, czasem wrecz skaze kobiete na kolejne cc przy kolejnych porodach.
          martwemu plodowi cc nie pomoze, natomiast kobiecie moze zaszkodzic.
          Smierc dziecka zawsze jest tragedia i chyba najgorszym doswiadczeniem, jakiego mozna doswiadczyc, cc tego nie zmieni.
          Duzo moze natomiast zalezec od podejscia personelu i otoczenia rodzicow dobra opieka i wsparciem w trakcie (znieczulenie obowiazkowo) i po porodzie.
          • cosmetic.wipes Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:40
            > Smierc dziecka zawsze jest tragedia i chyba najgorszym doswiadczeniem, jakiego
            > mozna doswiadczyc, cc tego nie zmieni.

            Nie chodzi o zmianę, ale o skrócenie cierpienia. Nie mogę się wypowiadać na temat odczuć po smierci dziecka, bo na szczęscie nie mam tego rodzaju doświadczeń, ale zdaje mi się, że w takiej chwili szybkie zajście w kolejna ciążę nie jest dla większości kobiet priorytetem.
            Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby danie wyboru kobiecie.
            • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:45
              Czasem jest.
              Kobieta chce miec dziecko i wówczas im szybciej tym lepiej moze sobie poradzic po takich przejsciach(pisze z autopsji).
              • aneta-skarpeta Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 17:57
                Nikt nie mówi o robieniu cc z automatu. Chodzi o prawo wyboru tej kobiety. Bo ta kobieta przeszła koszmar i być może po tym wszystkim juz wcale nie będzie chciała mieć dzieci
                • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:04
                  I ona ma to wiedziec akurat wówczas, gdy dotyka ja ta tragedia? Ja bym w takim momencie nie umiala zdecydowac czy chce czy nie.I dobrze by było,abym miala szanse w razie czego miec dziecko szybko.
                  Co do prawa wyboru- bardzo mozliwe ze z medycznego punktu widzenia cesarka przy martwym płodzie jest niebezpieczniejsza- to lekarze sa od tego by decydowac,a nie kobieta ktora sie na tym nie zna.Po to sa procedury.
                  • aguar Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 20:37
                    Uważam, że to kobieta powinna decydować, bo to jej ciało, jej życie. Lekarze mogą wskazać za i przeciw.
          • lauren6 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 17:38
            Mruwa, czy może przez moment do głowy ci nie przyszło, że nie wszystkie kobiety to maszynki do rodzenia, które po śmierci jednego dziecka robia sobie kolejne na otarcie łez? Dla kogoś te 2 lata to przeszkoda, ala innego ookres żałoby.

            Kobieta w takiej sytuacji powinna mieć wybór jak rodzić. Po prostu.
            • mruwa9 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 17:54
              nie chodzi o traktowanie jak maszynki do rodzenia i zadne kolejne dziecko nie jest w stanie zastapic tego utraconego. Chodzi o to, co w dlugoczasowej perspektywie okazuje sie lepsze , bezpieczniejsze dla zdrowia fizycznego kobiety. Zdrowiem psychicznym rowniez trzeba sie aktywnie zajac, aby pomoc rodzicom po stracie przetrwac okres zaloby. Ale to nie cc jest rozwiazaniem.
              • aneta-skarpeta Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 17:59
                Znowu wszyscy wiedzą lepiej co dla tej kobiety jest lepsze. Ona nie ma nic do gadania. Straszne
                • franczii Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:29
                  Pomijajac wszystkie inne aspekty i skupiajac sie tylko na sposobie rodzenia to przede wszystkim lekarz powinien byl porozmawiac z ta kobieta i jej mezem i przygotowac ja wyjasniajac medyczne powody, dla ktorych powinna rodzic sn a nie przez cc. Mysle ze nawet gdyby nie dotarlo to do niej w danej chwili (co bardzo mozliwe) po takim porodzie juz oceniajac sytuacje na trzezwo i z perspektywy nie mialaby az takiej traumy bo zrozumialaby pobudki takiego wyboru. Rowniez maz mialby szanse to zrozumiec i wspierac zone nie nakrecajac jej poczucia krzywdy. Ale komunikacja jest niestety problemem wielu lekarzy. Pamietam dokladnie to poblazliwe traktowanie jakbym byla niepojetnym dzieckiem w polskim szpitalu.
              • ashraf Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 19:28
                Nie, to kobieta może zdecydować, czy ważniejsze jest dla niej zdrowie psychiczne, czy fizyczne. Jakoś w wielu krajach taka choćby tokofobia jest wskazaniem do cc... a mojej koleżance jakoś to parcie na sn martwych bliźniaków dobrze nie wyszło, skoro przy następnym dziecku miała cesarkę bez przyczyn medycznych.
          • yenna_m Re: Śmierć siłami natury 31.01.15, 21:54
            Oraz daje szansę na zrujnowanie zdrowia psychicznego do końca życia. Ale przeciez to tylko psychiatria a nie ginekologia...
        • stacie_o Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:29
          Mnie spytano. Czy wolę rodzić sn czy cc. CC jednak opóźnia moment zajścia w kolejną ciążę o około 2 lat, więc...Znaczy można wcześniej, ale wtedy każda kolejna ciążą jest ciążą bardzo wysokiego ryzyka ze względu na możliwość pęknięcia blizny na macicy.

          Nie ma tu dobrego rozwiązania.
          • wioskowy_glupek Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:37
            Strasznie przykro się to czyta ogromna trauma na pewno
          • rosapulchra-0 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:35
            Współczuję przeżyć.
      • pomidorpomidorowy Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:48
        tak na nfz to intruz , sytuacja dramatycznie zmienia sie podczas wizyt prywatnych. Mnie lekarka powiedziala ze zadem lekarz ktorego zna nie kazalby mi rodzic sn jesli bym nie chciala , ciaza ivf....chodzi o podejscie do matki. Gin sama powiedziala ze swojej córce tez robila cc, podobnie praktykuja inni lekarze wobec czlonków swojej rodziny, bo to bezpieczniejsze dla dziecka.Robi cc met migsav-lagh bez nacinania miesni. Dobry szpital w duzym miescie ze swietnymi lekarzami , nie partaczami.
        • pomidorpomidorowy Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:50
          Misgav-Ladach
        • stacie_o Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:57
          Nie przesadzajmy, poród cc to zawsze jest operacja, sn to natura. Gdyby cc było lepsze od sn to inne ssaki zamiast rodzić dołem masowo przegryzałyby sobie brzuchy. Problemem jest że przy sn nie ma odpowiedniego wsparcia dla ciężarnej.
          • gazeta_mi_placi Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 11:31
            Choroby to też natura więc po co nowoczesnymi metodami badasz swoją córkę, zamiast czekać co zrobi natura - czyli wyrośnie ze swoich dziwactw lub nie wyrośnie?
            • ichi51e Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 13:59
              alez metody ktorymi stacie bada swoje dziecko sa zupelnie normalne i naturalne - nie planuja przeciez hipnozy
              • stacie_o Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:04
                Ani nie otwieram jej czaszki by zobaczyć co ma w mózgu.
              • rossmary Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 17:57
                mowcie co chcecie ale komplikacji roznych po sn raczej wicej niz po cc...tyle ze pewnie w statystykach nikt nie ujawnia uszczerbku na zdrowiu przy porodzie sn...a potem sa plastyki krocza, nietrzymanie moczu etc przy cc planowym , nie ratujacym zycie bo wtedy z marszu jest problem to jakis margines ktorego statystyka nie bierze pod uwage
          • rossmary Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 17:58
            zastanawia mnie dlaczego jesli wskazaniem do cc moze byc strach przed sn , cc nie robi sie u kobiet z martwym plodem ...raczej optowalyby za cesarka
      • asia_i_p Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:56
        To prawda, ale kobieta w takiej sytuacji powinna mieć wsparcie psychologa i zdecydowanie nie leżeć na sali z kobietami, które szczęśliwie urodziły.
      • ashraf Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:22
        W krajach, gdzie nie traktuje sie poloznej jak mieso, bierze sie tez pod uwage jej zdanie. A plany prokreacyjne to plany kobiety i jej meza, a nie personelu medycznego. Moja kolezanka zostala wlasnie w taki sposob zmuszona do sn martwych dzieci, co skonczylo sie gleboka trauma i cc na zyczenie przy kolejnym porodzie (zywego dziecka). Obecnie jedno cc nie przekresla mozliwosci rodzenia sn przy kolejnych ciazach, za to trauma matki moze skutecznie odstraszyc ja od macierzynstwa w ogole. Czy tak trudno uszanowac wole kobiety i po prostu zapytac jak woli wydac na swiat swoje martwe dziecko?
        • azile.oli Re: oczywiście... 30.01.15, 10:33
          To prawda, że kobieta powinna decydować w takim wypadku o sposobie rozwiązania. Tyle, że jednak lekarze powinni im pewne rzeczy uświadomić, bo przecież na pewno rodzice byli w szoku.
          Owszem, można rodzić sn po cc. Ale po cc należy odczekać z zajściem w ciążę. W przypadku tej może nie być wiele czasu na to. Ma 37 lat. Owszem, może za 2-3 lata bezproblemowo zajść w ciążę, a może wejść w okres menopauzy. Mieli jej dowalać jeszcze takimi informacjami?
          Nie wiadomo też, jaka była przyczyna śmierci dziecka. Bez sensu komplikować kobiecie sytuację położniczą na przyszłość.
          W danym momencie ona zapewne wolałaby zasnąć i obudzić się po wszystkim. Gorzej, gdy potem by do niej dotarło, że na razie nie powinna ryzykować zachodzenia w ciążę.
          • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 10:36
            Po cc wystarczy odczekac rok, a mozna i wczesniej zajsc w ciaze - za zgoda lekarza. Zreszta nie upieram sie, ze to dla wszystkich najlepsze, ale ostateczna decyzje powinna podejmowac kobieta, po zapoznaniu sie ze wszystkimi za i przeciw.
            • annajustyna Re: oczywiście... 30.01.15, 10:39
              A po sn czasem mozna i juz po paru meisiacach...
              • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 10:52
                Owszem. Ale i tak niech decyduje kobieta.
                • gazeta_mi_placi Re: oczywiście... 30.01.15, 11:33
                  Masz rację, w takiej sytuacji kobieta powinna decydować czy woli CC czy jednak SN, ale napisz mi proszę ile za taki poród jaki miałaś (chwaliłaś że bardzo dobry) płaciłaś co miesięcznie w składkach na ubezpieczenie zdrowotne? W Polsce jest jak jest, ale składni zdrowotne są jedne z najniższych w Europie, leczyć się na takich samych prawach może bezrobotny zarejestrowany w Urzędzie Pracy albo pod pracującą za 1200 zł żonę itp.
                  • lily-evans01 Re: oczywiście... 30.01.15, 15:58
                    Ha! Ponoć szpitalom cesarki opłacają się bardziej, więc skoro sprowadzamy rzecz do kasy, to już w ogóle nie pojmuję problemu tongue_out.
                    • straszny.upal Re: oczywiście... 30.01.15, 20:50
                      Sie nie znam bo porod jeszcze przede mna ale na zdrowy rozum przeciez cesarka jest drozsza - zespol operujacy, anestezjolog, uzycie narzedzi, materialy, dluzszy pobyt. SN bez znieczulenia (a czesto sie kombinuje zeby nie podac nawet jak szpital deklaruje ZZO) nie kosztuje prawie nic poza opieka poloznej i zagladaniem lekarza, naciecie i szycie krocza, krotszy pobyt w szpitalu.
                      Obserwuje teraz wielki renesans SN, kobietom sie cmi ze to dla ich zdrowia a wiadomo, ze w tym kraju nie chodzi o dobro pacjentek tylko o kase. Trzeba ograniczyc cesarki bo sa za drogie. Tak ja to widze, chociaz moge sie mylic.
                      • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 21:39
                        Cc jest droższe, więc bardziej opłaca się szpitalowi, który dostaje za nie więcej kasy z nfz.
                      • ichi51e Re: oczywiście... 31.01.15, 11:44
                        Ale zauwaz ze sn trwa dluzej i sa babki od ktorych polizna nie odchodzi nawet na chwile - nie wiem ile trwa cc ale zapewne nie kilka- kolkanascie godzin nie mowiac o skomplikowanych porodach sn i tak konczacych sie cc.
                        • arwena_11 Re: oczywiście... 31.01.15, 11:54
                          Położna nie odchodzi od łóżka jak się jej prywatnie zapłaci. Jak jest z dyżuru to tylko co jakiś czas zagląda co się zmieniło.
                  • arwena_11 Re: oczywiście... 30.01.15, 21:12
                    W 2000 roku cc kosztowało mnie ( a raczej moich rodziców ) 2000 - w tym były 3-4 wizyty po porodzie, sala do porodu rodzinnego i anastezjolog, znieczulenie - poród w szpitalu państwowym.
                    W 2002 cc kosztowało więcej, bo 1500 za cc 500 za znieczulenie, 500 za salę do porodu rodzinnego ( upierali się że najpierw normalnie, mimo wskazać do cc - poprzednia cc niecałe 20 miesięcy wcześniej ). Był to oficjalny cennik na Madalińskiego
              • aguar Re: oczywiście... 30.01.15, 20:41
                annajustyna napisała:

                > A po sn czasem mozna i juz po paru meisiacach...

                Ale ciąża to jest obciążenie dla organizmu, może lepiej właśnie dać ten rok czasu, aby doszła do siebie fizycznie i psychicznie, przeżyła żałobę itd.
            • azile.oli Re: oczywiście... 30.01.15, 10:43
              Można zajść wcześniej, ale osobiście nie polecam, praktykowałam, cudem przeżyłam ja i syn.
              Dla kobiety po stracie lepiej nie ryzykować kolejnego niepowodzenia i z reguły zaleca się odczekanie 2 lat.
              Owszem, decyzja powinna należeć do kobiety.
              • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 10:52
                Odczekania 2 lat nie praktykuje sie juz poza nielicznymi przypadkami (np. ciecia pionowego). W zupelnosci wystarcza rok, kolejne lata nic nie zmieniaja w szansach na powodzenie ciazy.
                • azile.oli Re: oczywiście... 30.01.15, 11:03
                  Zależy, jaka jest blizna. Ale tak, czy owak gdyby się udało zajść w ciążę po roku, to raczej kolejne cc, nie warto ryzykować sn. To jednak najmniejszy problem.
                  • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 11:10
                    Azile, mialam cc i rozmawialam na ten temat z niejednym lekarzem, tu i w Polsce. Zalecenia sa jasne: trzeba odczekac rok z zajsciem w ciaze. I wcale nie trzeba miec kolejnego cc, jezeli nie powtorza sie wskazania do pierwszego, jak najbardziej mozna probowac sn.
                    • annajustyna Re: oczywiście... 30.01.15, 11:23
                      Sama znam pare dziewczyt, ktore po cesarce rodzily sn.
                      • gazeta_mi_placi Re: oczywiście... 30.01.15, 11:34
                        Bez sensu - i blizna na brzuchu i rozciągnięta pochwa.
                        • kremka2014 Re: oczywiście... 30.01.15, 13:56
                          No w końcu Gazetko coś mundrego wymóżdżyłeś. Popieram w 100%. Mialam pierwsze cc i drugie dziecko tez urodzili się przez cc, tak wybrałam.
                    • azile.oli Re: oczywiście... 30.01.15, 11:27
                      Wszystko zależy od sytuacji i owszem, próbować sn można, jeśli się chce.
                      Jednak tak, jak pisałam - akurat sposób rozwiązania kolejnej ciąży , to w przypadku tej pani najmniejszy problem. Nie demonizuję cc, sama miałam 2 razy. Ten drugi raz za szybko była ta ciąża, ale ostatecznie wyszłam z tego obronną ręką.
                      Rozumiem jednak, że w przypadku niemłodej pacjentki, która dzieci nie ma, a zapewne chce je mieć lekarze zdecydowali, żeby nie obciążać jej cc. Po prostu nigdy nie wiadomo, jak się zakończy kolejna ciąża, czy powodzeniem, czy znowu coś wyskoczy. A bywają sytuacje, gdy cc zrobić trzeba, a dziecko rodzi się martwe. I wtedy to już pacjentka niemłoda, po 2 cc, bez dziecka, która ma przed sobą kolejne próby.
                      Nie było konieczności, nie zrobili cc. Powinni zapytać i uwzględnić wolę pacjentki, tu się zgadzam. Błędu w sztuce medycznej tu nie widzę - z punktu widzenia fizycznego tak było raczej dla kobiety lepiej. Ale psychika też się liczy i jeśli chciała , to powinni jej to cc zrobić.
                      • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 11:36
                        Wg mnie bledem w sztuce jest branie pod uwage tylko ciala i pomijanie psychiki i wolnej woli pacjentki. Szczegolnie w tak dramatycznych sytuacjach. Patrzac w tych kategoriach rowniez "nie ma bledu", jesli kaze sie rodzic sn kobiecie, ktora stracila poprzednie dziecko podczas powiklanego porodu sn i ma traume. Ale to tylko moje zdanie smile
            • ichi51e Re: oczywiście... 30.01.15, 14:03
              ale to nie zgoda lekarza jest potrzebna tylko lekarz musi stwierdzic ze organizm jest w stanie ta ciaze uniesc bez szwanku dla wszystkich. tu nie chodzi o pozwolenie na litosc boska...
              • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 14:05
                Sugerujesz, ze po cc organizm juz nie uniesie ciazy?
                • ichi51e Re: oczywiście... 30.01.15, 14:08
                  Raczej chodzi mi o korekcje zdania "mozna rodzic juz po roku jesli lekarz wyrazi zgode"
                  • ashraf Re: oczywiście... 30.01.15, 14:11
                    Teraz sie czepiasz, wiadomo, ze chodzi o zgode w sensie stwierdzenia, ze nie ma przeciwskazan medycznych.
        • ichi51e Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:01
          poloznicy big_grin
      • kol.3 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:19
        Co za bzdury.
    • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:56
      To bardzo trudne doswiadczenie.
      Zycie jednak i z takich sie sklada.
      Ze względu na kolejne ciąze jednak lepiej sn.
    • beauty_agadir Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:56
      Podejście personelu uważam za skandaliczne ale zrozumcie cesarka może jest bezpieczniejsza dla dziecka ale to dziecko już nie żyło. A dla matki to zagrożenie i możliwość powikłań przy kolejnej ciąży. Dlatego zawsze radzi się poród SN, by dać kobietom szybką szansę na kolejną ciążę.Choć można było wykazać więcej zrozumienia i pomoc tej pani przejść ta traume.
    • jowita771 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:57
      Chyba nie powinieneś się wypowiadać, bo guzik wiesz w temacie. Lekarze nie robią tego, żeby pacjentce dołożyć, tylko, żeby miała łatwiej w przyszłości, chodzi o kolejne ciąże. Cesarek nie można zrobić nieskończenie wiele.
      A to, że położna zwracała się per "mama" to pewnie dlatego, że tak się zwracają do pań, które urodziły żywe dzieci. Gdyby robiła różnice, to znalazłaby się pani, która czułaby się urażona, że traktują ją jak jakiś dziwny twór, a nie matkę, który to zarzut zresztą się pojawia w relacjach innych kobiet. Prawda jest taka, że w tak ciężkiej sytuacji ból może spowodować cokolwiek, położna nie jest w stanie przewidzieć.
      • asia_i_p Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 09:03
        Pacjentka nie jest świadkiem, jak położna zwraca się do innych pacjentek, forma "pani" byłaby najbezpieczniejsza.
        To, że Sn jest w takiej sytuacji wskazane z przyczyn medycznych nie oznacza, że to przebiegło jak należy - nie było wizyty psychologa, nie było żadnego wsparcia ani wrażliwości na to, co przeżywała ta kobieta.
        • ichi51e Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:09
          Mnie wkurzalo to "mama przyj a dziecko cale" takie zwracanie sie jest chamskie
          • ichi51e Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:10
            Cudzyslow zle mi wszedl - "przyj mama przyj"
          • franczii Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:31
            Mnie tez wkurza to zwracanie sie do mnie per mama przez personel. U mnie w czasie porodu sie tak nie zwracaly ale niektore polozne noworodkowe, te starsze, owszem i nie rozumiem tego zwyczaju. Mama to ja jestem dla moich dzieci .
            • aneta-skarpeta Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:05
              Mnie by też to wykazało. Mi pasowało per pani lub po imieniu.
      • lafiorka2 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 09:20
        jowita771 napisał:

        > Chyba nie powinieneś się wypowiadać, bo guzik wiesz w temacie. Lekarze nie robi
        > ą tego, żeby pacjentce dołożyć, tylko, żeby miała łatwiej w przyszłości, chodzi
        > o kolejne ciąże. Cesarek nie można zrobić nieskończenie wiele.
        > A to, że położna zwracała się per "mama" to pewnie dlatego, że tak się zwracają
        > do pań, które urodziły żywe dzieci. Gdyby robiła różnice, to znalazłaby się pa
        > ni, która czułaby się urażona, że traktują ją jak jakiś dziwny twór, a nie matk
        > ę, który to zarzut zresztą się pojawia w relacjach innych kobiet. Prawda jest t
        > aka, że w tak ciężkiej sytuacji ból może spowodować cokolwiek, położna nie jest
        > w stanie przewidzieć.


        jesteś bardzo wyrozumiała widzę pod tym względem...Położna?
        • jowita771 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 09:27
          Tyle mam wspólnego z położnictwem, że dwa razy rodziłam.
          Ale czytałam nie raz to, co piszą panie po urodzeniu martwego dziecka albo po poronieniu i nie jednej było przykro, że pracownicy nie uważali jej za matkę. Myślę, że ta położna nie chciała zrobić przykrości, tylko wręcz przeciwnie.
          A co do samego porodu siłami natury w tym wypadku - cesarka to większe prawdopodobieństwo powikłań w przyszłości, gdyby pani miała problemy przy następnych ciążach, to mogłoby być jeszcze gorzej. W opisanej sytuacji złe było to, że pacjentka nie miała zapewnionej opieki psychologa i to, że nie miała zapewnionej izolatki po porodzie.
          • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:53
            pacje
            > ntka nie miała zapewnionej opieki psychologa i to, że nie miała zapewnionej izo
            > latki po porodzie.

            Ale to jest norma w polskich szpitalach.Jaki psycholog,jaka izolatka?? Nie ma na to kasy i nie ma warunkow.

            Gdy lezalam na poporodówce- z kobietami, które urodziły szczesliwie i wysłuchiwalam ich rozmów o dzieciach-czulam sie po prostu strasznie.Co ja tam w ogole robilam? I jeszcze pigula, która głupie sie mnie pyta- a czemu pani płacze? Noz kurna, to chyba oczywiste.Personelowi jest trudno zachowac sie w takich sytuacjach,najchetniej omijalyby szerokim łukiem,wiele z nich nie ma po prostu umiejetnosci,wiedzy jak sie zachowywac.Pewnie szkolen nie maja.Ale trafiaja sie jednostki empatyczne i szczerze zainteresowane losem takich połoznic.Tylko trzeba miec szczescie i trafic.
            • maslova Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 11:42
              > Ale to jest norma w polskich szpitalach.Jaki psycholog,jaka izolatka?? Nie ma na to kasy i nie ma warunkow.

              Zawsze może liczyć na wsparcie księdza, na to żadnemu szpitalowi nie szkoda pieniędzy.
              • annajustyna Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 13:50
                A kapelan szpitalny to nie robi za darmo?
                • jowita771 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:21
                  > A kapelan szpitalny to nie robi za darmo?

                  Buahaha!!
                • maslova Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:52
                  Proszę, powiedz, że to był żart...
                  • annajustyna Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 22:12
                    Ja naprawde tak myslalam sad.
              • sanciasancia Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 22:04
                Rozmawialam kiedys z ksiedzem o stracie mojego dziecka. Pomogl wylacznie na niskie cisnienie.
                Nie kazdy jest katolikiem. Ksieza raczej nie maja wyksztalcenia psychologicznego. Szpital
                Powinien miec na stanie psychologa I zapewnic opieke psychologiczna pacjentkom.
    • wuika Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 08:58
      Leżałam w szpitalu z babką, która naturalnie rodziła bliźniaki, które umarły chwilę przed wizytą lekarską (jeden w trakcie - na początku badania miał jeszcze tętno, potem już nie). I też było pieprzenie o dobru pacjentki, że szybciej zajdzie w ciążę i w ogóle. Poród wywoływali prawie tydzień (tydzień na oksytocynie i skurczach, które nie robiły żadnego rozwarcia). Po czym się okazało, że i tak operacja była konieczna, bo po takiej dawce wszystkiego szyjka się zasklepiła za szybko i nie urodziła wszystkiego, co miała urodzić. Masakra jakaś.
    • straszny.upal Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 09:08
      Kurde, nie powinnam tego czytać... ale czytałam już wczoraj, w wiadomościach na gazecie. Strasznie żal tych ludzi... tej kobiety zwłaszcza, bo jeszcze oprócz całego bólu psychicznego musiała się fizycznie nacierpieć sad
    • azile.oli Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:09
      Wydaje mi się, że w takiej sytuacji wolałabym cc, bo sam poród sn jest traumatyczny, gdy czeka się na urodzenie martwego dziecka.
      Ale w tym określonym wypadku - pomyślcie - to było pierwsze dziecko tej pani, a ma ona już 37 lat. Po cesarce powinno się odczekać trochę z następną ciążą, zatem miałaby czekać do 40 ?
      To nie jest dobry wiek na pierwsze dziecko, biorąc pod uwagę, że nie wiemy, jaka była przyczyna wewnątrzmacicznej śmierci dziecka.
      Co do reszty - zgadzam się, powinien być psycholog, rodzice powinni mieć możliwość godnego pożegnania dziecka i oczywiście jest skandalem położenie pani na sali wraz z matkami i ich noworodkami.
      • stacie_o Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:13
        Właśnie, ja wybrałam sn, choć byłam i jestem sporo młodsza. U mnie byl psycholog i sala jedynka. Choć obok dzieci płakały, na korytarzach mijało się tatusiów z balonikami its a boy, też było ciężko. Po dwóch dniach zabrałam się do domu.
        • lafiorka2 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 11:30
          no ja byłabym nie fair gdybym nie napisała, że dostałam osobną sale...Była 4 os,ale leżałam tam sama.Panie siedziały dosłownie "za drzwiami",miałam psychologa,mąż mógł siedzieć ze mną do późna a i jak poprosiłam czy przyjaciółka może przyjść nawet o 21 to nie było problemu...
          Tu nie mogę zaprzeczyć.Tylko czy to nie jest to,że trafiłam na LUDZI???
          • giba116 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 21:11
            Pewnie po czesci jest to kwestia podejscia personelu ale chyba nie zawsze. Lezalam na patologii ciazy z corka. W trakcie ktg slyszalam jak w dyzurce polozne same byly zniesmaczone i zle, ze musza klasc kobiety z trwajacym poronieniem na sali z dziewczynami, ktorym po kilka razy dziennie wysluchuje sie tony serca plodu ale fizycznie nie mialy gdzie polozyc takich pacjentek. Brak miejsc na oddziale, sale wieloosobowe, brak odpowiednich warunkow... tutaj tez trzeba szukac przyczyn takich sytuacji.
    • annajustyna Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:24
      Dlaczego nie pozwolono jej przytulic Michalinki? Opatulic chocby pieluszkami? Dlaczego lezala na oddziale z matkami zywych dzieci?!
      • azile.oli Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:35
        I to jest właśnie karygodne i nieludzkie. Natomiast nie czepiałabym się samego sposobu zakończenia ciąży.
      • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:56
        Lezala, bo szpital nie dysponuje duza iloscia izolatek.Widocznie byla zajeta.Macie wyobrazenie o tym,jakie w szpitalach sa warunki?
        • annajustyna Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 10:57
          No to powinno sie too zmienic. Jest akcja "Rodzic po ludzku", to niech bedzie tez "Strata dziecka po ludzku"...
          • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:04
            Oczywiscie, ze powinno.Tak jak w takim szpitalu powinny byc komfortowe warunki dla rodziców poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,17330248.html#MTstream.
            Ale na dzis jest jak jest.
            Gdy rodzilam 2 lata temu w duzym szpitalu we Wrocławiu widzialam jak rzeczywitosc wyglada.Nie ma kasy nawet na nowe materace, obolały czlowiek spi jak na desce.
            Warunki lokalowe sa jakie sa, nikt nagle nie wygospodaruje nowych sal na izolatki.
        • paskudek1 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 11:05
          Dawno dawno temu zdaje się Chińczycy albo Japończycy wynaleźli takie cudo - nazywa się parawan. Jak nie ma wolnych izolatek to może chociaż to cudo techniki wykorzystać? A prawda trzeba by było POMYŚLEĆ co nie?
          • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:00
            A co ci da parawan? Dzwiekoszczelny musialby byc.
            • paskudek1 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:53
              Daje choć trochę intymności, oddziela od pozostałych ludzi. No ale żeby to zrozumieć trzeba mieć trochę empatii
              • lola211 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 16:20
                Wlasnie dlatego, ze ten problem mnie dotknal wiem, ze parawan nic nie da.
          • antychreza Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 16:26
            Na ginekologii CMUJ są tak małe sale, że ten parawan to sobie można koło bioder owinąć, a nie rozłożyć, szczególnie jak na sali stoją kuwetki z dziećmi. Nie, nie można dać mniej łóżek do sali. Gdyby dali mniej, to musieliby odsyłać pacjentki. I tak odsyłają, w dzień kiedy zgłosiłam się do szpitala, przyjmowali tylko patologiczne ciąże.
        • azile.oli Re: mamy świadomość... 30.01.15, 11:09
          Wiem, jakie warunki są w szpitalach. Tam, gdzie rodziłam kobiety , które urodziły martwe dziecko trafiały na ginekologię, nie na położnictwo.
          W dodatku nigdy nie na salę, gdzie leżały np kobiety we wczesnej ciąży na podtrzymaniu, a pacjentki po zabiegach ginekologicznych.
          Da się, jak się chce. Nie musi być izolatka.
          • lola211 Re: mamy świadomość... 30.01.15, 15:01
            W niektórych sie da, ale nie wszedzie.W szpitalach,gdzie jest duze obłozenie- ciezko.
          • una_mujer Re: mamy świadomość... 30.01.15, 16:09
            No dokładnie, jak poroniłam, trafiłam na oddział ginekologiczny (inna sprawa, że w ogóle powinnam była wyjść tego samego dnia, i nie stało się tak z winy szpitala - ale to inna bajka). Nie miałam wokół szczęśliwych mam z maluchami. Da się...
      • shige Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 16:11
        >Dlaczego nie pozwolono jej przytulic Michalinki? Opatulic chocby pieluszkami? Dlaczego lezala na oddziale >z matkami zywych dzieci

        To jest karygodne. Na szczęście w wielu szpitalach podchodzi się w takiej sytuacji bardziej empatycznie.
        A porodu przez cc martwego dziecka nie stosuje się dlatego, że jest większe ryzyko zakażenia matki, przez stres towarzyszący tak traumatycznej sytuacji blizna może się źle goić, kobieta po porodzie sn może szybciej zajść w ciąże, po cc jest większe ryzyko zrostów co może uniemożliwić kolejne zajście w ciąże. Niektórym kobietom blizna po cc przypomina o traumatycznym porodzie.
        W mojej najbliższej rodzinie była taka sytuacjasad Mój kuzyn ginekolog nie pozwolił swojej córce na cc. Sam odbierał poród zmarłego wnuka (38 tc). W tym samym dniu dziewczyna wróciła pod opieką ojca i psychologa do domu. Nie każdy ma jednak taki komfortsad
    • polkiujm Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 14:16
      Właśnie. Warto robić raban jak się widzi, że ktoś z pacjentów jest źle traktowany. Bo w szpitalach jest bardzo dużo znieczulicy i olewania pacjentów. A przeciez niewiele trzeba by było inaczej.
      Kiedys leżałam po zabiegu na sali, obok trzy pacjentki. Jedna operowana wcześniej ode mnie dostała rano wypis. Prosta kobieta ze wsi, dwa dni po operacji, słaba jeszcze, autobusu bezpośredniego do domu nie ma, zresztą tłuc się dojazdami wiele km i czekać na przystankach samej po opereacji niebezpieczne, rodzina samochodem mogła dojechac dopiero o 15 tej.
      Ok 9tej lekarz stwierdził, że moga ją wypisać. 10 minut później przyszły pielęgnarki i... kazały jej wstać i zabrać rzeczy bo zabierają łóżko dla innego pacjenta. I rób sobie babo co chcesz.
      Dobrze, że leżała z nami fajna kobietka bez kompleksów - zrobiła pielęgniarkom awanturę, że co to znaczy, jak mogą pacjentkę po operacji wyrzucać z łóżka jak dobrze wiedzą, że musi kilka godzin gdzieś się podziać, nie ma kto jej natychmiast odebrać.
      Pielęgniarki obrażone ciężko ale oddały łóżko. I to nie dlatego to łóżko zabierały, że nie było więcej łóżek. Obok było kilka pustych sal, z pustymi łóżkami. Ot, chciały na tamtych salach mieć porzadek a pacjentów upchac w kilku wspólnych.
      • jowita771 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:01
        Ja byłam kiedyś zaskoczona, bo wydaje mi się, że jak tak upchają pacjentów na salach, a reszta sal pusta, to faktycznie maja mniej roboty, a jak poszłam z córka do szpitala, to było akurat mało pacjentów i każdego ładowali do osobnej sali. I opieka bardzo w porządku, a słyszałam tyle narzekań na ten szpital, że aż się bałam.
    • kkalipso Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:08
      Jak dla mnie kobieta powinna mieć wybór i sama decydować. Nie każda po takiej stracie chce od razu drugiej ciąży.
    • kiddy Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:13
      Nie bierzecie pod uwagę jednego: te kobiety rodziły martwe dzieci, a więc takie, u których mogły się rozpocząć procesy pośmiertne. Zrobienie cesarskiego cięcia takiej kobiecie jest po prostu niebezpieczne, bo może dojść do zakażenia i śmierci matki. Dlatego standard jest taki, że martwe dzieci rodzi się siłami natury. To jest straszne, niewyobrażalne dla mnie, ale wybór jest między dżumą a cholerą.
      • nangaparbat3 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:50
        Ciekawe, co piszesz, bo matki z HIV rodzą przez cc, bo to bezpieczniejsze, rzadziej podobno dochodzi do urazow i mniejsze jest zagrożenie zakażeniem.
        • annitka30 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:23
          ale chodzi o to, że dziecko jest bezpieczniejsze, nie poociera się w drogach rodnych. dla dziecka robi się to cc by jak najmniejszy kontakt z mamy ciałem miało. a tu chodzi, żeby matki nie zakazić, bo dziecko już niestety nie żyje.
          to bardzo smutna sytuacja. zdecydowanie w takich sprawach w większości przypadków brakuje empatii.
        • kiddy Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:30
          Nanga, zapytaj o to jakiegokolwiek położnika. Też mnie to ogromnie bulwersowało, więc zapytałam, poczytałam i rozumiem już, skąd takie postępowanie.
          • nangaparbat3 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:37
            To wytłumacz - niezywe przeciska sie przez kanal rodny, dochodzi do otarcia, to ono chyba dotyczy obydwojga?
            • kiddy Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 19:16
              To jest nic w porównaniu z wylaniem się zakażonych wód do jamy brzusznej. Nanga, ja tego nie wymyśliłam, więc nie przyciskaj mnie do muru. Są badania, jest doświadczenie położników. Niestety, bywa tak, że to, co jest bardziej dotkliwe czy bolesne, jest lepsze dla pacjenta lepsze w dłuższej perspektywie.
              • nangaparbat3 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 21:25
                Wiesz, najpierw przekonaly mnie te wody. Ale kobieta, ktora ze mną była w szpitalu, czekała, teraz oczywiście nie pamietam, ile to było dni, ale na pewno nie było tak, że przyjechała, i na stoł. Na prosty rozum mozna myśleć, że im dłużej sie czeka, czym bardziej rosnie niebezpieczeństwo zakażenia matki - nawet przy sn.
                Nie chcę Cie przekonywać, glośno myślę.
                • shige Re: Śmierć siłami natury 01.02.15, 14:26
                  >Ale kobieta, ktora ze mną była w szpitalu, czekała, teraz oczywiście nie pamietam, ile to było dni, ale >na pewno nie było tak, że przyjechała, i na stoł. Na prosty rozum mozna myśleć, że im dłużej sie >czeka, czym bardziej rosnie niebezpieczeństwo zakażenia matki - nawet przy sn.
                  >Nie chcę Cie przekonywać, glośno myślę.

                  Do ok. dwóch tygodni kobieta może nosić martwy płód. Im dłużej go nosi tym większe prawdopodobieństwo zaburzeń krzepnięcia. Ze względu na duże ryzyko zaburzeń krzepnięcia krwi, cc nie jest wskazane, bo dodatkowo po porodzie przez cc może dojść do bardzo ciężkich do opanowania krwotoków. Dzieje się tak na wskutek przenikania do krwioobiegu matki różnych substancji od martwego płodu. Nawet na podstawie badań trudno jest ocenić jak organizm matki zachowa się w trakcie jak i po porodzie i jak daleko posunięty jest ten proces.Przy porodzie obumarłego płodu lekarz musi kierować się wyłącznie dobrem matki. CC nie jest dobre dla samej matki. Stosuje się je wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach (np. nieprawidłowe ułożenie płody, nieprawidłowości anatomiczne w budowie kobiety).
            • mama303 Re: Śmierć siłami natury 31.01.15, 12:02
              przeciskać żródło zakażenia przez drogi rodne a otwierać jamę brzuszną i wydobywać je ta droga to jednak ogromna róznica. Zakażenie ogólne bardzo prawdopodobne lub sepsa.
    • nangaparbat3 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 15:58
      Kiedy bylam na porodowce czekala na wywołanie porodu martwego dziecka pani kolo 50, ktora nie miala żadnego zamiaru rodzić więcej dzieci. wiec przytaczane wyżej uzasadnienia, w dodatku w kontekscie cc na zyczenie, nie przekonują mnie.
      Poród sztucznie wywolywany jest okropnie bolesny, przeszlam przez to i przez cztery lata na mysl o porodzie trzęslam sie i płakałam, ale to byl poród żywego dziecka - nie wyobrazam sobie podobnej sytuacji z trupem.
      Kobieta powinna decydować, czy woli cc i dwa lata czekania, czy sn i traumę. Bo to jest trauma, prawdziwa, i trzeba mieć w sobie duzo zadufania i bezwzględności, by pisać, że takie jest zycie.
      • ekaczmarczyk Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:11
        Ja w 2004 roku, urodzilam w 35 tygodniu martwego syna silami natury . Porod trwal 9 godzin. Wtedy blagalam lekarza o CC. Mowil ze lepiej dla mnie jak urodze naturalnie. Wtedy inaczej na to patrzalam dzis tez jest juz inaczej , bolu nie pamietam. Psychicznie znacznie gorzej to znioslam. Dwa lata pozniej na swiat przyszedl moj syn, 4 lata temu corka. Oboje przez CC.
      • a.va Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:23
        Gdyby się nią dobrze zaopiekowano, trauma byłaby dużo mniejsza, nawet przy porodzie sn. A wybór sn był lepszy dla niej także z tego powodu, że fizycznie po nim szybciej się dochodzi do siebie.
        • nangaparbat3 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:34
          Nie wiem. Nie jestem entuzjastką cc, ale nie mam pewnosci, ze kiedy rodzimy martwe dziecko, kwestie czysto fizyczne przeważają nad psychiką. Właściwie jestem przeświadczona, że te psychiczne przeważają.
          • shige Re: Śmierć siłami natury 01.02.15, 14:29
            Psychika tak czy inaczej nie jest w najlepszej kondycji, bez względu na formę porodu. Przeważają kwestie fizyczne, o których pisałem Pani powyżej.
            • nangaparbat3 Re: Śmierć siłami natury 01.02.15, 14:44
              Bardzo dziekuję.
              Czy pacjentom wyjasnia się to wszystko? To znaczy czy wyjasnianie jest rutyną, a nie dobrą wolą konkretnych lekarzy?
              • shige Re: Śmierć siłami natury 02.02.15, 11:59
                Wyjaśnianie wszystkich aspektów leczenia wynika z przepisów prawa, czyli obowiązków lekarza, a nie jego dobrej wolismile
                Duży błąd jest w postrzeganiu samej ciąży i porodu przez współczesny świat. Mało się kobietom mówi że zarówno sama ciąża jak i poród (bez względu na sn czy to cc) to najbardziej nieprzewidywalne chwile w życiu matki i dziecka.Chwile w których wszystko może się zdarzyć i to często nie z winy lekarza lub położnej. Wiele operacji neurochirurgicznych jest bardziej przewidywalnych niż sam poród. Są rzeczy tj. np zator wodami płodowymi których zwyczajnie nie da się przewidzieć, co więcej nie da się tego skutecznie leczyć (śmiertelność do dziś na poziomie 90 %).
                • nangaparbat3 Re: Śmierć siłami natury 02.02.15, 15:24
                  Może lepiej, ze sie nie mowi?
                  Moja mama rodziła mnie zaraz po studiach, a potem, po 6 latach pracy na oddziale noworodków, mego brata. Powiedziala mi, ze za za drugim razem potwornie sie bala - "bo wiedziałam, co sie może urodzić". I ten drugi poród był o wiele dłuzszy, trudniejszy. Oczywiście nie ma pewności, że z powodu strachu - ale na pewno nie był on pomocny.
    • jusiakr Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 18:33
      Mi ta historia mrozi krew w żyłach. Jestem w stanie zrozumieć, ze cesarka w takim wypadku nie jest rekomendowana itp. Ale dlaczego nic się nie robi by kobietom ulżyć? W takiej sytuacji? Dlaczego nie ma zzo?
    • kol.3 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 19:08
      Kobieta to obecnie w Polsce osoba II kategorii, jest traktowana jak inkubator, nikt się uczuciami ani cierpieniem inkubatora nie przejmuje.
      • gazeta_mi_placi Re: Śmierć siłami natury 01.02.15, 17:43
        Podle traktuje wielu ludzi, różnej płci, ubogich, bez pleców, bez wrodzonego "pyska" w państwowych szpitalach, a zwłaszcza starszych bez rodziny sad Władza nad chorym cierpiącym człowiekiem służy wielu sadystom i świrom, bardzo wiele okrutnych kapo w obozach było pielęgniarkami.
    • yen26 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 21:08
      jestem z Zabrza Pierwsze dziecko rodziłam w Zabrzu Drugie w Katowicach Nigdy, przenigdy nie chciałabym trafić do tego szpitala Chodzi mi o tych lekarzy, te pielęgniarki Nieważne, czy byli na ul Janika, na Traugutta czy teraz na Zamkowej Cała obsada przechodzi z jednego miejsca na inne, ale to wciąż ci sami ludzie Leżałam na traugutta z dziewczyna w ciąży pozamacicznej Mieli ja gdzieś Dopiero jak dostała strasznych bóli to pielegniarka jakaś sie zainteresowała, po wołaniu pomocy dla niej przez kolezanki na sali Masakra I jakoś nie jestem zdziwiona, że taka sytuacja miała miejsce
      • yen26 Re: Śmierć siłami natury 30.01.15, 21:24
        na dodatek kobiety do łyżeczkowania po poronieniu też leżały i z kobietami z patologią ciąży i z noworodkami Nieludzkie dla mnie to jest.
        • elf1977 Re: Śmierć siłami natury 31.01.15, 11:22
          Po kolejnym poronieniu lekarze chcieli mi podać tabletkę na "oczyszczenie macicy". Bo to lepsze (dla przyszłej ciąży). Zażyczyłam sobie łyżeczkowania na własną odpowiedzialność, podpisałam odpowiedni papier, po tym, co przeszłam po cc i poronieniu nie chciałam przez to przechodzić jeszcze raz. Chciałam jak najszybciej opuścić szpital i nie patrzeć na tych obojętnych ludzi. Uważam, że kobieta nie jest jałówką, powinna mieć prawo wyboru - dla jednej taka sytuacja jest do przejścia, dla innych trauma uniemożliwia codzienne funkcjonowanie.
          • annajustyna Re: Śmierć siłami natury 01.02.15, 17:49
            Ale lyzeczkowanie to chyba wieksza trauma niz oczyszczenie w wyniku dzialania hormonow?
            • lola211 Re: Śmierć siłami natury 01.02.15, 19:22
              Naudywa sie w tym watku pojecia "trauma".Naprawde.
    • ginger.ale b. smutny epilog, zmarła matka dziecka 23.02.15, 19:07
      www.tvn24.pl/zabrze-zmarla-kobieta-ktora-urodzila-martwe-dziecko,517879,s.html
      "Nie żyje 37-latka, która niecały miesiąc temu w zabrzańskim Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka urodziła martwe dziecko. Stan kobiety pogorszył się w niedzielę wieczorem. W poniedziałek nad ranem lekarz stwierdził zgon.
      (...)

      Lekarze zadecydowali, że kobieta może urodzić martwy płód w naturalny sposób, a nie przez cesarskie cięcie. Podczas porodu doszło jednak do komplikacji. - W trakcie porodu nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia i obfite krwawienie z dróg rodnych u matki. Lekarzom udało się w końcu zatrzymać krwotok - oświadczyła Przytocka. Jak dodała, stan pacjentki był co prawda ciężki, ale stabilny. Od tego czasu leżała na oddziale intensywnej opieki medycznej.

      - W niedzielę wieczorem nastąpiło pogorszenie jej stanu. W poniedziałek nad ranem pacjentka zmarła - potwierdziła Przytocka. - Przyczyną śmierci kobiety było uszkodzenie i niewydolność wielonarządowa powikłana ostrą niedokrwistością jelit - dodała."
    • iziula1 Re: Śmierć siłami natury 23.02.15, 19:26
      Rozumiem poród sn w tym wypadku jako najbardziej racjonalny i fizjologiczny i nie powodujący negatywnych konsekwencji zdrowotnych, ale....
      I to "ale" jest najważniejsze.
      Personel szpitalny, w takich wypadkach nie potrafi zupełnie postępowac wobec bólu rodziców. Brak troski, pocieszenia, wsparcia, wyjaśnienia....ot zadanie do wykonania a ból rodziców i ich trauma to produkt uboczny z którym personel nie ma obowiazku się mierzyć a uważam że powinien.
      Uważam,zę szpitale mają obowiązek wprowadzenia odpowiednich standardów. Bo łatwo jest teraz rodzić po ludzku ale urodzić i pożegnać dziecko już nie.
      Opis martwego dziecka na zimnym blacie-coś upiornego, coś nieludzkiego, coś tak okrutnego wobec rodziców ,że nie potrafię o tym pisac bo czuje gule w gardle sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja