Dodaj do ulubionych

Sąsiedzi z dołu a dziecko

24.02.15, 01:03
Mam problem - moje 1,5-roczne dziecko jest dość żwawe i energiczne. Zdarza się, że szybko chodzi czy biega z pokoju do pokoju. Nietsety po chwili słyszę z dołu łupanie w kaloryfer.

Oczywiście, chciałabym wpoić pewne zasady współżycia, szacunku do sąsiadów itp., ale nie chcę też dziecka wychować na zahukaną bidę, wiecznie obmyślającą, czy przypadkiem komuś nie przeszkadza (ja osobiście mam z tym problem, stąd trudno mi ocenić sytuację obiektywnie).

Co robić? Nie jest tak, że dziecko nieustannie łupie piętami w podłogę - większość czasu staramy się zorganizować tak, by nie hałasowało. Ale pozostaje mniej więcej godzina dziennie swobodnej zabawy (w weekendy wychodzimy na większość dnia).

Są jakieś techniczne rozwiązania - specjalne skarpetko-kapcie wyciszające? Coś do położenia na podłogę? (tylko co, żeby mało kosztowało i najlepiej jeszcze nie wyglądało paskudnie...). Poza tym zastanawiam się nad aspektem: co myślicie. Kto tu przesadza, co jest normą, czy wpajać dziecku troskę o sąsiadów, czy raczej pozwolić mu na przeżycie tego etapu rozwoju z zachowaniem pewnej swobody?

Całe życie mieszkam w bloku i nie spotkałam się z tym, żeby tupanie dzieci było dla kogoś aż takim problemem. Stresuje mnie ta sytuacja.
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 01:09
      Jeżeli Twoje dziecko nie lata w drewniakach to olałabym sąsiadów z dołu.
      Też mam rąbniętą sąsiadkę pod podłogąsmile
      • tak_to_nowy_nick Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 01:13
        Gołe pięty łupiące o podłogę bywają koszmarem dla sąsiadów z dołu. Wiem, bo dobiegają mnie czasem takie dźwięki z góry wink Na szczęście dzieciaki mieszkające nade mną zachowują się tak naprawdę rzadko, więc da się wytrzymać i czekać aż wyrosną big_grin Ale gdyby tak codziennie godzinkę - oj byłoby ciężko...
      • antychreza Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:42
        Nigdy nie mieszkałaś pod takim rozkosznym dzieciaczkiem? Ja słyszę każdy krok malucha, który mieszka 2 piętra nade mną, biega boso, wiem bo znam się z tymi sąsiadami. Tylko że mi nie przeszkadza, traktuję jako folklor blokowy. No i mały biega tak raczej co jakiś czas. Moja mama ma gorzej, jej rąbało tuż nad głową praktycznie non stop. Pomogło dopiero jak tata poszedł na górę i przemówił do chama jego językiem (cham najpierw zwyzywał moja mamę od starych sklerotycznych bab, więc tata sobie nie żałował).
    • cherry.coke Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 01:55
      A jakie macie podlogi? Idz pogadac z sasiadami, posluchaj, co slysza jak lupie, zapytaj jaki maja plan... Moze lupanie mozna jakos zsynchronizowac z ich aktywnoscia.
    • kamunyak Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 02:29
      powiem szczerze, że do tej pory w ogole pojecia nie mialam na czym ten problem polega. Dopóki nie wprowadzili sie nowi sąsiedzi, i to pode mna a nie na górze.
      Otoż, było tam male dziecko, ktore latało sobie ile bóg dał sily w pietach, tak, że nawet ja na górze słyszałam. Potem pani zaszła w ciążę i urodziła. Nagle zrobilo sie cicho, jak makiem zasiał. Najwyraźniej niemowlak "potrzebował spokoju i ciszy" bo spał w dzień. Potem niemowlak podrósł, sam zaczał biegać i teraz łupią nie 2 piętki, ale 4.
      Z tego wysnułam proste wnioskki. Dopóki sasiadom na dole potrzebny był spokój dopóty dbali o jego zachowanie, starsze dziecko zachowywało się cicho. Potem spokoju juz nie potrzebowali więc starszego, a równiez mlodszego dziecka, w żaden sposob nie dyscyplinowali, nie uczyli spolecznego zachowania, czyli mówiac wprost, mieli w doopie sąsiadów, wszystkich i wszystko dookoła. Z tego prosty wniosek, jak się chce (potrzebuje samemu) to można dziecko nauczyć kulturalnego zachowania. Nie jest prawdą, ze "dziecko to tylko dziecko i musi" cos tam robic. Warunkiem (teraz) są tylko moje własne potrzeby.
      Przykre to trochę wnioski bo w ten sposób postepujac to wszyscy doprowadzimy sie do rozstroju nerwowego bowiem wszyscy beda robili dokladnie to, co beda chcieli, w swoich mieszkaniach.
      Oczywiscie, ja też przestałam miec na uwadze jakiekolwiek potrzeby sąsiadow i tez zaczęłam być mocno hałaśliwa. Skoro inni moga mieć moje potrzeby w odwłoku to ja równiez.
      Zastanawiam sie do czego to doprowadzi.
      Przy okazji, ja też mieszkam całe życie w blokach, kilkadziesiąt lat już, i nigdy w życiu nie spotkałam takiego bydła jak teraz. Male dzieci również mieszkały obok, pietro wyżej, niżej, i jakos nigdy nie zdarzało mi się słyszeć łupania piętami o podlogę czy jakieś wrzaski.
      Oczywiście, ty też możesz nie przejmować się sąsiadami. Ale musisz liczyc się z tym, że tobą także nikt przejmować się nie będzie.
      Jeśli jednak zmieniłabys zdanie to może wystarczy polożyc wykładzinę na podłogę. Kiedys w kazdym mieszkaniu leżały na podłogach dywany, wykladziny. Mysle, że one mogły miec duże znaczenie jeśli chodzi o wyciszenie podlogi. Także to, że dzieci raczej nie lataly na bosaka a w miękkich kapciach.
      Podobno panele bardzo przenosżą dźwięki ale tu doświadczenia nie mam. Jednak jeśli masz panele to tym bardziej należałoby wyciszyć podloge. Mozesz rego nie robić i, za radą niektórych mamuś, olać problem.
      Jednak chciałabym ci uswiadomic, że sasiedzi "z dolu" mogą takze skutecznie zatruć życie a nawet podac cie do sądu i sprawę wygrać (był już taki proces) więc jak chcesz.
      • fin-dus Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:13
        "Przy okazji, ja też mieszkam całe życie w blokach, kilkadziesiąt lat już, i nigdy w życiu nie spotkałam takiego bydła jak teraz. Male dzieci również mieszkały obok, pietro wyżej, niżej, i jakos nigdy nie zdarzało mi się słyszeć łupania piętami o podlogę czy jakieś wrzaski. "

        Mieszkam w bloku, w którym jest bardzo dużo dzieci i nigdy nie słyszę nic, absolutnie nic.
        Hm... Brak bydła?
        Ależ nie! To po prostu żelbeton, tak wyśmiewany przez niektórych.
        Moje dziecko miewa takie histerie, że sama mam ochotę je udusić. I biega po mieszkaniu. A ja ćwiczę codziennie w domu - skaczę i tupię. Czasem na skakance skaczę. Pytałam sąsiadów, czy im to nie przeszkadza - wszyscy robią wielkie oczy, bo nie słyszą nic.
        Tak więc... Może przez te kilkadziesiąt lat mieszkałaś w cichych blokach, jak ja. A przeprowadziłaś się do takiego, w którym słychać każde pierdnięcie. Również twoje.

        I ciekawe, czy ty jako dziecko miałaś siedzieć cicho, nie biegać, nie odzywać się. Oczywiście, jak na standardy ematki przystało - na pewno, na pewno. Trzeba by się twoich starych sąsiadów zapytać.
        • atena12345 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:33
          fin-dus napisała:

          > Ależ nie! To po prostu żelbeton, tak wyśmiewany przez niektórych.

          żelbet to żadna izolacja dźwiękowa

          > A ja ćwiczę codziennie w domu - skaczę i tupię. Czasem na skakance ska
          > czę. Pytałam sąsiadów, czy im to nie przeszkadza - wszyscy robią wielkie oczy,
          > bo nie słyszą nic.

          i to wszystko żelbet ?
          jeśli skaczesz na skakance, to słychać.
          Jakieś bzdury wypisujesz.


      • baltycki Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 12:50
        > podac cie do sądu i sprawę wygrać (był już taki proces)
        Mozesz cos wiecej o tym procesie?
      • asiula1987 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 25.02.15, 08:47
        Z tego prosty wniosek, jak się chce (potrzebuje samemu) to można dziecko nauczyć kulturalnego zachowania.

        ja raczej pomyslalabym, ze na trudny czas moze bbacia zabierala starszego i dlatego tak cicho. raczej nie uwierzylabym w to ze kilka miesiecy dziecko siedzi cicho bo tak chca rodzice a pozniej dawaaj, szał ciał. poza tym, nigdy w zyciu nie przypuszczalabym ze mieszkajac na parterze przeszkadza sie tupaniem w podloge komus..i to o zgrozo komus na gorze buahahha
    • aniani7 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 06:33
      Już po wpisach powyżej widzę, że pora skoczyć popcorn i colębig_grin
      • paskudek1 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 07:00
        Po każdym takim wątku mam ochotę iść i postawić sąsiadom flaszkę czegokolwiek. NIKT NIGDY nie zgłaszał żadnych "ale"
        • cauliflowerpl Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:00
          A ja padam z radosci, ze po miesiacach mieszkania pod tupaczem (co ja mowie, te durne dzieci na rolkach jezdzily po domu), wyprowadzilam sie na ostatnie pietro smile
        • gazdzinazdaleka Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 13:08
          Też mam na to ochotę. A ja do tego ćwiczyłam grę na instrumencie smile
          • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 15:52
            Mam schowane skrzypce. Nie potrafię na nich grać, ale jakby mi ktoś walił w kaloryfer bo mu coś przeszkadza - rozpoczęłabym naukę.
    • lady-z-gaga Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 08:28
      Postaraj się, aby dziecko nie tupało po 17tej. Po tej godzinie wszelkie hałasy są niekulturalne.
      • ghrtth Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 08:32
        O to już się staram. Wczoraj łupanjie po kaloryferze nastąpiło o 12 (w południe oczywiście).
        • lady-z-gaga Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:09
          wybacz, to była ironia smile po wątku o remontach tą 17tą zapamiętałam smile
          uważam, że nie da się powstrzymać małego dziecka od biegania, natomiast jako nieszczęsliwa posiadaczka tupiących sąsiadow powiem tylko, że uciążliwe jest własnie takie hałasowanie przez godzinę non stop smilewolę, kiedy moje potwory z gory kilka razy dziennie poszaleją kilka minut i przestaną, niz gdyby miały nawalać w podłogę raz a długo smile
          • mary_lu Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:55
            Ale tu jest dokładnie ta sama zasada. Dziecko trochę potupać musi, wpadki samochodowe z udziałem 100 autek trzeba robić, keyboard też kusi... No nie zwiążesz i nie zakneblujesz bachora. Jednak jak zaczyna szaleć o 6 rano, albo włącza wyjca wieczorem, to trzeba się nim intensywnie i cicho zająć, albo od biedy zapchać tabletem czy telewizorem.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:25
          Odłup w kaloryfer - morsem.
      • kropkacom Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:15
        Bo tu o kulturę chodzi... big_grin

        W temacie - współczuje. Wypróbuj jakieś skarpety, papcie. Może dywan. Chociaż tego ostatniego nie proponuje tak do końca, bo to droższe rozwiązanie i nie dla każdego. Sąsiedzi i tak nie docenią. Dziecko za jakiś czas wyrośnie. Tłumacz, że nie ma biegać.
    • kill.emall Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:01
      Nie wiem, czy to sytuacja ogólna, ale w przypadku moich rodziców niedługo będzie druga zmiana mieszkania (tym razem na dom za miastem) z powodu niemożności dogadania się z sąsiadami w sprawie naruszania ciszy. Rodzice mieszkali 30 lat w jednym bloku bez wiekszych problemów, była tylko jedna przejściowa afera z sąsiadką która głośno słuchała muzyki o 4 nad ranem, ale były dwa kolegia, sprawa w sądzie, potem dziewczyna zniknęła, jej rodzice sprzedali mieszkanie. A potem się zaczęło. Najpierw sąsiad nad nimi z dwoma hałaśliwymi synkami (podobny problem, tupanie, stukanie przedmiotami w podłogę od wczesnego ranka do późnej nocy) - mediacje nic nie dawały, w końcu rodzice zamieszkali w nowym bloku na ostatnim piętrze ale okazało się, że akustyka jest tak kiepska, że niesie i z dołu i z boku, a sąsiedzi mało wrażliwi i każdy z kinem domowym uncertain
      Ja mieszkam w mieszkaniu obłożonym korkiem (ściany, podłogi) - ale hałas niesie się też od korytarza i rurami. Na szczęście mam spokojnych i cichych sąsiadów.
      BTW mogę każdemu polecić korkową podłogę - jeśli ktoś nie lubi wykładzin/dywanów, lub jest alergikiem. Ciepła i miła w dotyku. Na pewno nie tupie się po niej tak, jak po panelach. Bywają ładne wzory okładzin.

    • fin-dus Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:21
      Mam kuzynkę, która między 20 a 30 rokiem życia była bardzo, bardzo rozrywkowa. Raz byłam u niej na imprezie i przyznam, że było mi wstyd. Wstyd, bo została wezwana policja. W każdym miejscu, w którym mieszkała miała na karku z sąsiadami. Za imprezy, za muzykę, za towarzystwo. Ona jest młoda, jej się należy! Te stare pierdziele też mogłyby się trochę zabawić.
      Aż wyszła za mąż i urodziła dziecko. Teraz ma 35 lat i jest 100 razy gorsza od swoich sąsiadów, bo przeszkadza jej za głośne słuchanie Radia Maryja - pisze skargi do spółdzielni. Za pomyłkowy dzwonek domofonem o 23 zrobiła sąsiadom taką awanturę, że są pokłóceni tak, że dzień dobry sobie nie mówią. Za to jej dzieci zachowują się jak z klatki wypuszczone.
      Poczekam kilkanaście, kilkadziesiąt lat i kuzynka na pewno zmieni się w babona, który na dzieci reaguje alergicznie i który najchętniej kagańce by im pozakładał. I tak jak ostatnio zaciekle walczyła o plac zabaw przed blokiem, to równie zaciekle będzie walczyć o jego likwidację.
    • crea.tura Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:31
      Miałam takie dziecko biegające nade mną .. Dźwięk porównywalny do stada bizonów, lampa i szkło w szafce się trzęsły - serio. Wspominam to jako koszmar, a jak widiałam tego dzieciaka na klatce to miałam mordercze instynkty smile Na szczęście mieliśmy plany wyprowadzkowe a sąsiedzi je może trochę przyspieszyli.
    • nihiru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:33
      Za każdym razem kiedy mój Starszak cwałuje po domu (a w tym temacie jest jak Forrest Gump - jak ma gdzieś iść, to biegnie) cieszę się że mieszkam w domu.
      Dzieci biegają trochę inaczej niż dorośli - mocniej walą piętkami, więc nie dziwię się, że sąsiedzi protestują.
      Albo położyć korek, albo uczyć dziecko, żeby.... no cóż, może nie biegało na palcachwink, ale przynajmniej nie waliło piętami.
      Raczej nie licz, że prędko z tego wyrośnie - mój tak biega już ze 4 lata i nie zanosi się, żeby szybko przestał.

      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • edelstein Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:39
      Twoje dziecko jest normalne,tylko blok jest z do d... .
    • run_away83 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:45
      Jeżeli masz na podłodze gołe panele, nie wyciszone fachowo, a dziecię biega boso, to piętro niżej jest efekt galopującego hipopotama. Połóż gruby dywan w miejscu gdzie najczęściej bawi się dziecko. A na nóżęta załóż crocsy.

      I jak najbardziej warto uczyć że w domu się nie uprawia jazgotliwych zabaw i biegów przełajowych. Nie dlatego że dziecko "komuś przeszkadza" tylko dla tego, ze wszystkich sądiadów obowiązuje prosta zasada "nie rób drugiemu, co tobie niemiło". Nie byłabyś zachwycona gdyby sąsiad codziennie słuchał muzyki na cały regulator, choćby tylko przez godzinę, prawda?
    • vi_san Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 09:58
      1. Spróbuj wygłuszyć podłogi - dywan, wykładzina w miejscach najczęściej "bieganych.
      2. Dziecko zaopatrz w miękkie kapcie - cichobiegi. Nie typu "baletki" bo to tylko cieniutki materiał, a normalne kapcie na miękkiej podeszwie.
      3. Tłumacz, że w domu się nie biega. Tłumacz cierpliwie, bez końca, 4688467464768768 razy dziennie.
      4. Może spróbuj "przestawić" dziecko tak, by nie biegało godzinę cięgiem? Znaczy chwilę, potem dłuższa przerwa? Chociaż moim zdaniem da się wyeliminować bieganie po mieszkaniu - nie jest to niezbędny element rozwoju dziecka. Znaczy bieganie jest, ale to sprawą rodzica, by nie odbywało się w mieszkaniu.

      Ja z blokowiska. I mimo, że byłam dzieckiem [w blokach] to moi rodzice nie pozwalali mi biegać po domu. Czy biegałam? Oczywiście, ale zawsze było to ukrócane przez rodziców, na zasadzie "Pobiegasz na podwórku, teraz możesz porysować/pooglądać książeczkę/poukładać klocki." itp. Nie mam z tego powodu traumy. Po prostu "od zawsze" rodzice mi wpajali, że w domu należy zająć się czymś, co nie jest hałaśliwe, koniec, kropka.
      A na marginesie - od listopada mieszka nade mną małżeństwo z około dwuletnim psem - owczarkiem niemieckim. Państwa całe dnie nie ma, wychodzą około 9:00, pies piszczy, wyje, zwykle około dwóch godzin, potem milknie [zapewne idzie spać], wracają około 18:00, zaraz wychodzą z psem, wracają i się zaczyna... Pies się cieszy - fajnie. Szczeka - no, cóż, to tylko pies. Państwo mają zwyczaj bawić się z nim piłeczką - jak miło... Tylko naładowany skumulowaną energią młody wilczur ganiający po małym mieszkaniu od 18:00 do 22:00 to mini - kosmos. Żeby nie było - sama mam psa, też ON. Tylko, że ja chodzę z nim na naprawdę długie spacery i urozmaicam je zabawą - więc w domu pies jest cicho.
      A na koniec - bloki są różne. Bywają "ciche" i "głośne". Jeśli trafiłaś na "głośny" - to przykre, ale masz obowiązek liczyć się z sąsiadami. Podobnie zresztą, jak oni z tobą.
    • aurita Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:03
      dywan, wykladzina, kapcie na miekkiej podeszwie. Moze byc jeszcze podloga korkowa
    • julita165 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:10
      Ja myślę że niektórym coś się pomyliło. Mieszkają w bloku, a myślą że w domku pod lasem. Jak człowiek żyje to powoduje powstawanie dźwięków. Chodzenie czy nawet bieganie po domu to nic złego, tłuczenie kotletów w niedzielny poranek również nie nawet jeśli sąsiedzi odsypiają imprezkę, gwar rozmów, śmiechy, odgłosy przyjęcia zupełnie dobrze mieszczą się w zasadach współżycia społecznego. Podobnie jak wiercenie wiertarką między 6, a 22.
      • asia06 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 17:00
        No i to jest rozsądny głos w sprawie.
    • magdaimiko Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:20
      Mam trzylatka, mieszkam w bloku i naprawdę jak się chcę to można to tak zorganizować, żeby dziecko i miało swobodna zabawę i nie rosło na zahukaną bidę. mieszkam w starym bloku i owszem, ale przez dziecko mieszkające dwa piętra wyżej mam wrażenie ,że oszaleję. Jeśli ktoś pozwala biegać na bosaka, nie ma w domu dywanu, wykładziny tylko gołe panele czy płyty to na dole słychać jakby stado hipopotamów biegało. Po prostu tak się niesie. I tak, nie dziwie się, że ktoś wali w kaloryfer, ja bym też waliła ile wlezie jak ktoś ma innych w nosie. Można założyć dziecku skarpetki, i nie dawać wieczorem zachowywać się jak opętane. moi sąsiedzi doprowadzają mnie tym do szału. a może również ruchliwe i rozwydrzone dziecko może jakoś zachowywać się w domu.
      • ghrtth Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:42
        Ale chyba widać po moim wpisie, że nie mam innych w nosie, stąd ten wątek. Dziecko nosi skarpetki. Najczęściej dwie pary - cienkie i grubsze, z miękką podeszwą. Pilnuję, by po 16-17 zabawy były spokojne. Panele są podbite pianką wyciszającą. Nie mam już pomysłów na to, co dalej. Tylko dywan, ale na takie rozwiązanie musiałabym wziąć kredyt.
        • run_away83 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:21
          Kredyt na dywan???

          Przecież nie trzeba od razu kłaść wykładziny w całym mieszkaniu. Kup jeden większy gruby dywan (w ikei dostaniesz dywan typu shaggy już za ok 200 zł), połóż w pokoju dziecka czy w salonie - tam gdzie dziecko najczęściej się bawi. Ewentualnie jakiś chodniczek czy dwa w miejscu gdzie są ciągi komunikacyjne, którymi dziecko z takim upodobaniem galopuje.

          A na nogi crocsy. Jeżeli klasyczne wam nie odpowiadają, to jest mnóstwo innych modeli.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:33
            Jasne a w tym dywanie syf kiła i mogiła - bo co tydzień chyba nie będzie prać dywanu.... (ja już widzę te roztocza....brrr)
          • kropkacom Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:42
            A jak nie ma tych dwustu złotych to jej zafundujesz?
          • asiula1987 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 25.02.15, 08:54
            (w ikei dostaniesz dywan typu shaggy już za ok 200 zł)

            jaja sobie robisz?? smile kup sobie sama takie g***
            po co autorka mialaby klasc dywan 1x1? za tyle mniej wiecej zaplaci 200 zl. jezeli faktycznie chce wyciszyc miejsca gdzie dziecko biega to musi byc dywan dosc duzy. i tak to jest bardzo duza kwota.
            • run_away83 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 25.02.15, 11:50
              Kupiłam sobie smile I zaręczam, ze nią ma powierzchni 1×1 tylko nieco większą. Dokładnie takim.ikea.com/pl/pl/catalog/products/art/20203775/ . W sam raz, by przykryć podłogę w tej części salonu gdzie bawi się dziecko, chyba ze ktoś mieszka w luksusowym apartamencie, ma salon o powierzchni stu metrów, i designerskie kanapy do których ordynarny, plebejski dywan z ikei nie będzie pasował. Ale takie apartamenty zazwyczaj nie mieszczą się w akustycznych blokach i mieszkając w nich nie trzeba się przejmować sąsiadami więc to raczej nie ten przypadek wink
        • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:32
          I nie ma upoconych nóg? My po domu chodzimy boso a i tak ciepło w stopy.
          • run_away83 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:54
            Odpowiem zbiorczo.

            Zuleyka: jak nikt z domowników nie jest alergikiem to roztocza ich nie zjedzą. A dywan wystarczy codziennie odkurzacz i prać co kilka miesięcy żeby nie był zasyfiony. No chyba że dziecko autorki wątku biega po domu z żarciem i będzie wcierać w dywan pokruszone herbatniki i dżema z kanapki wink Moje jedzą tylko przy stole, więc dywan ma się dobrze (od czterech lat ten sam). W crocsach, zwłaszcza tych ażurowych, nogi nie pocą się bardziej niż w skórzanych czy tekstylnych butach. Moje dzieci zimą noszą na skarpetki, latem na bose odnóża.

            kropkacom: jak autorki wątku nie stać na dywan, to pozostaje jej dyscyplinowanie dziecka, żeby nie bębniło stopami w podłogę. Wbrem pozorom to całkiem wykonalne.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 15:47
              Run - może obiektywnie z dywanem jest jak piszesz. Mi się jawi jako siedlisko sodomy i gomory tongue_out a z pocącymi się stopami - po domu w każdych butach giry się pocą wink po prostu, zarówno synowi jak i mnie - więc chodzimy boso. Ciepłe obuwie też używam jak już jest naprawde ostro mroźnie. Nie wiem. Może jakbym zeszła z temperaturą poniżej 16C to by przestały, ale generalnie to niemożłiwe, bo mój mąż lubi upał i duchotę i udało mi się zejsć max do 19C (w sezonie grzewczym).
      • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:33
        Wow, a co złego w bieganiu na bosaka? My wszyscy chodzimy w domu na boso....
        • run_away83 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 12:01
          Nic złego i ile mieszkasz w domu jednorodzinnym i nie tupiesz nikomu nad głową. Albo jeżeli masz dobrze wyciszoną podłogę, a dzieci potrafią się poruszać inaczej niż kłusem. Wtedy chodzenie boso nie powinno sąsiadom z dołu przeszkadzać.

          Ale zestaw: panele położone na milimetrowej warstwie pianki i dziecko które przemieszcza się po domu biegiem to dla sąsiadów mieszkających piętro niżej tortura.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 15:50
            Czyli co? jak mieszkam w bloku to dla komfortu sąsiadów mam chodzić w bamboszach? To mi stopy zgniją i będę musiała mieć protezy - wtedy to dopiero łupanie będzie. Akurat ja nie mam tego problemu, bo mamy położone panele na panele.
            Szczęśliwie u mnie w bloku średnia wieku 70+ i chyba większość ma problem ze słuchem. Bo nikt nigdy do niczego nikomu się nie przypieprza. A do mnie mogliby bo u mnie pralka bywa, że chodzi o dziwnych porach.
            • run_away83 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 18:56
              Eee nie, jak podłoga dobrze wyciszona to często bambosze zbędne.
    • najkana Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:22
      Miałam dziecię nad głową, bieganiebyło jeszcze do przejścia , ale rozsypywanie twardych klocków na panele przy zabawie u mnie brzmiało jak kaskada sztucznych ogni. Porozmawiałam z sąsiadami, poprosiłam o wyciszenie, nie wiem co zrobili ale dziecka nie było tak glośno słychać.
      Tobie proponuję rozłożenie dywanu lub innej maty na ktorej dziecię się będzie bawiło, zakładanie mu miękkich papuci lub tylko skarpetek ... Może masz źle wyciszoną podłogę, źle położone panele, że przenoszą drgania a nic nie tłumią. Jeśli masz gołe panele to akustyka niżej może być straszna..
      Też budynki obecnie budują fatalnie akustycznie, więc jak ci się taki trafił to cóż... U mnie się niesie fatalnie. Na szczęście sąsiedzi fajni , i ci z dzieckiem i inna para studentow mających zapędy do słuchania kina domowego na full z kolumnami położonymi na podłodze (gdzie u mnie byl łomot basów i drgania) po spokojnym wytłumaczeniu i rozmowach , wszyscy się dostosowali, pozmieniali u siebie, i mieszka się naprawdę fajnie spokojnie.
      Moi znajomi z dzieckiem natomiast hałasują w mieszkaniu do woli, nikt ich nie ucisza, nikt nie zgłasza że przeszkadzają. Mam wrażenie, że ich budynek z czego innego zrobiony.

    • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:27
      Co prawda mieszkamy na ostatnim piętrze, więc nam nikt nie tupie. Ale widzę, że zrobiliśmy genialną rzecz i chyba zażądam pokłonów od sąsiadów pod nami tongue_out - położyliśmy panele na panele - więc nie wiem czy się da jeszcze bardziej wygłuszyć.
    • klamkas Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:33
      Założenie dziecku kapci i położenie miękkiego dywanu nie odbierze dziecku dzieciństwa, a bardzo ułatwi życie sąsiadom.

      Nie można dać się zwariować we własnym mieszkaniu, ale odrobina litości nad otoczeniem nikogo nie zabiła, więc warto niedużym nakładem poprawić czyjś komfort i własne relacje z sąsiadami.
      • ghrtth Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:46
        Tylko jakie te kapcie dla 1,5-roczniaka? Skarpetko-kapcie (gruba skarpeta z wszytą podeszwą) nie pomagają, zbyt twarda podeszwa też się nie sprawdzi. Ktoś zaproponował crocsy, będę musiała to sprawdzić, ale jeśli masz jakieś inne konkretne propozycje to bardzo proszę, byś się nimi podzieliła.
        • siebiatynska_m Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 10:50
          po nami mieszkają ludzie, którzy mają 3-letnią dziewczynkę . ich dziecko biega często po mieszkaniu (całe szczęście nie hałasuję przez godzinę, jak twoje!). kilka razy dziennie przebiega. łomot jest-słychać tupanie. Cieszę się, że nie są nad nami, a pod, bo bym zwariowała!
        • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:11
          Ale to walenie w kaloryfer Ci przeszkadza? Niech pani złoży doniesienie...wyśmieją ją.
          • cauliflowerpl Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:33
            A nie przyszlo Ci do glowy, ze autorka watku po prostu wykazuje odrobine empatii i zdrowego rozsadku i widzi troche dalej, niz czubek wlasnego nosa?
            • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 15:44
              Nie, bo jak komuś w południe przeszkadza chodzące czy biegające 10kg dziecko to pewnie mu też przeszkadza każde pierdnięcie.
        • klamkas Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:32
          Z kapciami nie pomogę, bo nie mam doświadczenia (dziecię ma już 13 lat i chodzi boso wink), ale radzę kupno dywanu, ewentualnie kawałka korka pod dywan w miejscu najczęściej "bieganym".
        • little_fish Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 18:04
          moje nosiły właśnie crocsy - ja mam duże dziecko (12 lat) które jak chodzi boso, to tak łupie piętami, że mnie to denerwuje i nakazuje założenie crocsów - w tym się tupać nie da smile Założenie crocsów wycisza skutecznie - na dole u dziadków tez go wtedy nie słychać big_grin
    • lilly_about Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:37
      Masz pier.... sąsiadów, ale to już wiesz. Nic bym nie robiła. Masz małe dziecko, które normalnie się rozwija. Nie usadzisz go i nie każesz milczeć, bo państwo z dołu mają problem.
    • srubokretka Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:43
      nie masz pieniedzy na dywan, to pozycz od kogos z rodziny na 2-3 miesiace.
      Zapytaj sasiada z dolu, moze bedzie chetny sie dorzucic? Kto wie. wink
    • mynia_pynia Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 11:44
      Mieszkałam pod dziewczyną która tuż przed wyjściem i po przyjściu biegała w szpilkach. Wychodziła w okolicach 6h przychodziła około 22h - myślę że pracowała na zmiany to tupanie nie zawsze było słychać. I co i nic, przyzwyczaiłam się wink
      • aurita Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 12:24
        W poprzednim mieszkaniu, nad nami wynajmowali "studenci", jedna z panienek wracala regularnie ok 4 nad ranem i w szpileczkach szlajala sie z jednego konta mieszkania na drugie, brala prysznic, full wypas.
        tez sie mialam przyzwyczaic?
        • zuleyka.z.talgaru Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 15:43
          Poszłaś się pyszczyć, że ma szpilki zdejmować przy wchodzeniu do klatki?
        • nchyb Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 17:19
          > ala regularnie ok 4 nad ranem i w szpileczkach szlajala sie z jednego konta mie
          > szkania na drugie, brala prysznic,

          ale ona ten prysznic w szpilkach brała, czy tez tuż przy brodziku te swoje szpileczki miała i pokąpieli mokrą stopą chyc do szpilki i tuptała dalej?...
    • awesome810 za każdym razem jak czytam takie 24.02.15, 11:46
      wątki mam ochotę ozłocić moich sąsiadów z dołu. Oni nigdy nic "nie słyszą" smile.
      A ja wiem, że dzieci potrafią być męczące, pomimo, że mamy wykładziny, biegać można raczej po dworze, bardzo dużo spacerujemy, a o 18 zaczynamy akcję "wyciszanie".

      Twoi sąsiedzi są odrobinę przewrażliwieni, o 12 w południe to naprawdę trudno mieć pretensje.... (tak, tak to pewnie bidna bezsenna staruszka, która może usnąć tylko o 12 w południe)
      • catroux Re: za każdym razem jak czytam takie 24.02.15, 12:05
        Wydaje mi sie też, że duzo zalezy od rodzaju podlogi. Wykladzina albo staromodna klepka na wylewce jakoś tłumią dźwiek, panele są bardzo akustyczne.
        Marze o tym, zeby kiedyś mieszkać na ostatnim pietrze...
    • jolunia01 Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 12:41
      Piszesz, że masz wygłuszona podłogę, a dziecko nie łupie bosymi piętkami, więc niewiele więcej możesz zrobić. Co do sąsiadów łupiących w kaloryfer - ja bym o3,14erdoliła za robienie hałasu.
    • asia_i_p Re: Sąsiedzi z dołu a dziecko 24.02.15, 15:38
      A w czym biega?
      Próbowałaś skarpetek z silikonową podeszwą? Nie wierzę, żeby w nich się dało "łupać".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka