Dodaj do ulubionych

Świątecznie...

26.03.16, 16:26
Pierwszy raz w życiu, w wielu ponad 40 lat, spotyka mnie sytuacja, kiedy będę musiała jutro zasiąść przy jednym stole i "podzielić się jajeczkiem" z osobą, która właśnie udowodniła mi, że tylko krok dzieli mnie od gorącej nienawiści (ergo nie znamy siebie na tyle, na ile nam się wydaje, bo dopóki nie znajdziemy się w konkretnej sytuacji, to sobie możemy... nagwizdać wink ).

Będąc niewierzącą, staram się z siebie wykrzesać jeszcze więcej chrześcijańskiego miłosierdzia, ale mi bardzo trudno, zważywszy, jak ta osoba zepsuła atmosferę święta wiosny smile nie tylko u siebie, ale też w moim własnym domu, jak próbowała manipulować moją rodziną (po części skutecznie), jak nakłamała mojemu 7-letniemu dziecku...

Mogłabym postawić sprawę na ostrzu noża i jutro uniknąć spotkania z nią, ale wtedy musiałabym się liczyć z tym, że ten kwas zaleje nie tylko mnie, ale i męża i dziecko i wszystko nie wiadomo, jak długo będzie się ciągnęło. Nie chcę stwarzać takich sytuacji.

Jednak jak z drugiej strony, jak poradzić sobie z sytuacją spotkania przy świątecznym stole z osobą, która pobudza we mnie to, co najgorsze? Czego nawet w sobie nie przeczuwałam?
Ktoś ma praktykę?
Ładnie proszę o rady smile
Obserwuj wątek
    • konwalka Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:34
      tesciowa, tak?
      potraktowac czesc wspolną biesiadowania jak podróż na wakacje, ale z wyj atkowo chamowatym wspolpasazerem
      ale minie, po czym w domku bedzie juz fajnie i na luzie
      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:45
        Oczywiście, że tak... sad
        Ale czy w domu będzie fajnie, to w sumie zależy też od zachowania teściowej. Bo to niestety przekłada się na relacje małżeńskie. Nawet jeśli oficjalnie mąż za mną stoi murem, to potem czuję, że jednak coś nie do końca gra.
        Oby dalej nie odwalała już nic. sama traktuję to wspólne śniadanie po ostatnich, świeżych akcjach jako wielkie poświęcenie z mojej strony, taka jestem dumna wink Niech by i ona tak podeszła do tematu, ale żeby tylko w wiadomych kwestiach trzymała paszczę na kłódkę.

        Muszę sobie ten obraz chamowatego współpasażera awaryjnie mocno zakodować przed jutrem, na wszelki wypadek smile
      • gama2003 Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:47
        Skoro musisz, zacisnąć zęby. Koncentrować myśli i wzrok na ,, innych,, widokach. Poćwiczyć uprzejmy wyraz twarzy. I obiecać sobie - jak wytrzymam to po świętach kupię sobię tę kieckę/ szminkę/ buty. Te najpiękniejsze na świecie.

        Współczuję sytuacji. Też mam osoby, których przy wspólnym stole nie mogłabym łatwo zdzierżyć.
        Dlatego zmuszona - zrobiłabym wszystko, żeby było krótko i możliwie dla mnie bezboleśnie.
        • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:51
          gama2003 napisała:
          I obiecać sobie - jak wytrzymam to po święta
          > ch kupię sobię tę kieckę/ szminkę/ buty. Te najpiękniejsze na świecie.
          >
          To też jest dobry sposób big_grin
        • lady-z-gaga Re: Świątecznie... 26.03.16, 18:19
          > I obiecać sobie - jak wytrzymam to po świętach kupię sobię tę kieckę/ szminkę/ buty.

          O, to jest wspaniały sposób smile
          • cauliflowerpl Re: Świątecznie... 26.03.16, 18:39
            Jak zaczniesz się wkurzać, to wyobraź sobie, że teściowa jest naga.
            Nie wiem, kto to wmyślił, chyba ktoś, kto miał przemawiać i miał wielką tremę.
            Zawsze w stresujących sytuacjach staram się o tej metodzie z całych sił zapomnieć, bo natychmiast duszę się ze śmiechu wink
            • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:08
              cauliflowerpl napisała:

              > Jak zaczniesz się wkurzać, to wyobraź sobie, że teściowa jest naga.

              big_grin
              Skorzystam! Przynajmniej nie zjem za dużo smile
            • gaga-sie Re: Świątecznie... 26.03.16, 23:54
              Albo jak sika.
              • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 23:57
                big_grin big_grin big_grin Bleeeee...
    • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:45
      Czyli będziecie sobie odstawiać swiateczna szopke zgranej rodzinki,z nienawiscia pod stolem,powiedz po co?
      Jestem osoba,ktora potrafi zapomnieć,udawac ze niesnasek ,problemu nie było,ale jakbym nie umiala wybaczyć,zal by mi się wylewal uszami to bym nie spotkala się z ta osoba,napwno nie w swieta,szkoda by mi było tego wyjątkowego jakby nie było czasu na nerwy w towarzystwie takiej osoby i lataloby mi co będzie potem,pewnie lepiej i tak nie będzie. Jedno śniadanko swiat nie zbawi nie naprawi,czlowieka nie zmieni.
      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:46
        Dlaczego? Bo swoją obrazą - szczerą, oczywiście - schrzanię święta nie tylko sobie, jak to już się stało, ale też mężowi i córce... Jeszcze bardziej...
        • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:53
          Maz i corka chyba znaja sytuacje? ja nie wiem co się tam stało,ale jeśli to tak poważne,ze nie umiesz zapomnieć,wybaczyc to chyba powinni chcieć zebys Ty była zadowolona ,spokojna w swieta a nie ktoś kto namieszal,doczytałam,ze tesciowa. Zreszta może ja się nie znam ale moim zdaniem po takiej akcji jak pojdziesz to pokazesz jej,ze co nie zrobi,synowa z podkulonym ogonem przyjdzie i będzie grala role szczęśliwej w jej obecności dla meza,czyli ona gora.
          • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:56
            Dobra sory,moim zdaniem się nie kieruj,ja po prostu uważam,ze nie gra się dzieckiem przeciwko rodzicom itd. A tak to zrozumiałam,dla mnie wtedy już by nie było wspólnych swiat wspólnego stolu nic by nie było. Ale ja nie mam dzieci wiec może dlatego tak do tego podchodzę.
        • gama2003 Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:57
          No dlatego - czasem choćby dla dziecka - trzeba odstawić szopkę. Takie konflikty są trudne emocjonalnie dla dorosłych, ale dziecku mogą robić jeszcze większą krzywdę. Dla dziecka bym odegrała teatrzyk. Ba, odgrywałam. Chociaż najchętniej bym zerwała kontakty. To nawet nie kwestia wybaczenia, ale po prostu nieuleczalna niechęć do osób, które mnie/ moją rodzinę zraniły czy skrzywdziły.
        • najma78 Re: Świątecznie... 26.03.16, 16:59
          Czyli to ty sie chcesz poswiecic zeby mezowi i dziecku bylo przyjemnie ? Ok. Uwazaj w takim razie zeby ci sie nie ulalo.
          • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:03
            Udac się pewnie uda,ale dopiero po swietach tesciowa jej pokaze gdzie synowej miejsce,bo przecież i tak synowa zawsze przyjdzie,bedzie ok,co tesciowa by nie zrobila.
            • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:05
              Nie. Bez przesady. Potem choćby potop wink To już jest akcja nr x, wcale nie pierwsza. Wcześniej wybaczałam... Teraz nie chcę.
              • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:12
                Tak,tak akurat,beda kolejne bo maz bo corka i tak będziesz sobie tlumaczyc zawsze.
                • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:10
                  Widzę, że doskonale mnie znasz wink Ale dziękuję, że przedstawiasz swoją opinię. Co do meritum - nie mam takich obaw smile
              • pade Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:30
                Jola ma rację.
                Też kiedyś zaciskałam zęby, odstawiałam szopki. Teraz nie wiem po co właściwie.
                Dzieci doskonale wyczuwają, że coś jest nie tak.
                Siedzenie przy wspólnym stole, z okazji chrześcijańskiego święta, którego mottem jest wybaczanie, miłosierdzie, siedzenie przy tym stole wbrew sobie i pałanie nienawiścią, to największa krzywda jaką można zrobić sobie i bliskim.
                Dziecku można powiedzieć: pokłóciłam się z babcią, święta spędzimy w domu/na spacerze. Mąż nie powinien wymagać, żebyś przełamywała się na siłę, robiła coś wbrew sobie.
                Zastanów się, czy to Twoje poświęcenie w ogóle ma sens i czy nie obróci się przeciwko Tobie.
                • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 26.03.16, 18:40
                  Otóż to. Dlatego ja, w pełni świadomie, aby ograniczyć kontakty z osoba toksyczną i typowym wampirem energetycznym ograniczyłam kontakty swoje do zera, a dzieci do naprawdę zbędnego minimum na prawie 20 lat.
                  • najma78 Re: Świątecznie... 26.03.16, 19:12
                    ??
                • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:13
                  Dziecko wie tyle, ile może wiedzieć dziecko, wytłumaczyłam, na ile się dało. Przed córką nie mam powodu ukrywać swoich uczuć. Wcale nie zamierzam udawać, że mam serdeczne uczucia do babci, która zrobiła zdecydowanie źle, obraziła mnie i skrzywdziła naszą rodzinę. Jednak z drugiej strony jest starszą osobą, matką męża/ojca, która naszykowała te swoje pasztety, kiełbasy, itp, itd. I zostawianie jej samej z tym wszystkim na najważniejsze dla niej święta, w imię otwartości i szczerości uczuć wcale nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Mimo wszystko.
                  • pade Re: Świątecznie... 26.03.16, 21:01
                    Czyli już zdecydowałaś.
                    Na przyszłość możliwe jest jeszcze takie rozwiązanie: mąż wpada do mamy z dzieckiem na godzinkę, po tej godzince świętujecie z Twoją mamą u Was w domu.
                    • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 22:20
                      Co do tych świąt, to miałam już decyzję podjętą zakładając wątek. Pytałam raczej o strategię przetrwania smile
                      Co nie znaczy, że przy kolejnej okazji nie postąpię inaczej. Nie chcę jednak działać tak zdecydowanie pod wpływem chwili. Chcę przemyśleć wszystkie wady i zalety każdego z rozwiązań. Czy to postanowię jednak ograniczyć kontakty z "mamusią" do absolutnego minimum - dążąc do zera - czy też bywać u niej z odpowiednim nastawieniem, chcę podjąć decyzję świadomie, uwzględniając konsekwencje. Według mnie nie da się tego zrobić po jednym dniu, kiedy jeszcze emocje nie opadły. Jeśli miałabym z nią zerwać kontakty, to na zimno, bo to uznam za lepsze, a nie już zaraz, byle pokazać, kto górą.
                      • vi_san Re: Świątecznie... 26.03.16, 22:34
                        I to jest słuszna decyzja. Znaczy nie czy pójść czy nie na te święta, ale by decyzję podjąć po opadnięciu emocji - decyzję dotyczącą dalszych relacji. Niezależnie od decyzji - trzymam kciuki. smile
    • aankaa Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:05
      zacznij nad ranem nerwowo biegać do toalety, po którymś razie zbolałym głosem oświadcz mężowi żeby poszedł sam z córką, bo ty nie jesteś w stanie ruszyć się z domu
      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:06
        big_grin Piękne smile Problem w tym, że teściowa zaprosiła też moją mamę, musiałabym ją wtajemniczyć, może zaprosić potajemnie wink
        • najma78 Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:08
          Eee to chyba nie jest tak zle skoro maz i dziecko mieliby ci za zle a twoja matka nie wtajemniczona.
          • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:20
            Dziecko jechać nie chce, z lojalności wobec mnie. Uznała jednak, że nie pozwolę jej podejmować decyzji o spędzaniu czasu całej rodziny w święta. To byłaby przesada.

            Mąż, by nie pojechał, by niby zrozumiał, albo pojechał na chwilkę, może... trudno zgadywać. Jednak byłby cały w nerwach, a jak jest w nerwach, to jest nieprzyjemny. Nie chcę znosić jego humorów. W takich sytuacjach wychodzi jego niedojrzałość. Taką ma wadę.

            A mama wie, ale ona po prostu chce spędzić święta ze mną. Jeśli ja nie pojadę, to mama raczej przyjedzie do mnie niż do teściowej. Ale musiałabym ją powiadomić.

            Takie mamusie, jak teściowa według mnie swoimi akcjami wyrządzają krzywdę całej rodzinie, ale najbardziej swoim dzieciom. Trudno mi je zrozumieć. Ostatecznie moja teściowa nie jest jedyną tego typu osobą.
            • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 23:19
              Nie wierze,Ty się zwyczajnie boisz humorow meza i dlatego robisz z siebie kukielke która zrobi/zagra wszystko,zeby on nie walnal focha. Masakra,wspolczuje ci. Nie pozwolisz dziecku decydować,a wiesz ,ze gdybyście zostali w domu to ,to byłoby najzdrowsze dla was wszystkich. A maz twój wow szok.
              • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 23:47
                No teraz to normalnie krynica mądrości z Ciebie tryska... Muszę uważać, żeby mnie nie ochlapała zanadto tongue_out

                Na ile masz racji, to masz, ale ani odrobinę więcej.
                Co do współczucia, to bym na Twoim miejscu tak nim tu nie szafowała. Zajmij się sobą w pierwszym rzędzie.

                Dobrej nocy życzę.
                • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 23:59
                  No sama napisalas ,ze nie chcesz fochów meza bo potrafi być nieprzyjemny,czy ja czytac nie umiem? Samo się nasuwa,ze to co robisz robisz aby tych fochów uniknąć,po co teraz odkręcasz kota ogonem,to sa twoje słowa. Wczesniej pisalas ze wogole nie mam racji to się zdecyduj.
                  • butch_cassidy Re: Świątecznie... 27.03.16, 00:07
                    Przemyślałam i uznałam, że trochę racji możesz mieć, ale teraz to płyniesz.

                    Jest jednak różnica między strachem, a chęcią utrzymania względnego spokoju w domu, w którym i tak nie jest tak, jak powinno być w święta.

                    Odnoszę za to wrażenie, że Ty chętnie już byś napisała całą teorię i klasyfikację obejmującą mnie, męża, rodzinę teściową i nie wiadomo kogo jeszcze. A jaka jest Jola każdy widzi... Dlatego zaskakujące jest Twoje poczucie wyższości.

                    Kiedy normalnie przedstawiasz swoją opinię to co innego, można się zgadzać lub nie. Można zmienić zdanie? Można. Jednak kiedy chcesz się karmić cudzym problemem, aby sama poczuć się lepiej, to już zupełnie inna sprawa. W tej drugiej sytuacji nie liczyłabym na miłe potraktowanie. No ale cóż, rób jak uważasz, pisz co chcesz. Ostatecznie to Twoja sprawa.
                    • pade Re: Świątecznie... 27.03.16, 00:12
                      Butch, obawiam się, że teraz to Ty popłynęłaś
                      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 27.03.16, 00:14
                        pade napisała:

                        > Butch, obawiam się, że teraz to Ty popłynęłaś
                        >
                        Nie wykluczam, Pade. Zmęczona jestem tą sytuacją. A możesz doprecyzować? Z czym konkretnie? (i nie pytam złośliwie)
                        • pade Re: Świątecznie... 27.03.16, 00:27
                          Wiem, ze nie złosliwie.
                          Ja w ogóle nie odebrałam tego, co Jolka napisała tak jak Ty. Że z poczuciem wyższości, że teorie pisze i karmi Twoim problemem. Odniosłam odwrotne wrażenie, że się przejęła i chce Ci pomóc.
                          Z boku to trochę tak wygląda, że boisz się humorów męża, więc dla "świętego spokoju" pójdziesz do teściowej. Ale rozumiem, że sytuacja świeża i chcesz wykazać się większą dojrzałością niż mąż. Nie działać z zemsty, tylko z namysłem.
                          Inna sprawa, że to kolejny wyskok teściowej...
                          Wiesz, ja parę lat temu na dłuższy czas ochłodziłam kontakty z teściową, ja sobie przez ten czas co nieco przemyślałam, ona też i ...teraz się lubimysmile
                          Czego Ci życzę.
                          A jeśli to niemożliwe, to życzę jak najmniejszych reperkusji po zerwaniu kontaktów jeśli takowe nastąpi.
                          • butch_cassidy Re: Świątecznie... 27.03.16, 01:14
                            Może jestem aktualnie nie w formie po prostu. Tak to odebrałam, jak odebrałam.

                            Jeśli chodzi o to, co napisałaś na temat aktualnego problemu, to tak... Ja nawet nie chcę koniecznie się wykazać dojrzałością, ja chcę to ułożyć tak, żeby na dłuższą metę było jak najlepiej.
                            Po prostu czuję, że potrzebuję choć trochę czasu, żeby podjąć decyzję. Być może zerwania kontaktów rzeczywiście nie da się uniknąć.

                            Może słusznie zwracacie uwagę, że na dłuższą metę taka nibypoprawność jest bez sensu. Ale to trochę jak w polityce: między stosunkami przyjacielskimi, a całkowitym zerwaniem kontaktów jest całe spektrum możliwości - cała skala temperatury wzajemnych układów. Czy dla odmiany w życiu rodzinnym tylko szczera bliskość lub zupełny brak kontaktu wchodzi w grę?

                            Że z teściową się nie polubię, to nie mam złudzeń. Ale zastanawiam się, jak realnie czułabym się w takim układzie bez wzajemnych kontaktów, jak np. w święta, kiedy mąż pewnie by matkę odwiedzał (nic niezwykłego), a ja zostawała w domu (blisko, czyli nie że by go w domu całe święta nie było). Co z dzieckiem? Na teraz to ona by chciała zostawać ze mną, ale czy to dobre dla niej? Jednak to by było zdecydowane ograniczenie kontaktów z jej babcią? W sumie niby nic niezwykłego, ale jak byśmy w takim dziwnym układzie funkcjonowali? Bo z bliska czegoś takiego nie obserwowałam.

                            A jakie masz odczucia po tym schłodzeniu stosunków u Was? Czy w czasie jego trwania teściowa nie powodowała "zaocznie" kolejnych konfliktów między Tobą a mężem? Bo i takie historie słyszałam... Po prostu nie wiem, co gorsze. Wypisać siebie z relacji z taką panią to jedno, dość łatwe, ale już z jej synem, wnukami... to chyba inny rozdział, nieco bardziej skomplikowany.

                            • pade Re: Świątecznie... 27.03.16, 10:37
                              Twoja córka ma 7 lat a nie pół roku, do babci ma blisko, będzie chciała ją odwiedzać to będzie ją odwiedzała kiedy zechce. To samo z mężem.
                              Natomiast zmuszanie Ciebie, żebyś utrzymywała kontakt z osobą, która zrobiła Ci świństwo jest świństwem. Inna sprawa, że zmusić Cię nikt nie może. Może co najwyżej wymuszać, a Ty temu ulegniesz. Tylko za jaką cenę?
                              Dla kogo właściwie to robisz? Dla córki?
                              Czy w sytuacji, w której koleżanka by ją bardzo obraziła, doradzałabyś córce pójście na urodziny do tej koleżanki i udawanie, że nic się nie stało? Chyba nie?
                              Dla męża? Jego fochy są Ci niemiłe, on chce mieć spokój i żeby było po staremu. Twoim kosztem. Czy można zmuszać partnera, żeby robił coś wbrew sobie dla własnej wygody bez uszczerbku dla związku? Wątpię.
                              Moja teściowa ma na koncie za dużo słów na mój temat. Ja to w sobie dusiłam dla "dobra dzieci". Ale podskórnie miałam pretensje do męża...Skończyło się, kiedy postanowiłam, że święta spędzamy w domu, we czwórkę. A wcześniej bardzo dosadnie unaoczniłam mężowi co jego mama robi z naszym małżeństwem, jak my na tym tracimy i do czego to prowadzi. Takich rozmów było dużo. Nie byłam w stanie dłużej się poświęcać.
                              Kilka razy spędziliśmy święta osobno. W między czasie zebrałam się na odwagę i powiedziałam teściowej jak bolało to, co robiła i jakie były tego skutki (np. kłótnie z mężem). Dzieci podczas ochłodzenia stosunków nadal utrzymywały kontakt z dziadkami, mąż sporadycznie, w razie potrzeby. Aż przyszedł czas, że raz i drugi porozmawiałyśmy od serca i teraz spotykamy się z przyjemnością.
                              Masz wątpliwości jakbyś się czuła, gdyby mąż poszedł do matki. U mnie nie było takiej sytuacji w święta, bo spędzaliśmy je razem. Ale sądzę, że gdyby była to czułabym ulgę, że nie muszę udawać. To wyczerpujące.
                              Poza tym, nie jesteś w stanie przewidzieć co się stanie gdy naruszysz status quo. Układ ulegnie zaburzeniu, Twoje zachowanie będzie miało wpływ na innych, ale jaki? Nie wiadomo. Spróbuj przeanalizować, jakie najgorsze konsekwencje mogą Cię spotkać, wtedy będziesz wiedziała gdzie jest najsłabsze ogniwo.
                    • jola-kotka Re: Świątecznie... 27.03.16, 01:05
                      Ja chciałam się karmic twoim problemem? Ty naprawdę chyba musisz odpocząć. Wiesz ja obawiam się,ze Ty nie przemyslalas tego co napisałam. Tylko pare osob napisalo,ze to jest prawda wiec zmieniasz zdanie. I moim zdaniem a nie pisze tego zlosliwie masz już jakiś nawyk podpozadkowywania się innym. Ja to tak widze. I wiesz moim zdaniem związek gdzie jedna strona musi się poswiecac dla drugiej robiąc cos wbrew sobie odgrywać teatr dla atmosfery w malzenstwie to nie jest normalne i nie mow mi ze jest,
                      Tak Jola ma wady,Jola ma problemy ale Jola dużo w zyciu widziala,dużo przeszla,ma rozwod za sobą i widziala nie jedno w cudzych malzenstwach z tego forum,bardzo madrego forum często wbrew pozorom dowiedziała się,ze i w jej malzenstwie nie jest może do końca tak jak powinno być i to z jej winy,czy atakowala kogos,rzucala się chyba nie,przemyslala nawet przyznala komus tam racje w swoim watku. Ja nie chciałam cie urazic,zwróć uwagę na to,ze w twoim związku twój maz stosuje wobec ciebie zwykla perzemoc psychiczna,bedziesz robic jak ja chce to ja będę mily jak nie to foch,nie dosłownie tak ale mniej więcej tak to wygląda,przynajmniej z tego co piszesz. Ja doskonale wiem,ze takie rzeczy się wypiera.
                      A reakcja twoja jest pewnie taka bo to ta jolka,ok zrobisz jak zechcesz mam nadzieje,ze zauważysz zanim będzie gorzej,ze nie tedy droga. Wesolych swiat ci zycze.
                      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 27.03.16, 01:15
                        OK. To przepraszam.
        • gama2003 Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:13
          A co do dzielenia jajeczkiem - musisz oznajmić, że tak Ci przykro, ale dziś nie będziesz mogła nikogo ucałować. Bo właśnie czujesz jak chyba na pewno wink robi Ci się opryszczka na ustach.
        • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:14
          Wow sprytna ta tesciowa,a ty biedaczko slepa dajaca się wkrecac w jej teatrzyk.
          • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:22
            A tam zaraz sprytna... Prymitywna intrygantka, ale mój mąż niestety ma pępowinę nie do końca odciętą. Wie o tym, ale nie umiem tego zmienić.
            Biedaczką nie jestem z całą pewnością tongue_out
            • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:22
              wiem
            • nangaparbat3 Re: Świątecznie... 26.03.16, 21:22
              Prymitywna intrygantka, ale mój mąż niestety ma pępowinę nie do końca odciętą.

              To niestety idzie w parze sad
    • nenia1 Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:10
      Trudno doradzać, bo nie wiadomo o co faktycznie chodzi. Zakładając jednak, że faktycznie twoja teściowa poważnie zawiniła do tego stopnia, że wzbudza w tobie tak silne emocje, to nie wiem po co to spotkanie? Mąż ma trzymać twoją stronę, nie matki, z matką już nie mieszka. Więc jeśli racja jest po twojej stronie to ja bym nie szła. Mówiąc otwarcie dlaczego, oczywiście grzecznie. I krótko - bez zbędnych tłumaczeń. Postanowiłam i już.
      Pytanie czy faktycznie nie chcesz doprowadzić do konfrontacji "poświęcając się" dla męża i dziecka (którzy i tak pewnie wyczuwają co się dzieje, powątpiewam czy da się w takich warunkach stworzyć "świąteczną atmosferę) czy po prostu zasłaniasz się nimi, unikając gry w otwarte karty.
      • pade Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:31
        Widzę, że podobnie myślimy.
    • aagnes Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:28
      Idz, to tylko pare godzin, udaj sie na wewnetrzna emigracje, pochwal kurtuazyjnie jedzenie i mysl o wieczornej kapieli w pianie.
      mniej wiecej wiem co przezywasz, i jak uda ci sie przez ten dzien przejsc to bedziesz z siebie bardzo dumna, bogatsza o jedno doswiadczenie, nigdy nie wiadomo co bedzie dalej.
      jest takie powiedzenie, ze jak nie wiesz jak sie zachowac to na wszelki wypadek zachowaj sie przyzwoicie - pasuje w prawie kazdej sytuacji.
      • pade Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:33
        Dumna z czego? Czy spotkanie z najbliższymi musi przypominać pole bitwy, z którego (tym razem) wyszło się zwycięsko?
        • najma78 Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:40
          pade napisała:

          > Dumna z czego?

          Nie wiesz z czego? Z poswiecenia. Zona i matka musi sie poswiecac a im bardziej i czesciej tym bardziej dumna bedzie.
        • aagnes Re: Świątecznie... 26.03.16, 17:53
          czyli jak to w rodzinie, sielanka z reklam proszkow do prania zdarza sie ale niezbyt czesto.
          dla mnie nie ma problemu isc i byc ponad cos tam, czasem jest to poswiecenie, ale zazwyczaj jakis tam element zycia. wiadomo, ze latwiej jest przesliznac sie przez zycie unikajac wszystkich nieprzyjemnych sytuacji ale nie zawsze jest to mozliwe
        • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:25
          Teściowa nie jest osobą mi najbliższą.
          Pozostali znają moje odczucia (adekwatnie do wieku), o czym napisałam wyżej.
          To jest kwestia wykluczenia tej pani z grona rodzinnego. Mimo wszystko wydaje mi się to zbyt surowa "kara".
    • vi_san Re: Świątecznie... 26.03.16, 18:30
      Z ciekawości - jeśli się nie mylę - pisałaś kiedyś że jesteś niewierząca, a twój mąż wierzący bardziej "pro forma" niż realnie. To że zapytam: po jakie ciężkie licho W OGÓLE urządzacie "cyrk" ze świąt i dzielenia się jajeczkiem? Skoro Zmartwychwstały do ciebie nie przemawia - po prostu ciesz się weekendem. big_grin
      Dziecku wyjaśnij kłamstwa tej osoby, sprostuj na zasadzie "Pani/babcia/ciocia/ktokolwiek się trochę pomyliła, prawda jest taka i taka". Chyba, że opowiadała dziecku o aspekcie religijnym, wówczas wyjaśnij na zasadzie "Owa osoba w to wierzy, ale wierzenie nie jest ani konieczne ani obowiązkowe. Dla tej osoby jest tak i tak, dla wyznawców islamu jest tak i tak, dla buddystów jeszcze inaczej". I dziecko będzie miało fajną., mądrą lekcję poglądową, że różni ludzie w różne rzeczy wierzą, ale nie to jest najistotniejsze.
      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:28
        Ja obchodzę Święto Wiosny smile Jajka są symbolem życia, nie Jezusa, itd... A na dzielenie się nalega mąż. Tak, dobrze pamiętasz.
        Dziecko ogarnia sytuację lepiej niż ja wink Oczywiście, że jej duuużo musiałam w ostatnich dniach tłumaczyć.
        • black_halo Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:11
          Pierwszy dzien wiosny byl tydzien temu wiec nie ma zadnego uzasadnienia do siadania przy stole i wpierniczania pasztetu i kiebasy. Dorabiasz ideologie a prawda jest taka, ze pewnie tylko i wylacznie na potrzeby forum. Albo jest sie niewierzacym i wtedy sie nie obchodzi tez swieta wiosny czy innych podobnych wynalazkow. Albo wierzy sie w Staroslowianskie Swieto Wiosny (ale wtedy nie jest sie niewierzcym jak to okreslasz). Albo jest sie wierzacym chrzescijaninem i obchodzi sie Wielkanoc a polega to na tym, ze idziesz przed tym swietem do spowiedzi, przestrzegasz postu od Srody Popielcowej, w sobote nioslas swieconke, wczoraj usiadlas do stolu z rodzina i podzielilas sie jajkiem. A w tym wszystkim najwazniejsze jest jednak "kochaj blizniego swego jak siebie samego". Zdecyduj sie o co Ci konkretnie chodzi, to bedzie mozna cos doradzic.
          • butch_cassidy Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:26
            Problem już jest rozwiązany. Doradzać nie trzeba smile

            Racji masz o tyle, że na potrzeby tego konkretnego wątku nie miałam ochoty wchodzić w szczegóły swojego światopoglądu. Ale katoliczką nie jestem.
            Święconkę nie ja noszę, ja towarzyszę, nie modlę się, nie żegnam, idę kościoła, ale nie uczestniczę - na wyraźną prośbę mojej najbliższej rodziny. Pozwolisz mi się zgodzić? Czy mam przedłożyć opinię Czarnego Halo nad prośbę męża i córki tongue_out

            I czy skoro chrześcijanie zagarnęli pogańskie terminy świąt (pi razy oko), czy odwrotnie nie można robić tego samego? W terminie chrześcijańskich świąt, nie można spędzać czasu z rodziną i cieszyć się wesołymi symbolami płodności, od których nawet Kościół się nie odżegnał, a jedynie dorobił swoją ideologię? Nie muszę być wojującą poganką i organizować odrębnych spotkań np. tydzień wcześniej, aby mieć swoje podejście do uroczystości, i tak przede wszystkim rodzinnych, bo poza teściową nikt tego inaczej nie traktuje.

            A kiełbasy i pasztetu nie lubię.

            Tak czy siak, miłego wolnego, świątecznego czy nie smile
            • black_halo Re: Świątecznie... 28.03.16, 13:21
              Zawsze ta sama spiewka z chrzescijanami co zmienili terminy swiat i sobie nazwy zapozyczyli. Albo ktos jest niewierzacy (dla mnie oznacza, ze nie wierzy ani w Boga ani w swiatowida ani w Wiosne czy potwora spagetti) albo jest wierzacy.

              Nie musisz tu wchodzic w zadne szczegoly ale badz szczera ze soba.
              • pade Re: Świątecznie... 28.03.16, 13:36
                Życie nie jest czarno-białe. Skoro autorka nie jest np. katoliczką, to może sobie wybierać z tradycji co jej pasuje.
                A katolik nie jest od potępiania czy nawracania kogokolwiek.
    • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 26.03.16, 18:32
      Szczerze? Byłam kilka razy w takiej sytuacji i dla dobra atmosfery rodzinnej rezygnowałam ze spotkań. Wolałam zostać w domu z dziećmi (nie pozwalałam zabrać, a mąż nie oponował), niż być obiektem ataków chorej z nienawiści kobiety.
    • jopowa Re: Świątecznie... 26.03.16, 18:34
      wybaczenie uwolni cie od tych zlych mysli
    • zuzi.1 Re: Świątecznie... 26.03.16, 18:46
      W takiej sytuacji na święta wyjeżdża sie z rodzina na dlugi weekend i omija sie spotkanie u teściowej. A skoro zdecydowalas, ze pójdziesz w odwiedziny to stosuj lodowaty kurtuazyjny dystans i tyle. I odpowiedzi typu tak, nie, tak sadze, uważam inaczej smile jak w wojsku krótko, na temat i bez wdawania sie w zbędne dyskusje. A w ramach życzeń: życzę zdrowia i Tobie Halinko i sobie tez, bo dobre zdrowie i stalowe nerwy będą nam obu jeszcze dlugo potrzebne smile
      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:29
        zuzi.1 napisała:

        A w ramach życzeń: życzę zdrowia i Tobie Halinko i sobie tez, bo dobre z
        > drowie i stalowe nerwy będą nam obu jeszcze dlugo potrzebne smile

        smile


    • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 20:30
      Dziękuje za wszystkie nieocenione podpowiedzi.

      I za zwrócenie uwagi na wszelkie aspekty sytuacji również smile
    • sasanka4321 Re: Świątecznie... 26.03.16, 22:39
      Jak to ma byc dla dobra dziecka.... Ja pamietam moje rodzinne Swieta z dziecinstwa. Moja mame, nienawidzaca swojej tesciowej, przy jednym stole z ta tesciowa. I ta odgrywana szopka. Wbijanie sobie nawzajem drobnych szpileczek. Sztuczne usmiechy. Rewelacja dla dziecka, rzeczywiscie...
      • jola-kotka Re: Świątecznie... 26.03.16, 23:10
        Bo ona myśli,ze dziecko widzi i wie tylko tyle co mu powiedziałasmile
        • butch_cassidy Re: Świątecznie... 26.03.16, 23:51
          Przynajmniej w ogóle myślę... Bo są osoby, co do których można mieć wątpliwości. Pokazywać palcem nie zamierzam tongue_out

          A Tobie, Sasanko, dziękuję za opinię z wnętrza, że tak powiem. Gdyby mi się zachciało być złośliwą, choć nie sądzę, to sobie o niej przypomnę.
          • jola-kotka Re: Świątecznie... 27.03.16, 01:30
            Na ciebie to jednak szkoda czasu.
          • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 27.03.16, 01:49
            Sasanka ma rację. Ja, jako matka, nie chciałam, aby moje dzieci uczestniczyły w tego rodzaju szopkach, więc kontakty wyzerowałam, a dzieci z babcią miały naprawdę bardzo sporadyczne kontakty i najczęściej pod kontrolą ojca, który zawsze z nimi tam był. Uważam, że wszelkie konflikty między dorosłymi, bez względu na to, czy relacja synowa - teściowa, mąż - żona itp. są bardzo dobrze widoczne dla dzieci, a po co je wciągać w sprawy dorosłych, tym bardziej, że te sprawy tylko negatywnie się na nich odbijają?
    • pade Re: Świątecznie... 28.03.16, 09:46
      Przetrwałaś?smile
      • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 28.03.16, 09:47
        Też jestem ciekawa smile
        • butch_cassidy Re: Świątecznie... 28.03.16, 11:54
          Tak smile Pojechaliśmy na 2h. Zjedliśmy niewiele i wróciliśmy. Powitanie było więcej niż chłodne. Jajkiem się nie podzieliłyśmy wcale. A poza tym każda trzymała nerwy na wodzy. Bez sztucznych uśmiechów, ale i bez dowalania.

          Jednak postanowiłam radykalnie schłodzić stosunki. Czyli wycofać się bez wielkiej i głośnej obrazy, ale skutecznie.
          Ona tylko nie wie, że to ja przekonałam męża, żeby przyjął zaproszenie na jej 70-lecie, bo one jechać nie chciał, że to ja dotąd pilnowałam, żeby na proszony obiad u niej docierać punktualnie (mąż ma tendencje do 2-godzinnych spóźnień i nawet nie nauczyła go,żeby dzwonić, dopiero ja musiałam i do mnie faktycznie dzwoni, jak w pracy mu się przedłuży), itp i itd. Jestem pewna, że ona nie ma w ogóle świadomości, że wielokrotnie już po jej drobniejszych występach to ja namawiałam męża do nierobiebnia afery, bo starsza, bo samotna, bo matka... No to już nie będę smile
          • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:19
            Słuszna decyzja. Tylko w niej wytrwaj.
          • pade Re: Świątecznie... 28.03.16, 13:38
            No i dobrze, mąż ma szansę się usamodzielnićsmile Wreszcie będzie mógł decydować czy chce się spotkać czy nie, będzie mógł się spóźniać i kłócić się z mamą i sam poniesie tego konsekwencjesmile
            • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 28.03.16, 14:08
              pade napisała:

              > No i dobrze, mąż ma szansę się usamodzielnićsmile Wreszcie będzie mógł decydować c
              > zy chce się spotkać czy nie, będzie mógł się spóźniać i kłócić się z mamą i sam
              > poniesie tego konsekwencjesmile
              >

              Dokładnie. Lepiej tego nie można było ująć smile
    • black_halo Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:05
      Nie moge zrozumiec dlaczego jako niewierzaca siadasz do swiatecznego stolu w ogole. Nie mozesz rodzinie oswiadczyc, ze nie obchodzisz swiat chrzescijanskich ani zadnych innych (chyba, ze obchodzisz swieto wiosny ale to tydzien temu juz bylo). Problem rozwiaze sie sam, nie bedziesz musiala dzielic sie jajkiem ani marnowac dwoch godzin plus dojazd na spotkanie rodzinnie przy jajku. Ani nie bedziesz musiala rozkmniac na forum jak sie zachowac wobec tesciowej.

      Problem z du.py wziety i tyle. Taki forumowy pseudo ateizm. Na forum "nie wierze" ale zagowozdka dnia "jak podzielic sie jajkiem ze znienawidzona tesciowa".
      • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:24
        Ale wiesz, że ten wątek nie jest o wierze czy niewierze autorki wątku? Tylko o konflikcie z teściową.
        • black_halo Re: Świątecznie... 28.03.16, 13:16
          Ale problem jaki opisuje autorka to wlasnie jezdzenie na spedy rodzinne z okazji chrzescijanskich swiat. A moglaby powiedziec normalnie, ze jest niewierzaca, wziac na klate konsekwencje swojego wyboru (wykluczenie z rodziny w najgorszym razie) i po prostu nie jezdzic, nie zastanawiac sie a tesciowa zerwac wszelkie stosunki. Jesli jest tak jak pisze, ze tesciowa mieszka blisko to dziecko i maz moga spokojnie sie z nia widywac bez udzialu autorki. Ja bym nie poszla na takie sniadanie i glosno i wyraznie powiedziala dlaczego.

          W normalnej sytuacji wygladaloby to tak: autorka jest katoliczka, obchodzi katolicke swieta ale tesciowa ja wku..wila i zastanawia sie czy w ogole usiasc z nia do stolu. Skoro jest katoliczka to jej obowiazkiem jej wybaczac, z tesciowa sie pogodzic i unikac kolejnych konfliktow, ostatecznie ochodzic stosunki i dla zachowania tradycji dwa razy do roku podzielic sie jajkiem i oplatkiem.
          Jesli bylaby naprawde niewierzaca
          • kropkacom Re: Świątecznie... 28.03.16, 13:49
            Nawet księża wiedzą, że w Polsce święta takie jak Wielkanoc, to w wielu domach tradycja a nie wiara. Gdyby nagle ludzie, którzy nie chodzą do kościoła lub po prostu niewierzący, nie przychodzili na takie uroczystości domowe jak wigilia czy śniadanie wielkanocne, to nagle przy stołach byłyby pustki. Jestem tego pewna. Dwa, że uznane byłoby to za afront.
      • konwalka Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:26
        opisujesz problem wielu rodzin
        siadac, nie siadac? jechac? olac?
        ja musialam byc zaklamanym dzieckiem od zawsze, bo wiedzialam, ze relacje tesciowa -synowa sa fatalne, a mimo to chcialam od czasu do czasu swiatecznie sie spotkac z mama i babcia naraz
        pomimo, ze z moja tesciowa poradzilam sobie chyba juz dozywotnio (w kwestii spotkan), to na swieta sie spotykamy na troszke
        i wczoraj nagle okazalo sie, że nikt nie poszedl do swieconki
        i w czyją stronę skierowany był mamusiny foch? no jasne kierwasz ze w moją,
        chociaz nie poszlo cale stado, to jednak ja nie poszlam najbardziej
        - no i tak zaczynamy bez swieconego jajka...- zaczela spicz tesciowa
        - a to oznacza pierwszy raz bez hipokryzji - zakonczyla synwa czyli ja

        wierzcie lub nie, do konca sniadania bylo milo, bez dopie...nia; ot, zwyczajne pogaduchy
        • konwalka Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:34
          ze swięconką miało być (dla pedantów semantycznych - z pokarmem do święcenia)
          • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 28.03.16, 14:13
            Dodam, że odpowiedziałaś jej przepięknie, uwielbiam takie "kwiatki" smile
        • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 28.03.16, 14:12
          Przeca to norma na większości linii synowa - teściowa big_grin
          Musisz sobie, Konwalko, zapamiętać jedną rację na całe życie: teściowa ma zawsze rację. A jak masz wątpliwości co do jej racji, to idź i ją spytaj, ona ci odpowie tongue_out
        • butch_cassidy Re: Świątecznie... 28.03.16, 21:35
          konwalka napisała:


          > i wczoraj nagle okazalo sie, że nikt nie poszedl do swieconki
          > i w czyją stronę skierowany był mamusiny foch? no jasne kierwasz ze w moją,
          > chociaz nie poszlo cale stado, to jednak ja nie poszlam najbardziej

          Też dobre...

          > - no i tak zaczynamy bez swieconego jajka...- zaczela spicz tesciowa
          > - a to oznacza pierwszy raz bez hipokryzji - zakonczyla synwa czyli ja
          >
          smile
    • albertynaa Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:18
      Atmosferę "święta wiosny"??
      A cóż to takiego? I dlaczego obchodzone teraz?
      • butch_cassidy Re: Świątecznie... 28.03.16, 12:28
        Bo jest wiosna? wink
        Nie, nie jestem radykalną neopoganką, jeśli o to pytasz.
        A resztę o pogańskiej wielkanocnej symbolice doczytać możesz w necie smile
    • jagienka75 Re: Świątecznie... 28.03.16, 14:27
      > Jednak jak z drugiej strony, jak poradzić sobie z sytuacją spotkania przy świąt
      > ecznym stole z osobą, która pobudza we mnie to, co najgorsze? Czego nawet w sob
      > ie nie przeczuwałam?
      > Ktoś ma praktykę?
      > Ładnie proszę o rady smile



      ŚW/ŚBN to czas spokoju, więc po co się katować i spotykać z ludźmi, których się nie lubi/którzy nas nie lubią? którzy nas nienawidzą i odwrotnie?
      nawet jeśli "spędzimy" z tymi osobami święta przy stole, nie zaczniemy ich nagle kochać ani one nie pokochają nas. naprawdę warto się tak męczyć? w imię czego?
      ja np uważam, że niczego nie muszę i nie robię/nie mam zamiaru robić niczego , wbrew własnej woli. na takie pierdoły to ja już zdecydowanie za stara jestem.


      • rosapulchra-0 Re: Świątecznie... 28.03.16, 14:32
        jagienka75 napisała:

        > ŚW/ŚBN to czas spokoju, więc po co się katować i spotykać z ludźmi, których się
        > nie lubi/którzy nas nie lubią? którzy nas nienawidzą i odwrotnie?
        > nawet jeśli "spędzimy" z tymi osobami święta przy stole, nie zaczniemy ich nagl
        > e kochać ani one nie pokochają nas. naprawdę warto się tak męczyć? w imię czego
        > ?
        > ja np uważam, że niczego nie muszę i nie robię/nie mam zamiaru robić niczego ,
        > wbrew własnej woli. na takie pierdoły to ja już zdecydowanie za stara jestem.
        >
        >
        >

        Do takiej postawy trzeba dojrzeć i dorosnąć. A na to potrzebny jest czas i doświadczenie.
        • jagienka75 Re: Świątecznie... 28.03.16, 14:56
          to prawda.
          kilkanaście lat do tyłu byłam młoda , głupia i dlatego uważąłam, że to nie mnie ma być dobrze, tylko innym. dobro innych ludzi leżało mi na sercu bardziej, niż własne.
          niestety, jak ma się miękkie serce, trzeba mieć twardą dupę. jak dostałam po niej kilka razy za swoją dobroć i szlachetność, to i optyka mi się zmieniła o 180%wink
          • jagienka75 Re: Świątecznie... 28.03.16, 14:57
            o 180 stopni, nie %.
    • albertynaa Re: Świątecznie... 28.03.16, 19:13
      Skoro masz ponad 40 lat- Twoja teściowa podbiega pod 70tkę. Chce Ci się z nią przepychać? Warto? Serio?
      • konwalka Re: Świątecznie... 28.03.16, 19:37
        warto
        ty nie wiesz, ile potrafią życ takie czorty z piekła rodem
        • albertynaa Re: Świątecznie... 28.03.16, 22:27
          Czorta nie zmienisz. Szczególnie starego.
          • butch_cassidy Re: Świątecznie... 28.03.16, 22:52
            albertynaa napisała:

            > Czorta nie zmienisz. Szczególnie starego.

            Nie mam takich ambicji.
            Ale polityka "zero tolerancji dla manipulacji" wydaje mi się tu lepsza niż bycie miłą i wyrozumiałą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka