kfugktru23 10.02.17, 17:47 kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,21351495,po-tragedii-w-kielcach-na-facebooku-zostal-czarny-kwadrat.html#MT niepojęte!!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
konsta-is-me Re: zabiła bo kochała 10.02.17, 18:10 Wklej calosc, nie mam dostępu. Odpowiedz Link Zgłoś
kfugktru23 Re: zabiła bo kochała 10.02.17, 18:16 Ostatniego stycznia, około godziny 18 brama była otwarta, bez przerwy ktoś przyjeżdżał. W domu było niewielu mieszkańców. Na jednej z klatek schodowych spory ruch, pracują policjanci i prokurator. W mieszkaniu na pierwszym piętrze zapalone światło. Widać jasne mebelki, na których ułożone są dziecięce zabawki. Na szybach naklejone obrazki, m.in. mikołaja. Dwie godziny wcześniej do tego mieszkania wrócił 43-letni Krzysztof S. – Nie mógł otworzyć zamkniętych od środka drzwi, udało mu się to po kilku próbach i z pomocą innej osoby. Wtedy znalazł ciała i wezwał karetkę – relacjonował Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. W mieszkaniu leżały spakowane torby podróżne. 15-letnia Ola zginęła od dziesięciu ran kłuto-ciętych w szyję. 5-letni Michał od jednego ciosu w szyję. Ich matka 41-letnia Daria D.-S. miała rany krtani i tchawicy. Przytomną przewieziono ją do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. – Dotychczasowe ustalenia śledztwa wskazują, że tych tragicznych w skutkach czynów dopuściła się Daria D.-S., która następnie próbowała popełnić samobójstwo, podcinając sobie szyję – informował kilka dni po tragedii Daniel Prokopowicz. Kobieta przyznała się do winy, została aresztowana na trzy miesiące i przewieziona do szpitala więziennego w Krakowie. Paweł Moczydłowski, socjolog, kryminolog i psycholog, były szef więziennictwa: – Zadanie aż dziesięciu ciosów dziecku może świadczyć o tym, że córka w momencie ataku matki zaczęła się intensywnie bronić. To tak bardzo agresywne zachowanie mogło być gniewem za odrzuconą zaborczą matczyną miłość. Pewnie dziewczyna nie godziła się na życie w zamkniętym świecie patologicznej miłości matki, zaczęła się wyzwalać spod jej wpływów. Matka prawdopodobnie tego nie akceptowała i postrzegała jako zagrożenie. Młodsze dziecko, które raczej nic z tego nie rozumiało, zginęło od jednego ciosu. Doświadczony policjant, który był na miejscu tragedii: – Przyjechałem do domu około godz. 23, położyłem się, ale do czwartej nad ranem nie mogłem zasnąć, nie mogłem się otrząsnąć. Tego widoku się nie zapomina. A wydało mi się, że przez te wszystkie lata służby już wszystko widziałem. Odpowiedz Link Zgłoś
kfugktru23 Re: zabiła bo kochała 10.02.17, 18:17 Na profilu na Facebooku Darii D.-S. czytamy, że jest absolwentką Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Z wykształcenia jest analityczką medyczną. Kiedy mieszkali we Wrocławiu, pracowała w jednym z instytutów Polskiej Akademii Nauk. We Wrocławiu mówi się, że to bardzo elitarny ośrodek. I jak już w innych szpitalach nie ma szansy na wyleczenie, pacjenci trafiają właśnie tam. Dzwonię do Wrocławia do jednej z byłych współpracowniczek Darii D.-S. Opowiadam jej, co się stało. Jest w szoku. Powtarza, że o koleżance może mówić jedynie dobrze. Prosi o telefon następnego dnia, musi ochłonąć. Ale kiedy przeczytała w internecie, do czego doszło, rozmawiać nie chce. Rodzina S. z Wrocławia wyprowadziła się w 2008 roku. Krzysztof znalazł pracę w stolicy. Mężczyzna z wykształcenia jest prawnikiem. Potem przeprowadzają się do Kielc, mieszkają w różnych miejscach. „Za 2 tygodnie przeprowadzka, znowu, już trochę zaczynam pakować” – pisze Daria na Facebooku na początku stycznia 2015 roku. I dołącza zdjęcie kilku czarnych worków. Zaciekawione koleżanki informuje, że przeprowadzają się na osiedle Świętokrzyskie, „czyli niedaleko”. Daria nie pracuje, wychowuje dzieci. Angażuje się w życie szkoły i przedszkola. W jednej z placówek słyszę, że to dobra, choć może trochę naodopiekuńcza mama. Kiedy szkoła Oli startuje w projekcie, prosi swoich znajomych z Facebooka, by głosowali. Kilka razy przypomina, że codziennie można oddać jeden głos. – Obydwoje byli bardzo blisko szkoły. Naprzemiennie chodzili na wywiadówki. Obyśmy mieli więcej takich rodziców – podkreśla Dorota Białek-Sołtys, dyrektorka Gimnazjum nr 7 w Kielcach. Daria była w radzie rodziców przedszkola Michała. Kiedy inni rodzice ją prosili, odbierała ich dzieci. Do czasu, kiedy mama czy tata nie wrócili z pracy, czekali u Darii na ul. Daszyńskiego. O Oli i Michałku w obydwu placówkach wypowiadają się w samych superlatywach. – Michałek to było takie kochane dziecko! Minął już tydzień od tej tragedii, a ja jestem nieprzytomna! – dyrektorka przedszkola Anna Sikora podnosi głos. Tak, jakby za chwilę miała zacząć płakać. Dorota Białek-Sołtys: – Ola była uśmiechnięta, wesoła, niezwykle ambitna. Reprezentowała szkołę w konkursach z biologii i języka niemieckiego, brała udział w akacjach społecznych, w zawodach sportowych. Na Facebooku szkoły znajduję zdjęcie Oli z końca ubiegłego roku. Dziewczynka trzyma dyplom, wygrała właśnie jeden z konkursów. Jest śliczna, ma długie, gęste, ciemne włosy. Delikatnie się uśmiecha, ale oczy ma smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
kfugktru23 Re: zabiła bo kochała 10.02.17, 18:18 W mojej siedemnastoletniej karierze nie prowadziłem jeszcze takiej sprawy. Jest bardzo obciążająca psychicznie nas wszystkich. I nie mam na myśli stopnia skomplikowania, ale sumę okoliczności. Doszło do śmierci dwójki dzieci, ale na razie nie znamy motywów. Uważam, że prokuratura powinna ustalić szczegółowe relacje między członkami tej rodziny. Moim zdaniem w grę może wchodzić choroba psychiczna albo zachowanie pani Darii mogło być spowodowane czynnikami zewnętrznymi, których jeszcze nie znamy – tłumaczy Sławomir Gierada, obrońca z urzędu podejrzanej kobiety. Prokuratura wszczęła już drugie śledztwo w dotyczące rodziny S. – Badamy okoliczności znęcania się nad Darią D.-S. To będzie odrębne postępowanie, bo jedna osoba nie może występować w charakterze podejrzanej i pokrzywdzonej – wyjaśnia Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Dodaje, że materiał dowodowy świadczący o tym, że nad kobietą się znęcano, zebrano jeszcze przed jej piątkowym przesłuchaniem. Na tym etapie prokurator nie chce powiedzieć, kto miał znęcać się nad kobietą ani jaki rodzaj przemocy wchodził w grę. – Przyczyn tej tragedii należy upatrywać z jednej strony w głębokich psychicznych zaburzeniach matki i jej patologicznej, zaborczej miłości do dzieci. Kobieta swoje istnienie niepodzielnie wiązała z dziećmi i na tej relacji budowała sens życia, swoje poczucie spełnienia i wartości oraz uznaną społecznie rolę. Dzieci były owładnięte jej zaborczą miłością, w której nie było miejsca na wychowanie do samodzielności. Z drugiej strony musiały najpewniej wystąpić jakieś okoliczności zewnętrzne, w których znalazła się ta rodzina, a o których na razie niewiele wiemy. Dokonała tego czynu, bo być może stało się coś, co mogło wzbudzić w niej silne obawy o utratę dzieci, coś, co mogło, w jej pojęciu, przyczynić się do ich odebrania – ocenia Paweł Moczydłowski. Przytacza historię z początku lat 90. z Pruszkowa. Kobieta pozbawiła życia dzieci i ułożyła je na łóżku. Na stole, u podnóża łóżka, postawiła krucyfiks i palące się świeczki. Położyła się na łóżku między nimi i otruła się. Rodzina była pozbawiona środków do życia, kobieta bała się, że nie będzie w stanie wyżywić swoich dzieci, zapewnić im godnej przyszłości. Nie chciała ich stracić i bała się, że trafią do domu dziecka, do obcych ludzi. Uznała, że lepiej się stanie, jeśli wszyscy umrą. Psychiatra i biegły sądowy dr Jerzy Pobocha ze Szczecina zwraca uwagę, że Daria D.-S. mogła nie planować wcześniej swego czynu. – Po liczbie ciosów widać, że było to działanie w bardzo silnych emocjach. Znam przypadki samobójstw rozszerzonych w depresji. Tam wszystko wcześniej było zaplanowane tak jak historia sprzed około dziesięciu lat. Pielęgniarka z Koszalina podcięła żyły swojej nastoletniej córce i sobie. Przeżyły tylko dlatego, że dziewczynka zdążyła wezwać pogotowie – opowiada dr Pobocha. Dyrektorka gimnazjum, do którego chodziła Ola, stanowczo: – Nic nie wskazywało, że w tej rodzinie mogłoby dojść do tragedii. Często problemy widać po zachowaniu dzieci. Są wycofane, niepewne albo przeciwnie bardzo agresywne i nie panują nad emocjami. Ola była wszędzie tam, gdzie była ambicja, radość, chęć działania, kreatywne pomysły. Dr Pobocha: – Te oceny bywają bardzo powierzchowne, iluzoryczne. Jako społeczeństwo nie potrafimy dostrzec, że z kimś się coś złego dzieje. Moczydłowski: – Ta kobieta nadal jest zagrożona samobójstwem, powinien to być sygnał dla służby więziennej. Dla niej fakt, że ona została, a jej dzieci nie żyją, będzie nie do zaakceptowania. Będzie chciała za nimi pójść – podkreśla Moczydłowski. Tego dnia, kiedy prokurator przedstawiał Darii D.-S. zarzuty, kobieta zmieniła swoje zdjęcie profilowe na Facebooku. Nowe to czarny kwadrat, nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: zabiła bo kochała 10.02.17, 18:49 Osoby z chorbami psychicznymi, zaburzone sie zdarzaja, to nie jest niepojete. Ta taka byla, miala powazny problem i najprawdopodbnie byla niezdiagnozwana albo rodzina (jej rodzice,rodzenstwo) ukrywali to, nie miala wiec pomocy,lekow a najgorsze ze bliscy nie wiedzieli wiec nie mogli vyc czujni, nie wiedzieli jak sie bronic, na co zwracac uwage, jak reagowac, czego unikac. Doszlo do tragedi. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: zabiła bo kochała 10.02.17, 22:12 Równie dobrze mogła zwariowac z powodu przemocy. Nie wiadomo co tak naprawde sie tam stalo Tak czy siak- straszne. Odpowiedz Link Zgłoś