Na kanwie wątku o wynajmujących napiszę i ja. Może szanowne grono coś poradzi...
Za ścianą mamy sąsiadów- wynajmujących. Na przestrzeni blisko 10 lat to 5 wynajmujący.
Byli różni. Był mąż pokrzykujący na żonę, była rodzina z dziećmi/dzieckiem- ale hałasy te zupełnie nie ingerowały w nasz spokój. ot zwykły płacz bo kolka, czy podniesiony czyjś głos.
Była też para, gdzie urządzali imprezy, gdzie darli się na sobie- wówczas wzywaliśmy policję, pisałam skargę do wspólnoty i sprawa niby się załatwiła. A też po jakimś czasie Ci ludzie się wyprowadzili po prostu.
A teraz to jest już akcja...
Wprowadziły się młode dziewczyny-może studentki, choć daleko mieszkamy od uczelni, wiec być może po prostu młode osoby. Niemniej jednak zachowują się jakby mieszkały w akademiku.
Imprezy w nocy:są, darcie ryja: jest. życie zaczynają po 22ej- być może wówczas wracają z pracy, nie wiem(?)
Na początku ok, może parapetówka, choć też już niejedna była i mam dość.
ale ile można...? Poszłam, w piżamie, zapukałam, poprosiłam by ściszyć muzykę. Wyszło dziewczę, skinęło główką, jednak nie przeprosiło oczywiście. Muzyka ucichła, po czym za jakiś czas nastąpiło darcie ryja i muza na maksa. trwało to chwilę. No dramat.. człowiek wyrwany ze snu, zasnąć nie może następne 3 godziny rzecz jasna, a następnego dnia o 6tej pobudka przecież.
Kolejny jakiś dzień- impreza, zaczyna się po 23ej, wzywamy Policję-wówczas cichną na chwilę. Policja radzi by przyjść złożyć doniesienie, sprawa trafi do sądu. Radzą też zajścia nagrywać, by przedstawić je w sądzie. Kiedy Policja odjeżdża, znów gromkie śmiechy i muza- choć nieco ciszej.
I dziś już przelała się czara mojej goryczy: wychodząc prawie wdepnęłam w zasikaną wycieraczkę. Czy zasikana bezpośrednio, czy mocz wylany to już nieistotne- posprzątam, wycieraczkę kupie nową. do poziomu gimbazy zniżać się nie będę i nasra.. im na ich wycieraczkę też nie zamierzam.
ALE NA BOGA JAK Z TAKIMI LUDŹMI WALCZYĆ?!!
Zamierzam dziś po południu tam pójść- a może nie iść, tylko iść do sądu już. no sama nie wiem. Nie chce mieć problemów, prosiłam spokojnie o cisze, to mi nalano na wycieraczkę. No dramat, dramat, dramat.
Jak to rozwiązać?