Dodaj do ulubionych

Głośni sąsiedzi

16.05.17, 13:43
Na kanwie wątku o wynajmujących napiszę i ja. Może szanowne grono coś poradzi...

Za ścianą mamy sąsiadów- wynajmujących. Na przestrzeni blisko 10 lat to 5 wynajmujący.

Byli różni. Był mąż pokrzykujący na żonę, była rodzina z dziećmi/dzieckiem- ale hałasy te zupełnie nie ingerowały w nasz spokój. ot zwykły płacz bo kolka, czy podniesiony czyjś głos.

Była też para, gdzie urządzali imprezy, gdzie darli się na sobie- wówczas wzywaliśmy policję, pisałam skargę do wspólnoty i sprawa niby się załatwiła. A też po jakimś czasie Ci ludzie się wyprowadzili po prostu.

A teraz to jest już akcja...

Wprowadziły się młode dziewczyny-może studentki, choć daleko mieszkamy od uczelni, wiec być może po prostu młode osoby. Niemniej jednak zachowują się jakby mieszkały w akademiku.

Imprezy w nocy:są, darcie ryja: jest. życie zaczynają po 22ej- być może wówczas wracają z pracy, nie wiem(?)

Na początku ok, może parapetówka, choć też już niejedna była i mam dość.

ale ile można...? Poszłam, w piżamie, zapukałam, poprosiłam by ściszyć muzykę. Wyszło dziewczę, skinęło główką, jednak nie przeprosiło oczywiście. Muzyka ucichła, po czym za jakiś czas nastąpiło darcie ryja i muza na maksa. trwało to chwilę. No dramat.. człowiek wyrwany ze snu, zasnąć nie może następne 3 godziny rzecz jasna, a następnego dnia o 6tej pobudka przecież.

Kolejny jakiś dzień- impreza, zaczyna się po 23ej, wzywamy Policję-wówczas cichną na chwilę. Policja radzi by przyjść złożyć doniesienie, sprawa trafi do sądu. Radzą też zajścia nagrywać, by przedstawić je w sądzie. Kiedy Policja odjeżdża, znów gromkie śmiechy i muza- choć nieco ciszej.

I dziś już przelała się czara mojej goryczy: wychodząc prawie wdepnęłam w zasikaną wycieraczkę. Czy zasikana bezpośrednio, czy mocz wylany to już nieistotne- posprzątam, wycieraczkę kupie nową. do poziomu gimbazy zniżać się nie będę i nasra.. im na ich wycieraczkę też nie zamierzam.

ALE NA BOGA JAK Z TAKIMI LUDŹMI WALCZYĆ?!!

Zamierzam dziś po południu tam pójść- a może nie iść, tylko iść do sądu już. no sama nie wiem. Nie chce mieć problemów, prosiłam spokojnie o cisze, to mi nalano na wycieraczkę. No dramat, dramat, dramat.

Jak to rozwiązać?sad
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 13:49
      Przede wszystkim skontaktuj się z włascicielami. Jesli nie masz telefonu, zwroc się do administracji, (wspolnoty?), niech oni intetweniują.
    • mozambique Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 13:49
      to co policja - wzywac bez za kazdym razem, nawek kilka arzy pod rząd, ,zlozyc doniesienie , napuscic dzielnicowego , na niech im daja co chwile mandat , zglosic np palenei trawki itp

      mozna dotzrec do wlasciciela mieszkania i z nim pogadac
    • izak31 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 13:50
      do administracji aby powiadomili własciciela mieszkania.
    • alpepe Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 13:51
      Normalnie, podać do sądu, jak radziła policja, jak będą musiały zapłacić, to im mina zrzednie.
      • marusia.00 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 15:17
        A do tego nie są potrzebne dane dziewczyn? Bez tego raczej wniosku nawet nie da się złożyć. W dobie ochrony danych osobowych, nawet właściciela mieszkania trudno ustalić ale nie znam się, tak tylko gdybam wink
        • mozambique Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 15:19
          od tego wlasnie jest wezwana policja
      • koronka2012 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 20:46
        Ale dlaczego interweniująca policja nie wlepi mandatu? rozumiem, że do sądu potrzebne jest zgłoszenie od konkretnej osoby, ale nie bardzo rozumiem czemu nie mogą ukarać na miejscu?

        SM ma inne uprawnienia? jak kiedyś zgłosiłam zakłócanie ciszy nocnej, to powiedzieli mi, ze już byli pod tym adresem, wlepili mandat i nie pomogło...?
        • mozambique Re: Głośni sąsiedzi 18.05.17, 13:29
          Sm nie moze interweniowac w prywtanych lokalach mieszkalnych , od tego jest policja
    • aqua48 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 13:51
      A dlaczego nie poszłaś za radą policji i nie złożyłaś doniesienia? Sprawa w sądzie świadkowie i do 5000 zł grzywny za notoryczne naruszania ciszy nocnej i miru domowego.
      • ardiss1 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 13:55
        ale nie mam świadków. mieszkam sama w tej chwili. to słowo przeciw słowu powiedzą. Poza tym nie złapałam za rekę ze to oni nasikali...
        no ryczeć mi się chce po prostu.
        ale chyba nie ma wyjścia. złoże to doniesienie.
        • aqua48 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 14:07
          ardiss1 napisała:

          > ale nie mam świadków. mieszkam sama w tej chwili. to słowo przeciw słowu powied
          > zą.

          Nie, bo wzywałaś wcześniej policję do głośnej muzyki - więc mają to w papierach.Nie masz żadnych sąsiadów? Nikomu innemu w pobliżu te hałasy nie przeszkadzają? Przejdź się po sąsiadach, z napisanym pismem z podanymi datami hałasów i godzinami i popytaj czy ktoś jeszcze nie zechciałby podpisać, bo składasz na policję.

          Poza tym nie złapałam za rękę ze to oni nasikali...

          tu nie, ale z nikim innym nie masz zatargów, prawda?

          > no ryczeć mi się chce po prostu.
          > ale chyba nie ma wyjścia. złoże to doniesienie.

          Nie rycz tylko działaj. Jak najszybciej.
        • neptunka Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 15:31
          też nie miałam świadków - nie chodziłam po sąsiadach, bo spodziewałam się odpowiedzi (nic nie widzą, nic nie słyszą). 2 interwencje policji, zgłoszenie sprawy u dzielnicowej, spisanie zeznań, grzywna.
          Da się. Uwierz.
    • kondolyza Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 13:57
      zbierać dowody na wszystko.
      za każdym razem policja + współnota+ właściciel, ale to absolutnie za każdym razem
      wszystko nagrywać
      można spokojnie acz stanowczo porozmawiać, poinformować że ma się brata prokuratora/adwokata/policjanta i że dla nas to nie jest żaden problem aby zadbać o własny spokój i bezpieczeństwo

      znam takich (malzenstwo ode mnie z firmy) ktorzy borykali sie z upierdliwymi sąsiadami bardzo długo, młodzieży pomaga zasugerowanie/poinformowanie że się zna ich pracodawcę, rodziców, bez starszenia tylko spokojne pytanie-czy naprawdę chcą rozprzestrzeniać ten konflikt, czy nie lepiej dorąsnąć i zacząć respektować zasady współżycia społecznego.
      • ardiss1 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 14:11
        Dzięki Dziewczyny za mobilizację. Zadzwoniłam do wspólnoty - naświetliłam sprawę, poprosiłam o kontakt z właścicielem- poczekam na niego. mam w Rodzinie prawnika, poproszę by napisał pismo ostrzegające do tych ludzi.
        Będę działać!
    • vaikiria Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 14:17
      Wzywaj policję do skutku. Zgłoś sprawę do spółdzielni.wspólnoty czy co tam macie, niech pogonią właścicieli mieszkania. Poza tym tak jak radzi policja - złóż doniesienie.
      A dodatkowo możesz im pouprzykrzac życie, ale to już dla zdeterminowanych.
    • lisciasty_pl Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 15:03
      W trybie ciągłym to co radzą jematki, oprócz tego w trybie natychmiastowym wyłączać prąd
      w mieszkaniu za pomocą wyłącznika na klatce, bez prądu nie będzie muzy, bez światła nie powinno być
      darcia ryja. Mam to przećwiczone, na szczęście moja patologia już się wyniosła ;P
      • asia-loi Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 20:16
        lisciasty_pl napisał:

        ...w trybie natychmiastowym wyłączać prąd w mieszkaniu za pomocą wyłącznika na klatce, bez prądu nie będzie muzy, bez światła nie powinno być
        > darcia ryja. ...


        Z tym wyłączaniem prądu, to nie jest taka prosta sprawa. Bo przecież liczniki są zabudowane na klatce i dostęp do nich ma elektrownia i administracja. Zwykły lokator nie ma dostępu, no chyba, że się włamie.
        • lisciasty_pl Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 21:17
          asia-loi napisała:
          > Z tym wyłączaniem prądu, to nie jest taka prosta sprawa. Bo przecież liczniki s
          > ą zabudowane na klatce i dostęp do nich ma elektrownia i administracja. Zwykły
          > lokator nie ma dostępu, no chyba, że się włamie.

          Nie widziałem jeszcze takich skrzynek. Albo lokatorzy mają klucz, który pasuje,
          albo jest to jakiś "kwadrat" czy inna podłużna dziurka z ryglem, które można
          otworzyć śrubokrętem lub kombinerkami. Licznik należy do dostawcy energii,
          ale zabezpieczenie zalicznikowe należy do lokatora i powinno być dostępne.
          • asia-loi Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 21:51
            lisciasty_pl napisał:

            >
            > Nie widziałem jeszcze takich skrzynek. Albo lokatorzy mają klucz, który pasuje,
            > albo jest to jakiś "kwadrat" czy inna podłużna dziurka z ryglem, które można
            > otworzyć śrubokrętem lub kombinerkami. Licznik należy do dostawcy energii,
            > ale zabezpieczenie zalicznikowe należy do lokatora i powinno być dostępne.


            U mnie w bloku tak jest (w innych też), że na parterze, na klatce są liczniki (wszystkie koło siebie). Wszystko jest zabudowane, nie wiem czy można otworzyć śrubokrętem (nie znam się), ale nikt z kolatorów nie ma kluczy do tych skrzynek. Każdy z ulicy może wejść, i jak piszesz, że może otworzyć śrubokrętem to pewnie może i otworzyć (jakby chciał). Dlatego dziwi mnie ta odpowiedzialność lokatora za licznik. Przecież nikt z nas nie siedzi przy licznikach i ich nie pilnuje.
            Ba, my nawet nie wiemy ile mamy na liczniku, bo to wszystko jest zabudowane i nie ma żadnej szybki, żeby można popatrzeć na swój licznik i ile na nim jest.
            Jednej mojej sąsiadce co jakiś czas wywala korki na pionie i wtedy albo dzwoni do spółdzielni, albo do elektrowni, sama nie ma dostępu do licznika (jak i my wszyscy).
            • lisciasty_pl Re: Głośni sąsiedzi 17.05.17, 13:32
              asia-loi napisała:
              > e może i otworzyć (jakby chciał). Dlatego dziwi mnie ta odpowiedzialność lokato
              > ra za licznik. Przecież nikt z nas nie siedzi przy licznikach i ich nie pilnuje.

              Jak się lokalna młodzież będzie nudzić w wakacje i np. umyślą sobie pozrywać
              plomby z licznika, to jak nie zareagujesz szybko i nie zgłosisz to przy okazji
              jakiejś wizyty serwisowej ktoś to znajdzie i będziesz bulić za ingerencję w licznik.
              Umowa dostawy energii jest na Ciebie i spółdzielnia, zarządca czy kto tam nie ma nic
              do tego.

              • asia-loi Re: Głośni sąsiedzi 17.05.17, 19:01
                lisciasty_pl napisał:

                >
                > Jak się lokalna młodzież będzie nudzić w wakacje i np. umyślą sobie pozrywać plomby z licznika, to jak nie zareagujesz szybko i nie zgłosisz to przy okazji jakiejś wizyty serwisowej ktoś to znajdzie i będziesz bulić za ingerencję w licznik.Umowa dostawy energii jest na Ciebie i spółdzielnia, zarządca czy kto tam nie m
                > a nic do tego.


                No i to jest chore. suspicious
                My nie mamy dostępu do licznika, liczniki są na klatce, gdzie każdy może wejść i zrobić tak naprawdę co chce. Ja powinnam za licznik odpowiadać, gdyby był w moim mieszkaniu.
                Ale wiem, że tak jest - niestety. Kilka lat temu mąż mojej koleżanki, musiał zapłacić za zniszczony licznik, który też był na klatce, a on w tym mieszkaniu nie mieszkał, chociaż był właścicielem mieszkania (mieszkanie wtedy stało puste, a on mieszkał u żony). sad
                • lisciasty_pl Re: Głośni sąsiedzi 18.05.17, 13:24
                  asia-loi napisała:
                  > No i to jest chore. suspicious
                  > My nie mamy dostępu do licznika, liczniki są na klatce, gdzie każdy może wejść
                  > i zrobić tak naprawdę co chce. Ja powinnam za licznik odpowiadać,
                  > gdyby był w moim mieszkaniu.

                  Umowę na dostawę energii masz Ty, czy tajemniczy właściciel klatki? ;P
                  Co znaczy że nie macie dostępu do licznika? To trzeba zażądać dostępu od tego,
                  kto ma klucze. A jak nie ma kluczy tylko standardowy przemysłowy klucz typu
                  kwadrat, trójkąt czy coś w ten deseń, to sobie taki klucz kupić/dorobić i po problemie.
                  Nie wiem jak problem ewentualnej dewastacji rozwiązuje Twój dostawca,
                  z tego co ja wiem w przypadku uszkodzenia plomb można to odkręcić, byle szybko
                  zareagować. Jak ktoś całkiem rozwali licznik to tego nie wiem, pozostaje mieć nadzieję
                  że aż takiej patologii tam nie macie wink
    • arwena_11 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 15:09
      Powiem ci jak my załatwiliśmy sprawę jako Zarząd wspólnoty, po skargach mieszkańców na wynajmujących jedno z mieszkań.

      Nasz prawnik napisał pismo do właściciela ( akurat był to bank ), że jeżeli nie pozbędzie się uciążliwych lokatorów, podejmiemy odpowiednie kroki prawne ( było wyszczególnionych kilka paragrafów ). W odpowiedzi dostaliśmy pismo z banku, że bardzo przepraszają, że nie wiedzieli i już w trybie natychmiastowym wypowiedzieli lokatorom mieszkanie. Od tamtej pory cisza i spokój.
      Na innych działa policja i mandat 500 zł.
    • wiosennaburza1 Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 20:56
      miałam kiedyś takich sąsiadów. policja? policji nie wpuszczali i tyle. prośby nie działały. byłam bezsilna. na szczęście po pół roku takich atrakcji wyprowadziliśmy sie ( wyprowadzka planowana). nie wiem, co byłoby dalej gdybyśmy tam mieszkali. wtedy czasem żałowałam, że nie jesteśmy patologicznismile może jakby sąsiadom w...yć , albo porysować auto albo coś w tej podobie - zrozumieliby sytuację. niestety, nie znaliśmy ich języka.
      • asia-loi Re: Głośni sąsiedzi 16.05.17, 21:57
        wiosennaburza1 napisał(a):

        może jakby sąsiadom w...yć , ...


        Ja też miałam kiedyś takich uciążliwców, co to muzykę na full nastawiali.
        Ponieważ moje prośby nie pomagały, to ja też postanowiłam im odpłacić pięknym za nadobne i przytargałam swoją wieżę do kuchni (graniczyłam z burakami ścianami w kuchni i w łazience)
        i też puszczałam muzę na full. Pierwszy raz pomogło chyba na 2-3 miesiące, ale później musiałam ich przywoływać do porządku przynajmniej raz w tygodniu. Uciążliwce mieli jeszcze dwa psy. Jeden duży wył i szczekał po nocach, a drugi mały drapał w ich drzwi. W końcu się buraki wyprowadziły. Na szczęście wynajmowali mieszkanie i po 1,5 roku, wreszcie mam normalnych/fajnych sąsiadów.
    • black.sally Re: Głośni sąsiedzi 17.05.17, 08:14
      no cóż.... ja mam takiego kolegę, który nie wiem, jak to robi (jest żołnierzem) ale zawsze! idzie tylko raz uciszac towarzystwo, po czym mu sie kłaniają z daleka wink

      ps. nalanie na wycieraczke u mnie skutkowało by juz mega jazdą z nimi. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka