Dodaj do ulubionych

Dzwoni ze szkoły pielęgniarka

16.05.17, 16:17
Jestem w pracy, dzwoni szkolna pielęgniarka, że syna(8 lat) kolega kopnął w głowę(wypadek przy grze w piłkę). Ok pytam rozcięta głowa?-trzeba szyć? Nie trzeba, nie ma krwi, nie ma też guza, siniaka, nie jest mu niedobrze, nie kręci mu się w głowie tylko go bolało. No nic dziwnego mowię że bolało w końcu dostał kopa w głowę, jak coś się będzie działo to jestem pod telefonem. Na co Pani zdziwiona-"to jak to nie przyjedzie Pani po niego? "No ale przecież nic się nie dzieje, jestem w pracy..." "No ale to kopnięcie w głowę było, to trzeba przyjechać i obserwować"...wyrodna ze mnie matka najwidoczniej bo jakoś tak nie miałam zamiaru ale cóż przyjechałam....Młody jak nowy, nic się nie dzieje, zdziwiony stwierdza, że do żadnego domu nie idzie bo zaraz są komputery...ja rzucam q...wami bo pół dnia opieki z głowy...


Tydzień temu...dzwoni szkolna pielęgniarka....córka(11) jest u niej bo leciała jej krew z nosa.
Ja:"Ale jakoś strasznie , coś sie dzieje? "
P:"No mocno dośc ale już ok, no dobrze się już czuje ale blada i może lepiej żeby poszła domu."
"No dobra mówię, nich idzie do domu..."
"Ale nie może iśc sama do domu jak się źle czuje...."
" No ale przecież czuje się dobrze?"
" no niby tak ale ja jej samej nie mogę puścić w czasie lekcji. "
"No dobra mówię to ktoś tam po nią podjedzie jak skołuję kogoś bo ja akurat nie mogę bo nie ma mnie na miejscu"
"No ale lepiej szybko bo ona ma zaraz wf i nie powinna ćwiczyć..."
"no to niech pani przekaże pani od wfu że nie będzie cwiczyła, nich siądzie i poczeka aż ktoś ja odbierze"
"No ale ja nie mogę nikogo zwolnić z wfu..."

Ręce opadają po prostu....
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:22
      Trudno matkom dogodzic... zaloze sie, ze jakby nie dzwonila, to tez by bylo zle wink
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:24
        wiesz co niech zadzwoni i powie, że dziecko w łeb oberwało i jakby coś sie działo to żebym pojechała do lekarza, nich zadzwoni i zgłosi że krew z nosa leciala- zgadzam sie powinnam o tym wiedzieć ale ta reszta?
        • majenkir Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:33
          Wystarczy powiedziec "prosze na MOJA ODPOWIEDZIALNOSC wyslac dziecko na dalsze zajecia".
          Pielegniarka nie wydzwania tak do Ciebie, zeby Ci dokuczyc, tylko zeby chronic wlasny tylek w razie czego...
          • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:35
            no wiesz skoro pielęgniarka która widzi dziecko twierdzi, że powinno być zabrane do domu, to zakładałam że rzeczywiście powinno być zabrane do domu, gorzej bedzie jak rzeczywiście zdarzy sie tak, że trzeba będzie odebrać a ja po kilku takich jak wyżej wyślę ją na drzewo....
          • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:43
            majenkir napisała:


            > Pielegniarka nie wydzwania tak do Ciebie, zeby Ci dokuczyc, tylko zeby chronic
            > wlasny tylek w razie czego...
            >
            Ale w razie czego? Nic sie nie dzieje to po co dzwoni? Wypelnia sie forme o incydencie i daje dziecku a kopia w szkole zostaje. Jesli cos zacznie sie dziac to dzwoni sie do rodzica.
            • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:55
              Bo jakby chwilę później dzieciak zemdlał i okazałoby się że ma krwiaka czy inne cudo to by były tony pretensji, że nie zawiadomiła
              • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:59
                Nie,nie byloby,bo zawiadomienie nie oznacza ze symptomown nie bedzie ani ze beda. Nie przesadzajmy.
                • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:32
                  Ale rodzic wezwany do szkoły nie będzie mógł powiedzieć, że on nic nie wiedział, albo że nie sądził, że to takie poważne. Może zabrać na SOR, do domu, albo wypuścić na podwórko. Jego wola i odpowiedzialność
                  • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:39
                    Nie,nie jest to jego wola,bo dziecko ktore nie ma symptomow powinno zostac w szkole i spelniac obowiazek szkolny a szkoly obowiazkiem jest za dzialac jesli symptomy wystapia. Takie dziecko nie ma byc zabierane do domu,nie ma biegac po podworku ani byc zabierane na sor bo nie ma powodow. A jesli rodzic ma problem to trzeba go poinformowac o zasadach I wystepowaniu symptomow oraz postepowaniu jesli wystapia.
                    • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:56
                      W teorii oczywiście tak. W praktyce pielęgniarki spychają z siebie odpowiedzialność
                      • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:59
                        Bo nikt nie egzekwuje tego co jest ich obowiazkiem.
                  • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:01
                    Moim zdaniem od tego jest pielęgniarka żeby zobaczyć czy dziecko ma jakieś niepokojące objawy czy nie i jeżeli ich nie ma poinformować o tym tylko rodzica i tyle. Jak taka będzie procedura i będzie sobie odnotowywała takie poinformowanie, kogo i kiedy to nic jej nie grozi przecież a ja ni cholery rozmowy się nie wyprę bo można to przecież sprawdzić bez problemu a jeśli powie, ze dziecko wymiotuje, kręci mu isę w głowie i trzeba je zabrać to nie oleję przecież ale jak dzwoni i mówi, że nic się nie dzieje kompletnie i sugeruje, ze mam zabrać dziecko to dla mnie nie halo..
                    • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:32
                      Ty się nienie wyprzesz. Rozmowa będzie odnotowana, ale nie jej treść. Jak wylezą jakieś komplikacje to rodzic zawsze może powiedzieć, że przecież dziecko było blade i bolała je głowa. Że nie zachowywało się normalnie ( np nie powiedziało że ma mdłości) bo było w szoku. Itp itp itp.
                      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:45
                        Pielęgniarka chyba każdą interwencję/wizytę odnotowuje w jakimś zeszycie i ksiązce czy czymś tam jeszce i tam chyba zapisuje czy dziecko boli głowa czy nie ma żadnych niepokojących objawów?
                        • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:22
                          Pracuję z dziećmi od prawie 20 lat, nie zliczę ile razy rodzice przekręcili, źle zrozumieli lub źle zinterpretowali słowa nauczyciela/pielęgniarki. I to w sprawach dużo bardziej błahych niż zdrowie ich dziecka. Rozumiem twoje zirytowanie, ale staram się też zrozumieć pielęgniarkę.
                          • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:32
                            Może faktycznie miała jakieś nieprzyjemne przejścia albo ona albo jakas koleżanka...Ja się tylko boję, że moja szefowa straci w końcu cierpliwość a i ja często mam robotę terminową albo trudno nam wyjsc i jak ktoś dzwoni z takimi pierdołami to po prostu szlag trafia..
                            • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:37
                              Ja to rozumiem. Jako nauczyciel nawet nie mogę nagle wyjść z pracy i też się irytuję. Na szczęście najczęściej mogę w takich sytuacjach liczyć na mojego tatę. Ale jak ktoś musi sam ogarnąć to jest problem.
                              Całość utrudniają medialnie nakręcone sprawy, ze szkoła nie zareagowała, nie powiadomiła. Pielęgniarka rtg w oczach nie ma, pogotowie jej do tak mało spektakularnej sprawy nie przyjdzie, a na SOR z dzieckiem podjechać nie może ( w przeciwieństwie do rodzica).
                    • iwles Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:07
                      slonko1335 napisała:

                      > Moim zdaniem od tego jest pielęgniarka żeby zobaczyć czy dziecko ma jakieś niep
                      > okojące objawy czy nie i jeżeli ich nie ma poinformować o tym tylko rodzica i t
                      > yle. Jak taka będzie procedura i będzie sobie odnotowywała takie poinformowanie
                      > , kogo i kiedy to nic jej nie grozi przecież a ja ni cholery rozmowy się nie wy
                      > prę bo można to przecież sprawdzić bez problemu a jeśli powie, ze dziecko wymio
                      > tuje, kręci mu isę w głowie i trzeba je zabrać to nie oleję przecież ale jak dz
                      > woni i mówi, że nic się nie dzieje kompletnie i sugeruje, ze mam zabrać dziecko
                      > to dla mnie nie halo..
                      >


                      ale pielęgniarka nie ma możliwości sprawdzić, czy nie doszło do obrażeń wewnętrznych.
                      • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:14
                        A jak cos się stanie i pielęgniarka powie, ze dziecko mówiło że nic mu nie jest, to rodzic powie że było w szoku po urazie. Tak jak przy tej niedawnej sprawie pobicia w szkole - wIem że kaliber inny, ale tam dla jednych to, że dziecko po fakcie poszło na lekcję do właściwej sali było objawem przytomności umysłu, a dla innych efektem działania w szoku
                      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:14
                        >ale pielęgniarka nie ma możliwości sprawdzić, czy nie doszło do obrażeń wewnętrznych.
                        ja też nie...
                        • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:52
                          Ale możesz podjechać do lekarza/na SOR, a ona nie. Poza tym lepiej znasz swoje dziecko i wiesz jak interpretować jego zachowanie
                          • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:54
                            na SOR bez żadnych objawów, po co? przecież tam nic nie zrobia w takim wypadku tylko odeślą do domu i każą przyjechać jak coś się będzie działo...
                            • iwles Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 13:44

                              no nie wiem,
                              byłam z synem na Sorze też po małym wypadku w szkole, syn niechcący dostał w głowę, a że ma okulary, to zgięły się i wbiły pod oko, objawów jeszcze nie było, (siniaka ani krwiaka ). Nikt na Sorze nie robił problemu, okulista zbadał, niczego nie komentował.
                              • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:04
                                no ale jak zbadają czy dziecko ma krwiaka, czy wylew nie robiąc tomografu albo rezonansu? przecież to nie są zwykłe badania...często inwazyjne, kto je zrobi dziecku które nie ma żadnych objawów po każdym uderzeniu?
                                • iwles Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:46

                                  syn koleżanki (miał wtedy ok 5 lat) upadł tyłem głowy na klocek. Na Sorze zrobili mu tomograf bez żadnego problemu. Poleżał jeszcze kilka godzin na obserwacji na oddziale dziecięcym. Jak sie okazało, że wszystko ok - mogli pójść do domu. Serio, nikt się z nich nie smiał, nikt nie prychał, że matka przewrazliwiona itp.
                                  • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:49
                                    wiesz jakie to promieniowanie? gratuluję tej ogromnej odpowiedzialności i robienia takich badań bez potrzeby...
                                    • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:53
                                      slonko1335 napisała:

                                      > wiesz jakie to promieniowanie? gratuluję tej ogromnej odpowiedzialności i robie
                                      > nia takich badań bez potrzeby...


                                      nie przesadzajmy, ct jest obecnie powszechnym i nieinwazyjnym badaniem, zlecili je lekarze na SOR a nie matka wiec zakladam ze w ich sytuacji byla to najlepsza decyzja. ryzyko napromieniowania jest zadne w porownaniu z ryzykoem smierci w wyniku powstania krwiaka
                                      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:58
                                        no nie wiem po jednej tomografii żadne lekarz juz nie zrobił dziecku drugiej tylko robiono rezonans i lekarka powiedziała, żebym pilnowała i na ponowna w ciągu kilku lat nie pozwoliła...faktycznie musi być bardzo bezpieczne...i nieinwazyjne zwłaszcza jak trzeba podać kontrast..
                                    • iwles Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 15:00
                                      slonko1335 napisała:

                                      > wiesz jakie to promieniowanie? gratuluję tej ogromnej odpowiedzialności i robie
                                      > nia takich badań bez potrzeby...

                                      widocznie była potrzeba, skoro zrobiono.

                                      A ja gratuluję strachu i odmowy badania w sytuacji, gdyby okazało się, że jednak badanie było potrzebne.
                                      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 15:38
                                        gdy była potrzeba lekarz bez najmniejszego problemu na wieśc o tym ,ze była tomografia zrobił rezonans(trzykrotnie) - taka ta tomografia bezpieczna jak widać...i można sobie cykać przy każdym stuknięciu...

                                        Cóz niejednokrotnie odesłano nas z dyżuru z zaleceniem obserwacji jedynie i nikt powodów nawet do głupiego prześwietlenia nie widział a co dopiero do badań w stylu Tk lub rezonans...
                                        • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 16:39
                                          nie kwestionuje faktow dot tego co lekarz zlecsl, ale najwidoczniej w opisywanym wyzej wypadku gdy lekarz zlecal ct to bylo wskazanie,tak jak w innych przypadkach jest wskazanie do mri
                                          nie kwestionuj tego i nie robmy histerii z tego ze po urazie lekarz to ct kazal zrobic. zlecil je lekarz, nie rodzice. zapewniam Cie ze gdyby nie bylo potrzeby to by nie zlecal
      • nowi-jka Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:33
        pierwsza sytuacja - rozumiem, sa rodzice co z bele czym na SOR jadą, ale druga sytuacja ze ona nie moze zwolnic z w-f. jak to nie moze? Dlaczego nie może? To kaze jej zostac 15 min u siebei duzej zeby "jeszcze polezało" albo bez formalnosci i pismenego zwalania zgłasza swojej kolezance ze Iga/Ninka czy Martynka to niech siedzi na tym wf lepiej. cała ta druga rozmowa to ajk z Bareji
    • mamalgosia Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:34
      Nasza dzwoni jak dziecko ma kleszcza. Żeby przyjechać i mu usunąć...
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:36
        o rany to pobiła naszą....
    • andaba Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:39
      No, ja cię rozumiem. Do mnie dziś zadzwoniła nauczycielka i poinformowała, że córka się wywróciła na wu-efie i ją kolano boli... Dobrze, że przyjechać nie kazali, bo z reguły każą.

      Ale nie wiń pielęgniarki, to wina rodziców. Więc się wolą zabezpieczyć i podrzucić problem rodzicom.
      • hummorek Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:43
        andaba napisała:

        > No, ja cię rozumiem. Do mnie dziś zadzwoniła nauczycielka i poinformowała, że c
        > órka się wywróciła na wu-efie i ją kolano boli...
        Do mnie z kolei zadzwonili po... całej godzinie lekcyjnej, że na poprzedniej lekcji (wf) córka się potknęła i ma spuchniętą nogę. Miała. Złamaną! Także ten...
        • turzyca Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:16
          Ej, jak ja zlamalam reke, a sobota to byla, zlamalam na chodniku przed wlasnym domem, to rodzice zawiezli mnie na dyzur ortopedyczny dopiero jakos tak po 6 godzinach, obiad zjadlam i w ogole. Po dopiero wtedy pobolewanie reki przeksztalcilo sie w bol. Za to liczne rany powierzchniowe opatrzyli mi od razu i z duza czuloscia. Mnie zreszta tez rozorana skora bardziej bolala niz reka. Nikt nie ma rentgena w oczach, zeby stwierdzic, czy to zlamanie czy tylko niewinne stluczenie, ktore przejdzie po przylozeniu arniki.
          • hummorek Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:12
            "Nikt nie ma rentgena w oczach, zeby stwierdzic, czy to zlamanie czy tylko niewinne stluczenie (...)"

            Si, napisałam tylko w kontekście informować - nie informować. Jak widać wszystko zależy od człowieka wink
            Jak to w życiu.
            • schiraz Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:35
              Abstrahując od tematu głównego to mojemu 13 latkowi łapę w gips wsadzili dwa dni po złamaniu. Cały czas twierdził, że boli "trochę", że "nic takiego mamo" i dwa dni potem okazało się, że złamanie z przemieszczeniem, operacyjne składanie i prawie 2 miesiące w gipsie od nadgarstka po pachę. Od tej pory nie wierzę żadnemu mojemu dziecku jak mówi, że boli "trochę".
              • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:38
                no ale co robić? przeswietlac za każdym razem jak się przewróci czy puknie? mój to już by świecił chyba....
              • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:40
                Ano widzisz - ty nauczona doświadczeniem nie wierzysz dziecku, mimo że je doskonale znasz. Albo może właśnie dlatego, że je znasz 😉 Pielęgniarka go tak dobrze nie zna, i ma mu zaufać jak mówi że czuje się ok?
    • mdro Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:39
      A wiesz, że "dziecko" gimnazjalne nie może pójść samo do domu, tylko ktoś musi je odebrać? Kilka lat temu miałam telefon od pielęgniarki szkolnej "syn źle się czuje, ma podwyższoną temperaturę, powinien pójść do domu". Mówię więc "to niech idzie" (daleko nie miał). "Ale sam nie może, proszę przyjechać". No żesz w mordę, facet lat 16 i mamusia musi odbierać, bo dziubdziusia samego nie wypuszczą... Zapowiedziałam, że na przyszłość jak się źle poczuje, to ma się po prostu ze szkoły urwać, usprawiedliwię nieobecność wink.
      • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:45
        Ale to w ciagu lekcjI, to normalne ze nie moze.
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:50
        też zawczasu tak zapowiem...na wszelki wypadek.....
      • c2h6 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:52
        mdro napisała:

        > A wiesz, że "dziecko" gimnazjalne nie może pójść samo do domu, tylko ktoś musi
        > je odebrać? Kilka lat temu miałam telefon od pielęgniarki szkolnej "syn źle się
        > czuje, ma podwyższoną temperaturę, powinien pójść do domu". Mówię więc "to nie
        > ch idzie" (daleko nie miał). "Ale sam nie może, proszę przyjechać". No żesz w m
        > ordę, facet lat 16 i mamusia musi odbierać, bo dziubdziusia samego nie wypuszcz

        No przecież nie że dziubdziusia, tylko chorego, który potencjalnie może zemdleć na ulicy, albo nawet w domu, jak już tam dotrze. Nawet zakładając, że kolega go odprowadzi (współczesne przepisy zemdlałyby od tego, no ale), to przecież nie będzie przy nim czekał, aż rodzice przyjdą. Natomiast zdrowy koń przecież bez problemu wychodzi sam ze szkoły i nikt mu w tym nie przeszkadza. Więc to akurat nie jest głupie.
        Gdyby szkoły nagrywały rozmowy, to pewnie można by udzielić ustnie pozwolenia, żeby sam poszedł. No ale raczej nie nagrywają.
        • zefirkowapola Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:13
          Jak zemdlałam w liceum to do auta innego ucznia mnie wpakowali, moją siostrę (chodziłyśmy do tej samej szkoły) żeby była pilotem i jeszcze jednego chłopaka żeby "w razie co". Nikt nawet do rodziców nie dzwonił. Nikt nie miał pretensji. Dziś by się pewnie sądem skończyło.
      • kanna Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:24
        Nie może, bo za niego odpowiadają :p
        Niech się nachla po drodze (lub wpadnie pod samochód), szkołę będą ciągać, nie mamusię.
    • mamolka1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:52
      Piguła ze szkoły córki ( gimnazjum ) dzwoni do mnie, że młodą boli głowa i żeby ją odebrać . Nie, że bardzo i umiera tylko ona może podać tylko paracetamol a na ten akurat młoda jest uczulona ( ma to w karcie). Od tego czasu awaryjnie córa ma w kosmetyczce ibuprom który w razie bólu może wziąć bez interwencji pielęgniarki
    • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:52
      czepiasz sie. to chyba dobrze ze dzwoni? dziwne ze oczekuje ze po kopnieciu w glowe zabierzesz dziecko do domu i poobserwujesz? no dziwne... sama sie nazwalas stosownie do zachowania.
      tyle rzeczy sie dzieje na swiecie, wciaz sie slyszy o zaniedbaniach, o niedopilnowaniu a Ty narzekasz ze masz czujną troskliwą pielegniarke?
      poza tym pomijajac wszystko to tez kwestia formalna-rodzic musi byc o wszystkim informowany. gdyby cos sie dzialo nikt bez twojej zgody nic nie moze zrobic.
      a sama pielegniarka tez musi miec potwierdzenie ze nie zaniedbala...
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 16:59
        nie mam nic przeciwko poinformowaniu o zdarzeniu a wręcz uważam, że powinnam być poinformowana...i tyle...
      • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:00
        Owszem,dziwne I to bardzo ze rodzic ma zabrac dziecko, ktoremu nic nie jest do domu I obserwac. A w szkole nie bedzie nikogo kto zauwazy ewentualne symptomy? Po to jest informacja zeby rodzic/opiekun wiedzieli o incidencie I mogli zareogowac wlasciwie ale po szkole a nie zeby zwalniac sie z pracy bez powodu. Nawet jesli rodzice nie pracuje albo ktos inny moze odebrac time nadal nie ma powodu do tego, niech dziecko sie uczy I korzysta z zajec.
        • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:10
          dokładnie, dziecku nic nie jest, jak cos się będzie działo to tak samo jak wcześniej zanim cos się działo można do mnie zadzwonić...
      • ichi51e Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:10
        Sa mqiejsca na swiecie gdzie pielegniarka poza gabinetem ma tez pokoik w ktorym dzieciak moze przyjsc i sie polozyc pod jej czujnym okiem. Wilk syty owca cala
        • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:12
          A to nie norma?
        • ichi51e Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:12
          https://www.zigyasasrsecondaryschool.com/wp-content/gallery/infirmary/Infirmary-1.jpg
          • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:19
            To nie wyglada jak pokoik pielegniarki w szkole😆
            Ale lozku, zeby polezec I wozek zeby przemiescic ucznia czy pracownika jesli ma problem z chodzeniem to chyba minimum standrad.
            • ichi51e Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:31
              Szkola szkola smile gimnazjum
              • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:40
                Wow.
              • kurt.wallander Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:03
                ichi51e napisała:

                > Szkola szkola smile gimnazjum
                >

                Ale to jakieś wielkie halo ta wizualizacja? U nas wygląda to podobnie, tylko łóżko jest jedno.
              • rosapulchra-0 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:12
                Ichi, w niewielu angielskich szkołach są takie pokoje, jak ten, który przedstawiłaś wyżej. Poza tym uczniowie prime i secondary school muszą być odbierani przez rodziców, jeśli coś się dzieje. Poza tym szkoła bez listownego pozwolenia lekarza nie ma prawa dać dziecku jakichkolwiek leków (np. gdy boli głowa). Wiem, bo jedna z moich córek cierpi na migreny i gdy jeszcze chodziła do secondary school, to co roku musiała mieć od lekarza list, w którym on podawał leki, które mogła brać i razem z listem zanosiłyśmy opakowanie tych leków. Gdy zaczynała się migrena, to pielęgniarka jej ten lek podawała. Jeśli jednak jej nie pomagał, to dzwoniono do mnie i po nią musiałam jechać. Raz się zdarzyło, że nie miałam auta i dyrektor szkoły ją przywiózł do domu.
                • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:17
                  W secondary school to uczen moze sobie lek samodzielnie podac. I w uk dzwonia zeby odebrac gdy naprawde sie cos dzieje,nie jedna ematka by w historie wpadla.
                • rosapulchra-0 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:44
                  A najma znowu trolluje. Nieprawdą jest to, co napisała, że dziecko w secondary school może sobie samo zaaplikować lek bo właśnie do secondary school zawoziłam zarówno list od GP i leki dla mojej córki. Nauczycielowi nie wolno nawet paracetamolu podać, choć w UK jest on bardzo popularny.
                  Gdy córka naprawdę bardzo niedobrze się czuła, wymiotowała, miała światłowstręt, była migreną mocno osłabiona, to miałam od razu telefon ze szkoły, żeby ją zabrać do domu (najpierw podawali lek, jeśli po 30 minutach sytuacja się nie zmieniała, to dzwonili). Nawet z koledżu miałam telefony, choć uczniowie koledżu mogli samodzielnie wracać do domu. Takżętego..
                  • little_fish Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:00
                    No ale jak nie może sobie samo zaaplikować leku? Ma tabletkę w kosmetyczce/piórniku i łyka jak ją głowa boli. Do czego tu pielęgniarka
                    • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 22:12
                      little_fish napisała:

                      > No ale jak nie może sobie samo zaaplikować leku? Ma tabletkę w kosmetyczce/piór
                      > niku i łyka jak ją głowa boli.

                      I tak wlasnie robi. Tak robi moj syn w primary w year 5 ma 9 lat, czasem gdy boli go glowa daje mu rozpuszczalny w ustach paracetamol, nie polyka wiec nie ma ryzyka zakrztuszenia. Uczniowie w secondary school tym bardziej.
                    • majenkir Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 23:12
                      U nas np jest zakaz posiadania przez uczniow w szkole jakichkolwiek lekow, wiec po kazda glupia aspiryne trzeba do pielegniarki. Na poczatku roku daja papier do podpisania, na ktore leki sie zgadzasz.
                  • yamilca197 [...] 16.05.17, 22:10
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • majenkir Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 23:18
                      yamilca197 napisał(a):
                      > Dzieci z cukrzyca 3 razy sprawdzaja cukier i wstrzykuja sobie insuline samodzielnie, nie potrzebuja do tego pielegniarki.


                      Ach, jakie to wszystko proste tongue_out. Jedne nie potrzebuja, inne potrzebuja, nie kazde dziecko jest samodzielne, innym rodzice nie ufaja, znam takich, co w liceum chodza codziennie przed lunchem do pielegniarki wziac insulin.
                      • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 07:32
                        majenkir napisała:

                        > Ach, jakie to wszystko proste tongue_out. Jedne nie potrzebuja, inne potrzebuja, nie ka
                        > zde dziecko jest samodzielne, innym rodzice nie ufaja, znam takich, co w liceum
                        > chodza codziennie przed lunchem do pielegniarki wziac insulin.


                        Ja tez takie znam, ale same sobie ta insuline aplikuja, pielegniarkI nawet nie ma w pokoju. Wiec tak to jest proste, zdecydowanie moze byc,,wlaszcza w secondary school. Szkola wie o chorobach uczniow, ma zapasowe leki w razie gdy uczen zapomni ale nie ma koniecznosci przyjmowania/aplikowania w obecnisci pielegniarki.
                  • evee1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 06:37
                    No, w mojej szkole mogli smile. Mogli tez zaordynowac Zyrtec i Epipen, gdyby byla taka potrzeba, oczywiscie dostarczone i opatrzne specjalnymi oficjalnymi szpargalami od lekarza. Podejrzewam, ze tez cos z astma zwiazanego moga, ale ja nie musialam wypelniac asthma action plan, wiec nie znam szczegolow.
                    • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 12:13
                      Rosy wypowiedzi zarzucajaca trolling OCZYWISCIE zostala. Administracja tego forum to zart
                      • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 17:46
                        Wlasnie zauwazylam kto sie 'opiekuje' forum
                        😂
                • ichi51e Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 15:19
                  To Japonia. Kiedys zaslablam w szkole i tez odkrylam ze takie wlasnie maja pokoiki - na lozku obok lezala dziewczynka ktora czula sie slabo bo miala okres :p Jakby to bylo super gdyby wszedzie tak bylo bo to bylo naprawde fajne.
    • marcelina4 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:17
      ale nie dziw się, dzisiaj kazdy chce chronić przede wszystkim własną osobę, gdyby dziecku jednak coś się stało, to cały splendor spłynąłby na pielęgniarkę i ogólnie szkołę za to, że rodzica nie wezwali do odbioru dziecka, albo nawet że nie wezwali pogotowia
      rodzice już tak mają, że nic się nie dzieje, to spoko luz, ale w odwrotnej sytuacji zaraz robią tzw. dżichad na całą szkołę
      w klasie córki jest chłopiec, który chodzi i sam guza szuka, włazi tam gdzie nie wolno, bije się z chłopakami i generalnie co rusz ma poobijany łeb i poskręcane kostki, rodzice temat olewali, bo ten typ tak ma i na wezwania pielęgniarki nie przyjeżdżali, do czasu aż się kolega zwalił z ogrodzenia szkoły, gdzie wlazł podczas świetlicy i złamał rękę, matka nie przyjechała, bo jak zwykle syn się poobijał i nic takiego się nie stało
      jak wyszło, że ręka złamana, to awantura była na całą szkołę i opiekunki świetlicowe z roboty chciała wywalać i policję angażować, bo dziecko ze złamaną ręką siedziało w szkole parę godzin, więc jak widać wszystko zależy od finału takiego wypadku
      będąc pielęgniarką, albo świetlicówką jak najbardziej dzwoniłabym po odebranie dziecka, żeby mnie potem nikt nie szarpał
      • majenkir Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:23
        marcelina4 napisała:
        > ale nie dziw się, dzisiaj kazdy chce chronić przede wszystkim własną osobę, gdy
        > by dziecku jednak coś się stało, to cały splendor spłynąłby na pielęgniarkę


        Splendor? tongue_out
    • iziula1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:19
      Ja będąc w podobnych sytuacjach jechałam po syna do szkoły. Ja lub mąż. W zależności kto akurat był bliżej. To były podobne sytuacje z synem w gimnazjum.
      Wolę być nadgorliwa niż potem żałować.
      Nie wiem co chciałaś pokazać swoją postawą? Że jesteś taką matka na luzie, czy ze pielęgniarka nadwrażliwa ( głupia ?) ?
      Sorry,mogę ryzykować własnym zdrowiem, dzieci nie.
      Ty rób jak uważasz ale nie krytykuj postawy pielęgniarki ze zawiadamia cię o wypadku syna i krwotoku z nosa córki.
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:27
        ale jakie tutaj jest ryzyko? przecież nic się kompletnie nie działo w żadnym przypadku..serio dziecko trzeba zabrać ze szkoły bo leci krew z nosa? za mich czasów nikt nawet do pielęgniarki nie wysyłała z taka bzdurą(czasy gdy w szkołach były tez i gabinety lekarskie), dzieciak dostawał kawałek papieru toaletowego i finito. Głowa nie jest rozbita ani guza nie ma i żadnego innego śladu, jakbym miała się tak każdą taką pierodła przejmowac to bym dawno w psychiatryku wylądowała. Synchodzi na karate i ksopa w głowę dostaje co jakiś czas i naprawe nikt tam się tkimi bzdurami nie przejmuje jak się nic nie dzieje..
        • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:30
          A jesli dziecku leci krew z nosa w domu to trzeba je zabrac do szpitala😉
          • iziula1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:45
            yamilca197 napisał(a):

            > A jesli dziecku leci krew z nosa w domu to trzeba je zabrac do szpitala😉
            >

            Nigdy nie spotkalas się z krwotokami z nosa które wymagają interwencji lekarskiej? Bo ja tak.
            • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:01
              iziula1 napisała:

              >
              > Nigdy nie spotkalas się z krwotokami z nosa które wymagają interwencji lekarski
              > ej? Bo ja tak.
              >
              Nie,nigdy sie nie spotkalam,ale jesli takie wystapi to pielegniarka w szkole bedzie wiedziala co robic I wtedy jak najbardziej poinformowanie rodzica bedzie sluszne.
            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:22
              No alw ten krwotok nie wymagał interwencji lekarskiej, krew przestała lecieć i dziecko dobrze się czuło-widzisz różnicę?
        • iziula1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:36
          slonko1335 napisała:

          > ale jakie tutaj jest ryzyko?
          Uderzenie w głowę, każde jest ryzykowne. Od obserwacji czy nic się nie dzieje po uderzeniu jest rodzic nie nauczycielka w 20 osobowej klasie.
          Należy zachować szczególną ostrożność w takich wypadkach.
          Krwawienie z nosa bywa różne. Od krwotoku do siąpienia. Nie mowiac, że dziecko może się nie nadawać do dalszej nauki w tym dniu.
          Pielęgniarka zachowała się prawidłowo.
          Decyzję o odebraniu bądź nie dziecka podjełaś ty. Na swoje ryzyko.
          I ok. Ale nie krytykuj postępowania pielęgniarki.
          • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:43
            po jaką cholerę zatem w szkole pielęgniarka?, bo ona chyba właśnie powinna określić czy dziecku coś dolega albo cos mu się dzieje i reagować gdy dolega i się dzieje, od każdego stuknięcia do domu może odsyłać nauczyciel przecież...
            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:44
              dodam, że ja jako rodzic neizwiązany kompletnie z medycyną raczej zauważę mniej niepokojących objawów niż osoba ku temu wykształcona i konkretnych się spodziewajaca po takim wypadku...
          • turzyca Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:21
            >Uderzenie w głowę, każde jest ryzykowne. Od obserwacji czy nic się nie dzieje po uderzeniu jest rodzic nie nauczycielka w 20 osobowej klasie.

            Tak, kazde jest ryzykowne. Bo moze byc wstrzasnieniem mozgu. Jak sie pogorszy na tyle, ze dzieciak straci przytomnosc, to nauczycielka zauwazy. Jak sie dziecko bedzie gapic w jeden punkt lub bedzie mialo dziwny wyraz twarzy to tez. Jak sie dziecku bedzie krecic w glowie, bedzie mialo mdlosci, bedzie je glowa bolala, to samo zglosi.
            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:37
              dokładnie wychodzę z tego samego założenia i wtedy jak najbardziej dzwonią a ja rzucam wszystko i jadę ...
        • ichi51e Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:14
          Natasha Richardson np
          • ichi51e Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:30
            "Richardson was at the bottom of the slope in the mid-afternoon when she lost her balance and nosedived down the hill. She did not hit anyone or anything before coming to a stop, according to a resort spokeswoman, Catherine Lacasse.

            Ski instructors who were with her at the time said she had laughed off the fall and insisted she was fine before returning to her room. She showed no external sign of injury or bleeding.

            "She was laughing and joking and she walked to her room on her own," Lacasse told the Montreal Gazette on Tuesday
            Two ski patrollers stayed with Richardson but after an hour she began complaining of a headache and was taken to the Centre Hospitalier Laurentien, not far from the resort."
            • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:43
              Co probujesz udowodnic? To jest normalne ze po urazie glowy moze uplynac wiele godzin zanim wystapia objawy. Moga tez (I zazwyczaj tak sie dzieje) w ogole nie wystapic. Kazdego kto do znalezc urazu nalezaloby polozyc w szpitalu profilaktycznie
    • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:53
      Dziecko, które zaliczyło kopa w głowę. zabrałabym do domu, czy chce, czy nie. To chyba dobrze, że pielęgniarka Cię informuje o wypadkach i urazach? U nas w poprzedniej szkole popchnięty chłopiec upadł na betonowy chodniczek, stuknął się w głowę i przesiedział do końca lekcji z bólem tejże (wcale nie tragicznym). Matka dowiedziała się dopiero wieczorem, co się wydarzyło, bo zaczęło bardziej boleć i był rozkojarzony. Efekt - tydzień w szpitalu, lekkie wstrząśnienie mózgu. Matka była wściekła, że szkoła jej nie poinformowała zaraz po urazie.
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 17:58
        jeszcze raz-poinformować powinna jak najbardziej, że był uraz i ewentualnie na jakie objawy zwrócić uwagę ...i tyle jeśli nic się nie dzieje.
        • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:03
          z przedszkola młodych odbierałam dziesiątki razy z większymi urazami i nikt nie siał paniki jeśli nic dziecku nie było ,tylko zwyczajnie dzwoniono do mnie lub informowano o zdarzeniu gdy dziecko odbierałam ale jak się dobrze czuło to nikt nie panikował i nie oczekiwał, że się zwolanię z pracy po to żeby dziecko obserwować, które nie wykazuje żandych niepokojących objawów..
          • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:36
            slonko1335 napisała:

            > z przedszkola młodych odbierałam dziesiątki razy z większymi urazami i nikt nie
            > siał paniki jeśli nic dziecku nie było ,tylko zwyczajnie dzwoniono do mnie lub
            > informowano o zdarzeniu gdy dziecko odbierałam ale jak się dobrze czuło to nik
            > t nie panikował i nie oczekiwał, że się zwolanię z pracy po to żeby dziecko obs
            > erwować, które nie wykazuje żandych niepokojących objawów..
            >

            brak Ci wyobrazni

            i chyba jeszcze praca jest dla ciebie wazniejsza niz dobro dziecka

            niech mi zawracaja d.pe za kazdym razem gdy cos sie stanie mojemu dziecku. niech dzwonia a ja zawsze po takiego kalibru wypadkach bede zabierac dzuecko do domu. sama tez wolalabym wrocic do domu i polozyc sie po tym jak ktos mi przywali w glowe zamiast siedzuec na lekcjach

            jakim trzeba byc potworem zeby wlasna wygoda byla wazniejsza niz dobro dziecka...
            i Ty bys mogla tak spokojnie siedziec w pracy i cieszyc sie ze d.pynie zawracają? nie obawialabys sie? ze krwiak,wylew czy wstrzasnienie mozgu?
            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:16
              Brak wyobraźni? Jestem potworem bo nie panikuję, jak nie po uderzeniu czy krwotoku z nosa nie ma żadnych objawów i nic się nie dzieje? Bede panikować jak będą. Dobro dziecka nie było zagrożone bo ani w jednym ani w drugim przypadku nic sie dziekcu komplenie nie działo. Jak dzwonią, że dziecko źle się czuje, wymiotuje, ma gorączkę, rozwalony łuk brwiowy czy przyrzaśniete palce to jadę ja albo ktos jak ja nie mogę jedzie od razu... nie mogę sie zwalniać z pracy za każdym razem jak się gdzies walnie, puknie czy upadnie, w dodatku nie zawsze mogę po prostu wyjść i oczekuję, że skoro jest telefon, że trzeba po dziecko przyjechac to coś złego się dzieje a nie nie dzieje się kompletnie nic...przedszkole jakoś to ogarniało be z pielegniarki na miejscu a szkoła jak widac nie potrafi..
              • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:51
                ale to jest twoje dziecko nie dziecko pielegniarki więc powiedz czy taknpo ludzku najzwyczajniej w swiecie nie chcialabys po prostu SAMA nabrac pewnosci czy rzeczywisvie nic mu nie jest? polegasz na stwierdzeniu suchych faktow przez obcą babę! na Boga-to nie bylo przewrocenie die tylko kopniak w głowę!
                • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:59
                  Powierzam im na wiele godzin dziennie pod opiekę moje dzieci i zakładam, że jednak potrafią stwierdzić jakieś zagrożenie bądź jego brak, zwłaszcza że mają ku temu odpowiednie wykształcenie w przeciwieństwie do mnie. Skoro dziecko nie ma żadnych objawów ani śladu nawet uderzenia i czuje się dobrze co potwierdza pracownik medyczny to co mnie powinno jeszcze zaniepokoić konkretnie? przeciez ani krwiaka ani wylewu nie wypatrzę?
                  • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 22:39
                    slonko1335 napisała:

                    > Powierzam im na wiele godzin dziennie pod opiekę moje dzieci i zakładam, że jed
                    > nak potrafią stwierdzić jakieś zagrożenie bądź jego brak, zwłaszcza że mają ku
                    > temu odpowiednie wykształcenie w przeciwieństwie do mnie. Skoro dziecko nie ma
                    > żadnych objawów ani śladu nawet uderzenia i czuje się dobrze co potwierdza pr
                    > acownik medyczny to co mnie powinno jeszcze zaniepokoić konkretnie? przeciez an
                    > i krwiaka ani wylewu nie wypatrzę?
                    >

                    tylko pogratulowac poziomu troski o dziecko i dobrego samopoczucia!
                    • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 22:45
                      panika i wymyślanie czarnych scenariuszy gdy nie ma ku temu żadnych podstaw wyrazem troski o dziecko nie jest...
                      • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 22:59
                        nikt tu nie mowi o panice tylko o normalnym reagowaniu i normalnym stosownym zaopiekowaniu czlowieka ktirego ktos kopnal w glowe! heloł-kopnął w głowę!!!
                        • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 07:45
                          dla mnie normalnym jest, ze reaguje się jak coś się dzieje i jest jakieś zagrożenie-tutaj nic się nie działo w żadnym przypadku...
                          • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:22
                            Działo się - nie rozumiesz, ze uraz głowy nie musi dać objawów natychmiast, ale po paru godzinach? To trochę tak, jakbyś powiedziała, ze dziecko zjadło muchomora, ale żadnych objawów przecież nie ma, jest zdrowe i szczęśliwe. Objawy pojawią sie po 2 dniach, kiedy jest już za późno.
                            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:32
                              Rozumiem, i jeżeli maja się pojawić po kilku godzinach to się pojawią przecież czy odbiorę czy nie, prawda?
                              • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:03
                                Nie. Szkoła może przeoczyć objawy, albo dziecko może stracić przytomność. Poza tym szkoła nie dopilnuje, aby dziecko siedziało spokojnie.
                                • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:10
                                  Czemu nauczyciel miałby przeoczyć niepokojące objawy w zachowaniu dziecka? jeszcze sie to nie zdarzyło szczerze mówiac i dziecko ze szkoły odbierałam już nie raz bo cos się działo... na serio wysyłam dziecko z tym nauczycielem na wycieczki, zielone szkoły i ufam mu w tak prostej sprawie..i co takiego robią dzieci w czasie lekcji? bo jak na moje to całkiem spokojnie siedzą w ławkach...mój syn nawet w pierwszej, przed nosem nauczyciela.
                                  • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:57
                                    Nauczycielka wmawiała mojej córce, która spadła ze śliskiego murku, że na pewno tylko mocno uderzyła się w rękę, nawet nikt nie czekał, czy dziecko wstanie i się zbierze, potem młoda prawie całą lekcję przesiedziała. I uważaj - to było pęknięcie nasady kości ramiennej, co się ta moja wówczas niespełna 6-latka nacierpiała, to nie chcę o tym myśleć.
                                    Z obecnych kwiatków - młodą boli głowa, idzie do sekretariatu, prosi o telefon do mnie (telefonów NIE WOLNO w szkole używać ani w ogóle wyjmować), pani skwitowała, że "pewnie ci się nie chce dzisiaj na mszę iść" i nie zadzwoniła.
                                    Po takich sytuacjach dziwnym trafem nie mam zaufania do nauczycieli - w kwestiach edukacyjnych owszem, ale w kwestii bezpieczeństwa, zdrowia mojego dziecka (i innych) czy tworzenia dobrej atmosfery w klasie to ani ani. Mam wrażenie, że przychodzą tylko z misją: wyuczyć jak najwięcej (a raczej zadać jak najwięcej) i wypchnąć na jakiś konkursik. I to nie są spostrzeżenia tylko z 1 szkoły, tylko związane z 1 nauczycielką.
                                    • berdebul Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:24
                                      Jakie zalety ma ta szkoła, że posyłasz tam dziecko? oO
                                  • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 11:14
                                    Bo nie może obserwować tylko jego jednego. Bo dziecko może nie zgłosić lekkich mdłości, czy zawrotów głowy, a nauczyciel nie bedzie o to pytał co godzinę. Bo nauczyciel nie jest od obserwacji stanu zdrowia dziecka.
                                    • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 11:25
                                      Moze, jak odbierałam młodego to od razu powiedziała, ze mu nic kompletnie nie jest i spokojnie mogłam go zostawić na te komputery, pielęgniarka to poszkodowane strasznie dziecko odesłała na lekcje do czasu mojego przyjazdu.
                                  • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:38
                                    slonko1335 napisała:

                                    > Czemu nauczyciel miałby przeoczyć niepokojące objawy w zachowaniu dziecka?

                                    czekaj niech pomysle czemu?
                                    moze dlatego ze ma pod opieką ponad 20 osob i wykonuje przy tym prace na ktorej musi sie skupic czyli prowadzenie lekcji, opanowanie grupy, dzielenie sie materialem, przekazywanie wiedzy w jasny i prosty sposob.

                                    a ty mialabys tylko jego j mozesz sie na nim skupic a on w ciszy i spokoju w domu po prostu odetchnàć po kopniaku w glowe...
                                    • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:43
                                      Nauczycielka nie ma żadnego problemu ani z poinformowaniem jak coś się dzieje ani z taką obserwacją, sama stwierdziła, ze dziecku nic nie jest i spokojnie mogło zostać na zajęciach a biedne dziecko zamiast chcieć odpoczywać w domu po straszliwym urazie rwało się na ulubione zajęcia i było bardzo rozczarowane, ze na nie nie idzie...
                              • dotcomhaha Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 11:14
                                W życiu nie chciałabym mieć takiej matki jak ty słonko.twoje wypowiedzi są jednocześnie żenujące i smutne.pomiędzy wariatka hipochondryczka ,która leci z siniaczkiem do szpitala a kimś twojego pokroju ,jest całe spektrum normalnych zachowań.brr aż mi zimno jak pomyślę ,że takie osoby mają dzieci...
                                • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 11:29
                                  A dokładniej jakiego pokroju? znaczy co konkretnie zaniedbałam w kwestii zdrowia i życia moich dzieci? bo jakoś na zaniedbane i chore nie wyglądają w nawet wręcz przeciwniesmile
                                  • kondolyza Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:40
                                    slonko1335 napisała:

                                    > A dokładniej jakiego pokroju? znaczy co konkretnie zaniedbałam w kwestii zdrowi
                                    > a i życia moich dzieci? bo jakoś na zaniedbane i chore nie wyglądają w nawet w
                                    > ręcz przeciwniesmile

                                    jak dotad nic sie nie stalo i ciesz sie bo nie kazdy glupi ma tyle szczescia co Ty, sa ludzie o wiele bardziej uwazni i tylko dzieki temu ze powazniej podchodzą do kwestii zdrowia i zycia swoich bliskich to tylko dzieki temu udalo sie z wielu sytuacji wyjsc obronną ręką.


                                    • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:46
                                      oczywiście, ze kilkanaście razy przynajmniej razy wydarzyło się coś co wymagało interwencji lekarza i wtedy taka interwencja się odbyła...
            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:18
              >nie obawialabys sie? ze krwiak,wylew czy wstrzasnienie mozgu?
              bez żadnych objawów? a jakbym ja bez obajwów to niby zdaignozowała? tomografię mam robić p okażdym puknięciu? to z raz w tygodniu przynajmniej po treningu karate...
              • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:35
                Przy krwotoku z nosa masz rację. Natomiast przy urazie głowy nie. Dziecko po urazie głowy nie musi mieć od razu żadnych objawów, powinno lezeć i być obserwowane 24 godziny, łącznie z budzeniem w nocy do pewien czas. Rozcięty łuk brwiowy wygląda dramatyczniej, ale naprawdę jest mniej istotny.
                • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:50
                  i serio myślisz, że świetnie czujący się kilkulatek położy się w południe i będzie patrząc w sufit czekał na nadejście bądź nie objawów ? chyba musiałabym do łózka przywiązać....
                  Oczywiście, ze łuk to żaden dramat ale czasami trzeba go po prostu zszyć czy zaplastrować a z tym musze juz jechac do lekarza bo wymaga to jego interwencji w przeciwieństwie do uderzenia bez żadnych objawów, nikt na wszelki wypadek ani rezonansu ani tomografu nie zrobi..
                  • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:20
                    Tak, siedziałam kiedyś przy takim 6-latku, a potem 7-latku i pilnowałam, aby nie wstali. To jest na tyle ważne, ze obowiązkiem rodziców jest dopilnować - przekupić, pokazać zakazany serial, cokolwiek. Naprawdę nie rozumiesz za bardzo, czym grozi ten minimalny procent wypadków, kiedy coś się stało, a na pierwszy rzut oka tego nie widać.
                    • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:28
                      Cóz mam dzieci uprawiające urazowe sporty, biorące udział w zawodach/turniejach i na serio nigdy żaden inny lekarz/pielęgniarka, ratownik medyczny podczas oględzin uszkodzeń ciała nie kazał mi trzymać dziecka któremu nic nie dolega unieruchomionego w łóżku... jedyne zalecenie to było ewentualnie po prostu w razie niepokojących objawów udać się do lekarza i tyle....
                      • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:04
                        To dotyczy tylko urazów głowy. Jak dziecko ma inne urazy i nie ma problemów, to jest OK.
                        • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:13
                          ale ja piszę o urazach głowy, które zdarzają się stosunkowo często..
                          • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 11:18
                            Ok. Tylko tym razem szkoła uznała, że uraz był poważny. Problem w tym,że oczywiście możesz ryzykować zdrowiem swojego dziecka. Nie możesz jednak tego ryzyka przerzucać na szkołę - jesli przeoczenie i zlekceważenie urazu głowy skończy sie poważnymi komplikacjami to szkoła ma prawo nie ponosić odpowiedzialności za to, że rodzic wziął tego typu ryzyko na siebie. Ty możesz ryzykować, szkoła nie ma do tego prawa.
                            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 11:32
                              poważny uraz powiadasz...
                              "rozcięta głowa?-trzeba szyć? Nie trzeba, nie ma krwi, nie ma też guza, siniaka, nie jest mu niedobrze, nie kręci mu się w głowie tylko go bolało"
                              • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 17:57
                                Tak. Nadal nie rozumiesz, ze komplikacje po urazie głowy mogą pojawić się nie natychmiast. Krew nie jest powazną komplikacja, guz też nie. Zawroty głowy mogą pojawić sie po paru godzinach. Córka mojej koleżanki zlekceważyła uraz, komplikacje, wyobraź sobie, wystąpiły po dwóch latach i wymagały operacji. Bardzo poważnej.
                                • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 18:08
                                  verdana napisała:

                                  Córka mojej koleżanki zlekceważyła uraz, komplik
                                  > acje, wyobraź sobie, wystąpiły po dwóch latach i wymagały operacji.

                                  Trzymac wiec w domu, w lozku obserwujac 24/7 przez dwa lata😁
                                  • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 18:22
                                    Nie. Gdyby wtedy, po urazie, zainteresowali się i przebadali - sprawy by nie było. Zlekceważyli i tyle.
                                    • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 18:25
                                      verdana napisała:

                                      > Nie. Gdyby wtedy, po urazie, zainteresowali się i przebadali - sprawy by nie by
                                      > ło. Zlekceważyli i tyle.

                                      Nie,.niczego nie zlekcewazyli, bo nie ma zalecen diagnostyki po kazdym urazie w dodatku bez symptomow.
                                • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 20:54
                                  Oczywiście i jak pojawiają się komplikacje to się jedzie do szpitala i serwuje dziecku prześwietlenia, tomografy i inne. Z czystej ciekawości na zebraniu dzisiaj zapytałam jedna z mam-lekarkę o unieruchamianie w łóżku dziecka po uderzeniu w głowę-powiedziała, że absolutnie takich rzeczy się nie robi bo trudno wtedy stwierdzić czy dziecko normalnie sie zachowuje i czy nie jest senne czy spowolnione jak wsadzi isę je do łózka...
        • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:43
          Ale u tego chłopca też w sumie nic się nie działo, pobolewało miejsce stłuczenia, wieczorem już była jazda, łącznie z tym, że nie umiał sobie nabrać mydła w płynie do umycia rąk we własnej łazience i się dziwił, po co to.
          • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:51
            no i w domu też nic by się nie działo do wieczora przecież a zadziałoby się mimo zabrania do domu prawda? Matka powinna jak najbardziej wiedzieć o zdarzeniu, żeby od razu móc powiązać objawy-tu absolutnie sie zgadzam.
      • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:01
        A gdyby matka dowiedziala sie wczesniej to by nie spedzil tygodnia w szpitalu? Zabranie do domu ma jakas magiczna moc,ze wstrzasnienie mozgu nie wystapi?
        • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:47
          Wcześniej zostałaby mu udzielona pomoc lekarska na przykład. Naprawdę uważasz to za normalne, że dziecko po przywaleniu głową w beton siedzi na kolejnych 3 czy 4 lekcjach?
          Ja z kolei pamiętam, jak moja niespełna 6-letnia córka złamała rękę, pani pogoniła grupę z podwórza, bo następna lekcja się zaraz zaczynała, ją zostawili, jakoś tam wstała, a pani jej wmawiała przez niemal całą lekcję, że to tylko na pewno stłuczenie. Raczyli zadzwonić, jak dzieciak prawie zasłabł z bólu.
          • escott Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:56
            Ale jaka pomoc lekarska? Przesiedziałby te 3-4 lekcje na SORze, po czym poszedłby do domu z zaleceniem "obserwacji", po czym wróciłby wieczorem po wystąpieniu powazniejszych objawów.
            • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:10
              No dobra, a gdyby miał krwiaka? tu akurat skończyło się na lekkim wstrząśnieniu, ale sytuacja w każdej jednej chwili mogła potoczyć się inaczej. Nie wyobrażam sobie, żeby szkoła zatajała przed rodzicem taki incydent, a tu to zrobiono. Bo gdyby nie to, że chłopiec w końcu źle się poczuł, matka by nigdy się nie dowiedziała, że dzieci były na tyle niekontrolowane przez nauczycieli, że zaczęły urządzać ostre przepychanki na betonie (kl. I).
              • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:15
                zlababa35 napisała:

                > No dobra, a gdyby miał krwiaka? tu akurat skończyło się na lekkim wstrząśnieniu
                > , ale sytuacja w każdej jednej chwili mogła potoczyć się inaczej. Nie wyobrażam
                > sobie, żeby szkoła zatajała przed rodzicem taki incydent, a tu to zrobiono. Bo
                > gdyby nie to, że chłopiec w końcu źle się poczuł, matka by nigdy się nie dowie
                > działa, że dzieci były na tyle niekontrolowane przez nauczycieli, że zaczęły ur
                > ządzać ostre przepychanki na betonie (kl. I).
                >
                Ale informacja o urazie jest obowiazkiem szkoly. Natomiast dzialanie tylko w przypadku gdy jest potrzeba. Nikt nie przeciez nie diagnozuje kazdemu kto mial uraz glowy krwiaka, musza wystapic objawy czyli podstawy do diagnostyki.
                • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 08:26
                  I chodzi właśnie o to, że nie dopełniono też obowiązku poinformowania. Były zastępstwa za nauczycielkę e.w. I panie nie przekazały, że zdarzył się taki incydent. Chłopiec sam powiedział w domu, jak go zaczęło mocniej boleć.
                  • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 08:36
                    zlababa35 napisała:

                    > I chodzi właśnie o to, że nie dopełniono też obowiązku poinformowania. Były zas
                    > tępstwa za nauczycielkę e.w. I panie nie przekazały, że zdarzył się taki incyde
                    > nt. Chłopiec sam powiedział w domu, jak go zaczęło mocniej boleć.
                    >

                    Zastepstwa niczego nie tlumacza, wypelnienie formy o zdarzeniu nalezy do osoby ktora sprawowala nadzor nad dziecmi w czasie kiedy to sie wydarzylo. Bajzel I tyle.
          • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:05
            zlababa35 napisała:

            > Wcześniej zostałaby mu udzielona pomoc lekarska na przykład.

            Nie,nie zostala by udzialona wczesniej bo symptomy wystapilyby o tej samej porze.

            Naprawdę uważasz to za normalne, że dziecko po przywaleniu głową w beton siedzi na kolejnych 3 cz
            > y 4 lekcjach?

            Jesli ma niepokojacych objawow to tak, zupelnie normalne. Moj syn zawsze jest w szkole, po zdarzeniu sie glowa ze sciana itp. Dostaje info pisemne i (jesli potrzeba) werbalne gdy odbieram ze szkoly.
            To inform jest po to zebym wiedziala co robic gdyou objawy wystapia.
        • iziula1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:49
          yamilca197 napisał(a):

          > A gdyby matka dowiedziala sie wczesniej to by nie spedzil tygodnia w szpitalu?
          > Zabranie do domu ma jakas magiczna moc,ze wstrzasnienie mozgu nie wystapi?
          >
          Skraca czas na udzielenie pomocy. Rodzic,nie tylko matka ma intuicję lub zwyczajnie zna dziecko na tyle że szybciej zauważy że coś jest inaczej. I szybciej skieruje się po pomoc lekarską.
          Wolę nadgorliwa pielęgniarkę. Decyzję o dalszym postępowaniu podejmuje już rodzic.
          Oburzenie się autorki wątku na prawidłowe zachowanie pielęgniarki uważam za szkodliwe dla innych.
          • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 19:09
            iziula1 napisała:


            > Skraca czas na udzielenie pomocy.

            Nic sie nie skraca bo objawy wystapia kiedy wystapia, np 6 godzin po urazie a nikt nie u dziela pomocy osobie ktora objawow nie ma.

            A pielegniarka nie zachowal a sie prawidlowo tylko nielogicznie.
            >
      • turzyca Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:22
        Matka powinna sobie przeczytac o wstrzasnieniach, a nie sie bez sensu miotac.
    • skiela1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:48
      Każdy chroni swój własny tylek, jakoś mnie to nie dziwi. Jakby coś wyszło po kilku godzinach to byś winila pielęgniarke...
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 18:55
        za co? odbierałam dziecko z przedszkola z wiedzą, że spadło z huśtawki na rękę-rękę obejrzała nauczycielka po przeszkoleniu przedmedycznym (8 godzin?)i stwierdziła, że według niej nie jest złamana, młody może nią ruszać ale jakby coś sie działo to lepiej podjechać do lekarza. Jak zaczęła puchnąć pojechaliśmy na prześwietlenie-za co miałam obwiniać przedszkole? owszem obwiniałabym gdyby mi nie powiedziano w ogóle o wypadku na huśtawce.
        • leokadia35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:13
          Takie czasy. Ostatnio dostałam pismo z przedszkola do podpisania, zgoda na publikację zdjęć na stronie. Trzeba było wpisać PESEL, adres itd. Nosz ku.. dzieciak tylko poszedł zwiedzać pobliską przychodnie ..
          • lauren6 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 22:03
            To źle, że nie publikują wizerunku dziecka bez zgody rodzica?
    • dziennik-niecodziennik Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:25
      Strach odbierać telefon wink
    • kornelia_sowa Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:43
      Pracujący w szkole mają taki paradoks: muszą wszystko i ho ho (np na ematce piszac) a nie mogą nic (real).

      Mam wrażenie ze przy byle problemie robi się dym i hałas a jak dzieje się coś naprawdę poważnego (bójka, kradziez) to nikt nic nie wie, nie może, nie widział (wybierz sobie)
      • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 20:56
        Akurat w tym wypadku pielęgniarka miała rację. Dziecko z urazem głowy powinno być zabrane do domu i obserwowane przez 24 godziny. Nie powinno także biegać, skakać, w ogóle za dużo się ruszać. Prawie zawsze kończy się na niczym, ale uraz głowy moze nie dawać początkowo żadnych objawów, mimo to nie należy go lekceważyć. Szkoła nie ma możliwości pilnowania chłopaka, aby się nie ruszał gwałtownie, ani nie ma prawa odwiezienia go do szpitala, gdy nagle wystąpią niepokojące objawy, a matka np. nie odbierze telefonu, albo nie przyjedzie szybko z pracy.
        • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 22:17
          Skad ty takie zalecenia masz?
          • iziula1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 06:27
            yamilca197 napisał(a):

            > Skad ty takie zalecenia masz?
            >

            Ze zdrowego rozsądku.


            • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 07:34
              Aha, tak myslalam,ze to 'zdrowy' rozsadek ematek😉
          • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:01
            Bo dzieci parokrotnie miały urazy głowy
    • asmarabis Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:48
      Hahahahaha
      Myślałam ze w szkole slonka tylko wszyscy nauczyciele niekompetentni a tu wychodzi ze pielęgniarka tez.

      Ciekawa jestem czy sprzątaczka i portier tez juz podpadli i czym wink
    • asmarabis Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 21:48
      Hahahahaha
      Myślałam ze w szkole slonka tylko wszyscy nauczyciele niekompetentni a tu wychodzi ze pielęgniarka tez.

      Ciekawa jestem czy sprzątaczka i portier tez juz podpadli i czym wink
    • 3-mamuska Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 16.05.17, 23:37
      Dziwna z ciebie matka....
      Corka słaba mogła zasłabnąć na ulicy.
      Syn po uderzeniu w głowę mógł tez stracić przytomność nie wiesz co po kopniaku sie dzieje w głowie.
      Eh...
      • iziula1 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 06:48
        3-mamuska napisała:

        > Dziwna z ciebie matka....
        > Corka słaba mogła zasłabnąć na ulicy.
        > Syn po uderzeniu w głowę mógł tez stracić przytomność nie wiesz co po kopniaku
        > sie dzieje w głowie.
        > Eh...
        >

        Nie wiem czy dziwna, czy nie.
        Ja w takich sytuacjach zastanawiałabym się tylko czy wymagałabym od siebie po uderzeniu/kopniaku w głowę dalszej pracy. Lub po krwotoku z nosa.
        A skoro jestem odpowiedzialna za moje dzieci to wymagam od siebie więcej w tej sprawie. Więc brałabym pod uwagę właśnie samopoczucie i zdolność dziecka do dalszego wypełniania obowiązków szkolnych. Bez względu czy wystąpią czy nie objawy powikłania.

        Praca nie zając wink, nie ma takiej wartości jak dziecko które oczekuje ode mnie opieki.
        • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 07:42
          Serio,zwlaniasz sie z pracy po tym jak leciala ci krew z nosa? Bo wiesz wiekszosc nie ma krwotokow wymagajacych hospitalizacji. Ja sie dziwie ze w ogole dzwoniono do niej ze szkoly, bo jej corka miala tylko zwykla krew z nosa,zdarza sie ,ustepuje w ciagu kilku minut I nic sie nie dzieje. Moj syn ma od czasu do czasu, czasem wspomina ze mial, szkola nie informuje o tym bo to bez znaczenia. W domu tez mu sie zdarza i sam sobie radzi, potrafi. Po 10-15 minutach jest po wszystkim. Ty tworzysz wizje krwotokow wymagajacych interwencji lekarskiej a to bylo zwykle krwawienie z nosa.
          • ga-ti Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 08:08
            Ale wiesz, dzieci są różne, jedne powie o k.rw znów mi krew z nosa leci i sobie zatamuje, a drugie będzie się bało głowy nad zeszytem pochylić, by znów nie zaczęła lecieć, bo wszyscy się będą gapić i wstyd.
            A poza tym częste krworoki z nosa wymagają porady lekarskiej. Więc nie dziwota, że szkoła informuje. I nie wiadomo, jak reagowało dziecko w gabinecie, może było wystraszone, zawstydzone, rozpłakane, może jego stan nie nadawał się na kontynuację nauki tego dnia.

            A pielęgnierka pewnie też ma swoje procedury postępowania i wcale się jej nie dziwię, że się asekuruje.
            U nas gdy rodzic odbiera dziecko z gabinetu pielęgniarki, musi podpisać się na odpowiedniej liście, że został poinformowany o zajściu i odbiera dziecko.
        • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 07:49
          No sory ale krwotoki z nosa mam dość często i serio nie zwalniam się z tego powodu z pracy, moje dziecko tez ma je co jakiś czas-taka uroda, byliśmy nawet u laryngologa kiedyś z tego powodu na wszelki wypadek nie widział wskazań do zwalniania z lekcji a mnie z pracy z powodu krwotoku z nosa...litości...ot zdarza się, nic nadzwyczajnego.
          Dziecko po straszliwym kopnięciu w głowę, nie chciało zrezygnować z ulubionych zajęć w szkole-faktycznie musiało strasznie źle się czuć.
          • ga-ti Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 08:13
            Słonko, ale to Ty znasz swoje dziecko. Pielęgniarka może np. przypuszczać, że dzieciak po kopnięciu uparcie chce wrócić na lekcje, bo nie chce niepokoić rodzica, zawracać mu głowy i dostać w domu opieprz, bo panikuje i matkę z roboty wzywają, więc nawet bliski omdlenia na te lekcje pójdzie, byleby bury nie dostać. No różnie może być. A pielęgniarka woli się zabezpieczyć.
            A gdyby go na ten wf puściła i młody by zemdlał to zapewne rodzic by wzruszył ramionami i nie dochodził, kto wyraził zgodę na udział dzieciaka w lekcjach i nie dopełnił swoich obowiązków?
            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 08:22
              Wf miała córka-od krwotoku z nosa i owszem nie powinna ćwiczyć-tyle, że problem był z tym, ze pielęgniarka z jakichs dziwnych powodów nie mogła przekazać tego pani. Przekazała córka bo bardziej przytomna najwidocnziej po tym krwotoku z nosawink
    • filga Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 08:59
      uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/dlaczego-nie-wezwano-pogotowia-do-14-letniego-ucznia,194235.html
    • labianka Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:11
      Ręce opadają? Nie, po prostu niektórzy rodzice uważają, że skoro dziecko jest w placówce, to dopóki jego stan nie wymaga wezwania karetki, niech im nikt ze szkoły nie przeszkadza w pracy, bo jak rodzic jest w pracy, to nie będzie się zajmował swoim dzieckiem, którym ma się zająć wykwalifikowana i wyszkolona kadra w placówce. I racja. Dlatego taka pani pielęgniarka w końcu się nauczy, że dopóki nie trzeba wzywać karetki, niektórym rodzicom nie ma co zawracać gitary jakimiś informacjami nt. dziecka, bo im ręce opadną na wieść, że dziecku coś się dzieje, a pani pielęgniarka sama nie potrafi sobie z tym poradzić.
      Natomiast w miarę sensowny rodzic wie, że ogromna większość zgłoszeń typu zaliczył piłka w głowę, krew leci z nosa, boli brzuszek itp. wymaga tylko zapewnienia dziecku spokoju i obserwacji, z której najprawdopodobniej wyniknie, że dziecko dojdzie do siebie własnymi siłami. Nie ma w szkole możliwości zapewnić dziecku spokojnego miejsca, bo na kozetce u pielęgniarki nie może zostać ani w kącie klasy nie może się położyć i poczekać, aż niedyspozycja minie. Tak więc to rodzic musi zdecydować czy zapewni dziecku o własnych siłach stosowne warunki, aby doszło do siebie po jakimś incydencie typu krew z nosa, albo kto będzie je obserwował jeśli takiej obserwacji wymaga, czy też zostawi dziecko w placówce i niech sobie radzi. Zdarzyło się kiedyś w klasie mojego dziecka, że dziewczynka zgłaszała najpierw nauczycielce, później świetliczance, że ją głowa boli. Dzwonili do matki, ta stwierdziła, że pewnie jest zmęczona, za chwile kończy pracę i odbierze małą. Jak już dziecko w świetlicy naprawdę położyło się w kącie, to matka stwierdziła, że jeszcze tylko godzinka i już kończy pracę. Zwolniła się z tej pracy dopiero wtedy, gdy jej powiedzieli, że dziecku leci krew z ucha. Wtedy już mamusia zawiozła dziecko do lekarza. Dziwię się świetliczance, że gdy zobaczyła krew lecącą z ucha, że dzwoniła jeszcze do matki, ja bym od razu wezwała pogotowie. I co, opadają ręce czy nie?
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:31
        dziecko źle się czuło i coś je bolało, więc to inna sytuacja...jak dziecku co dolega to jadę je odebrać ze szkoły, jak nic nie dolega to nie widzę takiej potrzeby...
        • labianka Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:55
          Stosujesz podwójne standardy: jak twojemu dziecku leciała krew z nosa czy jak oberwało skopa w głowę, to wtedy nic nie dolega. Jednocześnie stwierdzasz, że dziecku, które bolała głowa, coś dolegało.
          • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:00
            Podwójne standardy? Jak dziecko boli głowa i źle sie czuje to je odbieram ze szkoły lub do niej nie idzie wogóle bo trudno raczej wtedy pracować. Jak dziecka nic nie boli, zachowuje się i funkcjonuje normalnie to nie widzę takiego powodu. Zabolało jak dostał skopa-to chyba oczywiste. Posiedział u pielęgniarki z zimnym okładem, nie zemdlał, nie czuł się źle, nie kręciło mu się w głowie, nie było żadnego śladu uderzenia nawet siniaka , bólu ani innych dolegliwości, więc naprawdę nie widzę powodu do paniki...
    • heca7 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:15
      Miesiąc temu kiedy byłam w sklepie zadzwonił telefon. Sekretarka z gimnazjum córki i pierwsze słowa- wezwaliśmy karetkę do pani córki. Ja zdębiałam, zawał i te sprawy... Po czym okazało się , że córka zderzyła się na wf z kolegą. Grali w jakąś dziwną grę ( nie ogarniam tych gier zespołowych) i chciała mu odebrać piłkę. Uderzyła ustami o jego głowę i ... przebiła zębami wargę dolną na wylot. Krew lała się strumieniem ale żeby zaraz karetkę?! Przyjechałam , zwolniłam panów z karetką i sama pojechałam na dyżur w szpitalu. Ratownicy nawet proponowali, że jak chcę to oni mogą ją zawieźć na dyżur karetką a ja za nimi samochodem. Ale był jakiś sens? Nie. W szpitalu poszło szybko , szyć nie chcieli bo blizna będzie większa. Obejrzeli, pożartowali, że teraz jak znalazł kolczyk i tyle. Córka przez trzy dni jadła tylko chłodne, łagodne i pitne wink Potem już było lepiej.
      • labianka Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 09:49
        Tak wezwanie w takim przypadku karetki było takim rozwiązaniem, którego życzyłabym sobie w stosunku do mojego dziecka. Sekretarka z gimnazjum wprawdzie powinna była powiadomić, ale doradzałabym, żeby w takim przypadku nie ograniczać się tylko i wyłącznie do info: wezwaliśmy karetkę, dziecko jedzie do tegoitego szpitala, tylko na spokojnie uprzedzić matkę, że wiadomość może ją bardzo poruszyć i czy ma pod ręką kogoś, kto może ją do tego szpitala zawieźć. No ale to już szczegół, tutaj istotne jest, że postąpiono jak należy, szkoła wezwała fachową pomoc, matka zjawiła się od razu, dziecko było zaopiekowane w dwójnasób i jest ok. Ziściła się korczakowska zasada, że dla dzieci tak samo, jak dla dorosłych, tylko lepiej smile
        Moje dziecko też kiedyś uległo kontuzji, przy której krew się lała strumieniem. Udało mi się opanować moje własne emocje, sytuacja była poważna, zatamowałam krew i przede wszystkim śmiechem i żartami uspokoiłam dziecko. Wezwałam męża i już na spokojnie zaczęliśmy przekonywać małą, że musimy jednak pojechać do lekarza, żeby pokazać, czy mama wszystko dobrze zrobiła. Dziecko, które było w dobrej kondycji psych na słowo szpital i lekarz bardzo się wystraszyło. ALe dało się przekonać i jednak na sorze okazało się, że trzeba szyć. No ale że mama i tata byli na miejscu a pan doktor żartowniś na maksa, obyło się bez traumy. I o to chodzi w tym wszystkim, żeby dzieciak miał świadomość, że nikt nie zbagatelizuje czy nie zaniedba, gdy coś mu się przytrafi i do tego na dorosłych można liczyć w trudnych chwilach.
        • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:03
          Karetka do rozwalonej wargi? cóz nic dziwnego, ze na czas do zawału potem nie przyjeżdża...
          Ja rozumiem jak rodzic nie odbiera telefonu, lub nie może dojechać w miarę szybko ale od razu wzywać karetkę do rozwalonej wargi?
          • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:19
            Ale to w miarę szybko, zanim wyjdziesz z pracy, a potem znajdziesz miejsce do zaparkowania w pobliżu szkoły, to może być i pół godziny... Nie chciałabym czekać z krwią lejącą mi się z ust pół godziny, aż moją matkę szef łaskawie wypuści, a potem ona dotrze do szkoły. I jeszcze trzeba gdzieś podjechać na szycie...
            • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:23
              No może i dlatego rodzic powinien podjąc decyzję jeśli tak jest. Ja bym akurat nie chciała żeby z takim czymś wsadzono mi samo dziecko do karetki, wolałabym zdecydowanie zawieźć je sama. Natomiast rozumiem, ze mogło nie być pielęgniarki i nie miał ko opatrzyć rany i nauczycielka czy sekretarka pod wpływem ilości krwi podjęła decyzję ale jesli jest pielegniarka to zwyczajnie powinna opatrzyć rane i poczekać na rodzica jeżlei ten może przyjechać to żaden stan zagrożenia życia żeby karetkę wzywac.
              • labianka Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 13:33
                W sytuacji, kiedy stan zdrowia dziecka jest na tyle poważny, że potrzebna jest dalsza pomoc, której nie udzieli szkolna pielęgniarka, najpierw wezwałabym karetkę, a potem dzwoniłabym z info do matki i to ze świadomością, że kobieta pod wpływem takiej informacji ma prawo być tak zdenerwowana, że być może nie będzie w stanie bezpiecznie prowadzić samochodu. I tutaj rozkminy, czy w tym czasie karetka być może nie będzie wezwana do człowieka z zawałem, to naprawdę nie moja brocha. Dyspozytor zdecyduje, czy karetka pojedzie do dziecka z przebitą na wylot wargą czy do zawałowca. NIe wyobrażam sobie, że na pytanie: dlaczego nie wezwała pani do dziecka z wargą przebitą na wylot karetki, odpowiadam: bo pomyślałam, że w tym czasie ktoś mógłby mieć zawał i bardziej potrzebować karetki.
                Na mój prywatny użytek, gdybym w jakichkolwiek okolicznościach choćby na ulicy zobaczyła dziecko z taką krwawiącą wargą, od razu wzywam karetkę. Nie kombinuję, że mam w samochodzie apteczkę, rękawiczki jednorazowe, jestem przeszkolona w zakresie pierwszej pomocy i może bym tak najpierw matkę poinformowała, żeby może przyjechała do swojej pociechy i zdecydowała. Dziecku udzielam doraźnej pomocy, wspieram je psych., proszę o podanie tel. do rodzica, dzwonię od razu do rodzica, ale wezwanie karetki first. Jak matka dojedzie przed karetką, brawo matka - dzielna kobieta! Ale po to mamy karetki, żeby w razie wypadku, udzielać fachowej pomocy.
                ps
                w takich sytuacjach proszę dziecko o podanie nr. tel do taty. jak nie może do taty, dopiero do mamy. No i za to to naprawdę możecie mnie zjechać, ale mam to gdzieś big_grin
                • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 13:58
                  No widzisz a mi rozwalona warga i poważny stan wymagający wzywania karetki pogotowia jednak się bardzo kłóci...
                  • heca7 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:15
                    To chyba dlatego , że wargami była przebita na wylot. Nie wiem jak ona to zrobiła wink i się w szkole wystraszyli.
                    • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:20
                      w sumie ja tez bym się wystraszyławink jak nie miał kto opatrzyć i obejrzeć a krew się lała to woleli żeby zrobił fachowiec..
                      • labianka Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 16:51
                        mam znajomą, która kiedyś przyznała mi się, że ma ogromne wyrzuty sumienia i w sumie żal do męża, że zrobili, jak zrobili. Dziecko coś sobie w podniebieniu naruszyło widelcem. Krew się polała, dziecko jakoś uspokoili i uznali, że nie ma po co jechać do lekarza. No i przy jakiejś rutynowej wizycie, gdy lekarka zaglądnęła dziecku do jamy ustnej, zapytała, czy uległo wypadkowi, a gdy się dowiedziała, że tak i że nie pojechali z nim do lekarza, bez owijania w bawełnę wygarnęła im, że dopuścili się zaniedbania, które ma taki skutek, że coś tam źle się zabliźniło, gdyby od razu udali się do lekarza, interwencja byłaby mniej kłopotliwa, a teraz zabieg można przeprowadzić, ale w pełnym znieczuleniu.
                        Miałam szczęście uczestniczyć w szkoleniu prowadzonym przez ratownika med. z wieloletnią praktyką i ogromną wiedzą. I najważniejsze, co wyniosłam z tego szkolenia, to info, że niestety brakuje nam podstawowej wiedzy z zakresu pomocy przedmedycznej (dzięki Owsiakowi i podobnym akcjom to się zmienia na lepsze na szczęście) i że ludzie (może pod wpływem niegdysiejszej nagonki, że nieuzasadnione wzywanie karetki będzie karane) zbyt często zwlekają albo w ogóle rezygnują z fachowej pomocy. Natomiast jeśli chodzi o wypadki dzieci, to tutaj obowiązuje zasada, że w pierwszej kolejności i z największą skrupulatnością należy podchodzić. Prowadzący szkolenie zalecał, aby najlepiej jak tylko można wykonać procedury przedmedyczne i nawet gdy się wydaje, że wszystko jest ok, karetkę do dziecka i tak wezwać, a zdenerwowany (wystraszony) rodzic to niestety czasami kolejny czynnik ryzyka. Na szczęście to nie ja jestem pielęgniarką, ratownikiem czy lekarzem - trudna sztuka szczególnie w zetknięciu ze sfochowanym rodzicem, który nastawia się na konfrontację a nie na współpracę.
                      • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 18:19
                        Opatrzenie nie zawsze wystarcza. I znowu, żeby stwierdzić, że obrażenia na pewno wymagają/nie wymagają szycia potrzebny jest ktoś, kto się na tym z na tym zna.
                        • yamilca197 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 18:26
                          zlababa35 napisała:

                          > Opatrzenie nie zawsze wystarcza. I znowu, żeby stwierdzić, że obrażenia na pewn
                          > o wymagają/nie wymagają szycia potrzebny jest ktoś, kto się na tym z na tym zna
                          > .

                          Szkolna pielegniarka sie nie zna?
    • an.16 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:25
      Przecież pielęgniarka wszystko ci powiedziała. miałaś wszelkie dane do podjęcia decyzji. Nie chciałaś niczego zaniedbać i pojechałaś. A można było przecież powiedzieć, prosisz, aby dziecko wróciło na lekcje. Jak niby pielęgniarka ma określić dokładniej stan dziecka? Nawet lekarz w takich wypadkach zaleca obserwację. Ty mogłaś podjąć (niewielkie) ryzyko nie odbierając dziecka. Pielęgniarka już jednak nie.
      • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 10:31
        No pojechałam bo ja nie widzę dziecka i zakładałam, że jest taka potrzeba jednak skoro pielęgniarka tak sugeruje, pojechałam i zobaczyłam rozbawione dziecko któremu kompletnie nic nie dolega i jest wielce zdziwione, ze przyjechała mama i i chce je zabrać do domu...
        • labianka Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 13:16
          A ja kiedyś siedziałam sobie na ławeczce podczas treningu piłkokopaczy i co i rusz widzę, jak trener wszelkimi możliwymi sposobami wygania z boiska na ławeczkę jednego chłopaka z drużyny. W końcu po którymś tam razie, gdy mały próbował jednak wejść na boisko i pokopać sobie jak wszyscy, trener się wkurzył i tak zjechał małego, że aż podeszłam do niego i pytam, dlaczego tak agresywnie do tego chłopaka się odzywa. A na to trener kazał podejść małemu i pokazał mi ukryty pod bluzą od dresu gips na jego ręce. Małemu przecież kompletnie nic nie dolegało, a ten gips na ręce, kto by się przejmował smile
          Niektórzy chłopcy (w tym i mój syn) mają taką właściwość (ja to na swój użytek nazywam syndromem rycerza), że w ferworze walki sportowej potrafią zignorować ból, kontuzje i grać za wszelką cenę. Taka ich natura, ja im radości z gry nie zamierzam odbierać, ale ktoś już wyżej napisał, jak należy postępować przy urazach głowy. To że dzieciak biega i jest radosny - świetnie, ale należy go od intensywnej aktywności ruchowej w dniu urazu powstrzymać i poddać obserwacji. Zapewne do wstrząśnienia mózgu nie doszło, ale był czynnik zwiększający ryzyko i rozsądny człowiek go nie zignoruje. Od momentu, w którym rodzic dowiaduje sie, że uraz głowy wystąpił, odpowiedzialność za zdrowie dziecka spoczywa na nim. Jego sprawa jak się zachowa. Na szczęście zasada "więcej szczęścia niż rozumu" naprawdę działa, chyba każdy rodzic miał okazję w życiu z niej skorzystać, więc good luck! Będzie dobrzesmile A pielęgniarka postąpiła imo jak należało.
          • zlababa35 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 13:57
            Moja córka grała w piłkę na szkolny podwórku z taką właśnie ręką w gipsie, pęknięcie goiło się ledwie ponad tydzień wink. Pani wychowawczyni stała sobie, wszystko widziała, nie kazała jej przestać. A tak mnie zapewniała, że jak dziecko przyjdzie do szkoły z tym gipsem, to ona będzie dbać, żeby żadne urazy się nie trafiały...
          • slonko1335 Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 14:02
            >Od momentu, w którym rodzic dowiaduje sie, że uraz głowy wystąpił, odpowiedzialność za zdrowie dziecka spoczywa na
            nim. Jego sprawa jak się zachowa.

            oczywiście, ze tak i jak stan dziecka nie budzi niepokoju to ten rodzic nie widzi sensu ciągania go do szkoły, pielęgniarka zadzwoniła, przekazała co się stało i jaki jest stan dziecka i sama powiedziała, ze ten nie budzi żadnych zastrzeżeń na chwile obecną po czym odesłała dziecko do klasy-jest więc czysta. A rodzic w zależności od tego jak panikuje podejmuje decyzję co dalej.
            • verdana Re: Dzwoni ze szkoły pielęgniarka 17.05.17, 17:59
              Oczywiście. Tylko obawiam się, ze jak dziecko poczuje się potem źle i skończy sie to na ostrym dyżurze w szpitalu, to szkoła odpowie za zaniedbanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka