19.09.17, 15:40
Moje dziecko znalazlo kocie dziecko. Przypadly sobie do gustu ewidentnie od pierwszego spojrzenia. Mi też kociak wpadl w oko, zawsze chcialam miec kota, maz nawet sie zgadza, ale...
...ale jakos nie wiem. Troche sie boje.
Co zrobic, radzcie.
Obiecalam corce ze jutro wrocimy w to samo miejsce i jak kot bedzie, to wezmiemy. I nie wiem o co sie modlic w nocy...
Obserwuj wątek
    • anetapzn3 Re: Kocię 19.09.17, 15:42
      Ale wiesz czego sie boisz?
      • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 15:43
        Glownie to ze kocie chore. Wiadomo ze pierwsze co to wet, ale i tak.
        I troche tego jak to bedzie ze zwierzem w domu smile
    • nickbezznaczenia Re: Kocię 19.09.17, 15:46
      Hmm...
      Nie zostawiłabym małego kociaka samego.
      • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 15:49
        No, nie taki maly byl. Taka kocia mlodziez, powiedzialabym.
        • nickbezznaczenia Re: Kocię 19.09.17, 15:51
          Chyba,że taksmile
          Bierzcie!
        • anetapzn3 Re: Kocię 19.09.17, 15:53
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > No, nie taki maly byl. Taka kocia mlodziez, powiedzialabym.
          >
          To z postu startowego wynika, że to kociak mały, obstawiałam jakis bardzo póżny tegoroczny miot.
          • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 16:04
            Nie no, przypuszczam ze z wiosennego miotu. Zgrabny, zwinny, taki wiecie, ogarniety mlody czlowiek.
            Nieporadnego kociecia samego tez bym nie zostawila jednak...
            • kama0123 Re: Kocię 21.09.17, 09:38
              My z córką właśnie taką kocią młodzież sztuk dwie znalazłyśmy dwa tygodnie temu. Weterynarz, odrobaczanie w pierwszej kolejności, zakup kuwety i żwirku - nasze kociaki od razu załapały i nie było niespodzianek. Koty w domu to mnóstwo miłości, miziania i przytulania, do tego są w miarę bezobsługowe w porównaniu z psem, są mniej obsorbujące. Pewnie, że brać smile
      • anetapzn3 Re: Kocię 19.09.17, 15:50
        Ja też nie, nawet by mi do głowy to nie przyszło. Zastanawianie sie przez popołudnie, noc zabrać kotka czy nie z ulicy, to dla mnie jakiś hardcore.
        Nawet jak się nie chce, nie ma zamiaru adoptować, można zanieść do weterynarza. Oni zbadają, często współpracują z różnymi fundacjami, albo w najgorszym wypadku oddaliby do schroniska. Kociak mały zostawiony na ulicy to dla mnie kosmos.
        • afro.ninja Re: Kocię 19.09.17, 22:46
          Dla 99 procent społeczeństwa w tym kraju to norma, co widać na załączonym obrazku.
    • catroux Re: Kocię 19.09.17, 15:48
      A gdzie to kocie dziecko - z mamą, pod jakimś zadaszeniem? Bo nocą to zimno trochę...
      Z kotem w domu będzie tak, że będziesz zachodzić w głowę, jak mogłaś kota nie mieć wink
      • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 15:50
        Na szopach kolo parkingu. Tak, zadaszenia sa, w sumie duzo przytulnych dosc zakamarkow. I sporo kotów.
        • catroux Re: Kocię 19.09.17, 15:54
          Bierz!
          Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale takie koty (dorosłe) można tez w chyba w większości miast zgłaszać służbom - odłowią je, wysterylizują i wypuszczą - żeby się kocia bieda nie namnażała.
          • klamkas Re: Kocię 19.09.17, 20:11
            Dokładnie - trzeba zgłosić wszystkim świętym, a w szczególności miejskim organizacjom, fundacjom, TOZ, schronisku i wszędzie gdzie się da. Nie żeby odłowić i koniecznie oddać wszystko do adopcji, ale żeby towarzystwo wysterylizować.

            Czasami w gratisie pojawi się jakiś dokarmiacz i to też plus dodany (dla kotów).
            • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 20:20
              Swiete slowa, tylko komus sie musi chciec, Dziennik bedzie miec misje do wypelnienia.
              • ardzuna Re: Kocię 20.09.17, 00:09
                Po co zgłaszać schronisku? Pobyt w schronisku może się skończyć dla kota tragicznie.
      • anetapzn3 Re: Kocię 19.09.17, 15:52
        catroux napisała:


        > Z kotem w domu będzie tak, że będziesz zachodzić w głowę, jak mogłaś kota nie m
        > ieć wink
        100/100 big_grin
    • yenna_m Re: Kocię 19.09.17, 16:05
      Bierz. Znalezione nie kradzione smile
      Bedziesz mieć dużo radości z takiego sierścia smile
      • verdana Re: Kocię 19.09.17, 16:08
        Bierz. Ale nie jutro, tylko dzisiaj. Nie ze względu na kota, ale dziecko - jeśli kotu przez noc coś sie stanie, to zapamięta to na zawsze. A jak teraz pójdziecie - to tez to zapamięta. Tylko inaczej. Tylko czy jesteś pewna,że da sie złapać?
        • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 16:14
          Sam przylecial i sie pchal na rece, i szedl za nami...
          • nickbezznaczenia Re: Kocię 19.09.17, 16:17
            I Ty się jeszcze zastanawiasz???
            Przecież on Was już wybrał i nie macie wyjścia.
          • anetapzn3 Re: Kocię 19.09.17, 16:23
            dziennik-niecodziennik napisała:

            > Sam przylecial i sie pchal na rece, i szedl za nami...
            >
            Mogę tylko skomentować OJP szedł za wami, a ty z dzieckiem poszłaś do domu i robisz rozważania przed kompem. Nie napiszę nic dalej.
          • beata985 Re: Kocię 20.09.17, 08:03
            Takim sposobem dorobilam się 3bkota....przypaletalo się to ciemną nocą jak wracaliśmy z imprezy....
        • zlababa35 Re: Kocię 19.09.17, 16:15
          Kiedyś chciałam wziąć kota, który wylegiwał się w jednym punkcie na ryneczku - dorosły, wielki, mega przytulaśny kocur. Bardzo lgnący do ludzi, odprowadził mnie kiedyś pod dom. Zawsze było jednak jakieś "ale". W końcu nadeszła zima, zmiękłam ostatecznie i zdecydowałam, że zabiorę kocura. Niestety, na drugi dzień przyszłam i już go nie było. Nikt nie wiedział, co mu się stało - pewnie wpadł pod jakieś auto.
          Przykro mi było strasznie. Dlatego, jak zobaczyłam "moją" kotkę, to już się nie wahałam ani chwili.
    • zlababa35 Re: Kocię 19.09.17, 16:12
      Jutro to już może go nie być, niestety...
      • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 16:15
        Kurde, jade po niego. Raz sie zyje...
        • verdana Re: Kocię 19.09.17, 16:18
          Daj znać, jak poszło
        • nickbezznaczenia Re: Kocię 19.09.17, 16:18
          I zdjęcie poprosimysmile
        • zlababa35 Re: Kocię 19.09.17, 16:21
          Jedź, jedź i napisz później, co i jak smile.
        • czarniejszaalineczka Re: Kocię 19.09.17, 16:32
          trzymam kciuki smile
          • chocolate-cakes Re: Kocię 19.09.17, 17:10
            Ja też smile
            Mam nadzieję, że kot nadal tam jest.
    • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 17:19
      To jednak nie jest NASZ kot.
      Byl, przyszedl, dal sie wyglaskac, przytulic, ale zlapac sie nie dal. Ani glaski, ani przysmaczki, ani zabawka go nie skusily, na probe przymusu uciekł i tylko miaukotem się zegnal z daleka.
      Pojade jeszcze raz jutro, moze zmieni zdanie...
      • nickbezznaczenia Re: Kocię 19.09.17, 17:24
        Skoro dał się przytulić wtedy trzeba go było łapać.
        No nic, może jutro się uda.
      • chocolate-cakes Re: Kocię 19.09.17, 17:34
        Do mnie taki jeden przychodzi od marca z przerwami. Na początku bardzo się bał, trwało to ze dwa miesiące. Chciał jeść ale bał się podejść. Zostawiałam mu jedzenie w krzakach, z dala od domu. Długo trwało, zanim dał się pogłaskać. Teraz pozwala od czasu do czasu.
      • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 17:52
        A jak go chcialas lapac? Skoro dal sie przytulic, to juz mialas w rekach, tak? Wtedy chwytasz zdecydowanym ruchem za kark, kot nieruchomieje (szczegolnie jesli mlody), wsadasz do transportera i sprawa zalatwiona. Albo do transportera wkladasz pachnace przysmaki i moze nie zauwazy jak zamkniesz drzwiczki.

        Jesli chcesz go wziac na rece i na rekach zaniesc do auta, to na bank sie wyrwie, to nie pies tongue_out
        • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 17:56
          Nie mam transportera, chcialam zlapac do kartonu. Mialam go w rekach, ale gdy probowalam go zlapac mocniej to zaczal sie szarpac i drapac. A ze mialam gole rece i nie chce ryzykowac wscieklizny, to sie z nim nie szarpalam.
          Jutro zapakuje rekawice jeszcze.
          • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 18:17
            Moze uda Ci sie gdzies pozyczyc transporter na jutro? Ktos ze znajomych, sasiadow ma kota? jak ma kota to i transporter, zreszta ten sprzet i tak musisz miec.

            Nie lap go, ze tak powiem, calosciowo tylko za kark, tak jak kocica chwyta mlode jak chce je przeniesc. Koty maja niejako wdrukowane, ze przy takim chwycie nieruchomieja. Pewnie, ze to moze nei zadzialac na doroslego kocura, ktory z niejednego pieca chleb jadl, ale na mlodego podziala.
            Jak go bedziesz wkladac do kartonu to sie wywinie, za duzo rzeczy musisz na raz zrobic smile

            Co do lapania kotow stosuje zasade ograniczonego zaufania, czasami nawet w najwiekszym pieszczochu odzywa sie tygrys gdy przychodzi czas na wizyte u weta.

            Plusem jest, ze sam przychodzi i daje sie dotknac, glaskac. Chwyt przy lapaniu musi byc mocny i pewny, a wscieklizne sie nie obawiaj, choc podrapanie czy ugryzienie moze nie byc przyjemne.

            Nie da sie ukryc, ze najlepszym sprzetem jest klatka lapka, ale to juz bys musiala miec kontakt z kims, kto takim ustrojstwem dysponuje i chcialby pozyczyc lub pomoigl zlapac.

            Skad jestes?
            • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 18:31
              Pomorze Srodkowe.
              Jutro pozycze transporter od kolezanki, bedzie przejezdzac to mi podrzuci smile
            • nathasha Re: Kocię 19.09.17, 18:50
              Idiotyczne pytanie, ale jak kot nie chce to usilne zlapanie go jest wskazane? Bo wiadomo ze dziennik chce dobrze ale kot o tym nie wie, nie bedzie to trauma? Nie bedzie probowal uciekac z domu do okolicy ktorej nie zna?
              • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 18:54
                Tez sie tym martwie. Ode mnie do tych baraczkow to jest droga przez pol miasta z centrum wlacznie. Jak mi zwieje to go cos rozjedzie, to pewne. Poza tym - skoro sie broni, to moze wcale nie chce byc nasz domowy?...
                No zobaczymy. Bede tam jezdzic. Moze sie przyzwyczai i da namowic.
                • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 19:00
                  Broni sie, bo nie jest pewien, ale nie ucieka w poplochu jak dzikus. Bedzie dobrze, choc na poaczatku bedziecie musieli sie siebie uczyc smile
                • ardzuna Re: Kocię 20.09.17, 00:15
                  dziennik-niecodziennik napisała:

                  Poza tym - sko
                  > ro sie broni, to moze wcale nie chce byc nasz domowy?...

                  Chyba za wiele przemyśleń kotu przypisujesz jak na jego nieduży rozumek i kilka miesięcy życia na świecie. Nie chce się dać złapać, bo nie miałaś transportera i pakowanie było utrudnione, a poza tym taki odruch może go uchronić przed chcącymi go skrzywdzić ludźmi.

                  Koty doceniają domowe ciepełko, pełną miseczkę i poczucie bezpieczeństwa dzięki któremu mogą się wylegiwać na kanapie z brzuchem demonstracyjnie wystawionym do góry.
              • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 18:57
                Jak kot sam lgnie do ludzi, to nie problemu, poza tym, wlasna miska z zarciem i cieple, miekkie poslanie zmienia kompletnie optyke kota.

                Chocby i jeden z naszych kotow. Dorosly kocur, postrach okolicy, podchody robil prawie rok, w koncu przyszedl pokiereszowany z rozwalona lapa. Dzisiaj, owszem, wychodzi, ale najwyzej na godzine zeby zrobic obchod i wraca do domu na miske i grzanie pupska. Inne, zebrane spod krzaka, nawet nie mysla o wychodzeniu, od otwartych drzwi zwiewaja w podskokach. Nie ma reguly.
                • nickbezznaczenia Re: Kocię 19.09.17, 19:09
                  Dokładnie tak.
                  Nasza obecna Kocica męża skutecznie zaczepiała tłumacząc mu,że powinien się nią zainteresować bliżej.
                  W kartonie też się jej transport nie spodobał, ale uciekać z domu nigdy nawet nie spróbowała. smile
                • nathasha Re: Kocię 19.09.17, 19:10
                  Dzieki za info. Ja sie martwie zeby ten kot nie wpadl w panike, czy jest zupelnie wykluczone ze ten nie jest czyis tylko wychodzacy duzo?
                  • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 19:48
                    Paniki nie mozna zupelnie wykluczyc, szczegolnie przy lapaniu i wsadzaniu do transportera. Czasami lepsza metoda to postawienie kontenera otworem do gory i wkladanie kota dupskiem. Szybko trzeba zamknac drzwiczki, ale to w obydwu polozeniach.

                    Stawiam predzej na to, ze zna ludzi i jest ufny (jeszcze)
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 20:07
                    Ten 'moj'? Nie, to bezwzglednie bezpanski kot. Czlonek 'bandy', ze tak powiem. Tam na barakach mieszka ze dwadziescia kotow...
                    • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 20:19
                      No to masz misje smile Jak Klamka wyzej pisala, taka kolonie warto by bylo zglosic (TOZ/fundacje/) zeby zaczac kastrowac, dzisiaj 20 kotow za chwile 200. Byc moze je ktos dokarmia skoro jeden tak lgnie do ludzi.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 20:32
                        Nie wiem, to nie moja okolica. Na pewno ktos je dokarmia, pewnie tez poluja, dalej juz sa łąki i pola, to myszy sa.
                        Zadzwonie jutro do weta i schroniska.
    • ykke Re: Kocię 19.09.17, 17:26
      Biegnij tam, daj kotu schronienie, nakarm. Jutro zdecydujesz, czy zostaje, może ktoś zechce , a jak nie, to do schroniska. Obstawiam, ze zostanie. Kot to nałóg i uzależnia przy pierwszym sprobowaniu smile
    • agusiah Re: Kocię 19.09.17, 18:21
      Skąd jesteś? Mogę pożyczyć transporter. Leć do niego z przysmaczkami. Mleczko jeszcze powinien lubić, na wabia u mnie działa.
      • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 19.09.17, 18:32
        Nie, z mleka juz wyrosl, probowalam, poniuchal i zostawil.
    • wiosennaburza1 Re: Kocię 19.09.17, 20:48
      kot ( wychodzący) to:
      brudna podłoga, niemożność zostawienia czegokolwiek na blacie/stole ( do jedzenia), pasożyty ( właśnie znów walczę), sierść ( kociary tego nie widzą, inni - i owszem), śmierć parapetowym stojakom ( bo mucha wpadnie i trzeba,po prostu trzeba ją zabić, nie ważne jakim kosztem),
      ...
      mogę wymieniać naprawdę długo. to koszmar. a jak do tego dodać psa, to już człowiek wychodzi z siebie. a jak kot ma towarzystwo i się pogniewają, to wojna trwa i w domu, i w ogrodzie ( a tam baaardzo rzadkie kwiatki ros....ły)
      wczoraj wrzeszczałam, że utopię wszystkie ( nie powiem, co zrobiły)
      moja rada: bierz. bierzbig_grin bez kotów jakoś... głupiobig_grin
      ps. dwa tygodnie temu mnie chciało moje własne prywatne dziecko ( na własnej piersi wyhodowane) - przynieść kolejnego sierściucha. bo "mamusiu, takiego zawsze chciałaś mieć!" . nie powiem, co zrobiłam.
      • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 20:59
        Masz nowego kota?

        Wychodzace sa dwa, Kicia.Yoda grzecznie na smyczy, spacer do poludnia i po poludniu, chyba ze zimno lub za goraco. Nie brudzi sie na dworze. Drugi to Miszczu, on musi wyjsc choc raz dziennie, bo jak nie to sie udusi, ale to dorosly kocur po przejsciach byl jak do nas trafil. On niestety potrafi sie porzadnie wybrudzic niczym pies. Ale za to ze stoickim spokojem znosi prysznic i suszenie futra. Ale on Kot Zen jest.
        • wiosennaburza1 Re: Kocię 19.09.17, 21:08
          pisałam, że nie powiem, to nie powiem.
          jedna z moich dziewczyn nie boi się deszczu. można śmiało napisać, że lubi deszcz. czasem wracam z pracy, koty biegną jak słyszą samochód ( bo se wyszły wcześniej na ksiuty). jedna suchutka i czyściutka , druga jak szatański pomiot. brudna, ubłocona, mokra i koniecznie musi do domu. bo pani wróciła, i ona musi. łapię nędznicę i zamykam na czas obeschnięcia , a zaręczam że wytrzeć się jej nie da. taka felerna. a czasem mi się omsknie z rąk i wpada na salony. salony po jej maratonie wyglądają jak obora. używam wtedy słów niecenzuralnych. to najbrudniejszy kot świata. nie dość, że urody niekonwencjonalnej , to jeszcze flejtuch. ratuje ją tylko fakt, że jest... przekochana.uwielbiam ją.
          • claudel6 Re: Kocię 19.09.17, 22:23
            brudna podłoga to nie jest typowe dla kota, większość kotów nie wychodzi. nasz wychodzi tylko na działce, ale jakoś nie brudzi w domu. w ogóle koty flejtuch to jakies wyjątkowe dziwadło.
            • wiosennaburza1 Re: Kocię 20.09.17, 06:46
              masz rację. dziwadło. a jak ja się dziwiłam na początku, czemu ona taka ubłocona po każdym deszczubig_grin do domu przychodzić nie chciała, na dworze też ma się gdzie schować. ale nie. ale nie . łaziła po błocie i łazi dalej. w strugach deszczu. przecież mówię, że flejtuch.
          • mysiulek08 Re: Kocię 19.09.17, 22:35
            Kicia.Yoda lazi pomiedzy kroplami i kaluze jej nie straszne, nawet snieg raz w zyciu zaliczyla smile

            ale nie znosi byc brudna, juz zaraz trzeba ja wycierac, bo drze pyska.

          • aankaa Re: Kocię 19.09.17, 23:05
            nie dość, że urody niekonwencjonalnej , to jeszcze flejtuch
            ===
            już Cię kocham big_grin
      • premeda Re: Kocię 19.09.17, 22:51
        Jak nie położyłaś się spać na martwej myszy w łóżku to jeszcze sporo przed tobą 😛
        • wiosennaburza1 Re: Kocię 20.09.17, 06:43
          łapałam żywe szczury przyniesone do domu dla rozrywki i puszczone na pokoje. sprzątałam setki martwych mysz przyniesonych w charakterze prezetnów. one są łowne. populacja szkodników znacznie się zmniejszyła dzięki działaniu moich koteńków. mogłabym dłuuuugo pisać.\
          liczy sięsmile
          • premeda Re: Kocię 20.09.17, 22:28
            Sprzątanie truchełka, a położenie się na nim to zupełnie co innego 😒
        • mysiulek08 Re: Kocię 20.09.17, 07:24
          Zbieram truchla gryzoni i krolikow (takze z wycieraczki) nie do konca zjedzone przez Miszcza, liczy sie?

          Oj, tak, gdyby nie Miszczu i Kicia.Yoda to cienko bysmy spiewali z powodu gryzoni.
    • aankaa Re: Kocię 19.09.17, 23:07
      bierz kota

      napaskudzi, narozrabia, zniszczy to i owo
      a i tak będziesz kochać
      • mallgosia76 Re: Kocię 20.09.17, 16:13
        Co z tym kotkiem?
        Masz już go ?
        • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 20.09.17, 17:10
          Nie mam. Bylam dzis tam, zobaczyl mnie, wystartowal, poocieral sie o noge, ale od wyciagnietej reki uciekl w galopie. Jakis dorosly kot darl gebe pod szopą, kociak polecial do niego, moze to matka go wolala smile wylozylam im troche zarcia, ale poki bylam to nie podeszly, widocznie nieglodne.
          No nic, bede jeździć. Moze sie zaprzyjazni i zmieni zdanie...
          • ardzuna Re: Kocię 20.09.17, 18:31
            Klatka łapka i nie cackać się smile i nie czekać, aż kociak zniknie a ty się zagubisz w wyrzutach sumienia. Jeśli bys ściągnęła tam jakąś fundację na akcję kastracyjną (co warto zrobić), to możesz sobie go także zaklepać od razu.
            • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 20.09.17, 19:10
              A! Rozmawialam z wetem wspolpracujacym z miastem, ponoć regularnie odlawiaja i sterylizuja miejskie koty, miejscowke znal, wiec prawdopodobnie wiekszosc tam jest bezplodna.
              • mysiulek08 Re: Kocię 20.09.17, 19:32
                No, to jak odlawiaja i zna miejscowke, to popros o odlowienie tego gagatka na klatke lapke.
              • ardzuna Re: Kocię 22.09.17, 18:40
                dziennik-niecodziennik napisała:

                > A! Rozmawialam z wetem wspolpracujacym z miastem, ponoć regularnie odlawiaja i
                > sterylizuja miejskie koty, miejscowke znal, wiec prawdopodobnie wiekszosc tam j
                > est bezplodna.

                To skąd się tam biorą młode koty?
                • madzioreck Re: Kocię 22.09.17, 18:51
                  Może właśnie stąd, że "prawdopodobnie większość jest bezpłodna" a nie "bankowo wszystkie są bezpłodne".
          • mysiulek08 Re: Kocię 21.09.17, 06:38
            Jakby Ci sie nie udalo z klatkalapka, to go oblakawiaj smakolykami wkladanymi do kontenerka, Ty stoisz blisko i czekasz az sie zapomni w.jedzeniu. Lepsze jest tu mokre zarlo a nie suche.
          • beata985 Re: Kocię 21.09.17, 07:35
            Ja bym na siłę nie lapala....skoro on nauczony na wolności to możesz mieć problem z utrzymaniem go w domu. Jak wyjdzie może chcieć wrócić do swoich...przyzwyczaicie się i będzie lament....
            Mieszkasz w domu czy w bloku??
            Szukaj dalej ale takiego który faktycznie do was przylgnie. Nic na siłę.
            • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 21.09.17, 07:53
              Mieszkam w domku, na dokladke absolutnie niedostosowanym do kota - nawet balkon mam niemozliwy do osiatkowania.
              Tez tak wlasnie sie martwie co by bylo. Tym bardziej ze gdyby uciekł i chciał wrocic do siebie to miałby kaaaawal drogi, w tym przez centrum miasta. Zasadniczo nie chcialabym zeby go cos rozjechalo uncertain
              • kama0123 Re: Kocię 21.09.17, 09:41
                Jak nakarmisz raz i drugi, to kot już zostanie wink Poza tym kociak może przebywać w dzień na dworze, a na noc w domu - my tak robimy, bo córka jest alergiczką. W dzień kociaki (też znajdy) biegają po ogrodzie, na noc wołamy do domu i mają swój kącik w piwnicy.
                • dziennik-niecodziennik Re: Kocię 21.09.17, 09:43
                  Nie moge go karmieniem 'przywiazywac' do domu, bo on bytuje na drugim koncu miasta. A w mojej okolicy koci mlodzieniec absolutnie nie moglby przebywac poza domem - okolica jest ruchliwa, duzo aut przejezdza.
                  • mysiulek08 Re: Kocię 21.09.17, 20:10
                    Wrocic do siebie to raczej nie wroci, choc na poczatku moze miec ciagoty do wyjscia, albo odwrotnie, zapomniec ze swiat istnieje gdy tylko poczuje dach nad glowa i zawsze pelna miske.

                    Tylko wlasnie, jak sie przeslizgnie i wyjdzie to moze byc gorzej, bo popedzi przed siebie.
              • ardzuna Re: Kocię 22.09.17, 18:42
                dziennik-niecodziennik napisała:

                > Mieszkam w domku, na dokladke absolutnie niedostosowanym do kota - nawet balkon
                > mam niemozliwy do osiatkowania.
                > Tez tak wlasnie sie martwie co by bylo.

                To jakieś bzdury o przyzwyczajeniu do wychodzenia, nie słuchaj beataj. Miałam w domu sporo kotów "ulicznych", żaden poza jednym nie garnął się do wychodzenia, a tego jednego też było łatwo nie wypuścić. Scen nie urządzał.

                Troska o kota słuszna, balkonu nie trzeba siatkować (choć każdy się da zabezpieczyć tak czy inaczej), można wstawić np. dodatkowe drzwi z moskitierą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka