Dodaj do ulubionych

Poświąteczna kicha

03.04.18, 20:09
Nie cierpię świąt rodzinnych. Szczerze. Dawniej wyjeżdżałam, w ostatnich latach zostałam, bo mam wyrzuty sumienia, bo rodzice coraz starsi, bo matka się stara, szykuje itd.

Tymczasem wszyscy całą rodziną jak jeden mąż wiejemy z tego świętowania jak tylko się da.
Max co jestem w stanie wysiedzieć, to pół dnia od śniadania do obiadu (wczesnego) - i długa do domu. Nic się nie dzieje, nie ma żadnych konfliktów, zadawnionych sporów itp. Jest nuda - i wiszący w powietrzu kwasior.

Złapałam się na myśli, że mimo wszystko szkoda mi matki, bo się stara uatrakcyjnić święta (przynajmniej kulinarnie), i nie rozumie dlaczego my - po prostu od nich uciekamy. A prawda jest taka, że atmosfera między rodzicami jest nie do wytrzymania; po prostu piekielnie męczy. Zresztą nas wszystkich. Wychodząc szepczemy "nareszcie" i czujemy niebotyczną ulgę.

Niby przy świętach matka się hamuje, ale od lat ciągle to samo - odzywa się do ojca niemal ciągle warcząc, wbijając szpile, przypieprzając się o wszystko. To nie do zniesienia. Ojciec jest jaki jest, ale się stara, pomaga, zmywa, podaje. Ciągle nie tak jak potrzeba. Zmywa w nieodpowiednim momencie, łyżkę nie tę przynosi, salaterkę nie tą wyciągnie...
Ona ciągle judzi, szydzi, syczy. Te mordercze spojrzenia, te zaciśnięte usta. Z byle powodu. Nie da się jej nic powiedzieć, bo ... nie rozumie, wywala w odpowiedzi jakieś pretensje do ojca, do nas, że jego stronę trzymamy - a tu nie o żadną stronę chodzi. Nie słyszy siebie.

I pewnie ma żal, że tak to wszystko wygląda, że "u ludzi" to rodzina siedzi 2 dni, że się starała, a ani się obejrzy, jak my już w pośpiechu zbieramy się do wyjścia. Oboje mają ponad 75 lat, przecież się nie zmienią, cholera. A z drugiej strony - oni się nigdzie nie ruszą na święta, a przecież ich nie zostawimy samych w tym ich piekiełku, wszyscy wiele im zawdzięczamy, są bardzo pomocni, więc cóż pozostaje...

Ehhh, tak się pożalić chciałam.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:17
      Przytulam i bardzo dobrze rozumiem.
    • jola-kotka [...] 03.04.18, 20:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • beneficia Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:35
        Bo ma 75 lat?
        • jola-kotka Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:53
          I dlugo sie meczy z terrorystka juz? Zakladajac ze zostalo mu jeszcze jakies 15 lat zycia to nie wiem czy warto sie meczyc . Kazdy rok spokojnego zycia na wage zlota. Wspolczuje mu serio zero zlosliwosci zwyczajnie przykre to jest.
          • rosapulchra-0 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:07
            Pewnie się już przyzwyczaił i w jego wieku chce tylko spokojnego końca dożyć.
            • beneficia Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:18
              Albo nie ma gdzie sie wyprowadzić.
              Albo we dwie emerytury ogarniają jedno gospodarstwo, inaczej sie nie zepnie.
              Albo "musi nieśc swój krzyż".
            • jola-kotka Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:53
              Jak mu zona pozwoli zeby byl spokojny ten koniec na lozu smierci moze jeszcze mu bedzie krzyczec ze krzywo lezy. Straszna sprawa.
              • olikol Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:25
                A żebyście wiedziały że tak będzie.. takie osoby które wyładowują frustracje na innych, nie odpuszczają im nawet gdy ten ktoś umiera, nadal to on jest ten zły bo nie umiera tak jak należy pod dyktando sfrustrowanej despotki..
                • jola-kotka Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 01:25
                  Ale ja cos takiego widzialam na wlasne oczy raz w zyciu ale widzialam.
    • chocolate-cakes Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:20
      Rozumiem cię doskonale. Moja teściowa i rodzice mają w zasadzie tylko nas, bo drugie dziecko z każdej strony nie przyjeżdża na święta. Nigdy. Nic się złego nie dzieje, nikt się nie kłóci, jest lekka nuda. Z mamą jest naprawdę ok, dobrze się dogadujemy, tata ciągle poucza, że nie należy jeść tego i owego a lampka wina to zło smile, z teściową nie ma o czym rozmawiać, wiem, przykre to. Spotykamy się na minimum, zwykle 3-4 godziny max.
      Teraz źle się czułam, jestem potwornie zmęczona. W domu jakoś odżyłam. Nigdy od 25 lat nie wyjeżdżamy na święta ze względu na rodziców, ale głównie ze względu na teściową. No sporadycznie, raz byliśmy u mojej siostry. Czasem jest mi przykro, że po prostu uciekam po 3-4 godzinach, a mam ochotę po godzinie szczególnie od teściowej. Często zapraszamy do nas, ale w tym roku nie miałam siły sad
    • joa66 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:25
      Dlatego ja święta dzielę na 2 częsci - te z toksykami, które nie są dla mnie prawdziwymi świętami tylko obowiązkiem i te "prawdziwe", moje, spędzone tak jak ja chcę z ludźmi, których lubię. I dlatego święta lubię.
      • chocolate-cakes Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:47
        Ja też. Od zawsze spędzamy drugi dzień świąt, jednych i drugich, z przyjaciółmi. Z rodzicami tylko obiad w pierwszy dzień, ewentualnie kawa po obiedzie. Ale nie o to chodzi. Moi nie są toksyczni. Tata poucza, ciągle mówi o zdrowym żywieniu, ale sam tak naprawdę nie gotuje, nie sprząta. Dużo chodzi, jeździ na rowerze, spotyka się na uniwersytecie trzeciego wieku. Z mamą nie robią nic wspólnie, bo nie lubią. I ok.
        Teściowa jest prostą kobietą, trudno mi znaleźć wspólny temat, choć oczywiście o czymś tam rozmawiamy.
        Tu chodzi chyba o taki żal, że to są nasi rodzice, są obiektywnie patrząc w porządku, ale my od nich uciekamy, po godzinie chcemy iść do domu, bo chcemy po prostu odpocząć, być na luzie, bo w sumie to nie ma o czym gadać ( rozmawiam z mamą przez telefon co najmniej raz w tygodniu i o wszystkim sobie opowiemy).
        Tak się właśnie czułam wychodząc od rodziców w niedzielę. Ulga, że już po wszystkim i już jest luz w domu, przy kominku, w dresie, ja, mąż, dzieci, dwa koty, pijemy wino, gadamy, śmiejemy się, potem oglądamy film.
        • joa66 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:05
          To może trochę inna sytuacja. Ja się "odłączyłam" psychicznie jako nastolatka (a może i kilkulatka?) i nie mam żadnych oczekiwań w stosunku do paru teoretycznie bliskich mi osób. Przykro może mi było jak miałam 15 lat, teraz ten brak oczekiwań bardzo ułatwia sprawę. A "prawdziwe" święta to też rodzina, tylko, że inna - taka dobrana jak w korcu maku.

          I tak jak pisałam, święta, te "prawdziwe" bardzo lubię. A te "obowiązkowe" traktuję jak ..obowiązek. Nie skaczę z radości, tak jak nie skaczę z radości dlatego, że trzeba umyć okna czy wyczyścić kafelki. Ot, rzecz do zrobienia.
          • chocolate-cakes Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:13
            Rozumiem.
            Ja właśnie po raz pierwszy w tym roku, właśnie w niedzielę Wielkanocną, poczułam się jakoś dziwnie z tym, że uciekam od rodziców i teściowej, że nudzą mnie te same rozmowy. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Jakiś żal, że tak robię, że tak czuję, że nie chce mi się z nimi rozmawiać, a z teściową naprawdę kompletnie nie mam o czym. Może po prostu jestem ostatnio bardzo zmęczona, nie wiem. Tak, traktuję to jako obowiązek, a nie jako przyjemność. Lubię spędzać czas z moimi dziećmi i z przyjaciółmi.
      • agniesia331 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:48
        I nas podobnie.dlatego zabieramy jej z 3 dni wigilia i 2 pierwsze dni BN i Wielkanocy 2 lub 2 dni zapraszając do siebie. A i tak ciagle wkurzona chodzi. Robimy to po to by ojcieC sobie odetchnąl.posiedzial na spokojnie. I tak królowa angielska niezadowolona. Ale gości to lubi długo mieć i sama siedzi długo.W połowie nadeta bo coś nie tak. Pretensje wyraża w kuchni.W przedpokoju.bo się krępuje naszych mężów myśląc.że prawdy nie znają. A jak nie znaja.jak ona wychodzi.to zawsze 2 cos tam skomentujemysmile w wielkanoc była wkurzona.bo goscievrozmawiali nie o tym.co ona chciala i za glosno. ( polityka itd) po kuchni wkurzona latała. po raz 1 w życiu powiedzialysmy z siostrą.że jako 40 kilkuletnie kobiety mamy już dość jej zadowalania.bo to szkoda nawet wysIlku. Potem zachowywalysmy się z inny mu jakby tamtych słów nie było i para z niej spadła. musiało być miło.bo inaczej ojciec przez tydz by słuchał.że to on cos źle zrobił. Kochamy matkę.Ale jak mamy się z nią spotkać na dłużej to aż nas skręca. Narzeka.ze tylko dzwonnicy.A na kawę nie wpadamy. A po co.żeby znowu usłyszeć co było nie tak? Jesteśmy szczęśliwe.jest nam fajnie a matce ciagle cos nie tak. Sama problemów oprócz tych ze sobą nie ma żadnych.
    • andaba Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:27
      Ja nie do końca wierzę w taką bezinteresowną złośliwość matki. Kobietom z reguły bardziej zależy na poprawnych stosunkach w małżeństwie.
      Podejrzewam, że ma coś ojcu do zarzucenia, czego nie chce mówić i te złośliwości przy was to jedyna forma zemsty, którą może uskutecznić.
      Ojciec się może "starać" na pokaz, a po wyjściu gości jedzie po żonie równo, albo w inny sposób jej dokucza.
      • 3-mamuska Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:37
        andaba napisała:

        > Ja nie do końca wierzę w taką bezinteresowną złośliwość matki. Kobietom z regu
        > ły bardziej zależy na poprawnych stosunkach w małżeństwie.
        > Podejrzewam, że ma coś ojcu do zarzucenia, czego nie chce mówić i te złośliwośc
        > i przy was to jedyna forma zemsty, którą może uskutecznić.
        > Ojciec się może "starać" na pokaz, a po wyjściu gości jedzie po żonie równo, al
        > bo w inny sposób jej dokucza.


        Ja myśle podobnie ,może jak kiedys zdradził lub robi cos innego np. pije. Może czyje się niekochana obojętna i dogryza mu wtedy kiedy może przy kimś.
        • olikol Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:06
          Nawet jeśli coś zrobił złego- to dojrzała osoba nie znęca się na winowajcy latami, tylko kończy związek jeśli nie jest w stanie wybaczyć(lub dzieli mieszkanie na pół) lub po rozmówieniu się i okresie karencji wraca do normalnego traktowania drugiej osoby. A nie zatruwa wszystkim wokoło życia obnosząc się latami swoim prawem do gnojenia drugiej osoby. Bo to jak z dowcipu o wściekłym staruszku "jak sobie przypomną żeś dziewicą nie była jak się z tobą żeniłem!" - tylko, że dla dzieci które muszą na te fochy patrzeć, wcale to zabawne nie jest.
      • pade Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:39
        A ja wierzę. To jest typowe dla osób, które nie potrafią powiedzieć wprost o co im chodzi. Bo nie chcą kłótni, urazy, obawiają się naruszyć kruche status quo. No to im się ulewa tak po kapeczce co chwilę. Nie do zniesienia.
        Autorce bardzo współczuję. Ale mamie bym powiedziała jak to z boku wygląda, w sensie: "mamo, ja rozumiem, że możesz mieć coś tacie do zarzucenia, itd., ale sposób w jaki się do niego odnosisz tworzy paskudną atmosferę, i żadne cudawianki tego nie zniwelują, bardzo Cię proszę nie rób tego przy nas".
      • jola-kotka Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:59
        Takich ludzi jest multum co to im nie dogodzisz zebys sie zesr... czerpia satysfakcje z ponizania a to wszystko swiadczy o kompleksach, niskim poczuciu wlasnej wartosci. Jesli jest cos na rzeczy to babka jest malo inteligentna nie potrafi zalatwic dprawy wiec saczy jad i eydaje jej sie ze sie odgrywa a w rezultacie przez ludzi jest odbierana jako ta zla a winny za biednego i pokrzywdzonego. Tacy ludzie co to pomalutku niszcza innych nigdy nie eychodza z tego obronna reka.
      • koronka2012 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:02
        andaba napisała:

        > Ja nie do końca wierzę w taką bezinteresowną złośliwość matki. Kobietom z regu
        > ły bardziej zależy na poprawnych stosunkach w małżeństwie.

        Ależ mojej matce też! bo ona nie może się chyba pogodzić z tym, że jej życie jest jakie jest. I nie dociera do niej, że sama jest za to współodpowiedzialna.

        Ona zwyczajnie nie potrafi cieszyć się życiem i to jest główny problem, a na ojcu wyładowuje swoje wieloletnie frustracje. Każdy pretekst jest dobry. Krzywo usiadł, czegoś nie dosłyszał, widelec mu upadł. Fak.

        Jest nieszczęśliwa. Życie nie ułożyło jej się tak, jakby chciała, wiecznie zakompleksiona, wiecznie nienasycona, bo "inni to mają się czym pochwalić...." - rodziną, ciekawym życiem, czymś tam. Opieprzyłam ją kiedyś zdrowo i powiedziałam że mam dość słuchania, żeby popatrzyła z boku i się zastanowiła co mówi, bo grzeszy. Wszyscy zdrowi, dzieci udane, nikt się nie stoczył, każdy ma dobrą pracę, mieszkanie, samochód, radzimy sobie. Dobra, słabo trafiłyśmy w małżeństwie - ale są większe nieszczęścia, naprawę.

        To tak, jakby w jakimś momencie załapała, że życie małżeńskie jej minęło nie tak jakby chciała, nie ma już odwrotu i to ją doprowadza do szewskiej pasji.

        > Podejrzewam, że ma coś ojcu do zarzucenia, czego nie chce mówić i te złośliwośc
        > i przy was to jedyna forma zemsty, którą może uskutecznić.

        Tak, całe mnóstwo rzeczy. Na przykład to jest jaki jest, że go jeszcze nie dość dobrze wytresowała. Ona tego nie robi przy nas - ona to robi non stop.

        > Ojciec się może "starać" na pokaz, a po wyjściu gości jedzie po żonie równo, al
        > bo w inny sposób jej dokucza.

        Ojciec schodzi jej z drogi od lat, jest typem domowego milczka (odżywa z dala od matki).
        Jak go wreszcie matka sprowokuje jazgotem, to wybucha, robi awanturę, nie odzywają się potem długo, nam żali się nam po cichu, że z nią się wytrzymać nie da - bo się nie da...

        On się krząta nie po to, żeby błysnąć przed gośćmi, tylko po to, żeby się wreszcie zamknęła. On się stara, żeby uprzedzić jej zarzuty i uniknąć kolejnej jazdy. To widać.
        Nie jest święty, ale nie są to jakieś hardcorowe wady, jest po prostu taki średnio ogarnięty w różnych sprawach, to może być męczące, ale nie usprawiedliwia CIĄGŁEJ jazdy. Tym bardziej, że matka też orłem życiowym nie jest.
        • klamkas Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:24
          Koronko, wypisz wymaluj moi rodzice wink.

          Hitem ostatnio spędzonego u nich weekendu (bardzo zresztą przyjemnego, oboje się starali, żeby było miło, bo wiedzą, że ich relacje doprowadzają nas do rozpaczy; mama nawet starała się nie rugać nas i wnuków za każde mrugnięcie okiem i nawet jej się udawało) była rozmowa "na stronie" (cudzysłów zamierzony), na którą mama zabrała tatę do sąsiedniego pokoju nie zamykając drzwi i jadowitym tonem spytała "dlaczego ty się od dwóch dni tak nade mną znęcasz?!" (całe dwa dni ojciec po prostu schodził jej z drogi i 100% uwagi poświęcał wnukom i gotowaniu (w które mama się nie wtrąca). O co jej chodziło, tylko jej zwichrowany umysł wie...

          Już to kiedyś pisałam - pomaga zmiana własnego nastawiania. Kiedy pogodziłam się z tym, że mama jest jaka jest i nigdy jej nie zadowolimy, zrobiło się łatwiej. Gdyby nie ojciec na pewno nie spędzałabym z rodzicami/u rodziców tyle czasu ile spędzam, a to i tak niewiele, bo mieszkamy dość daleko od siebie. Niestety mój brat zaczyna z wiekiem przejawiać coraz więcej cech mamy (zawsze był do niej podobny charakterologicznie, ale właśnie zaczyna mu się włączać ten jad i zamiłowanie do jątrzenia), brrrr....
          • andaba Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:33
            Wiecie co (to do koronki i klamkas), tu może być pies pogrzebany - to schodzenie z drogi. I prawdopodobnie nieodzywanie się.
            I jest to forma znęcania się.

            Inaczej to może wyglądać ze strony żony, inaczej z punktu widzenia potomka, czy innej osoby postronnej.


            Ja jednak będę broniła w takich konfliktach kobiet - bo i tak zawsze jest wszystko ich winą...
            • olikol Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:36
              aha, a wieczne sekowanie to nie jest forma znęcania. bo kobiety to się nigdy przecież nie znęcają, one tylko są ofiarami złych mężów.
              • andaba Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:52
                Przeważnie tak.
                Bo chłop może mieć wszystko gdzieś, a kobieta czuje się zobligowana, żeby zrobić, przyjąć, zaprosić, ugotować, itp.

                Wiem co mówię, mam męża, któremu nic nie można zarzucić. Tyle, że od czasu do czasu karze mnie swoim fochem.
                • klamkas Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:12
                  No pacz pani, mój ojciec czuje się do powyższego równie silnie zobligowany co mama, przy czym on w jej działkę (porządki) się nie wtrąca, ona w jego (ogarnianie wszystkiego poza sprzątaniem), owszem.
            • konwalka Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:57
              generalnie to bronimy racji, a nie osoby
            • klamkas Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:01
              Broń kogo chcesz. I to nie jest kwestia jednego konfliktu, tylko regularnego, wieloletniego paprania życia najbliższym. Bo koronka nie opisuje jednej kłótni, tylko życie w atmosferze ciągłego podgryzania, jątrzenia, dosrywania i niszczenia innych.

              Mój ojciec ma 80+ i po latach życia ze swoją żoną, jak może się skupić na swoich przyjemnościach, albo na dzieciach i wnukach, to to robi, bo to mu sprawia frajdę i jak tam jesteśmy, to może wypełnić cały dzień. Długo nie schodził z drogi i dyskutował, nigdy nie był pantoflarzem, przeciwnie. I przyjmował mnóstwo różnych strategii. I cokolwiek byś nie myślała - on naprawdę latami wierzył, że uda mu się zadowolić żonę i się o to starał. Teraz ma tyle lat, że jak ma okazję zająć się czymś innym niż odpieraniem jej ataków, to robi to, co sprawia mu przyjemność - moim zdaniem o wiele lat za późno; oberwie mu się tak czy inaczej, ale przynajmniej odetchnie i zazna trochę frajdy zanim to nastąpi.
          • koronka2012 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:50
            klamkas napisała:

            > Już to kiedyś pisałam - pomaga zmiana własnego nastawiania. Kiedy pogodziłam si
            > ę z tym, że mama jest jaka jest i nigdy jej nie zadowolimy, zrobiło się łatwiej

            U nas jest o tyle inaczej, że moja matka nie śmie nam zwrócić uwagi. Tylko ojcu się obrywa, niby na boku (mieszkanie jest malutkie więc to syczenie doskonale słychać). Jak usłyszałam podobne tony we własnym głosie, to wiedziałam, że pora na rozwód i na to, żeby przestać nakręcać się frustracją bo inaczej skończę jak ona.

            Ojca mi żal. Jej na swój sposób też, bo życie jej upłynęło na patrzeniu na wpół pustą szklankę.
            Jest klasycznym typem umniejszacza, na każdym kroku.
            • klamkas Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:09
              > U nas jest o tyle inaczej, że moja matka nie śmie nam zwrócić uwagi.

              No widzisz, inni mają gorzej wink (na wszelki wypadek dodam, że to żart)
            • aqua48 Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 10:54
              koronka2012 napisała:

              > Ojca mi żal. Jej na swój sposób też, bo życie jej upłynęło na patrzeniu na wpół
              > pustą szklankę.

              Nie żałuj ojca. Jest dorosłym facetem, nie dzieckiem Twojej matki. I on też jest współwinny temu co się dzieje w JEGO małżeństwie. Najwidoczniej skoro nie spakował walizki już dawno temu, albo nie mówi - kobieto ogarnij się bo nie mam zamiaru tego wszystkiego słuchać, to po prostu wszedł w rolę ofiary i całkiem mu w niej dobrze, bo jakieś jego potrzeby ta rola zaspokaja. Z boku taki układ może być nie do zniesienia, ale obojgu rodzicom coś daje. I z jakiegoś powodu ten ojciec wybrał na żonę i towarzyszkę życia osobę o takim a nie innym charakterze i osobowości...warto o tym pamiętać.
              I odcinać się. Nie ma żadnego obowiązku spędzać Świąt w nielubianym, przygnębiającym towarzystwie, w którym człowiek się źle czuje, i które go dołuje, naprawdę. Nawet jeśli to absolutnie najbliższa rodzina. A jeśli chcesz zmiany zacznij od siebie. Zmień SWOJE postępowanie. Powiedz mamie - mam już dość koszmarnej atmosfery pasywno-agresywnej w waszym domu, przygnębia mnie twój sposób odnoszenia się do taty. Chcesz byśmy bywali u was, to się hamuj podczas wizyt, inaczej wyjdziemy wcześniej. I wychodź. Jeśli mamie rzeczywiście zależy na Twoich wizytach to po takich paru wyjściach może próbować zmienić swoje zachowanie.
    • scarlett74 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:32
      trochę was nie rozumiem.Narzekasz że nuda, to postaraj się może chociaż trochę "uweselić " ten pobyt u rodziców, obejrzyjcie jakiś film/mecz/zdjęcia czy filmy z jakiś uroczystości/pograjcie w coś /spacer gdy pogoda pozwoli. Kobita się stara, daj jej trochę radości od siebie. Z wiekiem przecież u większości ludzi zmienia się charakter diametralnie. I póki co, ciesz się że rodzice , że tek się wyrażę są cały czas "na chodzie".Albo następne święta zorganizuj u siebie.
    • ira_08 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:37
      Rozumiem i ściskam. Z jednej strony chciałabyś po swojemu w spokoju i na luzie - z drugiej to w końcu rodzice, których kochasz, a którzy młodsi nie będą. Żadne wyjście nie będzie dobre.
      • niu13 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:44
        Masz typową, archetypiczną polską matkę.
        Jeśli to Cię pocieszy, zarówno ja, jak i co najmniej 3 moje bliskie koleżanki, mamy takie same matki.
        Na szczęście dla mojego ojca, zawał około 50tki ukrócił jego męki, ale też całe życie pomagał, podawał, słuchał i przytakiwał.
        Teraz ja się z nią męczę, bo jestem jedynaczką. Nasze święta były też potwornie nudne, przetykane co parę godzin jej wybuchem, po którym z pasją wyskakuje zajarać i wraca w miarę uspokojona, z przyklejonym uśmiechem. I tak w kółko, przez całe święta. Naprawdę cieszę się, że tata tego nie dożył.
        • scarlett74 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:54
          OJP jak można napisać, że się cieszy, że ojciec nie żyje...
          To po co w ogóle jeździcie do tych starych, jędzowatych matek, skoro to dla was taka katorga pobyć z nimi przez parę dni, nie mówiąc już o paru godzinach...Totalna hipokryzja.
          • volta2 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:13
            jeździmy dla tzw. przyzwoitości. jeślibym wyjechała to wyrzutów bym nie czuła, ale jak bym siedziała na kanapie u siebie w o domu to jednak czułabym sie nie halo.
          • hosta_73 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:19
            Nie oburzaj sie tak. Napisała prosto z mostu co myśli.
            • niu13 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:42
              Ja do swojej nie jeżdżę, bo mieszka niemal po drugiej stronie ulicy. I bardzo ją kocham, serio, całą mocą swojej toksycznej miłości. I ojciec też ją wielbił, aż umarł. Jesteś w stanie to pojąć? Nie sądzę.
              • hosta_73 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:00
                To chyba nie do mnie?
                • niu13 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:26
                  Nie, do panny scarlett74.
    • leanne_paul_piper Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:43
      Współczuję i rozumiem, bo u mnie to wygląda podobnie. Matka potrafi wypominać ojcu co powiedział 40 lat temu.
      Z tym, że ja muszę wytrzymać 2-3 dni, po prostu się nie odzywam, staram przetrwać i odliczam godziny.
      To są chyba już niestety jakieś starcze zmiany w mózgu, albo podły charakter po prostu.
      • niu13 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 20:47
        Taki podły charakter występuje u większości kobiet urodzonych w latach 50 i późnych 40. Nie wiem, o co chodzi, może ktoś powinien zrobić badania socjologiczne, bo zjawisko jest naprawdę fascynujące.
        • volta2 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:00
          wychowywane przez matki żyjące w czasie wojny? moja matka też wredna i wobec ojca i wobec mnie wcale nie rzadziej stara się, ale jadu przy tym sobie czasem uleje.

          ale ja jestem ostra, oschła i się też raczej nie patyczkuję, mówię wprost że się zbieramy do wyjścia i tyle.

          ostanio im zapowiedziałam, że potraktujemy ich tak jak oni nas - goszcząc u siebie. odpalimy telewizor i ustawimy na coś, co ewentualnie tylko nas zainteresuje, zajmiemy się zmywaniem naczyń a dzieci wyślemy na górę do komputera. ciekawe czy będzie im miło?

          teraz wyszliśmy do innego pokoju jak ojciec zapowiedział że będzie serial oglądał. nie zajarzył o co nam chodzi i czemu odeszliśmy od stołu. no bo przecież do stołu trzeba się przyspawać na całe święta. czy przez 4 godzinną wizytę naprawdę nie można uwagi poświęcić niczemu innemu niż telewizor?

          ps. my akurat mieliśmy plany wyjazdowe na święta i żadne łzawe historyjki o rodzinności świąt na nas JUŻ nie działają, ale prognozy nas od wyjazdu powstrzymały. i stąd te kilkugodzinne wizyty trudne do zniesienia.
          • niu13 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:11
            Tak! Wychowane przez matki po wojennej traumie, w poczuciu, że muszą mieć nowy, wspaniały świat. W dodatku chowane tylko przez wspólnoty silnych, osamotnionych kobiet, których mężowie poginęli, albo cierpieli męki. A gdy same stawały się kobietami, były świadkami rewolucji seksualnej. Nie wiem... temat mnie intryguje od lat.
    • clk Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:10
      Jesteś moją rodziną?
      Serio dzisiaj chcialam założyć wątek "moi rodzice sie nienawidzą". Opisujesz to co u mnie jest.
      Ja swieta ominelam (ufff) będę miala rodziców na weekend więc bedzie "wesolo"
      • agniesia331 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:24
        moi niby dobrze żyją.tylko matka nie idzi.że przez jej charakterem jejvznajomi jedyni to znajomi jej siostry.nikt nie chcę mieć wizyty sanepidu i królowej angielskiej zamiast pogaduszek z koleżanką. Koleżanki się poodsuwaly.to dzwoni do nas icwypytuje jak było na imprezie U kogoś ( w naszym wieku.nie jej) chciałaby wiedzieć wszystko. No sorry.Ale koleżanki Ito życzliwe mam. A matka to nie od takich rozmów.zwierzynę.zresztą na wt jak czasami mi się cos wymsknie to jest to okazja do krytyki. Nie wie duzo o naszym życiu poza zwykłymi.czy zdrowi.co u dzieckabitf. Jak wie cokolwiek to zaczyna nam życie urządzać. W taki napastliwy sposób.jej rady nieproszone to jedyny słuszny sposób życia.A jak ja mówię.dziękuję.Ale nie.to nie ma z Tobą nic wspólnego ( moje wakacje.moje koleżanki.moje remonty) to foch na pół Warszawy. Więc się pilnuje.by miała info tylko o podstawach co u córki.wnuka..praca jest.sstudni są.wszyscy zdrowismile i spokojniej mi się żyje. Dzwonów a jakże. Ale mimo bliskiej odlegloscibwidzimy się średni raz na 2-3 tygodnie. Jak mówią.ze jadą na 1, 2 działkę to oddychamysmile
        • rosapulchra-0 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:37
          Rany, kobieto. Zacznij pisać po polsku. Wiesz, jak ciężko się czyta taki tekst?

          Na temat - moja teściowa taka była. A nawet gorsza. Na szczęście dla nas już się z nami nie męczy.
    • nisar Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:31
      Nie wiem, czy piszesz "my" tylko o sobie i mężu, czy też są jeszcze inni członkowie rodziny (Twoje rodzeństwo np.?).
      Jeśli tak, to na następne święta postawiłabym ultimatum: ja zabieram ojca na pierwszy dzień świąt, brat (np.) na drugi. Matkę odwrotnie. Każde samo. Albo wcale. I tyle. Bo na razie to coś tam sobie mówicie do matki, ale posłusznie robicie to, czego ona chce. To raczej niczego nie zmieni.
    • fragile_f Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:31
      My własnie spędzilismy drugie swieta 12000 km od domu. W BN po prostu poszlismy sobie na spacer, zjedlismy pizze i obejrzelismy film racząc się likierem kawowym wink Wielkanoc spedzilismy pracujac zdalnie z domu, ja cos tam ogarnelam do jedzenia i poszłam pobiegać.

      Było cudownie.

      U mamy zazwyczaj bylo nawet milo w swieta, ale i tak mnie denerwuje po paru godzinach. Tata tradycyjnie udawal, ze jest zmeczony i drzemał.

      Tesciowie za to maja tryb: tv odpalony, kupa zarcia (tak sie umeczylam!), pomoz z komputerem/samochodem/czy to mozna wyrzucic itp do tego tradycyjna swiateczna kłotnia i foch. Po swietach za to rodzinne obgadywanie.
    • rosapulchra-0 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:41
      Piszecie o matkach, dobra, o rodzicach i męczących z nimi świętach. A może któraś z was patrzy na siebie z boku? Bo już z nastawieniem tam pojechałyście i już wiecie, co się będzie działo, prawda? Zresztą - co roku ten sam schemat. A nie przyszło wam do głowy, że wasi rodzice mają takie samo nastawienie do was, jak wy do nich?
      • beneficia Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 21:50
        Hehe, albo dzieci mają/będą miały. To by były wątki! "Mój syn ze swoją rodziną wyjeżdza na Dominikanę, co poszło nie tak?" big_grin
        • niu13 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:13
          Ja Ci mogę od ręki wyrecytować, co moja matka sądzi o mnie. Otóż uważa, że ja nie mam żadnych własnych poglądów, tylko jestem produktem indoktrynacji swojego despotycznego męża. Proste?
    • zabka141 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:13
      A dlaczego nie porobicie zadnych wycieczek podczas swiat. Raz z mama, raz z tata. Cos w okolicy u rodzicow musi byc. W niedziele zjesc snaidanie, posiedziec i gdzies pojechac z tata, a mama sobie nastepne gotowania ogarnie. W poniedziale zas wyciagnac mame. Jesli sa wnuki to uzyc jako przyneta na te wycieczki.
      • koronka2012 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:34
        zabka141 napisał(a):

        > A dlaczego nie porobicie zadnych wycieczek podczas swiat. Raz z mama, raz z tat
        > a. Cos w okolicy u rodzicow musi byc. W niedziele zjesc snaidanie, posiedziec i
        > gdzies pojechac z tata, a mama sobie nastepne gotowania ogarnie. W poniedziale
        > zas wyciagnac mame. Jesli sa wnuki to uzyc jako przyneta na te wycieczki.

        Jeśli pogoda dopisuje to idziemy radośnie z myślą żeby zabić czas do obiadu, mniej się dłuży.
        No ale nie w tym roku. Dwóch dni z rodzicami po prostu nie zniosę, sorry.

        Jeśli kiedyś będzie znowu ciepło na wielkanoc, to chętnie bym ich wyciągnęła choćby na Starówkę ale najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że matka dostanie piany, bo ojciec jest domatorem i nie będzie chciał się ruszyć, i będzie to tylko dodatkowy powód do kwasu. A w święta MUS BYĆ RAZEM, tiaaaa.
    • alpepe Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:21
      Nie możesz ich rozwieść? Nie stać ich, by żyli osobno?
      • clk Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 09:30
        Ja jako dziecko marzylam aby moi rodzice, w podobneuj sytuacji, sie rozwiedli. Niestety.

        Po 60+ nie ma u moich opcji - matka zero renty / emerytury, ojciec utrzymuje ja I jej matke. Zreszta jak mowi "sam sobie nie porawdze" - on w sumie nigdy nie gotowal, pral, prasowal etc. Wiec beda sie meczyc ze soba do konca
    • olikol Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 22:34
      Tak sobię myślę, że na takie osoby nie działa nic ze zwykłych odruchów, nie zadziała bycie milszym, staranie się o odwiedziny i robienie lepszej atmosfery, nie zadziała stawanie pomiędzy rodzicami by robić za bufor ich agresji.
      Skuteczniej zadziała solidna wiązanka nieparlamentarnych słów jako stanowcze wyrażenie opinii co się sądzi o zachowaniu matki, rzucenie haseł "nie ma ofiar są ochotnicy, jak ci tak źle w tym małżenstwie to się wreszcie rozwiedź i przestań innym zatruwać życie swoją wieczną frustracją, albo idź po piguły do psychiatry ale zrób coś wreszcie z sobą" itd.
      Brak twardych komunikatów że rodzina takich zachowań nie będzie tolerować a widzi je jako szkodliwe, staranie się by było miło choć trucicielka truje, - to tylko podlewa i pasie tego toksycznego potwora w niej i nie wywołuje żadnej refleksji.

      • koronka2012 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:09
        olikol napisała:

        > Skuteczniej zadziała solidna wiązanka nieparlamentarnych słów jako stanowcze wy
        > rażenie opinii co się sądzi o zachowaniu matki,

        Próbowałam kiedyś takiego zagrania - ona naprawdę nie kuma, ma żal do nas, że "trzymamy stronę ojca", że nikt jej nie rozumie, jak ona się z nim tyle lat męczy, że
        przecież ONA MA POWODY! gdyby ojciec był INNY (nie mam pojęcia jaki, i ona sama chyba też tego nie wie), to żyliby długo i szczęśliwie, bo przecież ona się stara, tylko on staje okoniem i do tej pory się nie nauczył żyć tak, jak wg mniej powinien.

        Jest naprawdę rozżalona tak jawną niesprawiedliwością. Nie widzi swojej współodpowiedzialności/udziału. Jest za stara na to, żeby coś do niej dotarło. Niestety.
        Musiałaby mieć minimum samoświadomości, żeby się choć nad tym zastanowić. A nie ma.
        • aqua48 Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 10:59
          koronka2012 napisała:

          >Nie widzi swojej współod
          > powiedzialności/udziału. Jest za stara na to, żeby coś do niej dotarło. Niestet
          > y. Musiałaby mieć minimum samoświadomości, żeby się choć nad tym zastanowić.

          Nie. Musiałaby ponieść konsekwencje swoich zachowań - np brak wizyt. Gremialne wyjście gości gdy zaczyna jazdy po ojcu. Nawet w chwili podawania drugiego dania. A tego nigdy nie zrobiliście...Może czas spróbować radykalniejszych rozwiązań niż przygadywanie mamie, że źle postępuje, zupelnie tak jak ona to robi ojcu?
    • chatgris01 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:20
      Przerazajace jest to, co opisujecie uncertain
      • koronka2012 Re: Poświąteczna kicha 03.04.18, 23:55
        chatgris01 napisał(a):

        > Przerazajace jest to, co opisujecie uncertain

        Bo to takie polskie piekiełko hipokryzji przed światem. Mam taką zwykłą, przeciętną rodzinę, bez dramatów i fajerwerków, ot, dwoje przyzwoitych ludzi, którzy troszczą się o siebie, opiekują nawzajem - i po prostu się nie lubią. Póki pracowali, codzienność to jakoś przykrywała, odkąd są ze sobą całymi dniami jest źle.

        Rodzice bardzo pomagali nam w życiu, zawsze można było na nich liczyć, traktują nas bardzo sprawiedliwie, do przesady wręcz. Moja córka się śmieje, że babcia wylicza ile knedli każda z nas dostała, żeby żadna nie była pokrzywdzona. Wiem, ze zrobiliby dla nas wszystko. Tym bardziej parszywie się czuję w tej sytuacji. I zwyczajnie żal mi obojga z osobna - z różnych powodów. Oboje się męczą.

        To nie jest tak, że oni się żrą przy stole, skąd. Matka się stara, żeby było odświętnie, sympatycznie. Hmmm. Nie wychodzi jej.

        To my mamy radar na te krzywe spojrzenia, czekamy na nieuniknione - "dyskretną" zjadliwą uwagę, nerwowe drgnięcia przy stole, kiedy hamuje wybuch - i to rzutuje na całokształt atmosfery. Nie potrafię się cieszyć wspólnym czasem, tylko spinam w oczekiwaniu.
        • bergamotka77 Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 01:49
          Koronka abstrahując od wszystkiego to bardzo ładnie opisujesz te trudne klimaty. Obrazowo ale z wyczuciem - wczulam się. Powinnaś pisać bloga. Bardzo dobrze się Ciebie czyta.
    • solejrolia Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 01:09
      Auć...znam te klimaty.

      My w tym roku również niezbyt miło spędziliśmy święta, już jest mocne postanowienie , że kolejne będą wyjazdowe. ( bylismy na takich i zawsze wracalismy zadowoleni, to teraz tylko kierunek musimy obrac)
      Tak wiec, trudno, nasz dobrostan też jest ważny. Za bardzo lubię święta żeby pozwalać sobie na psucie krwi za każdym razem.
    • werdipurke Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 07:59
      współczuję

      ale!

      wg mnie ty jako corka jednak masz niemaly wplyw na te sytuacje. pomysl jak im pomoc.
    • clk Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 09:29
      Kilka slow ode mnie.
      Moi rodzice sie nienawidza mocno od lat - czyli nie na "starosc" ale od kiedy pamietam.
      Taka notatka dla was- rozwiedzcie sie, jesli macie sie cale zycie meczyc :=)

      Ojciec, lat 60+, caly czas pracuje i bedzie niestety pracowal do konca, bo nie chce w domu siedziec. Jedyny zywiciel rodziny. Kiedys w przyplywie szczerosci powiedzail, ze nawet jakby sie rozwiodl to tak czy siak mialby matke na glowie.

      Matka, 60 +, pracowala cale 2 lata w zyciu podczas komuny (plus zawsze powtarza, ze ma wyzsze wyksztalcenie). Po urodzeniu dzieci (mnie + siostra) nigdy nie wrocila do pracy "dla dobra rodziny". Dla mnie nigdy nie chcialo jej sie pracowac.

      Obecna sytuacja: obydwie z siostra mieszkamy daleko, rodzicow widujemy 2-3 razy do roku. Za kadyzm razem ten sam scenariusz

      Matka: ja MUSZE wszystko SAMA robic. Jestem umeczona. Ojciec nie pomaga. Wszyscy sa dobrzy, panie w sklepach najlepsze kolezanki, oprocz rodziny. Bez ojca i wiecznego narzekania jest bardzo mila osoba smile
      Ojciec: musze pracowac zeby utwrzymac rodzine. Nikt mnie nie rozumie. Jak wracam do domu matka sie czepia co chwile.

      Wnioski? Unikam jak moge smile Oczywiscie lepiej nie bedzie, z wiekiem bedzie im sie pogarszalo.
      Moi rodzice nie robia NIC razem, nie maja wspolnych zainteresowan. Szkoda mi ich, bo zamiast jakos cieszc sie zyciem, to wiem ze cierpia.

      Ale po przeczytaniu waszych postow stwierdzam, ze nie tylko moja rodzina tak ma
    • leyre2 Re: Poświąteczna kicha 04.04.18, 09:59
      To tak, jakby w jakimś momencie załapała, że życie małżeńskie jej minęło nie tak jakby chciała, nie ma już odwrotu i to ją doprowadza do szewskiej pasji.

      I to powinna byc przestroga, nie warto sie ze soba meczyc, udawac, ciagnac nieudanego zwiazku bo rozstanie to porazka, bo co ja zrobie sama, bo co ludzie powiedza itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka