• wkurzo-namama Re: Cesarka. 18.07.18, 13:31
      Pierwsza CC była dość nagle, w znieczuleniu ogólnym, a dziecko mi na 2 tyg na OION wzięli, zbierałam się że 3 doby, ale też stracilam mnóstwo krwi. Druga w znieczuleniu w kręgosłup. Ale znów dziecko na OION , ale następnego dnia sama chodziłam, 4 doby po prowadziłam auto.
      Przy ostatnim CC dziecko przynieśli mi jak mnie zszyli, a je przebadali. Na karmienie pani przychodziła mi go przystawiać, sama też przewijała , zresztą tak malutkie dziecko prawie tylko śpi. Następnego dnia już spionizowana ogarnialam temat bez problemu.
      Chyba wszystko jest kwestią przebiegu porodu, a nie jego rodzaju.
    • aerra Re: Cesarka. 18.07.18, 14:43
      Hmmm… ja po CC dziecko dostałam od razu jak mnie przewieźli do sali po szyciu, w żadnej pooepracyjnej nie byłam, od razu do zwykłej, 10-osobowej na dodatek. Położna mnie ustawiła na łóżku i pomogła tak się ułożyć, żeby karmić, bo mnie jeszcze znieczulenie trzymało, więc od pasa w dół totalny bezwład. Potem dziecko przełożyła do łóżeczko-wózka, który stał obok mojego łóżka i tyle.
      Po jakiś 6 godzinach (a i to tylko dlatego tak długo, że CC miałam w nocy, więc ze wstaniem poczekali do rana) kazali wstać i potem wstawać jak najwięcej i chodzić. Dziecko cały czas było przy mnie, zabierali tylko na mycie.
      Mi tam się podobało, mogłam sama się dzieckiem zająć i wolałam się sama zająć. Karmić też karmiłam od razu. Nic mi się nie działo, więc w czym problem?
    • pruszynkaaa Re: Cesarka. 18.07.18, 15:57
      W Polsce CC miałam o 22 w nocy - pionizację miałam rano dnia następnego i przeniesienie z sali pooperacyjnej do normalnej, z dzieckiem od razu cały czas. Drugą CC miałam w Kanadzie - CC miałam o 1.30, o 5 już mnie położna na nogi stawiała, dziecko cały czas przy mnie. W sali pooperacyjnej byłam 2 godziny. Kilka dni temu miałam zabieg ginekologiczny w znieczuleniu ogólnym - o 2.30 wyjechałam z sali ponoć a o 5.30 już mnie mąż musiał zabierać półżywą do domu.
      To chyba tylko w Polsce tak się jeszcze roztrząsają nad opieką pooperacyjną
    • asia_i_p Re: Cesarka. 18.07.18, 16:49
      Ja miałam cesarkę po drugim, spionizowali mnie po 11godzinach (bo miałam wieczorem i nie mogli pionizować w nocy). Małego dostałam 3 godziny po pionizacji. Pewnie zależy od stanu matki, ale rzeczywiście nie widzę sensu w przywozeniu dziecka przed pionizacją.
      • szalona-matematyczka Re: Cesarka. 18.07.18, 18:12
        Asia, TY moze nie widzisz sensu, zeby dostac dziecko przed pionizacja, bo sie uzalasz nad soba i wypoczywasz ... Ale wierz mi, dla dziecka to ma sens, lezec obok czy na mamie, czuc jej zapach i slyszec jej glos (ktore zna jeszcze z ciazy), czuc jej dotyk. Ze nie wspomne o czyms tak przyziemnym jak karmienie piersia.
        • k1234561 Re: Cesarka. 19.07.18, 07:43
          Moja cesarka 17 lat temu,wiec lata świetlne .Cesarka nagła,nieplanowana,podczas gościnnego pobytu w innym mieście.Szpital ponoć najlepszy w tamtejszym województwie .Rzeczywiscie lekarze i sama cesarka wzorcowo .Opieka pooperacyjna i potem już na oddziale pod psem.Pielęgniarki udzielne księżne i w dodatku obrażone na cały świat.Gdyby nie pomoc mojej mamy która codziennie była i pomagała nie dałabym rady.Po cesarce byłam jak naćpana.W głowie mi się kręciło, chciało mi się spać ,oczy same mi się zamykały.Dziecko zaraz było przy mnie.Mowy nie było aby zabrać je choć na chwilkę i dać mi odetchnąć.Generalnie od momentu przywiezienia mnie na oddział z dzieckiem byłam zdana sama na siebie.Musialam ogarnąć siebie i małą.Masakra.I generalnie miałam wtedy wywalone na karmienie piersią,kangurowanie czy inne wynalazki.Byłam permanentnie zmęczona i śpiąca.A spać ani odpocząć choć chwilki nie mogłam bo córka do grzecznych noworodków z reklam nie należala .Gdyby nie pomoc rodziny,prosto z oddziału położniczego mogliby spokojnie w prostej lini zawieźć mnie na psychiatryczny i to najlepiej do izolatki.Znieczulica pielęgniarek które generalnie miały w d położnice i dzieci dała do wiwatu ostro.I to nie była tylko moja opinia.Dziewczyny z którymi leżałam na sali miały takie same odczucia .W dodatku podczas wybudzania jedną dziewczynę obok mnie tak biły piguły po twarzy i szarpały ,że zainterweniował mój mąż.
        • asia_i_p Re: Cesarka. 19.07.18, 09:15
          Nie, ja nie widzę sensu dlatego, że w przeciętnym polskim szpitalu obsada pielęgniarska jest taka, że jeżeli matka dostaje dziecko, to się już nim zajmuje w 100%, a tego się nie da robić, nie podnosząc głowy.

          U nas na dwadzieścia kilka kobiet po porodzie, w tym chyba siedem po cesarce w nocy były dwie położne, jedna zajmowała się pooperacyjnymi świeżymi, druga całą resztą. Łóżka wąskie, mowy nie ma, żebym się odważyła położyć sobie dziecko pod pachą bez przyblokowania tym akwarium na kółkach, żeby dziecko nie dało rady spaść, jeśli przysnę, na pooperacyjnej ustawione na tyle gęsto, że nie przyblokuję tym akwarium, bo się nie zmieści.

          No sorry, jak mam do wyboru traumę oddzielenia od mamy przez kilka godzin i traumę rąbnięcia o podłogę z wysokości metra, to jakoś ta druga bardziej mnie przeraża.
      • melancho_lia Re: Cesarka. 19.07.18, 09:58
        A ja miałam szerokie łóżko, położna tak ułożyła malucha i poblokowala zwiniętymi poduchami że nie miało szans spaść.
        A pionizacja w moim przypadku była w nocy (CC zakończone ok. 20, pionizacja przed 2 w nocy).
        Położne na każde wezwanie i chętne do pomocy.
      • wkurzo-namama Re: Cesarka. 20.07.18, 09:30
        A ja widzę. Uwierz, że po tym jak dwukrotnie dziecko musiałam mieć w inkubatorach pod aparatura i se 2 tygodnie "wypoczywalam", to poryczalam się że szczęścia kiedy mi niecala godzinę po porodzie przynieśli trzecie dziecko. Mąż może siedzieć i ci pomagać, pielęgniarki pomagają. Leżysz i wdychasz najcudowniejszy zapach na świecie i zapominasz o bólu. Ból to jest next day jak juz. Jak Ci adrenalina schodzi, zaczyna się nawał i hormony szaleją.
    • miss.scarlett Re: Cesarka. 19.07.18, 10:26
      Katowice 2013 rok. Szpital państwowy, bez opłaconej położnej czy lekarza. cesarkę miałam ok 16.00, potem na sali pooperacyjnej leżałam sama (sale 2 osobowe z łazienką), dziecko było na oddziale noworodkowym, pielęgniarki przychodziły pytać czy będę karmić jeżeli nie chciałam to zabierały córkę z powrotem. Ja dostawałam morfinę gdy znieczulenie zeszło. Pionizacja po 24 h, dwie położne pomogły mi wziąć prysznic i przebrać się, również przewijały córkę jeżeli akurat była ze mną. Przychodził również rehabilitant pokazujący jak ćwiczyć żeby szybciej dojść do siebie po zabiegu.
      • bergamotka77 Re: Cesarka. 19.07.18, 14:43
        Po 24h? 😲 To niefajnie. Teraz są najnowsze zalecenia aby jak najszybciej się pionizowac i uruchomic czyli po ok 8h na przykład jak ja 8 lat temu. Obie cesarki znioslam doskonale, polecam zwlaszcza stoleczny Szpital Bielański.
        • miss.scarlett Re: Cesarka. 20.07.18, 10:06
          Może i tak, ale ja byłam słaba bardzo, na sali operacyjnej zemdlałam, a potem cała noc pielęgniarka badała mi puls co godzinę. Raczej do wstawania się nie nadawałam po 8h.
    • martishia7 Re: Cesarka. 20.07.18, 21:24
      Takich, że teraz używa się dużo cieńszych cewników do ZPP - ryzyko zespołu popunkcyjnego jest bardzo małe, więc leżenia plackiem bardzo długo - już się nie praktykuje. Po drugie obecnie ciśnie się na bardzo szybkie uruchomienie - co oczywiście jest możliwe dzięki - patrz zdanie pierwsze.
    • bergamotka77 Re: Cesarka. 21.07.18, 10:13
      Przecież napisałam że po 8h.
    • martishia7 Re: Cesarka. 21.07.18, 15:24
      Miałam cc rok temu, stanęłam 4h licząc od końca zabiegu.
    • martishia7 Re: Cesarka. 27.07.18, 22:45
      Z tego co mówili lekarze - i na oddziale, i mój prowadzący - chodzi głównie o profilaktykę antyzrostową.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka