santorinii
01.08.19, 18:18
Pare miesięcy temu zmienilam prace, po latach w korpo postanowiłam troche zwolnic tempo- glownie ze względu na dzieci i po macierzyńskim zaczęłam prace w administracji publicznej w pewnym urzędzie. Pieniadze smiesznie male ale stac nas na to, chodzilo glownie o godziny pracy, ewentualne zwolnienia jak dzieci chore( w korpo niemile widziane). Praca jest ok, nic trudnego ani ciekawego, ale mam problem z nowymi koleżankami. Trafilam do duzego 8 osobowego pokoju, dziewczyny pracuja tam kupe w wieku od 35 do 45 lat. Na początku bylo milo ale pa tych paru miesiacach robi sie nie do zniesienia. Generalnie czuje sie tam jak jakis dziwlog, wszystko co robie i mowie jest dla nich dziwne i rozkladane na czynniki pierwsze, poczynając od tego ze nie jestem jak one typowa matka polka co stoi nad garami i poswieca sie dla rodziny i mezusia, przez poglady na swiat, wiare(jestem ateistka), zainteresowania(moja pasja jest wspinaczka wysokogórska). Ciezko nie rozmawiac ze soba w pracy ale co bym nie powiedziala to zawsze spotykam sie ze zdziwieniem i mocnym akcentowaniem ze one inaczej i to dziwne ze np. moj syn lat 8 jezdzi w foteliku bo ich dzieci w tym wieku na podkładce u ze wogole jak mozna takie duze dzoecko zmoescic w foteliku, ze to smiesznie wyglada itd. Albo ze one by nie wyslaly 3 letniwgo dziecka z dziadkiem na wakacje ze jak to? To sa wszystko takie bzdury ale ja juz sie boje odzywac ostatnie tygodnie bo jest mi zwyczajnie przykro, nigdy nie mialam takich problemow w zadnej pracy bo jest ogolnie bardzo wesola osoba, lubie pogadac, posmiac sie, staram sie nigdy nikogo nie urazic i tu nagle taka dziwna atmosfera. Niby sa mile ale tak jakby nie myslaly co mówią, nie wiem mam wrażenie ze tam nie pasuje. Ostatnio jak rozmawialy o przetworach(ja nie robie) i spytalam o jakas tam salatke o ktorej mowily to jedna skwitowala, a co ja ci bede mowic ty i tam sie na tym nie znasz bo nie robisz. No fakt nie robie ale bylam zwyczajnie ciekawa. Jak ja mam z nimi rozmawiać? Na razie nie reagowalam i to chyba byl blad bo jest coraz gorzej, czuje ze to ze mna jest cos nie tak chyba