backup_lady
16.12.19, 19:04
Właśnie skończyłam rozmawiać z lekka podłamaną koleżanką, której mąż to typowy pesymista. Do tej pory jakoś chyba zbywała te jego wisielcze humory, obracała w żart, ale chyba ma już dość. Znam ich chyba z 15 lat i faktycznie, on zawsze był bardziej po stronie pustej szklanki, zawsze czarnowidzący, wieszczący problemy itp. Nie, że 100% czasu, pożartować i powygłupiać też z nim można. Koleżanka próbowała już z nim rozmawiać, że coraz ciężej jest jej zachować jakąś równowagę psychiczną, że on we wszystkim widzi coś negatywnego itp. Dodam, kolega nie ma depresji, fakt ma stresująca pracę (ale kto nie ma). Próbowała mu tłumaczyć, że strasznie to wyniszczające psychicznie, zwłaszcza, że ona raczej z tych pozytywniej nastawionych. Kolega obruszył się, że wcale tak nie jest, żeby dała przykład, na stwierdzenie: "powinieneś się cieszyć, że i my i dzieci jesteśmy zdrowi" odpowiedział, "tak, to prawda, ale..." i seria negatywów.
Zaproponowałam jej, że może dla próby przez tydzień niech go bombarduje jego własną bronią, może mu to coś pokaże. Bo kompletnie nie wiem, czy takiego człowieka da się zmienić? Da mu się pokazać, jak bardzo ten jego negatywny sposób wpływa na innych?