Dodaj do ulubionych

Zycie bez imprezy

04.12.20, 22:31
Nie,ze od razu moje życie to jedna wielka impreza,ale w czasie okolojesiennym od kilku lat z mężem i znajomymi przeczolgalismy się po pubach w poszukiwaniu muzyki tańców i zabawy. W andrzejki również potem sylwester i w karnawale.

A w tym sezonie masakra,chudo az boli... tak mi smutno z tego powodu.. tak bardzo mi tego brakuje. Mam nadzieje,ze w sylwka sie wyhucze i odważę się zorganizować domowke w styczniu..
A jak jest u Was? Wiem wiem,ze problem z doopy...🙂
Obserwuj wątek
    • alfa36 Re: Zycie bez imprezy 04.12.20, 22:49
      Też mi tego brakuje. Mocno poczułam w tym roku swój wiek. Ja nie lubię jesiennej szarugi, tej wiecznej nocy i odskocznią były spotkania, wyjścia, plany. Czas wesoło mijał. Teraz.. Normalnie mam wrażenie, że już to, co najlepsze jest za mną i w dodatku nie wiem, kiedy ten czas minął. Teraz, kiedy mam ustabilizowane życie, wszystko w miarę poukładane. Depresja...???
    • daniela34 Re: Zycie bez imprezy 04.12.20, 22:52
      A u nas tez do dudy pod tym względem. Nie jestem specjalnie imprezowa, ale raz na jakiś czas lubię i wychodzić i organizować u siebie. Od marca u siebie zorganizowałam 1 spotkanie. A wyjść też nie było. Poza tym w grudniu odczuwam ten brak bardziej, bo akurat ten miesiąc jest zwykle u mnie mocno towarzyski, służbowo i prywatnie. Buuuuuuu...
    • andaba Re: Zycie bez imprezy 04.12.20, 22:56
      Poza kilkoma weselami, na których pasowało przemęczyć do północy to ostatnią (i jedyną )imprezą na jakiej w życiu byłam to dyskoteka w ósmej klasie.
      Więc nie, nie brakuje mi.
    • nuclearwinter Re: Zycie bez imprezy 04.12.20, 23:03
      Brakuje bardzo. Co prawda nie imprezuję jakoś bardzo intensywnie od kilku lat, ale jednak raz na parę tygodni, tak kilka razy w miesiącu na ogół, wychodziliśmy ze znajomymi do pubu pogadać przy piwie. I szczególnie uwielbiałam te wyjścia w okresie wczesnojesiennym (jak jeszcze były otwarte ogródki) oraz grudniowym, przedświątecznym. Smutno mi i pusto, brakuje mi strasznie. Nie mówiąc już o tym, że zastanawiam się, czy moje ulubione puby przetrwają to wszystko.
    • milka_milka Re: Zycie bez imprezy 04.12.20, 23:19
      Mam swoje grono, z którym lubię się bawić i które lubi i umie tańczyć. Od stycznia nie było ani jednej imprezy, a normalnie średnio co dwa miesiące coś organizujemy, nie licząc mniejszych spotkań. Więc jest do kitu, sylwester w domu też mnie nie bawi. sad
    • lily_evans11 Re: Zycie bez imprezy 04.12.20, 23:54
      Żyję wspomnieniami z mega imprezy ok. połowy sierpnia. Tyle fajnych osób, niektóre tak dawno niewiedziane, a tyle miałyśmy sobie do powiedzenia!
      Sama planowałam zrobić bardziej kameralne spotkanie przedświąteczne z częścią z tych osób, no i dupa blada.
    • hrabina_niczyja Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 00:37
      A u mnie jakoś intensywnie towarzysko. Co prawda knajpy pozamykane, ale w domach się spotykamy i w zasadzie co tydzień z kimś się widze. Nie są to duże imprezy i bardziej posiadowki, nie licząc tej andrzejkowej, bo znajomy mi Andrzej akurat imieniny miał na wypasie, ale są. W niedzielę do mnie wpadają znajomi na wódeczkę. Myślę, że mamy chyba więcej czasu, może ludzie są bardziej wypoczęci albo zwyczajnie tęsknią za integracja z człowiekiem.
    • escott Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 01:39
      Mnie jest koszmarnie smutno. Brakuje mi przede wszystkim spotkań z ekipą przyjaciół, imprez urodzinowych, w ogóle wychodzenia z domu, bawienia się w mieście. To teraz skrajnie niemodne i wypada się przechwalać głównie tym, jak to lockdown nic nie zmienił w naszym życiu, bo najbardziej lubimy z książką etc., ale mnie zmienił strasznie dużo i lubię ludzi, zabawę, tańce... Na szczęście nie ma teraz takiego zamordyzmu jak wiosną i od czasu do czasu widuję się pojedynczo na jakieś wino w domu etc.
      • bominka Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 07:02
        Czytając Wasze wpisy jeszcze bardziej mnie uświadomiliście jak bardzo pandemia zaburzyła zycie towarzyskie, rozrywke, którego aktualnie nie ma,albo jest na beznadziejnym poziomie. Buuuu
    • maliniak665 Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 08:03
      u mnie to samo. Poczynając od Andrzejek, tak póżniej Sylwester i cały karnawał gdzieś. Mielismy fajną, dużą paczkę na imprezy.
      W tym roku będę miała najgorszego sylwka ever....Nienawidzę spedzać w domu, a tak się niestety skończy sad
      buuuu
    • maly_fiolek Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 08:50
      > > Bo moge sie polansowac, ladnie powygladac, potanczyc, poflirtowac, podostawac k
      > > omplementy.
      > Czyli jesteś głupią pindą.

      Zdecydowanie nie rozumiesz znaczenia słowa 'głupia pinda'.
      • chlodne_dlonie Re: Zycie bez imprezy 06.12.20, 10:21
        ophelia78 napisała:

        > Zapisz się do szkoly tańca.
        > Po pierwsze one normalnoe prowadza zajecia a poza tym wiele organizuje takie we
        > wnętrzne potańcówki dla swoich kursantów zwane practisami smile

        No 'paczpani' jak pięknie można obostrzenia poobchodzić..no no..
        To na takim kursie dystans społeczny nie obowiązuje, czy tak..?
        Bo skoro taniec towarzyski, to pasowałoby z partnerem/rką, nieprawdaż..?

        ..z podziwem mówię, żeby nie było wink Co prawda chyba aż tak za samym tańcem nie tęsknię, zwłaszcza z przygodnym partnerem tongue_out ,ale sam sposób obejścia obostrzeń mi zaimponował, przyznaję! Zaiste, Polak potrafi..
        Z podobnych klimatów - dla mnie osobistą stratą nr 1 pandemii są pozamykane baseny. Tego nie umiem przeboleć a jeszcze bardziej faktu, iż gdybym zawczasu zgłosiła się do tzw. 'superpływaka' (a wszelkie podstawy bywając na basenie średnio 3 razy w tygodniu od kilkunastu lat miałam), to mogłabym 'pod płaszczykiem' tegoż programu śmigać w wodzie aż miło heh

        No frajer ze mnie, bez dwóch zdań - może więc - zakładając że nowego roku doczekam wink - przemogę swą niechęć do przypadkowych partnerów i faktycznie na jakieś latino się zapiszę, kto wie..? wink tongue_out
        • milka_milka Re: Zycie bez imprezy 06.12.20, 10:37
          Szkoły tańca mogą organizować lekcje grupowe tylko jako przygotowanie do konkursów lub pokazów. W innym wypadku nie. Wiem, bo w mojej szkole zrezygnowano obecnie z zajęć grupowych i są tylko lekcje indywidualne.
    • padum Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 09:18
      Mi brakuje wyjść do knajp na jedzenie. Impreze całonocna łącznie z tour de pub zaliczyłam tuż przed ostatnim lockdownem. Tez mam trochę niedosyt.
      To co mi chyba najmocniej doskwiera to, ze nie można wpaść gdzieś na kawę.
      • nuclearwinter Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 11:29
        O tak, wyjść do knajpy na jedzenie brakuje mi na równi z wyjściami na piwo. Zamawiane na dowóz to zupełnie nie jest to samo, niestety. Ciekawa jestem, ile lokali przetrwa to wszystko, wiele pewnie nie.
    • ewcia.1980 Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 09:54
      No ja nie jestem BARDZO imprezowa ale kilka yrazy w roku wychodzimy z mężem na jakieś imprezy.
      Bywamy na dyskotekach, weselach, andrzejkach, sylwestrach czy zorganizowanych imprezach jak np imprwza mikołajkowa z klubu w którym trenuje mój mąż.

      W tym roku..... dramat.... nie byliśmy nigdzie.

      Ale za to sami organizujemy imprezy w domu i bywamy na domówkach u inntch.
      W ostatni weekend byli u nas znajomi.
      Dziś jedziemy do teściowej na imieniny.

      I dla mnie to nie jest problem z doopu bo doskonale Cię rozumiem.
    • sumire Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 09:59
      Brakuje mi weekendowych wypadów na obiad do knajpy, i ewentualnie jakieś koktajle potem. Imprez już mi nie brak, wyszalałam się, myśl o całonocnych pląsach mnie boli.
    • afro.ninja Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 10:01
      W klubach jest bardzo duzo mlodych ludzi, jakos juz mi z nimi nie po drodze, nie znam klubow dla ludzi po czterdziestce. Pubow i siedzenia przy piwie nigdy nir lubilam. Kluby z okreslona muzyka (disco funky) tameczna tak, ale tez nie pasjami. Moze jakiś klub jazzowy, ale tego tez jak na lekarstwo. Z dwojga zlego poszlabym do teatru. Teatru mi najbardziej szkoda.
    • chococaffe Re: Zycie bez imprezy 05.12.20, 10:33
      To zależy od słownika. W pubie bywam tylko w krajach ich pochodzenia i tańców tam nie ma (przynajmniej w rozumieniu autorki chyba) . Co do imprez - pomijając fakt, że za weselami nie przepadam to nie kojarzę żadnych par wokól siebie kto by takie plany w ogóle miał. Czyli Covid czy nie covid żadnych wesel i tak by nie bylo.
      Imprez tematycznych i kalendarzowych typu andrzejki czy Sylwester z pompą i tak od wielu , wielu lat nie lubiłam.. Co nam pozostaje? Spotkania towarzyskie. Cóż, te w małym gronie miałam jak na siebie bardzo intensywnie latem - całkiem świadomie, ze świadomością , że nie wiadomo co będzie jesienią (a latem można było się wygodnie spotykać na świeżym powietrzu.. Te duże spotkania - mam mieszane uczucia, bo często były związane z pracą - czyli były wady i zalety.

      Brak mi za to teraz bardzo kawiarni (restauracji mniej, chociaż trochę też). I normalnego życia kulturalnego. I tego, że przez ten piep...ny covid nie będę mogła zobaczyć paru przyjaciół jeszcze jakiś czas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka