Dodaj do ulubionych

Na sanki w kasku?

17.01.21, 19:38
"Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w sobotę w Parku Szczęśliwickim. Chłopiec, który zjeżdżał na sankach, uderzył w ławkę. Niestety mimo szybkiej reanimacji i przybycia pogotowia ratunkowego, 12-latek zmarł w szpitalu.
W niedziele w tym samym miejscu doszło do kolejnego wypadku. Tym razem inne dziecko, które też znajdowało się pod opieką rodzica, uderzyło głową w metalową latarnię, tuż obok ławki, w którą w sobotę wjechał 12-latek. "

Austriaccy naukowcy z politechniki przeprowadzili symulacje komputerowe zderzeń na sankach z drzewami – to najcięższe i najgroźniejsze wypadki tego rodzaju. Podstawowy wniosek? Dzieci powinny na sankach jeździć w kaskach. Symulacje wskazały, że dzieci jeżdżące na sankach bez kasków są narażone na znaczne ryzyko poważnych obrażeń głowy przy prędkości około 10 km/h. Od prędkości około 20 km/h oprócz urazów głowy zwiększa się również ryzyko złamań żeber i ud."

youtu.be/I9g5fym5ysA?t=53
Obserwuj wątek
      • trut_u Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 00:13
        A ile dzieci podchodzi środkiem, popycha się na szczycie, turla się w dół itd.? To tylko dzieci, przepisow ruchu na górce nie ma 🙂 Pamiętam absolutny brak kasków narciarskich i rowerowych, na szczęście to się zmieniło. Czas na sanki. Zwłaszcza że rozrywka to rzadka, więc dzieciakom brak wprawy i umiaru.
    • lot_w_kosmos Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 19:44
      Jakiś czas temu był wypadek gdzieś we Włoszech że matkaz córką zjechały pechowo na sankach i dziewczynka zaginęła.
      Jak sie okazało jechały jakąś niedozwoloną trasą

      Na onwcie piszą że chłopiec nie zjeżdżał na popularnym bezpiecznym stoku, tylko z drugiej strony górki gdzie zjeżdża sie na kościół i na ścieżkę z ławkami. Matka z nim była, mogła pomyśleć. Czyli nic nie dzieje się przypadkowo tylko jest splotem zlych decyzji i okoliczności.
      Conie zmienia faktu że niesamowicie żal i szkoda dzieciaka....
        • volta2 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 15:22
          sorki, ale poszły z nartami na czarną trasę(jest bezwględny zakaz, że jej nikt nie zdjął, to nie wiem, jak to możliwe?)

          zwykłe trasy saneczkarskie potrafią dać w kość, taka 7 km trasa dajmy na to- nie raz mam mokro w gaciach, fakt, jestem bez kasku, bo ja nie nartuję w tym czymś na głowie, niestety. nie umiem.
    • palacinka2020 Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 19:45
      Nie widzialam dzieci w kaskach na sankach, ale widzialam takie, ktore gdy nie mogly wyhamowac po prostu z sanek (czy raczej z bobslejow, bo te byly najpopularniejsze) wyskakiwaly, kladly sie w poprzek stoku i hamowaly intensywnie nogami.

      Poza tym - dziecko sie zabilo i nikt nie zamknal tej gorki? Nastepnego dnia kolejne wypadki?
        • milka_milka Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 19:54
          A gdzie w W-wie masz oficjalną górkę? W tym parku dzieci zjeżdżają od lat, znam go doskonale. Wystarczyło pozabezpieczać takie elementy (ławki, słupy). Wiadomo, że zimą pada śnieg, a wtedy dzieci będą zjeżdżać. Zawsze tak było bez żadnych profesjonalnych górek. No ale na to miasto zapewne nie ma pieniędzy, za to na masę innych bzdur tak.
          • lot_w_kosmos Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:05
            Piszą że zjeżdżał z drugiej, niebezpiecznej strony gdzie się jedzie wprost na ławki umieszczone wzdłuż chodnika.
            Dobrze ze nie uderzył w spacerowiczów i nie zabił prsy okazji komuś dziecka w wózku czy na sankach.
                • lot_w_kosmos Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:17
                  Nie sądzę że ławki w parkach da się ot tak załadować na busa i wywieźć. Są raczej na stałe umocowane w gruncie.
                  Nie przekonuje mnie ta argumentacja, bo skoro do diabla jest niebezpiecznie i coś grozi śmiercią albo obrażeniami to się nie robi tego. Nie czaję co tu jest do rozumienia.
                  To jedt identyczna sytuacja jak taka gdy dzieci z góry zjeżdżają wprost pod koła samochodów na ulicę. Czy należy zamykać ulicę na wszelki wypadek na całą zimę?
                • bi_scotti Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 01:25
                  berdebul napisała:

                  > Na zimę można je schować. Przecież nikt na nich nie siedzi przy -10C.

                  Eeee ... no czasem chce sie przysiasc chocby i przy -10C albo mniej. Sznurowadlo sie rozwiaze, chce sie wystawic buzie do slonca, posiedziec i popatrzec na dzieci jadace z gorki na sankach, przyszlo sie do parku z kawka i chce sie wypic na siedzaco ... whatever ... Przeciez nawet gdy jest zimno, bywaja piekne, sloneczne dni i siedzenie (moze nie godzinami ale chwile jakas) na lawce jest ... just nice smile
                  U nas temat helmets tez sie pojawil, bo z powodu Covid, wiecej dzieciakow jest na gorkach, wiecej zjezdza na sankach & things do happen - rozciete wargi/brody/nosy, polamane raczki/nozki etc. etc. etc. Zawsze sie w koncu okazuje, ze dorosli nie pomysleli i pozwolili dzieciakom jezdzic na gorce kolo lasu albo konczacej sie na plocie, albo z jakimis kamieniami wystajacymi ze sniegu. Tam, gdzie gorka jest naprawde bezpieczna, tam takich wypadkow nie ma. Zalaczam zdjecie, na ktorym widac oslony nalozone na drzewa - to moja bliska okolica - no accidents so far smile Cheers.
              • lot_w_kosmos Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:11
                Był z matką. Widziała na co może wjechac iczym to grozi.
                Niezwalajmy winy na cały świat zawsze, tylko nie na rodziców i najbliższych opiekunów.
                Kto miał oczym ye ławki zabezpieczać? To nie jest górka przeznaczona do zjeżdżania z tego co piszą w serwisach.
              • palacinka2020 Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 22:47
                Zabezpieczanie lawek? Zabieranie ich? Dziwne pomysly... Kto w ogole pamieta tyle sniegu w Warszawie? Co to jest "oficjalna" i "nieoficjalna" gorka, przeciez gorki na sanki nie sa terenem ogrodzonym jak stoki?
                Trzeba po prostu patrzec gdzie sie jezdzi i czy da sie wyhamowac. Przypominam, ze dziecko bylo z matka.

                O kasku nie pomyslalam. Nigdy w zyciu nie widzialam dziecka w kasku na sankach. Ale teraz pomysle.
                • alicia033 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 00:19
                  palacinka2020 napisała:

                  > Dziwne pomysly...

                  dla idiotów może to i dziwne.
                  Dla pozostałych bynajmniej nie dziwne.
                  W znanych mi miejscach tam, gdzie jest górka saneczkowa obiekty typu latarnie czy ławki z każdej jej strony, z której można zjechać, nie tylko z głównego toru są odpowiednio zabezpieczone (w najprymitywniejszej wersji nałożonymi np. na latarnie oponami).
                  • lot_w_kosmos Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 05:46
                    "Chłopiec zjeżdżał na sankach pod opieką mamy. Jak podał serwis iochpta.pl do wypadku doszło na Górce Szczęśliwickiej od strony kościoła przy ulicy Włodarzewskiej, gdzie stok jest znacznie bardziej stromy, a u jego podnóża stoją ławki i betonowe kosze na śmieci. W trakcie jednego ze zjazdów chłopiec uderzył w stojącą przy alei parkowej ławkę. "

                    Idiotką to była przede wszystkim matka tego chłopca, jak już przyjmujemy retorykę używania słowa idiota.

                    Dodatkowo wspomnę , że wiara w to , że kask załatwi sprawę i zwolni z myślenia, jest szkodliwa. W taką ławkę czy betonowy kosz można przygrzac z taką prędkością od której pękną płuca albo rozerwie się na strzępy wątroba z rozległymi krwotokami wewnętrznymi ....

                    I zgoda - władze zawsze mogą przewidzieć i zadbać o bezpieczeństwo ludzi. Nikt nie zaprzecza takim oczywistościom. Jednak to na rodzicach spoczywa obowiązek zadbania o dziecko, bo potem to sobie można do woli wycierać buzię sloganami, można mieć nawt rację jaknie wiem co, tylko nad trumną to z tej racji kiszka .....
                    Tam są dwie górki ; jedna bezpieczna przeznaczona do zjezdzania druga absolutnie nie. I niezaprzeczalnym faktem jest przede wszystkim to że chłopiec nie powinien się tam znaleźć.

                    I kolejny raz wspomnę: ta górka kończy się na chodniku z lawkami. Mogą yamtedy iść matki z noworodkami w wózkach lub na ławkach siedzieć staruszki. Zatem pozwalnaie na zjezdzanie tam akurat dzieciom jest narazaniem innych na utratę życia lub zdrowia. I żadne ławki tam nie powinny być zabezpieczane aby nikogo tam nie zachęcać do zjezdzania bo tam jest ciąg komunikacyjny i kropka.
                    • alicia033 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 10:29
                      lot_w_kosmos napisała:


                      > I zgoda - władze zawsze mogą przewidzieć i zadbać o bezpieczeństwo ludzi.

                      > Jednak to na rodzicach spoczywa obowiązek zadbania o dziecko,

                      owszem, tylko jakoś nie wyobrażam sobie chodzenia za dzieckiem do 18 roku życia albo i dalej.
                      Infranstruktura publiczna ma być bezpieczna i idiotoodporna właśnie dlatego, że korzystają z niej osoby o różnej wyobraźni i możliwościach przewidywania.
                  • palacinka2020 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 08:09
                    W Polsce? Mnie pomysl zabierania lawek przypomina walke rowarzystow o to, by odsniezac sciezki rowerowe... Duzo sniegu w miesce jest raptem przez tydzien czy dwa w roku. Wladze lokalne zajete sa szpitalami, organizacja szkol, kwarantannami, kontrolami, w tej sytuacji nie oczekuje ze ktos bedzie jeszcze zabezpieczal lawki.

                    Uwazam, ze przede wszystkim trzeba patrzec gdzie sie jezdzi. Tylko tyle i az tyle.
                    Na gorce, ktora konczy sie betonem, latarniami i lawkami- po prostu nie zjezdzac.
          • paniusia.aniusia Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 22:02
            milka_milka napisała:

            > A gdzie w W-wie masz oficjalną górkę? W tym parku dzieci zjeżdżają od lat, znam
            > go doskonale. Wystarczyło pozabezpieczać takie elementy (ławki, słupy). Wiadom
            > o, że zimą pada śnieg, a wtedy dzieci będą zjeżdżać. Zawsze tak było bez żadnyc
            > h profesjonalnych górek. No ale na to miasto zapewne nie ma pieniędzy, za to na
            > masę innych bzdur tak.
            >

            Dziś w okolicznych parkach chodzili pracownicy spółdzielni mieszkaniowej sprawdzając czy stoją ławki,kosze i co ewentualnie usunąć
      • b.bujak Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:05
        nangaparbat3 napisała:

        > W kasku? Lepiej z głową.
        >

        nasze dzieci nie miały za dużo okazji do poznania jazdy na sankach,
        nawet rozsądne dzieci nie mają doświadczenia w sterowaniu, hamowaniu - to trzeba swoje wyjeździć, jak nauka jazdy samochodem...
        do tego niefrasobliwość rodziców - ze zgrozą obserwowałam rodziców, którzy swoją rolę kończyli na odstawieniu dziecka na górkę, widać było, że niektóre dzieci nie znają podstawowych zasad, choćby tak banalnych, jak wchodzenie z boku górki czy szybkie pozbieranie się po wywrotce i zejście z linii zjazdu; jeśli do tego dołączymy ogólne nieogarnięcie sterowania i hamowania to strach było patrzeć...
        • hanusinamama Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 22:58
          Jakie wchodzenie z boku górki...jak sami dorośli lezą głowną cześcią "zjazdową". U nas fajna górka, z 2 podejciami ...ale nie, lezą stromą częścią. Albo stoją pod górką i patrzą w komórkę ( a na górze 4-5 dzieciaków czeka az sie łaskawie pan odejdzie). Hitem była Pani ktora szła z pieskiem, piesek narobił na dole górki...pani poszła dalej. Kilka osób zwróciło jej uwage...i nic. Skonczyło sie na zebraniu "urobku" do plastikowego kubeczka i wyrzecenie tego w krzaki...jak dzieci mają wiedzieć jak się zachować skoro dorośli nie wiedzą.
        • mon_amour40 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 15:17
          >szwajcarskie dzieci jezdna na sankach w kaskach i jakoś głowy im od tego nie spadają.

          Artykuł jest o Polsce i polskich dzieciach. W takim razie może napiszę o Nowej Zelandii?
        • heca7 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 16:10
          Potwierdzam. Ledwo siedzi na sankach a już ma mały kask wink Wszyscy są w kaskach czy na nartach, sankach czy biegówkach. Jestem jedyną osobą w całym ośrodku narciarskim , która kasku nie posiada. Nie udało mi się go kupić przed wyjazdem (mam bardzo mały obwód głowy a wszystko było pozamykane). Jeżdżę tylko na niebieskich trasach. Ale już zamówiłam. Czuję się jak odmieniec wink
    • ichi51e Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:14
      nie dziwie sie ze austriaccy uczeni wzieli sie za temat. dzieci na gorce tutaj zamieniaja sie w dzikie zwierzeta. poniewaz rodzice z zasady nie zajmuja sie tu dziecmi poza moze dostarczeniem do parku (po czym parkuja sie na lawce) na gorkach dzieja sie drakonskie sceny. normalne jest turlanie sie innym dzieciom pod sanki zjezdzanie szczupakiem z gorki (bez sanek) zjezdzanie tylem oraz wlazenue pod gorke tam gdzie wszyscy zjezdzaja.
    • mamtrzykotyidwa Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:22
      Tam nie wolno zjeżdżać, to stroma górka, u jej podnóża jest chodnik z ławkami i latarniami, a za chodnikiem płot.
      Górka do zjeżdżania jest z drugiej strony parku - odpowiednio wysoka, długa i szeroka, i bez ławek i latarni na końcu zjazdu, tylko z dużym płaskim terenem, na którym każdy wyhamuje bez szwanku.
        • mamtrzykotyidwa Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:48
          Ciesz się, że nic w tej doopie nie trzasło. Moja kuzynka pojechała kiedyś do mamy na święta, a mama wypastowała podłogę, no i święta niestety spędziła w szpitalu, i nie tylko święta, ale cały miesiąc, a potem drugi w gorsecie musiała chodzić.
    • canaille Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 20:45
      Większość dzieci w Polsce - w tym moje, nie kryję - zjeżdża na plastikach. Ktoś czyta ostrzeżenia na plastikowych sankach? Otóż - nie są one przeznaczone na zjeżdżanie z górek...
        • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 21:37
          ale myślisz, ze dzieci po szkole ida zjezdzac na dwutysięczniki czy jak? u nas dzieciaki zjezdzaja po prostu po stromej lace za domem i wszystkie w kasach, moje tez. zapewniam, ze glowy im od tego nie odpadaja.
          • canaille Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 21:57
            Nie, myślę że porównywanie dzieci ze Szwajcarii, które po szkole może i mają górkę, ale na ferie może i mają dwutysięczniki z dzieciakami być może z Pragi, które dobrze jak mają sanki, bo nieprzemakalne spodnie i kaski to może mają a może nie to jednak słabe jest.
            • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 01:25
              hmmm, watek jest o dzieciach jezdzacych na sankach. zakładam, ze skoro na nich jezdna, to chyba maja? inspiracja założycielki wątku był chłopiec, który sie na sankach zabił i zastanawia sie, czy na sankach powinno sie jeździć w kaskach. odpowiedziałam na wpis założycielski. nie wiem, co w tym jest "słabe", twoim zdaniem. poza tym, wybacz, ale nawet 40 i więcej lat temu na polskiej wsi dzieci miały sanki, wiec zakładam, ze te obecnie w warszawie tez maja. natomiast kask nie musi być jakiś specjalny do sanek. nie mam zielonego pojęcia, czy takie w ogóle sa. moi synowie zakładają narciarskie lub rowerowe, zależy, który bardziej pod reka. ostatni raz w Polsce byłam latem i widziałam dzieci na rowerach, hulajnogach, deskorolkach, rolkach. do tych wszystkich aktywności kask sie jak najbardziej przydaje, wiec może być w użyciu okrągły rok. nie trzeba lecieć do sklepu po specjalny osprzęt jak spadnie śnieg. w związku z tym słaba, to jest twoja argumentacja.

              a jeszcze mi sie przypomniało, ze jak moje dzieci były male i na wakacje do dziadków zabieraliśmy im rowerki biegowe, to zdarzało mi sie usłyszeć na ulicy durne komentarze na temat kasku. mysle wiec, ze to wcale nie jest kwestia finansowa.
              • canaille Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 02:22
                Kask do sportów letnich to jedno. Zresztą i te się różnią, chronią inne partie głowy. Ale więcej dzieci je ma, na czapkę z daszkiem rowerowy spokojnie wejdzie, nie wiem jak na czapkę zimową, próbuję sobie przypomnieć jak to było gdy moja córka stawiała kroczki na lodowisku. Zrobię przymiarkę, choć górka nieduża, sporo miejsca na wyhamowanie (ale czasem zastawiają je wózki dziecięce, a co!).

                Gorzej z kaskiem do sportów zimowych - nie każde dziecko je uprawia, więc bynajmniej nie ma go, jak Twoje, "pod ręką". Dziś było -16, daj Ci Pani zdrowie przede wszystkim bez dobrej czapki.
                Tak - u nas kaski na sankach to wyjątek od zasady.

                A co do sanek - przegapiłaś wątek, że nagle w Polsce sanek zabrakło?
                • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 09:52
                  Moje dzieci zakładają na sanki też kaski rowerowe - na czapkę, bo zimą bez czapki nie da się godzinami szaleć w śniegu. Nie musi to być specjalny kask do sportów zimowych. Dlatego napisałam, że biorą ten, który jest pod ręką. Inna kwestia, że jak jesteśmy latem w Polsce, to moi synowie najczęściej są jedynymi dziećmi, które jeżdżą na rowerach w kasku. Tak samo, jak nad wodą najczęściej tylko my mamy kamizelki na kajakach czy sup-ach. Dlatego sądzę, że brak kasku na sankach wcale nie wynika z tego, że rodziców na ten kask nie stać czy nie mają specjalnych kasków do sportów zimowych.

                  A co do braku sanek, to chyba dzieci, które zjeżdżają na sankach te sanki mają? Bo właśnie o tym jest ten wątek, o dzieciach zjeżdżających na sankach. Jak się sanek nie ma i na sankach nie jeździ, to i kask na sanki nie jest chyba potrzebny?
                    • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 22:06
                      Ale możesz wytłumaczyć, jaka jest różnica na czym te dzieci zjeżdżają? Chyba ważne, żeby było bezpieczniej, czy na jabłuszku to już można walić głową w drzewa i ławki, bo zabijają się tylko na sankach?
                      • canaille Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 22:29
                        Jeśli max tego co ma dziecko to jabłuszko (kiedy powiedziałam koleżance, że nie jestem pewna czy jeszcze mam sanki powiedziała, że na worku od śmieci też da się jeździć, czyli i taki model chodzi), to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nie będzie miało jednak kasku narciarskiego. Tu nie Szwajcaria. Nie twierdzę, że nie powinno mieć. Ale fakty, jak mówią Francuzi, są uparte.
                        • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 23:51
                          To ty się upierasz przy kasku narciarskim. Ja pisałam, że dzieci w Szwajcarii jeżdżą na sankach w różnych kaskach, jaki kto ma. Ba, wcale niekoniecznie jeżdżą na sankach, bo mnóstwo dzieci jeździ właśnie na jabłuszkach i innego rodzaju „talerzach”. Mimo to na głowach mają kaski. Poza tym, o ile się orientuję, to w Polsce sanek nie ma wcale nie dlatego, że ludzie z biedy nie są w stanie ich kupić, tylko zwyczajnie brakuje w sklepach. I przestań mi wyjeżdżać ze Szwajcarią, bo kask tego typu, jaki ma mój młodszy syn na rower i hulajnogę i który bierze też na sanki kosztuje w Polsce w Decathlonie 40 zł. Nie wmówisz mi, że 90% mieszkańców Warszawy żyje w takiej biedzie, że nie stać ich na kask za 40 zł. Nie trzeba mieszkać w Szwajcarii, żeby kupić dziecku kask, serio.
                          • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 09:40
                            >a pisałam, że dzieci w Szwajcarii jeżdżą na sankach w różnych kaskach, jaki kto ma.
                            Nie wystarczy jeździć w jakimkolwiek kasku. To po pierwsze.Kask za 40 zł ze sklepu sportowego co najwyżej ochroni kość czołową (o ile jest dobrze zrobiony) a ten chłopczyk miał pecha i akurat śmiertelne było uderzenie w głowę w część, której zwykły kask nie chroni. Miał też pecha, że miał stary typ sanek, z których każde dziecko przy hamowaniu się zsuwa...Ja te sanki wyrzuciłam!Pewnie większość ematek kojarzy te sanki?Miał też pecha, że zjeżdżał w miejscu gdzie zjeżdzać się nie powinno. Siedział na sankach i ławkę miał gdzieś na wysokości nosa a z tyłu potylicy.
                            Jeśli Twoje dzieci jeżdżą w kasku za 40 zł to gratuluję. To tak jak kupienie zdrowych "parówek" i karmienie nimi dziecka. Porządny kask rowerowy to wydatek od 150 zł.I tak nie masz gwarancji, że przy upadku pomoże, dlatego jeździć należy korzystając z wyobraźni. Polecam poczytać casus Schumachera.
                            >Nie trzeba mieszkać w Szwajcarii, żeby kupić dziecku kask, serio.

                            Serio uważasz, że kask rowerowy za 40 zł założony na grubą czapkę da Twojemu dziecku bezpieczeństwo?Kask rowerowy chroni głownie kość czołową głównie w sytuacji, gdy przelatujesz przez kierownicę i nie masz na głowie założonej czapki!Od wielu lat się apeluje żeby na rowery kupować dość mocno zabudowane kaski używane na nartach, snowboardzie po to, aby chronić nie tylko kość czołową. No ale ty pewnie wiesz lepiej.
                            • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 10:17
                              Nie masz pojęcia, jaki kask na rower ma moje dziecko, ale oczywiście wiesz lepiej. Otóż wyobraź sobie, że kaski rowerowe są różne, również takie, które chronią także tył i boki głowy, bo są mocno zabudowane. Kask mojego syna wyglądem niewiele różni się od kasku narciarskiego, poza tym, że nie ma ocieplenia i tak grubego wyściełania. Nie trzeba pod niego zakładać puchowej czapki, mój syn zakłada zwykle narciarską kominiarkę i tak, taki kask dobrze zapięty i dopasowany jak najbardziej chroni głowę nie tylko na czole. Bo niby dlaczego kask mocno trzymający się na głowie miałby jej nie chronić?

                              Kask mojego syna kosztował więcej, ale canaille usilnie próbuje mi wmówić, że rodziców w Polsce nie stać na kaski dla dzieci, więc specjalnie sprawdziłam ile kosztuje najtańszy kask tego typu w polskim sklepie. No więc jest to wydatek rzędu strasznych 40 zł i jak najbardziej uważam, że nawet ten kask z Decathlonu chroni głowę bardziej niż zwykła czapka. No ale oczywiście jak zwykle „nie da się”, bo kask narciarski mają nieliczni, a kask za 40 zł jest za tani, więc lepiej niech się zabijają. Co kto woli.
                              • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 11:33
                                >Kask mojego syna kosztował więcej,
                                A czemu nie kupiłaś ze sklepu sportowego za 40 zł?

                                Cały czas piszesz o sobie, twoim dziecku, o Szwajcarii.I doradzasz zakup kasku za 40 zł w sklepie sportowym. Gdzie sens, gdzie logika? To że Twoje dziecko będzie mieć porządny wyściełany kask, odpowiednio zabudowany, z atestem, nie znaczy, że taki kask kupi 90 % rodziców dzieci jeżdżących na sankach. Nie kupi, bo zima w mieście to raptem tydzień.
                                Zwykły kask rowerowy za 40 zł nie zwiększa twojego bezpieczeństwa przy takim wypadku jaki miał ten chłopczyk i takim uderzeniu, w zimie. Wiele z nich nie może być używana w sezonie zimowym, bo jest wykonywana z takich materiałów, które przy silnych mrozach chronią nieodpowiednio. A taki kask doradzasz nawet teraz. To jest kask rowerowy a nie do sportów zimowych. Są inne normy dla kasków na rowery, rolki, deskorolki a inne dla sportów zimowych. Jeśli chcesz doradzać mądrze doradź narciarski albo nie doradzaj nic. W tym wypadku wystarczyło zachować zdrowy rozsądek i nie puszczać dziecka z górki, która kończy się przeszkodą.
                                >że nawet ten kask z Decathlonu chroni głowę bardziej niż zwykła czapka.

                                Jeszcze raz napiszę zwykły kask rowerowy z Decathlonu nie może być nakładany na czapkę. W kaskach narciarskich wyściełanie jest m.in po to, aby kask na kominiarce się nie przesuwał. W innym miejscu są też otwory wentylacyjne. Używa się trochę innego plastiku i w środku i na zewnątrz, inna jest grubość materiałów. Skąd to wiem, mój były mąż był biegłym sądowym i badał najróżniejsze przyczyny wypadków i o swojej pracy potrafił opowiadać godzinami.
                                >No ale oczywiście jak zwykle „nie da się”, bo kask narciarski mają nieliczni, a kask za >40 zł jest za tani, więc lepiej niech się zabijają

                                Widzisz prezentujesz postawę jaką ma większą ludzi - zakładam byle co, aby było i wio. Tak jest też z maseczkami. Nie nie wystarczy założyć cokolwiek, w jakikolwiek sposób. Trzeba kupić kask z głową dostosowany do warunków w jakich się znajdujemy. I cały czas myśleć, bo dziecko w kasku to pozorne bezpieczeństwo.
                                    • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 12:10
                                      Najwięcej wypadków na sankach nie jest wcale przy zjeżdżaniu z górki tylko przy zabawach z rodzicami - słynne kuligi za traktorem lub samochodem, na wsi na porządku dziennym kilka ofiar co roku przynoszą. A i zwykłe ciągnięcie małego dziecka na sankach bez oparcia przez rodzica też kończy się czasami urazem. I też się, o tym mówi dopiero kiedy się tragedia wydarzy.
                                      Nie jestem przeciwnikiem kasków na sankach, jednak jestem wielkim przeciwnikiem hołdowania zasadzie, kupuj byle co, aby było, bo to lepsze niż nic. No nie.Dziecko z kaskiem zachowuje się mniej odpowiedzialnie niż to bez kasku, dlatego tak ważne jest kupienie porządnego kasku! To tak jest jak z kierowcami w super wypasionych brykach, z wszystkimi systemami bezpieczeństwa, szaleją na ośnieżonej nawierzchni, bo myślą, że samochód ich ochroni.
                                • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:02
                                  Przepraszam, masz rozdwojenie jaźni? Kilka postów niżej wyśmiewasz mnie, bo proponuję noszenie kasku na sankach. Może zdecyduj się na jedna wersję? 😂

                                  Napisałam dlaczego poruszyłam temat kasku za 40 zł, nie chce mi się pisać w kółko tego samego. No i zdecyduj się, czy mam bezpieczeństwo mojego dziecka w dupie czy przesadzam zakładając mu kask. Do Polski mam trochę daleko, więc kask kupiłam na miejscu i nie jest to byle co, ale oczywiście ty wiesz lepiej. Niech ci będzie. W końcu masz rodzinę w Gstaad, więc najlepiej wiesz, jak jest w Szwajcarii.

                                  O kim niby mam pisać, jak nie o swoim synu? W tym wątku wiele forumek pisało na przykładzie swoich dzieci. Mnie nie wolno, bo?

                                  Niżej dowodzisz, że na sankach osiąga się maksymalną prędkość 10 km/g. Na rowerze prędkości są większe, a mój syn ma kask do jazdy na deskorolce, który zakłada też na rower i czasem na sanki. Zwykle na sankach ma kask narciarski, ale zdarza się, że śnieg spadnie u nas we wrześniu i kask narciarski nie jest akurat pod ręką.

                                  Reszty nie chce mi się komentować, bo jak pisałam wychodzi na to, że w Polsce „nie da się”. Kask narciarski się nie opłaca, bo śnieg jest tylko przez tydzień, a kask rowerowy jest za tani, więc lepiej niech dziecko się zabije. Dla mnie to koniec dyskusji. Idę na sanki, w kasku tongue_out
                                  • canaille Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 14:28
                                    Da się, da się. Prowizorka to nasza specjalność! Wszystko się opłaca, a potem to już trochę rozumu, trochę sprawności fizycznej i sporo insh'allah. Schumacher pewnie miał kask na wypasie... Śnieg niektóre dzieci pierwszy raz zobaczyły w życiu, ja po pierwszym wyjściu na górkę też mam listę postulatów do poprawki - dla siebie i innych tongue_out. I faktem jest, że nawet jeśli dzieci w Polsce co do zasady jeżdżą już latem w kasku (choć są i takie bez oraz takie, które rodzic wiezie na rowerze miejskim czy hulajnodze - zero kasku, w końcu to tylko parę metrów...), to normy bezpieczeństwa zimą jeszcze mocno kuleją - czy to na górce czy na lodowiskach (wnioski z lat ubiegłych).
                                  • mon_amour40 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 15:34
                                    >Zwykle na sankach ma kask narciarski, ale zdarza się, że śnieg spadnie u nas we >wrześniu i kask narciarski nie jest akurat pod ręką.
                                    Nie przebrnęłam przez cały watek ale w jednym z postów piszesz, że twoje dzieci jak im wygodnie raz sięgają po kask rowerowy a raz narciarski. No to dbasz o bezpieczeństwo czy wygodę?
                                    Dla mnie Twoje wypowiedzi są niespójne i prawie z każdej bije wyższość Szwajcarii nad Polską.
                                    A w Polsce też dzieci jeżdżą na sankach, rowerkach, hulajnogach w kaskach.
                  • berdebul Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 07:15
                    Zależy na którym. Masa ludzi puszcza dzieci bez kasków na łyżwy/rower/hulajnogę/rolki. Podobnie z ochraniaczami, czy nawet głupimi długimi spodniami, żeby nie szorować kolanami po ziemi w razie upadku.
              • mon_amour40 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 15:28
                >moi synowie zakładają narciarskie lub rowerowe, zależy, który bardziej pod reka

                I to uważasz za bezpieczne? A czapki już nie noszą? Który jest bardziej pod ręką? Jak mają kask narciarski to powinni brać narciarski.

                >to zdarzało mi sie usłyszeć na ulicy durne komentarze na temat kasku. mysle wiec, ze to wcale nie jest kwestia finansowa.

                Chyba rodzice mieszkają w jakimś bardzo ograniczonym mieście? Chyba, że to znów pokazanie jak wyżej, że Szwajcaria taka cywilizowana a Polska już nie?smile

          • mikams75 Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 23:55
            u nas obok szkoly jezdza bez kaskow i nawet jak w ramach gimnastyki mieli sie stawic z jabluszkami do zjezdzania to tez nie bylo info o obowiazkowym kasku. Na trasy tak, czy na oblegane gorki ale tak kolo domu to tylko maluchy widuje w kaskach.
            • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 01:13
              u nas jak w ramach wf szli na sanki, to kask był obowiązkowy. bez kasków widuje bardzo mało dzieciaków. przynajmniej 90% zjeżdża na sankach w kaskach. akurat z balkonu mam widok na taka większą gorke, na której popołudniami zbierają sie dzieci z calej okolicy, żeby zjezdzac na sankach i praktycznie wszyscy w kaskach. jak moi synowie byli mniejsi i zjeżdżali na jabłuszkach bezpośrednio pod oknami naszego mieszkania, to czasem zakładali kaski, czasem nie. za sąsiednim blokiem była większa górka, na której starsze dzieciaki wspólnie budowaly skocznie czy tory i tam juz wszyscy przychodzili w kaskach.
                • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 19:09
                  A nie, w drodze ze szkoły, to moim synom zdarzało się przejść pod barierką przy ulicy i zjechać na podwórko na tornistrze, bez kasku oczywiście 😄.

                  Na takich górkach, gdzie jest 2-3 dzieci czy gdzieś na własnym podwórku, to faktycznie niekoniecznie mają kaski. Podejrzewam jednak, że ta górka w parku w Warszawie jest nawet bardziej oblegana niż ta, którą widzę z balkonu i kaski tym dzieciakom by się przydały.
              • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 09:51
                >akurat z balkonu mam widok na taka większą gorke, na której popołudniami zbierają sie dzieci z >calej okolicy, żeby zjezdzac na sankach i praktycznie wszyscy w kaskach.
                Mam rodzine w Szwajcarii w Gstaad i na palcach jednej ręki można policzyć na górce pod domem dzieci w kaskachsmile To tak odnośnie przezorności Szwajcarów, którą nam tu próbujesz wmówić.
                Dziecko zjeżdża z miejskiej górki z prędkością ok. 10 km na godzinę, czy do biegania też używasz kasku? Prędkość praktycznie ta sama (też możesz wpaść na kogoś, na latarnię). Dyskusja powinna być nie o używaniu kasku a o tym, żeby zjeżdżać w miejscach do tego przeznaczonych. Jeśli dziecko pod nadzorem rodzica jeździ na górce, która kończy się ławką, latarnią, słupkami, odśnieżonym chodnikiem to z kaskiem czy bez prowadząc tam dziecko narażasz je na niebezpieczeństwo.
                • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 10:36
                  Ależ ty nie musisz mi wierzyć. Ja widzę z okna co widzę. Powyżej leyla wkleiła zdjęcie, ale pewnie kaski dorysowała sama 😄. W Gstaad akurat nie bywam, ale tu gdzie mieszkam dzieci jeżdżą w kaskach na rowerach, hulajnogach, rolkach, nartach, sankach itd. Nie tylko dzieci, bo nawet dorosłych w kaskach na sankach widziałam. Na własnym podwórku kasków pewnie nie noszą, nie chodzę sprawdzać. Z balkonu widzę górkę, na którą schodzą się dzieci z okolicy i spokojnie 90% ma kask na głowie.

                  Porównanie do biegania jest lekko nietrafione, bo podczas biegania raczej masz małe szanse na to, że jak się przewrócisz, to ktoś cię walnie silnie w głowę, jeśli nie zostałaś właśnie napadnięta. Dziecko nie musi przywalić sankami w mór, ławkę czy latarnię. Wystarczy, że na łysej jak kolano górce jedno się wywróci, a drugie nie zdąży zahamować i niechcący strzeli mu sankami w głowę. Jak myślisz, lepiej żeby wtedy miało kask czy nie ma to znaczenia?
                  • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 11:46
                    >Porównanie do biegania jest lekko nietrafione, bo podczas biegania raczej masz małe >szanse na to, że jak się przewrócisz, to ktoś cię walnie silnie w głowę, jeśli nie zostałaś >właśnie napadnięta.

                    chyba nigdy nie biegałaś po lesie prawda?Nie opowiadałabyś wtedy pierdół. Sama miałam wypadek kiedy podczas biegania w lesie, osunęła się lekko ziemia i poleciałam na bok i uderzyłam głową prosto w drzewo (rozwaliłam na szczęście tylko ucho). Nie dalej jak w październiku w moich okolicach jakiś jełop rozwiesił między drzewami cienką linkę. Chłopak zbiegał z górki i trafił wprost na tą linkę, przewrócił się i potylicą uderzył w głowę. Znaleziono go nieprzytomnego po kilku godzinach. W klubie biegowym przypadków, gdzie ktoś na coś wpadł albo ktoś podczas biegania na kogoś wpadł jest bardzo dużo. Po prostu trzeba uważać.
                    A najwięcej nieszczęśliwych wypadków ludzi i urazów głowy wynika ze schodzenia po schodach... w domu. Tam też kask nosisz?
                    • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 12:39
                      Chciałam ci tylko przypomnieć, że wypowiadasz się w wątku zainspirowanym wypadkiem śmiertelnym na sankach. Idź do matki tego dziecka i powiedz jej, że kask na sankach, to głupota. Droga wolna. Nie chodzę w kasku cały czy, ale tam, gdzie mogę minimalizować dzięki temu ryzyko, owszem, noszę kask, czyli zakładam kask na rower, narty, sanki. Ty rób jak chcesz, mnie to lotto.
                      • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 12:52
                        Temu dziecku kask rowerowy by nie pomógł, kiedy to wreszcie zrozumiesz? Osoby, które widziały wypadek mówią to wprost. Pomogły by mu lepsze sanki, bo z tych się zsunął i był na nie za duży oraz inna górka, z której nie wjechałby na ławkę. Myślisz, że dlaczego miasto już usunęło te ławki? Dlaczego wydało zakaz zjeżdżania z tej akurat strony górki?

                        Ja też zakładam dzieciom kaski odpowiednie do uprawianych sportów a nie jeden jak proponujesz do wszystkiego na zasadzie, aby był. Nie o to w tym chodzi.
                        • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:04
                          Nigdzie nie proponuję jednego kasku „aby był”. Wyjaśniłam skąd wziął się w mojej wypowiedzi kask za 40 zł z Decathlonu. Była to konkretna odpowiedź na konkretny wpis innej forumki. Kiedy to wreszcie zrozumiesz?
                  • mikams75 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:38
                    leyla wkleila zdjecie z typowych tras saneczkowych, nie z gorki w sasiedztwie. Ta gorka, ktora masz za oknem moze byc gorka, gdzie zjawiaja sie osoby specalnie przyjezdzajce na sanki, czyli pakuja ciuchy, sprzet, kaski i jada na sanki. To co innego niz zabawa na osiedlowej gorce.
                    • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:50
                      Mikams w Polsce typowych górek saneczkowych jest mało i to jest ta różnica. W mojej okolicy nie ma żadnej. Za górkę na sanki robi każda górka w parku, zwykle nieprzygotowana. Szwajcaria i Polska to dwa bieguny i nie ma co porównywać.
                      Nawet w okolicy, gdzie mieszka mój brat w Gstaad na lokalnych górkach przy domach dzieci zjeżdżają ubrane tylko ciepło, bez zabezpieczeń.
                      • mikams75 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:59
                        u mnie w Szwajcarii na lokalnych gorkach tez widze wiekszosc bez kaskow /co najwyzej maluszki), ale korzystaja wylacznie dzieciaki z sasiedztwa, od tak w drodze ze szkoly. To co innego niz wyjscie, gdzie sie specjalnie szykuja i jada na sanki, wowczas sa w kaskach, ale to sa miejsca, gdzie ruch jest wiekszy, gorki sa wieksze.
    • rb_111222333 Re: Na sanki w kasku? 17.01.21, 21:30
      Dzisiaj zjeżdżałam z dzieckiem, świetna zabawa. Przyznam, że o kasku nawet nie pomyślałam, żadne że zjeżdżających dzieci takowego nie miało. Trochę mi przeszkadza to, że pod kask trzeba zakładać cienką czapkę.
          • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 01:31
            jakie nagrzane sloncem stoki? myślisz, ze jak na stoku jest śnieg, to w słońcu można pomykać w krótkim rękawku czy jak? w sobotę bylismy na nartach. fakt, slonce świeciło ostro, ale termometr wskazywal -10 stopni. tak sie strasznie stok nagrzał big_grin
            • alicia033 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 10:07
              eliszka25 napisała:

              > myślisz, ze jak na stoku jest śnieg, to w słońcu można pomykać w krótkim rękawku czy jak?

              owszem.
              Niekoniecznie w styczniu ale w marcu nie raz sama tak jeździłam.
              • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 18.01.21, 10:26
                buahahaha, w marcu! Owszem, w marcu jak temperatury są na plusie, to można tak jeździć, ale wtedy w Polsce raczej też nie trzeba ubierać się jak na sybir. Aktualnie mamy połowę stycznia i temperatury na tych "nagrzanych słońcem" stokach są podobne, jak w Polsce, czyli grubo poniżej zera. Zauważyłaś w ogóle, że odpowiadasz na mój wpis, w którym napisałam, że w słońcu było -10? Przyjedź i zjeżdżaj w krótkim rękawku, zapraszam big_grin
                  • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 12:29
                    A czego ty się czepiasz w ogóle, bo się pogubiłam już? W jaki sposób fakt, że w sobotę byłam na nartach wyklucza fakt, że przez okno widzę dzieci na sankach? Mieszkam w Szwajcarii w górskiej miejscowości na wysokości Zakopanego. Co prawda nie jest to znany kurort typu Gstaad, ale na narty mam pół godziny samochodem. Co ci się niby nie zgadza?
                    • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 12:43
                      >A czego ty się czepiasz w ogóle, bo się pogubiłam już?

                      W tym wątku. Dwóch rzeczy w stosunku w stosunku do Ciebie - porównywania dzieci w Szwajcarii gdzie niemal każde dziecko jeździ od najmłodszych lat na nartach i przy okazji jest uczona zasad zachowania bezpieczeństwa na stoku, ma sprzęt, który zapewnia bezpieczeństwo (nie jak twoje dziecko za 40 zł). Porównujesz je do dzieci w Polsce, gdzie wycinek dzieciaków jeździ na nartach, większość na sprzęcie wypożyczonym razem z kaskiem (w Polsce na nartach jeździ tylko 4 mln. osób w tym dzieci).
                      Drugi zarzut to polecanie bez pomyślunku, na zasadzie aby było kasku rowerowego, który ma zupełnie inne normy bezpieczeństwa, jakości niż kask do sportów zimowych.
                      >Co ci się niby nie zgadza?
                      a ja piszę ze się nie zgadza?To ty na moją odpowiedź wyżej do Mikams zarzuciłaś mi, że nie ma mowy o zjeżdżaniu dzieci na sankach w wysokich partiach gór i nie o tym w ogóle mowa. Sama wyżej piszesz o nartach smile
                      Czytaj ze zrozumieniem.
                      • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:28
                        Zacytuj, w którym miejscu ja porównuję dzieci. I możesz wyjaśnić, w jaki sposób nieumiejętność jazdy na nartach wyklucza noszenie kasku na sankach? Bardzo jestem ciekawa.

                        Resta wniosków nie wiem, skąd ci się wzięła. Wyjaśniałam kwestię kasku za 40 zł już kilka razy, ale jak widać to twój jedyny argument, więc go tak łatwo nie puścisz. Mój syn nie ma kasku za 40 zł, więc od mojego dziecka się łaskawie odstosunkuj.

                        Mikams pisała o tym, że w kasku narciarskim jest jej ciepło bez żadnej kominiarki i odnosiło się to do tego, że pod kask narciarski dzieci na sankach nie muszą zakładać czapki. Ty ją zapytałaś czy jeździła w wyższych partiach gór. Stąd wzięło się moje pytanie, bo nie sądzę, że dzieci w Polsce zjeżdżają na sankach np. z 3-tysięczników. Może zastosuj swoją własna radę i czytaj ze zrozumieniem albo naucz się ogarniać drzewko, bo o sobotnich nartach napisałam w kontekście temperatur jako odpowiedź do innej forumki, która pisała o nagrzanych alpejskich stokach w marcu. Dlatego napisałam, że aktualnie te stoki w południe nagrzewają się aż do - 10 stopni.

                        Łączysz moje wypowiedzi z zupełnie różnych wątków pobocznych dyskusji i czepiasz się słówek. Dlatego trudno za tobą nadążyć, bo albo robisz to specjalnie, albo właśnie masz poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem i ogarnianiem drzewka. Ewentualnie zwyczajnie lubisz się czepiać, ale mnie się już znudziła ta zabawa, więc dalej baw się sama.
                        • czyscicka Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:57
                          Eliszko, na cytowanie nie starczyłoby mi czasu. Porównujesz, w tym wątku wszystko i odnosisz do Szwajcarii. I wiele osób już Ci pisało, że Polska to nie Szwajcaria. Tu dzieci są ciągnięte na workach za samochodem. Widzisz różnicę wreszcie? Ja wiem że miejsce zamieszkania całkowicie zmienia perspektywę ale jeszcze raz i to ostatni napiszę Polska to nie Szwajcaria!
                          >Stąd wzięło się moje pytanie, bo nie sądzę, że dzieci w Polsce zjeżdżają na sankach >np. z 3-tysięczników.
                          A w Szwajcarii zjeżdżają, bo według mojej wiedzy jest zakaz zjeżdżania na sankach z jakiejkolwiek trasy narciarskiej? Poza tym zapytałam Mikams. To ty nie potrafisz ogarnąć drzewkasmile
                          • nenia1 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 14:55
                            czyscicka napisała:

                            > Eliszko, na cytowanie nie starczyłoby mi czasu. Porównujesz, w tym wątku wszyst
                            > ko i odnosisz do Szwajcarii. I wiele osób już Ci pisało, że Polska to nie Szwaj
                            > caria. Tu dzieci są ciągnięte na workach za samochodem.

                            Ale już nie popadajmy w przesadę, ciągnięcie kuligów przez samochody jest przecież
                            prawnie zabronione, jak żyję zresztą nie widziałam, żeby ktoś samochodem kulig ciągnął
                            więc owszem takie przypadki się zdarzają, ale to żadna norma w Polsce.
                            Różnica między Polską a Szwajcarią polega na tym, że w Szwajcarii jest zdecydowanie więcej terenów górzystych
                            i są one bardziej strome, w końcu Szwajcaria to jeden z najbardziej górzystych terenów na świecie., jeżdżąc po Szwajcarii to po prostu widać. Tereny górskie Austrii i Szwajcarii to też najbardziej śnieżne rejony Europy, w Polsce taki śnieg jak teraz mamy pierwszy raz od paru lat. Dlatego w Polsce kaski w zimie nie są żadną oczywistością, bo możliwość takiej aktywności na śniegu, jaką mamy obecnie jest po prostu rzadka. Pojawił się śnieg, ludzie się wynudzili w domach przez covid, teraz wszyscy chcą nadrobić, dochodzi do tego brak doświadczenia i wyobraźni i mamy co mamy.

                            • mon_amour40 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 15:39
                              >Tereny górskie Austrii i Szwajcarii to też najbardziej śnieżne rejony Europy, w Polsce >taki śnieg jak teraz mamy pierwszy raz od paru lat. Dlatego w Polsce kaski w zimie >nie są żadną oczywistością, bo możliwość takiej aktywności na śniegu, jaką mamy >obecnie jest po prostu rzadka. Pojawił się śnieg, ludzie się wynudzili w domach przez >covid, teraz wszyscy chcą nadrobić, dochodzi do tego brak doświadczenia i >wyobraźni i mamy co mamy.

                              Pięknie to podsumowałaś!

                              >Ale już nie popadajmy w przesadę, ciągnięcie kuligów przez samochody jest przecież
                              >prawnie zabronione

                              Jedna ze znanych polskich modelek chwaliła się "kuligiem" na stories - dziadek ciągnął jej dzieci na sankach za samochodem. Skoro robią to osoby publiczne to boje się myśleć co robi zwykły Kowalski.
                            • mikams75 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 15:45
                              ale zauwaz, ze mocno zaludniona polnoc Szwajcarii ma jakies minimalne pagorki a snieg w takiej np. Bazylei czy Szafuzie teraz spadl po raz pierwszy od wielu lat. Wiele dzieciakow na polnocy kraju snieg na wlasnym podworku zobaczylo pierwszy raz w zyciu w tym roku. Owszem, dzieci znaja snieg i sanki z weekendow w gorach ale to juz wyprawa i wowczas zawsze z kaskiem. Kto nie jezdzil, ten rusza na okoliczna gorke w tym co ma podobnie jak w pl.
                            • heca7 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 16:20
                              W piątek bodajże widziałam na mojej uliczce. Pisałam już, że samochód ciągnął dwie pary. Wypadł zza rogu, zarzuciło go i pojechał dalej. Aż mi szczęka opadła.
                              • nenia1 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 16:37
                                heca7 napisała:

                                > W piątek bodajże widziałam na mojej uliczce. Pisałam już, że samochód ciągnął d
                                > wie pary. Wypadł zza rogu, zarzuciło go i pojechał dalej. Aż mi szczęka opadła.
                                >
                                ja naprawdę wierzę, że to się zdarza, niemniej to nie jest reguła czy powszechne zjawisko.
                                • berdebul Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 21:53
                                  Jasne, dlatego co roku jest kilka wypadków w czasie takich kuligów. Na każdej wsi ktoś tak lata zimą. W tym roku tydzień śnieżnej zimy i dziewczyna rozwalona o drzewo, chłopiec na sankach o ławkę, plus wiele mniej drastycznych wypadków. Części można było uniknąć, przed częścią ochroniłby kask. Mój ma wyszczególnione temperatury w jakich można go używać, nie był mega drogi.
                  • mikams75 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 13:49
                    nie, wcale nie standard. Nawet przy -20 i mniej. Mysle, ze mamy przecietne odczuwanie zimna. Kask narciarski sam z siebie "grzeje" - gabka, mile futerko, no nie wiem jak w tym mozna zmarznac, to jest grube; dobrze dopasowany jest cieply, wiatr pod nim nie hula. Niektorzy lubia kominiarki, bo moze to i bardziej higieniczne, latwo uprac, niektorym pomaga utrzymac wlosy w ryzach. Mam nawet taka kominiarke w szafie, po probach nikt tego zalozyc nie chce i lezy. I kominiarka absolutnie nie poprawia bezpieczenstwa (no chyba, ze przed wszami w wypozyczonym wink) A nawet natrafilam na dyskusje, ze na kominiarce kask moze sie slizgac, co zmniejsza bezpieczenstwo, szczegolnie u dzieci, ktore nie zawsze czuja czy sie dobrze trzyma a rodzic nie dokreca "sruby" na maksa.
                    • volta2 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 15:48
                      zawsze moi mają pod kaskiem kominiarki, czasem mąż zdejmie, ale to wtedy gdy startujemy w końcówce marca, wtedy można się lekko zluzować od temperatur

                      piszę nie o alpach, tylko o kaukazie, który raczej od alp jest wyższy, więc mimo cieplejszego klimatu jest tam jednak zimniej niż we włoszech, o szwajcarii nic nie napiszę, bo jak byłam to tak iździło, że o nartach zapomniałam i więcej się nie wybieram(może niepotrzebnie mam ten uraz)
          • eliszka25 Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 10:43
            Przed czym niby kask bez kominiarki nie chroni? Mój kask ma w środku futerko i specjalne grube nauszniki. Podczas dużych mrozów zakładam dodatkowo szalik komin, który naciągam na nos, żeby ochronić dolną cześć twarzy, która nie jest zakryta kaskiem i goglami.
          • ichi51e Re: Na sanki w kasku? 19.01.21, 11:24
            jakie to sa tes specjalne kominiarki bo w specjalistycznym sklepie nie slyszeli? czapka ma byc z materialu milego w dotyku i z oczywistych powodow nie moze miec pompona blog.sklepiguana.pl/narty-zalozyc-kask/