Takie refleksje i obserwacje z mojego życia:
Filmy/książki
Rzadko kiedy coś mnie interesuje, filmy i książki są dla mnie w większości napisane i ułożone wg tego samego schematu. Jestem straszna realistka, mistycyzm, religijność mnie nie pociągają. Nie znajduję już nic interesującego ani na netflixach ani na innych. Moja własna osobowość czy też mój własny charakter odbiera mi tutaj radość z oglądania, czytania. Ze sztuki to chyba jedyna Marina Abramowicz do mnie trafia.
Ludzie
Są nudni, przewidywalni. Nie interesuje ich sedno, prawda, tylko podtrzymywanie własnej iluzji o sobie i innych. Mam wrażenie, że nie jest mi trudno przejrzeć drugiego człowieka. Ludzie mnie nudzą. Wy, jako kolektyw jesteście bardzo ciekawe.
Nie nudzi mnie mój mąż. Ma zespół Aspergera, jest błyskotliwy w swoich wypowiedziach i ma ciekawą osobowość.
Ja
Jestem po 40. Obserwując siebie widzę arogancką osobę z beznadziejnym podejściem do rzeczywistości. Kiedys potrafiłam się cieszyć i interesować drobnymi rzeczami. Dostrzegałam też mistycyzm i magię natury. Teraz nie mam w życiu treści. Jest praca, są dzieci, jest mąż ale nie ma mnie jakoś.
Czy ktoś rozumie te moje wypociny i stan ducha?
Właśnie sobie uświadomiłam, że opisałam swoją depresję - bo mam takową.
Samo zrozumienie z Waszej strony przyniosło by mi ulgę. Ale też zrozumiem, jak nie zrozumiecie