Dodaj do ulubionych

Pitbull w urzędzie

30.06.22, 06:13
...urzędzie pocztowym, konkretnie.
Pan przyszedł z takim pieseczkiem bez smyczy, bez kagańca, bez obroży... pies nawet nie siedział przy nodze właściciela, tylko sobie swobodnie chodził, obwąchując petentów lub kładł się w przejściu.

Oczywiście zwróciłam panu uwagę, a ten zamiast zabrać pupilka, to pyta, czy boje się psów. To, ja mu na to, że nie przepadam za tymi ras bojowych. I tu pan mi strzela wykład, że użyłam niewłaściwego określenia "rasy bojowe". Zamiast wdawać się w dyskusję, przerwałam i powiedziałam, że psa na poczcie w ogóle być nie powinno. Poparła mnie urzędniczka. Potem wyszłam.

Ale teraz się zastanawiam. Co tak naprawdę więcej mogłam zrobić, to po pierwsze. Bo to zapewne nie jedyne miejsce, gdzie pan puszcza pieska tak swobodnie i pozwala mu obwąchiwać obce osoby. I to chyba nie jest dobrze.

Po drugie, z czystej ciekawości: Co jest nie tak z określeniem "rasa bojowa" w odniesieniu do pitbulla?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 06:36
      zamiast się kłócić czy pies jest rasy bojowej trzeba było powiedzieć "trzymaj pan swojego psa z dała ode mnie". swoją droga dlaczego nie powiedziałaś ze się boisz/brzydzisz? na to koles by argumentu za bardzo nie miał.
    • anilorak174 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 06:36
      Kiedys pies na poczcie, w knajpie czy sklepie był nie do pomyślenia. Teraz kazdemu wszystko wolno. U nas jeden gość wprowadzał amstaffa bez smyczy na teren przedszkola. Ileż awantur było, w końcu zaczął odbierac dzieci bez psa, albo uwiazuje go do drzewa.
      Ja jestem z frakcji, że psy, obojętnie jakiej wielkości, nie powinny miec wstępu do takich miejsc (W knajpie ewentualnie w ogródku).
    • kocynder Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 06:38
      1. Nic więcej nie mogłaś zrobić. Gdybyś wezwała policję/straż miejską, zapewne nim by się funkcjonariusze pojawili pan by się "stlenił".
      2. Pies Bojowy (pełna nazwa Bojowy Pies z Kordony) to jest nazwa jednej, konkretnej rasy, wymarłej zresztą. Poprawniejszym i popularniejszym określeniem jest "rasy psów obronnych". Acz określenie psy bojowe jest na tyle oczywiste i zrozumiałe, że pan chcąc "błysnąć wyszedł na kretyna.
      3. Zabezpieczenie psa, kompletnie niezależnie czy to pitbull, golden czy york należy bezwzględnie do właściciela. Tak, obcy ludzie mają prawo nie życzyć sobie kontaktów z nie swoim pupilem i już, nie muszą się z tego tłumaczyć W ŻADEN SPOSÓB. Ani mówiąc, że nie lubią tej konkretnej rasy, ani że mają stany lękowe, bo gdy mieli pięć lat to ich wściekły pies o mało nie zagryzł, ani że mają odświętną odzież i nie chcą jej zakłaczyć. Pana zakochanym obowiązkiem było w obecności innych ludzi zawołać psa do siebie, wziąć na smycz, ewentualnie tą smyczą przywiązać gdzieś z boku, tak, by pies mógł się wygodnie położyć nie utrudniając innym klientom przejścia.
      Natomiast co do samego obwąchiwania... Miałam kiedyś "starcie" z pańcią. Byłam na spacerze z moim psem (doberman). Gdy zobaczyłam panią z daleka - zawołałam psa, wzięłam na smycz i ruszyłam dalej z komendą "Noga!", która dla psa oznaczała, że ma iść równiutko ze mną, z łopatkami na wysokości moich nóg. Gdy mijałam panią pies nie zmieniając kroku odwrócił w jej stronę głowę. Ot, spojrzał, niuchnął. Baba się wydarła, że pies ją "atakuje" i ona sobie nie życzy! Także, ten, bywa różnie.
      Jednak w sytuacji opisanej przez ciebie jedynie właściciel psa dał ciała i zachował się bezdyskusyjnie źle.
      • noc_na_pustyni Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 06:47
        Dziękuję. Aczkolwiek obronne to też chyba owczarki niemieckie, sznaucer olbrzym, dog niemiecki... Takie mnie osobiście mogą obwąchać, jeśli sobie bardzo tego życzą 😊 Jednak faktem jest, że ludzie raczej do takich sytuacji nie dopuszczają. Zresztą sama mam psy, kundelki, i o ile może w jakichś okolicznościach bym weszła na pocztę z psem (jakichś bardzo szczególnych okolicznościach), to trzymałbym go przy sobie i nie dopuściła, by kogokolwiek wąchał czy w inny sposób przeszkadzał.
        • anilorak174 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 06:56
          Wielu właścicieli nie panuje nad swoimi psami, albo nie chce panować. Wypędzałam kiedyś psa z placu zabaw (biegał za dziecmi, skakał na nie) , myślałam, ze jakis bezpański, ale okazało się, ze pani właścicielka wpatrzona w telefon stoi sobie nieopodal na chodniku. W koncu z fochem i oburzeniem zabrała psa ("no co sie takiego stalo, chciał się pobawić")
        • aamarzena Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:12
          Pitbull nie jest psem ani obronnym, ani bojowym. Za to dog niemiecki wyhodowany był jako pies bojowy i do polowan wink
          Co do całej sytuacji to pan wlasciciel powinien psa zabrać, wziąć na smycz, a nie puszczać luzem między ludźmi, którzy sobie tego nie życzą. Bez znaczenia czy pies to był pitbull, bernardyn czy shihtzu
            • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 16:27
              Jeśli powiesz 'rasa, wyhodowana do walk' to nie miniesz się z prawdą. Pit bulle były hodowane do walk z bykami. !. Pit bulle i rotwailery to psy-rzeźnicy. I, oczywiście, prawidłowo hodowane, nie stanowią zagrożenia. Ale sądząc z zachowania właściciela psa, którego spotkałaś, ten człowiek nie mógł go prawidłowo wychować, bo ma nierówno pod sufitem.

              Na twoim miejscu zrobiłabym zdjęcie pańcia z pieskiem bez kagańca i smyczy na poczcie i zagroziłabym, że jeśli nie wyprowadzi psa, wyślę je znajomemu dzielnicowemu (nie mam znajomego dzielnicowego, ale chodzi o to, żeby ten człowiek nie myślał - o ile w ogóle myśli - że jest bezkarny).
                • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 17:45
                  Wiem, że się przejmie.

                  Ludzie w takich sytuacjach myślą, że są bezkarni - a już sama świadomość, że ktoś komuś takiemu zrobił zdjęcie jest nieprzyjemna, dyskomfortowa. O ile nie ma się do czynienia z kimś agresywnym - a tu widać, że takiej sytuacji nie bylo - facet po czymś takim raczej by się zmył. Ewentualnie można poprosić panią z poczty (a one, według mojej obserwacji, potrafią zaprowadzić porządek) o interwencję w sprawie pieska.
              • ewenny58 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 17:14
                bene_gesserit napisała:

                > Jeśli powiesz 'rasa, wyhodowana do walk' to nie miniesz się z prawdą. Pit bulle
                > były hodowane do walk z bykami. !. Pit bulle i rotwailery to psy-rzeźnicy. I,
                > oczywiście, prawidłowo hodowane, nie stanowią zagrożenia.
                Nigdy nie wiesz, jakie zachowanie wywoła atak agresji. Kiedyś przyszłam do swojej znajomej, właścicielki rotwailerki, piesek ponoć szkolony, miły i takie tam. Był ze mną mój syn, wtedy 6-latek. Weszliśmy do mieszkania, w przedpokoju załatwiłam co miałam do załatwienia i mieliśmy już wychodzić. Znajoma zapytała syna, jak tam w przedszkolu. On powiedział, że na ogrodzie robili bańki mydlane, takie wielkie i rękami zakreślił wielkie koło. Pies rzucił się na niego, bo syn zrobił gwałtowny ruch i zinterpretował jako zagrożenie dla swojej pani. Do dziś syn ma bliznę po wbitym kle. Dobrze, że go nie zagryzł. Oczywiście wina dziecka, bo go ponoć sprowokowało. Nasze relacje mocno się ochłodziły.
                • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 17:42
                  Oczywiście, że nigdy nie wiem. Znajoma (psiara od urodzenia) pochyliła się na jamniczkiem znajomej, żeby go pogłaskać - wcześniej dała mu rękę do powąchania. Wyjątkowo spokojny jamnik podobno. Bliznę na twarzy od ugryzienia ma do dziś.

                  Właściciele często przeceniają swoje kompetencje znawców własnych psów. Na dodatek psy od tych 'on się chce tylko pobawić, nie gryzie, co pani taka nerwowa' to zazwyczaj są te psy, które mogą być wołane piętnaście tysięcy razy, a i tak robią, co chcą.
                  • chebellacosa92 Re: Pitbull w urzędzie 01.07.22, 09:00
                    bene_gesserit napisała:


                    > Właściciele często przeceniają swoje kompetencje znawców własnych psów. Na doda
                    > tek psy od tych 'on się chce tylko pobawić, nie gryzie, co pani taka nerwowa' t
                    > o zazwyczaj są te psy, które mogą być wołane piętnaście tysięcy razy, a i tak r
                    > obią, co chcą.
                    >
                    I dlatego ja na pytania ludzi, czy pies nie ugryzie, jak go pogłaszczą odpowiadam "nie wiem, to zwierzę, może zareagować różnie "
              • aamarzena Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 21:21
                O wypraszam sobie, rottweiler podobnie jak duży szwajcarski pies pasterski, to pies rzeźnicki, a nie pies-rzeźnik. Pies rzeźnicki, bo przez stulecia służył jako stróż stad bydła i pomagał w ich pędzeniu np na targi. Do tego pilnował rzezniczego dobytku, ciągnął wozki z towarem i towarzyszyl człowiekowi w codziennym życiu.
                Pitbull to też nie pies- rzeznik tylko pies do walk z bykami.
                • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 21:28
                  ...napisałam o walkach z bykami gdzieś powyżej, mądralińska. Jeśli ten pies zaciśnie szczękę, bardzo trudno skłonić go, żeby ją otworzył. Może sobie wygoglaj 'wounds after pit bull attack' o ile masz bardzo mocne nerwy. Rzeźnik. Wypraszaj sobie dalej, te psy, jakimkolwiek je przymiotnikiem określimy, nie powinny być wśród ludzi bez kagańca i/lub smyczy. Zwłaszcza pod 'opieką' nieodpowiedzialnego, zwyczajnie głupiego właściciela. Kropka.
                  • kocynder Re: Pitbull w urzędzie 01.07.22, 06:34
                    Absolutnie każdy pies, niezależnie od rasy, wśród ludzi powinien być na smyczy. Bo to tylko zwierzę i nigdy nie ma 100% gwarancji jak się zachowa i co je może podrażnić. Co do "rzeźników" - widziałam kiedyś w szpitalu dwulatka po ataku ZAPRZYJAŹNIONEGO husky. Rodzice dziecka przyjaźnili się z właścicielami psa, pies znał dziecko, nieraz się z nim bawił... Uwierz mi, niejeden rottweiler nie dałby rady tak zmasakrować malucha! Bo to kwestia proporcji - dla dwuletniego szkraba husky, pinczer średni czy któryś z wyżłów jest olbrzymem. Dla jasności - ja jestem z tych właścicieli, co zapewniają "On nic nie zrobi!". Ale zapewniam dlatego, że wszystkie moje psy były szkolone, karne, a mimo to między ludźmi chodziły na krótkiej smyczy. I to zapewnienie było dla mijających tylko dodatkową "gwarancją, że pies się nagle nie szarpnie, nie wyrwie itp.
                  • aamarzena Re: Pitbull w urzędzie 01.07.22, 12:30
                    Rottweiler nie był hodowany do walk z bykami, a szczeki rozwiera na komendę.
                    Nie masz pojęcia o czym piszesz i wrzucasz do jednego worka pita i Rotta, psy o zupełnie innym temperamencie i przeznaczeniu, jednocześnie upowszechniajac stereotypy i uprzedzenia.
                    Każdy pies większy od szczotki ma możliwość zrobienia realnej krzywdy człowiekowi, a prawda jest taka, że wszystkie psy, niezależnie od rasy, mogą ugryzc.
                    • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 01.07.22, 13:00
                      Pisałam o pit bullu. Co do komend - za dużo widziałam psów, które olewają komendy. Nie prowadzę statystyk, ale jakieś 90% psów, które miały ochotę na kontakt ze mną olewały te komendy. Nie miałam okazji sprawdzić, jak to jest z tym otwieraniem szczęk, ale to może i lepiej, bo skoro pies nie słucha polecenia typu 'noga', 'zostaw panią, przecież pani się hehehehe boi', 'choćtu', to całkiem możliwe, że komenda typu 'wypluj nogę' albo 'rozewrzyj szczęki, kochanie' też pozostałaby bez echa.

                      (Bardzo lubię psy, nie lubię bezmyślnych właścicieli).

                      Nawet chomik może zrobić realną krzywdę człowiekowi. Generalnie jednak, gdybym miała wybierać, wolałabym odeprzeć atak yorka niż pit bulla.
        • terazkasia Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:45
          noc_na_pustyni napisała:

          > Dziękuję. Aczkolwiek obronne to też chyba owczarki niemieckie

          Owczarek niemiecki to chyba pies pasterski po prostu (jak każdy owczarek). To, że może być tresowany do różnych celów, nie zmienia faktu, że - w sensie rasy - jest owczarkiem
    • berdebul Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 06:51
      Określenie jest nieprawidłowe. Plus „lista psów agresywnych” jest krótka, jezeli nie znasz się na psach to wystarczy że pomyliłaś pita z astem i pan zaliczył facepalm.
      Pies powinien być przy właścicielu, a nie łazić, ale to niezależnie od rasy.
      Znasz lokalne przepisy? Może pies może chodzić bez smyczy o kagańca, wtedy ciężko mieć pretensje.
      • alessa28 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 07:53
        triss_merigold6 napisała:

        > Straż miejska.
        > Dzwonić bez wdawania się w dyskusję, zwracania uwagi, proszenia.
        > Panu z psem - zdjecie dla SM.

        Tak,tak,zdjęcie.
        Jak pan czy pani agresywni to podejdą i wytrąca z ręki aparat ,jeszcze zwyzywaja ze ochrona danych osobowych jest i wizerunku.widzialam taką akcję .
        Ludzie nie chcą być uwiecznieni na foto więc mogą się bronić w niekoniecznie miły sposob
          • alessa28 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 08:13
            anilorak174 napisała:

            > To niech przestrzegają przepisów. Jak zniszczą telefon to dodatkowe zarzuty doj
            > dą.

            Poczytaj sobie niedawno zamieszczony wątek o pani,która zwróciła uwagę starszej kobiecie ,w autobusie, i dostała w twarz aż jej okulary spadły.
            Wszystkie te prawne pierdy pt zarzuty są fajne tylko w realnym życiu najpierw dostaniesz kosę w plecy a potem możesz się sądzić.
            Widząc obecny poziom agresji na ulicach wolę nie ryzykować ale jeśli ktoś ma inaczej to już jego problem,nie mój.

            • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 16:34
              Dobrych parę razy udawałam, że robię komuś zdjęcie - obcej osobie, łamiącej przepisy - i nigdy nie dostałam kosy w plecy, ba - nikt mnie nawet nie opluł. Mam 158cm wzrostu. Jakby co, potrafię bardzo, bardzo głośno krzyczeć i wiem, jak prosić o pomoc, ale jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło.

              Poza tym uważam, że jak się dzieje coś złego, to trzeba reagować, a nie odwracać się na pięcie i gwiżdżąc odejść. "Obecny poziom agresji na ulicach" wziął się właśnie z tego, że ludzie wolą odejść.
              • chebellacosa92 Re: Pitbull w urzędzie 01.07.22, 09:08
                bene_gesserit napisała:

                > Dobrych parę razy udawałam, że robię komuś zdjęcie - obcej osobie, łamiącej prz
                > episy - i nigdy nie dostałam kosy w plecy, ba - nikt mnie nawet nie opluł. Zdjęcia robiłam kilka razy osobom wywalającym śmieci do lasu. Agresywny był tylko rolnik, który w podczepionej do traktora przyczepce wywoził góry śmieci w worach. Potraktowałam go gazem i wezwałam policję, facet w dodatku był pijany. Grubo beknął
          • alessa28 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 08:16
            triss_merigold6 napisała:

            > Ochrona wizerunku dotyczy upowszechniania, a nie zrobienia zdjęcia dokumentując
            > ego wykroczenie.
            > Zniszczenie telefonu? Dodatkowe zarzuty.

            Następna.
            A po co robisz zdjęcie obcej osobie,do swojej prywatnej kolekcji?
            Po drugie ,jak już wspomniałam wyżej,pseudo prawniczy socjolekt typu "zarzuty" nie sprawdza się w sytuacji zagrożenia
            Jeśli wk#rwisz kogoś nieobliczalnego (a obecna sytuacja gospodarcza sprawia ze takich osób coraz więcej),będzie on miał twoje potencjalne zarzuty w dudzie ,najpierw ci solidnie przyłoży.
            Także ten.
              • alessa28 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:20
                droch napisał:

                > A po co robisz zdjęcie obcej osobie,do swojej prywatnej kolekcji?
                >
                > W celu udostępnienia organom ścigania. Miło mi, że mogę pomoc.
                Czy to łuna na niebie czy to blask twojej inteligencji?
                Miło mi ze mogłam pomóc abyś wraz ze swoim jakże odkrywczym komentarzem mógł poczuć się przydatny,gdziekolwiek,choćby na forum dla matek 😂😂
                Na przyszłość proponuje rozważenie opcji czytania ze zrozumieniem.

                • droch Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:52
                  Czy to łuna na niebie czy to blask twojej inteligencji?

                  No rejczel, przecież ni twojej?

                  Na przyszłość proponuje rozważenie opcji czytania ze zrozumieniem.

                  To czemu sama nie stosujesz się do tej złotej zasady?
      • arwena_11 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:15
        A myślisz, że jak wyślesz zdjęcie to coś zrobią? Ostatnio już nawet nie przyjmują zgłoszeń ( ze zdjęciem ) samochodów nieprawidłowo zaparkowanych - trzeba ich wezwać, a zanim przyjadą - to samochód odjedzie. Tak jeszcze z 1,5 roku temu bez problemu przyjmowali i wystawiali mandaty na podstawie zdjęcia.
    • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 07:09
      Ugryzl mnie kiedys pies. Odtąd noszę środki obronne i głośno o tym informuję. Nie o ugryzieniu, tylko że mam takie stany lękowe, że pierwsza zaatakuję psa, jak do mnie podejdzie. O dziwo ludzie wtedy dzybciutko potrafią pupila trzymać przy sobie. Ale po mnie może widać, że nie żartuję. Nienawidzè psów.
        • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:14
          Nie gryzą już żadne. Jak widzę psa, to jestem przygotowana I on to widocznie czuje. Czasem pytam właściciela, czy mogę poczęstować kiełbaskà z żyletkami. Jakoś też każdy bierze wtedy psa szybko do siebie. Oczywiście czegoś takiego nie mam i nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby mieć. Ale niech właściciel tego, ktory „nie gryzie” trochę się poboi, że stoi obok niego ta, która może rozrzuca trutkę po trawnikach.
            • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:47
              Niech leczą się ci, ktorzy wszędzie lezą z psami, ktorzy nie trzymają ich na smyczy i nie zakładają kaganca.
              Bo potem się dziwią, że ludzie zaczynają z psami walczyć. Jest akcja, jest reakcja.
                • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:01
                  Nie przekracza, jeśli przebywasz czasem wśród ludzi, którym rozsądku całkowicie brak. Możliwe, że akurat w twojej okolicy osób bezrozsądkowych brakuje. Ja niestety jeżdzę do babci, która mieszka w miasteczku opanowanym przez młodych gniewnych z psami mordercami. Zdarzały się przypadki ciężkiego pogryzienia. Jeśli siedzę z babcią na ławce w parku i przylatuje do nas pies, który ma mord w oczach, to nie patyczkuję się z „proszę pana, zadzwonię po policję”, tylko walę z grubej rury.
                  Ja jestem wariatką i powinnam się leczyć? Powiedz to tej dziewczynie pogryzionej przez stado psów.
                    • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:20
                      No więc o co ci chodzi z tą traumą? Jak myślisz, z jaką traumą wyjdzie ze szpitala ta pogryziona osiemnastolatka? Czy ona ma prawo do tego, żeby w przyszłości nie chcieć jakiegokolwiek psa do niej podchodzącego? Nawet w tym wątku widać, że niekoniecznie. I co może wtedy zrobić? Leczyć traumę? Leczenie traumy nie spowoduje, że inni będą trzymać swoje psy od niej z daleka. Teksty o gazie albo żyletce magicznie działają. Ja już mam blizny po psie, więcej nie chce.
                      • angazetka Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:51
                        Nie piszemy o pogryzionej osiemnastolatce, tylko o osobie, która mówi ludziom, że ma dla ich psów kiełbasę z zyletkami (co jest obrzydliwe, prymitywne i skandaliczne).
                        Miałam psią traumę z dzieciństwa, wystarczyło kilka godzin terapii, bym ją ogarnęła na tyle, by nie zachowywać się w sposób nieinwazyjny. O to mi chodziło z tą traumą.
                        • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:57
                          Aha.
                          1. Jak zaleczenie mojej traumy ma spowodować, że np. dresy z amstafami będą się trzymać ode mnie z daleka?
                          2. Dlaczego moje teksty (nie czyny) są prymitywne i obrzydliwe, jeśli zagrożone jest moje zdrowie, a może i życie? Ja nikogo nie atakuję, nie biegnę pierwsza z krzykiem. To jest obrona konieczna na psa puszczonego luzem w mojej najbliższej przestrzeni.
                          • ulla_cebulla Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 17:23
                            Uważam, że angazetka ma rację. Ten pies z dzieciństwa nadal cię gryzie. Te wszystkie negatywne emocje, które przezywasz robią krzywdę przede wszystkim tobie i terapia przede wszystkim tobie może pomóc się z tym uporać. Czy tego chcesz czy nie, psy mają prawo przebywac w przestrzeni publicznej. Tego nie zmienisz i lęk będzie Ci towarzyszył przez resztę życia. Szczerze współczuję pogryzienia i tego, co przeżywasz. Natomiast grożenie otruciem czy śmiercią w torturach po zjedzeniu żyletek jest grubym przegięciem i twój lęk tego absolutnie nie usprawiedliwia. Psy są dla wielu ludzi pełnoprawnymi domownikami. Gdyby ktoś groził zabiciem mojego psa, potraktowałabym to bardzo poważnie i wyciągnęła wszelkie możliwe konsekwencje.
                            • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 17:48
                              Żebym mogła grozić twojemu psu, to pies musiałby grozić mnie. Ja bardzo proszę o te konsekwencje za każdym razem, będę wdzięczna jak sami zaczniecie wzywać policję. Bo na razie to z początku wątku wynikało "zanim przyjedzie policja, to pana nie będzie". No więc ja bym chciała, żeby pan sam policję wezwał.
                              Grożenie zabiciem psa? To jest obrona konieczna przed psem, który zagraża mi. I naprawdę gdzieś mam wasze przekonanie, że trauma z dzieciństwa mnie gryzie. No gryzie, ma prawo gryźć. Psów nie posiadam, nie zaczepiam, nie zbliżam się do nich, nie patrzę się na nie, nie atakuję. Oczekuję od psiarzy, że ich psy nie będą mnie zaczepiać, nie będą się do mnie zbliżać i przede wszystkim - nie będą mnie atakować. Ale to nie da się, tak?
                              I nie chodzi mi o przejście psa będącego na smyczy koło mnie. Psy w przestrzeni są i z reguły w ogóle ich nie zanotowuję. Chodzi mi o dokładnie takie zachowanie, jakie jest opisywane w poście startowym. Ja nie mam zamiaru się tłumaczyć, że się boję, że chcę normalnie wyjść z poczty, a nie skakać nad być moze agresywnym psem. I na tekst, że on nie gryzie, odpowiem że ja gryzę (lub mam coś, co pies pogryzie). I o dziwo to szybciutko działa.
                              • ulla_cebulla Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 18:38
                                Dobrze, że jesteś asertywna i skutecznie się bronisz przed niechcianym kontaktem. Jednak są pewne granice i groźby, których używasz je przekraczają. Pisałaś, że nienawidzisz psów. Dlatego uznałam, że przeżywasz permanentny stres, kiedy są w pobliżu. Jeśli nie, spoko. Ze swojej strony znam niejeden przypadek, kiedy pies został zamordowany przez podrzucona na psiej łące truciznę. Jeden truciciel został złapany (i ukarany). Uważał, że miał rację, bo panicznie boi się psów, tak że tego...
                        • angazetka Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:57
                          O, analogia: teraz z tym pomysłem z żyletkami zachowujesz się jak osoba, która krzyczy, że "proszę zabrać to dziecko" i wyciąga pistolet (niech będzie fejkowy, na pierwszy rzut oka przeciez nie wiadomo).
                      • berdebul Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:34
                        Dopóki prawo pozwala na prowadzenie psa bez smyczy i kagańca, to możesz mi skoczyć. Mój pies do obcych nie podchodzi. Udowodnienie, że podszedł byłoby raczej ciężkie. Za to nagranie jak grozisz kiełbasa, zwłaszcza jak w okolicy trafia się poyeby, które to rozrzucając, już jest ciekawym dowodem dla służb.
                        • dreg13 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:39
                          😂
                          Ty masz narzędzie zbrodni i wzywasz policję. Ja mówię, że chciałaś na mnie tego narzędzia użyć. Ty mówisz, że ja też mam narzędzie zbrodni, którego de facto nie mam i wezwałas policję, bo się przestraszyłaś moich słów. Słów skierowanych do ciebie, bo podlazł do mnie twij pies, którego trzymałaś ode mnie tak daleko, że aż usłyszałaś moje ciche słowa.
                          A to ci zagadka dla policji.
                        • m_incubo Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:41
                          Właśnie to jest przykład typowego pieprzniętego psiarza. MOGĘ, WIĘC NASKOCZ MI.
                          Nieważni inni ludzie, ich komfort, obawy, nieważne miejsce, ja i mój kundel możemy i będę wzywać wszystkich świętych, by to wyegzekwować i zrobić awanturę.
                          Lubię psy, wbrew pozorom, ale niektórych psiarzy chciałoby się poczęstować tą kiełbasą.
                        • tt-tka Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:48
                          berdebul napisała:

                          > Dopóki prawo pozwala na prowadzenie psa bez smyczy i kagańca, to możesz mi skoc
                          > zyć.

                          I wlasnie dlatego nie wejdziesz z psem tam, gdzie pracuje. I w kilka innych miejsc. Z powodu twojego podejscia.
                        • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 16:41
                          berdebul napisała:

                          > Dopóki prawo pozwala na prowadzenie psa bez smyczy i kagańca, to możesz mi skoc
                          > zyć. Mój pies do obcych nie podchodzi. Udowodnienie, że podszedł byłoby raczej
                          > ciężkie.

                          1. Unosi się dyskretnie rękę z komórką.
                          2. Robi się zdjęcie piesku z odległości 40cm, bo na taką podszedł. Chce się pobawić, nie gryzie, oczywiście.

                          Za to nagranie jak grozisz kiełbasa, zwłaszcza jak w okolicy trafia si
                          > ę poyeby, które to rozrzucając, już jest ciekawym dowodem dla służb.

                          Tak ABW i SKW najpewniej.
                          'Groziła psu kiełbasą' to tytuł jak z Superaka big_grin
                          Oczywiście, można mieć za to wyrok za nieumyślne spowodowanie śmierci, bo przybyli wolnym krokiem na miejsce policjanci najpewniej zemrą ze śmiechu.
                          • yadaxad Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 17:07
                            Nawet chodząc z komórką na szyi nastawioną na fotografowanie, trzeba ją włączyć i przesunąć ekran, a zdarzenia mają sekundowe trwanie. Filmiki coś dokumentujące od zaraz, są przypadkowe, przy fotografowaniu "zachodu słońca" gdzie coś wejdzie w kadr. Inne zaczynają się już w trakcie trwania wydarzenia i zawsze mają element sprowokowania wydarzenia, manipulacji, by było co nagrać.
                            • bene_gesserit Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 18:05
                              Obawiam się, że nawet najbardziej inteligentny pies po takiej groźbie nie będzie miał traumy.
                              Natomiast nawet najmniej inteligentny właściciel po takiej groźbie dojdzie do wniosku, że wariatów nie sieją i tym i następnym razem będzie bardziej uważał na uczucia ludzi, którzy mają niechciany kontakt z jego psem. A przecież o to chodzi, czyż nie.
    • purchawka2020 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 09:31
      Ostatnio byłam z psem ( małym) w bibliotece.
      W celu protestu i zwrócenia uwagi na pewnie problem - biblioteka jest nowoczesna i ma w swoim wyposażeniu takie różne siedziska w atrakcyjnych kształtach i pełni funkcje centrum społecznego ( można posiedzieć na internecie, pograć w planszówki).
      Ludzie przychodzą tam z małymi bombelkami ( lat 1-3 ) które raczej czytelnikami nie są, rodzice też niczego nie wypożyczają tylko stoją nad bobmelkami, które wspinają się i zjeżdżają po siedziskach piszcząc przy tym i wrzeszcząc. Przeszkadza mi to w wybieraniu książek. Traktują bibliotekę jak plac zabaw do wyprowadzania dzieci.
      Zwrócono mi oczywiści miło i grzecznie uwagę na co ja odpowiedziałam , że skoro przychodzą tu rodzice wyprowadzać dzieci i nikt im uwagi nie zwraca to myślałam, że mogę przyjść z psem bo zachowuje się bardziej kulturalnie niż bombelki. Nie wspina się po meblach i nie wydaje piskliwych dźwięków i nie robi mi akuku zza półki.
      Oddałam książki i oddaliłam się godnie.

      • iwles Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 09:57

        "Ludzie przychodzą tam z małymi bombelkami ( lat 1-3 ) które raczej czytelnikami nie są"


        a skąd wiesz?
        Nie ma w bibliotece książek dla dzieci ?

        No i wiesz, dzieci przychodzą do takich miejsc po to, żeby wyrobić nawyk. Przychodzą teraz z rodzicami, później przyjdą same.

              • iwles Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:12
                purchawka2020 napisał(a):


                > Nawyku czytania nie wyrabia się poprzez wspinanie się z kwikiem po meblach w m
                > iejsach publicznych.



                Wyrabia się, pokazując, że są takie miejsca.

                • purchawka2020 Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:21
                  Rozumiem ale nie należy pozwalać dzieciom na takie(!) zachowania.
                  Można im pokazywać w wieku w którym są gotowe, żeby zachowywać się tak żeby nie przeszkadzać innym.
                  Nie mam nic przeciwko przyprowadzeniu dzieci do biblioteki, żeby sobie wybrały jakieś książeczki, pokazania im co gdzie jest , po co i jak wygląda ale jestem przeciw przyprowadzianiu ich jak na plac zabaw i pozwalaniu na brewerie bo to miejsce nie jest do takich przeznaczone. Do wspinania się i gonitw są place zabaw. Jestem w stanie zrozumieć, gdy rodzic chce wypożyczyć książki dla siebie i w tym czasie gdy wybiera dzieci zachowują sie niesfornie - to normalne.
                  Ale ci rodzice niczego nie wypożyczają. Przysięgam.
                  Wchodzą z bombelkiem, bombelek szaleje a oni nad nim stoją i pilnują, żeby nie spadł.
                • umi Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:31
                  Purchawka ma rację. Ja lubie i psy i dzieci, nie reaguję alergicznie jak pies czy bombelek łazi i chce powąchać/patrzy i zadaje pytania albo coś chce, np. moje żarcie (dziecko, nie pies). Ale w bibliotece pisków nieprzystosowanych dzieci bym nie zniosła i z psem bym wlazła bez informowania, że wlezę. Tzn. współczuję matkom, które uczą dzieci korzystać z biblioteki i owszem, na poczatku jest obciach, jak się malucha bierze gdziekolwiek, gdzie powinno być cicho, a dziecię komentuje pislkiwym głosikiem, albo se drze, że jest nudno (muzeum). Ale latanie po fotelach w miejscu, gdzie ludzie czytają to nie jest socjalizacja, tylko chamstwo. I nie do porównania z psem bezszelestnie przemykającym przy właścicielu czy tam leżącym sobie obok fotela. Do porównania byłoby, gdyby pies szczekał bez przerwy i się darł. Jednak nalezy szanowac innych ludzi oraz mieć swiadomość, że bombelek też czlowiek, nie śwęta krowa.
                  • iwles Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:36

                    Ale wtedy zgłaszasz osobie pracującej tam, a nie robisz na złość i wchodzisz z psem, który (być może) szczekaniem narobi jeszcze większego hałasu. A co, jak dzieciom się spodoba i będą jeszcze głośniej piszczeć, razem z "piesiuniem"?
                    • umi Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:44
                      Bardzo wiele psow, ktore sie bierze w takie miejsca, w ogole nie szczeka. Sa juz nauczone, ze pies ma byc cicho. Poza tym nawet jhak zacznie sie drzec (pies, nie dziecko) to mu mówisz, zeby byl cicho i bedzie. Z dzieckiem (moim wlasnym) nie jest tak prosto, z innymi zaobserwowalam, ze tez nie zawsze.
                      Osobie pracujacej nie ma co zglaszac, wezmie strone bombelkow i ich prawo do wwiercania piskow w czyjes mozgi. jak ktos ma swoje, tez ma prawo do ciszy, czasem sie sp.prza z domu zeby mozg odpoczal, nie mam pojefcia jak to znosza ludzie nie przyzwyczajeni, ale dzieci w wiekszej liczbie generuja duzo goprsze decybele niz psy, bo duzo wyzsze. Takich piskow, co rozkoszny 2-latek (swoja droga, rozkoszny moze byc i tak) to nawet jorkoszczur czesto nie wytworzy.

                      Moj pies, nie chwalac sie, ogarnalbny lazace po fotelach towarzystwo i mialabym spokoj suspicious Nie cierpie latania po meblach przez obcych ludzi, zwlaszcza jesli inni obcy siadaja tam czasem tylkami, a jeden pies stojacy stoicko, jesli jest dosc duzy, moze zajac cala gromadke smarkaterii. Wowzas ja spokojnie moglabym wybrac ksiazki. To bardzo sprytne jest.
                      • iwles Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:04

                        Całe życie miałam, i teraz też mam, ale... nie biorę psa w miejsca, które nie są dla niego.
                        Dlaczego ty bierzesz psa do urzędu/biblioteki?
                        Z lenistwa, żeby za jednym wyjściem z domu odbębnić załatwienie wszystkich spraw.
                        Ja, kiedy wychodzę z psem, to spacer ma być dla niego przyjemnością i pod niego jest planowane miejsce. Jaki pożytek ma zwierzak z pobytu na poczcie, czy w bibliotece?
                        • umi Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:36
                          Ludzie z lenistwa wyrzucaja psy przed wakacjami. Wydaja kilanascie albo nawet kilkadziesiat tysi na wakacje rodzinne, a skapia na psi hotel.
                          Wiec czego innego spodziewasz sie po przecietnym zjadaczu chleba?
                          Poza tym ktos moze dlugo pracowac, poproacy miec duzo do zalatwienia i nie miec juz wiecej czasu na dluzszy spacer. Ludzie maja rozne sytuacje. Wystarczy porozmawiac z jakas ekspedientka czy kimkolwiek w Twoim miejscu pracy, kto wykonuje mniej ekskluzywny zawod i dowiedziec sie, ze nie wszyscy maja tak samo.
                          Wiec ja wychodze z zalozenia, ze lepszy taki wlasciciel, niz schron. Tam duzo gorzej jest. I niech sobie chodzi z tym psem, byle mial dla niego wode i byle pies byl pod jego kontrola (smycz).
    • nutella_fan Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 09:50
      Ludzie, jak czytam ten wątek to nie wiem czy śmiać się czy płakać, macie nas...ane w głowach. Pies to nie człowiek. Nie powinno być go na poczcie, w sklepie, bibliotece. Sama mam 3 dzieci i psa, ale to co tu czytam to jakiś kosmos. P.S. Zawsze w torebce mam gaz na psy i jak któryś podejdzie i mimo mojej prośby właściciel nie zabierze go ode mnie, użyję bez wahania i się oddalę.
    • m_incubo Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:09
      A co za różnica czy na poczcie samopas chodził pittbull czy bernardyn?
      Nie powinno tam być nawet jamnika, rasa nie ma nic do rzeczy.
      Niepotrzebnie w ogóle skupiasz się na "rasach bojowych" bo po pierwsze to tylko woda na młyn miłośników, którzy dzielą się na dwie grupy - pierwsza po prostu poczęstuje cię ripostą wujka Staszka, i ja nawet tę wolę, bo kończy temat, a druga będzie pierdolić, jak bardzo krzywdzące wygłaszasz opinie i jak bardzo się na tych psach nie znasz i zacznie cię nawracać i uświadamiać.
      A po drugie - rasa psa nie ma znaczenia, właściciel albo niech go trzyma na smyczy, albo niech go zostawi z nianią i wtedy idzie na pocztę.
    • umi Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:38
      Fobie masz na psy. Trzeba było facetowi powiedzieć, zeby go wział na smycz, bo się boisz. O ile nie był popprzony, moze by coś trafiło (mogło trafic, bo się wdal w dyskusje merytoryczne, czyli mogl nie byc zwyklym zulem z przedluzeniem przyrodzenia).
      Pies zawsze będzie obwąchiwa,. bo to pies. Mozna go nauczyc stac przy człowieku, ale pysk zawsze odwróci, bo one "widza" węchem. Psy są częścią świata, on nie jest tylko dla ludzi. O ile facet nie ma prawa zastawiac przejścia swoim psem oraz nie powinien mu pozwalać tak łazic, to ja bym az tak histerycznie nie reagowała na psa tylko dlatego, ze jest psem.
        • umi Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 10:52
          Mysle, ze ten konkretny facet chcial sie popisac, ze ma "fajnego, milego amstaffa, ktory lubiu ludzi". Oprocz tego nie mogl go przywiazac przed, bo pewnei ktos by go ratowal (przywiazanie psa w upal!), swoja droga slusznie, ale rasowe kradna i juz nie wracaja do wlascicieli czasem po takim odwiazaniu.
          I o ile slodziutki, wielki kundel jak moj, moze na odwiazywacza zawarczec i nic sie nie stanie, to juz widze, jak ludzie reaguja na amstaffa, ktory smial dac sygnal, ze prosi, zeby obcy sie nie zblizal. Jeszcze predzej by mial straz miejsca na glowie, niz za ta poczte.
          Niemniej, ten pies nie powinien lazic gdzie popadnie. Tzn. mnie nie przeszkadzaja lazace gdzie popadnie dzieci i psy, o ile nikomu nic nie robia, ani sobie, ale teraz sa dziwne czasy i ludzie mocno znerwicowani, wiec powinien to uwzglednic.
          • noc_na_pustyni Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:01
            Pochwalić się posłusznym miłym psem, to chciał facet w parku, z którym czasem się przypadkowo spotykam na spacerach. I tamten pies jest wyszkolony tak, że mucha nie siada - faktycznie amstaff. Faktycznie, bez smyczy zachowuje się, jakby był na niewidzialnej - zamiast komend wystarczy spojrzenie pana. W takiej sytuacji to ja odpuszczam, choć nie każdy musi czy chce. Pies na poczcie, słodkie min. 50 kg mięśni, a pewnie więcej, i wielki łeb, bynajmniej tak się nie zachowywał. Pana słuchał, że tak powiem... Umiarkowanie.
            • umi Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:31
              No to pisze - mowisz czlowiekowi wprost, ze sie boisz i niech bierze na smycz. Pewnie jakby mu ze trzy osoby powiedzialy, to by zalapal na stale. Jesli nie jest calkiem opozniony umyslowo i nie trafilas na dresa, zrozumie. Jesli trafisz na niedorozwinietego albo dresa, to i tak pojdzie na noze niezaleznie co zrobisz, wiec wtedy mozesz sie klocic i procesowac do woli, bo ten typ tak ma.
              • noc_na_pustyni Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:36
                Naprawdę kluczowe jest to, że jego psa się boję, a 90 proc. innych nie? Po co mu ta informacja? Poprosiłam, żeby zabrał psa i powinien to zrobić zamiast drążyć i dywagować o terminologii. Wydawałoby się oczywiste.
                • umi Re: Pitbull w urzędzie 30.06.22, 11:47
                  Jakby miał dość wyobraźni zeby to wiedziec, to byś mu przeciez nic nie musiała mówic, bo by go tak nie puscil. No niestety, nie wszyscy zostali poblogosławieni rozumem i wyobraznia. Oraz wielu jest omylnych. Na szczescie bardzo wiele osob umie myslec, kiedy sie z nimi normalnie rozmawia. Wiec jak mu pwoiesz normalnie, jest szansa, ze zatrybi. Jak sie zaczniesz klocic, poczuje sie atakowany. To kazdegop dotyczy, nie tylko psiarzy. Jakby nie zalapal mimo tego, to sie wtedy mozesz klocic jak od poczatku planowalas. Ale jest szansa, ze zrozumie i zareaguje normalnie, Wtedy bez pyskowki osiagniesz cel. Przynajmniej, o ile typ nie jest nienormalny.