Nigdy nie mialam problemow ze snem. Od trzech dni nie spie. W sumie moze 1,5 h na dobe.
Klade sie o 22:30 i dzisiaj na przyklad do 6 rano nie potrafilam mimo lezenia z zamknietymi oczami zasnac. Cisza, chlodno, zadnych kaw czy kofeiny, zadnych problemow, czarnych mysli.
NIC. Zdrzemnelam sie nad ranem, uslyszalam ze pralka wiruje i sie obudzilam.
Normalnie zasypialam w 15 minut.
Nie mialam problemu zeby raz zasnac o 22 a w inny dzien o 2 jesli chcialal dluzej posiedziec. Zawsze spalalam ok 8h i nie musialam jakos specjalnie sie przygotowywac do spania, kladlam sie i tyle.
Od paru dni wszystko stanelo na glowie.
Oczywiscie kolo 3/4 nad ranem bylam na maksa zmeczona, wsciekla i plakac mi sie chcialo ale kolejne godziny sen nie przychodzil.
Co jest grane

?
Co kupic? Jakies leki? Suplementy? W ogole cos bez recepty dziala?
kolejnej nocy bez snu nie przetrwam.