tos_kaniaaa
01.10.22, 11:16
W przyszłym tygodniu idę do mojego nowego dyrektora porozmawiać o premii za projekt (nie powiem ile poświęciłam, żeby się udało). Ciekawe co dostanę. O wszystko trzeba prosić i błagać.
Zarabiam średnio jak na moje stanowisko (trochę w tym mojej winy, bo mogę mieć 3 razy tyle pracując choćby dla zagranicznych firm, ale nie znam biegle angielskiego).
Po 2 latach negocjacji dostałam na początku tego roku podwyżkę, taką znaczną, ale na moją branżę i możliwości nadal nie jest to wow.
W ciągu ostatniego miesiąca dostałam 9 ofert pracy. Head Hunterzy sami do mnie piszą, wysyłają oferty, w każdej stawka i praca od zaraz.
Jak czasami odpowiem, że na razie dziękuję od razu piszą to odezwą się jeszcze do mnie, bo cenią moje doświadczenie i wiedzę (czytając CV).
Dostaję też oferty z zagranicy (mogę pracować 100% online).
Te oferty, które teraz dostaję to 2- 3 razy tyle co mam w obecnej pracy.
No i teraz dylemat. Ze względu na to, że się rozwodzę, muszę sprzedać mieszkanie albo spłacić męża, utrzymać dziecko bardzo zależy mi na stałej pracy a taką teraz mam. Wiem, że jestem dobra w tym co robię i nigdy nie zawaliłam żadnego projektu. Nawet gdy coś trzeba zrobić ponadto usiądę w weekend i zrobię, nawet za innych, bo zależy mi na tym, żeby dowieźć projekt.
Z mojej pracy raczej mnie nie wyrzucą nawet gdy projekty się skończą, nawet gdy będzie kryzys (było takich już 5 w mojej firmie), nawet gdy były zwolnienia grupowe.
ALE....ciągle gryzie mnie sumienie, że nie zarabiam tyle co na rynku. Wiecie....są tacy pracownicy (głownie kobiety), że nie pójdą, nie poproszą, siedzą cicho.
Mimo iż na początku roku dostałam podwyżkę ciągle to jest mało do tego co można.
Jak to powiedzieć nowemu dyrektorowi (rasowy pitbull), że nie jestem zadowolona z pensji, że dostałam ostatnio 9 ofert i tam są stawki x 2, ale jednocześnie nie bardzo chcąc zmienić pracę?
Mam weekend na przemyślenie strategii. W tygodniu będzie za dużo do ogarnięcia, żeby o tym myśleć.