01.07.24, 21:06
Spotkałam dzisiaj podrośniętego kociaka pod blokiem, w trawie wypatrzylam jego mame (miala podobne umaszczenie). Jutro tam wrócę, jak upewnić się czy kocie jest jedno? Chciałabym je odłowić, bo blisko jest ruchliwa ulica i zawieźć do schronu.
Obserwuj wątek
    • berdebul Re: Kociary 01.07.24, 21:08
      Umrze w schronie. Kocięta mają bardzo wysoką śmiertelność. Albo odłowić i wykastrować z pomocą fundacji, albo odłowić z perspektywą dt.
    • slonko1335 Re: Kociary 01.07.24, 21:10
      Trzeba odłowić cały miot z matką. Kocie schronu raczej nie orzezyje a matka musi zostać wykastrowana. FUNDACJE zawalone po sufit więc może być problem z miejscem.
      • bazia_morska Re: Kociary 01.07.24, 21:12
        Dziękuję Dziewczyny.
      • kachaa17 Re: Kociary 01.07.24, 22:46
        A nieodłowione przeżyje? Czy to znaczy, że w schroniskach nie ma kociąt?
        • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 23:08
          Problem ciągle mnożącej się kociej populacji wskazuje że ma szansę na przeżycie.
        • slonko1335 Re: Kociary 02.07.24, 11:13
          Mnóstwo schronisk w ogóle zdrowych kotów nie przyjmuje. Często są siedliskiem wszelkiej zarazy bo biorą np tylko chore, dla nieszczepionych maluchów to wyrok.
        • berdebul Re: Kociary 03.07.24, 10:33
          Niezaszczepiony kot łapie tyfus koci (panleukopenia) i umiera. Potwornie zakaźne, trudne w leczeniu.
          • ichi51e Re: Kociary 03.07.24, 22:34
            “Dorosłe koty często przechodzą panleukopenię bezobjawowo albo wykazując jedynie łagodne symptomy infekcji. Ta choroba jest najgroźniejsza dla kociąt – nie tylko dlatego, że ich organizmy nie mają jeszcze w pełni wykształconych mechanizmów obrony przed wirusami i bakteriami.”
    • mysiulek08 Re: Kociary 01.07.24, 21:19
      poszukaj w poblizu fundacji/stowarzyszenie, jesli to W-wa to moze Jokot?, jest szansa ze pomoga chocby w odlowieniu (bez klatki lapki moze byc trudno a tu jeszcze musi wejsc matka i maluch/maluchy)
      jesli kotka jeszcze karmi to klopot ze sterylka ale boczna da sie zrobic

      a to czy jest jedno kocie czy wiecej to juz musisz obserwowac, moglo przezyc tylko jedno
    • anilorak174 Re: Kociary 01.07.24, 21:21
      Raczej próbuj z fundacjami. Schronisko to nie są warunki dla kociąt.
      Mogło zostać jedno z miotu, ale możliwe, że gdzieś jest matka z resztą rodzenstwa. Obserwuj.
    • pupu111 Re: Kociary 01.07.24, 21:23
      A co ci ta kotka przeszkadza? Kiedys była masa kotów wolnozyjących, a teraz juz prawie nie ma, za to jest inwazja szczurów. Schroniska to umieralnie, poza tym oni często usypiają zwierzęta, młode kotki, zwłaszcza jak to jeszcze młody, ślepy miot, usypiają zawsze, pamiętam akcję strażaków którzy walczyli pół nocy żeby uratowac slepy miot niedawno urodzony z jakiejs rury, i udało im się, została wysłany do schroniska... i uspiony. Podobnie robią ze zwierzętami schorowanymi. Nawet jesli jest niedaleko ruchliwa droga, to schronisko jest znacznie gorszą opcją. Koty wyjątkowo zle znosza pobyt w schronisku, bo to zwierzeta które bardzo sobie cenią spokój.
      • mava12 Re: Kociary 01.07.24, 22:16
        wolno żyjące koty maja pełno chorób a ich średnia przezywalność to 3 lata. Kiedyś obok mojego bloku okociła sie kotka i wszystkie maluchy miały mocno zaropiałe oczy. Na zdrowe raczej nie wygladały.
        może na wsi jest inaczej.
        • mysiulek08 Re: Kociary 01.07.24, 22:30
          i cos z tym zrobilas ?
          • mava12 Re: Kociary 02.07.24, 11:07
            >i cos z tym zrobilas ?

            nic albowiem sama miałam noworodka na stanie i niewiele ponad rocznego brata owego noworodka. Miałam wystarczająco duzo pracy u siebie w chałupie i notoryczny brak czasu, w tym na kocie niemowlaki.
            Z tego co słyszałam, kotka, późniejsza matka, została oddana na opieke (wakacyjną?) sąsiadce z sąsiedniego bloku. Kotka uciekła jej (?) i zamieszkała na sasiedniej działce, gdzie był pewien instytut, z obszernym terenem zielonym. Tam powiła owe kocięta, które widywałam przez płot.
            Odpowiedzialna za kotke (i jej ekscesy) powinna sie czuć owa sąsiadka. Ja nie miałam czasu i sił fizycznych, żeby dodatkowo zajmować się kotami.
            • berdebul Re: Kociary 03.07.24, 10:35
              Nie miałaś siły na telefon do ekopatrolu?
              • mava12 Re: Kociary 03.07.24, 20:27
                to było na początku lat 90-ych.
                Eko patrol to był w odległej przyszłości. Zresztą straż miejska też. A policja chyba by mnie obsmiała, gdybym kazała im przyjeżdżać do kociąt.
        • elinborg Re: Kociary 01.07.24, 22:30
          Nie jest inaczej, jeśli nikt o kota nie dba. Mnożą się, cierpią, umierają w szybkim tempie.
      • elinborg Re: Kociary 01.07.24, 22:19
        Jak to nie ma kotów wolno żyjących?? A niby dlaczego zawalone są fundacje, są koty w schroniskach?
        • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 22:43
          Bo ludziom się kotki nudzą i je odstawiają albo wyrzucają.
          Schroniska nie biorą dzikich kotow
          • elinborg Re: Kociary 01.07.24, 22:53
            I potem, po wyrzuceniu, ten kot się robi dziki, tak?
            Koty wolno żyjące to nie są dzikie zwierzęta. Może być zdziczały, niezsocjalizowany, ale nadal jest zwierzęciem udomowionym.
            • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 22:55
              szanownypankot.org/instrukcja-obslugi-kota/rozdzial-14-koty-wolno-zyjace-i-bezdomne/
              • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 23:00
                I tu www.felineus.org/index.php/status_prawny_kotow/
                • ardzuna Re: Kociary 04.07.24, 14:42
                  Tu chodzi o to, żeby nie zabierać do schroniska kotów dziczących, bo to nie ma sensu. Jednak koty nie są elementem ekosystemu i docelowo powinno się możliwie zmniejszyć populację kotów wolno żyjących - humanitarnymi metodami, czyli przez kastrację. Kociętom należy, z wyjątkiem bardzo opornych wobec socjalizacji egzemplarzy, szukać domu (oczywiście nie przez schronisko).
            • mava12 Re: Kociary 02.07.24, 11:59
              >I potem, po wyrzuceniu, ten kot się robi dziki, tak?

              ja mam (no miałam, bo jeden odszedł, po kilkunastu latach u mnie) 2 takie koty,
              jeden wyrzucony ewidentnie w czasie wakacji (czyli przeszkadzał w urlopie), wywieziony pod las, na ostatniej stacji metra (gdzie mieszkam). Kot głupi nie był bo znalazł nasz śmietnik, gdzie szukał pewnie jedzenia. Został szybko zabrany z tego śmietnika, przeze mnie - 2 dni darł się tam wniebogłosy ok.6.00 więc sie zainteresowałam i zabrałam. Naiwnie myslałam, że to jakis zagubiony kot, dawałam ogłoszenia. Dopiero potem dowiedziałam się, że wyrzucanie zwierząt przed urlopem, to powszechny proceder.
              I ten kot, ok. roczny, który został u nas, był całkowicie zsocjalizowany. Doskonale funkcjonował w domowym środowisku, czekał na kontakt z człowiekiem. Wtedy, kiedy siedziałam przy komputerze i pisałam ogłoszenia o zagubionym kotem, to on wlazł na moje kolana, zwinął w kłębek i leżał tak przez bitą godzinę. Czyli potrzebował człowieka. Ostatecznie kot został u nas bo, oczywiscie, nie był "zagubionym" kotem tylko brutalnie wyrzuconym ze swojego domu. I był to najwspanialszy kot, z jakim miałam do czynienia. Mądry, przytulaśny, nigdy "nie narzekał' i nigdy nawet mnie dotknął zębami, mozna było zrobić z nim wszystko, obciąć pazury, pobrać krew czy zrobić wlew w domu, gdy był juz starszym panem. A kiedy był młodym kotem to wspaniale bawił się z moimi dziećmi
              Natomiast drugi mój kot urodził sie na jakims fabrycznym terenie, w kocim stadzie tam pomieszkujacym i dokarmianym przez pracowników owej fabryki. Czyli takie pół zdziczałe stado. Małe kotki zostały zabrane do przychodni z mozliwoscia adopcji i stamtąd jeden z nich trafił do nas, jako niespełna 3 mies. kociak - miał jeszcze niebieskie ślipka.
              I ten kot jest od małego taki na wpół zdziczały. Potrafi wgryźć się zębiskami w rękę, bez ostrzeżenia i, dla człowieka, bez powodu. Jest nieprzewidywalny (dla człowieka) w swoim zachowaniu. I tak od małego i do dziś. Jego zabawa, jako młodego kota, polegała "na polowaniu" i wbijaniu sie zębami do krwi w "upolowaną zwierzynę". Przez pewien czas wszyscy chodzilismy z pogryzionymi do krwi nogami i rękami. On "polował" żeby zabić.
              Jedynie mój mąż jakoś się z nim dogadywał, ja raczej unikałam bliskich kontaktów, wolałam swojego kota "ze śmietnika", który zresztą też zaledwie tolerował młodszego kompana. W każdym razie ten kot urodzony w dzikim (zdziczałym) stadzie, jest mało zsocjalizowany, tak na granicy tolerancji.
              Jest różnica między kotem urodzonym z domowego kota i tam dorastającym, a kotem urodzonym w wolnozyjacym stadzie, gdzieś na działkach, i nawet dorastającym w domowych warunkach. Obserwuję to na co dzień.
              • ichi51e Re: Kociary 02.07.24, 12:05
                Za wcześnie go zabrali. Jak miał niebieski oczka to zdecydowanie za wcześnie uncertain koty oduczają się gryźć w zabawie jak się wychowują w rodzinie bo rodzeństwo się odgryza. To jeden ze znaków ze się pospieszyli
              • babcia47 Re: Kociary 03.07.24, 02:43
                To tak chyba nie do końca tj. raczej teafilas ns taki egzemplarz ze szczęsnym sposobem kontaktowania się z 9toczenuem i pewnie takim by zostal niezaleznie od tego gdzie się urodzil i w jakim stadzie. Moj najmlodszy urodzil się z dzikiej matki w hurtowni gdzie byla dokarmiana przez cały rok i byly dokarmiane jej kociaki. Mlody trafił do mnie gdy mial miesiąc !!! Jest najsłodszym mlodym kotem i choc wlasnie skonczyl 2 lata cqly czas uwaza mnie za dziwna trochę ale jego mamę. Nie ma tez problemu z wspolzycuem ze starszymi kotkami a pies jest jego najlepszym kumplem i towarzyszem zabaw
                • babcia47 Re: Kociary 03.07.24, 02:46
                  Ps. Na podobnego kociaka ktory brutalnie i bez powodu gryzł każdego gdy go naszła taka ochota trafiłam u matki synowej. Kociak prawie roczny bez żadnych hamulców a wzięty od znajomych u których się urodzil z domowej kotki . Poteafil boleśnie pogryźć ręce choc chwile wczesniej sam się przymilał i prosił o pieszczoty
                  • ardzuna Re: Kociary 04.07.24, 14:34
                    Takie zachowania często przejawiają koty wychowywane jako jedynaki od maleńkiego. Wystarczy drugi kociak do wspólnych zabaw i szybko orientują się, że gryzienie nie jest fajne dla gryzionego.
                • mava12 Re: Kociary 03.07.24, 07:04
                  >Mlody trafił do mnie gdy mial miesiąc !!!

                  no ale może w tym rzecz, trafił do ciebie na tyle wcześnie, że to ty, "matka", go wychowałaś. Po swojemu czyli ludzku.
                  Mój trafił do mnie później i może już miał kocie (dzikie) nawyki.
                  Trudno mi powiedzieć bo aż tylu kotów nie miałam.
                  Wcześniej kot był obecny w moim domu rodzinnym ale byłam zbyt mała, żeby zastanawiać nad jego psychiką. Wiem, że notorycznie kładł mi sie na szyi, kiedy leżałam/spałam na plecach, co wzbudzało niejaką panikę u mojej matki.
                  Albo kładł mi się w poprzek pleców, powyżej tyłka, kiedy spałam na brzuchu.
                  Widocznie lubił takie "wgłębienia" do polegiwania.
                  Pamiętam, że bawiliśmy sie wspólnie i bez ran.
                  Potem miałam już tylko psy, aż do tych przygarnietych 2 kotów, po 30 latach.
              • kachaa17 Re: Kociary 03.07.24, 07:42
                mava12 napisała:

                > >I potem, po wyrzuceniu, ten kot się robi dziki, tak?
                >
                > ja mam (no miałam, bo jeden odszedł, po kilkunastu latach u mnie) 2 takie koty,
                >
                > jeden wyrzucony ewidentnie w czasie wakacji (czyli
                > Natomiast drugi mój kot urodził sie na jakims fabrycznym terenie, w kocim stadz
                > ie tam pomieszkujacym i dokarmianym przez pracowników owej fabryki. Czyli takie
                > pół zdziczałe stado. Małe kotki zostały zabrane do przychodni z mozliwoscia ad
                > opcji i stamtąd jeden z nich trafił do nas, jako niespełna 3 mies. kociak - mia
                > ł jeszcze niebieskie ślipka.
                > I ten kot jest od małego taki na wpół zdziczały. Potrafi wgryźć się zębiskami w
                > rękę, bez ostrzeżenia i, dla człowieka, bez powodu. Jest nieprzewidywalny (dla
                > człowieka) w swoim zachowaniu. I tak od małego i do dziś. Jego zabawa, jako W każdym razie ten kot urodzony w dzikim (zdziczałym) stadzie,
                > jest mało zsocjalizowany, tak na granicy tolerancji.
                > Jest różnica między kotem urodzonym z domowego kota i tam dorastającym, a kotem
                > urodzonym w wolnozyjacym stadzie, gdzieś na działkach, i nawet dorastającym w
                > domowych warunkach. Obserwuję to na co dzień.

                Bo podobno jak kot nie ma kontaktu z człowiekiem do 3 miesiąca życia to właśnie taki dziki zostanie. Przez kontakt mam na myśli głaskanie, dotykanie, zabawę a nie tylko dawanie jeść.
                • ardzuna Re: Kociary 04.07.24, 14:33
                  Mit.
              • ardzuna Re: Kociary 04.07.24, 14:36
                mava12 napisała:

                > człowieka) w swoim zachowaniu. I tak od małego i do dziś. Jego zabawa, jako mł
                > odego kota, polegała "na polowaniu" i wbijaniu sie zębami do krwi w "upolowaną
                > zwierzynę".

                Zabawy młodych kotów polegają właśnie na nauce polowania. Prawdopodobnie była duża różnica wieku między tym kociakiem i drugim twoim kotem i ten młody nie miał się z kim bawić w typowe kocie zabawy, dlatego próbował bawić się z wami, ale wy go nie rozumieliście. I nie umieliście zakomunikować, że was boli w sposób, który on by zrozumiał.
              • ardzuna Re: Kociary 04.07.24, 14:38
                mava12 napisała:

                > Jest różnica między kotem urodzonym z domowego kota i tam dorastającym, a kotem
                > urodzonym w wolnozyjacym stadzie, gdzieś na działkach, i nawet dorastającym w
                > domowych warunkach. Obserwuję to na co dzień.

                Mam superzsocjalizowanego kota, który był wolno żyjący.
      • mysiulek08 Re: Kociary 01.07.24, 22:35
        🤦‍♀️
    • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 22:30
      Koty sobie poradzą schron to gorsza opcja - będą w klatce latami siedziały o ile ich nie wykoncza
      • mysiulek08 Re: Kociary 01.07.24, 22:34
        pewnie, kotka bedzie co sezon rodzila nowe mioty, az w koncu padnie a kocieta tez zgina, a to z glodu a to z powodu debilizmu i okrucienstwa czlowieka,
        ale co tam, poradza sobie

        lepiej, latwiej, udac, ze nic sie nie widzi i kupic kota z hodowli

        eot
        • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 22:40
          Lisy też będziesz łapać? Borsuki zlituj się to oficjalne stanowisko schronisk w Wwie. Koty wolnozyjace są dzikimi zwierzętami łapanie ich do schroniska to znęcanie sie
        • pupu111 Re: Kociary 01.07.24, 22:47
          Okrucieństwo i debilizm to przede wszystkim zamykanie kotów w klactce w jakims schronisku. Kazde żcyie kończy się śmiercią, grunt żeby to zycie jakos wyglądało, jak zycie a nie więzienie. W mojej okolicy kiedys było duzo kotów wolnozyjących, teraz zostały niedobitki, sporo ludzi je dokarmia, wyglądają naprawde dobrze i nie widzę, żeby jakos cierpiały, wręcz odwrotnie. Koty sa tez zwierzętami co stosunkowo mało chorują, więc równiez z tego powodu dobrze sobie radza na wolności.
        • barattolina Re: Kociary 02.07.24, 11:11
          Tyle tylko że to jest prawda. Koty są trzymane w klatkach, całymi latami.
          Nie wiem co jest gorsze.
      • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 22:39
        Do tego - schrony nie są dla dzikich wolnozyjacych one sa dla bezdomnych - kotów które miały dom ale np właściciel zmarł.
        “Przyczyną powyższej decyzji są próby przekazywania do Schroniska przez osoby prywatne kotów wolno żyjących odłowionych ze swojego naturalnego środowiska bytowania. Przypominamy, że koty wolno żyjące nie są zsocjalizowane z człowiekiem i nie są zwierzętami bezdomnymi, w związku z czym nie wolno ich odławiać w celu umieszczenia w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt.”
        napaluchu.waw.pl/
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Kociary 01.07.24, 22:42
      Nie rób tego.
      Schronisko nie przyjmuje od ludzi odłowionych dzikich kotów.

      Informacja ze strony schroniska:
      "Uprzejmie informujemy, że Schronisko nie przyjmuje kotów od osób prywatnych.

      Koty z terenu m. St. Warszawy będą przyjmowane wyłącznie za pośrednictwem Eko Patrolu Straży Miejskiej.

      Aby skontaktować się z Eko Patrolem Straży Miejskiej należy zadzwonić pod nr alarmowy – 986

      Przyczyną powyższej decyzji są próby przekazywania do Schroniska przez osoby prywatne kotów wolno żyjących odłowionych ze swojego naturalnego środowiska bytowania. Przypominamy, że koty wolno żyjące nie są zsocjalizowane z człowiekiem i nie są zwierzętami bezdomnymi, w związku z czym nie wolno ich odławiać w celu umieszczenia w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt."



      • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 22:45
        No dokładnie - eko patrol ocenia czy kot jest chory, do sterylizacji, bezdomny, zgubiony i tylko wtedy bierze. Koty dziki żyją dziko owszem często krótko ale zwierzęta w naturze zasadniczo żyją krócej.
        • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 22:46
          Łapanie ma sens tylko wtedy jeśli ktoś jest gotów wziąć za zwierzę i jego socjalizację odpowiedzialność. I nie mam tu na myśli “znajdę mu jakiś dom” ty łapiesz ty oswajasz i ty dajesz dom
        • elinborg Re: Kociary 01.07.24, 22:58
          Tych kotów w ogóle w naturze nie powinno być! Kocięta powinny być zabierane, matki kastrowane. Ja wiem, że nie ma miejsca w schroniskach i ratują się jak mogą. Nie da się ocalić wszystkich.
          • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 23:01
            No nie - są potrzebne w miastach. Bo regulują populację szczurów.
            • ichi51e Re: Kociary 01.07.24, 23:03
              “ Pomimo tego, że radzą sobie same na zewnątrz, one też czasem potrzebują jednak naszej pomocy. I również jest to im ustawowo zagwarantowane! Przede wszystkim wynika to z przepisów ogólnych ustawy o ochronie zwierząt, zgodnie z którymi człowiek jest winien każdemu zwierzęciu poszanowanie, ochronę i opiekę (art. 1 ust. 1 u.o.z.). Po drugie, każde zwierzę ma prawo do humanitarnego traktowania, czyli takiego, które uwzględniać będzie jego potrzeby i zapewniać mu opiekę i ochronę (art. 5 w zw. z art. 4 pkt 2 u.o.z.). I ostatecznie, zgodnie z art. 21 u.o.z., „zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”.”
          • pupu111 Re: Kociary 01.07.24, 23:07
            Nie powinno to byc głupków na forum , ale co zrobic, świat to bezmiar ludzkiej głupoty.
            • elinborg Re: Kociary 01.07.24, 23:25
              Tak, dobrze czasem na siebie krytycznie spojrzeć. Szkoda, że nie robisz tego częściej.
              • nick_z_desperacji2 Re: Kociary 02.07.24, 01:25
                Ekhm...walka z kotami wolnożyjącymi skończyła się w Europie dżumą. To przykre, że kot wolnożyjący żyje ogólnie krócej, ale jest potrzebny i to jest jego naturalne środowisko. Zwierzęta w zoo też żyją dłużej i nic na nie nie poluje, a jednak pozwalamy na ich "marne, krótkie" życie w naturalnym środowisku, zamiast odłapać do nogi (łapy)
                • sylwiktrzy Re: Kociary 02.07.24, 22:59
                  Porównujesz dzikie zwierzęta do kota domowego? Dzikie koty w Polsce to rys i żbik. Reszta to bezdomniaczki. Niezależnie od wypisywanych bzdur o wolno żyjących kotach. Szczęśliwie chorujących i umierających . Tak na pewno koty w obecnych czasach to regulator szczurów🤣. Za to w zabijaniu ptaków są świetne☹️
                  • nick_z_desperacji2 Re: Kociary 02.07.24, 23:05
                    Ta bzdura funkcjonuje w całej Europie i jest różnica między kotem wolnożyjącym a bezdomnym. W dużych miastach nadal koty są jednym ze sposobów rozwiązywania problemu gryzoni.
                    Ale rozumiem, że serduszko równiej pika jak się kota zamknie w klatce, bo w tej klatce zamiast 5 pożyje 8 lat.
                    • pupu111 Re: Kociary 02.07.24, 23:15
                      W Klatce to pewnie wiekszosc nie przetrwa nawet roku, dlatego się nazywa schroniska umieralniami. Nie ogarniam, jako mozna pisac, że cięzko wybrac co lepsze, zycie na wolnosci czy klatka. Trzeba nie miec za grosz wyobrazni. Ja myslę, że takie koty wolnozyjące jesli sa dokarmiane, co jakis czas doglądane przez gminę. zaszczepione czy w razie czego podleczone przez weterynarza, to sa bardzo szczęśliwe koty.
                  • babcia47 Re: Kociary 03.07.24, 02:58
                    W piwnicy w bloku mojego syna mieszka stado kotow wolnozyjacych ale sa pod wspólna opieką wszystkich mieszkańców. Byl czas ze okienka od piwnic byly wiecznie pozamykane, wykładane trutki a gryzonie i tak szalały a co gorsza byla tez plaga pchełkjtore przynosily, wiem bo kiedys to byl moj dom rodzinny. Dzis koty maja jedno okienko otwarte ale zabezpieczone by zimno nie leciało, regularnie dostają środki na odrobaczenie, nowe sa wyłapywane i sterylizowane no i są dokarmiane a dzięki temu maja spokój i czyste piwnice. Podobnie było na działkach moich rodziców i tesciow. Nawet zimą tuptali na działkę by nakarmić swoje koty, tez byly ogarnięte medycznie a za to nie było problemu z nornicami , miasto pokrywa u nas kastracja takich dzikusów wiec młodych nigdy nie widywałam chyba ze pojawiła się nowa kotka z przychowkiem ale po odkqrmueniu byla sterylizowane a kociakom szukano domów
      • berdebul Re: Kociary 03.07.24, 10:37
        Dziki kot to żbik/ryś, a nie kot domowy.
        Znakomita większość kotów to wyrzucone bo urosły/zaciazyly/właściciel wyjechał domowe kotki, nauczone korzystania z kuwety i życia w domu.
    • majenkirr Re: Kociary 01.07.24, 22:52
      A sa tam jakieś organizacje, które robią trap–neuter–release?
      • bazia_morska Re: Kociary 03.07.24, 19:28
        Skontaktowalam sie juz z miejscowymi fundacjami, działamy smile
        • ardzuna Re: Kociary 04.07.24, 14:31
          Trzymam kciuki smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka