02.08.24, 09:24
Czy osoba wychowująca się w domu gdzie był ojciec alkoholik, nieagresywny, nie awanturujący się, tzw. wysokofunkcjonujący, do tego matka kochająca, wspierająca, niepijąca, czy taka osoba może być DDA?
I czy może być tak że tylko jedno dziecko jest DDA, a drugie nie...?
Wiem że są tu osoby, które borykają się z tym problemem.
Dodam tylko, że ta osoba zapisała się już do specjalisty
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: DDA? 02.08.24, 09:39
      Tak, może. A drugie dziecko może jeszcze nie wiedzieć, że ma problem.
    • cegehana Re: DDA? 02.08.24, 09:45
      Może jedno i drugie. Są osoby (nieliczne), które mimo dorastania w patologicznej rodzinie nie wytwarzają schematów typowych dla DDA.
    • eriu Re: DDA? 02.08.24, 10:59
      Brak agresji nie oznacza braku problemów. Wystarczy, że cały dom jest podporządkowany piciu taty i ukrywaniu problemu alkoholowego przed światem. To, że matka nie piła i kochała nie znaczy, że nie była współuzależnionych. W końcu zamiast dbać o dobro dzieci żyła z alkoholikiem latami.

      Drugie dziecko może mieć lepsze mechanizmy obronne. Też znaczące może być kto jest starszy a kto młodszy z rodzeństwa. Ale bardziej prawdopodobne jest, że jeszcze nie rozumie, że też ma problemy.
      • izabelaleckaa Re: DDA? 02.08.24, 11:05
        dzieci już pełnoletnie 19 i 23 lata, starsze podejrzewa że jest DDA
        • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 11:32
          Jesteś tą matką?
          • izabelaleckaa Re: DDA? 02.08.24, 11:57
            niestety tak i jest mi wstyd i wiem, że zawiodłam
            • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 12:00
              To też nadajesz się na terapię. Będziesz wtedy mądrzejsza i silniejsza by wesprzeć swoje dzieci.
        • eriu Re: DDA? 02.08.24, 11:58
          Dzieciak 19 lat jeszcze nie ma dużo życiowych doświadczeń, gdzie mógłby się przekonać jak bardzo sytuacja rodzinna na niego wpłynęła. Dopiero wychodzi ze szkoły. Ludzie idą na terapię DDA najczęściej mając 30-40 lat kiedy mają dość, bo im się nie układa związki, życie zawodowe, nie są w stanie realizować swojego potencjału.

          Najlepiej wysłać oboje na terapię jeśli jest możliwość darmowej terapii np. w ośrodku uzależnień.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: DDA? 02.08.24, 11:12
      Mało prawdopodobne, ale możliwe.
      To zależy, jak bardzo jego pice wpływało na układy w rodzinie i jakie miał kontakty z tym dzieckiem i jak często dziecko widziało go pijanego.
      Skoro czuje, że coś jest nie w porządku, to dobrze, że się zapisała. Widocznie potrzebuje pomocy.
      • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 11:30
        Dlaczego twierdzisz, że mało prawdopodobne?
      • eriu Re: DDA? 02.08.24, 11:55
        Nie trzeba widzieć kogoś pijanego, żeby dom był ustawiony pod picie rodzica. Wystarczy, że dzieci musiały siedzieć w pokojach, „bo tata wrócił”. Bo trzeba ukrywać taty niedyspozycje (zachlał), bo trzeba cały dzień biegać na paluszkach, bo „tata odsypia”, że nie było na wydatki dla dzieci, bo tata przepijał pieniądze, bo matka ratowała ojca żeby się nie wydało, że pije albo go z ulicy pijanego zbierała. Bo np. Mogła dzieci kłaść spać a wychodzić w nocy szukać męża, bo zachlał i go do domu przyprowadzać.
        • 35wcieniu Re: DDA? 02.08.24, 12:04
          To też, ale może w ogóle nie chodzić o tego typu sytuacje, tylko o ogólną atmosferę. Tzn. alkoholik wysokofunkcjonujący może w ogóle nie wymagać chodzenia na paluszkach i zbierania z ulicy, dziecko nawet może w ogóle nie widzieć go pijanego, wystarczy że np. relacja między nim a matką jest zaburzona z powodu jego picia i to wystarczy żeby dziecko nie miało właściwego wzorca relacji i miało trudności we własnych relacjach/emocjach.
    • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 11:31
      Tak może być DDA i bardzo dobrze, że jest tego świadoma i szuka pomocy
    • kachaa17 Re: DDA? 02.08.24, 11:45
      Taka osoba zapewne jest DDA. Mój ojciec też był wysokofunkcjonujący, nieagresywny i oddawał całą wypłatę mamie. Ale jego picie bardzo wpłynęło na całą rodzinę. Nie wierzę też, że w opisanym przypadku matka była wspierająca dlatego, że na pewno jej życie kręciło się wokół alkoholika i zwyczajnie jej uwaga była przekierowana na coś innego niż potrzeby dzieci.
      • izabelaleckaa Re: DDA? 02.08.24, 12:13
        akurat w tym przypadku potrzeby dzieci były na pierwszym miejscu, lekcje, lekarze (on ogarniał), itp. dzieci nigdy nie były pozostawione same sobie. Jeśli chodzi o kasę, prawie całą wypłatę oddaje na moje konto... tylko ta wódka..
        • 35wcieniu Re: DDA? 02.08.24, 12:17
          Czekasz na co? Aż Ci powiemy że jak tak to było ekstra?
          Nie "tylko ta wódka" tylko AŻ ta wódka.
          Jedno i drugie dziecko powinno skorzystać z terapii, możliwe że tak jak wyżej napisano młodsze jeszcze nie ma doświadczeń, po których mogloby się zorientować że podobnie jak starsze ma problem.
          A Ty również na terapię bo to co piszesz w tym wątku sugeruje że jesteś konkretnie współuzależniona.
          • 35wcieniu Re: DDA? 02.08.24, 12:19
            I jeszcze jedno.
            Piszesz że "potrzeby dzieci były na pierwszym miejscu, lekcje, lekarze (on ogarniał)"
            Podstawową potrzebą dziecka nie są dobre oceny, tylko, zaraz po fizjologii, potrzeba bezpieczeństwa, której realizacja może być (i w rodzinach alkoholików zwykle jest) zaburzona.
          • izabelaleckaa Re: DDA? 02.08.24, 12:27
            pewnie jestem współuzależniona, nie przeczę. Ale najpierw muszę skupić się na dziecku
            • 35wcieniu Re: DDA? 02.08.24, 12:30
              To idź z dziećmi na terapię rodzinną.
              Podejście "teraz skupię się na nich, a sama dalej będę tkwiła we współuzależnieniu" to droga donikąd i żadna dla nich pomoc.
            • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 12:32
              Kojarzysz napisy w samolotach, żeby dorosły najpierw sobie założyć maskę tlenową a dopiero potem dziecku?
              No to tu jest podobnie. Nie dasz rady pomóc dziecku, bo sama nie masz teraz czym oddychać.
            • m_incubo Re: DDA? 02.08.24, 16:40
              izabelaleckaa napisała:

              > pewnie jestem współuzależniona, nie przeczę. Ale najpierw muszę skupić się na d
              > ziecku


              Daruj sobie.
              Miałaś 20 lat, by skupiać się na dziecku, ale skupiłaś się na kim innym.
        • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 12:30
          To nie tylko, ale aż. Cała wasza rodzina ma nabrzmiały problem, tu nie ma co zaklinać rzeczywistości i chować głowy w piasek tylko trzeba działać
        • eriu Re: DDA? 02.08.24, 13:00
          I tak ojciec pod wpływem chodził z dzieciakami do lekarza? Biedne dzieciaci pewnie musiały się wstydzić, że walący wódką ojciec z nimi idzie. Ciało alkoholika śmierdzi alkoholem. Czy akurat pił czy nie. To jest okropny i intensywny zapach. Myślisz, że dzieciaki tego nie czuły podczas odrabiania wspólnego lekcji? Podczas zabawy? Na pewno ten zapach z dzieciństwa pamiętają. Może tego nie wiesz ale może być tak, że dzieciaki były świadkiem jak np. lekarz zwracał uwagę temu ojcu, że wali alkoholem od niego.
          • johana7419 Re: DDA? 02.08.24, 13:19
            Dziecko starsze jest w zasadzie dorosłe i skupianie się na nim teraz to już trochę późna reakcja. No chyba że samo prosi o wsparcie. A jeśli tak jest to rodzinna terapia plus dla ciebie dla współuzależnionej.
            Mąż jest czynnym alkoholikiem? Jest tego świadomy , próbował już odwyku?
            No i kwestia zasadnicza wg mnie zawsze w tego typu układach rodzinnych, czy masz swoje dochody ? W razie konieczności przerwania tych niezdrowych dla dzieci relacji dosyć istotną bo ułatwi odejście
            • izabelaleckaa Re: DDA? 02.08.24, 13:58
              mąż bardzo ograniczył picie, jest świadomy swojej choroby ale nie był na żadnej terapii. Picie obniża u niego stres, wiadomo alkoholicy tak mają i wiadomo że jest to tylko na chwilę.
              Jeśli chodzi o finanse to ja pracuję, mam swoje konto i swoje pieniądze.
              • eriu Re: DDA? 02.08.24, 15:55
                Ale nadal pije, karmi swoją chorobę, niszczy wątrobę i mózg. Nadal może dostać padaczki alkoholowej, zaburzeń osobowości i zachowania, zespołu Otella (chorobliwa zazdrość bez podstaw).

                Mąż jest świadomy swojej choroby ale się nie leczy. Picie go nie leczy tylko pogłębia chorobę.

                A masz wspólnotę majątkową? Bo jeśli tak i tak przechlapane. Będziesz płacić jak mąż cos odwali.
              • johana7419 Re: DDA? 02.08.24, 16:32
                izabelaleckaa napisała:

                > mąż bardzo ograniczył picie, jest świadomy swojej choroby ale nie był na żadne
                > j terapii. Picie obniża u niego stres, wiadomo alkoholicy tak mają i wiadomo że
                > jest to tylko na chwilę.
                > Jeśli chodzi o finanse to ja pracuję, mam swoje konto i swoje pieniądze.

                Wiem jak to działa, mój brat zmarł z powodu alkoholizmu. U niego nie tyle chodziło o stres ale o możliwość bycia otwartym i towarzyskim po alkoholu. Zaczęło się w młodości od imprez a skończyło śmiercią w wieku 50 lat.
                Dobrze że masz swoją pracę , to ważne przy podejmowaniu życiowych decyzji
                Do
        • kachaa17 Re: DDA? 02.08.24, 14:35
          izabelaleckaa napisała:

          > akurat w tym przypadku potrzeby dzieci były na pierwszym miejscu, lekcje, leka
          > rze (on ogarniał), itp. dzieci nigdy nie były pozostawione same sobie.

          A Twojej głowy nie zaprzątały myśli: czy on dzisiaj przyjdzie pijany? Nie robiłaś mu awantur o picie? Nie uwierzę. U mnie non stop były awantury o picie, ojciec obiecywał, że przestanie a na drugi dzień znowu to samo było. To bardzo źle wpływa ba poczucie bezpieczeństwa. A z drugiej strony mama mówiła: ale przecież nie jest tak źle, nie bije, pieniądze do domu przynosi.
        • odnawialna Re: DDA? 02.08.24, 16:13
          izabelaleckaa napisała:

          > akurat w tym przypadku potrzeby dzieci były na pierwszym miejscu, lekcje, leka
          > rze (on ogarniał), itp. dzieci nigdy nie były pozostawione same sobie. Jeśli ch
          > odzi o kasę, prawie całą wypłatę oddaje na moje konto... tylko ta wódka..

          Sam sposób w jakim opisałaś potrzeby dzieci, co postawiłaś na pierwszym miejscu, świadczy o zaburzeniu. Nie ma siły, alko ma wpływ na całą rodzinę.
    • cranberries1983 Re: DDA? 02.08.24, 13:24
      taka osoba po prostu jst DDA
      po niektórych mniej widać
    • alina460 Re: DDA? 02.08.24, 14:31
      Nie znam osób z rodziną alkoholowych, które n
      NIE są DDA. Jak związek to uciekaj.
      • feldmarszalek.duda Re: DDA? 02.08.24, 16:53
        Od DDA ma uciekać?
        Kurczę, coraz częściej takie dyskryminujące teksty. DDA to często bardzo odpowiedzialni ludzie, z którymi inni mają dobrze (tylko oni mają źle sami ze sobą).
        • 35wcieniu Re: DDA? 02.08.24, 17:25
          Od alkusa.
        • cegehana Re: DDA? 02.08.24, 17:51
          DDA to bardzo różni ludzie.
    • tiffany_obolala Re: DDA? 02.08.24, 15:12
      Gdzieś czytalam, że całe pokolenie powojenne i ich dzieci nadaje się na terapię. Że jak nie jest DDA, to jest DDD. A dysfunkcją może być wszystko: rozwód, brak rozwodu, babcia z Alzheimerem w domu, piątka rodzeństwa, pracująca matka, bezrobotna matka, choroba któregokolwiek z członków rodziny, operacja w niemowlęctwie (wiecie, że jeszcze w latach osiemdziesiątych niemowlęta nie były znieczulane????). Może to trauma wojny, może to model wychowywania, który wtedy obowiązywał, tak daleki od rodzicielstwa bliskości, może nam się w doopach z dobrobytu poprzewracało i mamy w końcu możliwość nie tylko zdobywać jedzenie, ale też myśleć o emocjach.
      Więc nie ma co sobie rwać włosy z głowy, że zawaliłaś jako matka, że nie ochroniłaś dziecka przed pijącym ojcem, że nie działałaś na czas czy cokolwiek. Zrobiłaś tyle, ile potrafiłaś. Jeśli czujesz taką potrzebę - idź na swoją terapię. I ciesz się, że córka w tak młodym wieku zdecydowała się iść po pomoc dla siebie i wypracować sobie zdrowsze strategie reagowania.
      • izabelaleckaa Re: DDA? 02.08.24, 15:44
        Dziękuję.
        Mąż na pewno jest DDD, toksyczna matka niemiłosiernie go przeczołgała, ojciec nie utrzymywał kontaktu.
        Oczywiście nie usprawiedliwiam go
        • eriu Re: DDA? 02.08.24, 16:27
          Mąż jest dorosły i żyje w czasach kiedy jako osoba ubezpieczona może skorzystać z terapii dla DDD oraz alkoholików. Wie, że jest alkoholikiem a się nie leczy nadal tylko pije i niszczy sobie mózg, wątrobę, w ogóle organizm. Nadal pijąc może wywołać u siebie zaburzenia osobowości, zachowania, zespół Otella (chora zazdrość o nic, będzie sobie wyobrażał, że go zdradzasz i mówił to waszym dzieciom, bo nie będzie panował nad sobą).

          Ty możesz spokojnie jako osoba ubezpieczona skorzystać z terapii dla współuzależnionych.

          Jako dzieci zależymy od naszych rodziców, potem dorastamy i jesteśmy w stanie wpływać na nasze życie i życie naszych rodzin przez to oraz podejmować swoje decyzje.
          • moni_485 Re: DDA? 02.08.24, 16:49
            eriu napisała:

            Nadal pijąc m
            > oże wywołać u siebie zaburzenia osobowości, zachowania, zespół Otella (chora za
            > zdrość o nic, będzie sobie wyobrażał, że go zdradzasz i mówił to waszym dziecio
            > m, bo nie będzie panował nad sobą).

            Dokładnie. Mam w pracy kolegę, który pije od lat. Kiedyś był mimo picia super kolegą. Mimo, że nadal jest wysokofunkcjonujący zauważamy zmiany w jego zachowaniu. Stał się agresywny a jego nastroje szybko się zmieniają. Generalnie strach się odezwać do niego bo niewiadomo kiedy znów wybuchnie. Jest zwyczajnie przepity.
    • eagle.eagle Re: DDA? 02.08.24, 17:22
      A skąd u nich pomysł że są DDA?
      Dlaczego zaczęły szukać informacji?

      Z tego co piszesz to było wszystko ok, normalna rodzina, życie nie kręciło się wokół butelki.
      • 35wcieniu Re: DDA? 02.08.24, 17:25
        Tak, zupełnie normalna, "tylko ta wódka", drobny detal.
      • moni_485 Re: DDA? 02.08.24, 17:32
        eagle.eagle napisała:

        > A skąd u nich pomysł że są DDA?
        > Dlaczego zaczęły szukać informacji?
        >
        > Z tego co piszesz to było wszystko ok, normalna rodzina, życie nie kręciło się
        > wokół butelki.

        Jak w tle jest wóda, to nigdy nie jest normalnie.
      • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 17:37
        eagle.eagle napisała:

        > normalna rodzina, życie nie kręciło się wokół butelki.

        Po pierwsze znany tylko punkt widzenia autorki, możliwe że dzieci opowiedziały zupełnie inną historię

        Po drugie życie z alkoholikiem nawet wysoko funkcjonującym to nie jest normalna rodzina
        • eagle.eagle Re: DDA? 02.08.24, 18:00
          Wiem że to nie jest normalna rodzina. Ale autorka tak to opisała. Jestem ciekawa co w takim razie było nie tak. Co mówią dzieci . Dlaczego doszukują się wad w swojej rodzinie, co im nie pasowało ? Bo przecież wg autorki wszystko miały zapewnione, były zadbane.
          • borsuczyca.klusek Re: DDA? 02.08.24, 18:04
            Według autorki, która też jest współuzależniona i ma inną percepcję
            • moni_485 Re: DDA? 02.08.24, 18:43
              Tak. Mąż/żona alkoholika są dorośli i decyzyjni, dzieci są bezbronne.
            • eagle.eagle Re: DDA? 02.08.24, 19:04
              borsuczyca.klusek napisała:

              > Według autorki, która też jest współuzależniona i ma inną percepcję
              >

              I właśnie tymi pytaniami chcę naprowadzić autorkę na przemyślenia czy to co ona pamięta i nam tu opisuje jest takie samo jak pamiętają i odczuwały to wszystko dzieci.

          • kachaa17 Re: DDA? 02.08.24, 18:54
            Wg mojej mamy nam też niczego nie brakowało.
    • ikonieckropka Re: DDA? 02.08.24, 23:36
      Po pierwsze - nie zakładaj tu tak poważnych wątków, tylko o, dajmy na to, celebrytach, fryzurach i zupach, ewentualnie pazurach (tak mnie samej radzono). Po drugie - poradź się specjalistów i szukaj w związku z punktem pierwszym specjalistów (bo tylko na wątkach o zupach, fryzurach i celebrytach Cię nie wypożyczą). To dlatego, że panie tutaj z nieprzepracowanym DDA z lat 60, 80, 90, nie mają pojęcia, czym jest wysokofunkcjonujący nałogowiec. A także dlatego, że użyją Cię za łatwy cel, by się dowartościować, jakie to z nich matki i żony i wyżyją się za pijących tatusiów, mamusie, a wtedy tym bardziej będziesz potrzebować terapii. Po trzecie - znajdź przyjaciółkę, przed którą będziesz to mówić bez wstydu, niestety - tak trzeba, forum to fikcja. No chyba, że będziesz się odradzać pod nowymi nickami, to tu powszechne, pod normalnym ideałem, problemy pod zastępczym i się to tu ceni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka