Wiem, że nie dotyczy dzieci ematek

Ale znacie takich? Bo ja znam sporo - w większości przypadków chodziło o niezaliczenie matematyki na trudnych ścisłych studiach (np. inżynierskich czy ekonomicznych).
I tak sobie myślę, że tego można było uniknąć, pomóc dziecku lepiej rozpoznać swoje umiejętności. I w ogóle bardziej uważać przy wyborze kierunku, uważając szczególnie na te kierunki, na których jest podejrzanie niski próg punktowy na wejściu.
Macie sposoby, żeby tego uniknąć? Ale nie wpadać jednocześnie w drugą (może jeszcze gorszą?) skrajność "jesteś beznadziejny, na pewno sobie nie poradzisz". Bo myślę, że część tych dzieci ma właśnie rodziców, którzy są ofiarami takiego właśnie podejścia swoich rodziców i im się wahadło przechyliło za bardzo w drugą stronę (możesz wszystko, wystarczy chcieć i brać masę korków).