sobie lont? Czyli w sytuacji, gdy współpracownicy doprowadzają do szału, zachować spokój i nie dać się prowokować do pyskówek? Macie jakieś swoje sposoby? Zawsze żałuję, że dałam się wyprowadzić z równowagi. Chciałabym być kwiatem lotosu na tafli jeziora, ale mi nie wychodzi.