07.01.16, 20:41
Mamy ponad dwuletnią kotkę, przysposobioną w wieku około 6 miesięcy z tymczasu. Ponieważ moja druga (lepsza) połowa pomału zaczyna dopuszczać do siebie myśl o ewentualnym pomnożeniu trzody kociej, tak się zacząłem zastanawiać, czy dla takiej niewychodzącej, dobrze wychowanej i raczej cykorowatej kociny lepszym towarzystwem będzie koleżanka czy kolega? W grę wchodzi małe kocię - idzie wiosna, to będzie co przygarniać smile
Jak sądzicie? Czy dwie laski nie będą się targać za kudły w walce o terytorium? Czy starsza kobita nie będzie lała młodszego facecika?
Jest sterylizowana, a ewentualne drugie kocię oczywiście też nie uniknie.
To jak?
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: dokocenie 07.01.16, 20:53
      z wlasnego doswiadczenia:

      facecik, tylko facecik, z babami to roznie moze byc.
      • el_elefante Re: dokocenie 07.01.16, 21:06
        No właśnie trochę się tego obawiam. Pomijając już, że to nie może tak być, żeby baby zyskały w domu przewagę wink
        • olinka20 Re: dokocenie 07.01.16, 21:20
          Drugiego wziełam kota.
          Było git wink
          Potem dziołcha. Tez bez bicia. Kotka zeszła ze starosci i znowu kotka.
          No i sie leją wink
          Ale bez krwi, bez jakiejs agresji, bardziej zeby sie pogonic, troche je rozruszała.
    • aankaa Re: dokocenie 07.01.16, 21:30
      od wczoraj mam młodego chłopaczka (ok. 7 mcy) + dwuletnią pannę (oba zwierzaki wygarnięte z tzw krzaków)
      staram się na bieżąco raportować jak to wygląda smile
      forum.gazeta.pl/forum/w,10264,160039672,160039672,no_Chlopcze_przywitaj_sie_z_Ciotkami_.html

      mam nadzieję, że Cię nie wystraszę ale pokażę jak wygląda dokocenie na żywo smile
      • jottka Re: dokocenie 07.01.16, 21:56
        to zależy bardziej od charakteru kota niż od płci - ja mam akurat doświadczenia tego typu, że dokacanie tą samą płcią to horror, natomiast przeciwną czemu niesmile raczej powinieneś szukać - o ile to będzie możliwe - spokojnego kociaka, bo dorastający, nieważne kocur czy kotka, będzie starał się zdominować dotychczasową rezydentkę, która może ciężko to znieść. a jak się poprzyjaźni z łagodnym kotem od małego, to mają szansę na równie łagodne ustalenie dorosłej hierarchii.
      • el_elefante Re: dokocenie 08.01.16, 08:29
        Nie, no spoko jest smile Nasza młoda 3 dni siedziała pod szafkami w kuchni zanim się rozgościła dalej, a sama była. Mieszko trafił na zajęty teren a i tak wygląda to całkiem nieźle.
    • miriam_73 Re: dokocenie 08.01.16, 10:31
      Ja mam dwie "laski". Mała Mela przyjechała jako 3-miesięczny glut do prawie 2-letniej dorosłej kocicy - Kici. Warczenie, syki i foch trwały około tygodnia. Potem Kicia się poczuła jakby odpowiedzialna za małolatę i zaopiekowała się nią. Co nie przeszkadza jej od czasu do czasu dać Melce po łbie, gdy ta za nadto rozrabia, albo zapomina, że to Kicia jest szefową.
    • anaiss Re: dokocenie 08.01.16, 14:14
      Do mojej dwuletniej rezydentki przygarnęliśmy - jak się okazało - w podobnym wieku samca. Najpierw chłopak lał dziewczynę, a teraz na odwrót. Nie ma dramatu, ale nie przepadają za sobą. Myślę, że nie ma reguły...
      • kkk Re: dokocenie 09.01.16, 08:11
        z mojego 2 krotnego dokocenia:
        do 8,5 letniej rezydentki, sfochowanej jedynaczki, która obce koty ganiała z dziiiiikim wrzaskiem z obawą dobrałam 5 miesięczną kociczkę, przygarnięta ze wsi, która miała do czynienia z innymi kotami, odwazną, towarzyską potrafiąca sobie radzić... - starsza foch ale neizbyt długi, odganianie, syyki, obrażanie się na nas ale ni etrwało to długo, była raczej zainteresowana nowym domownikiem, nie było lania, awantur, agresji - poszło wg mnie nad wyraz dobrze smile nie było miłości ale była tolerancja, akceptacja, przyjazna ciekawość siebie; mała by sie bardziej zakumplowała, miziała ale rezydentka wolała trzymać dystans.
        drugie dokocenie do tej samej rezydentki już 9,5 letniej - również kociczka, 2 m=na kulka smile podobnie... chociaz małe bojazliwe, mało przebojowe, taki maleńtas nieporadny, rezydentka to wyczuła i odgania, prycha, jest wyraźnie poirytowana ale... po miesącu - wraca do normy, bez agresji, jakas tolerancja i pogodzenie się że jest mały kociak i trzeba go akceptowac smile
        Na pewno znaczenie ma tu charakter, ja nie miałak kocurków, tylko kocice i tez nigdy nie wiadomo co z małego kotka wyrośnie... ale dokacać trzeba! polecam i juz nigdy przenigdy nie chciałabym jednego kota. Koty trzeba miec w komplecie, przynajmniej 2! gdybym mogła wziełabym jeszcze jednego...dokacanie jest uzależniające smile
    • lampka_nocna5 Re: dokocenie 09.01.16, 09:16
      z mojego doświadczenia to mogę tylko powiedzieć - zależy od kota. Tygrys brata swojego, po 3-miesięcznej rozłące nie poznał - pokąsał po łapach tak, że były ropnie. Szatan na nowe koty reaguje stoickim spokojem, najpierw obchodzi i wącha, potem liże po głowie i "jest nasz"; Lucek nie lubi małych kotów, Tośkę chciał zeżreć, bo to szczur chyba jakiś; Sylwka jak ją przynieśliśmy, to burczała na nią, focha strzeliła, burczała i nie chciała spać ze mną w ramach tego focha.
      A propos - to weź ode mnie Sylwka, jest mała, miziasta i kocha ludziów, a z kotami dorosłymi radzi sobie na zasadzie - cześć, chłopaki, więc moźe???
      • aankaa Re: dokocenie 09.01.16, 12:46
        Elefante, zakątkowe biedy nie lubią długo pozostawać bez swojego człowieka, bierz Sylwka big_grin
      • el_elefante Re: dokocenie 09.01.16, 14:44
        A Sylwka w jakim wieku / kolorze?
    • el_elefante Re: dokocenie 09.01.16, 15:33
      Decyzja podjęta, kotek namierzony, czekamy na kontakt zwrotny i ... trzymajcie kciuki smile
      • aankaa Re: dokocenie 09.01.16, 15:48
        Zuch !! no, to czekamy na fotorelację big_grin
    • el_elefante Re: dokocenie 10.01.16, 21:30
      Namierzony kotecek okazał się już przysposobiony przez kogoś innego. Ale nic to, znalazł się inny (niestety jest w czym wybierać) i już jest u nas. Na dokumentację fotograficzną trzeba jeszcze poczekać, bo Rudy chowa się po kątach. Młoda zaś obsyczała go jeszcze w transporterze, po czym zwiała do innego pokoju. Teraz namierza nowego i obserwują się bacznie. Ogólnie nie jest źle, wygląda jakby się nieśmiały ze strachajłą próbowali zapoznać, więc pewnie trochę to potrwa smile
      • aankaa Re: dokocenie 10.01.16, 21:36
        duże brawa dla tego Pana !!!
        • olinka20 Re: dokocenie 11.01.16, 09:44
          Haha kolejne ekspresowe dokocenie.
          Trzymam kciuki za dogadanie sie kotków!
          • zaba_300 Re: dokocenie 11.01.16, 09:48
            Ha, brawo. Trzymam kciuki!
    • el_elefante Re: dokocenie 11.01.16, 10:20
      Rudy odkrył wczoraj azyl pod szafkami w kuchni i przesiedział tam jak myszka całą noc i ranek. Obawiam się, że przy jego zahukanym charakterze nieprędko go zobaczymy... Młoda też udaje że go nie ma, trochę tylko podejrzliwie obserwuje przedpokój ze swojego legowiska na szafie. Agresji w każdym razie po obu stronach ani śladu.
      Wczoraj wyciągnąłem Rudego z kąta w ubikacji i wziąłem na kolana do terapeutycznego wygłaskania. Wytrzymał 10 minut i zwiał.
      Dać mu coś do jedzenia pod te szafki, czy zostawić w spokoju i liczyć że z głodu sam wyjdzie?
      • jottka Re: dokocenie 11.01.16, 10:44
        nienienie, żadnego wyciągania! to bardzo dobrze, że znalazł sobie bezpieczne schowanko, gdzie w razie czego może nawiać i pewności nabierać. miseczki można postawić niedaleko, żeby wyjść musiał, ale w razie czego szybko mógł się ewakuować. zabaweczki porozkładać w zasięgu łapysmile

        kot jest drapieżcą polującym z ukrycia, najpierw musi mieć kryjówkę, żeby zorientować się w sytuacji i ustalić priorytety, sam wylezie, bo się znudzi albo zaciekawi. a jak nikt na niego nie syczy, to tym lepiejsmile
        • el_elefante Re: dokocenie 11.01.16, 11:11
          Z ubikacji go musiałem zabrać, bo Młoda by się nie mogła wysikać - kuweta obok. Ale dzięki za radę, niech siedzi pod szafkami aż się upewni że nikt go nie chce zjeść. Miski też w kuchni, więc ma blisko. Czekamy.
          • jottka Re: dokocenie 11.01.16, 11:22
            a gdzie on ma kuwetę? bo czasem jest tak, że kuweta, zapach kuwety, zapewnia poczucie bezpieczeństwa, może dlatego przycupnął w jej pobliżu (choć to kocicowa kuweta, a nie jego?). on się już załatwiał u ciebie? pilnuj tego, a jakby co, to tackę ze żwirkiem można postawić gdzieś dyskretnie w pobliżu tych szafek.
            • el_elefante Re: dokocenie 11.01.16, 12:03
              Kuweta jest w ubikacji, obok kuchni, blisko od wejścia pod szafki. Jeszcze się nie załatwiał, w każdym razie nie czuję smile. Nie wiem czy w stresie zajarzył tą kuwetę, chociaż w niej był w sumie.
              • jottka Re: dokocenie 11.01.16, 12:24
                oj. to patrz czujnie, bo kot ze stresu potrafi wstrzymać funkcje fizjologiczne, a potem się zatkać na dobresad bobki pół biedy, ale jak 24h nie siusiał, to ja bym się z wetem skontaktowała na wszelki wypadek.
                • jottka Re: dokocenie 11.01.16, 12:24
                  i postaw mu jakąś prowizoryczną kuwetę niedaleko tych szafek - wystarczy tacka posypana żwirkiem czy coś takiego, w co łatwo wleźć, on się musi załatwić.
    • el_elefante Re: dokocenie 12.01.16, 09:44
      Nowy dalej siedzi pod szafkami i nawet gdybym chciał go wyciągnąć, to bez demontażu nie da rady. Młoda do niego zagląda, pomiaukuje jakby chciała go zachęcić do wyjścia i nic. Podsunęliśmy mu kilka smakołyków na tacce ale nie tknął nawet.
      Jak długo czekać?
      • jottka Re: dokocenie 12.01.16, 11:23
        do skutkusmile pod warunkiem, że coś tam skubnie i że skorzystał z kuwetki. jeśli podejrzewasz, że od 2 dni nie siusiał, to dzwoń do weta i pytaj o dalsze wskazówki (z wyciąganiem przemocą i jazdą do niego włącznie).

      • aankaa Re: dokocenie 12.01.16, 11:32
        jak wylezie spod szafki spróbuj jakoś zablokować możliwość powrotu. Może zrób coś w rodzaju namiotu z krzesła/stołka żeby miał się gdzie schować ? Kup feliway'a do kontaktu ew. w sprayu
        • yvi1 Re: dokocenie 12.01.16, 12:46
          Ja Felixa wyciagnelam prawie od razu,wepchalam pelno reklamowek pod szafki,zeby juz nie wlazili.Ubralam do wyciagania grube rekawice kuchenne,owinelam go w koc i tak nosilam pare minut ,cicho z nim rozmawiajac.Spod kanapy nie wyciagalam ani razu,bo tam mialam wszystko pod kontrola.Dla Felixa to byla najlepsza metoda,nie ma zadnej traumy.Kazdy kot jest inny.To bylo tylko moje przeczucie,ze pod ta szafka mu nie bylo dobrze.Jak siedzial pod kanapa to sie jakos tak nie czulam.
          • jottka Re: dokocenie 12.01.16, 13:27
            trochę brzmi, jakbyś osobiście sprawdziła, że pod kanapą siedzi się bosko, a pod szafką to już nie to...smile a jak sie zachował feliks, jak już go wypuściłaś z objęć? pod kanapę czy wręcz przeciwnie?smile
            • yvi1 Re: dokocenie 12.01.16, 16:53
              Pod szafka w kuchni jest bardzo malo miejsca,balam sie o niego.Pod kanapa tez bylo ciemno,ale i wykladzina i duzo wiecej miejsc do schowania smile. Jak juz go wypuscilam to lazil za mna jak pies smile. Takze u kazdego jest inaczej.Do dzis sie nigdzie nie chowa ,zawsze lezy w poblizu i na widoku .Jedynie przy odkurzaniu jest myk pod kanape ,ale ledwo odkurzacz milknie jest myk na srodek kanapy . Nawet na Sylwestra siedzial smarkaty na stole na balkonie i patrzyl na fajerwerki.
      • el_elefante Re: dokocenie 12.01.16, 14:14
        Po konsultacji z poprzednią właścicielką i z uwzględnieniem uwag jottki: wywlekamy Nowego spod szafek, instalujemy specjalne schowanko na uboczu, zatykamy dostęp do szafek. Dostawiamy dodatkową kuwetkę i miseczkę z wodą w pobliżu schowanka i obserwujemy co się będzie działo. Jeszcze się wstrzymujemy z wetem do jutra oszczędzając Nowemu kolejnego stresu.
        On podobno wyłazi nocą - tak twierdzi opiekunka z tymczasu, więc prawdopodobnie gdzieś się wysikał a i chrupek mógł skubnąć.
        • aankaa Re: dokocenie 12.01.16, 15:03
          nie stawiaj miski i kuwety zbyt blisko siebie smile
          • jottka Re: dokocenie 12.01.16, 15:44
            wodę też w pewnej odległości - koty nie lubią wszystkich tych rzeczy na kupie.

            ale ja bym zadzwoniła JUŻ do weta i zapytała ile czasu mogę czekać z wizytą u niego, skoro nie wiem czy i kiedy kot siusiał. to jest potencjalnie groźne dla życia, niech ci lekarz powie, co i jak, bo w razie czego on jest w stanie wymacać, czy pęcherz pełny, czy nie, sam tego nie stwierdzisz.

            a w międzyczasie może popełzaj po całej okolicy szafek, węsząc czujniesmile jak gdzieś się załatwił, to powinieneś wyczuć, jeśli nie da się zauważyć.
    • aankaa jakieś nowe wieści ? 12.01.16, 20:54
    • el_elefante Re: dokocenie 13.01.16, 08:21
      Dzisiaj w nocy Młody szurał kuwecie więc wygląda na to, że w tym temacie jest ok. Wczoraj po wyciągnięciu z dziury siedział u mnie na kolanach długo. Najpierw chciał czmychnąć, ale stwierdził że głaskanie jest przyjemne więc jeszcze chwilę zostanie. Skończyło się na rozmruczeniu, przymilaniu, udeptywaniu i spaniu. To chyba pierwsze lody przełamaliśmy.
      Zjadł też trochę chrupek, w nocy zwiedzał mieszkanie, słychać było też jak Młoda na niego syczy i pomrukuje. Nie robi to na nim żadnego wrażenia, przywykł chyba do tego, że koty na niego syczą. Młoda to tak bardziej ze strachu niż z agresji, nie wie co ma zrobić z tą całą sytuacją.
      Teraz Młody siedzi pod szafkami tyle że w pokoju. Przynajmniej więcej stamtąd widać niż z jakiejś ciemnej dziury i rudzina bardziej uczestniczy w życiu domowym, co mam nadzieję przyczyni się do ułatwienia socjalizacji.
      Jeszcze nie napisałem, że Rudy ma lekki niedowład tylnych łapek na tle neurologicznym. Mamy nadzieję że jak zacznie normalnie funkcjonować, to trochę mu się poprawi. Póki co, czajenie się pod szafkami poprawie raczej nie sprzyja.
    • el_elefante Re: dokocenie 13.01.16, 09:32
      Rudy póki co wygląda tak. Zdjęcia kiepskie ale robione telefonem jedną ręką. Jak się rude rozkręci to będzie lepsza sesja smile

      https://jaad.eu/rudy02.jpg

      https://jaad.eu/rudy01.jpg
      • zaba_300 Re: dokocenie 13.01.16, 10:15
        O jaki śliczny miluszek!
      • aankaa Re: dokocenie 13.01.16, 12:46
        kawał ślicznego chłopaka !
    • el_elefante Re: dokocenie 14.01.16, 11:15
      Rudy to taki ścichapęk. W dzień udaje że nie istnieje, nie ma w ogóle takiego kota. W nocy zajął Młodej ulubione miejsce na fotelu i wyżarł do czysta wszystkie miski z chrupkami włącznie. Rano siedzi już pod szafką z miną pt. "cały czas tu byłem".
      • yvi1 Re: dokocenie 14.01.16, 12:37
        Sliczny Rudasek,zycze zeby jak najszybciej byl takim " pokazowym " kotem jak moj Felus smile.
      • wladziac Re: dokocenie 14.01.16, 13:59
        wygląda na niezłego spryciarza,ślicznego spryciarza,trochę czasu i cierpliwości potrzeba i już będzie dobrze,powodzenia!
    • el_elefante Re: dokocenie 20.01.16, 21:20
      Rudy już się zadomowił. Spał już we wszystkich ulubionych miejscach Młodej, z szafą włącznie. Młoda czuje się wyautowana do sypialni. Ktoś śpi w jej łóżeczku, naciąga się na jej drapaku, sika do jej kuwety i wyżera (do czysta) z jej misek. Ciągle mam nadzieję, że jakoś się sierściuchy jednak dogadają.
      Okazuje się, że rude to pieszczoch. Jeszcze nie widziałem kota, który by tak ochoczo nadstawiał podwozie do smyrania. Wystarczy usiąść obok niego na wersalce żeby się rozmruczał tak, że w przedpokoju słychać.
      To tyle wieści dokoceniowych, dzięki Wam za zainteresowanie i dobre rady.
      • olinka20 Re: dokocenie 20.01.16, 21:26
        Rude tak mają wink
        Na mojego wystarczy spojrzec zeby zaczał mruczeć i najchętniej nie schodziłby z kolan, a gabaryt ma niezachęcający do takich ciągłych pieszczot wink
        Fajnie, ze koty sie dogadują.
      • aankaa Re: dokocenie 20.01.16, 21:46
        ależ Ci zazdroszczę tego pieszczocha !!!
        pisz więcej o Rudym i Młodej - fajnie się czyta takie kocie historie
        • jottka Re: dokocenie 20.01.16, 23:32
          chwilke, zaraz, ale kocica jest odpowiednio dopieszczana? nie możesz pozwolić na to, żeby podstępny rudy żigolak zagarnął dla siebie całe uczucie!
          • el_elefante Re: dokocenie 21.01.16, 10:09
            No masz, oczywiście że jest dopieszczana. Tyle, że ona nie z tych, co to uwielbiają się wysypiać na kolanach. Lubi w towarzystwie, ale najlepiej na własnym fotelu.
    • aankaa Re: dokocenie 24.01.16, 17:41
      co tam u Was słychać ? smile
      • el_elefante Re: dokocenie 25.01.16, 09:00
        Właściwie nic nowego, Rudy już się czuje dużo pewniej, choć czasem jakiś gwałtowny ruch w domu albo hałas potrafi go na chwilę spłoszyć, ale już chyba zajarzył że nikt go nie zamierza tutaj zjeść. Tymczasem sam zjada prawie wszystko co pojawi się w miskach a potem wystawia okrągły brzuszek do wysmyrania.
        Z Młodą obchodzą się łukiem, czasem na niego nasyczy, czasem się powąchają. Otwartej wrogości nie widać, u Rudego agresja=0, chciałby się zaprzyjaźnić, ale druga strona niechętna póki co.
        Za jakieś 2 tygodnie idziemy do weta na przegląd techniczny i umówienie sterylizacji. Może też coś więcej powie o Rudego neurologicznych przypadłościach - zobaczymy.
        I tyle smile
      • el_elefante Re: dokocenie 25.01.16, 09:08
        https://jaad.eu/rudy03.jpg
        https://jaad.eu/rudy04.jpg
        • pi.asia Re: dokocenie 25.01.16, 10:11
          Piękny rudaś, piękny! Zobaczysz, za jakiś czas mogą się z Młodą pokochać miłością ogromną. W tej chwili obok laptopa moja Duszka myje Amurkę (łepek, łapki i boki), a przez pierwsze dwa tygodnie panicznie się jej bała.
        • olinka20 Re: dokocenie 25.01.16, 18:29
          Ale ma łapencje długie smile
          Oj chyba jak nabierze ciałka to bedzie duzy kot.
    • el_elefante Re: dokocenie 02.02.16, 23:36
      Koty są różne, wiadomo. Każdy jest jedyny w swoim rodzaju, ale statystycznie do jakiegoś rozkładu (w miarę) normalnego pasują. Ale nam się oczywiście musiały trafić dwa skrajne.
      Jeden z godnością znosi wszelkie próby smyrania i tłamszenia, drugi po pierwszym głaśnięciu uwala się i podstawia wszystkie części ciała do smyrania, z brzuchem włącznie.
      Jeden mruczy średnio raz na miesiąc i trzeba się dobrze wsłuchać, drugiego wystarczy dwa razy pogłaskać a będzie mruczał jeszcze przez następne pół godziny tak, że w przedpokoju słychać.
      Jeden gadatliwy tak, że zyskał dodatkowy przydomek "Jęcząca Marta", drugiemu zdarza się cichutko piknąć raz w tygodniu.
      Jednemu trzeba pod nos kąski podtykać żeby był łaskaw nie zdechnąć z głodu, drugiemu trzeba wyrywać miskę żeby nie pękł.

      Ale nie, mają jedną wspólną cechę: lubią się wylegiwać na fotelach. Umówiły się, że ostatecznie mogą nam zostawić wersalkę.
    • el_elefante Re: dokocenie 16.02.16, 12:41
      Dzisiaj niejako finał dokocenia. Rudy dostarczony na stół w celu pozbawienia atrybutów i czekamy na telefon o gotowości do odbioru. Jeszcze tylko pół nocki nieprzespanej przy pilnowaniu kota nawalonego jak stodoła. Żeby tylko poszło bez problemów.
      • aankaa Re: dokocenie 16.02.16, 15:02
        będzie dobrze ! daj znać jak już dorwiecie kotecka we własne łapy smile
      • aankaa Re: dokocenie 16.02.16, 19:01
        jak Rudy ?
        • zaba_300 Re: dokocenie 16.02.16, 19:17
          Trzymamy kciuki.
      • el_elefante Re: dokocenie 17.02.16, 08:07
        Ja nie wiem co oni tam dają tym kotom, bo kiedyś kot po kastracji pół nocy snuł się po domu, łapki mu się plątały i odbijał się od ścian. Wczoraj Rudego odebrałem w stanie całkowitego rozbudzenia, z oczami jak pięciozłotówki. Biegał po domu, gonił nie wiadomo co lub kogo, usiłował wskakiwać na wszystko zapominając o swojej niepełnosprawności, stłukł wazon i wylał wodę. Młodej też się udzieliło, tak jak wczoraj to jeszcze na niego nie syczała.
        Dzisiaj wygląda normalniej, leży i pewnie leczy siniaki.
        • olinka20 Re: dokocenie 17.02.16, 08:27
          Młodej sie nie dziw, przeciez Rudy ze szpitala wink wyszedł, smierdział pewnie wg niej, okropnie.
          • jottka Re: dokocenie 17.02.16, 23:22
            to nie tak - koty jak ludzie, po prostu różnie reagują na narkozę. prawidłowo oddali ci wybudzonego kota, tyle że część kotów w stanie po narkozie właśnie szaleje, gania po całej chałupie i w ogóle, trzeba, owszem, pilnować, żeby sobie krzywdy nie zrobił, ale w ten sposób, w ruchu, narkoza szybciej przechodzi. metoda na odespanie też jest dobra, ale dłuższasmile

            poza tym kocur - jak już się z narkozy otrząsnął - skakać może, to kocice po takiej operacji należy hamować przed tego typu rozrywkami, żeby szwy jej nie poszły i tak dalej. a jak tam teraz rekonwalescent?smile
            • el_elefante Re: dokocenie 18.02.16, 00:54
              Dzisiaj już spokojniej, ale wymiotuje. Mam nadzieję, że to jutro minie, jak nie, to trzeba się będzie skonsultować. Czyżby to jeszcze efekty narkozy? Po 30h od zabiegu?
              Poza tym dotychczas grzeczny kotek, zlał się na łóżko Młodego uncertain
              Zakładam, że to chwilowe odreagowanie...
              • olinka20 Re: dokocenie 18.02.16, 08:34
                Z sikaniem to mogłobyc tak, ze jeszcze narkoza działa i po prostu nie zapanował nad zwieraczami.
                Moj Puk tez siknął probując wskoczyc na łozko, zalu nie miałam bo zdarzyło sie to tylko ten jeden raz, po kastracji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka