Dodaj do ulubionych

Miejsce a szczęście

14.02.25, 14:18
Dziewczyny, czy zauważyłyście korelację pomiędzy miejscem, a poczuciem szczęścia czy chociaż (nie)zadowolenia z życia?
Bo na mnie jakoś silnie oddziałuje miejsce, w którym jestem, a także klimat. Nie chodzi mi o wakacje, ale o mieszkanie gdzieś. I tak na przykład w Polsce jestem średnio szczęśliwa, w Niemczech byłam bardziej,a już najgorzej wspominam mieszkanie w UK. I nie chodzi o pracę, locum czy relacje, ale stricte o miejsce. Też tak macie? Zapraszam do podzielenia się doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 14:21
      Zdecydowanie szczęśliwsza się czuję, gdy wracam do rodzinnego domu, nawet nie o sam dom chodzi, ale o miejsce właśnie - przestrzeń i przyrodę wokoło, nienawidzę miasta, nawet jak to obrzeża. Niby mam ogród, ale nie spełnia on moich potrzeb, tak z 5 ha mu brakuje...
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:42
        Może to kombinacja wspomnień i nostalgia do tego?
    • alpepe Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 14:26
      Ja jestem szczęśliwa w Berlinie i Świnoujściu. W Berlinie, bo tam jest cieplej niż w moim rodzinnym mieście w Województwie Śląskim, a w Świnoujściu, bo morze, i fajnie.
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:45
        Świnoujście rozumiem, bo bardzoje lubię, ale Berlin to już sf dla mnie w tym temacie 😀 No, ale ja z kolei czuję się zawsze jak w domu, gdy wracam do Zakopanego 😀
    • agiq_agiq Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 15:19
      Ja jestem szczęśliwsza w Alpach i Dolomitach. Ale jeszcze nie wymyśliłam jak zrobić żeby być tam stale
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:47
        Kocham góry, więc rozumiem Twoje miłość, ale ja zawsze mam w głowie, jak tam jest trudno żyć, bo zima przez wiele miesięcy i mi przechodzi ochotę na mieszkanie tam na stałe. Da się. Można spróbować zatrudnić się na sezon w turystyce 🙂
        • agiq_agiq Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:03
          Zimę kocham. A praca sezonowa w turystyce po piedziesiatce to tak średnio. Ja bym tam mogła tylko żyć i wydawać, nie pracować, więc potrzebuje duuuuzej wygranej wink
    • cottonrose Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 15:32
      O ile tylko moge staram sie osiwdlac w miejscach, ktore po wstepnym "obwachaniu" daja mi poczucie "mojego miejsca". Ale roznica 1 przecznicy juz moze to poczucie zmienic wink
      Poki co ostatnie 20 lat jest tak jak trzeba, mieszkajac w PL i poza.
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:48
        Szczęściara 🙂
    • majenkirr Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:17
      Jestem w 100% zadowolona z miejsca, w którym jestem. I szczęśliwa🥰
      • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:20
        majenkirr napisała:

        > Jestem w 100% zadowolona z miejsca, w którym jestem. I szczęśliwa🥰
        >
        Ja tez.
        • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:27
          Ja jestem szczęśliwa jak wracam do Polski. Do moich rodziców mieszkania albo do swojego mieszkania. Wszystko jest tam tak.jak być powinno, wszystko funkcjonuje itp.
          W UK źle się czułam na maxa.
          Pod Mediolanem, mimo,że kocham Włochy też się slabo czułam,ale tu z racji tego,że zmuszona mieszkac byłam na peryferiach, między autostradami..lasem i zwyczajnie było wszędzie daleko no i Lombardia mało atrakcyjna mi się wydaje i szara.
          Aktualnie mieszkam również na peryferiach ale pod Rzymem, mam morze za oknem, ale również są to.peryferie wiec cóż..o niebo lepiej niż w Lombardii..bo mam niebieskie niebo, fajny klimat,ale z drugiej strony nie są to rejony cream de la cream. Mnóstwo smieci, syf, zdarzają się podpalane auta gdzieś niedaleko..wiec cóż..samo życiewink) no i mieszkanie również jest w stylu staro włoskim..kafelki które sprawdzają się upalnym latem, teraz zima to jakaś masakra.
          Także jak wracam do Polski do siebie to czuję się niemal jak w Szwajcarii jeśli chodzi o poziom.
          • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:28
            Dlaczego wiec mieszkasz w warunkach ktore cie nie zadawalaja?
            • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:30
              Bo niestety,ale nie ma opcji na nic lepszego. Mieszkan nie ma. To nie jest tak,że to są jakieś spartańskie warunki czy cos, ale to są warunki typowo włoskie.. np.pralka na zewnątrz, bojler na zewnątrz. Mnóstwo bloków tak tu ma..
              Dlatego mówię,że wolę.swoje.wyhodne komfortowe mieszkanie w PL.
              • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:31
                *wygodne.
                Póki co jestem na kontrakcie tutaj więc korzystam ile wlezie z wszystkiego dookołasmile)
              • po_godzinach_1 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:08
                nika_1985 napisała:


                > Dlatego mówię,że wolę.swoje.wyhodne komfortowe mieszkanie w PL.

                Czemu nie wracasz do swojego komfortowego mieszkania w Polsce tylko się męczysz na obczyźnie?
                • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:13
                  Nie mecze się. Irytuje mnie to lokum gdzie muszę mieszkać, szczególnie od listopada do lutego bo jest nad samym morzem gdzie tak wieje..wszystko z soli i z rdzy bo tu pojęcie konserwacji nie istnieje.
                  Uwielbiam Włochy, zwiedzam, korzystam, ale póki co nie wracam bo pisałam,że jestem tutaj na kontrakcie. Jak się potoczą wszystkie inne sprawy to nie wiemsmile
                  • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:15
                    nika_1985 napisała:

                    tu pojęcie konserwacji nie istnieje.
                    >
                    Dlugo nie trzeba bylo czekac...
                  • po_godzinach_1 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:18
                    nika_1985 napisała:

                    > Irytuje mnie to lokum gdzie muszę mieszkać, szczególnie od listo
                    > pada do lutego bo jest nad samym morzem gdzie tak wieje..wszystko z soli i z rd
                    > zy bo tu pojęcie konserwacji nie istnieje.


                    Współczuję ci, że musisz przebywać w tak strasznym miejscu. Może kiedyś uda ci sie stamtąd wydostać.
                    • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:44
                      Matko..ale to nie jest jakieś straszne miejscesmile) relaks nad morzem..ale mieszkanko małe, włoskie warunki. Fajny ogródek mam z oliwkami, który mnie cieszy..ale tej rdzy wszędzie to ja znieść nie mogę i tego wszechobecnego włoskiego olewactwawink
                      To nie jest jakaś straszna kara. Pytanie było gdzie czuję się szczęśliwa najbardziej..więc uważam że Polska.
                      A Włochy to włoskie życie i włoskie realia, włoscy znajomi, aperitiva itp. Źle nie jest, ale jest inaczej. Nijak z Polską czy z UK tego nie można porównać.
                      • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 19:21
                        nika_1985 napisała:

                        Nijak z Polską czy z UK tego nie można porównać.


                        Ale ty porownujesz.
                • simply_z Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 22:26
                  Bo ma jakąś super, hiper robotę, którą może tylko tam wykonywać i chyba chłopa.
                  • gris_gris Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:14
                    simply_z napisała:

                    > Bo ma jakąś super, hiper robotę, którą może tylko tam wykonywać i chyba chłopa.
                    >
                    Ja pamiętam jej wątki, bo ona w kółko na te Włochy narzeka. Chyba pracuje dla tanich linii lotniczych.
                    • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:16
                      Ja Włochy uwielbiam, ale kraje południowe mają swoje minusy i tyle. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma
              • zyciemniekocha2000 Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 11:13
                W jaki sensie pralka na zewnatrz? Boiler na zewnatrz jeszcze rozumiem jak sie da w jakiejs przybudowce to chyba nawet bezpieczniej
          • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:29
            Żeby nie było, to nadal bardzo dobrze się czuje we Włoszech, ale jednak Włochy trochę mi wychodzą bokiem na normalne mieszkanie. Biorę ile się da..korzystam, ale mieszkanie na stałe to co innego niż miesiąc wakacji w regionie który nam sie podobasmile
            • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:36
              Skoro wiec jestes tam tymaczasowo wiec nie planujesz kupic czy wynajac mieszkania jakie ci odpowiada to troche tak bez sensu narzekac na warunki.
              • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 17:45
                Narzekać nie narzekać..stwierdzam fakt.
                • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:00
                  nika_1985 napisała:

                  > Narzekać nie narzekać..stwierdzam fakt.

                  To jednak nie jest fakt bo wnioski sa bledne.

          • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:53
            Rozumiem Cię. Na południu Europy są po prostu bardzo średnie warunki mieszkaniowe. Wiadomo, klimat i otoczenie rekompensują jakoś te niedogodności. Mam ideantyczne odczucia po powrocie z południowoeuropejskich wyjazdów: cudownie, ale komfort mieszkania w Polsce jest zupełnie inny.
            • zyciemniekocha2000 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:00
              Masz takie warunki na jakie cie stac Tak samo w pl
              • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:11
                Dokladnie, ale jak widac niektorzy tego nie rozumieja.
              • iwoniaw Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:11
                zyciemniekocha2000 napisała:

                > Masz takie warunki na jakie cie stac Tak samo w pl

                No jednak nie do końca, bo każdy kraj ma swoją specyfikę i na południu Europy standard osiągalny dla lekarza/krawca/nauczyciela/sprzątacza/sprzedawcy itd. jest inny niz w PL. To nie jest tak, że dziewczyny porownują pałac w PL ze slumsem w IT, tylko własnie "zwykłe" mieszkania w budynkach wielorodzinnych. W polskim bloku, jaki by on nie był, c.o. to oczywisty standard, na południu czegos takiego w ogole nie ma, nawet w mieszkaniach z "górnej połki". Ludzie do czego innego są przyzwyczajeni po prostu i w PL też zapewne im innych rzeczy brakuje/wkurzają ich różnice.
                • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:23
                  Owszem porownuja 'palac' w pl do taniego mieszkania w kiepskiej dzielnicy w innym kraju.
                  Wszedzie sa mieszkania domy o roznym standardzie, wszystko zalezy od tego na co kogo stac.
                  • iwoniaw Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:34
                    Nie zrozumialaś, ale nie jestem zaskoczona 🤣
                    • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:36
                      To ty nie zrozumialas ale fakt typowe.
                  • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:54
                    Ale wilgotność przy morzu jest wszędzie taka sama. Włoskie budownictwo nijak ma się do polskiego.. bynajmniej w środkowej i południowej części Włoch. Rdza, sól od morza, które niszczą zarówno wille wielopokoleniowe jak i bloki jest taka sama..problem w tym,że ludzie nie robię nic bo nie leży to w ich naturze. Wiele jeszcze można opowiadać. Oczywiście,że inne rzeczy rekompensują te niedogodności, dlatego z nich korzystam.
                    Także standard standardem, ale na rdzę, sól, korozje i na menefreghismo ludzi nie
                    poradzisz nic. I to nie chodzi o to ile się ma w portfelu..niedaleko obok mnie rok temu postawili nowy blok..niby super ekstra, koleżanka powiedziała,że "prawie jak u Ciebie w Pl" .Prawie robi wielką różnicę.. od morza wszystkie rynny,które były nowe sa już w opłakanym stanie..i to po roku. Zaraz będzie pleśń. W Polsce zaraz ludzie pojechaliby do Leroya po specyfiki przeciw rdzy, plesni, zadbali o to a tutaj nikomu to
                    nie przeszkadzawink taka mentalność.
                    • gris_gris Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:03
                      nika_1985 napisała:

                      > Ale wilgotność przy morzu jest wszędzie taka Po
                      > lsce zaraz ludzie pojechaliby do Leroya po specyfiki przeciw rdzy, plesni, zadb
                      > ali o to a tutaj nikomu to
                      > nie przeszkadzawink taka mentalność.

                      No, i tyle lat Koloseum stoi takie niewyremontowane! Nie mówiąc już o akweduktach.
                • beaucouptrop Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:44
                  》W polskim bloku, jaki by on nie był, c.o. to oczywisty standard, na południu czegos takiego w ogole nie ma, nawet w mieszkaniach z "górnej połki". 《
                  Bywalas w tych mieszkaniach z górnej półki, że twierdzisz, że nie ma? Oczywiście, że jest. Niekoniecznie c.o., ale inny system ogrzewania.
                  • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:50
                    No wlasnie, to jest bardzo typowe. To jak wiekszosc Polakow twierdzi ze w uk to domy male, zawilgocone i zagrzybione. Czesc tylko to znan bo na to ich stac. A domy sa rozne, roznej wielkosci i w roznym standardzie. Wiele nie tylko dorownuje tym 'perfekcyjnym' polskim ale przewyzsza.
                    Podobnie jest w innych krajach. Ale jak wiadomo tu pojecie konserwacji nie jest znane itp stwierdzenia...
                • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:47
                  Oczywiście,że tak..nic dodać nic ująć.
                • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:08
                  Oczywiście, że tak.
                • zyciemniekocha2000 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 13:24
                  Przeciez we Wloszech tez jest centrale ogrzewanie w blokach i to nie w blokach z jakiejs wyzszej polki bez przesady .Ja znam glownie domy w Lombardii i nie znam bloku gdzie nie byloby c.o .roznego rodzaju czy kaloryfery czy podlogowe.Moze w jakis rejonach na poludniu tak bywa w starych domach kiedy kiedys ogrzewanie nie bylo potrzebne ??? i nie zostaly wyremontowane sa wynajmowane turysta latem Najdalej
                  na poludniu bylam w Sorrento ( Neapol) akurat bywalam w domach prywatny i kazdy jeden mial kaloryfery czy ogrzewanie podlogowe.Nie wie gdzie mieszka dokladnie niki ale to co ona opisuje to jakis kosmos dla mnie .To tak jakby pojechac do jakiejs zapadlej wioski w pl na wschodzie i upierac sie , ze tak wyglada cala Polska .Mozna znalezc i w Warszawie stare kamienice bez lazienki ale umowmy sue to nie jest standard w pl.Tak samo nie jest standardem to co opisuje niki
                  • zyciemniekocha2000 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 13:25
                    errata nika
              • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:53
                Bardziej chodzi o to porównanie, że przeciętne mieszkanie na południu ma niższy standard niż przeciętne polskie mieszkanie. Nie porównujemy polskiego mieszkania w bloku do luksusowej, włoskiej willi.
                • gris_gris Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:04
                  alina460 napisała:

                  > Bardziej chodzi o to porównanie, że przeciętne mieszkanie na południu ma niższy
                  > standard niż przeciętne polskie mieszkanie.

                  Tylko, że to nie jest prawda.
                  • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:07
                    Ja akurat mam inne doświadczenia. Możliwe, że Ty masz inne.
                    • gris_gris Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:12
                      alina460 napisała:

                      > Ja akurat mam inne doświadczenia. Możliwe, że Ty masz inne.

                      Oczywiście. Kilka lat tam mieszkałam i mam rodzinę. Wielu Polaków by marzyło o mieszkaniu w takich warunkach.
                • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:06
                  Luksusowa włoska willa..jakoś nie widzę tutaj nigdzie obok tych luksusów. Widze wille najczęściej zrobione pod b&b -najczęściej dla Amerykanów i innych turystow. Są domy duże, ala wille wielopokoleniowe, mieszkają tam
                  dziadkowie pradziadkowie itp. Basen ogród..ale to są raczej stare wille, gdyż większości Włochów nie stać żeby mieszkać w Bóg wie jakich luksusach- patrz ichniejsze zarobki i nie mówię tutaj o klasie livello basso.
                  Stare wille mają swój urok, ale w środku również odbiegają od polskiego domu no i kamień powoduje to,że jest zwyczajnie bardzo zimno.
                  Zresztą luksus dla każdego znaczy co innego, a tym samym luksus wg Włocha to już zupełnie co innego niż luksus wg pojęcia polskiego. Miłej nd
                  • gris_gris Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:10
                    nika_1985

                    . Są domy duże, ala wille wielopokoleniowe, mieszkają tam
                    > dziadkowie pradziadkowie itp. Basen ogród..ale to są raczej stare wille,

                    Normalnie tragedia!
                    • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:12
                      Nie skomentuje. Ciao
                  • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:53
                    nika_1985 napisała:

                    Basen ogród..ale to są raczej stare wille, gdyż w iększości Włochów nie stać żeby mieszkać w Bóg wie jakich luksusach- patrz ichn
                    > iejsze zarobki i nie mówię tutaj o klasie livello basso.

                    Oczywiscie, wiekszosci nie stac, a wiekszosc Polakow stac na mieszkanie w willach?

                    > Stare wille mają swój urok, ale w środku również odbiegają od polskiego domu

                    Ale jakiego polskiego domu konkretnie?

                    > Zresztą luksus dla każdego znaczy co innego, a tym samym luksus wg Włocha to ju
                    > ż zupełnie co innego niż luksus wg pojęcia polskiego.

                    Hmmm, watpie.
                • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 12:50
                  alina460 napisała:

                  > Bardziej chodzi o to porównanie, że przeciętne mieszkanie na południu ma niższy
                  > standard niż przeciętne polskie mieszkanie. Nie porównujemy polskiego mieszka
                  > nia w bloku do luksusowej, włoskiej willi.

                  Porownujecie mieszkanie 'zrobione pod siebie' z tanim, wynajmowanym w slabej dzielnicy. W Polsce tez mieszkania sa o roznym standardzie, te na wynajem tez sa rozne, lepsze i gorsze, kewstia ceny. Podobnie jest w innych krajach.
                  • nika_1985 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 13:03
                    No nie za bardzo się z tym mogę zgodzić. Oczywiście że dzielnice są różne, ale jednak mieszkania w Polsce w w większości są super nowoczesne. Standardy są różne, ale włoski standard to
                    nieco inny standard niż polski.Rowniez budownictwo oto. Dużo by tu mówić.. miłej nd
                    • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 13:08
                      nika_1985 napisała:

                      > No nie za bardzo się z tym mogę zgodzić. Oczywiście że dzielnice są różne, ale
                      > jednak mieszkania w Polsce w w większości są super nowoczesne. Standardy są róż
                      > ne, ale włoski standard to
                      > nieco inny standard niż polski.Rowniez budownictwo oto. Dużo by tu mówić.. miłe
                      > j nd


                      No coz, typowa opinia dla wiekszosci Polakow.

                      Wiekszosc mieszkan w Polsce nie jest supernowoczesna, jest bardzo przecietna. Juz sam fakt ze wiekszosc to sa mieszkania, ogromna ilosc to bloki, wcale niekoniecznie nowe (nowe tez niekoniecznie super) , spora czesc to kamienice o roznym standardzie ale zazwyczaj przecietny lub ponizej.
                      • konsta-is-me Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 14:01
                        Gdzie według ciebie sa mieszkania, jak nie w blokach ?
                        Zapomniałaś polskiego już?
                        A co do standardu - porównaj zagrzybione mieszkania w Niemczech z gumową wykładzina, od razu docenisz polskie, zapewniam
                        • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 14:08
                          konsta-is-me napisała:

                          > Gdzie według ciebie sa mieszkania, jak nie w blokach ?
                          > Zapomniałaś polskiego już?
                          > A co do standardu - porównaj zagrzybione mieszkania w Niemczech z gumową wykład
                          > zina, od razu docenisz polskie, zapewniam

                          Kolejna. Fakt w Polsce nie ma zagrzybionych, zasyfionych mieszkan. Sa tylko super nowoczesne.
                        • ritual2019 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 14:09
                          konsta-is-me napisała:

                          > Gdzie według ciebie sa mieszkania, jak nie w blokach ?

                          W kamienicach, sa domy itp to wszystko w Polsce w bardzo roznym standardzie.
                    • zyciemniekocha2000 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 13:50
                      Nika to moze powiedz ile placisz za wynajem bo to duzo zmienia .Ja kilka lat temu kupilam male mieszkanie w bloku obecnie je wynajmuje .Mieszkanie ma 57 metrow jest w bardzo srednim standarcie ale biore za nie 600 euro miesiecznie .Takie sa stawki. Ma parkiet , centralne ogrzewnie ( pisze o tym bo widze , ze niektorzy mysla , ze we Wloszech to jakas opcjawink) Najblizsze duze miasto lezy 10 km i ma 200000 mieszkancow .Miasteczko w ktorym wynajmuje mieszkanie ma 15000 mieszkancow .Nie jest to okolica turystyczna ale miedzy dwoma jeziorami Garda i Iseo ( do kazdego ok 60 km).Jesli mieszkasz w jakims wyjatkowo atrakcyjnie turystycznym mieszcie to za 600 euro mozesz wynajac tylko nore bo ceny Ida bardzo w gore. W Sorrento ( b.turystyczne) mieszkania 50 /60 m, jesli chcesz cos normalnego a nie zawilgocona dziure musisz zaplacic powyzej 1000 euro .
    • mysiulek08 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:07
      mam taki kawalek, czasami sie wkurzamm chwilami mam dosc ale gdy wsiadam w ostatni samolot w drodze do domu i zaczynam widziec wulkan osorno, to jest wlasnie ten moment poczucia szczescia smile
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:54
        Mysiulek, Ty masz tam po prostu swój dom i swoje szczęście. I ciesz się tym 🙂
    • sueellen Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:16
      Tak. W UK czuje się u siebie, w Polsce jest ok ale czuję ulgę że wyjeżdżam. Polska mnie tak dziwnie męczy. To ciekawe ale tak sobie myślałam że już od podstawówki czułam że jestem w nieodpowiednim miejscu, że tu nie pasuje. Uczucie towarzyszyło mi stałe, wszędzie, od podstawówki przez liceum , studia aż po pierwszą pracę. Wszędzie czułam się tak jakbym nie była u siebie. Wyjechałam i wreszcie czuje się dobrze. Co ciekawe, mieszkałam w jedenastu różnych miejscach, 3 różnych krajach. Najlepiej czuje się na angielskiej wsi chociaż czuje, że moje najwłaściwsze miejsce jest gdzieś indziej, bardziej na północy to jak na razie czuje że mi tu dobrze 😊
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:57
        I ja też mam poczucie, że nie pasuję do Polski, ale jednocześnie zawsze jakoś wracam... A potem znowu mi źle. A mieszkałam już w dwóch największych miastach i w jednym małym. I nadal nie wiem, o co mi chodzi, że mi nie pasuje. Ale zaczynam odkrywać, że Polska jest po prostu brzydka, ciemna i beznadziejna przez pół roku i te pół roku ciągnie mnie wciąż w dół.
    • default Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:28
      Najlepiej się czuję tu gdzie jestem - w naszym domu i ogrodzie. Z lasem i łąkami pod bokiem. I chciałabym mieszkać tu już zawsze. Pewnie tak będzie, choć niestety okolica może się zmienić na niekorzyść - już się zmienia 😕 Kiedy tu zamieszkaliśmy, to było prawie pusto, ogródki działkowe i parę domów. Teraz wszędzie coś się buduje, niestety są to koszmarne osiedla szeregowców.... No ale las jest raczej nie do ruszenia, więc chociaż to zostanie.
      Poza tym zawsze świetnie czuję się nad Bałtykiem - poza sezonem oczywiście. Ale nie wiem czy chciałabym tam mieszkać na stałe. Chyba nie, za bardzo jestem z Warszawy 😊
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:58
        Fajnie, że znalazłaś swoje miejsce. Ja jakoś nie miałam serca ani do Warszawy, ani do okolic.
    • towarzyszka_leila Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:48
      Trafiłaś mi tym wątkiem w samo serce, bo jestem porypana z odczuciami dot. miejsc i wszędzie gdzie jestem wyrabiam sobie jakieś emocjonalne nastawienie. I tak: szczęśliwa jestem w Galicji (Kraków, Tatry, Przemyśl, Lwów), a nieszczęśliwa na Litwie i Mazurach- całym północnym wschodzie przedwojennej Polski. Dlaczego? Nie wiem. Może moja dusza gdzieś się tam błąkała w poprzednim życiu.
      Szczęśliwa jestem w Łodzi, Gdańsku, Wrocławiu, Florencji, Monachium i Dubrowniku, a nieszczęsliwa w Poznaniu ,Lublinie, Paryżu, Londynie i Brukseli. Oczywiście można to jakoś wytłumaczyć ciężarem wspomnień, które się ma z poszczególnych miejsc.
      Za granicą zawsze dobrze czułam się w Niemczech, paskudnie we Francji, a najgorzej w UK, gdzie wręcz pochorowałam się ze zgryzoty.
      Nawet rzeki, morza i jeziora mnie przytulają lub odrzucają. Kocham Narew- nie znoszę Wisły. Uwielbiam Bałtyk- nie przepadam za Śródziemnym. Mazury mnie odpychają, alpejskie jeziora przyciągają. Mogłabym tak wyliczać bez końca.
      • cottonrose Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 03:34
        Jedyne miasto gdzie majac majatek moglabym kupic sobie mieszkanie, to Paryz , w pieknej Haussmannowskiej kamienicy....
        Troche tak mieszkalam ... 😍
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:01
        O, ciekawie piszesz. A nie odkryłam jeszcze, co powoduje taki pozytywny lub negatywny odbiór miejsc? Tak po prostu czy masz jakieś powody?
        Jednoczę się w nastawieniu do UK. Jak na razie najgorsze miejsce, w jakim przyszło mi mieszkać, a mieszkałam tam na południu.
    • tiffany_obolala Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 18:58
      Tam dom mój, gdzie serce moje...
      Czyli przede wszystkim tam, gdzie mieszkają moi bliscy.
      I jakoś na wschodzie, w byłym Sojuzie, zupełnie nie wiem, czemu. A także w regionach, w których czuć trochę taką degrengoladę, typu południowe Włochy albo Jordania albo Bałkany.
      W Europie Zachodniej się męczę.
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:02
        O, ciekawe. A co Cię męczy na Zachodzie?
    • ga-ti Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 19:17
      Długo tu gdzie mieszkam to był taki tymczas, najpierw na studiach, później na wynajmie, później u teściów, przez wiele lat nie był to mój dom. Do domu jeździłam, czułam sie tam u siebie, odżywałam, gdy krajobraz zaczynał się zmieniać. I gdy powstał wreszcie mój (nasz) dom to potrzebowałam trochę czasu, żeby to on był domem. Miejsce jako miasto, okolica średnio mi się podobają, ale mój dom jest już mój.
      Do rodzinnych stron mam sentyment, ale z roku na rok stają się troszkę bardziej obce, nowe, nieznane, nie moje.

      Z innych miejsc, jakoś wyjątkowo dobrze, lekko, przyjemnie, z zachwytem, jakąś taką lekkością czuje się w Krakowie, ale nigdy nie mieszkałam tam na stałe.

      Lubię być w górach i nad wodą (morze, jezioro), w lesie, ale to chyba ogólnie magia bliskości przyrody.
    • bywalec.hoteli Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 21:39
      Raczej tak ale nie tylko
    • mayaalex Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 22:12
      Ja wlasciwie wszedzie dobrze sie czuje i bardzo szybko sie zadomawiam, nawet jesli gdzies jestem na tydzien-dwa, juz po chwili czuje, ze mam wlasne trasy, ulubione sklepy czy kawiarnie. Musze tylko miec swoje wlasne miejsce, obojetnie czy to hotel, wynajete mieszkanie czy cos wlasnego. Wlasny klucz/karta, wlasne lozko, wlasny pokoj - i juz jestem szczesliwa i czuje sie u siebie. Oczywiscie, jesli otoczenie jest przyjemne, to radosc z zycia jest jeszcze wieksza.
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:03
        Fajne, pozytywne nastawienie.
    • basiastel Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 22:24
      Wpływają na mnie warunki mieszkaniowe, uroda miejsca, klimat i pogoda.
    • karollo26 Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 22:29
      Ja jestem najszczęśliwsza w słoneczku i ciepłe. Polska ok - ale od maja do września. Za dużo zależności żeby się gdzieś na stałe przenieśćsad
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:05
        Chyba mam podobnie, potrzebuję dużo światła, a w Polsce pół roku ciemności.
    • srubokretka Re: Miejsce a szczęście 14.02.25, 22:43
      Klimat napewno ma wplyw. To oczywiste. Miejsce rowniez, ale to mozna modyfikowac. Np meblami, oswietleniem, kolorami. Najwiecej jednak maja na nas wplyw ludzie i nasza chemia.
      W Pl slabo sie czulam. Trudno to pisac. To jakby depresja? Moze cos zwiazane z egzystencja, sensem zycia itp. Moze to wplyw nawalu przeszlosci, ktora zniknela bezpowrotnie. Smutek, nostalgia. Jakies duchy przeszlosci?
      W Usa czuje sie dobrze. Lzej niz w PL. , ale jest tez sporo zmartien, obaw , ale to raczej o dzieci chodzi i ich przyszlosc, czyli taka matczyna troska.
      Mam tez cos takiego, ze boje sie byc szczesliwa, bo wiem , ze to zaraz sie skonczy.
      • malgosiagosia Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 01:50
        srubokretka napisał:

        > W Usa czuje sie dobrze. Lzej niz w PL. , ale jest tez sporo zmartien, obaw , al
        > e to raczej o dzieci chodzi i ich przyszlosc, czyli taka matczyna troska.
        > Mam tez cos takiego, ze boje sie byc szczesliwa, bo wiem , ze to zaraz sie skon
        > czy.


        Ludzie mysla,, ze jak spotka ich cos zlego, to juz nie moga byc szczesliwi. Zawsze zastanawwiam sie dlaczego tak mysla? Co zlego jest w zlym doswiadczeniu? Przeciez to esencja zycia.

        • srubokretka Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 03:00
          > Ludzie mysla,, ze jak spotka ich cos zlego, to juz nie moga byc szczesliwi.

          Jak mozna byc wtedy szczesliwym w takiej sytuacji? Ja tylko na trawie tak bym potrafila, ale tego stanu nawet spalona szczesciem bym nie nazwala.

          >zlym doswiadczeniu? Przeciez to esencja zycia.

          Podaj jakis przyklad.
          • malgosiagosia Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 17:43
            srubokretka napisał:

            > Jak mozna byc wtedy szczesliwym w takiej sytuacji? Ja tylko na trawie tak bym
            > potrafila, ale tego stanu nawet spalona szczesciem bym nie nazwala.

            Jesli szczescie uzalezniasz od zdarzen w twoim zyciu, to faktycznie szczesliwym jest byc trudno. Jesli wiesz i akceptujesz, ze zycie ma dobre i zle strony, to juz masz podstawe, by budowac w sobie przestrzen w ktorej masz staly poziom, raczej wysoki, szczescia. Czyli zycie toczy sie, zdarzenia przychodza i odchodza, dobre i zle, a ty za kazdym razem uswiadamisz sobie, ze inaczej byc nie moze, i nie moze byc tylko dobrze, ze musisz zgodzic sie tez na te zla strone zycia, aby to zycie bylo pelne i szczesliwe. Jesli bedziesz odrzucac zla czesc zycia, nigdy nie bedziesz sczesliwa, albo tak na chwile, jak zdarzy ci sie cos dobrego. I co najgorsze, ciagle bedziesz zyla w leku .
            • srubokretka Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 18:44
              > I co najgorsze, ciagle bedziesz zyla w leku .

              Jutro rano lece samolotem. Przez te wypadki juz 3 dzien spycham obawy gdzies w glab. O szczesciu nawet sobie dzis nie jestem w stanie podyskutowac 🥴

              >Jesli szczescie uzalezniasz od zdarzen w twoim zyciu,

              Raczej tak wlasnie mam (czyli chemia). Z akceptacja dobrych i zlych stron nie mam problemu, ale nie umiem byc szczesliwa, bo np mam dach nad glowa itp. Doceniam to , ale nie powoduje to u mnie odczuwania szczescia.
              • malgosiagosia Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 18:57
                srubokretka napisał:

                > > I co najgorsze, ciagle bedziesz zyla w leku .
                >
                > Jutro rano lece samolotem. Przez te wypadki juz 3 dzien spycham obawy gdzies w
                > glab. O szczesciu nawet sobie dzis nie jestem w stanie podyskutowac 🥴


                Rozumiem cie bardzo i przez pare dni od wypadkow cieszylam sie, ze nie musze nigdzie leciec, zwlaszcza, ze wlasnie przylecialam, ale mi przeszlo i wlasnie szykuje sie do nastepenej podrozy. Boje sie latac, ale nie ma to wplywu na poziom mojego szczescia.

                > >Jesli szczescie uzalezniasz od zdarzen w twoim zyciu,
                >
                > Raczej tak wlasnie mam (czyli chemia). Z akceptacja dobrych i zlych stron nie m
                > am problemu, ale nie umiem byc szczesliwa, bo np mam dach nad glowa itp. Doceni
                > am to , ale nie powoduje to u mnie odczuwania szczescia.

                A ja tak mam. Wlasciwie wszystko mnie uszczesliwia co dobre, a co niedobre, nie jest w stanie mnie unieszczesliwic. Ale to przyjdzie jeszcze do ciebie. Mloda jestes, a mlodosc nie lubi isc na ugody z zyciem. smile
                • srubokretka Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 19:11
                  Mloda to juz nie jestem, ale reformowalna jeszcze, wiec nadzieja jest.

                  Weszlo mi w glowe, ze tam cale rodziny zginely. My wlasnie lecimy cala rodzina + przyjaciel. Jakby cos sie stalo, to zostawiamy balagan. Wlasnie mysle komu moge dac numery do sejfu. Do tego caly dzien leje.
                  • malgosiagosia Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 19:50
                    srubokretka napisał:

                    > Mloda to juz nie jestem, ale reformowalna jeszcze, wiec nadzieja jest.
                    >
                    > Weszlo mi w glowe, ze tam cale rodziny zginely. My wlasnie lecimy cala rodzina
                    > + przyjaciel. Jakby cos sie stalo, to zostawiamy balagan. Wlasnie mysle komu mo
                    > ge dac numery do sejfu. Do tego caly dzien leje.

                    Wszystko bedzie w porzadku. Cali i zdrowi wrocicie do domu. Numerow nie dawaj nikomu.
                    Najwazniejsze ze nie jest to marznacy deszcz. Zawsze mozna znalezc jakis pozytyw.smile
        • 00zxc00 Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 08:55
          A gdyby umarła ci bliska osoba albo mąż zostawił to mogłabyś być szczęśliwa?
          • malgosiagosia Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 17:52
            00zxc00 napisał(a):

            > A gdyby umarła ci bliska osoba albo mąż zostawił to mogłabyś być szczęśliwa?

            Jesli by mnie maz zostawil, to po co mi taki maz? Dobrze, ze sobie poszedl.
            Jesli umarlaby mi bliska osoba, to bol, zal, tesknota jest czescia zycia. Wiem, ze musze przez to przejsc, ze nie ma innego wyjscia. Ale to przeciez nie znaczy, ze szczescie mnie opuscilo.
      • beaucouptrop Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 10:58
        》Mam tez cos takiego, ze boje sie byc szczesliwa, bo wiem , ze to zaraz sie skonczy. 《
        No skonczy się, ale to nie znaczy że nie wróci po jakimś czasie. Generalnie życie jest pasmem nielatwych doświadczeń. Chwilę szczęścia czy spokoju są po to żeby naładować baterie i mieć motywację, aby przetrwać kolejne problemy.
        I właśnie to jest esencją życia. Przeplatanie się szczęśliwych momentów z trudnymi, a czasem bolesnymi doświadczeniami. Zamiast się bać, korzystaj z tych chwil mając świadomość, że życie to zmiany.
        • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:06
          Pięknie to ujęłaś 😘
        • srubokretka Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 16:53
          Moze postrzeganie, czucie szczescia jest dla mnie inne niz dla was. Dla mnie szczesliwy czas to taki, w ktorym skacze jak baranek. Moze to byc chwila, moze to byc pol dnia, ale tylko raz byl to jeden dzien. Za kazdym razem jak cos takiego mialam, to dostalam obuchem w glowe. Jak nie zycie mi dowalilo, to osoba, ktora tego nie mogla zniesc. Owszem sa osoby, ktore skacza razem ze mna, ale mam w bliskim otoczeniu takie, ktore tylko czekaja, zeby mnie sprowadzic na ziemie. Im czlowiek starszy, tym tego wiecej i niestety wieksza swiadomosc, czego moge oczekiwac. Mysle, ze stad ten strach. Dlatego jak mam ochote na szczescie to najczesciej planuje je na wieczor. wink Wtedy i do 4 rano potrafie fikac. Sama sie delektowac.
          • beaucouptrop Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 17:19
            A myślisz, że gdybyś nie była w tym momencie szczęśliwa to życie by ci nie dowaliło?
            Co do ludzi, którzy mają na celu zepsuć ci radość to chyba powinnaś się zastanowić dlaczego zdanie innych jest ważniejsze od tego co ty czujesz. I dlaczego to tak na ciebie wpływa. Może pomogloby ci to zmienić twoje reakcje.
            • srubokretka Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 18:19
              > powinnaś się zastanowić dlaczego zdanie innych jest ważniejsze od tego co ty czujesz.

              Juz sie zastanawialam i to nieraz. Mam w rodzinie osoby przewlekle chore np MS. U meza w rodzinie jest klasyczny przypadek psychopaty. Uczucia wtedy sie chowa.

              > I dlaczego to tak na ciebie wpływa.

              Empadia. Niestety.
    • waleria_bb Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 01:40
      Mam tak, oczywiście. Nie lubię rodzinnego miasteczka, bo tam się po prostu dusiłam. Każdy nawet krótki pobyt jakoś tak... Rozwala mnie emocjonalnie i to nie chodzi o powrót do wspomnień z dzieciństwa itp. Wspomnienia mam dobre, 0 traum i większych problemów z tamtego okresu, ale męczyło mnie samo miejsce. Tu niektóre forumki napisały, że męczy je miasto, a kochają naturę, spokój. U mnie odwrotnie, już rzygałam naturą, tymi polami i lasami i tym, że spacerowanie to jedyna rozrywka, którą mogę zapewnić sobie w rodzinnej dziurze. Taka monotonia i dobijające poczucie, że życie toczy się x kilometrów dalej. Odnalazłam się w mieście, na wsi i w małych miejscowościach takich 10-20 tys. mieszkańców ja po prostu cierpię. Dobrze się czuję w Świnoujściu. Raz, tam najczęściej jeździłam z rodzicami na wakacje i dobrze mi się zapisało w pamięci. Cieszę się, że jako dorosła mogę często wracać.
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:08
        Znam to uczucie duszenia się w małym miasteczku. Stagnacja i poczucie, że nigdy nic się nie zmieni, że tylko czekać aż wieko się zamknie.
        Dobrze, że się stamtąd wyrwałaś, ja zrobiłam podobnie.
    • bi_scotti Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 03:06
      Pisalam juz kilka razy - najstraszniejszy okres w zyciu to several months in Paris sad Wlasciwie do tej pory mam cos w rodzaju PTSD gdy tylko pomysle o tamtych miesiacach, tamtych miejscach. Choc, of course, sam Paris niczemu nie byl winien wink To byl tylko address & "dekoracje" no ale bywam gdy "musze" (przesiadka, spotkanie z kims etc.), for fun/pleasure to chyba juz nigdy Paris ...
      Fatalnie mi sie mieszkalo & pracowalo w Krakowie - to, jak dla mnie, nie jest miasto do zycia wink Za wolno, zbyt zapyzialo, ogolnie ciasno - tez bywam glownie z obowiazku choc Nowa Hute kocham miloscia wielka & gdy odwiedzam choc na chwile, moja duszyczka spiewa radosnie smile
      Newfoundland - tam skarb moj & serce moje czy jak to tam bylo u Templariuszy wink
      I w sumie jestem happy w Toronto. Miasto brzydkie haniebnie ale ludzie super - moje ukochane multikulti - w sumie gdy jestem gdziekolwiek indziej w swiecie przekonuje sie dosc szybko jak bardzo Toronto mnie "rozpuscilo" w temacie diversity smile Life is good! Cheers.
    • eliszka25 Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 08:42
      Tak, bardzo to widzę. Uwielbiam miejsce, w którym mieszkam. Już samo odsłonięcie rano okien powoduje uśmiech. Wychodzę na spacer i wracam z naładowanymi akumulatorami. Nigdy nie wychodzę w słuchawkach żeby po prostu chłonąć naturę, za to zawsze robię jakieś zdjęcia. O zamieszkaniu w górach marzyłam odkąd w podstawówce pojechałam do Zakopanego. Od 20 lat mieszkam w Alpach i niezmiennie, codziennie daje mi to taką właśnie radość i bardzo pozytywnego kopa do życia.

      Lubie jeździć do Polski. Tam została rodzina, z którą mam bardzo dobrą relację i zawsze cieszę się na spotkanie. Jednak jak wracamy i zaczyna być widać góry, to ogarnia mnie takie błogie poczucie, że już za chwilę będę w domu.
      • bi_scotti Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 14:38
        eliszka25 napisała:

        > Lubie jeździć do Polski. Tam została rodzina, z którą mam bardzo dobrą relację
        > i zawsze cieszę się na spotkanie. Jednak jak wracamy i zaczyna być widać góry,
        > to ogarnia mnie takie błogie poczucie, że już za chwilę będę w domu.

        smile Kocham Warszawe miloscia wielka & nieprzemijajaca. I mam w niej bardzo duzo moich miejsc szczesliwych, for sure. Ale gdy samolot zaczyna schodzic w dol & czasem cos widac przez okienko ... wieze, jezioro, kilometry domkow tongue_out to juz wiem - coming home, "moje" Toronto na mnie czeka smile I juz zaraz pogawedka z jakims taxi driver, w 99% na poczatek o pogodzie big_grin I'm home & jest to happy home. Cheers.
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:10
        Zazdroszczę tych Alp na wyciągnięcie ręki 🙂
    • 00zxc00 Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 08:49
      Nie widzę związku między miejscem a szczęściem. W tym samym miejscu byłam szczęśliwa i nieszczęśliwa. Może jak ktoś nie ma większych problemów i jest ogólnie szczęśliwy to zwraca uwagę na takie detale jak miejsce.
    • healios Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 10:42
      Zdecydowanie najlepiej mi w Londynie, chociaz na codzien nie mieszkam. W Polsce zawsze bylam nie na swoim miejscu, Francja mnie meczy I irrytuje tak zupelnie bez powodu. US mimo wszystkich was ktore widze daja poczucie lekkosci I przestrzeni, to miejsce gdzie czuje ze nic nie jest niemozliwe
    • karyna-z-radzymina Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 10:45
      Ja mam takie miejsce w kalendarzu i ono wypada między wypłatą a okresem to jest moja najszczęśliwsza lokalizacja
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:11
        Jak widać, dużo Ci do szczęścia nie trzeba 😆
    • nenia1 Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 10:47
      ja patrzę bardziej lokalnie i pod względem wygody mieszkania niż na cały kraj, zwłaszcza duży. Tu gdzie mieszkam jestem szczęśliwa bo miejsce spełnia wiele moich oczekiwań. Obiektywnie nie są to piękne góry czy brzeg oceanu, ale patrzę na codzienność, na dostępność wygodnej infrastruktury, usług i udogodnień. Wyprzedziłam koncepcję 15 minutowych miast wink bo właśnie tak szukałam miejsca dla siebie. I kiedy któregoś dnia chodząc spacerem po parkach zauważyliśmy że "coś się buduje" miejsce było tak idealne, że kupiliśmy "dziurę w ziemi". I tak, to moje miejsce do życia. Mam pod nosem spory obszar do spacerowania, rozbudowane ścieżki rowerowe, drzewa, stawy, ptaki wodne, stada kawek, wron, gawronów za oknem, a równocześnie spacerkiem czy rowerem do 15 minut sklepy, restauracje w parku, lodziarnie, budkę z goframi, 2 siłownie, 2 baseny, korty tenisowe, szpital, aptekę itd. Mieszka się super, tym bardziej że mieszkanie jak skrojone dla nas. Wygodne, spore, wysokie, ciche, z dużą loggią, garażem - mieszka mi się świetnie i tak jestem bardzo zadowolona z miejsca do życia. Tym bardziej że mam blisko również do mojej rodziny i najbliższych znajomych - bo miejsce miejsce, ale bliscy są dla mnie najważniejsi.
      • bywalec.hoteli Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 14:07
        Nenia, gdzie jest tak?
        • nenia1 Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 14:49
          Ale że adres mam napisać? wink Często tam gdzie są spore tereny parkowe w miastach. Niestety coraz mniej takich miejsc i wyprzedają się na pniu. U nas zagrało szczęście, szybkość decyzji, bycie w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. I spora zdolność kredytowa wink
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:12
        Fajnie 🙂
    • konsta-is-me Re: Miejsce a szczęście 15.02.25, 15:00
      To oczywiste że miejsce m.in.determinuje samopoczucie.
      W każdym miejscu w którym mieszkałam było coś dobrego i coś złego, np w Indiach uwielbiałam wschody słońca i czas przed południem, bo było mało ludzi, wschód trwał długo - tzn.tak się czułam ,słońce długo było
      takie "poranne".I ludzie często -w dobrym sensie prostolinijni , robiący coś z serca, na Zachodzie jednak często robimy coś bo tak jest poprawnie, bo dobrze widziane, bo chcemy się pokazać itp.No ale z drugiej strony potworny brud, korupcja, nieuczciwość, już o pozycji kobiet w społeczeństwie nie wspomnę.

      Zastanawiam się czy w ogóle mam takie miejsce i wchodzi mi że takich miejsc już coraz mniej , a pewnie za jakiś czas w ogóle ich nie będzie. W moim Wrocławiu miałam stary dworzec PKS, tam gdzie teraz jest Wroclavia, lubiłam tam chodzić i siedzieć na murku, obok budynku.Jakos mnie to resetowalo.
      Nie tylko to oczywiście, wiele innych , ale już ich po prostu nie ma, zostały zburzone i zabudowane czymś innym.

      W Niemczech ( wschodnich) jak dla mnie jest jest taki depresyjny vibe, stagnacja i jakaś nieufność wobec siebie nawzajem.I nieustanne warczenie "nie marnuj mojego czasu".
      Z drugiej strony Drezno jest zdecydowanie mniej zatłoczone niż Wroclaw.
      I tak można by wymieniać - nie wiem czy mam w ogóle jeszcze takie miejsce gdzie czuje się w 100% dobrze.
      • alina460 Re: Miejsce a szczęście 16.02.25, 11:15
        O, witaj w klubie. Ja też jestem w takim poszukiwaniu swojego miejsca. Myślałam, że będę szczęśliwa w dużym mieście, a okazuje się, że jednak nie... Chyba Polska nie jest mi przeznaczona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka