Dodaj do ulubionych

Toksyk w potrzebie

    • galaxyhitchhiker Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:36
      Nie kultywuję znajomości z ludźmi, którzy na mnie źle wpływają, moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż cudze problemy. Dałaś drugą szansę, fajnie z twojej strony, ale skoro babka znowu mąci, to niech się wspiera sama. W ogóle nie ma się nad czym zastanawiać.
    • memphis90 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 17:43
      Zrob tak, żeby ona zerwała kontakt i będziesz mieć spokój. +/- jedno obsmarowanko na socjalach.
    • asia.sthm Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:01
      Wywalić, zablokować i zapomnieć.
      Nigdy forum nie było tak jednomyśne, aż miło 👍
    • madame_edith Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:03
      Uciąć od razu zanim ci znowu beret zryje i będziesz z tego wychodzić tygodniami.
    • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:11
      Szok jakie forum jednogłośne. To sie niezwykłe rzadko zdarza.
      Dopiszę sie jeszcze pozniej jak skończę pracę, na razie poczytuję z doskoku
      • primula.alpicola Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:21
        A już trolle podejrzewałaś o sabotażuncertain
        • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:55
          A bo mam tu parę hejterek
          • borsuczyca.klusek Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:57
            a kto nie ma 🙄
          • snakelilith Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 00:02
            homohominilupus napisała:

            > A bo mam tu parę hejterek
            >

            To ja cię pohejtuję, bo strasznie się o to upraszasz, a widać, że nie ma innych chętnych. big_grin
            Miej kobieto trochę honoru i przestań tu blagować, że sytuacja wymaga jakiejkolwiek forumowej dyskusji. Szukasz tylko atencji, bo nie sądzę, by ktoś normalny widział tu jakieś alternatywy.
            • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 00:21
              Ej snejk, akurat ciebie do hejterek bym nie zaliczała. Czepiasz sie, zrzędzisz, syczysz ale jesteś tu od lat pod tym samym nickiem i piszesz tez rozne rzeczy z sensem. Więc sie z tobą kłócić nie zamierzam.

              Forumowa dyskusja jednak jakaś się wywiązała czy ci się to podoba czy nie.

              A czy szukam atencji? Nie wydaje mi się żebym miala mieć takie intencje zakładając watek ale ze twoją mądrością mozesz wiedzieć wiecej po prostu, jak te wszystkie stwory z bajek co siedzą w pieczarze i główny bohater przychodzi do nich zadać swoje PYTANIE
              • snakelilith Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 10:27
                homohominilupus napisała:


                > A czy szukam atencji? Nie wydaje mi się żebym miala mieć takie intencje zakłada
                > jąc watek ale ze twoją mądrością mozesz wiedzieć wiecej po prostu, jak te wszy
                > stkie stwory z bajek co siedzą w pieczarze i główny bohater przychodzi do nich
                > zadać swoje PYTANIE

                Dlatego słowo "pytanie" pochodzi od greckiego "Pytia", od tych wiedźm co siedziały w pieczarach i wszystko wiedziały lepiej. wink (Tak, to żart, bo zaraz będą się czepiać).
                Rozumiem jednak ( jak zawodowa Pytia), że ktoś nie szuka dobrych rad, a chce się po prostu wyżalić i dostać poklepanie po pleckach od społeczności. To właśnie taki przypadek, bo nie oceniłam cię na osobę z taką silną tendencją do autodestrukcji, byś nie wiedziała sama, co się w takiej sytuacji robi.
                • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 11:24
                  Tez o wiedzmie pomyślałam 🙃
                • piataziuta Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 11:38
                  "Rozumiem jednak ( jak zawodowa Pytia), że ktoś nie szuka dobrych rad, a chce się po prostu wyżalić i dostać poklepanie po pleckach od społeczności. To właśnie taki przypadek, bo nie oceniłam cię na osobę z taką silną tendencją do autodestrukcji, byś nie wiedziała sama, co się w takiej sytuacji robi."

                  Silna tendencja do autodestrukcji to za duże słowo.
                  Niemniej, umęczenie koniecznością obrony czuć w jej wielu postach - co wskazuje, że zmęczona musi być tym w realu.

                  Z drugiej strony, duża wiara w relacje damsko-damskie.

                  Ja np. takiej wiary nie mam. Fajnie się koleżaneczkuje, jak wszystko temu sprzyja. Przy najmniejszej zmianie powiewu wiatru, spodziewam się, że koleżaneczka może postanowić sprzedać kopa prosto w rzyć.

                  No w każdym razie, atencji tu nie widzę, a posiadam trzecie oko na atencjuszki. 😜
                  • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 11:43
                    piataziuta napisała:

                    > "Rozumiem jednak ( jak zawodowa Pytia), że ktoś nie szuka dobrych rad, a chce s
                    > ię po prostu wyżalić i dostać poklepanie po pleckach od społeczności. To właśni
                    > e taki przypadek, bo nie oceniłam cię na osobę z taką silną tendencją do autode
                    > strukcji, byś nie wiedziała sama, co się w takiej sytuacji robi."
                    >
                    > Silna tendencja do autodestrukcji to za duże słowo.
                    > Niemniej, umęczenie koniecznością obrony czuć w jej wielu postach - co wskazuje
                    > , że zmęczona musi być tym w realu.
                    >
                    > Z drugiej strony, duża wiara w relacje damsko-damskie.
                    >
                    > Ja np. takiej wiary nie mam. Fajnie się koleżaneczkuje, jak wszystko temu sprzy
                    > ja. Przy najmniejszej zmianie powiewu wiatru, spodziewam się, że koleżaneczka m
                    > oże postanowić sprzedać kopa prosto w rzyć.
                    >

                    E, no nie.
                    Mam parę świetnych kobiet wokół. Trochę juz sie znamy, bylo sporo życiowych perypetii, nikt nikomu kopa w rzyć nie sprzedał. Dbam o relacje, na których mi zależy i myślę ze one podobnie.




                    > No w każdym razie, atencji tu nie widzę, a posiadam trzecie oko na atencjuszki.
                    > 😜
                  • snakelilith Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 15:48
                    piataziuta napisała:


                    > Silna tendencja do autodestrukcji to za duże słowo.


                    Za duże, albo i nie za duże. To zależy od punktu widzenia. Jak komuś kontakty z toksykami aż tak nie szkodzą, bo nie przeżywa krzywd i intuicyjnie ogranicza kontakty z osobami, które marnują mu czas, to nie ma mowy o autodestrukcji. Są nawet ludzie, którzy z takimi pracują i odczuwają coś w rodzaju profesjonalnego zadowolenia, gdy toksyk jest wyjątkowo toksyczny i trudno rokujący.
                    Ale jak komuś takie kontakty psują humor na dłużej, to mamy dwa wyjścia. Albo wyrzucamy toksyka z naszego życia, albo zmieniamy do niego nastawienie, właśnie na takie bardziej teflonowe, znaczy nie dajemy mu emocjonalnej powierzchni, do której mógłby coś toksycznego przykleić.
                    I to udaje się łatwiej, gdy przestajemy się sprawą zajmować. Nawet takie wygadanie na forum temu czasem nie służy, bo zajmuje emocjonalne zasoby, a toksyk ciągle skacze nam w głowie. Dlatego takie dyskusje mogą okazać się na dłuższą metę też destruktywne.
      • alpepe Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 20:44
        No chyba kpisz, w jednoznacznych sytuacjach forum śpiewa unisono.
    • tt-tka Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:14
      Uciac temat juz teraz.
      dawalam kilka szans toksykowi i nie moglam tego odzalowac.

      PS nie bez powodu zapewne pani zostala sama, bez jednej zdechlej kolezanki
    • dvdva Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:21
      Daj sobie spokój, po co ci to.
    • analoga_niet Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 18:39
      Zupełnie nie rozumiem już początku - po cholerę odnawiać kontakty z kimś, kto Cię tak traktował? Nie ma wokół niej ludzi bo jest wrednym babskim, ale to nie Twój problem, niech sama ponosi konsekwencje
    • chatgris01 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 19:32
      Toksyka odstawia się od piersi natychmiast i definitywnie. Nawet się nie zastanawiaj.
    • hanusinamama Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 19:41
      Po wysłaniu tej wiadomości do męża zapytałabym wprost czy ją pojebało do reszty oraz powiadomiła, że urywam kontakt.
      Chciałaś dobrze a pani i tak odpaliła swoje znane zachowania. Nie twój problem że ma ewidentne braki narzędzi w komunikacji.
      BO ja rozumiem wspierać przyjaciela, ma zły czas i odreagowuje na mnie (chwilowo bo nie na dłuższą metę) ale tu nie ma i nie było przyjaźni.
      • babcia47 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:23
        Dokladni to samo pomyslałam. Nie tylko bym ucięła kontakt ale również krótko i bez wydawania w dyskusję oznajmiła dlaczego. Nie ma co się zucać pereł przed wieprze
    • princesswhitewolf Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 20:11
      Mysle, ze powinnas sie pytac osob ktore znaja cie i ja.
      W sumie po co taki watek , bo chyba oczywiste, ze relacje z toksykami sie ucina. Ale tylko znajomi moga obiektywnie ocenic sytuacje. My nie znamy Was. Ale ja zawsze mysle ze warto wysluchac drugiej strony jesli to byly tylko slowne szkody.
      • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:56
        Osoby ktore mnie/ nas znają są jednogłośne, jak forum
        • princesswhitewolf Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 08:35
          Wiec tych co cie znaja sluchaji z nimi rozmawiaj.

          Nikt cie tu nie zna a odpowiedz jest podyktowana teza z pytania do tego stopnia ze az mnie dziwuje sens zakladania takiego watku i co ci to psychologicznie daje bo z gory wiadomo bylo jakie beda odpowiedzi.
    • kobietazpolnocy Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 20:25
      Już sam fakt, że się jeszcze zastanawiasz, sugeruje że nadajesz się do tego tańca, przecież bez twojej przystępności ona w ogóle by nie ośmieliła się nawet az tak wejść wam na głowę.

      Nie mam pojęcia w jaki sposób ja wspierasz i dlaczego to ona pisze o “dawaniu ci szansy”, skoro sama jest w potrzebie. Nic tu nie pasuje do niczego. Po co w ogóle się z nią kontaktujecie??
      • agniesia331 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:23
        Weszła Ci na głowę ty frajerko jedna.
        Na co ty sobie pozwalasz,ze ktos Cie tak traktuje.
        Powiedziałabym jej ze chciałaś jej wyświadczyć łaskę i ja wesprzeć,ale po tej akcji z mężem ja blokujesz.
        I blokada na zawsze
    • taje Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 20:37
      Nie wspierać. Po akcji z mężem zerwałabym z nią kontakt. Ale po uprzednim poinformowaniu jej dlaczego. Niech to z nią zostanie, ale niech nie ma możliwości riposty. Krótka piłka - informacja dlaczego i od razu blokada.
    • ponis1990 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 21:09
      Już Ci dupę obrobiła znowu na wstępie i to mężowi twojemu, wiec ja bym sie nie zastanawiała, znaczy jeszcze ci łaske robi że rozważasz jej pomoóc?
    • kachaa17 Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 21:35
      Uciąć teraz. Przecież ona wciąż Ci szkodzi, choćby przez to, że wciąga w to Twojego męża. Co z tego, że nie ma nikogo? Widać sobie na to zapracowała.
    • magdulecp Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:12
      Nie rozumiem kontakt został zerwany, ale rozmawiacie?
      • m_incubo Re: Toksyk w potrzebie 27.09.25, 21:28
        No czego tu nie rozumieć. Zabili go i uciekł, bez tego nie byłoby dramy i wątku.
    • pytajacakinga Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:17
      Nie jesteś jej przyjaciółka więc po co miała byś udawać.
      Zerwij kontakt i tyle nic na siłę .
    • mayaalex Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:45
      Gdyby pomoc miala polegac na konkretnym czynie w bardzo trudnej sytuacji zyciowej (pozyczeniu pieniedzy nawet jesli szanse na zwrot pozyczki sa male, oddaniu krwi rzadkiej grupy, udostepnieniu wolnego mieszkania komus, kto znalazl sie na ulicy, zaopiekowaniu sie dzieckiem samotnej matki gdy ta wyladowala w szpitalu i nie ma nikogo innego, do kogo mozna sie zwrocic) to tak, taka pomoc bym rozwazala. Natomiast wysłuchiwanie i wspieranie emocjonalne osoby, ktora ma czas i forme na to, by obrabiac Ci pupe na SM i przed mezem - co Ciebie chyba juz w tej chwili przerasta/wykancza psychicznie - to jakies wolne zarty.
    • shmu Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 22:56
      Mi to wyglada nie na toksyka a problemy psychiczne. Uwazam tez, ze mozliwe, ze stara sie Toba manipulowac. Czy na 100% wiesz, ze ona rzeczywoscie ma te problemy, o ktorych Ci opowiada?
      Co do rozwiazania, to jest latwe, bo tekstami do meza sie podlozyla. Zerwalabym kontakt na dobre.
      • stephanie.plum Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 22:44
        fakt, dobre pytanie.
    • sueellen Re: Toksyk w potrzebie 22.09.25, 23:11
      homohominilupus napisała:

      ja juz za stara jestem zeby pozwolić sie wpędzić w poczu
      > cie winy,

      No chyba jednak jesteś młodziutka jak szczypiorek bo poczucie winy bije z każdego zdania...

      bo i tez za dużo mi złego wyrządziła i nadal probuje jątrzyć a jednak
      > sie zastanawiam.

      Nad czym tu się zastanawiać? Olej, zablokuj. Zapomnij. Mąż niechaj robi co chce, byle ci nie mówił o jej wynurzeniach na SM.
      • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 00:22
        Już mnie naprostowalyscie. Zbiorczo dziękuję
        • nuta15 Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 09:06
          Współczuję ci, nie będzie łatwo. Już raz przekonałaś się, że zerwanie kontaktów nie oznacza końca znajomości. Toksyk prawie zawsze próbuje wracać do swojej ofiary, stosuje różne formy manipulacji, szantażu emocjonalnego, kłamstwa, a nawet agresji. Bądź silna i konsekwentna, dobrze, że masz wsparcie od męża i znajomych.
          • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 11:29
            nuta15 napisała:

            > Współczuję ci, nie będzie łatwo. Już raz przekonałaś się, że zerwanie kontaktów
            > nie oznacza końca znajomości. Toksyk prawie zawsze próbuje wracać do swojej of
            > iary, stosuje różne formy manipulacji, szantażu emocjonalnego, kłamstwa, a nawe
            > t agresji.

            Dokładnie tak robi. To jest przerażające.


            Bądź silna i konsekwentna, dobrze, że masz wsparcie od męża i znajom
            > ych.
            To bardzo ważne, tak.

            Ale...

            Niektórzy tutaj dziwią sie po co ten wątek. A ja czuję ze to jakiś rodzaj terapii. Bo jak to napisalam, przeczytalam to dotarło do mnie z większą mocą. Jak ten człowiek mnie niszczył i probuje to robic nadal, samemu będąc w dramatycznej sytuacji.

            Więc raz jeszcze, dzięki.
    • szare_kolory Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 11:39
      Jeśli jesteś fanką przewrotu we własnym życiu, to ją wpuść do swojego świata. Współczuć, po ludzku, można. Jeśli możesz pomóc jakoś konkretnie w tej sytuacji (np. przekazać jakieś przedmioty, umożliwić jakieś działanie, itp) i chcesz tak pomagać, to przecież nikt nie zabrania.
      Moim zdaniem człowiek nabiera doświadczenia po to, żeby z niego korzystać. Łzawe czy emocjonalne wpisy na fb czy insta nie są chyba wyznacznikiem relacji. Czy dorośli ludzie naprawdę biorą pod uwagę to co ktoś wypisuje w social mediach? Poza tym, jeżeli ona taka rozchwiana, to raz będzie pisać o kimś dobrze, a raz źle.
    • m_incubo Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 12:49
      homohominilupus napisała:

      aż kontakt zos
      > tał zerwany i nie chcę do niego wracać (chronię swoje granice i zdrowie psychic
      > zne).


      Ona domaga sie powrotu do kontaktó
      > w,(...) No wię
      > c rozmawiamy. Placze, staram sie ja na duchu podtrzymać. Doradzam leki, bo brzm
      > i kiepsko.


      Ale widzisz oczywiście, że to się wzajemnie wyklucza?

      >Co by zrobila ematka.

      Ematka byłaby choć minimalnie konsekwentna i logiczna, czyli nie utrzymywałaby kontaktu, o którym sama mówi, że go zerwała.
      A autorka niech robi co chce.
    • stephanie.plum Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 22:42
      no cóż, jeśli ci faktycznie żal kobieciny, to wspieraj, ale ze świadomością, że no good deed goes unpunished.
      nie oczekuj niczego wzamian, bo się rozczarujesz. i rób tylko tyle dla niej, na ile Cię stać bezinteresownie, nie "poświęcaj się", bo i tak nie doceni.

      uważam, że dziewczyna ma szczęście (abstrahując od jej sytuacji obecnej), że w ogóle rozważasz wspieranie jej.
      • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 23.09.25, 23:07
        stephanie.plum napisała:

        > no cóż, jeśli ci faktycznie żal kobieciny, to wspieraj, ale ze świadomością, że
        > no good deed goes unpunished.
        > nie oczekuj niczego wzamian, bo się rozczarujesz. i rób tylko tyle dla niej, na
        > ile Cię stać bezinteresownie, nie "poświęcaj się", bo i tak nie doceni.

        Ehhhh Stefka, nie. Ten pociąg juz odjechał.
        Pomogły wypowiedzi w tym wątku.
        Wiem, ze mam jeszcze sporo pracy nad sobą jednakowoż.





        >
        > uważam, że dziewczyna ma szczęście (abstrahując od jej sytuacji obecnej), że w
        > ogóle rozważasz wspieranie jej.
        • bene_gesserit Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 10:52
          Jesteś dobrym człowiekiem i masz naturalny odruch pomagania komuś, kto jest w kryzysie. Jedyna trudnością w tej sytuacji jest zrozumienie, że przez wplatanie się w te akurat sytuację też staniesz się kimś w kryzysie.

          To nie jest dużo pracy. Miałaś wszak zdrowy odruch poproszenia o doradę na forum. Jesteś na dobrej drodze, teraz to z górki smile
          • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 11:40
            Dużo mnie to kosztuje, to prawda.

            Dopiszę update, dla chętnych.

            Zablokowałam ją i ją. W nocy wyslala wiadomość do naszej wspólnej znajomej ze ma ochotę odebrać sobie życie przeze mnie.

            No nie jest łatwo. Mimo ze wiem jak obrzydliwa i prymitywna manipulacja to jest.
            • piataziuta Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 11:43
              Rzyg.

              Trzymaj się!
              • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 14:30
                Dzięki
                • najbrzydszebutyswiata Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 18:06
                  Paradoksalnie, to chyba nawet dobrze się stało. Teraz masz całkowitą pewność, co należy zrobić z tą relacją, prawda? Trzymaj się, na pewno ci nie do śmiechu...
            • tiarav Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 11:48
              Ta wspolna znajoma powinna byla zaalarmowac odpowiednie sluzby, a nie wysylac Ci taka wiadomosc. Chyba, ze wszyscy wokol lubuja sie w takich dramach. Twoja byla znajoma ma problemy natury psychicznej, na ktore Ty nie mozesz jej pomoc.
            • ichi51e Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 12:03
              Im szybciej tym lepiej.
            • chatgris01 Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 14:07
              Na Twoim miejscu rozważyłabym też zablokowanie tej wspólnej znajomej, serio.
              Jak już ktosia wyżej napisała, w takiej sytuacji powiadamia się służby, a nie informuje osobę podaną jako powód.
              • 1matka-polka Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 15:46
                chatgris01 napisała:

                > Na Twoim miejscu rozważyłabym też zablokowanie tej wspólnej znajomej, serio.
                > Jak już ktosia wyżej napisała, w takiej sytuacji powiadamia się służby, a nie i
                > nformuje osobę podaną jako powód.
                >

                Otóż to. Za dużo toksycznych znajomych.
              • borsuczyca.klusek Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 08:15
                Wspólna znajoma pewnie też czuje pismo nosem i usiłuje przerzucić gorącego kartofla znowu na homo.
                • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 09:11
                  To nie do końca tak. Ale juz jej powiedziałam ze nie chce słyszeć nic na temat tej wariatki.
                  Zdążyła mi jeszcze powiedzieć ze tamtą opowiada ludziom ze, uwaga, zabroniłam mężowi do niej pisać zeby ją wespzeć.

                  Piszę o tym bo nie moge wprost uwierzyć ze można byc zdolnym do takiej manipulacji i tak perifidnie kłamać. To jest jakieś inne universum.

                  Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGARNIAM ze ktos moze byc tak po* ebany
                  • galaxyhitchhiker Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 09:36
                    > Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo

                    No ale to już jest po twojej stronie. Tylko ty możesz zdecydować czy to jest ktoś i coś czym trzeba się przejmować, czy lepiej wrzucić tryb wyjebongo (hint: zdecydowanie włączyć tryb wyjebongo).

                    Nie duś w sobie tego, sama możesz mówić koleżankom, że babka kolejny raz próbuje zrobić ci bajzel w życiu. A jak koleżanki znowu będą próbowały opowiadać jak to im się skarżyła że nie chcesz pomagać, to zapytaj co same zrobiły, żeby jej pomóc. I przypominaj, że raz już zapłaciłaś własnym zdrowiem za relację z tą kobietą, drugi raz tego błędu nie zrobisz.

                    Albo przyślij babkę tutaj, od razu jej wyjaśnimy dlaczego ludzie od niej pouciekali smile
                    • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 12:25
                      galaxyhitchhiker napisała:


                      >
                      >
                      >
                      > Albo przyślij babkę tutaj, od razu jej wyjaśnimy dlaczego ludzie od niej poucie
                      > kali smile

                      Ahahaha nie chcecie tego ☠️🤡
                  • 1matka-polka Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 10:18
                    homohominilupus napisała:


                    > Piszę o tym bo nie moge wprost uwierzyć ze można byc zdolnym do takiej manipula
                    > cji i tak perifidnie kłamać. To jest jakieś inne universum.
                    >
                    > Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGARNIAM z
                    > e ktos moze byc tak po* ebany

                    Ogarniasz, ogarniasz, skądś to znasz, skoro cię tak do tego ciągnie. Terapia na cito!
                    • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 12:23
                      1matka-polka napisała:

                      > homohominilupus napisała:
                      >
                      >
                      > > Piszę o tym bo nie moge wprost uwierzyć ze można byc zdolnym do takiej ma
                      > nipula
                      > > cji i tak perifidnie kłamać. To jest jakieś inne universum.
                      > >
                      > > Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGAR
                      > NIAM z
                      > > e ktos moze byc tak po* ebany
                      >
                      > Ogarniasz, ogarniasz, skądś to znasz, skoro cię tak do tego ciągnie. Terapia na
                      > cito!
                      >

                      😘
                      • 1matka-polka Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 12:52
                        😘
                        • piataziuta Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 14:20
                          Po czym się całujecie? suspicious
                          • 1matka-polka Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 17:14
                            piataziuta napisała:

                            > Po czym się całujecie? suspicious


                            Uważaj, bo kociej mordy dostaniesz🐱
                            • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 17:28
                              Ja przepraszam ale spieszę z wyjasnieniem: to takie cmok cmok obok policzka więc całujemy powietrze
                  • black.emma Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 10:39
                    homohominilupus napisała:

                    >
                    > Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGARNIAM z
                    > e ktos moze byc tak po* ebany
                    >

                    Co tu ogarniać, może bo mu na to pozwalacie. Gdyby ta znajoma zareagowała tak, jak forumki niżej piszą, czyli zawiadomiła służby, to na drugi raz toksyczka by się zastanowiła, czy warto odgrywać teatrzyki. I obie miałybyście spokój ducha, że zareagowałyście i nie zostawiłyście koleżanki bez pomocy (jeżeli to jednak by było na poważnie).
                  • piataziuta Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 11:25
                    "Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGARNIAM ze ktos moze byc tak po* ebany"

                    Weszłaś w gówn., zdarza się.
                    Teraz po prostu wyjmij z niego nogę, zdejmij buta, wyczyść patykiem i umyj pod kranem.
                    Nie ma co o tym więcej myśleć, nie trzeba się z tego nikomu tłumaczyć.
                    Ewentualnie mężowi opowiedz, jak Cię wkooor...że musiałaś tego buta czyścić, bo tak śmierdziało, że się prawie porzygałaś.

                    Następnym razem obejdziesz to gów...o szerokim łukiem.

                    That's it.
                  • snakelilith Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 11:53
                    homohominilupus napisała:


                    > Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGARNIAM z
                    > e ktos moze byc tak po* ebany

                    Napiszę brutalnie, bo pewne rzeczy doprowadzają mnie do szału. Niektórzy ludzie, właśnie teraz ty, chcieliby czasem rzeczy niemożliwych. Coś w stylu "umyj mnie, tylko mnie nie zmocz". W twoim przypadku chciałabyś by sprawa cię nie ruszała tak emocjonalnie (bo znajomej nie zmienisz), a nic nie robisz w tym kierunku. Więcej, ciągle pozwalasz jej rozwalać twoją życiową równowagę, wałkujesz temat i rozmyślasz o jej po* ebaniu. I nawet gdybyś poszła na terapię, to ciągle będziesz wałkować i rozmyślać.
                    Ludzie, którzy nie są ofiarami życiowymi i dbają o swoje zdrowie psychiczne tak nie robią. Biorą odpowiedzialność za swoje własne emocje w swoje ręce i mówią sobie "ta osoba nie jest warta rozkminiania, wałkowania i marnowania przy tym mojego czasu życiowego" i przestają się tym zajmować, skupiają nad czymś innym.
                    I jak myśli o tej osobie wracają, albo ona się znowu w jakiś sposób przypomina, to wyobrażasz sobie wielki czerwony drogowy znak STOP i zaczynasz myśleć o czymś innym". Ignor. Szanuj się. Kontroluj input i output. Twoja głowa to nie śmietnik. Nie musisz przemyślać wszystkich śmieci tego świata. Więc nie musisz i nie powinnaś nawet tego OGARNIAĆ. To już nie twoja sprawa.
                    To czasem jest łatwiejsze niż się myśli. Tylko trzeba chcieć i aktywnie działać wbrew pierwszemu impulsowi, a nie tarzać się dobrowolnie (gdy zostaniemy w obrazie wykreowanym przez ziutę) w goownie i jęczyć, że jest niefajnie.
                    • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 12:08
                      Masz rację snejk, mówisz głosem mojego męża tylko bardziej dosadnie. No i większości forumek w tym wątku.

                      Nie chce sie tu za bardzo odsłaniać, napisze tylko ze x czasu temu bylam na terapii, wprawdzie z innych powodów ale pomogła mi w stawaniu granic, bo to zawsze był mój problem. Pisałam tu zresztą kiedyś. No i okazuje się ze pomogła ale nadal muszę nad tym pracować. I nauczyć się mieć w takiej sytuacji wyjebongo. Trudne ale mam wsparcie w bliskich.

                      Zablokowana, wspólną znajoma ma zakaz informowania mnie o jazdach tej psycholki więc myślę, ze juz będzie łatwiej.
                      • snakelilith Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 14:55
                        homohominilupus napisała:

                        > No i okazuje się ze pomogła ale n
                        > adal muszę nad tym pracować. I nauczyć się mieć w takiej sytuacji wyjebongo.

                        Granice potrafisz już stawiać, zablokowałaś, wiesz, że nie chcesz kontaktu i nie reagujesz na szantaż.
                        Zostaje to "wyjebongo". I to ma coś wspólnego z myślami, które mimo konsekwentnej reakcji ciągle hulają po twojej głowie. Te musisz też aktywnie zatrzymać, bo one nie znikną ot tak, od siebie. Odganiaj je od siebie.
                        Jak na początek za trudne, to dajesz sobie czas na wałkowanie problemów np. codziennie od 16 do 16.30. Wtedy możesz myśleć o tym jaka ta twoja znajoma jest walnięta, toksyczna i co tam się stało. O 16.30 zamykasz sprawę i nie myślisz o niej do następnego dnia. I już na pewno nie przed snem. Jak nie dajesz rady, to dziecinne przedstawienie sobie znaku STOP pomaga. I myślisz o pieczeniu ciasta z jabłkami, albo innej rzeczy, który jest akurat ważna. Pomaga chorym z natręctwami, pomoże i tobie. Myślenie o toksyku do niczego nie jest ci potrzebne. On przez twoje myśli się nie zmieni, a tobie one tylko szkodzą.
                        Chyba, że chcesz się popławić we własnym nieszczęściu. Takich ludzi też jest pełno. Zajmują się na okrągło własnymi krzywdami, bo coś z tego mają. Potwierdzenie, że są biednymi ofiarami i zasługują na współczucie i wsparcie innych. Rodzaj pozytywnego społecznego feedbacku. Ale szczęśliwym nikt się przez to nie stał, bo swoją rezyliencję definiujesz wtedy ciągle przez innych, a ona powinna być w tobie.
                      • kobietazpolnocy Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 19:31
                        homohominilupus
                        >
                        > Zablokowana, wspólną znajoma ma zakaz informowania mnie o jazdach tej psycholki
                        > więc myślę, ze juz będzie łatwiej.
                        >
                        >

                        Nie obwiniaj się za bardzo. Miałaś pecha trafić na naprawdę twardą zawodniczkę, wszyscy mamy w otoczeniu szkodliwe osoby, ale nie każdy az tak szkodliwe.
                        Lasce puściła maska i teraz już wiesz na czym stoisz. Powinno ci być teraz nawet łatwiej utrzymać granice, bo nie powinnaś mieć nigdy więcej watpliwości typu “może byłam zbyt surowa”.
                  • m_incubo Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 16:13
                    Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGARNIAM ze ktos moze byc tak po* ebany

                    To nie znajoma, choćby nie wiem, jak po*#&bana, jest problemem.
                    Tę zablokujesz, a przyjdzie inna i też ci nas..a na głowę.
                    • bene_gesserit Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 16:19
                      m_incubo napisała:

                      > Kosztuje mnie to sporo, źle śpię, myślę o tym dużo. Ja po prostu NIE OGARNIA
                      > M ze ktos moze byc tak po* ebany

                      >
                      > To nie znajoma, choćby nie wiem, jak po*#&bana, jest problemem.
                      > Tę zablokujesz, a przyjdzie inna i też ci nas..a na głowę.
                      >

                      Yhyyy, bo ludzie się nie zmieniają, a ewolucja nie jest możliwa. Tak po prostu conie
                      • m_incubo Re: Toksyk w potrzebie 26.09.25, 06:50
                        Jak widać średnio możliwa, czego najlepszym dowodem jest ten wątek, łącznie ze starterem.
                        • bene_gesserit Re: Toksyk w potrzebie 26.09.25, 18:27
                          m_incubo napisała:

                          > Jak widać średnio możliwa, czego najlepszym dowodem jest ten wątek, łącznie ze
                          > starterem.

                          Ależ skąd. Przecież ewolucję - z wahania do postanowienia zmiany - widzimy tu jak na dloni.
                          • m_incubo Re: Toksyk w potrzebie 26.09.25, 23:58
                            Bynajmniej.
                            • homohominilupus Re: Toksyk w potrzebie 27.09.25, 09:39
                              Z ciekawości, dlaczego tak uważasz?
            • alpepe Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 16:15
              Niech odbiera, przecież to jest nienormalne.
            • szare_kolory Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 17:26
              homohominilupus napisała:

              > Dużo mnie to kosztuje, to prawda.
              >
              > Dopiszę update, dla chętnych.
              >
              > Zablokowałam ją i ją. W nocy wyslala wiadomość do naszej wspólnej znajomej ze m
              > a ochotę odebrać sobie życie przeze mnie.

              Zdegenerowana, prymitywna manipulantka. Tej znajomej, która zabawiła się w pośrednika też bym w żołnierskich słowach powiedziała hak to wygląda. Jak się dostaje takie wiadomości, to się zawiadamia służby, a nie Ciebie. Niedojrzała i jedna i druga.
            • 3-mamuska [...] 24.09.25, 22:16
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • tt-tka [...] 24.09.25, 22:41
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • zerlinda Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 09:06
              Gdyby chciala sobie odebrać życie, to by to zrobiła a nie informowała pół miasta o takim zamiarze. Rozumiem, że wspolna znajoma zawiadomiła odpowiednie służby a nie ciebie? I może przeanalizuj swoje znajomości bo kiepsko to wygląda. Czasem warto iść na jakość a nie na ilość.
    • 71tosia Re: Toksyk w potrzebie 24.09.25, 19:23
      Pomogłabym,, a później gdy znajoma wróci do równowagi psychicznej ochłodziłabym relacje, bez wielkich gestów i słów, po prostu „nie mam czasu”. Nie ma sensu wyjaśniać decyzji bo znajoma pewnie i tak nie jest gotowa przyjąć twoich argumentów ani tym bardziej się zmienić.
      • zerlinda Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 09:10
        Chyba nigdy nie miałaś do czynienia z taką osobą, więc piszesz bzdury. Od toksyka należy się odciąć, zresztą tutaj to tylko znajoma. Gorzej, gdy takie akcje dzieją się w rodzinie
        • 71tosia Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 18:03
          Przede wszystkim nie klasyfikuje ludzi w moim otoczeniu na toksykow i nietoksykow. Sa różni i zwykle nieidealni, u niektórych ta nieidealnosc przeszkadza mi bardziej u niektórych mniej, pomocy osobie w silnym kryzysie nie uzależniam jednak od tego.
          • jowita771 Re: Toksyk w potrzebie 27.09.25, 21:43
            Nie miałaś do czynienia z narcyzem,to sobie możesz pofantazjować.
    • poszetka Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 07:56
      Kiedyś wyświetlila mi się rolka z jakimś psychologiem, który powiedział: "Ludzie silni mentalnie, nie robią miłych rzeczy dla ludzi, którzy nie są dla nich dobrzy". Polecam Ci jako rozwiązanie tego problemu. Pamiętaj, że ona tobą manipuluje. Jest miła dopóki jesteś jej potrzebna.
      • 71tosia Re: Toksyk w potrzebie 25.09.25, 17:59
        Zawsze mnie zdumiewa wiara w takie internetowe madrosci. Silny psychicznie znaczy odporny na stres i panujący nad emocjami. Dlaczego ma to wykluczać ludzi z duża empatia, takich którzy pomagają nawet tym którzy „nie sa dla nich dobrzy”?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka