nieobiektywnie
15.03.26, 11:02
Ostatnio zaczęłam robić tak, że jak widzę cokolwiek nowego, zwłaszcza w takich miejscach jak TK Maxx, czy sklepach online , gdzie rzucają masę rzeczy z całego świata, to już nawet nie tracę czasu na samodzielne szukanie opinii w necie. Mam ustawioną w czacie specjalną formułkę i po prostu robię zdjęcie produktu czy screea, wrzucam je i każę mu prześwietlić wszystko od góry do dołu. Dosłownie w pięć sekund mam wyplutą całą historię producenta, listę składników, certyfikaty i wszystkie możliwe nieścisłości.
Ile tego gó**a z Chin zalewa nasz rynek pod przykrywką jakichś luksusowych marek eko, organic i nie wiadomo co jeszcze, jest porażająca. Firmy się kreują na wielkie premium, a jak się pogrzebie głębiej, to się okazuje, że to są jakieś chińskie szmelce bez żadnych atestów, które nie spełniają żadnych norm. Teraz mam taką zasadę, że jak czat nie może znaleźć info o producencie albo marce, to dla mnie jest to z automatu czerwona flaga i produkt zostaje na półce. Brak śladu w internecie to znaczy, że coś jest bardzo nie tak i nie zamierzam ryzykować zdrowia dla ładnego opakowania.
Zaczęłam też kazać mu sprawdzać, czy to, co piszą wielkimi literami na przodzie, ma w ogóle jakiekolwiek odzwierciedlenie w składzie INCI, bo często ten cały naturalny skład to jest tylko marketingowy bełkot, a w rzeczywistości to najtańsza baza z kroplą oleju na samym końcu. Do tego sprawdzam teraz, czy te ich certyfikaty to są realne, uznane znaki czy po prostu jakieś znaczki, które producent sam sobie narysował w programie graficznym, żeby klient myślał, że kupuje coś bezpiecznego. Patrzę też na to, czy dana marka to nie jest tylko wydmuszka zarejestrowana gdzieś w raju podatkowym, która służy wyłącznie do pchania taniego towaru z kontenerów pod nową nazwą. Bez takiego pełnego audytu nie kupię już żadnego kosmetyku, bo szkoda mi pieniędzy na wspieranie oszustów i karmienie się chemią.
Nie wiem czy tylko ja mam taką obsesję, dawniej googlałam co było dość czasochłonne więc robiłam to tylko gdy miałam czas, teraz już nie googlam tylko weryfikuję w AI. I to już jest odruch bezwarunkowy przy kupowaniu nowych produktów.