Dodaj do ulubionych

W końcu odkryłam

14.08.26, 23:06
gdzie mieszka mój ogrodowy jeż.
Właśnie byłam wyłączyć podlewanie w ogrodzie. Usiadłam na chwilę na brzegu werandy. I przyszedł. Popatrzył na mnie chwilę i wszedł pod werandę. Siedzi tam od 15 minut... Pewnie na dzisiaj wystarczająco się już najadł....

Dzisiaj miałam też spotkanie z wiewiórka. Przyszła, popatrzyliśmy się na siebie. Po czym powiedziałam, żeby już szła na leszczynę zebrać te resztkę orzechów. Grzecznie oddaliła się w podskokach w kierunku leszczyny..

Zwierzaki chyba traktują mnie jako stały element ogrodu 😁 Chociaż ostatnio rzadko w nim bywam. Dzisiaj z okazji wolnego dnia - nadrabiałam zaległości
Obserwuj wątek
    • kochamruskieileniwe Re: W końcu odkryłam 14.08.26, 23:08
      a może popatrzyłysmy. . Nie odróżniam płci wiewiórek.
    • krwawy.lolo Re: W końcu odkryłam 14.08.26, 23:13
      Posiadanie ogrodu, w którym obcujesz ze zwierzem jest bezcenne. W moim, niestety, jeża widziałem jedynie raz. Za to kreta posiadam.
    • nadkomisarz_przyzwoita Re: W końcu odkryłam 14.08.26, 23:14
      Mój jeż mieszka centralnie pod moim oknem w krzakach. teraz już bardzo dużo liści spadło i ściółka jest bardzo szeleszcząca on potrafi w środku nocy łazić po tych liściach uschniętych i robić taki harmider że mnie budzi. Wczoraj o 2:00 nad ranem wyjrzałam przez okno i krzyknęłam cicho tam bo myślałam że to kot w tych krzakach buszuje ale nie zareagował. Szural dalej
      po chwili patrzę, a z krzaków wyłazi jeż.
    • heca007 Re: W końcu odkryłam 14.08.26, 23:23
      U mnie też jeże mieszkają pod werandą. Weranda po rozbiórce świdermajera została altana i tak sobie stoi od 30 lat. A pod nią jeże. Sucho, bezpiecznie i blisko do miski z wodą wink
      • kochamruskieileniwe Re: W końcu odkryłam 14.08.26, 23:27
        U mnie miska z wodą też stoi. Ale nie dokarmiam. Dzięki temu ślimaków w ogrodzie nie mam. 🙂
    • boggi_dan Re: W końcu odkryłam 14.08.26, 23:29
      Fajnie podziwiać przyrodę i zwierzęta w ogrodzie. U mnie tylko raz widziałem jeża. I to szybko przeszedł. Tak to ptaki, koty z okolicy i zaprzyjaźniony kret.
    • aqua48 Re: W końcu odkryłam 14.08.26, 23:39
      Wiewiórki mi targają wszystkie orzechy laskowe i niosą je potem pyszczkach skacząc po płocie, w ten sposób posiały mi leszczynę w miejscu w którym nie chciałam jej mieć. Ale z dzikich zwierząt to mam popielice. Są grubiutkie, ogoniaste, szybkie i bardzo ciekawskie. Powinny prowadzić nocny tryb życia, ale jedna pewnego lata tak się oswoiła, że wychodziła w dzień, siadała na półce nad zlewem i przyglądała się jak myłam naczynia. A kiedy przyjechali goście to również wyszła ze swego ukrycia i siedziała na przeciwko drzwi bardzo zdziwiona bo stan osobowy jej się nie zgadzał. Przeliczała i przeliczała. Nazywaliśmy ją/go Edek. Edek uwielbiał śliwki, tylko skórki wypluwał i trzeba był je po nim sprzątać. Dostawał czasami jabłuszko, w które się cały wtulał i chrupał ciamkając głośno.
      Pewnego razu miałam też wizytę lisa, myślałam, że to pies sąsiadów przyszedł buszować w ogródku i wyszłam go przegonić, ale okazało się, że jak na psa, to miał za ostry pysk i zbyt puszystą rudą kitę. Popatrzył na mnie z lekceważeniem odwrócił się i poszedł sobie do swoich lisich (kury sąsiadki) sprawek. W tym roku natomiast przyszła mi do ogrodu sarna. Niestety też ją musiałam w końcu przegonić bo posmakowały jej moje róże, ale wcześniej zawołałam moją ośmioletnią wnuczkę która akurat była u mnie, żeby sobie zobaczyła przez okno takie zupełnie dzikie zwierzę z lasu. A wnuczka do mnie - babciu czy ty jesteś czarodziejką?
      • enith Re: W końcu odkryłam 15.08.26, 00:33
        > W tym roku natomiast przyszła mi do ogrodu sarna. Niestety też ją musiałam w końcu przegonić bo posmakowały jej moje róże...

        Oj, jak posmakowała tych róż, to będzie do nich wracać. Pąki różane to przysmak saren. Ile razy ja swoje sarny odganiałam od krzewów różanych, to nie zliczę. A one uparcie wracają i jeszcze rodzinę przyprowadzają big_grin
    • enith Re: W końcu odkryłam 15.08.26, 00:30
      Ja też jestem ze swoją zwierzyną ogrodową za pan brat. Wiewiórki obserwują mnie z drzew, czasem też schodzą na ziemię i podglądają mnie zza drzewa. Cmokam na nie, a one odpowiadają w swoim języku. Dzikie króliki uciekają, gdy mnie widzą, ale całkiem niedaleko, w najbliższe krzaki i też siedzą tam podglądając, co robię. Jelenie nie boją się mnie wcale, akceptują odległość 3-4 metrów ode mnie. Zżerają moje rośliny bezczelnie się na mnie gapiąc. Ostrożniejsze są tylko wtedy, gdy są z młodymi. Wtedy trzymają dystans. Szopy i oposy wchodzą wieczorem na werandę i przez szybę podglądają, co robimy z mężem w domu. Gdy jeszcze mieliśmy koty, cała ta czereda, dzika i domowa siedziała po dwóch stronach przeszklonych drzwi i się nawzajem sobie przyglądała. Rysica z dwoma młodymi spędziła raz u nas kilka godzin wylegując się na trawniku. Kojot przychodzi łowić krety(?) na tym samym trawniku. No i wisienka na torcie: baribal. Podszedł niedawno pod samiutkie okno kuchenne. Akurat chwilę wcześniej wyszłam do ogrodu zanieść coś do kompostownika. Wróciłam, weszłam do kuchni, patrzę przez okno, a tam, kurde, niedźwiedź stoi big_grin
      • kochamruskieileniwe Re: W końcu odkryłam 15.08.26, 07:00
        Na taką faunę to nie liczę. Jednak, mimo że to przedmieścia, to jednak to część stolicy...
        Jedynie dziki miałam ogrodzie, ale ich obecności nie do końca obie zycze. Niestety. Mocno zryły mi ogród.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka