Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-(

22.06.05, 08:22
Ogólnie mam zasadę nie wtrącania się i jeszcze nie zdarzyło mi się pouczyć
kogokolwiek co do zachowania w stosunku do swojego dziecka ale wczoraj...
Plac zabaw, tatuś (stylowe spodnie, buty i koszulka) przyszedł z córeczką
chyba trochę młodszą od Zosi, która ma 3 latka. Dziecko na placu zabaw, tata
na ławeczce (no bo piasek, brudno, wiecie). Nie widziałam od początku jak się
bawiło ale jak my dotarłyśmy na plac to Mała siedziała przy zjeździe ze
zjeżdżalni ( już na piasku) i płakała. Moja Zosia oczywiście:"Dlaczego
dziewczynka płacze?". Ja: " NIe wiem, może się uderzyła? Pewnie zaraz
podejdzie do niej jej tatuś". Po kolejnych 5 minutach płaczu dziecka zaczęłam
się niecierpliwić. Zosia:"Dlaczego ten tatuś nie podchodzi?" "No właśnie nie
wiem Zosiu..." Pomyślałam przez moment że może on tej Małej nie widzi (choć
wierzyć mi się nie chciało że nie słyszy!). Zagotowało się we mnie bo starsze
dzieci zaczęły podchodzić do Małej i pytać co się stało a ona na te pytania
płakała jeszcze głośniej A TEN POTWÓR SIĘ NIE RUSZYŁ! Po prostu z zminą
krwią, sztywny jakby kij połknął siedział na ławce i czekał. Już układałam
sobie formułkę i chciałam powiedzieć:" Czy Pan ma jeszcze zamiar długo się
znęcać psychicznie nad tym maluszkiem?" gdy.... Pan rzucił do
dziewczynki: "O, mamusia idzie!". Mała już była tak roztrzęsiona że nie
zrobiło to na niej wrażenia a ja byłam ciekawa reakcji matki na widok dziecka
w takim stanie. Byłam w szoku bo NIE BYŁO REAKCJI! On nawet się nie
tłumaczył. Zabrał klucz i z prawdziwą ulga pognał do domu.
Brrr... aż mnie ciarki przeszły jak pomyślałam ze moje dziecko mogłoby mieć
takiego "tatusia"
    • monkastonka Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 08:36
      Moze to nie był tatuś (mam nadzieję) bo aż mi się w głowie nie mieści żeby tak
      się zachowywał ojciec
    • mamakochana Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 09:44
      Tatuś, tatuś, na bank ;-(
    • izabela1976 Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 10:10
      Czasami chodzę z moim synkiem na plac zabaw. I widzę takie sytuacje: koleżanka
      ma córeczkę w wieku 4 lat, córeczkę bardzo histeryczną i która płacze o byle
      co. Ktoś weźmie jej łopatkę - w płacz, ktoś zjeżdża na zjeżdżalni gdy ona
      akurat chce na nią wejść (tą częścią po której się zjeżdża) - ona w płacz, ktoś
      zbiera kamyczki a ona nie może znaleźć - ona w płacz i tak za każdym razem. Nie
      pomagają tłumaczenia mamy, że nie ma co płakać, że zjeżdżalnią trzeba się
      dzielić, że np. kamyczków można poszukać razem z mamą. I bardzo często (patrząc
      z zewnątrz) wygląda tak, że mama siedzi na ławce, a biedne dziecko siedzi na
      piasku i zalewa się łzami a mama nawet nie reaguje.

      Oczywiście nie twierdzę, że w tym przypadku tak było, ale nie można też tego
      wykluczyć jesli nie zna się relacji z drugiej strony.
      • mamakochana Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 10:38
        Ta malutka płakała i wołąła tatę. Ona po prostu chciała żeby się nią
        zainteresował. Nie wiem czy z tej zjeżdżalni spadła czy może kotś ją popchnął
        czy może nic specjalnego się nie stało. W każdym razie potrzebowała pewnie
        jakiegoś miłego gestu ze strony ojca. Pewnie wystarczyło żeby podszedł, wytarł
        nos i zaproponował jakąs inną zabawę i byłoby po sprawie a tak to,dziecko
        nakręciło się maksymalnie płącząc kilkanaście minut. Widziałam że później nawet
        przyjście mamy nie było w stanie jej "odkręcić".
        • izabela1976 Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 11:15
          A czy chociaż mama zareagowała?

    • ewis Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 11:24
      Hmm, nie wiem jak było, ale może być i tak, że dziewczynka histeryzowała, a
      rodzice właśnie w ten sposób "leczyli" ją z tej formy komunikacji.
      Moja Ewa miewała (parę razy) takie wystąpienia publicznie, bo wtedy większa
      szansa, że rodzic zareaguje. Ja na miejscu tego ojca (o ile była to taki powód
      płaczu jak napisałam) wzięłabym córcię pod pachę i do domu...

      Reakcja matki (a właściwie brak reakcji) potwierdza moją teorię.

      Choć oczywiście nie wykluczam, że mogło być inaczej, bo mnie tam nie było wink
      • mamakochana Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 11:56
        No może... sama nie wiem. W każdym razie, jak dla mnie, ta metoda była zbyt
        drastyczna ;-(
        • grzalka Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 22.06.05, 12:08
          Nie znamy całej sytuacji, nie znamy nawet powodu dla którego dziewczynka
          płakała, więc nie osądzajmy od razu tatusia.
    • paulinka32 Re:mamokochana 22.06.05, 16:46
      metoda zbyt drastyczna? Bo widocznie nie wiesz co to jest mieć żywe jak srebro
      i uparte dziecko. Dziecko w wieku 2,5 lat jest w okresie buntu i własnie
      wymuszanie przez dziecko różnych rzeczy jest normą. A psychologowie są zdania
      żeby to przetrzymać i nie ulegać. Ja często ulegałam i czasem mó prawwie 4
      latni synek chce się nosić albo bawić w piasku, a niestety w tym wieku dziecko
      musi się zacząć bawić samo. tak więc jak trochę pohisteryzuje to nic mu nie
      będzie. Rodzice nie mogą na wszystko pozwalać i ulegać dziecku. Wiem coś o tym,
      bo sama często jestem niekonsekwentna, pozwalam, by mały na mnie krzyczał i
      ulegam mu. Ale staram się jeżeli to jest nawet w miejscu publicznym by tak sie
      nie zachowywał i np. nie to znaczy nei i jest to stanowcze. nigdy dziecka bym
      nie uderzyła, ale metoda przetrzymania jest bardzo dobra.
      ps. Widocznie masz dziewczynkę, która sienawet nie wybrudzi w piaseczku bez
      twojej zgody to nie wypowiadaj sie ńa temat dzieci, które nie są takei ułożone
      jak twoje, ok????
      • umasumak Re:mamokochana 22.06.05, 16:55
        "ps. Widocznie masz dziewczynkę, która sienawet nie wybrudzi w piaseczku bez
        twojej zgody to nie wypowiadaj sie ńa temat dzieci, które nie są takei ułożone
        jak twoje, ok????"

        O matko! A co tak ostro? Mi też się wydaje, że ojciec który przez kilkanaście
        minut będąc na placu zabaw z dzieckiem, nie zamienił z nim ani jednego słowa,
        jakiś dziwny jest. Owszem, zgadzam sie, że metoda przetrzymania jest dobra, ale
        weź pod uwagę, że Mamakochana napisała, że tatuś wogóle się nie interesował
        małą od samego przyjścia. Raczej wygląda na to, że ów tatuś chciał
        jakoś "przetrzymać" do przyjścia żony, co by go zmieniła przy dziecku. Pzdr
        • lilian2 Re:mamokochana 22.06.05, 17:14
          Swoja droga jaki cudowny polski zwyczaj wtracania sie do wszystkiego i
          komentowania...
          Jak ci sie tak bardzo nie podobalo zachowanie tego faceta to trzeba mu bylo
          zwrocic uwage bezposrednio. tylko pewnie nie chcialas sie wtracac?...
          • paulinka32 Re:mamokochana 22.06.05, 17:57
            ja będąc dziś na placu zabaw też się wkurzyłam. Patrzę w lewo: babka pali
            papierosa, myślę sobie: zwrócę jej uwagę, patrzę w prawo babka na ławeczce pali
            paieroska, patrzę na trzecią ławkę i też kobieta pali. To że ja nienawidzę
            palaczy to mój problem - owszem, ale na placu zabaw kobiety mogłyby sobie to
            podarować. Nie odezwałam się , bo przecież nie można się ze wszystkimi kłócić,
            bo nie wypada, bo to ich zdrowie itd itp. Ale kobiety opanujcie się
            przynajmniej na placu zabaw. Na prawdę jest to przykre: kosz na placu zabaw tak
            przepełniony, że na ziemi mnóstwo syfu. Jesteśmy aż tak brudnym krajem. Czy
            jeśli widzicie że kosz je st pełny to tak trudno wziąć kartonik po soczku,
            opakowania po chrupkach do torebki i wyrzucić w domu albo do innego kosza.
            Jestem naprawdę poirytowana. Jutro zadzwonię do administracji. Bardzo
            zazdroszczę ludziom mieszkajacym m.in. w Krakowie, którzy mają ogrodzone
            osiedla i swoje prywatne piaskownice. Gdzie po pieskach się sprząta, a
            niedopałki lądują w koszu a nie w pisakownicy.
            Przykre, ale prawdziwe. Ludzie są brudasami i uczą tego swoje dzieci kiedy
            bezkarnie pozwolają im rzucić papierek po lodzie na ziemi! Jestem oburzona i
            brzydzi mnie takie zachowanie.
            • kasssannndra paulinka32 22.06.05, 18:29
              paulinka32 napisała:

              > ja będąc dziś na placu zabaw też się wkurzyłam. Patrzę w lewo: babka pali
              > papierosa, myślę sobie: zwrócę jej uwagę, patrzę w prawo babka na ławeczce
              pali
              >
              > paieroska, patrzę na trzecią ławkę i też kobieta pali. To że ja nienawidzę
              > palaczy to mój problem - owszem, ale na placu zabaw kobiety mogłyby sobie to
              > podarować.

              TO TY PODWINNAŚ SOBIE PODAROWAĆ.
              CO INNEGO JAK BY PALIŁY W POMIESZCZENIU W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIE DZIECI, ALE NA
              PLACU ZABAW....PRZECIEZ JEST POWIETRZE!
              ROZŚMIESZYŁ MNIE TWÓJ POST, JESZCZE NIE SŁYSZAŁAM, ZĘ NA POWIETRZU NIE WOLNO
              PALIĆ...
              p.s. ja nie pale (to na wypadek gdybyś sądziła, ze bronie palaczy , patrze na
              to obiektywnie)
              • paulinka32 Re: kasssandro 22.06.05, 18:35
                Masz rację, dlatego się nie odezwałam. Bo by mnie zjadły, ale prawo stoi po
                mojej stronie i gdyby był to prywatny plac to wyleciały by mamuski z hukiem.
                Ale jest to wkurzające tak samo jak mamuśka, która przyjdzie do piaskownicy z
                niemowlakiem w wózku który śpi i ma wielke pretensje, ze jej dziecko nie moze
                spać, bo inne krzyczą.
              • dzindzinka Re: kasssannndra 22.06.05, 18:45
                Po pierwsze nie krzycz.

                Uważam, że paulinka32 ma rację, na placu zabaw mogły sobie darować. Przecież dym
                się rozchodzi.
                W telewizji publicznej leciał nawet filmik na ten temat. Mamusie kopcące na
                ławeczce i dzieciaki na placu zabaw. Na koniec mamusie biorą dzieci za rękę i
                mówią: "grunt, że dzieci na świeżym powietrzu". Potem ostrzeżenie, by nie palić
                w obecności dzieci.
                Mnie osobiście irytują palacze palący na przystankach. Ostatnio jedna kobieta
                zwróciła takiemu uwagę, odszedł bardzo niechętnie z tym papierosem (stał koło
                niej siedzącej, pod wiatą), druga kobieta rzuciła jej tekst w Twoim stylu:
                "mogłaby sobie pani darować, co pani to przeszkadza na świeżym powietrzu." Na to
                ta pierwsza: "ja mam straszne uczulenie na dym."
                • ala67 Re: kasssannndra 23.06.05, 09:37
                  A jeszcze najlepiej, jak deszcz leje, wszyscy ludzie łącznie z dziećmi
                  ściśnięci pod jedną wiatą, a taki jeden z drugim pali sobie, i co mu zrobisz,
                  przecież jest na powietrzu...Brrr
                • migotka2000 Re: papierosy 23.06.05, 14:54
                  Dzisiaj w kolejce pod urzędem facet kopcił jednego za drugim. I co z tego,że na
                  świeżym powietrzu, jak wiatr niósł właśnie w stronę ludzi?

                  Obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych, plac zabaw nim też jest i te
                  mamuśki były po prostu niewychowane.
              • lola211 Re: paulinka32 22.06.05, 19:36
                Plac zabaw to akurat niewlasciwe miejsce na palenie- dym roznosi sie z wiatrem
                i wdychac musza to postronne osoby oraz dzieci.Ale to wiedza tylko kulturalni
                palacze, reszta ma gdzies.A pety oczywiscie laduja wokol piaskownicy.
              • umasumak Re: paulinka32 22.06.05, 20:13
                kasssannndra napisała:

                > TO TY PODWINNAŚ SOBIE PODAROWAĆ.
                > CO INNEGO JAK BY PALIŁY W POMIESZCZENIU W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIE DZIECI, ALE NA
                > PLACU ZABAW....PRZECIEZ JEST POWIETRZE!
                > ROZŚMIESZYŁ MNIE TWÓJ POST, JESZCZE NIE SŁYSZAŁAM, ZĘ NA POWIETRZU NIE WOLNO
                > PALIĆ...
                > p.s. ja nie pale (to na wypadek gdybyś sądziła, ze bronie palaczy , patrze na
                > to obiektywnie)

                No to niewiele słyszałaś, bo jest zakaz palenia w miejscach publicznych, nawet
                na otwartej przestrzeni. Dzięki takim nachalnym palaczom, co to nie wiedzą, że
                na wolnym powietrzu dym roznosi się, trują się inni, niepalący ludzie, w tym
                dzieci.
              • grzalka ręce mi opadaja jak cos takiego czytam.... 22.06.05, 20:42
                kasssannndra napisała:
                >
                > TO TY PODWINNAŚ SOBIE PODAROWAĆ.
                > CO INNEGO JAK BY PALIŁY W POMIESZCZENIU W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIE DZIECI, ALE NA
                > PLACU ZABAW....PRZECIEZ JEST POWIETRZE!
                > ROZŚMIESZYŁ MNIE TWÓJ POST, JESZCZE NIE SŁYSZAŁAM, ZĘ NA POWIETRZU NIE WOLNO
                > PALIĆ...
                > p.s. ja nie pale (to na wypadek gdybyś sądziła, ze bronie palaczy , patrze na
                > to obiektywnie)


                E, to niemożliwe, żebyś nie paliła- niepalący WIEDZĄ, że dym papierosowy
                śmierdzi straszliwie również na powietrzu, a palenie na placu zabaw uważam za
                chamstwo straszliwe
                • kasssannndra grzałka umasumak 23.06.05, 11:50
                  grzalka napisała:
                  > E, to niemożliwe, żebyś nie paliła- niepalący WIEDZĄ, że dym papierosowy
                  > śmierdzi straszliwie również na powietrzu, a palenie na placu zabaw uważam za
                  > chamstwo straszliwe

                  Na prawde nie palę, ale moja mama pali i duza częsc mojej roedziny, także
                  jestem biernym palaczem i przyzwyczaiłam sie do tego. Jednak jak pójde do
                  babci , to przeszkadza mi strasznie te jej zadymione mieszkanko. Kiedyś
                  liczyłam, zę rozmawiajac ze mna w ciągu godziny wypaliła 6 papierosów!!!Jednak
                  jak jestesmy na dworze to nie przeszkadza mi to w ogóle, jakoś nei czuje tego
                  nazbyt, być moze jestem juz przesiaknięta dymem z pomieszczenia i to dlatego.
                  Nie lubie jednak gdy pali sie w pomieszczeniu w którym sa dzieci, na placu
                  zabaw to mi akurat nie przeszkadza, juz bardziej "kipy" wyrzucane pod nogi!
                  Kolezanki 2 letnia córeczka ostatnio wzieła takiego "kipa" do buźki i gryzła,
                  dobrze , że koleżanka w pore to zauważyła bo by go zjadła.

                  umasumak napisała:
                  No to niewiele słyszałaś, bo jest zakaz palenia w miejscach publicznych, nawet
                  na otwartej przestrzeni. Dzięki takim nachalnym palaczom, co to nie wiedzą, że
                  na wolnym powietrzu dym roznosi się, trują się inni, niepalący ludzie, w tym
                  dzieci.

                  Teraz mi sie przypomina, ze cos takiego juz wcześniej słyszałam - ze nie
                  wolno palic na przystankach itp.... Słyszałam to już dość dawno ale widząc
                  palaczy na powietrzu uznałam to za "martwy przepis" , który (choć formalnie
                  jest)i tak nie obowiazuje.
              • lolinka2 Re: paulinka32 24.06.05, 08:52
                tylko że problem z palaczami polega na tym że przy okazji straszliwie śmiecą. Może nie w 100 % (to ukłon w stronę tych co zawsze szukają kosza), natomiast obrazek tradycyjny to :skończy palić, pet pod but i idziemy dalej. Matki też. Nawet na placu zabaw.
                Co do mnie, ostatnio pogoniłam gromadę nastoletnich palaczy i śmieciarzy z l=placu zabaw, leciały pety, papierki po gumach i sporo innego cudu. odczekałam aż każde rzuci swoje po czym z rozbrajającym usmiechem oświadczyłam: no to, kochane dzieci, macie swoją własną akcję sprzątanie świata. Te papierki muszą stąd zniknąć bo nie chcę zeby moje dziecko bawiło się w urządzonym przez was syfie. Posypały się pretensje, wyjęłam komórkę i dodałam: a od ewentualnych roszczeń z waszej strony jest straż miejska. Kto chce żebym wezwała??
                Sprzątnęłi i wyszli, nawet powiedzieli 'do widzenia". I tak się powinno z każdym, niezależnie od wieku chyba.... SKoro rodzić nie wychował....
        • ewis Re:mamokochana 22.06.05, 17:55

          > weź pod uwagę, że Mamakochana napisała, że tatuś wogóle się nie interesował
          > małą od samego przyjścia. Raczej wygląda na to, że ów tatuś chciał
          > jakoś "przetrzymać" do przyjścia żony, co by go zmieniła przy dziecku.

          mamakochana napisała, że jak przyszła, to dziecko już płakało, czyli tatuś był
          wcześniej niż mamakochana
          więc tak naprawdę nic nie wiemy smile
          • mama_szymka Re:mamokochana 22.06.05, 18:02
            To ze tatuś był wcześniej niż Mamakochana oznacza dla mnie tylko to, ze jego
            córka płakał jeszcze dłuzej niż opisała to autorka postu. A tak na marginesie
            dziewczyny skąd w Was tytle jadu? Autorka opisała swoje doznania i ma do tego
            prawo każdy inaczej przeżywa różne sytuacje. Nie każdy jest tak samo wrażliwy,
            a Wy na nią naskakujecie. Bez przesady.
            • ewis Re:mamokochana 22.06.05, 18:18
              mama_szymka napisała:
              > To ze tatuś był wcześniej niż Mamakochana oznacza dla mnie tylko to, ze jego
              > córka płakał jeszcze dłuzej niż opisała to autorka postu.

              Ale nie oznacza tego, że ojciec się nią nie interesował od samego początku
              zabawy na placu - bo do tej tezy się ustosunkowywałam. Nie wiemy co się
              wydarzyło wcześniej i się nie dowiemy, więc piszemy swoje opinie na podstawie
              tego co napisała autorka wątku.
          • paulinka32 Re:mamokochana 22.06.05, 18:03
            A już naprawdę na placu zabaw wyprowadzają mnie z równowagi kobiety jak "mama
            kochana", które interesują się cudzym dzieckiem. Albo przyjdą na plac zabaw
            poplotkować z koleżanką, a dziecko w samo pas lata, a najlepiej jak dziecko
            przyjdzie z mamą do piaskownicy bez zabawek, bo po co? jak mozna wziać od kogoś
            i mamusia ma pretensje że inne dzieci takie chamy, bo nie chcą jej dziecku dać
            zabawki. PARANOJA>
            • umasumak Paulinka 22.06.05, 20:16
              paulinka32 napisała:

              > A już naprawdę na placu zabaw wyprowadzają mnie z równowagi kobiety jak "mama
              > kochana", które interesują się cudzym dzieckiem. Albo przyjdą na plac zabaw
              > poplotkować z koleżanką, a dziecko w samo pas lata, a najlepiej jak dziecko
              > przyjdzie z mamą do piaskownicy bez zabawek, bo po co? jak mozna wziać od
              kogoś
              >
              > i mamusia ma pretensje że inne dzieci takie chamy, bo nie chcą jej dziecku
              dać
              > zabawki. PARANOJA>

              Troszkę zbyt emocjonalnie podchodzisz do sprawy. A to, że Mamakochana jest
              wrażliwa na płacz cudzego dziecka, tylko dobrze o niej świadczy i nie jest
              dowodem na to, że jej dziecko gania w samopas, albo nie ma swoich zabawek wink.
              Pzdr
    • kalina_p a ja zaczynam sie bac chodzenia na place zabaw 22.06.05, 20:56
      bo tam permanentna inwigilacjawink))

      Wróc i sie nowy watek pojawi - "mama na placu zabaw zostawia roczne dziecko
      samo na hustawce i odchodzi na odległość metra!!!".
      Chociaz tatus faktycznie niezbyt udany, ale sa tacy tatusiowie, którzy z
      malutkimi dziećmi nie umieja złapać kontaktu, nie umieją się zajmować...
      Trzeba bylo policje wezwać i sprawę wytoczyc o znecanie sie na dzieckiem...
      • mamakochana Reasumując 23.06.05, 08:35
        Nie twierdzę że mam wyjątkowo grzeczne i ułozone dziecko. Zosia tez mam momenty
        że jest na coś zła, obraża się czy płacze. Nigdy jednak nie stosowałam
        metody "na przetrzymanie" bo wg mnie nie prowadzi do niczego dobrego. Dziecko
        się "nakręca" i daję głowę że po jakimś czasie nie pamięta o co poszło więc i
        nauka z tego żadna.
        W sytuacjach konfliktowych z dzieckiem rozmawiam, próbuję ją przekonać,
        przedstawiam argumenty. Czasem zupełnie zmieniam temat/zabawę i staram się taką
        sytuację po prostu rozładować w inny sposób.
        Dodam jeszcze że chwilę wcześniej kupowaliśmy razem z owym tatusiem lody
        nieopodal więc mógł dotrzec na plac zabaw jakąś chwilkę wcześniej. Udeżyła mnie
        ta jego lodowatość. Sztywny jak pałąk i nawet okiem nie mrugnął jak ta malutka
        płakała. Sytuacja mnie poruszyła bo odruchem serca chciałam tak po ludzku
        zareagować a "rozum" mi mówił odpuśc sobie, w końcu to nie twoje dziecko.
        I może dodam na końcu że dla mnie wyjście z dzieckiem na plac zabaw jest okazją
        do zabawy z dzieckiem. Pracuję zawodowo i są to chwile, kiedy jesteśmy naprawdę
        razem. Nie siedzię na ławeczce czytając gazetę bo nie sprawia mi przyjemności
        takie spędzanie czasu z dzieckiem. Nie twierdzę jednak że inne podejście jest
        złe. Nie rozumiem jednak takiej totalnej znieczulicy ale to pewnie dtalego że
        mam wyjątkowe dziecko, które "nawet w piaseczku się nie pobawi bez mojej zgody"
        czy coś w tym stylu wink
        • migotka2000 Re: Reasumując 23.06.05, 15:05
          Rany, ale dziewczyny poprzewracały ten Twój post!

          Osobiście - całkowicie Cię rozumiem, też mnie razi taka obojętność, ja tak nie
          potrafię. Może czasem faktycznie trzeba dziecko "przetrzymać", ale bez przesady!

          A co do "piaskownicowej iwigilacji" - co w tym złego, że dzielimy się
          spostrzeżaniami?!?! Owszem, siłą rzeczy czasem jesteśmy przewrażliwione lub
          wyciągamy zbyt pochopnie wnioski, ale chyba lepsze to niż powszechna
          znieczulica?
    • marta76 Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 23.06.05, 15:14
      Widząc jak nerowo rozwinął sie temat na forum,już widzę mine i odpowiedź
      tatusia na placu zabaw.Już nawet mamiekochanej została naklejona etykietka pod
      tytułem "uwielbiam takie mamusie".Dziewczyna tylko opisała sytuację,która nia
      poruszyła ,a dodatkow pewenie jest jej przykro czytajac takie rzeczy na swoj
      tematcrying
    • kawka74 Ludzie kochani 23.06.05, 16:18
      Co to za magiel? Z choinki się urwałyście, koleżanki krytykantki, czy jak? Skąd
      ten ton, ten jad, ta złość?
      Napięcie przedmiesiączkowe?
      • tatimati Re: Ludzie kochani 23.06.05, 17:35
        A moje dziecko dziś miało dzień wymuszania wszystkiego płaczem.
        W drodze z przedszkola płakała o byle co, tylko ciągłe: nieeeeeeeeeee i w ryk,
        a ja już nawet po którymś razie nie reagowałam, tylko trzymając małą za łapkę
        szłam w stronę domu.
        Wizualnie efekt taki: idze wyrodna matka (buciki, koszulkę i buty też miałam
        okiwink ciągnąc za sobą żałośnie płaczące dziecko, skandal, no nie? Może nawet
        ktoś gdzieś założył już o tym jakiś wątek?
    • anek.anek Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 23.06.05, 17:52
      Mamo kochana, dobrze,że zwracasz uwagę na obce dzieci (bez ironii). Jak sama
      piszesz nie byłaś świadkiem sytuacji i powodu dla którego dziecko płakało.
      Czasem nie ma innej metody niż "przetrzymanie". Moje dziecko często samo to
      wybiera - jak wpada w histerię (bo czegoś odmówiłam np), to potrafi wyć przez
      1,5 godziny (kilkanaście minut to byłłby rekord szybkości) i nie ma szns żeby
      go uspokoić. Często jest tak, że jakiekolwiek próby zagadnięcia, przytulenia
      itd tylko wzmagają jego histerię. W domu najszybciej uspakaja sie w samotnosci
      w swoim pokoju - wtedy kiedy daję mu święty spokój, w miejscu publicznym jest o
      wiele gorzejsad(
      Nie oceniaj więc tego taty tak surowo. Ojcowie z reguły po za tym mniej
      się "pieszczą" ze swoimi dziecmi i dobrze. Ktoś musi być twardszy, a mamy z
      reguły biegną przytulać i całowąć jak dziecko tylko jęknie.
      Ja na Twoim miejscu podeszłabym do taty i zapytałabym się wprost czy coś się
      stało i czy mogę jakoś pomóc.
      • redmiss Re: Plac zabaw - tym razem tatuś potwór ;-( 23.06.05, 18:13
        anek.anek napisała:

        > Mamo kochana, dobrze,że zwracasz uwagę na obce dzieci (bez ironii). Jak sama
        > piszesz nie byłaś świadkiem sytuacji i powodu dla którego dziecko płakało.
        > Czasem nie ma innej metody niż "przetrzymanie". Moje dziecko często samo to
        > wybiera - jak wpada w histerię (bo czegoś odmówiłam np), to potrafi wyć przez
        > 1,5 godziny (kilkanaście minut to byłłby rekord szybkości) i nie ma szns żeby
        > go uspokoić. Często jest tak, że jakiekolwiek próby zagadnięcia, przytulenia
        > itd tylko wzmagają jego histerię. W domu najszybciej uspakaja sie w
        samotnosci
        > w swoim pokoju - wtedy kiedy daję mu święty spokój, w miejscu publicznym jest
        o
        >
        > wiele gorzejsad(


        metoda "na przetrzymanie", jakją nazywacie, jest polecana przez psychologów
        dziecięcych i jak najbardziej prawidłowa. Każde dziecko przechodzi przez etap
        buntu, złości, wymuszania płaczem, itp. Jeżeli nie pomagają
        krótkie "negocjacje" z dzieckiem, należy malucha zostawić samego, aby
        sobie "poradził ze złoscią" (jak to mówią psychologowie). Uczy się wtedy
        samodzielności i panowania nad własnymi emocjami.
        ech, trochę czytałam.... wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja