Dodaj do ulubionych

Do eMam z tytułem doktora

28.12.05, 12:51
Czy trudno było zdobyć taki tytuł?CZy uważacie że na niego zasługujecie, ze
macie dużą , wszechstronną wiedzę?Jak Wam szło na zwykłych studiach mgr?CZy
byłyście prymuskami czy może miałyście przecietne wyniki(jaka średnia)?
Dlaczego wybrałyście doktorat a nie studia podyplomowe?Gdzie teraz pracujecie?
Czy w swoim zawodzie?
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Do eMam z tytułem doktora 28.12.05, 12:58
      > Dlaczego wybrałyście doktorat a nie studia podyplomowe
      Jedno drugiego nie wyklucza...
    • mama.tadka Re: Do eMam z tytułem doktora 28.12.05, 13:07
      Dość ciężko bylo godzić dziecko z doktoratem, fakt.

      Czy zasluguję na ten tytul? Im dalej w las, tym więcej drzew. Im więcej wiesz,
      tym bardziej widzisz, ile tej wiedzy jeszcze brak smile Jedna z koleżanek z forum
      dla doktorantów pisala o "strachu przed zdemaskowaniem", bo przecież nigdy nie
      wiemy wszystkiego smile No i nie chodzi o wiedzę "wszechstronną", bo tytul
      zdobywasz w swojej dziedzinie (np. doktor nauk humanistycznych w zakresie
      językoznawstwa).

      Na studiach szlo mi dobrze, średnia raczej wysoka.

      Dlaczego doktorat, a nie podyplomowe? Przecież to dwa zupelnie inne cele.
      Robienie doktoratu to praca, a nie studia.

      Pracuję na uczelni, co bylo moim celem, więc cieszę się z tego baaardzo smile))

      Pozdrawiam
    • sabina74 Re: Do eMam z tytułem doktora 28.12.05, 20:57
      Doktorat obroniłam 6 lat po studiach magisterskich. Było cieżko, bo stypendium
      niskie, więc musiałam obok podjąć pracę zarobkową. Do tego w trakcie pojawiło
      się dziecko. Pracę obroniłam, gdy synek miał 15 miesięcy. Czy na tytuł doktora
      zasługuję? Wydaje mi się, że tak. Zapracowałam na niego bardzo ciężką pracą,
      mnóstwem godzin spędzonych w laboratorium, nad książkami i publikacjami. Uważam,
      że człowiek siłą rzeczy po tylu latach wyrabia się i kształtuje. Dużą rolę
      odgrywają tu również wyjazdy na konferencje w kraju i zagranicą, podczas których
      człowiek zdobywa wiedzę i obycie. Wystąpienia publiczne przestają być tremujące.
      Za tytułem doktora nie idzie tylko wiedza (choć pewnie jest najważniejsza), ale
      uważam, że również cały wizerunek ukształtowany w ciągu wielu lat. Myślę, że
      człowiek, który ma już jakąś wiedzę, uświadamia sobie, że tak naprawdę to
      niewiele wie. Cechą naukowca jest to, iż cały czas dąży do poznawania. Na studia
      doktoranckie poszłam, gdyż zaproponował mi to mój promotor pracy magisterskiej,
      a na studiach nie ukrywam byłam dobra. Skończyłam ze średnią około 4,7 z II
      lokatą. Obecnie przebywam na wychowawczym z drugim już dzieckiem, ale od lutego
      idę do pracy na uczelnię.
    • kagorek Re: Do eMam z tytułem doktora 29.12.05, 11:33
      z moim akurat nie bardzo ciezko...ale to pewnie kwestia temtu i kierunku...na
      studiach srednia miedzy 4,5 a 5, studia jako takie uwazam za nudnawe, a pracuje
      i pracowalam w PAN-ie
    • przedszkolak2 Re: Do eMam z tytułem doktora 29.12.05, 19:18
      Dla mnie doktorat był bajką, pracowałam nad nim wykonując jednocześnie swoją
      pracę zawodową i traktowałam raczej jak oderwanie się od obowiązków. Sama
      obrona, w porównaniu do egzaminów specjalizacyjnych, jakie przyszło mi zdawać,
      była bardzo przyjemna (coś w rodzaju występu na akademii w czasach podstawówki).

      Prymusem byłam, na każdym etapie swojego życia (i w dodatku bardzo skromnym smile).
      • verdana Re: Do eMam z tytułem doktora 29.12.05, 19:48
        Prymusem nie byłam (za wyjatkiem pierwszych dwóch lat szkoly postawowej). Na
        studiach bylam dobra, owszem.
        Doktorat bronilam, gdy starsze miało 4 lata, młodsze rok. Habilitację gdy
        najmłodszy miał 4 lata.
        Jak mi tytuły dali, to chyba zasługuję.
        A po co mi one - no cóż - nie spotkałam jeszcze bezrobotnych docentów.
    • kontaminacja Re: Do eMam z tytułem doktora 29.12.05, 20:13
      Zrobienie doktoratu przyszlo mi bardzo latwo, gdybym dysponowala czasem, moglabym napisac jeszcze kilka takich dysertacji. Coz z tego, jak rzeczywistosc podoktorska jest coraz bardziej rozczarowujaca sad. Z powodu reorganizacji uczelni, braku etatow i nizu demograficznego nie pracuje na uniwersytecie. Siedze wiec w tej swojej srednio satysfakcjonujacej pracy, ktora wlasciwie nie ma nic wspolnego z tematem mojego doktoratu i powoli wpadam w depresje. Co jakis czas zadaje sobie pytanie, po co mi to wszystko bylo... Szczegolnie, ze wiadomo, co sie dzieje z wiadomosciami nieuzywanymi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka