Zainspirował mnie artykuł w Gazecie o wypraszaniu rodziców z dziećmi z knajpy
(jest zresztą już jeden wątek na ten tamat, ale ja chciałam trochę od innej
strony i może w trochę innej, mniej spodmaglowej formie

). Czy ktoś z Was
czytał "Świat bez kobiet" Agnieszki Graff? Jest tam rozdział o kobietach w
Polsce, kraju w którym macierzyństwo automatem zamyka kobiety w domu.
Dlaczego? A gdzie niby z dzieckiem pójść poza placem zabaw? Knajpy - "nie po
to idę wieczorem do knajpy, żeby słuchać wrzasku dzieci". Jak widać zresztą w
artykule, jeśli nie zaszczują Cię spojrzeniami inni bywalcy, to do porządku
przywoła cię personel (zwracam uwagę, że z knajpy wyproszone parę z dzieckiem
w PORZE OBIADOWEJ). Tak, tak wiem - fajki. Też nie poszłabym z dzieckiem do
zadymionego pubu, ale sale czy lokale dla niepalących, a ogródki itd. Mam
wrażenie, że dym papierosowy to tylko (jakże świetny) pretekst. Banki,
urzędy, poczty i inne budynki użyteczności publicznej - to co wielu krajach
zachodnich jest standardem czyli obecność w takich miejsach pomieszczeń do
karmienia i przewijania u nas nikomu nie wydaje się potrzebne. Do tego niemal
wszędzie schody wskutek czego wybranie się w wiele miejsc z wózkiem to
udręka. No i histeryczno - pruderyjny stosunek do karmienia - żaden rzygający
pijak, rzucający k... obwieś w dresie, załatwiający się na trawniku pies nie
wzbudzi tyle nienawiści co karmiąca matka (tak, tak - nie niechęci, ale
nienawiści, kto nie wierzy niech odszuka wątki na ten temat w których jad
tryska strumienia z co drugego postu). To wszystko sprawia, że trudno wyjść
gdzieś z dzieckiem, a jak już się uda, to z powrotem do domu wykopie cię
najpiewniej inna kobieta, bo co się babo wychylasz. Wracając do Graff. Jej
teza jest prosta - wszystko to jest przeciwko kobietom. I ja sie z tym
zgadzam. To wszystko to NIE PRZECIW DZIECIOM, a PRZECIW WAM szanowne mamy.
Nie macie ochoty wychodzić nigdzie z dzieckiem? To nie wychodzcie, ale nie
podpisujcie się (świadomie czy nie - nie ma znaczenia) pod pewnym politykiem
z dawnego ZCHN-u, który na pytanie o pomieszczenia dla matek odpowiedział "Po
co? Miejsce kobiety z małym dzieckiem jest w domu".
Dajcie żyć tym, którzy mają inną wizję macierzyństwa. Którym w domu cokolwiek
duszno, a wyjście do centrum hnadlowego (swoją drogą chwała tym obrzydliwym
ogniskom konsumpcji za stwarzanie warunków dla dzieciatych) nie jest
atrakcją. Darujcie sobie rolę strażników.