Dodaj do ulubionych

Prezent dla pasierbów(????)

10.08.06, 13:59
Mój chce dać samochód jako darowiznę niby "dziecku" ale tak naprawdę ex
żonie, żeby łatwiej było jej się poruszać po mieście. Samochód jest wart
około 5000 zł, może trochę więcej może trochę mnie, ja się na to absolutnie
nie zgadzam, mamy co prawda inny nowszy, ale po pierwsze ten możemy sprzedać,
po drugie jestem w ciąży i podejrzewam, że ten też mi się niedługo przyda.
Mamy od paru dni ciche dni, ponieważ sprawa stanęła na ostrzu noża gdy on
wziął kluczyki i chciał jej je dać. On powiedział, że on go kupił (prawda) i
może robić z nim co chce. Niezgadzam się z tym, może on go kupił, ale ja też
chcę o tym decydować. Czy on w ogóle ma prawo dawać takie prezenty
komukolwiek?
Obserwuj wątek
    • beata985 Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:04
      lilianka1999 napisała:

      >. On powiedział, że on go kupił (prawda) i
      > może robić z nim co chce. Niezgadzam się z tym, może on go kupił, ale ja też
      > chcę o tym decydować. Czy on w ogóle ma prawo dawać takie prezenty
      > komukolwiek?

      a kiedy go kupił??? byliście wtedy razem???(po slubie znaczy)
      bo jeżeli samochód pochodzi z czasów zanim pobraliście się, to niestety ma
      prawo zrobić z nim co chce, nie pytając Cie o nic
    • mama.igora Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:04
      Ale jazda. dzięki Ci panie, że mam męża z pierwszej ręki bez dzieci gdzieś tam.
    • iwoniaw Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:06
      Jeśli mąż kupił samochód przed ślubem z Tobą, to rzeczywiście może z nim robić
      co chce. Swoją drogą, zabraniać ojcu dawać prezenty dzieciom (a to, że matka
      nimi dysponuje póki dzieci nieletnie, to chyba oczywiste?)...
    • wieczna-gosia Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:12
      ale tak naprawdę ex
      > żonie, żeby łatwiej było jej się poruszać po mieście.

      no domyslamy sie ze dzieci prowadzic go nie beda. To raczej mile, bo pewnie ona
      po tym miescie sie sama nie porusza, no nie?

      > po drugie jestem w ciąży i podejrzewam, że ten też mi się niedługo przyda.
      no i TO juz jest jakis argument. Moze pogadaj z mezem, moze sie uda znalesc
      kompromisowe wyjscie typu samochod dla ciebie?

      a swoja droga, jesli facet by cie kiedys zostawil- to chyba raczej chcialabys
      zeby dal ci samochod zeby ci bylo latwiej?

      Jesli maz sam kupul- to moze zrobic co chce. rzecz w tym by takiej sprawy nie
      stawiac na ostrzu noza, bo exsia samochodem bedzie jezdzila a wy bedziecie mieli
      problem. Oboje musicie troche ustąpic.
    • 76kitka Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:37
      uważam, że powinniście o takich sprawach decydować wspólnie, bo jednak w małżeństwie nie powinno się dzielić rzeczy na moje i twoje. Natomiast rozumiem i Twoje i Twojego męża racje. Rozumiem, że chciałabyś mieć własny samochód, bo da Ci to swobodę i komfort, natomiast Twój mąż samochód chce sprezentować swoim dzieciom, które kocha pewnie inaczej, ale na powno nie mniej niż Ciebie. Pewnie dzieci trzeba odbierać ze szkoły, przedszkola, zawozić na zajęcia dodatkowe. Nie dziw się ojcu, że myśli o swoich dzieciach i chce ich dobra. Facet jest opiekuńczy i odpowiedzialny pewnie to Cię w nim ujęło, więc teraz tych jego cech nie odbieraj jako wady.
    • moofka Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:45
      no bo stara zona to wrog jest
      a stare dzieci sie nie licza, skoro ty jestes w ciazy z nowym
      twoj maz jest przyzwoity dobry czlowiek i zapewne dobry ojciec
      o tobie nie napisze
    • mynia_pynia Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:46
      Ja na miejscu twojego męża dałabym tego gruchota tobie z tekstem ... "wsadź go
      sobie w ..." ...
      Jak można być tak zawistnym???
      Nie jestem ani ex ani next, to tak gdyby mi przypisywano stronniczość.
    • moofka Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:48
      i jeszcze kofanieńka - tytul zly dalas
      dla pasierbow to by bylo, gdybys ty im ten samochod dawala
      a ten prezent jest od ojca dla JEGO dzieci
      a ty najmadrzej bys zrobila gdybys sie wte relacje w ogle nie mieszala
    • lola211 Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 14:56
      Ten nich da bylej , a Tobie kupi drugi.Bedzie po równo.
    • malgra Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 17:49
      mój mąż kiedyś wpadł na podobny pomysł- dać nasz stary samochód swojemu
      osiemnastoletniemu synowi. Nie zgodziłam się.Co prawda auto nie było wiele
      warte mimo,że dość reprezentacyjne, że tak powiem.Ale uświadomiłam mu,że
      benzyna kosztuje, ubezpieczenie kosztuje, do tego ew. koszty napraw a chłopak
      nie pracuje tylko się uczy. Na kogo spadnie obowiązek płacenia za to wszystko?
      A co jeśli spowoduje wypadek, potrąci lub zabije? Kto będzie winny? Mój mąż.
      Po namyśle przyznał mi rację i auto zostało sprzedane.Zresztą mieliśmy
      finansowy dołek i te pieniądze nam się bardzo przydały na życie.
      • malgra Re: Prezent dla pasierbów(????) 10.08.06, 17:53
        dodam tylko,że nie miałabym nic przeciwko, gdyby chłopak był odpowiedzialny i
        potrafił się sam utrzymać. A więc może się od nas spodziewać takiego prezentu
        dopiero za kilka lat.
        • lilianka1999 Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 07:47
          Wątek ten zamieściłam też na innym forum, tam kobiety są zdecydowanie bardziej
          myślące i nie wydają z góry opinii.
          Pozdrawiam
          • moofka Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 07:58
            > Wątek ten zamieściłam też na innym forum, tam kobiety są zdecydowanie
            bardziej
            > myślące

            jak ja - powinnas dodac
            tyle, ze to, ze jak ty, to nie znaczy slusznie
            bo tam w wiekszosci pisza neksie, ktore mają kompleks bylej zony i organicznie
            nie znosza jego "bylych" (celowo uzywam tego sformulowania, zeby uchwycic
            pewnien skrot myslowy charakterystyczny dla takich macoch jak ty)
            a jego dzieci zawsze beda jego dziecmi
            i twoje dzicko tez moze stac sie bylym
            sprobuj wczuc sie w ich skore to wiele nie kosztuje
            a pieniadze sa jak piszesz jego i z jego premii kupiono samochod
            masz meza przyzwoitego czlowieka i suszysz mu za to glowe
            biedny on, biedne jego dzieci
            to ze za te pensje mogl kupic tobie futro, to nie jest argument
            moglby, ale on ma jeszcze inne zobowiazania
            i ty sie na to godzilas, kiedy sie z nim wiazalas,
            teraz jak grunt czujesz pewniejszy to juz sie nie godzisz?
            przewrotne
            i podle



            i nie wydają z góry opinii.

            opinia nie z gory jest
            tylko na podstawie przytoczonych faktow
            i sama i nia prosilas
            • moofka Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 07:58
              bo tam w wiekszosci pisza neksie, ktore mają kompleks bylej zony i organicznie
              > nie znosza jego "bylych" DZIECI - mialo byc
        • lilianka1999 Dla zainteresowanych 11.08.06, 07:48
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37110&w=46694519
          • siasiuszek Re: Dla zainteresowanych 11.08.06, 10:36
            Tak czytam i czytam i doszłam do wniosku, że niektóre neksie są albo bardzo
            zakompleksione albo wredne z natury.
    • ewa2233 Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 10:53
      Czy to dla matki JEGO dzieci, by te dzieci odwozić/przywozić, czy to dla
      dorosłego DZIECKA - wszystko jedno.
      Uważam, że to dobrze świadczy o Twoim mężu, że o swe dzieci się troszczy, bo
      samochód, jeśli da byłej żonie, to też jakby dzieciom dawał.

      Nie wyobrażam sobie życia z kimś, kto się od swych dzieci odwraca.
      Tyle, że powinien z Tobą uzgodnić wcześniej chęć takiej darowizny.
      Przypuszczam jednak, że próbował rozmawiać, ale nie chciałaś przyjąć do
      wiadomości jego argumentów. I wtedy pojawiły się ciche dni.

      Oczywiście dużo zależy od Waszej sytuacji finansowej.
      Każdemu pieniądze się przydadzą, ale czy to dla Was aż TAKA wielka strata, że
      bardzo dotkliwie ją odczujecie?
      Zastanów się nad tym spokojnie.
      ------------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      "- skinął przecząco głową"*
      * "Kod Leonarda da Vinci"
      • burza4 Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 12:30
        Bardzo to chwalebne, jeśli facet dba o byłą rodzinę, ale trudno oprzeć się
        wrażeniu, że starszym dzieciom facet coś chce wynagrodzić - kosztem obecnej
        rodziny. Mimo wszystko - na prezencie najbardziej zyskuje była żona, dzieci są
        jedynie podwożone tu i ówdzie, co jest stanowi zazwyczaj jedynie margines
        użytkowania samochodu a nie jego zasadniczy cel.

        Osobiście mnie również trafiłby szlag, jeśli dla mojego faceta priorytetem
        byłaby wygoda byłej żony, tym bardziej, że nie widać jakoś żeby równą atencję
        przykładał do obecnej. Jakoś nie widać w nim troski o to, jak obecna żona
        poradzi sobie z targaniem wózka z niemowlęciem środkami komunikacji miejskiej,
        co jest znacznie bardziej kłopotliwe niż przejazdy z przedszkolakiem czy
        starszymi dziećmi. Gdyby z równą troską i przewidująco podszedł do tej
        kwestii, zapewne nie byłoby takiej afery.
        • iwoniaw Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 12:46
          burza4 napisała:

          > Bardzo to chwalebne, jeśli facet dba o byłą rodzinę, ale trudno oprzeć się
          > wrażeniu, że starszym dzieciom facet coś chce wynagrodzić - kosztem obecnej
          > rodziny.

          No bo pewnie im wynagradza - np. fakt, że ich ojciec nie może podwozić co dzień.
          A czy "kosztem" obecnej rodziny? To tak, jakby powiedzieć, że każde kolejne
          dziecko żyje "kosztem" poprzednich - obojętnie, w tej samej rodzinie czy nie -
          no bo przecież by dla starszych było więcej, gdyby młodszego nie było...

          Mimo wszystko - na prezencie najbardziej zyskuje była żona, dzieci są
          > jedynie podwożone tu i ówdzie, co jest stanowi zazwyczaj jedynie margines
          > użytkowania samochodu a nie jego zasadniczy cel.

          Owo "tu i ówdzie" w przypadku dzieci w wieku szkolnym to może być 80%
          użytkowania samochodu rodziny. Zwłaszcza, jeśli dzieci nie mają do szkoły 5
          minut na piechotę i chodzą na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe.

          >
          > Osobiście mnie również trafiłby szlag, jeśli dla mojego faceta priorytetem
          > byłaby wygoda byłej żony, tym bardziej, że nie widać jakoś żeby równą atencję
          > przykładał do obecnej.

          Nie wiem, z czego to wywnioskowałaś. Moim zdaniem dodajesz coś,o czym autorka
          postu w ogóle nie wspomina.

          Jakoś nie widać w nim troski o to, jak obecna żona
          > poradzi sobie z targaniem wózka z niemowlęciem środkami komunikacji miejskiej,
          > co jest znacznie bardziej kłopotliwe niż przejazdy z przedszkolakiem czy
          > starszymi dziećmi.

          Po pierwsze, oni mają 2. samochód, zatem autorka nie musi bynajmniej "targać
          wózka" środkami komunikacji miejskiej. Po drugie - ma męża, zatem nie musi sama
          załatwiać spraw na mieście, wozić dziecka np. do lekarza czy robić dużych
          zakupów. Po trzecie - autorka sama pisze, że _może_ by się jej to auto przydało
          (albo i sprzedać wręcz chce), więc to nie jest kwestia potrzeb, tylko niechęci
          do obdarowywania dzieci męża czymkolwiek droższym niż niedzielne lody.

          Jak dla mnie to przykład beznadziejnej zachłanności. W końcu wiedziała chyba, że
          facet ma dzieci z poprzedniego związku i powinna się liczyć z tym, że będzie
          partycypował w ich utrzymaniu, uczestniczył w ich życiu itd. Niestety, wygląda
          na to, że gdyby 1. żona np. zmarła to dzieci męża autorki znajdą się w sytuacji
          nie do pozazdroszczenia. Macocha jakz bajki, brr...
          • burza4 Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 14:15
            iwoniaw napisała:
            > No bo pewnie im wynagradza - np. fakt, że ich ojciec nie może podwozić co
            dzień.

            a skąd wiesz, że podwoziłby je mieszkając nadal z nimi?
            well - kwestia wynagradzania jest bardzo śliskim tematem. Trudno okreslić
            granicę, kiedy zaczyna to wykraczać poza normę i staje się odkupieniem - czasem
            nieistniejących - win.

            > Owo "tu i ówdzie" w przypadku dzieci w wieku szkolnym to może być 80%
            > użytkowania samochodu rodziny. Zwłaszcza, jeśli dzieci nie mają do szkoły 5
            > minut na piechotę i chodzą na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe.

            jako matka i użytkowniczka samochodu - jakoś tego nie kupuję. Transport dziecka
            (mimo że do szkoły na kawałek) i ewentualne podwózki nie stanowią nawet 10%
            mojego korzystania z samochodu, ale to kwestia indywidualna.

            co do moich wniosków - to czytam między wierszami. Co z tego, że jeden samochód
            w domu mają - skoro zapewne facet jeździ nim do pracy? jakoś nie wierzę, żeby
            przy każdej potrzebie urywał się bo trzeba na szczepienie, czy kontrolę, czy
            żeby podrzucić żonę z dzieckiem do babci, czy żeby cokolwiek na mieście
            załatwić. Gdybym nie daj boże została bez samochodu, to fakt że mój mąż takowy
            posiada i można z niego korzystać - w życiu codziennym byłby znikomą korzyścią
            dla mnie, bo dostępny byłby jedynie od ok. 19-tej więc to tak, jakby go dla
            mnie w ogóle nie było.

            Zdaje się, że to ty wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z tej sytuacji,
            odsadzając autorkę od czci i wiary, tak jakby nie miała prawa oczekiwać równego
            traktowania.
            • iwoniaw Równe traktowanie? 11.08.06, 15:12
              burza4 napisała:
              > Zdaje się, że to ty wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z tej sytuacji,
              > odsadzając autorkę od czci i wiary, tak jakby nie miała prawa oczekiwać równego
              >
              > traktowania

              Aha, czyli równe traktowanie to wg Ciebie znaczy, że jeśli ojciec ma 2
              samochody, to dwójce swoich dzieci nie powinien udostępnić jednego z nich, bo
              _być może_ matce trzeciego będzie on potrzebny?
              • burza4 Re: Równe traktowanie? 11.08.06, 16:27
                po pierwsze - ojciec może zaś - i powienien - służyć podwózką na równi
                wszystkim dzieciom. Podobnie - jeśli daje jednemu - powinien to samo dać
                drugiemu. Jeśli daje samochód byłej żonie do dyspozycji - równie chętnie
                powinien dać obecnej. A nie daje.

                To że facet ma samochód - dla mnie znaczy dokładnie tyle - FACET ma samochód, a
                ona - NIE MA ŻADNEGO samochodu i będzie uwiązana w domu bez możliwości
                sprawnego ruszenia się gdziekolwiek.

                Nie widzisz różnicy między posiadaniem własnego auta a koniecznością
                dostosowywania wszelkich planów do tego żeby ktoś cię gdzieś podwiózł w jego
                wolnej chwili?
    • anestezjolog2 Re: Prezent dla pasierbów(????) 11.08.06, 12:08
      Nie jestem ani eksią ani neksią, ale widzę to tak:
      Można dać samochód, aby ułatwiać byłej żonie obsługę wspólnego dziecka pod
      warunkiem, że za chwilę nie zacznie się eskalacja żądań. No bo jak samochód, to
      czemu nie kurs językowy w Anglii za 12.000 złotych? Przecież to JEGO dziecko.
      Albo korepetycje, karate i kurs na patent sternika. Kosztuje? Pieniądze
      potrzebne są na zaspokojenie potrzeb także nowej rodziny? Co mnie to obchodzi,
      dał samochód więc oznacza, że ma tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyle kasy.
      Tak więc dając auto warto wiedzieć czy nie będzie i takich niespodzianek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka