Dodaj do ulubionych

Takie pytania mam.....

01.09.06, 09:41
Czy tylko moje dziecko bez uszczerbków na zdrowiu i psychice przeżywa wizyty
u babci? Czy tylko moje dziecko ma normalna babcię, która nie próbowała nigdy
podkopywać mojego autorytetu w oczach dziecka, nie chciała go wpedzić w
chorobę dziwnymi pomysłami zywieniowymi, nie wymagała kontroli, wiecznych
telefonów sprawdzajacych, czy w najwiekszy upał jest w domu, czy też
spaceruje z dzieckiem przy 40 stopniach?
No bo zaczynam sie zastanawiać, czytając niektóre posty.
Duzo tu nieufności, podejrzeń, kartek z tysiącem nakazów i zakazów ale i duzo
dziwnych babć,to tez przyznajęsmile
Swoja drogą, jak te kobiety wychowały nas, ojców naszych dzieci, kiedy teraz
z wnuczętami tak sobie nie radzą?
Obserwuj wątek
    • agatkaros Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:45
      Nie nie tylko Twoje. Moja teściowa nie kontroluje nas, nie wydzwania i nie
      podkopuje autorytetu, ale uważa, że na wszystkim się zna najlepiej i dziecka z
      nią bym nie zostawiła.
    • a.lenard Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:45
      moje dziecko ma normalną babcię! jedna napewno, drugą hmmm.... zadko widzi, ma
      czasem dziwne zagrania, ale sie nie wtrąca.
    • liwilla1 Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:46
      monia, taka juz natura gatunku ludzkiego, ze mlode samice rywalizuja ze starymi
      i vice versa
    • bri Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:47
      Też się czasem nad tym zastanawiam. Moja mama ma swoje wady i może ciut za dużo
      słodyczy daje swojej wnusi ale jakoś nie uważam, żeby to podkopywało mój
      autorytet albo groziło dziecku ciężką chorobą. A teściowa to już w ogóle jest
      ideałem pod względem opieki nad dziećmi. Chyba miałam dużo szczęścia.
      • patoo Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:56
        To ja sie swoja tesciowa moge pochwalic bo jest ideałem tesciowej.
        NIe chodzi o to , ze sie nie wtraca(bo sie nie wtraca). Chodzi o to , ze jest
        poprostu osoba z ktora przyjemnie sie spedza czas.W jej towarzystwie czuje sie
        raczej jak w towarzystwie starszej kolezanki czy siostry.Podejrzewam , ze na to
        jak mnie traktuje maja tez wplyw jej doswiadczenia ..ze swoja tesciowa , a do
        przyjemnych one nie naleza.
        • bri Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:57
          Ja moją też bardzo lubię.
    • nisar Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:50
      Wydaje mi się, że to kwestia kolosalnej zmiany w podejściu do małego dziecka,
      jaka dokonała się na przestrzeni dwóch pokoleń. I nawet jeśli babcie logicznie
      myśląc uważają, że coś tam się zmieniło na lepsze to i tak w głębi głowy
      kołacze się myśl "moje dzieci jakoś przeżyły".
      Myślę że jeśli zmiany będą zachodziły tak dynamicznie, to za kilkanaście lat
      nam jako babciom będzie ciężko zaakceptować ogólnie przyjęte warunki opieki nad
      niemowlętami.
    • joanna515 Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 09:51
      Ja mam dziadków z dwóch stron najzupełniej normalnych! tzn: kochających wnuczka
      nad życie, nie ingerujących w nasze wychowanie, ja jestem autorytetem w
      sprawach mojego dziecka i już! i zawsze można liczyć na pomoc z ich strony i
      jak tylko jest potrzeba chętnie im go zostawiam. P.s. nie ma często takich
      potrzeb bo jesetm z dzieckiem w domu, może tu jest klucz do sukcesu? nie
      jesteśmy od nich zależni.
    • lila1974 Moniu 01.09.06, 10:02
      Mnie również razi to podejście nakazowo/zakazowe i ogólna niechęć do babć-
      tesciowych. Tak mi się jakoś wydaje, że rzeczywiście młode mamy przykladają za
      dużą rolę do tego, czego się naczytały w magazynach o niemowlętach. Co innego,
      gdy dziecko jest chore i MUSI przestrzegac odpowiedniej diety, ale zdrowe
      niemowlę nie musi mieć aż tak sztywno wyznaczonych ram.

      Z drugiej strony mam przykład na własnym podwórku. Moi teściowie właściwie są
      bez zarzutu. No, zdarzy im się jakieś zachowanie, ktorego ja nie pochwalam, np.
      pozwalanie Konstancji na malowanie się, ale nie odbieram tego jako zamach na
      mój autorytet a jedynie niewinny występek.
      Natomiast moja siostra długo musiala borykać się z teściową, która przejawiala
      wobec niej zapędy dyktatorskie. Nękała moją siostrę telefonami po 5-6 razy na
      dzień poddając w wątpliwość sposób sprawowania opieki nad moją siostrzenicą.
      Gdy przebywali z wizytą u teściowej, ta nie pozwalała synowej na branie małej
      na ręce, zabierała ją wręcz, a gdy mała płakałą u babci, a siostra chciała
      uspokoić dziecko dosłownie musiała ją wyszarpywac z babcinych rąk. Znałam tę
      panią dużo wcześniej i szczerze mówiąc ostrzegałam siostrę przed nią, ale ta
      uważała, że jestem do niej negatywnie nastawiona. Przekonała się jednak, że
      zapędy tej pani nie ograniczają się jedynie do własnych córek, czy męża.

      Tak więc wg mnie prawda leży gdzieś po środku. Raz przesadzają ambitne mamy, a
      innym razem zaborcze babcie.
      • karola.v Re: Moniu 01.09.06, 10:33
        lila1974 napisała:

        > Mnie również razi to podejście nakazowo/zakazowe i ogólna niechęć do babć-
        > tesciowych. Tak mi się jakoś wydaje, że rzeczywiście młode mamy przykladają za
        > dużą rolę do tego, czego się naczytały w magazynach o niemowlętach. Co innego,
        > gdy dziecko jest chore i MUSI przestrzegac odpowiedniej diety, ale zdrowe
        > niemowlę nie musi mieć aż tak sztywno wyznaczonych ram.
        >

        Zgadzam się w 100% smile
        W wielu przypadkach młode mamuski bardzoo przesadzają.Czasami mam wrażenie,ze to
        pokazywanie kto jest górą-moje dziecko,ja rządzę.
        Nie zapominajmy,ze nasze teściowe wychowały kiedys naszych mężów,mojej
        naprzykład wychowanie dwóch synów wyszło rewelacyjnie.
        W kazdym badz razie moje dzieci mają super babcie.Jeśli zdarzaja sie jakies
        wychowawcze wpadki(bo babcie pozwalaja czasami za duzo),to mówimy o tym
        wprost,jeszcze zadna z babć się nie obraziła że mamy czasami uwagi.
        Moja tesciowa bardzo duzo czasu spędza z wnuczkami,czasami mam wrażenie,ze
        lepiej opiekuje sie dziećmi niż ja.Ma czas i poświeca im dużo
        uwagi,tanczy,śpiewa,piecze ciasta,opowiada a jak trzeba to i do Koscioła zaprowadzi.
        Ogólnie to jest dobrze,nawet bardzo dobrze smileTak dobrze,ze na urlopy
        obowiazkowo tesciowa jezdzi z nami i zawsze jest fajnie smile)
        pozdrawiam
        >
      • monia145 Re: Moniu 01.09.06, 10:48
        Lilu, zgadzam sie z Tobą, że niektórym przyjęcie do wiadomości, że nie maja
        monopolu na słuszność co do wychowania dziecka, tylko z tytułu jego urodzenia,
        nie przychodzi do głowy. Pewnie, ze czasopisma też maja tu swój udział. Matka
        ma byc wszechwiedzaca, od urodzenia dziecka wiedzieć to, tamto i koniec.
        Nie dajemy sobie prawa popełniac błędów, prosic o radę, docenić czasami rady
        mamy czy tesciowej( bo to Ja jestem matka i powinnnam/wiem najlepiej).
    • zona_mi Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 10:34
      Nie, nie tylko Twoje smile
      • madziaaaa Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 15:01
        moje też tak ma
    • asaroth Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 11:14
      > Swoja drogą, jak te kobiety wychowały nas, ojców naszych dzieci, kiedy teraz
      > z wnuczętami tak sobie nie radzą?
      Też mnie to ciekawi ...
    • lilyfee Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 14:24
      Moja mama jest wspaniala babcia dla mojej coreczki. Nigdy sie nie wtraca i nie
      podwazy tego co robie. Wie,ze kiedys bylo inaczej , np. kiedy powiedzialam
      jej,ze nie bede podawac mojemu dziecku kaszki manny,nie robila problemu,bo ona
      podawala i.t.d. Moja mama wyznaje teorie: wychowalas x dzieci? to teraz daj mi
      swoje wychowac.
    • sylwiksylwik Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 15:01
      Zarowno ja jak i moj maz jestesmy jedynakami i oboje bylismy wychowywani przez
      babcie (rodzice nie mieszkali z tymi babciami tylko przychodzili). Z rodzicami
      ja widzialam sie tak ze dwie godziny dziennie codziennie, moj maz ze swoimi
      rzadziej. Musieli zarabiac wiadomo.
      Moja mama nie potrafi za bardzo zajac sie moja corka poprostu nie potrafi. Nie
      przytuli, jak byla mala i plakala bo miala kolke to potrafila mowic wszystkim ze
      ja taka biedna jestem bo moja corka jest niedobra (bo placze). Ot takie
      podejscie niedobre dziecko bo placze (niemowlak!). Teraz mala moglaby sie z nia
      zanudzic bo mama sie z nia nie pobawi. Trudno.
      Za to moja tesciowa probuje (tak mi sie wydaje) nodrobic to co stracila z
      wlasnym synem. I jest przeslodka. Zwsze na wszystko pozwalala malej. Np
      pozwalala wnusi (paromiesiecznej) sciagac i bawic sie okularami twierdzac ze jak
      sie potlucza czy polamia to nic sie nie stanie, kupi sie nowe niech dziecko ma
      radosc. W ogole kreuje sie na taka ktora wszystko najlepiej wie o dzieciach, o
      zdrowiu W stylu jakis profesor w telewizji mowil... ze nie powinno sie dzieci
      chronic przed sloncem bo im zabraknie witaminy D3. Krytykowala mnie wiec ze nie
      opalam malej (juz od niemowlecia powinnam).

      I kurcze powiem szczerze ze nie wiem czy kiedykowiek bede mogla zostawic dziecko
      babciom pod opieke na dluzej niz pare godzin. Zazdroszcze tym co moga.
    • kinia2004 Re: Takie pytania mam..... 01.09.06, 22:22
      a ja jednak myślę, że to zależy od człowieka, czyli babci. Jeśli chodzi o moją
      mamę (nie dlatego, że właśnie moja!), ale ufamy jej bezgranicznie , i ja i mąż,
      jeśli chodzi o naszego synka. Zawsze wie, co dla niego dobre, zaskakuje nas
      wręcz pomysłami (dotyczą wszystkiego: zabawy z małym - tu jest prawdziwym
      tajfunem energii; opieki; nawet posiłków dla niego - mały jest niejadkiem).
      Natomiast drugiej babci nigdy nie zostawilibyśmy synka bez naszej opieki. Czasem
      zastanawiam się, w jaki sposób udało się jej wychować mojego męża, bo jej
      zachowania wskazują wręcz, jakby nigdy nie miała kontaktu z dziećmi...
      • gyokuro Re: Takie pytania mam..... 02.09.06, 00:50
        Ja z początku zostawiałam Młodego z moją mamą i było OK. Teraz już nie bardzo,
        bo mama się z nim nie bawi, właściwei najchętniej włączyłaby telewizorsad A jak
        kiedys w życiu nie zostawiłabym z teściową, to one coraz bardziej zyskuje -
        chyba się stara nad sobą pracować, albo... Teściowa moim mężem malutkim nie
        zajmowała się za bardzo. Z brzdącem siedziała jej babcia. Potem w wieku
        przedszkolnym i szkolnym zajmowała sie więcej, nawet dosyc intensywnie. I może
        dlatego jak Julek był mały nie mogliśmy wyjść z podziwu patrząc na teściową,
        jak można nie mieć pojęcia o dzieciach, ani podejścia do nich będąc matką. A
        ona po prostu nie umiała tego bo tego nie przeszła. Teraz jak Julek jest w
        wieku przedszkolnym, to teściowa nagle "zaskoczyła" i jest spoko.
        A w kwestii wtrącania się - próbowała, ale szybko została sprowadzona na ziemię
        i teraz tylko delikatnie sugeruje. A moja mama nigdy się nie wtrącała. Siostrze
        się wtrąca, ale chyba dlatego że razem mieszkają...
        • edycia274 Re: Takie pytania mam..... 02.09.06, 01:03
          Ja z moją matką nie utrzymuje za bardzo kontaktu. Ale czasem dziecko jej daj, hm
          zaczęłam dopiero teraz a młoda ma ponad 2 lata. Ale mimo, że matke uważam hm
          jakby nie za matke dziecka nie boje sie jej dać. Teściową mam 500 km stąd, Ale
          jak nas odwiedza to mi się coś robi. Nic jej nie pasuje, ubiera Niki nie tak jak
          szykuje ja, tylko wybiera i znajduje jakieś wieśniackie ciuchy, daje jej jeść to
          czego nie wolno, itd . I samej jej z dzieckiem na dłużej nie zostawie i już
          • olusza3 Re: Takie pytania mam..... 02.09.06, 12:04
            Ja na swoje "babcie "narzekac nie mogę, nie mam stresu zostawiać z nimi małego.
            Co innego teść, ale to już inna historia.
            Czasem na nich narzekam to prawda,ale to w innych kwestiach.
            Wydaje mi sie jednak że,podejście do dzieci zmienia się z wiekiem.
            Moja babcia urodziła moja mamę i wujka jak była bardzo młoda,25 lat póżniej urodziła moją ciocię (jest ode mnie młodsza o 10 m-cy).
            Wiem od mamy ,że sposób wychowania starszego rodzeństwa a cioci (i mnie) różnił się kolosalnie.
            Ciocia ma teraz córeczkę i babcia trzesie sie nad nią jak nie wiem co (podobnie jak nad moim synkiem)
            Mój nie-mąż ma siostrę młodszą o 11 lat i także są różnice w wychowaniu obojga.
            Inaczej sie traktuje własne dziecko a inaczej wnuczka ,zwłaszcza jak sie go nie ma na co dzień (stąd rozpieszczanie i uleganie).
            Często dziadkowie chcą nadrobić pewne swoje "błędy " w wychowaniu własnych dzieci o czym tez już ktoś tu pisał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka