martaj7
20.05.03, 22:14
Czesc
Moja siostra urodzila sie kiedy mialam 10 lat. Od tej pory to prakycznie ja
ja wychowywalam. Bylysmy sobie bliskie az do bolu. Zastepowalam jej mame,
ktora ciezko zachorowala, gdy Aga miala 8 lat. Staralam sie kochac ja jak
mozna najbardziej na swiecie i wszystko bym jej oddala-mowilam nawet mezowi,
ze jakby co to nerki mam dwie-wiec do podzialu, ale serce oddalabym siostrze.
Byla swiadkiem na moim slubie, niepomyslalabym nawet aby mogl tobyc
ktokolwiek inny. Piec miesiecy temu urodzilam coreczke, i naturalnym bylo dla
mnie ze Aga bedzie matka chrzestna. Niestety siostra odmowila. A mnie jakby
kto w pysk szczelil. Nie moge sie z tym pogodzic i nie chce nawet myslec ze
moja coreczka bedzie podawana przez kogo innego. Tak bardzo mnie zranila, ze
nie wiem co mam o tym myslec. Powiedziala, ze nie chodzi juz do Kosciola i
takie tam. Nie rozmawiam z nia od 3 tygodni, bo klucha mi stoi w gardle.
Maz powiedzial, ze ona ma swoj swiat, ktorego ja nie rozumiem. Czuje sie tak,
jakby wystapila przeciwko mnie. Jestem nieszczesliwa, bo stracilam siostre.
Czy ja zwariowalam, czy wymyslam sobie problemy?
Poradzcie.
Marta, mama Agaty.