Dodaj do ulubionych

może coś doradzicie - b.długie

21.05.07, 11:21
moja historia jest taka;
14 lat temu wzięłam ślub,urodził się syn.Dwa lata po ślubie dowiedziałam
się,że mój mąż na drugim końcu Polski ma dziecko
To dziecko jest tylko dwa miesiące młodsze od mojego syna
Ponieważ dowiedziałam się z pisma komornika,które przyszło na adres domowy pod
nieobecność męża,poznałam adres tej kobiety i datę urodzenia dziecka.
Zadzwoniłam do niej;twierdziła,że nie wie o moim i naszego syna
istnieniu,twierdziła,że mąż obiecuje związać się z nią,uznał dziecko,pomaga im
finansowo a w naszym mieście tylko pracuje aby zarobić na ich wspólne mieszkanie.
Moja rodzina się rozpadła-mąż się wyprowadził na moje żądanie.
Po kilku miesiącach wrócił,mówił,że wybrał nas - tamto było pomyłką,chwilą
zapomnienia.Prosił o wybaczenie.
Zgodziłam się na powrót,ale postawiłam warunek że nigdy nie będzie się
kontaktował z tą kobietą i dzieckiem.
Zmieniliśmy mieszkanie,numery telefonów.
Minęło 10 lat,urodziło nam się jeszcze dwoje dzieci.
Postanowiliśmy nigdy im nie mówić o tamtym dziecku-właściwie to ja tak
chciałam a mąż się zgodził.
Nigdy nie rozmawialiśmy o tamtych sprawach,mąż płacił alimenty - ja nie
pytałam jak wysokie
Wiem też ,że od tamtego czasu nie widział ani dziecka ani tej kobiety
Aż ostatnio poinformował mnie,że chce tam pojechać - bo to jego dziecko,chce
go poznać /dziecko ma 13 lat/chce zobaczyć w jakich warunkach żyje,jakie jest
i chce zobaczyć na co idą jego pieniądze,które płaci od tylu lat.
Twierdzi też ,że o wszystkim trzeba powiedzieć naszym dzieciom;mają 13,8 i 5 lat.
Taką decyzję podjął pod wpływem tamtej kobiety,która ostatnio dzwoni i nalega
na jego kontakty z dzieckiem.

Co zrobić? Dalej nie zgadzać się na wyjazdy?Na taki wyjazd jeden dzień to
mało-to drugi koniec Polski.Nie mam zaufania ani do tej pani ani do męża.

Czy zgodzić się aby powiedział dzieciom?Jest dla nich wspaniałym
ojcem,uwielbiają go.Ale myślę,że bez psychologa nie obędzie się
Boję się,że zawali się im świat i runie poczucie bezpieczeństwa.Nie wiem czy
dobrze to ujęłam ale poprostu boję się o nich,o ich reakcje.

Pomóżcie proszę,powiedzcie jak to widzicie,co myślicie.
Może Wasze wypowiedzi oświecą mnie,bo ja już nie widzę wyścia dobrego dla ńas
wszystkich.
Obserwuj wątek
    • demarta Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 11:32
      poprostu zastanów się, co by było, gdyby wybrał ją a ty byłabyś "tą druga".
      zakaz kontaktów z matką jego innego dziecka, a przede wszystkim z samym
      dzieckiem uważam za barbarzyństwo. ewentualnie postaw się w roli tamtego
      dziecka, które czuyje się jak dziecko w połowie znikąd, bo tatuś nie może
      pokazać mu się na oczy. gdyby następnych dwoje dzieci miał z tamtą, też nie
      chciałabyś, że by twoje dziecko miało okazję go poznać?

      kobity to straszne egoistki. takie egoistki, że aż rozsadne myślenie im siada.
      a dzieci tylko na tym cierpia.
      • czarna.porzeczka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 17:53
        sralis pie..s, jakie egoistki?
        Wydaje mi sie ze tu same idealistki sie na forum zebraly, a praktyka jest taka,
        ze ona jako zona ma mimo wszystko nieco wieksze "prawo" do tego faceta dla
        swoich dzieci, niz ta druga pani. No choc brzmi to glupio chyba jakies prawo
        pierwszenstwa tez obowiazuje ( choc dla mnie to odjazd i chyba nei walczylabym
        o faceta).
        • demarta Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 18:12
          czarna.porzeczka napisała:

          > ona jako zona ma mimo wszystko nieco wieksze "prawo" do tego faceta dla
          > swoich dzieci

          dzięki bogu prawo jest madrzejsze od twojej wypowiedzi i jeśli żywot tego pana
          się zakończy, to wszytkie rzeczy przez niego posiadane zostaną sprawiedliwie
          podzielone między i jego żonę i WSZYSTKIE dzieci. dobrze, ze tu nie ma chorej
          gadki o pierwszeństwie. tobie się teoria prawa jazdy z życiem pomyliła.

          a jakbyś umiała liczyć, to doszłabyś do wniosku, że teraz to ona jest ta
          trzecia. a pierwszą nie jest od około 15 lat.
        • sir.vimes Prawo własności? 22.05.07, 11:56
          > ze ona jako zona ma mimo wszystko nieco wieksze "prawo" do tego faceta dla


          Przede wszystkim dzieci mają prawo mieć ojca. Posiadanie ojca przez dziecko nie
          jest tożsame ze związkiem rodziców.
          Chociaż , może ten porzucony dzieciak wiele nie stracił - taki ojciec w sumie
          gorszy niż żaden.
      • majka003 Re: może coś doradzicie - b.długie 23.05.07, 15:00
        Demarta ma absolutną rację. JAk można zabronić ojcu widywania JEGO własnego
        dziecka?????Może żałuje tamtej decyzji i chce to naprawić???A pomyślałaś jak to
        dziecko teraz cię odbierze???Wg mnie nie powinnaś zabraniać mężowi spotykania
        się z tym dzieckiem. Możesz np. powiedzieć,że niech się z nim spotka ale bez
        niej czy coś takiego. Nie zapominaj,że tamtą też bardzo skrzywdził i ją
        oszukiwał,więc ona o wiele bardziej cierpiała.A może to samo dziecko chce
        poznać ojca??
    • sir.vimes Koszmar 21.05.07, 11:34
      "Zgodziłam się na powrót,ale postawiłam warunek że nigdy nie będzie się
      kontaktował z tą kobietą i dzieckiem.
      Zmieniliśmy mieszkanie,numery telefonów."

      Po prostu koszmar. Nieludzkie.
      • moofka [...] 21.05.07, 11:38
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • joanna266 nie wiem co ci radzic:-( 21.05.07, 11:45
          od poczatku rozegrałas to bez sensu i bez serca.ja czasem zstanawiam sie co bym
          zrobiła gdyby sie okazalo ze moj maz ma dziecko z inna kobieta.w koncu cale
          zycie nie był tylko ze mna.mial inne partnerki a facet nigdy tak do konca moze
          nie wiedziec ile ma dzieci.jedno jest pewne nigdy nie zabronilabym mu kontaktow
          z dziecmi.dlatego ty sprobuj choc troche naprawic to co zrobilas i nie stawaj
          teraz na drodze spotkan ojca z synem.
        • sir.vimes Re: Koszmar 21.05.07, 11:46
          Tchórz, który zostawia własne dziecko i ZNIKA ... Jak można o kimś takim napisać
          "dobry ojciec"?
          Czy to w ogóle jest ojciec?

          A dzieci szkoda - zapewne przyjdzie im prędzej czy później do głowy, że to one
          mogły być porzucone.
    • agao_72 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 11:41
      kurcze - fajne podejście, pozamiatac, brudy pod dywan schować? a tamta pani
      zrobiła sobie dziecko paluszkiem? to jest dziecko Twojego męża, niezaleznie jak
      bardzo tego nie chcesz.
      dziecko ma prawo poznać ojca, a ojciec zgodnie z prawem ma obowiązek łożyć na
      utrzymanie dziecka.
      więc?
      znasz przeszłość męża i zamiatanie brudów pod dywani nie pomoze nic a nic.
      prędzej, czy później prawda wyszłaby na jaw. i trzeba było sobie z tego zdawać
      sprawę.
      • demarta agao 21.05.07, 11:45
        ależ zdawała sobie sprawę, bo pozwoliła mu wrócić, jak o wszystkim się
        dowiedziała. wzięła tego garba i na swoje plecy i jak schizofrenik usiłuje go z
        siebie strzepnąć, jakby to kurz był, a nie druga kobieta i dziecko dokładnie
        takie samo jak trójka jej własnych.

        musi być naprawdę nic nie wartą kobietą, skoro uczepiła się chłopa stawiając mu
        niehumanitarne granice przed nosem. chyba tylko ten jeden jedyny zgodziłby się
        być z taką jak ona.
        • moofka Re: agao 21.05.07, 11:51
          >musi być naprawdę nic nie wartą kobietą, skoro uczepiła się chłopa stawiając
          >mu
          >niehumanitarne granice przed nosem. chyba tylko ten jeden jedyny zgodziłby się
          >być z taką jak ona.

          obaj tacy sami bez zasad, bez honoru i bez uczuc wyzszych
          co sie dziwic
          a mlodemu lepiej chyba powiedziec ze tata zszedl do bunkra i nie wrocil niz ze
          sie z nim przez tyle lat nie kontaktowal bo mu zona zabronila
          sorry ale to brzmi i straszno i smieszno
        • agao_72 Re: agao 21.05.07, 12:03
          moim zdaniem niekoniecznie zdawała sobie sprawę. wiedziała, że istnieje fakt
          pozamałżeńskiego dziecięcia, ale zastosowała metodę - zamknę oczy, to problemu
          nie ma.
          a teraz problem znowu wypływa i zamykanie oczu nie pomaga.

          obrzydliwe i śmierdzi panią Dulską. na kilometr.
        • gorgolka demarta 21.05.07, 13:00
          generalnie sie z Tobą zgadzam, tylko zastanawia mnie to odniesienie do
          schizofrenika.
          może ktoś kto na to choruje moze sie poczuć dotknięty ?
          • demarta Re: demarta 21.05.07, 13:17
            rozumiem, gorgolkas, że słowa "cholera" też nie używasz, zawsze ktoś chory na
            cholerę może być w pobliżu i się źle poczuć z tego powodusmile)
            • gorgolka Re: demarta 21.05.07, 13:32
              w sumie masz rację, smile
          • demarta Re: demarta 21.05.07, 13:20
            i pomijam już fakt, że właśnie to zachowanie przypomina mi zachowanie
            schizofrenika, który aktualnie zapomniał o swoim drugim świecie i wraca do
            pierwszego. tak, to schizofreniczne dla mnie jest. ale co w tym obraźliwego,
            nie rozumiem.
        • czarna.porzeczka dematro!!! 21.05.07, 18:15
          Jak mozesz oceniac autorke postu ze jest nic nie warta kobieta bo...
          Zaloze sie ze nie bylas w takiej sytuacji ( ja nie bylam), ale wypowiadasz sie
          jak ekspert od tematu i oceniasz ja od gory do dolu.
          Jak mozna komus urzadzac taki pregierz?
          Przeciez ona TEZ musiala przez te lata z tym zyc i nosic na plecach postepek
          mezusia.
          A z jakiego powodu miala byc altruistka ktora oddaje dobrowolnie ojca swojego
          dziecka innej kobiecie. Zreszta dala mu wybor, to ON ZDECYDOWAL, on przyjal jej
          warunki i tak generalnie - to cienki jak barszcz jest ten facet, a nie autorka
          postu.
          • demarta Re: dematro!!! 21.05.07, 18:20
            czarna.porzeczka napisała:

            > Jak mozesz oceniac autorke postu ze jest nic nie warta kobieta bo...

            na podstawie jej nieludzkiego żądania. dla niej to nie dziecko nie istnieje,
            więc ona jest dla mnie nic nie warta. proste.

            > Zaloze sie ze nie bylas w takiej sytuacji ( ja nie bylam), ale wypowiadasz
            sie
            > jak ekspert od tematu i oceniasz ja od gory do dolu.

            oceniam ją tak, jak sama chciałabym być oceniona jakby mi się to zdarzyło, bo
            tak o tym myslę i już.

            > Jak mozna komus urzadzac taki pregierz?

            jak można żądać czegoś takiego od ojca dziecka?

            > Przeciez ona TEZ musiala przez te lata z tym zyc i nosic na plecach postepek
            > mezusia.

            kazał jej ktoś, czy zrobiła to dobrowolnie? i do tego jest niekosekwentna, bo
            niczego na plecach nie nosi, tylko z pleców zrzuca.

            > A z jakiego powodu miala byc altruistka ktora oddaje dobrowolnie ojca swojego
            > dziecka innej kobiecie. Zreszta dala mu wybor, to ON ZDECYDOWAL, on przyjal
            jej

            bo gdyby była tą drugą, to chciałby zeby ta druga była altruistką w stosunku do
            niej

            > warunki i tak generalnie - to cienki jak barszcz jest ten facet, a nie
            autorka
            > postu.

            swój ciągnie do swego.
            • czarna.porzeczka Re: dematro!!! 22.05.07, 12:48
              Jestes bardzo kategoryczna i czarno biala w swoich opiniach.
              Ja - staram sie miec wiekszy dystans i patrzec z dalszej odleglosci.
              Nie pomylilam zycia z prawem o ruchu drogowym, choc doceniam blyskotliwosc
              wypowiedzi.
              Wrecz mysle sobie, ze moja wypowiedz jest blisko praktyki, a Twoja jest
              wysmienita w zakresie teorii.
              Ale wiesz co, taki mix cxzerni z biela zycie weryfikuje i mysle ze gdybys
              znalazla sie w takiej sytuacji to po prostu inaczej bys na temat patrzyla.
              Oczywiscie, co znow podkresle, sytuacja jest beznadziejna i facet o ktorego
              jest szarpanina to tez ciotozol.
              • demarta Re: dematro!!! 22.05.07, 13:21
                czarna.porzeczka napisała:
                > Wrecz mysle sobie, ze moja wypowiedz jest blisko praktyki, a Twoja jest
                > wysmienita w zakresie teorii.

                niestety wyśmienita ma teoria i kategorycznosć wywodzą się z mojego życia
                pełnego doświadczeń. (nie mylić słowa "doświadczenie" z "tragedia" smile). a
                człowiek, który doświadczeń ma dużo szybko automatyzuje swoje poglądy i
                stanowiska na pewne tematy. na szczęście, czy nieszczęście, wszystko jedno smile))
          • asia_i_p Re: dematro!!! 21.05.07, 21:43
            Nie musiała oddać innej kobiecie ojca swoich dzieci. Powinna tylko była nie
            zabierać innemu dziecku jego ojca. Miała prawo być zła, wściekła, karać męża,
            ostatecznie uprzykrzać życie kochance (choć jeśli ta nic nie wiedziała o
            rodzinie, to też trudno ją winić). Zabranie dziecku ojca jest poniżej krytyki.
            I to nie był chwilowy odruch złości, tylko decyzja, w której wytrwała przez 12
            lat. Zgadzam się z sir vimes - koszmar.
          • kicia031 Re: dematro!!! 22.05.07, 10:25
            A ja bylam w takiej sytuacji.
            Umialam sie w niej odnalezc jak czlowiek na poziomie.
            Rozumiem, ze twom zdaniem mam prawo nawrzucac autorce watku? Z przyjemnoscia
            bym to zrobila, tylko moderacja wytnie.
    • mika9970 [...] 21.05.07, 11:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zebra51 To jest żart, prawda? 21.05.07, 11:47
        Bo jesli to prawda, to cisna mi się na usta baardzo brzydkie słowa. I racje
        maja dziewczyny, wart pac palaca.
    • elza78 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 11:53
      jak widac dla niektorych ludzi sa dzieci lepsze i gorsze...
      twoje sa dziecmi lepszymi tamto drugie jest gorsze...
      to co dzieje sie teraz jest efektem twojego postepowania kilkanascie lat temu...
      pomylka pomylka
      matka i ojciec tamtego dziecka mogli sie nei zgadzac ale tamto dziecko to
      dziecko twojego meza tak samo jak twoje dzieci i ma takie samo prawo do
      posiadania ojca nie rozumiem jak mozna w taki sposob postapic...
      w ogole jak mozna wymyslic taki sposob rozwiazania sprawy - skoro dupka z domu
      nie wywalilas na zbity pysk to znacyz zaakceptowalas go z dobrodziejstwem
      inwentarza = z tamtym dzieckiem
      i ono zawsze bedzie i musisz sie z tym liczyc nie wazne cyz jestesz z tego
      zadowolona cyz nie
      a rodzenstwo powinno o sobie wiedziec
      • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:05
        a ja w jakimś stopniu rozumiem postawę autorki - tzn. nigdy nie dałabym facetowi
        drugiej szansy po takim numerze, ale jeśli zdecydowałabym się na życie wspólne,
        również oczekiwałabym zerwania wszelkich kontaktów

        tak wiem, to bezbronne dziecko niczemu winne, które potrzebuje ojca, ale w tak
        ekstremalnych emocjonalnie sytuacjach, ciężko zdobyć się na altruizm, myśli sie
        tylko o własnej rodzinie

        myślę, że Twój mąż jeśli powinien mieć szansę spotkania tamtego dziecka, minęło
        trochę lat, Ty pewnie inaczej już patrzysz na tą sprawę, a takie historie mają
        brzydki zwyczaj wychodzenia na światło dzienne w najmniej spodziewanych
        sytuacjach, więc może lepiej zdecydować się zrobić to pod kontrolą
        • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:13
          syriana napisała:

          > a ja w jakimś stopniu rozumiem postawę autorki - tzn. nigdy nie dałabym
          facetow
          > i
          > drugiej szansy po takim numerze, ale jeśli zdecydowałabym się na życie
          wspólne,
          > również oczekiwałabym zerwania wszelkich kontaktów
          >

          wiedzac to nalezaloby sie nie decydowac
        • demarta Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:14
          syriana napisała:

          ale jeśli zdecydowałabym się na życie wspólne,
          > również oczekiwałabym zerwania wszelkich kontaktów

          no właśnie syriano: WSPÓLNE!!! więc już nigdy, ale to przenigdy z nim samym. bo
          on już sam nie był. a we wspólnym życiu nie da się zerwać kontaktów. i
          niestety nie da się amputować mu tej części mózgu, która powoduje, że chcac
          nie chcac on myśli o tamtej kobiecie i tamtym dziecku. I SŁUSZNIE. kto pisiorem
          wojuje, ten od pisiora ginie. więc albo out, albo in ale niestety z całym
          inwentarzem. taka kolej konsekwencji i odpowiedzialności w życiu.
          • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:29
            powtarzam - są sytuacje, w których ciężko wznieść się na wyżyny szlachetności i
            empatii

            potrafię sobie wyobrazić, że dla kobiety liczy się tylko to, żeby mieć obok tego
            konkretnego faceta, ojca jej dzieci
            i która w imię (egoistycznie, a jakże) pojmowanego szczęścia własnej rodziny,
            posunie się do takiego żądania

            i jakiś szczyt niemoralności to dla mnie, szczerze mówiąc, nie jest

            ale szczytem niewygody w życiu małżeńskim, jest dla mnie wiązanie się z facetem,
            który bez mrugnięcia okiem porzuca jedną rodzinę, a potem drugą

            bo skoro już na starcie umawiają się, że ta sfera zostaje tabu, to nigdy
            zaufania do siebie mieć nie będą

            ale co kto lubi, tak też można żyć
            • demarta Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:33
              syriana napisała:

              > ale co kto lubi, tak też można żyć

              ale co to za życie, syriano, nigdy świątecznego nastroju w pełni, przy jego
              wyjeździe służbowym zawsze brak pewności, czy jest aby napewno tam, gdzie
              mówił, że będzie, a jak zadzwoni dzwonek do drzwi, strach, może to jego piąte
              dziecko? i z kim, niewiadomo, bo może tym razem się nie przyzna.... i takie
              tam.
              • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:39
                ależ ja wiem o tym Demarto!

                dla mnie zdrada wywinięta przez faceta (nawet bez dzieciowych konsekwencji) to
                koniec związku i tyle

                ale są kobiety, które boją się albo nie umieją być same i są gotowe utrzymywać w
                związku strefy tabu byleby tylko mieć faceta obok
            • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:36
              syriana napisała:

              > powtarzam - są sytuacje, w których ciężko wznieść się na wyżyny szlachetności
              i
              > empatii
              >
              > potrafię sobie wyobrazić, że dla kobiety liczy się tylko to, żeby mieć obok
              teg
              > o
              > konkretnego faceta, ojca jej dzieci
              > i która w imię (egoistycznie, a jakże) pojmowanego szczęścia własnej rodziny,
              > posunie się do takiego żądania
              >
              > i jakiś szczyt niemoralności to dla mnie, szczerze mówiąc, nie jest


              a teraz sprobuj sobie wyobrazic, ze to twoj ojciec sie z toba nie kontaktuje
              cale dziecinstwo bo cie machnal na boku i mu prawowita małżowina nie pozwala
              masz nadal tyle zrozumienia?

              • demarta Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:39
                moofko, ja mam wrazenie, że łagodniej oceni taką sytuację kobieta, która nie ma
                doświadczenia z własnym dzieckiem. ja pewnie dwa lata temu też bym inaczej
                śpiewała. może tu leży powód "inności" zdania syriany w tym temacie?
                • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:43
                  byc moze
                  ale dzieckiem byl kazdy i jesli mial szczesliwe dziecinstwo z kochajacym ojcem
                  wie, jakie to wazne
                  jesli nie mial, wie, jak bardzo tego brak
                  mam w nosie te zone - i on i ona sa tak samo podli
                  ale dziecka mi zal
              • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:42
                ok, dziecko jest pokrzywdzone, tego nie neguję

                a czy byłoby mniej gdyby miało ojca z doskoku, wtedy gdy obowiązki w prawowitej
                rodzinie nie zakłócały by mu kontaktów z "gorszym synem"?
                • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:47
                  a czy byłoby mniej gdyby miało ojca z doskoku, wtedy gdy obowiązki w prawowitej
                  > rodzinie nie zakłócały by mu kontaktów z "gorszym synem"?


                  masa rodzin zyje osobno, ale nie przeszkadza im to byc rodzicami
                  ja tez jestem dzieckiem rozwiedzionych rodzicow, a jednak zawsze wiedzialam, ze
                  mam ojca, ktoremu na mnie zalezy
                  taka swiadomosc jest dziecku samotnie wychowywanemu bardzo potrzebna
                  jak czuje sie dziecko, ktore wie, ze rodzony ojciec nie chce sie z nim
                  kontaktowac?
                  ciezko mi sobie wyobrazic, ale chyba musi mu byc bardzo ciezko
                  kontakt naprawde niewiele kosztuje
                  kartka, telefon, odwiedziny raz na jakis czas
                  ale rozumie, ze do tego potrzeba madrosci i serca
                  a tu jest szambo pod plaszczykiem prawidlowej rodzinki
                  • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:52
                    tak, zgodzę się z Tobą, że można mieć poprawne relacje nawet przy niepełnym
                    rodzicielstwie, choć tu to dziecko wybitnie jest na straconej pozycji, bo z
                    nieprawego łoża i ewidentny "wypadek przy pracy" - to coś innego niż nowe życie
                    po rozwodzie

                    > ale rozumie, ze do tego potrzeba madrosci i serca
                    > a tu jest szambo pod plaszczykiem prawidlowej rodzinki

                    do tego potrzeba mądrości, serca i dojrzałości, ale bez tego to nie jest szambo
                    tylko ludzie (żona właściwie), którzy nie dojrzeli do ogarnięcia sytuacji w
                    szerszej perspektywie
            • zebra51 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:36
              syriana napisała:

              > powtarzam - są sytuacje, w których ciężko wznieść się na wyżyny szlachetności
              i
              > empatii
              >
              >
              Kurza stopa, ale nie chodzi o żadne wyżyny, tylko o zwykłą uczciwość.
              • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:48
                > Kurza stopa, ale nie chodzi o żadne wyżyny, tylko o zwykłą uczciwość.

                "zwykła uczciwość" to dla mnie oddanie komuś dokumentów, które zgubił a ja znalazłam

                ta sprawa to wyżyny empatii - bo dlaczego ma mnie obchodzić obce, odległe
                dziecko, które poczęło się na krzywdzie mojej i mojego własnego dziecka?
                • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:51
                  syriana napisała:

                  > > Kurza stopa, ale nie chodzi o żadne wyżyny, tylko o zwykłą uczciwość.
                  >
                  > "zwykła uczciwość" to dla mnie oddanie komuś dokumentów, które zgubił a ja
                  znal
                  > azłam
                  >
                  > ta sprawa to wyżyny empatii - bo dlaczego ma mnie obchodzić obce, odległe
                  > dziecko, które poczęło się na krzywdzie mojej i mojego własnego dziecka?


                  aaaaaaaaaaa zartujesz teraz, prawda?
                  • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:55
                    nie nie żartuję
                    tak Was dziwi, że ludzie są egoistami?

                    zwłaszcza, gdy na szali stawiają całe życie rodzinne, majątek, dorobek, wygody,
                    pozycję społeczną?
                • demarta Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:52
                  syriana napisała:

                  > ta sprawa to wyżyny empatii - bo dlaczego ma mnie obchodzić obce, odległe
                  > dziecko, które poczęło się na krzywdzie mojej i mojego własnego dziecka?


                  ano powinno cię obchodzić syriano, bo istotne jest też przez kogo poczęte.
                  tylko świnki, koty, kozy, mrówki się nad tym nie zastanawiają. a króliki, to
                  już w ogóle smile)
                  • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:03
                    ale co z tego, że to własny mąż jest ojcem tamtego dziecka, skoro (myślę, że
                    taki mechanizm psychicznego wyparcia całej zdrady zachodzi) on jest przede
                    wszystkim ojcem MOICH dzieci, które tu i teraz potrzebują jego opieki /
                    pieniędzy / wychowania

                    dla Was naturalne jest zachowanie się fair wobec tego nieślubnego dziecka

                    dla mnie naturalna jest chęć posiadania spokoju własnego (choć oczywiście
                    zbudowanego na chwiejnych podstawach, ale to już wybór autorki), a dopiero
                    wyższym stopniem człowieczeństwa, że tak to górnolotnie ujmę, jest zatroszczenie
                    się o obce dziecko (które byt podstawowy ma zapewniony, bo są alimenty, a resztę
                    musi mu zapewnić matka)
                • elza78 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:55
                  ale syriana dla mnie ta sprawa zostala rozstrzygnieta kiedy pan wrocil na lono
                  autorki watku - bo albo sie kogos przyjmuje ze wszystkim albo won tyle w temacie
                  dziecko jest czescia jego ktorej niestety pewnie dla autorki ;> pozbyc sie nie
                  mozna, powiedzialo sie A pryzjmujac fagasa spowrotem to trzeba takz epowiedziec
                  B czyli zezwolic na kontakty z dzieckiem
                  ja wiem co zrobilabym ja
                  zniknalby z mojego zycia gdybym sie tylko dowiedziala o drugiej rodzinie NA
                  ZAWSZE!!!!!
                  • siasiuszek Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 19:11
                    zniknalby z mojego zycia gdybym sie tylko dowiedziala o drugiej rodzinie NA
                    > ZAWSZE!!!!!

                    pewnie tak zrobiła tamta , dlatego wrócił do autorki wątku
                    • elza78 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 21:20
                      tamta chce zeby kontaktowal sie z dzieckiem - dziecko ma do tego prawo sprawy
                      rodzicow to pooczna sprawa "dawca nasienia" powinien poczuc sie do
                      odpowiedzialnosci smile
                      a rodzenstwo powinno sie poznac...
                • zebra51 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:56
                  Usmiałam się, naprawdę. Zwłaszcza z tego poczęcia na krzywdzie.
                  Trupy z szafy zawsze wyłażą i okazują sie wtedy jeszcze bardziej smierdzące.

                  Jakoś nie jest mi żal autorki wątku i męża pani owej.
                  • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:06
                    > Trupy z szafy zawsze wyłażą i okazują sie wtedy jeszcze bardziej smierdzące.

                    z tym się zgodzę i wiem, że prędzej czy później sprawa nie załatwiona sama się
                    przypomni

                    ale dziecko przecież zostało poczęte kosztem autorki i jej światem również zachwiało
          • semijo Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:35
            No tak na forum wszystkie wzorowe i poprawne do bólu... a ja myślę że znamy
            siebie na tyle na ile nas poznano. Doznalaś szoku i stąd ta decyzja. Prawda
            jest taka że nie bylo dobrego wyjścia w tamtej sytuacji. Inaczej by bylo gdyby
            Pani byla z tego samego miasta. Wtedy mąż móglby jakos spotykać się z samym
            dzieckiem. A tak? Każdy wyjazd do dziecka to przynajmniej 2-3 dni, a wyobrażnia
            pracuje. Nie wiem co bym zrobila w takiej sytuacji jaką masz teraz. Powozenia
        • agao_72 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:38
          ja bym nie skakała z radości, gdyby okazało się, że mój mąż ma dziecko na boku.
          ale wykrzesałabym w sobie odrobinę przyzwoitości i nie bawiłabym się w panią
          Dulską, szczególnie, że za beztroskę męża karze się dzieciaka.
        • sir.vimes Facet miał wybór 21.05.07, 13:40
          Gdyby był normalny - powiedziałby żonie, że nie ma opcji zerwania kontaktu z
          tamtym dzieckiem.
          • moofka Re: Facet miał wybór 21.05.07, 13:42
            sir.vimes napisała:

            > Gdyby był normalny - powiedziałby żonie, że nie ma opcji zerwania kontaktu z
            > tamtym dzieckiem.

            ale to juz ustalilismy ze gosc jest niehonorowy dupek
            nie dosc ze zdradzal zone w ciazy to jeszcze lazil miedzy jedna i druga a na
            koniec tak zwyczajnie dal sobie zabronic kontaktu z wlasnym dzieckiem
            ciezko mi sobie wyobrazic taka sytuacje,
    • fajka7 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 12:52
      Nawet jesli ta beznadziejna decyzja o zabraniu dziecku ojca byla podjeta pod
      wplywem silnych emocji i mozna o tyle o ile jakos to zrozumiec, to jednak
      uwazam, ze potem nastapilo 13 lat podczas ktorych mozna bylo jakos te sprawy
      uregulowac. Udawanie, ze tamta rodzina nie istnieje w ogole nie bylo najlepszym
      pomyslem delikatnie mowiac. A jak jest z dziedziczeniem np. w takich
      sytuacjach? Chyba to dziecko nie jest pozbawione praw skoro jest uznane i
      oficjalne i najpozniej Wasze dzieci poznaja prawde na pogrzebie ojca, gdy sie
      brat/siostra objawi z krwi i kosci. To dopiero rewelacja by byla.
      Cala sprawa beznadziejnie pomyslana i krotkowzrocznie, ale wybrnac nadal mozna.
      Wystarczy powiedziec prawde - szczegolnie dzieciom. Nie wydaje mi sie, zeby
      dziecku na wiesc, ze ma przyrodnie rodzenstwo byl potrzebny psycholog i
      terapia, chyba ze przekazecie te bombe w rownie sensowny sposob, w jaki do tej
      pory traktowaliscie te sprawe. Swoja szosa ten zakaz kontaktowania sie naprawde
      robi wrazenie. W dodatku Twoj maz go posluchal. Obys nie musiala nigdy
      przechodzic tego, co tamta kobieta i jej dzieciak.
      • moninia2000 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:35
        Wiecie co, generalnie zgodze sie z Toba, fajka, jak zwykle ostatniosmile
        Jednak szokuje mnie taka cietosc i krytyka, wrecz oblizanie i obrazanie kobiety
        wsrod innych mam!
        Dlaczego uwazacie sie za takie idealne?
        Gorsza, bo zle wybrala?? Bo pod wplywem szoku czy strachu postapila jak
        postapila?
        Nie wiem..ja nie odwaze sie krytykowac, nigdy nie wiadomo jak nas zycie
        zaskoczy, nie zycze Wam tego, ale zawsze cos zlego moze sie zdarzyc i ..juz
        zycie pisze inny scenariusz, kochane.
        Troche serca i szacunku!
        Sytuacja jest bardzo trudna, rzeczywiscie dla mnie tez przykre byloby, gdybym
        miala jako facet dziecko z innego zwiazku, a zona kazalaby mi nie widywac go.
        Ale.nie wiem co bym zrobila. Jedna rzecz teoria, w ktorej mozna byc BARDZO
        DOBRYM i poprawnych, echy i achy,. a druga...zycie.
        • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:39
          > Gorsza, bo zle wybrala?? Bo pod wplywem szoku czy strachu postapila jak
          > postapila?

          13 lat pod wplywem szoku? no paczpani jaka delikatna

          > Nie wiem..ja nie odwaze sie krytykowac, nigdy nie wiadomo jak nas zycie
          > zaskoczy, nie zycze Wam tego, ale zawsze cos zlego moze sie zdarzyc i ..juz
          > zycie pisze inny scenariusz, kochane.
          > Troche serca i szacunku!

          sie nie zasluzyla, ani na serce ani na szacunek
          dla porzuconego dziecka nie miala ani serca ani szacunku
          swoim bezmyslnym egoistycznym uporem skrzywdzila wszystkich
          i rykoszetem teraz dostanie jak sie wszytsko wyda
          i nie zal mi jej
          dzieciaka mi zal
        • sir.vimes A ja nie mam dylematów tego typu 21.05.07, 13:46
          "Sytuacja jest bardzo trudna, rzeczywiscie dla mnie tez przykre byloby, gdybym
          miala jako facet dziecko z innego zwiazku, a zona kazalaby mi nie widywac go.
          Ale.nie wiem co bym zrobila. Jedna rzecz teoria, w ktorej mozna byc BARDZO
          DOBRYM i poprawnych, echy i achy,. a druga...zycie."

          Doskonale wiem co bym zrobiła gdyby ktokolwiek kazał mi się wyrzec dziecka (czy
          jednego z dzieci).
        • demarta moninia 21.05.07, 17:45
          mam wrażenie, że jesteś bardziej boska niż sam pan bóg. ksiadz ma prawo
          powiedzieć mi "zgrzeszyłaś córko". a ja innemu człowiekowi nie. czy jako mgr
          teologii już mogłabym?
      • fajka7 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:43
        Staralam sie krytykowac nie sama kasie tylko dotychczasowe decyzje jej i jej
        meza- sposob postepowania czyli, glownie dlatego, ze ogolnie staram sie taka
        postawe przyjmowac, ze nie ma co oceniac ludzi jesli sie w ich sytuacji nigdy
        nie bylo. A jest roznica miedzy stwierdzeniem, ze ktos jest glupi a glupio
        zrobil. Uwazam, ze glupio zrobili, ale jeszcze pewne rzeczy da sie naprawic i
        maja wlasnie taka szanse, jak i mozliwosc problem poglebic- wyboru sami
        dokonaja.
      • sir.vimes Terapia raczej będzie potrzebna 21.05.07, 13:44
        "Nie wydaje mi sie, zeby
        dziecku na wiesc, ze ma przyrodnie rodzenstwo byl potrzebny psycholog i
        terapia, chyba ze przekazecie te bombe w rownie sensowny sposob, w jaki do tej
        pory traktowaliscie te sprawe. "

        Jeżeli te dzieci maja chociaż minimalny iloraz to prędzej czy później przyjdzie
        im do głowy , że mogły być na miejscu odstawionego dziecka.
        • fajka7 Re: Terapia raczej będzie potrzebna 21.05.07, 13:48
          Wiele zalezy od tego jak rodzice to zalatwia, czy przyznaja sie do bledu itd.
          Ale sadzac po opisie autorki moga miec z tym klopot i faktycznie psycholog by
          sie przydal- inna sprawa czy zdecyduja sie na takie rozwiniecie tematu w ogole.
    • gorgolka kasia - b.długie 21.05.07, 13:38
      przemyśl co zrobiłaś.
      Rozumiem że emocje, i że dzieci itp. Ale pozbawiłaś dziecka kontaktu z ojcem
      (ojciec też dupa ze cie posłuchał)
      masz okazję pomóc naprawić więź dziecka z ojcem. Moze pomyśl tez o psychicznych
      aspektach tego, że za jakis czas twoje dzieci dowedzą sie że ojciec odrzucał ich
      brata. Nie martwisz sie o ich psychikę w takim momencie? Że zorientują sie że
      ich ojciec to drań bez uczuć?
      Pamiętaj też, że skoro tamto dziecko zostało uznane to ma pełne prawo do
      dziedziczenia po twoim mężu.
      Faktu że dzieci mają brata nie ukryjesz, wiec może lepiej kontrolować sposób w
      jaki sie dowiedzą?
      A skoro ufałaś mężowi prze te lata to zaufaj i tym razem, nie masz prawa wymagać
      by wyrzekł sie kontaktów z dzieckiem
      i tyle z moich rad
      • sir.vimes Jaki ojciec 21.05.07, 13:41
        "Ale pozbawiłaś dziecka kontaktu z ojcem
        (ojciec też dupa ze cie posłuchał)"

        Mógł się nie zgodzić - i wyjaśnić, że mimo wszystko to jest JEGO DZIECKO.
    • slodkakawa Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:45
      Moj ojciec podobna ma dziecko pare miesiecy mlodsze ode mnie. Podobno, bo
      zastalo to raz wykrzyczane przez mame w trakcie klotni miedzy nimi, mialam
      wtedy chyba z 12 lat. Pozniej raz probowalam nawiazac rozmowe na ten temat,
      mama powiedziala tylko ze sam sie do tego przyznal i mama dawala mu ubranka po
      mnie dla tego dziecka (z tego wnioskuje ze to siostra). Nic wiecej nie wiem bo
      oboje nabrali wody w usta i niczego nie moge sie dowiedziec. Mama po prostu
      nie chce tym rozmawiac a ojciec sie wypiera, mowi ze to bzdury i koniec. Nie
      wiem czy placil alimenty, czy widywal sie. Wszystko zostalo bardzo porzadnie
      wmiecione pod dywanik a ja nie wiem nawet jak ma na imie moja siostra i nie
      wiem jak ja odnalezc. Moze wiedziec jeszcze tylko siostra ojca ale ona ma go
      za pol-boga i napewno nic nie zdradzi. Psychologa nie potrzebowalam a uwiera
      mnie wlasnie ta Dukszczyzna i poczucie bezsilnosci.
      • slodkakawa Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:47
        przepraszam za bledy, pisze szybko i wysylam nie sprawdzajac a potem mi sie
        wlos jezy z grozy na te byki...
    • milka_milka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 13:52
      Zdumiewające. Jak mogłaś zażądać od męża, żeby nie kontaktował się z własnym
      dzieckiem. Jak możesz patrzeć swoim dzieciom prosto w oczy? Jakim człowiekiem
      jest Twój mąż, skoro dopiero po tylu latach postanowił zainteresować się własnym
      dzieckiem. Wyjątkowo podłe z Twojej strony i tchórzliwe ze strony Twojego męża.
      Nigdy nie wybaczyłaby swojemu mężowi takiej postawy. Powołał dziecko na świat i
      jego psim obowiązkiem było przynajmniej materialne zabezpieczenie go. Jak
      wytłumaczysz dzieciom, że tatuś ma jeszcze jedno dziecko, ale się nim nie
      interesował? Było gorsze? A może coś stało się z jego matką i jest w domu
      dziecka? Nie rozumiem takich ludzi i tak tchórzliwej i bezwzględnej postawy
      wobec niewinnej istoty.
    • liwilla1 Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 14:33
      wstydz sie kobieto! dziwie sie twojemu mezowi, ze to Ciebie nie zostawil,
      bezduszna egoistko!
      • bunny.tsukino Halo! Halo! 21.05.07, 15:08
        Nieślubne dzieci były zawszesmile Już od króla Popiela albo i wcześniej. Wystarczy
        prześledzić biografie sławnych itp, żeby wiedzieć, że zawsze stały na tej
        gorszej pozycji. Już w dniu narodzin miały gorszy 'start' niż te z małżeńskiego
        łoża. Nie dziedziczyły, były obiektem żartów, kpin i często gęsto widziały jak
        przyrodnie rodzeństwo opływa w luksusy..

        Na miejscu autorki wątku zrobiłabym tak samo. Tzn jeśli mąż back, to dziecko i
        tamta pani out z jego życia. Tzw współczucie, czy empatię mogę mieć dla
        skrzywdzonego kotka, chorego dziecka, ale nie dla osób które bezpośrednio
        zagrażają MI i MOJEMU DZIECKU. I guzik by mnie obchodziło ich życie. Amen.
        • sir.vimes Bunny - ona sobie mogła chcieć. 21.05.07, 15:14
          IMHO mogłabyś sobie życzyć zerwania kontaktów w gniewie itd. Ale jeżeli ten
          koleś miałby RESZTKI przyzwoitości NIE ZGODZIŁBY SIĘ na porzucenie dziecka.

          "I guzik by mnie obchodziło ich życie."

          No bo dla ciebie to obce ludzie - ale dla faceta to matka jego dziecka i jego
          dziecko.

          • bunny.tsukino Re: Bunny - ona sobie mogła chcieć. 21.05.07, 15:18
            Racja sir. Ale po zastanowieniu, tak sobie myślę, że jeżeli on się tak łatwo
            zgodził na wymazanie swojego, krew z krwi, kość z kości dziecka, to jaką ja mam
            gwarancję, że tak nie postąpi z tymi 'ślubnymi'. Chyba żadną.

            Babkę rozumiem. Walczyła o rodzinę. Chciała miec ulotny, ale jednak spokój. a
            facet to hmmm głupek, żeby nie napisać dosadniej.
            • sir.vimes Re: Bunny - ona sobie mogła chcieć. 21.05.07, 15:22
              "> Babkę rozumiem. Walczyła o rodzinę."

              Według mnie głupio walczyła.

              "jeżeli on się tak łatwo
              > zgodził na wymazanie swojego, krew z krwi, kość z kości dziecka, to jaką ja mam
              > gwarancję, że tak nie postąpi z tymi 'ślubnymi'. Chyba żadną. "

              No właśnie. Nie umiałabym spokojnie spać wiedząc, że moje dzieci mają takiego ojca.
        • liwilla1 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 15:22
          bunny, to co napisalas nie najlepiej o Tobie swiadczy. myslalam, ze jako ofiara
          domowych kryzysow zrozumiesz bardziej niz ktokolwiek inny bezradne dziecko. ku
          wielkiemu smutkowi widze, ze jednak myslenie wykraczajace poza swoje 4 litery w
          znacznym stopniu przekracza Twoje mozliwosci.
          • bunny.tsukino Re: Halo! Halo! 21.05.07, 15:34
            Nie przekracza. Tak od drugiej strony sobie myślę, że czasami lepiej nie mieć
            ojca niż mieć ojca właśnie do 4 liter. Taki ojciec przyjeżdżający raz na kilka
            miesięcy na 2-3 dni i to jeszcze niepewny moralnie ( no bo kto robi dzieciaka na
            boku mając w domu praktycznie noworodka) to imho nic dobrego.

            A domowe kryzysy nauczyły mnie, że trzeba myśleć przede wszystkim o swojej
            dupie, bo to się na nią spada i Ciebie boli.
            • liwilla1 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 15:56
              IMO patrzenie z perspektywy jeno tej wlasnej dupy, bardzo ogranicza pole
              widzenia. a egoistyczne podejscie do zycia predzej czy pozniej msci sie bardzo
              srogo. osobiscie wole byc raniona niz ranic, byc oszukiwana niz oszukiwac itd.
              moze w Twoim mniemaniu to dziwne, ale nawet w obronie pozycji mojego tylka, nie
              bylabym w stanie spodlic sie az tak bardzo, by byc bezposrednia przyczyna
              cierpienia dziecka, ktore nie ponosi odpowiedzialnosci za czyny swoich rodzicow.
              z drugiej strony poruszylas jednak inna kwestie - czy stosunki z taka swiania,
              jaka okazal sie ojciec, byly by dla dziecka szczesciem? chyba jednak autorka
              watku nieswiadomie oddala dziecku przysluge.
              • jasminum30 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 17:52
                A przyszło Ci do głowy, że w tej sytuacji zawsze któreś dzieci bedą cierpieć?
                Jeżeli Ciebie nie wzrusza cierpienie własnego dziecka no to wybacz....
                • kammik Re: Halo! Halo! 21.05.07, 17:55
                  W tej sytuacji nie "zawsze któreś" tylko wszystkie. To "obce", bo wychowuje się
                  bez ojca, te "swoje" - bo prędzej czy później dowiedzą się, jakim kutafonem
                  jest ich ojciec. Nie ma siły, nie da się tego przed nimi na zawsze ukryć.
            • jasminum30 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 17:43
              Zdecydowanie filozofia Bunny bardziej mi trafia do przekonania niż politycznie
              poprawne wymądrzanie się nijak mające się do własnej rzeczywistoścismile
              • moofka Re: Halo! Halo! 21.05.07, 21:18
                jasminum30 napisała:

                > Zdecydowanie filozofia Bunny bardziej mi trafia do przekonania niż politycznie
                > poprawne wymądrzanie się nijak mające się do własnej rzeczywistoścismile

                a jednak warto czasem forum poczytac, zeby przekonac sie ze sa na swiecie ludzie
                z wyzszym od morale
                to ze do twojej rzeczywistosci nijak sie nie ma, nie znaczy ze dla innych nie ma
                to po prostu znaczy ze moze sa jeszcze porzadniejsi ludzie na swiecie
                • jasminum30 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 22:19
                  No na tym forum większość ma nie tyle wysokie morale co wysokie mniemanie o
                  sobie, a ich porządność sprowadza się do pouczania i wyzywania z pokreśleniem,
                  że one by nigdy. Nie rozśmieszaj mnie moofka - tyle wiemy o sobie ile nas
                  sprawdzono i zarzekanie się, a na dodatek pouczanie, że autorka wątku nie
                  powinna zrobić tak jak zrobiła bo radząca forumka jest teoretycznie z innej,
                  oczywiscie - lepszej, gliny ulepiona zakrawa na kpiny.
                  • moofka Re: Halo! Halo! 21.05.07, 22:26
                    No na tym forum większość ma nie tyle wysokie morale co wysokie mniemanie o
                    sobie, a ich porządność sprowadza się do pouczania i wyzywania z pokreśleniem,
                    że one by nigdy.

                    tak, ja wiem na pewno ze TAK bym nie
                    ale ciebie moze to bawic
                    • jasminum30 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 22:42
                      Bawić? Co mnie ma bawić - to, że poleciałyscie po dziewczynie, która szuka
                      rozwiązania sytuacji(lepiej późno niż wcale), że dowartościowałyście się jej
                      kosztem wysmarowując umoralniająco- oceniające pogadanki oparte li tylko na
                      teoretycznych dywagacjach? Byłas w takiej sytuacji i Ty i inne , które "nigdy
                      by tak nie zrobiły". Bo jeżeli nie byłaś to trochę pokory by nie zaszkodziło.
                      Mathiola podaje rozsądne argumenty, ale najlepiej udawać beton, bo a "nóż
                      widelec" ktoś inny może mieć rację. Przeczytaj jeszcze raz jej posty. To
                      dziecko nie jest jedyną skrzywdzoną istotą w tym konflikcie. Skad wiesz ile
                      Kasia miała lat kiedy postawiła ultimatum, co wiesz o jejs rtachach i lękach?
                      Nic, ale oceniać i potępiać umiecie koncertowo. Mnie to wkurza nie bawi. Ten
                      medal nie ma tylko jednej strony...
                      • moofka Re: Halo! Halo! 21.05.07, 22:48
                        co to ma do rzeczy ile miala lat
                        oceniam sytuacje, nie osobe
                        wlasnie tak oceniam bo krzywde widze tu zrobiona przez podlego meza wszystkim
                        wokol i taką samą zone
                        mam napisac, ze nie jest podle skoro tak uwazam? dlaczego?
                        w imie toleracji czy grzecznej wypowiedzi? ;P
                        nie da sie zbudowac szczescia na krzywdzie, niestety
                        • liwilla1 Re: wiesz moofka 21.05.07, 22:55
                          mnie ten swiat naprawde zadziwia, codziennie na nowy sposob, za kazdym razem
                          coraz mniej korzystnie. i za kazdym razem mysle by wybyc gdzies daleko, gdzie
                          nie dosiegnie mnie ludzka zawisc i ego-uposledzenie.
                          • jasminum30 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:00
                            liwilla z całego serca życzę Ci takich doświadczeń w życiu przy kórych bedziesz
                            mogła się wznieśc się ponad ludzką zawiśc i ego-uposledzenie, bo tylko wtedy
                            bedziesz wiedziała o czym mówisz, a nie tylko myslała, ze wieszsmile
                            • moofka Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:08
                              jasminum jestes jak kataryna
                              od czterdziestu z okladem postow probujesz przekonywac, ze kazda z nas
                              zachowalaby sie tak samo jak autorka watku i nic ponadto
                              dlaczego?
                              napisano juz ze nie,
                              niewyraznie?
                              jak dlugo jeszcze bedzisz sie upierac ze wiesz lepiej jak sie kazdy zachowa
                              gdyby cos tam cos tam?
                              • jasminum30 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:12
                                moofka zacytuj GDZIE napisałam, ze każda z nas zachowałaby się tak samo?Moofka
                                Ty zacznij czytać ze zrozumieniem. NAPISAŁAM, ze NIE WIESZ jak zachowałabyś
                                się w podobnej sytuacji nigdy w niej nie bedąc i zarzekanie się, ze JA NA PEWNO
                                NIE zakrawa na wspomniane upośledzenie. Ja rozumiem moofka, ze przez Ciebie
                                przemawia rozgoryczenie włąsnym dzieciństwem, ale spróbuj odłozyć na bok emocje
                                skoro odmawiasz ich autorce wątku.
                                • moofka Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:19
                                  NAPISAŁAM, ze NIE WIESZ jak zachowałabyś
                                  > się w podobnej sytuacji nigdy w niej nie bedąc i zarzekanie się, ze JA NA PEWNO
                                  >
                                  > NIE zakrawa na wspomniane upośledzenie.


                                  czyli sugerujesz ze moglaby na jedno wychodzi
                                  nie oceniaj bo nie wiesz co ty, tak?
                                  a jesli ja wiem, ze nie to co?
                                  nie moge bo ty wiesz leiej ze ja nie wiem
                                  strasznie to pokretne z twojej strony

                                  Ja rozumiem moofka, ze przez Ciebie
                                  > przemawia rozgoryczenie włąsnym dzieciństwem, ale spróbuj odłozyć na bok emocje
                                  >
                                  > skoro odmawiasz ich autorce wątku.

                                  celowo to napisalam, i czekalam po ilu postach w to miejsce uderzymy tongue_out
                                  pudlo - dziecinstwo mialam milusie wink
                                  te sytuacje oceniam bardziej jako matka niz dziecko
                                  z perspektywy doroslej osoby i dlatego wlasnie nie moge sie nadziwic
                                  • jasminum30 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:26
                                    No to ja chyba źle zrozumialam - a zrozumiałam, że Twój ojciec utrzymywał z
                                    Toba kontakty mimo, ze jego żona robiła wiele żeby tak nie było, wiec
                                    pomyślałam sobie , ze stąd tak bardzo bronisz tego dzieciaka, bo nie tyle
                                    potrafisz wczyuć się w jego uczucia co wiesz co on czuje i tyle. I tylko
                                    dlatego napisałam o tych emocjach, bynajmniej nie z chęci dokopania Ci.
                                    Przestań przypisywac mi intencje, którymi się nie kierowałam.
                                    Co pokrętnie, że nie wiem jak bym się zachowała w podobnej sytuacji? Nie wiem ,
                                    bo nigdy nie byłam, a życie już nie raz zweryfkiowało mi moje dobre zdanie na
                                    własny temat i to w kwestiach mniej istotnych niż ojcostwo. Dlatego nigdy nie
                                    mówie nigdy i tyle.
                                    • liwilla1 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:30
                                      sa sprawy, w ktorych mozna powiedziec NIGDY. jesli znasz siebie, wiesz jakich
                                      granic nie przekroczysz NIGDY. i chocbys negowala to milion razy, ja i tak
                                      ZAWSZE powiem: NIGDY nie budowalabym "szczescia" w ten sposob co Kasia, DNO i
                                      juz
                                • liwilla1 Re: jasminum 21.05.07, 23:20
                                  kobieto, pograzasz sie tylko.
                                  moofka napisala, ze wie jakby sie zachowala. ja tez wiem. mimo iz w takiej
                                  sytuacji nie bylysmy.
                                  morderstwa dla pieniedzy tez bym nie popelnila, choc nigdy przed
                                  takim "wyborem" nie stalam.
                                  przestan wiec wmawiac nam kim jestesmy, lub co zrobilybysmy w danej sytuacji.
                                  ty nie wiesz - ok, wspolczuje. ja nie mam takich dylematow.
                                  • jasminum30 Re: jasminum 21.05.07, 23:27
                                    Gratuluje dobrego mniemania o sobie i życzę by znalazło potwierdzenie w realusmile
                                    • liwilla1 Re: jasminum 21.05.07, 23:32
                                      zenada
                                      • jasminum30 liwilla1 21.05.07, 23:34
                                        Ja tego nie napisałam złośliwie, chciałam czymś bardziej życzliwym zakończyć
                                        dyskusję .
                                        • liwilla1 Re: liwilla1 21.05.07, 23:39
                                          o, to przepraszam.
                                          skoro konczymy zyczliwosciami, to ja tez:
                                          zycze Ci, droga jasminum30, bys nigdy nie znalazla sie w sytuacji tej drugiej
                                          kobiety. matki dziecka "obcego"
                                          • jasminum30 Re: liwilla1 21.05.07, 23:46
                                            Liwilla w sytuacji matki dziecka obcego też nie wiem jak bym się zachowała,
                                            może nie byłoby we mnie tyl edumy jak w tej kobiecie , moze narzucałabym sie
                                            ojcu moich dzieci co chwilę. Nie wiem.
                                • sir.vimes Upośledzenie 22.05.07, 12:00
                                  Ja wiem dokładnie , że nie zachowałabym się jak autorka wątku.

                                  Zacznijmy od tego, że brzydziłabym się przejść tą samą ulicą co ten koleś.


                          • moofka Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:03
                            liwilla1 napisała:

                            > mnie ten swiat naprawde zadziwia, codziennie na nowy sposob, za kazdym razem
                            > coraz mniej korzystnie.

                            a wiesz ze mnie tez wink
                            i nie to, ze jest ktos taki na swiecie
                            stwierdzam z zalem, za zona moja ojca to podobnie ohydny egzemplarz, co na
                            szczescie nie przeszkodzilo mu nadal byc ojcem
                            natomiast zgroza napawa to, ze caly tabun jematek w takim zachowaniu nie widzi
                            nic zlego
                            normalne, dobre, luzik
                            zgroza normalnie
                            obce dziecko to nie dziecko
                            • jasminum30 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:08
                              > zgroza normalnie
                              > obce dziecko to nie dziecko
                              Naprawde moofka? O obcych dziecich przypominacie sobie wtedy kiedy Wam
                              wygodnie, bo o ile przypominam sobie posty o rodzinach wielodzietnych to ich
                              (dzieci)los nie leżał Wam na sercu. Nie , wtedy Wasza przyzwoitośc poszła spać,
                              a jej miejsce zastąpiła walka o pieniądze podatnika czyli Wasze. Tam gdzie
                              zaczynają się pieniądze jak widac kończy się przyzwoitość.Hipokrytki jesteście
                              i tyle.
                              • moofka Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:10
                                nie przypominam sobie, zebym odmawiala wielodzietnym rodzinom prawa do kontaktow
                                z ojcem ;P
                            • liwilla1 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:14
                              dla mnie bycie w porzadku do drugiej osoby (nawet wlasnym kosztem) to nie jest
                              zaden altruizm czy frajerstwo. tym bardziej, ze w tym calym watku chodzi
                              przeciez o DZIECKO ("obce") i jego relacje z rodzicem, a takze - delikatnie
                              powiedziawszy - niechetny do niego stosunek autorki. co za znieczulica!
                              • jasminum30 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:16
                                liwilla1 napisała:

                                > dla mnie bycie w porzadku do drugiej osoby (nawet wlasnym kosztem) to nie
                                jest
                                > zaden altruizm czy frajerstwo. tym bardziej, ze w tym calym watku chodzi
                                > przeciez o DZIECKO ("obce") i jego relacje z rodzicem, a takze - delikatnie
                                > powiedziawszy - niechetny do niego stosunek autorki. co za znieczulica

                                W wątkach o rodzinach wielodzietnych znieczulica wobec dzieci obcych Ci nie
                                przeszkadzała?
                                • liwilla1 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:27
                                  ale o co ci chodzi z tymi wielodzietnymi? i jaki to ma zwiazek z tym tematem?
                                  • jasminum30 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:31
                                    Chodzi o dobro dziecka obcego, a tym samym o przyzwoitość w każdej sytuacji,
                                    nie tylko wtedy kiedy to nas nic nie kosztuje. Tam przyzwoitość wychodzi z
                                    prawie każdego wątku. Nie czytałaś wątków o rodzinach wielodzietnych?
                                    • liwilla1 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:35
                                      dziecko mojego meza = dziecko obce?
                                      nie wiem, czy czytalam, byc moze dawno, dawno temu. wciaz nie widze powiazania.
                                      • jasminum30 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:43
                                        liwilla1 napisała:

                                        > dziecko mojego meza = dziecko obce?
                                        Dla mnie dokładnie tak. Gdybym powzięła decyzję o tworzeniu w dalszym ciągu
                                        podstawowej komórki społecznej z panem, który tak nadużył mojego zaufania to
                                        uznałabym , ze to jest JEGO dziecko i jego problem. Nie przeszkadzałabym w ich
                                        kontaktach i budowaniu relacji, ale sugerowanie, ze powinnam je traktowac jak
                                        własne jest chyba zbyt daleko idące.
                                        • liwilla1 Re: wiesz moofka 21.05.07, 23:47
                                          nie wiem, gdzie jest napisane ze mialabys je traktowac jak wlasne. chyba sobie
                                          cos wmowilas smile
                                          moofce i mi chodzilo "wylacznie" o nie-zabranianie i nie-ograniczanie kontaktow
                                          ojca z JEGO dzieckiem. a nie stawianie warunkow: mozesz do mnie wrocic, ale
                                          tylko wtedy gdy pamiec o tamtych wyrzucisz do kosza. to jest wlasnie swinstwo.
                        • jasminum30 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 23:02
                          Rozumiem, że określenie "podła żona" odnosi się do sytuacji...
          • kawka74 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 17:20
            podejrzewam, że właśnie osoby, które padają, jak to oględnie ujęłaś, ofiarą
            domowych kryzysów, hamują swoje odruchy miłosierdzia i robią wszystko, żeby
            zapewnić spokój sobie i swojej rodzinie, bo dość już miały życia w domu
            wariatów, w którym nic nie jest pewne, a o bezpieczeństwie można tylko pomarzyć
        • elza78 Re: Halo! Halo! 21.05.07, 17:06
          bunny mnei tez by szlag trafil ale spojrz na ta sprawe z innej strony gosc
          nedzny fiutek prowadzil podwojne zycie i tamta kobieta tez nie miala pojecia o
          autorce watku co by bylo gdyby sytuacja ulegla odwroceniu??
          mysle ze njlepiej korzysta na tym facio on ma rodzinke zonka wybaczyla przyjela
          dziecko z boku - out i zupelnie zero konsekwencji za chamstwo w stosunku do
          dwoch babek bo ani jedna ani druga o sobei nie wiedzialy
          fajnie takim fiutkom na tym swiecie
          jeszcze mu zona zabrania z tamtym dzieckiem sie widywac, to psi obowiazek ojca
          byc przy dziecku nie wazne cyz slubnym czy nie - ja nie chcialabym
          takiej "szmaty" ktora bawi sie czyimis uczuciami i traktuje swoje dziecko jak
          zabawke ani na meza ani na kochanka, brzydze sie takimi ludzmi....
        • asia_i_p Re: Halo! Halo! 21.05.07, 23:17
          Co to znaczy bezpośrednio zagrażają? Bo ja też nie miałabym pewnie empatii dla
          faceta atakującego mnie z siekierą i na pewno nie miałabym empatii, gdyby palec
          podniósł na moje dziecko. Ale inne dziecko? Zagrażające czym? Tym że istnieje?
          Tobie to dziecko na pewno nie zagraża - za własnego ojca za mąż nie wyjdzie,
          zwłaszcza, że to zdaje się chłopiec. A jeśli zagraża twojemu dziecku, to w tym
          stopniu, w jakim mu zagraża jego w pełni rodzone rodzeństwo? To co, będziemy
          rodzić tylko jedynaków? Jasne, że człowiek ma różne podłe instynkty, ale od
          tego ma rozum, żeby z nimi robił porządek, a nie od tego, żeby szukać
          usprawiedliwienia.
      • czarna.porzeczka Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 18:54
        > wstydz sie kobieto! dziwie sie twojemu mezowi, ze to Ciebie nie zostawil,
        > bezduszna egoistko!

        No normalnie jak czytam takie teksty to sobie mysle ze chcialabym Cie
        zobaczzyc altruistko na miejscu autoki watku. I ciekawe jak bys zareagowala. No
        cholernie mnie to ciekawi.
        • twojasasiadka Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 19:13
          czarna.porzeczka napisała:

          > > wstydz sie kobieto! dziwie sie twojemu mezowi, ze to Ciebie nie zostawil,
          > > bezduszna egoistko!
          >
          > No normalnie jak czytam takie teksty to sobie mysle ze chcialabym Cie
          > zobaczzyc altruistko na miejscu autoki watku. I ciekawe jak bys zareagowala.
          No
          >
          > cholernie mnie to ciekawi.
          ___
          nio...bo przecież czemu winne to dziecię?winktrzeba je kochać,albo conajmniej
          akceptować weekendowe wojaże mężusia do tamtej rodzinkiwink
          Zrobił dziecko w tym samym czasie co i żonce? żył z dwiema na raz?-cóż z tego?
          trzeba brać na klatę grzechy męża i jeszcze dizieciaki zapoznać i z tamtą
          kobitą na wspólne spacerki chodzićwink
          no cóż...ja nie byłabym w stanie zaakceptować tego,że mąż zrobił dziecko na
          boku.To ,że nawiąże się kontakt między ojcem a dzieckiem jest nieuniknione(co
          widać na tym przykładzie).Wspólczuję Kasi i cóż bym doradziła? w zasadzie jak
          pisałam nic..bo najlepsza rada zostawić faceta..no ale w tej chwili masz z nim
          już 3 dzieci...
          • liwilla1 Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 19:59
            w sumie nie dziwie sie, ze takie opinie sa na forum, ktore nijako jest mniejszym
            odbiciem naszego spoleczenstwa. nie trzeba byc altruistka w takiej sytuacji -
            trzeba po prostu miec SERCE a nie KAMIEN
            • jasminum30 Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 21:35
              SERCE powiadasz? Proponuję zacząć od znalezienia go u samej siebie, bo ja
              rozumiem, że źdźbło w oku brata swego bardziej widać, ale może i jakaś belka na
              Twoich plecach by się znalazławink
              • liwilla1 Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 21:48
                tiaaaa, widze argumentacji zabraklo, wiec z grubszej rury po moim ego sie chcesz
                przejechac smile
                moofka dobrze Cie podsumowala - najwyrazniej istnieja ludzie po prostu
                przyzwoitsi od Ciebie.
                • jasminum30 Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 22:32
                  tia....jak czytam jak jedna kobieta wyzywa drugą od zimnokrwistych suk to
                  argumentacji mi brakuje, bo trudno usprawiedliwić chamstwosmile Zwłaszcza, że ta
                  wyzywająca jest mocno przekonana o swojej wyższości nad autorką wątku w kwestii
                  przymiotów moralnych. Moofka wie o mnie dokładnie tyle co Ty czyli nic. Ciąg
                  dalszy możesz sobie przeczytać w odpowiedzi na jej post.
                  • liwilla1 Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 22:47
                    czasami nie da sie zastapic mocnych slow. ale skoro razi to Ciebie, sprobuje
                    inaczej: rownie niegodziwej, wyzutej z wszelkiej przyzwoitosci i pustej osoby
                    jak zyje na tym forum jeszcze nie widzialam.
                    to nie slowa zawsze sa wazne ale przekaz, ktory za nimi podaza.
                    a jesli chodzi o mnie - nie bylo moim celem wywyzszanie sie moralne ponad
                    nikogo (co zreszta nawet celowe w tym przypadku byloby wyczynem nad wyraz
                    blahym), napisalam co mysle o danej kwestii.
                    • moofka Re: typowe zagranie zaborczej samicy 21.05.07, 22:49
                      e bylo moim celem wywyzszanie sie moralne ponad
                      > nikogo (co zreszta nawet celowe w tym przypadku byloby wyczynem nad wyraz
                      > blahym), napisalam co mysle o danej kwestii.


                      akurat nad ten poziom nietrudno sie wzniesc tongue_out
                      wystarczy miec minimum przyzwoitosci
    • milka_milka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 15:07
      Nie doczytałam, że mąż płaci na dziecko. No, dobra, materialnie zabezpieczył.
      Ale cała reszta - dno!
      A autorka zamilkła - troll?
    • kicia031 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 15:51
      Podly z ciebie czlowiek I z twojego meza tez.
      Brak mi slow by opisac, co o was mysle.
      Ja się dziwie, ze się nie boicie, ze zlo wyrządzone bezbronnemu dziecku wroci
      do was.
      • twojasasiadka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 17:25
        o rety...jeśłi ta historia jest prawdziwa to Twój mąż to zwykła łajza.Na 100%
        ciągną by dwa związki "małżeńskie" gdybyś nie odkryła prawdy.Twój podstawowy
        błąd był taki że łajzę do domu przyjełaś i dałas sobie zrobić kolejną dwójkę
        dzieci.
        Niestety nic Ci tu nie poradzę bo cokolwiek nie zrobicie jest po prostu do
        bani...
        (jak żyć wiedząc że on tam jeździ? jak żyć wiedząc że macie taką tajemnicę???)
      • moninia2000 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 17:38
        Ooooooooooj no wlasnie! O takie "oceny" mi chodzi. NA co to komuuu?
        Wyluzujcie babki niektoresmile
        A tak w ogole to co to to slawne IHMO???????????
        • syriana Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 17:39
          > A tak w ogole to co to to slawne IHMO???????????

          angielski skrót od "moim skromnym zdaniem"
        • kawka74 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 17:40
          In My Humble Opinion
          czyli
          Moim Skromnym Zdaniem - myślę, że to 'skromnym' jest częstokroć nadużywane smile
    • mathiola jaaaasne... 21.05.07, 18:41
      wstydz sie kobieto! dziwie sie twojemu mezowi, ze to Ciebie nie zostawil,
      bezduszna egoistko!

      Noooo, pewnie, powinien się obrazić, że jego dzieciaka nie pokochała i zostawić
      bezdusznicę. Zdradził, oszukał, zmajstrował dziecko na boku i powinien
      bezdusznicę zostawić.
      A ja ciekawa jestem ile z was dobre kobiety wybaczyłyby mężowi, który poszedł
      na bok, zrobił dzieciaka innej babie w tym samym czasie co waszego
      pierworodnego, oraz zaakceptowałyby istnienie owego dziecka i jeszcze może pod
      własny dach przyjęły.
      Ja co prawda skopałabym dupę takiemu mężowi i nie chciałabym go więcej oglądać
      (jednocześnie zrucając z barków istnienei jakiegokolwiek dziecka), ale potrafie
      zrozumieć też postawe autorki. Nie mam zamiaru jej chwalić, że dobrze zrobiła,
      no bo wiadomo, że niedobrze. I wiem, że są bohaterskie kobiety, które w takiej
      sytuacji pokochałyby może nawet to niewinne dziecko i kontaktowałyby się z nim
      tak samo jak jego ojciec (słyszałam kiedyś taką historię). Ale nie wszystkie są
      świętymi.
      Człowiek jest słabą istotą, która w przypadku ekstremalnych emocji potrafi
      przyjmować ekstremalnie egoistyczne postawy. I ja to rozumiem. Chociaz nie
      popieram ani tym bardziej nie podziwiam, bo popierałabym i podziwiała gdyby
      jednak potrafiła być wielkoduszna i zaakceptowała męża takim jakim jest wraz z
      przychówkiem.
      Potrafie sobie wyobrazić jednak te emocje, żal i takie a nie inne decyzje.
      Chociaż i tak sie dziwię że chciałaś spowrotem takiego łajdaka. Przeciez on z
      premedytacją oszukiwał was obie.
      • fajka7 Re: jaaaasne... 21.05.07, 18:44
        Math wszystko sie zgadza, ale przeciez nikt nie mowi o kochaniu i przyjmowaniu
        pod dach. Powiedz lepiej co myslisz, ze powinni teraz zrobic, bo w sumie o to
        pyta.
        • jasminum30 Re: jaaaasne... 21.05.07, 18:48
          fajka7 napisała:

          > pod dach. Powiedz lepiej co myslisz, ze powinni teraz zrobic, bo w sumie o to
          > pyta.
          Zauważyłaś? Bo po lekturze wątku to ja myślałam, że napisała ten post bo lubi
          być skopana przez zachwycone własnym morale(nie sprawdzonym w ww. sytuacji)
          forumkismile
          • fajka7 Re: jaaaasne... 21.05.07, 18:53
            Przeczytawszy to, co napisalam uprzednio wiedzialabys, ze zauwazylam duzo
            wczesniej smile wyraznie zaznaczylam akurat, ze mam swiadomosc trudnosci oceny
            sytuacji, w ktorej sie nigdy nie znalazlam smile
            • jasminum30 Re: jaaaasne... 21.05.07, 19:13
              Ależ ja wcale do Ciebie nie piłam, przynajmniej nie tylko.
          • milka_milka Re: jaaaasne... 21.05.07, 18:54
            Nikt nie mówi o kochaniu. Ale zażądać od człowieka, żeby zerwał kontakty z
            dzieckiem to jest szczyt podłości. A potem przyjąć takiego człowieka spowrotem i
            machnąć jeszcze dwójkę to już szczyt głupoty.
            • jasminum30 Re: jaaaasne... 21.05.07, 19:14
              Jesteś wierzącą czy ateistką?
              • milka_milka Re: jaaaasne... 21.05.07, 21:54
                Wierząca. A czemu pytasz?
        • mathiola no więc co ja myślę :-) 21.05.07, 21:17
          Skoro już stało się jak się stało, skoro ty wybaczyłaś i podjęłaś taką nie inną
          decyzję, a twój mąż okazał się być trokami od kaleson, a nie facetem (bo kto
          inny zostawia własne dziecko bo mu tak kobita kazała)... skoro już to wszystko
          się stało, a teraz to żywe, całkiem już duże dziewcko chce poznać swojego
          ojca... zostaw ich z tym, nie wcinaj się. To i tak jest duża tragedia dla obu
          stron, a dla tego dziecka największa z pewnością, nie dokładaj juz do ognia.
          Niech sami się rozprawią z tym wszystkim - twój mąż i jego dziecko. Nie wiem po
          co ono (chłopczyk czy dziewczynka, bo nie doczytałam) chce się zobaczyc z tym
          człowiekiem. Może żeby sprawdzić do kogo jest podobne. Może żeby zobaczyć jak
          wygląda człowiek, który się własnej krwi wypiera. Może żeby mu w mordę napluć.
          Myślę jednak, że to jest ich sprawa. Ja bym zostawiła.
      • liwilla1 Re:mathiola 21.05.07, 21:41
        akurat filozofie typu - piernicze reszte swiata, byle mi bylo dobrze - uwazam za
        szczyt egotyzmu. autorka napisala wyraznie, ze kobieta z ktora jej maz mial
        starsze dziecko twierdzila, ze nie wiedziala nic o jej istnieniu. naprawde
        trzeba byc zimnokrwista suka, by zabronic ojcu kontaktow z dzieckiem i na cudzym
        nieszczesciu budowac sobie idealna rodzinke.
        • mathiola Re:mathiola 21.05.07, 21:50
          Ależ i ja takoż samo twierdzę.
          Nie wzbraniając się jednakowo przed możliwością postąpienia podobnie w
          przypadku takiego nieszczęścia życiowego. NIE WIEM. Po prostu nie wiem jakbym
          się zachowała w takiej sytuacji (i nie mówię o sytuacjach jasny i prostych, w
          których facet ma po prostu dziecko z poprzedniego związku, bo to akurat jest
          sytuacja jasna).
          Dlatego powtarzam - mam nadzieje, że się nie dowiem. Wiem, że potrafię być
          egoistką dla własnego dobra i w obronie swojej rodziny. Jestem też niestety
          istotą szlachetną, tfu, i często przez to cierpię smile
    • lucerka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 18:55
      Podpisuje sie pod Syriana i Mathiola. Latwo jest spekulowac na te tematy nie
      majac wlasnego doswiadczenia. Nie popieram decyzji autorki watku ale nie smiem
      rowniez wyglaszac patetycznych BO JA NIGDY BYM NIE.... Dziwie sie z jaka
      latwoscia rzucacie ocenami postawy autorki.

      Popatrz Kasia, moze teraz masz szanse zmierzyc sie z tym problemem. Pozwol
      jechac mezowi i uregulujcie ta sprawe miedzy soba. Tak sie czasem w zyciu dzieje
      i spychanie syna meza na boczny tor nie sprawi, ze Twoj problem zniknie.
      • semijo Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 19:21
        no prosze myślalby kto, ze wszystkie takie wspaniale i moralne. Pachnie mi z
        lekka babcią moherową co to biegnie do kościola w poczuciu swej bogobojności, a
        z drugiej strony obrzuci bluzgiem kogo sie da.
        Niektóre chyba z lekko poplynęly w wyzwiskach, ale rozumiem że trzeba sobie
        czasem poprawić samoocenę.
        Powtarzam jeszcze raz latwo rzucać blotem jak sie nigdy nie doświadczylo pewnej
        sytuacji, mozna sobie gdybać o swej dobrotliwości.
        • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 21:11
          > Niektóre chyba z lekko poplynęly w wyzwiskach, ale rozumiem że trzeba sobie
          > czasem poprawić samoocenę.
          > Powtarzam jeszcze raz latwo rzucać blotem jak sie nigdy nie doświadczylo pewnej
          >
          > sytuacji, mozna sobie gdybać o swej dobrotliwości.

          ja mysle, ze niejednej matce cisnienie sie podniesie na taki bezmiar swinstwa
          ludzie bez zasad bez honoru i moralne dno
          i owszem wolno mi wyrazic swoja opinie bo ja wiem, ze gdybym juz sie na chlopa z
          dzieckiem zdecydowala to nigdy nie stanelabym na drodze do kontaktow ojca z
          dzieckiem
          n.i.g.d.y
          nawet gdyby czasem mi bylo z tą sytuacją trudno
          bo jako kobieta myslaca i czujaca a nie podla suka wiedzialabym, ze nie moje
          uczucia akurat w tej chwili sa najwazniejsze
          ale to ja
          • mathiola Moofko 21.05.07, 21:26
            "Skomplikowaność" tej sytuacji polega na tym, że ona nie tyle decydowała się na
            faceta z dzieckiem, co jej osobisty facet machnął sobie dzieciaka z inna babą
            równolegle z ich własnym pierworodnym dzieciakiem.
            I jesli wzięcie sobie faceta z dzieckiem jest baaardzo trudne, to
            zaakceptowanie faktu o którym mówimy w tym wątku jest meeeeeeegaaaaaa trudne. I
            dlatego nie ma co spekulować i odsądzać od czci i wiary, jeśli się takich
            emocji nigdy nie zaznało. Nie każdy jest chodzącym altruizmem po prostu.
            Można się spierać o wiele spraw i proponować rozmaite szlachetne możliwości ich
            rozwiązania, ale kurczę, ja się nie pokuszę, bo mam nadzieję, że nigdy w takiej
            sytuacji się nie znajdę, a póki się nie znalazłam, nie mam pojęcia czy sama nie
            znienawidziłabym kobiety i jej dziecka które zmajstrował sobie na boku
            człowiek, którego kocham.
            • moofka Re: Moofko 21.05.07, 21:36
              mathiola napisała:

              > "Skomplikowaność" tej sytuacji polega na tym, że ona nie tyle decydowała się na
              >
              > faceta z dzieckiem, co jej osobisty facet machnął sobie dzieciaka z inna babą
              > równolegle z ich własnym pierworodnym dzieciakiem.
              > I jesli wzięcie sobie faceta z dzieckiem jest baaardzo trudne, to
              > zaakceptowanie faktu o którym mówimy w tym wątku jest meeeeeeegaaaaaa trudne. I
              >
              > dlatego nie ma co spekulować i odsądzać od czci i wiary, jeśli się takich
              > emocji nigdy nie zaznało. Nie każdy jest chodzącym altruizmem po prostu.
              > Można się spierać o wiele spraw i proponować rozmaite szlachetne możliwości ich
              >
              > rozwiązania, ale kurczę, ja się nie pokuszę, bo mam nadzieję, że nigdy w takiej
              >
              > sytuacji się nie znajdę, a póki się nie znalazłam, nie mam pojęcia czy sama nie
              >
              > znienawidziłabym kobiety i jej dziecka które zmajstrował sobie na boku
              > człowiek, którego kocham.

              o ile sytuacja jest prawdziwa - w co watpie, bo smierdzi trolem na odleglosc
              to ona jednak wyboru dokonala przyjmujac go po raz drugi kiedy dobrze juz wiedziala
              nie wiem dlaczego i po co
              bo ja bym takiemu facetowi nasikac na glowe juz nawet nie chciala
              pewnie tez ze strachu albo z musu posiadania portek w domu
              bo wsrod tak niehonorowych i niemoralnych plazincow w szczera milosc nie uwierze
              jesli wiec zgodziala sie na to wszystko nie miala prawa oczekiwac ze wyprze sie
              wlasnego dziecka, ktore zaakceptowal i ktore powstalo badz co badz w jakims tam
              zwiazku i jakiejs relacji a nie w koszarach na imprezie
              wziela na siebie te odpowiedzialnosc i sie nie wywaizala
              oceniam takie postepowanie jednoznacznie negatywnie
              i nie ma we mnie zrozumienia
              ani dla niej, ani dla niego
              cisnienie podnosi mi jedynie fakt, ze teraz to ona robio z siebie ofiare
              i ze foremki, matki, juz na pewno nie trolki zupelnie na zimno i teoretycznie
              przyznają ze zachowaly by sie jednakowoz sukowato
              to smutne
              • mathiola Re: Moofko 21.05.07, 21:53
                ze foremki, matki, juz na pewno nie trolki zupelnie na zimno i teoretycznie
                przyznają ze zachowaly by sie jednakowoz sukowato
                to smutne

                Jeśli czytałaś dokładnie moje wypowiedzi (a chyba nie), wiedziałabyś, że tak
                nie napisałam. Inne foremki też nie. Pisały(śmy)jedynie, że w jakimś tam
                stopniu potrafimy zrozumieć postawę. A to baaardzo daleko do stwierdzenia, że
                postąpiłybyśmy tak samo!
                • moofka Re: Moofko 21.05.07, 22:05
                  Pisały(śmy)jedynie, że w jakimś tam
                  > stopniu potrafimy zrozumieć postawę. A to baaardzo daleko do stwierdzenia, że
                  > postąpiłybyśmy tak samo!

                  ty moze nie mathiola
                  ale kilka takich stwierdzen padlo jednak
                  a na marginesie wyobrazacie sobie 14 lat zycia z takim facetem?
                  cos obslizglego i gadziego w tym jest
                  • liwilla1 Re: Moofko 21.05.07, 22:17
                    podpisuje sie pod wszystkimi Twoimi wypowiedziami w tym watku. margines, dno,
                    moralne szambo. i niestety nie tylko w wykonaniu biednej, pokrzywdzonej Kasi.
                  • mathiola Re: Moofko 21.05.07, 22:20
                    > a na marginesie wyobrazacie sobie 14 lat zycia z takim facetem?
                    > cos obslizglego i gadziego w tym jest

                    No właśnie nie, nie wyobrażam sobie.
                    Jest takie powiedzenie, że każde małżeństwo trzyma w szafie trupa, w takim
                    przypadku ten trup strasznie wielki i śmierdzący być musi. Nie wiem jak to jest
                    wydawać na świat kolejne dzieci ukochanego mężczyzny, który niegdyś z
                    premedytacją wmawiał innej kobiecie, że jest jedyna w jego życiu i jak zarobi
                    parę groszy, to zbudują wspólny dom... I dzieciaka z nią miał... i jak to tak,
                    rodzisz swoje kolejne dziecko i myślisz o tamtym dziecku? Czy wyrzucasz z
                    pamięci tak doszczętnie, że nawet ci przez myśl nie przejdzie???
                    Dlatego ja napisałam, że z takim patałachem nie mogłabym być. Noo, ale widać
                    niektóre kobiety mają wielką siłę wybaczania w sobie.
          • semijo Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 21:46
            Wiesz z tymi sukami to zdrowo przesadzasz. Moze i moralna jestes ale strasznie
            prostacka.
            • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 21:50
              czasem warto nazwac zjawisko dosadnie wykorzystujac bogactwo polskiego jezyka tongue_out
              twoja ocena mojej zawilosci nie jest tematem watku ale rozumiem, ze kiedy brak
              argumentow czepiamy sie slowek i robimy personalne wycieczki
              nieładnie tongue_out
              • semijo Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:12
                Czasem warto ugryźć sie w język niż epatować niepotrzebnym chamstwem. Lepiej
                się czujesz jak sobie zdrowo kogoś oplujesz?
                Argumentów mi nie brak, bo nikogo do niczego nie przekonuje, więc ich mieć nie
                potrzebuje. Ty natomiast wyzwiskami próbujesz podgrzać nagonkę na dziewczynę,
                bo 14 lat temu podjela trudną (zlą? dobrą? ) decyzję
                • moofka Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:19
                  nie jestes pania przedszkolanka zeby tu pouczac i prowadzic dyskusje w sposb
                  ktory tobie akurat odpowiada
                  decyzje nie tylko podjela ale tkwi w niej 14 lat i nadal nie widzi w niej
                  niczego zlego
                  to smutne jest a nie slowo takie cyz inne
                  ale rozumiem, ze nie wszyscy mają tak poustawiane wartosci
                  innych razi bardziej slowo na s niz dlugotrwala zapiekla podlosc i krzywda dziecka
    • michasia24 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 19:16
      moim zdaniem maz powinien pojechac i zobaczyc dziecko, mysle ze to jest i tak
      nieuniknione bo moze sie okazac ze kiedys to dziecko przyjedzie do was, po
      spotkaniu warto sie zastanowic czy wasze wspolne dzieci powinni poznac tamte,
      mysle ze jak sie dowiedza ze maja rodzenstwo to beda chcieli je poznac,
    • mbwj88 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 20:15
      jak w serialu telewizyjnym

      twój mąż jest też ojcem i jego syn na niego czeka a ty możesz zyskać jeszcze
      jedno więcej uczucie -dziecka twojego męża
      może warto dać wam wszystkim szanse
      na skutek błędu twojego męża i matki chłopca akurat on wychowuje się bez ojca
      rozumiem twój egoizm
      ale rozumiem tez ta kobietę i tego chłopca
    • monia145 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 20:23
      Staram się zrozumieć Twoje postępowanie- przed laty jako pełnoprawna małzonka
      pana starałas się niedopuścić do tego, aby dziecko kochanki twojego męża, miało
      takie samo prawo jak Twoi potomkowie. Nie raz i nie dwa podobne sytuacje miały
      miejsce w historii- kiedyś zdradzone panie-małzonki posuwały się ciut dalej i
      truły nałoznice i ich bękarty. Dzis czasy mamy bardziej humanitarne-
      niezagrozona pozycje można zachować zabraniając mężowi kontaktów z kochanką i
      jej dzieciakiemwink
      Stchórzyliście kiedyś- Ty być może bałaś się utraty swojego miejsca w życiu
      męża on poświęcił swoje dziecko na ołtarzu małżeństwa. Nie piszesz, czy
      dręczyły Was mysli o Waszym czynie- podejrzewam, że przynajmniej męża tak,
      jesli w końcu chce ujawnić te tajemnicę( swoja droga skąd ona ma Wasz numer
      telefonu, skoro napisałaś, że zmieniliście? Czyzby pan mąż urządził dywersję?wink

      W jaki sposób Wasze dzieci zareaguja na te rewelacje zalezy od wielu czynników,
      m.in. od tego w jakich relacjach jesteście z dziećmi, czy nie jawiliście sie im
      do tej pory jako bohaterowie( lub tez sami nie stworzyliście takiego obrazu) i
      odbrązowienie Waszego wizerunku będzie dla dzieci szokiem.
      Myslę, że warto spróbować, po przemysleniu sposobu na przekazanie tego dzieciom.
      Takie sprawy i tak zazwyczaj wychodzą spod ziemi, więc może lepiej gdy dzieci
      usłyszą to od Was, niż pewnego dnia otworzą drzwi i stanie tam kobieta tylko z
      rzekomo obcym chłopcem?winkP
    • moninia2000 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 21:04
      Dzieki za wytlumaczenie IMHO, rzeczywiscie czesto naduzywanewink
      Zreszta chcialabym zauwazyc , moje drogie, ze IMHO hehehhhe, a i pewnie IYHO
      hehe autoreczka watku podpada albo pod trolka albo se jaja robi, a Wy tu
      dywagujeciewink
    • annabak Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:06
      Wczujcie się w sytuację tamtej kobiety: poznajecie faceta, zakochujecie się,
      chcecie ułozyć sobie z nim życie, snujecie marzenia o domu, dzieciach. Rodzi
      się dziecko- ukochane, symbol Waszej miłości. I nagle dzwoni do Was kobieta i
      dowiadujecie się, że Wasz wybranek ma żonę i dziecko-inne życie. Gdyby ta
      kobieta wiedziała, że jej wybranek jest żonaty, może nie zostałaby jego
      kochanką, ale nie wiedziała. Teraz jej dziecko wychowuje się bez ojca. Nawet
      nie potrafię sobie wyobrazić pytań dziecka: dlaczego ja nie mam tatusia?
      wszystkie dzieci mają. To nawet gorsze od rozwodu rodziców, bo dziecko nie ma
      żadnych kontaktów z ojcem. Na miejscu tej kbiety, też nalegałabym na kontakty
      tego faceta z dzieckiem. Chciałabym, żeby moje dziecko poznało ojca, żeby nie
      miało poczucia, że jest "znikąd".
      • liwilla1 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:21
        zanim zaczniesz komentowac doczytaj dokladnie. to nie ta "kobieta" do autorki
        zadzwonila, tylko bylo zupelnie na odwrot - autorka znalazla kwit od komornika,
        zadzwonila do kobiety, a tamta byla rownie zdziwiona, bo (ponoc) nie wiedziala
        o zwiazku malzenskim swojego partnera.
        • annabak Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:29
          To Ty nie zrozumiałaś...
          Ja piszę z punktu widzenia tej drugiej kobiety, do której dzwoni autorka postu.
          • liwilla1 Re: przepraszam :P 21.05.07, 22:35
            to dlatego, ze kawy dzisiaj nie pilam smile
            • annabak Re: przepraszam :P 21.05.07, 22:55
              Nic nie szkodzismile
        • mathiola Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:51
          hieh... chyba wam się kobiety pomyliły smile
          Ja stąd spadam. Co miałam powiedzieć, powiedziałam.
      • saraanna Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:26
        Ciekawe, czy autorka watku sie nie boi,ze sytuacja sie odwroci,czyli mezowi
        moze sie znudzic zona i dzieci i wroci do kochanki.Zycie czasami jest
        przewrotne i jedynie zycze autorce ,aby kochanka nie okazala sie taka wredna i
        nie zabronila kontaktow z jej dziecmi.Ja w kazdym razie nie wyobrazam sobie
        zycia z facetem,ktory w ten sposob postapil i tylko w tym wszystkim szkoda
        dzieci.
        • moninia2000 Re: może coś doradzicie - b.długie 21.05.07, 22:42
          Dobrej, spokojnej nocy. Uuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    • edorka1 Kobiety wolnego 21.05.07, 22:59
      bo wiele świętych tu widzę, a chciałabym widzieć w praktyce jak dzielicie się
      mężami i ojcami Waszych dzieci. Co nie znaczy, że rozumiem postepowanie autorki
      postu, ale znając realia jest ono znacznie bardziej prawdziwe i częstsze w
      takich sytuacjach, niż szlachetne danie dziecku ojca a ojcu wolnej ręki w
      kontaktach z tym dzieckiem. Ot, po prostu - samo życie.

      Co do meritum, to maż jeśli chce się z dzieckiem skontaktować to zabronić mu
      tego nie możesz. Natomiast co do dzieci i powiadomieniu ich o posiadaniu
      rodzeństwa - w tej sytuacji to raczej nieuniknione. Być może przyjmą to lepiej
      niż myślisz. Zapytałabym psychologa o to jak to zrobić, by było to możliwie
      najmniej bolesne. I tyle. Obecna sytuacja jest konsekwencją Twojego wyboru i
      Tewoich decyzji sprzed lat...
      • mongolia4 Re: Kobiety wolnego 22.05.07, 00:29
        Napisala posta i dala wam sie grysc jak psy hihihihihiii
        Ani razu sie nie odedzwala hmmmmmmmmmmmmm...... fajnie.
        Sorrki kobitki,ale tak mi sie wydaje.
        Moze mi sie za to oberwie no ale zaryzykowalam sad(
        • kim5 chciałabym zauważyć, że głównym winnym jest mąż 22.05.07, 09:15
          więc nie pojmuję, dlaczego wiele kobiet wsiadło na autorkę postu? Jego
          obowiązkiem było zająć się i zainteresować własnym dzieckiem.
          Autorka postu nie ma wobec tego dziecka żadnych, ŻADNYCH zobowiązań.
          To on namieszał i nie ona musi szukać wyjścia dobrego dla wszystkich. To on
          powienien zadbać o swoje dzieci - czyli dzieci z obiema kobietami.
          Ma prawo myśleć o sobie i swoich dzieciach.
          • sir.vimes Re: chciałabym zauważyć, że głównym winnym jest m 22.05.07, 13:08
            Ja się dziwię, że autorka chciała mieć z nim coś wspólnego w ogóle.
            Dajmy na to, w gniewie i z chwilowej głupoty kazała mu się wyrzec dziecka - no,
            niech będzie. ALE ON NA TO POSZEDŁ.

            WYRZEKŁ SIĘ DZIECKA.

            Być z takim facetem i mieć z nim kolejne dzieci - PRZEDZIWNE.
            • jasminum30 Re: chciałabym zauważyć, że głównym winnym jest m 22.05.07, 15:40
              sir.vimes napisała:

              > ALE ON NA TO POSZEDŁ.
              >
              > WYRZEKŁ SIĘ DZIECKA.
              >
              i dlatego, ze ON NA TO POSZEDŁ.
              >
              > WYRZEKŁ SIĘ DZIECKA nalezy ukamieniować kobietę. Przedziwne myśleniewink
              • sir.vimes Re: chciałabym zauważyć, że głównym winnym jest m 22.05.07, 16:12
                Cóż, ja tej pani nie kamieniuję.

                W gruncie rzeczy O NIEJ nie napisałam niemal nic.

                Chyba mieszają ci sie osoby...
                • sir.vimes Re: chciałabym zauważyć, że głównym winnym jest m 22.05.07, 16:13
                  Chociaż pozostawanie w związku z mężczyzną bez specjalnego problemu
                  wyrzekającym się dziecka i co więcej rozmnażanie się z nim uważam za mocno
                  nierozsądne. Coś jakby kompletny brak instynktu samozachowawczego.
        • rytr Re: Kobiety wolnego 23.05.07, 12:08
          > Napisala posta i dala wam sie grysc jak psy hihihihihiii
          Zgadzam sie całkowicie.
          Moim zdaniem jawna prowokacja...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka