gosia_np3
31.08.07, 17:05
Pisałam tu jakiś czas temu o mojej sytuacji (miałam rozpocząć pracę
jako nauczyciel od września, ale dowiedziałam się, że jestem w
ciąży). Doradziłyście mi wtedy (w większości), żeby nie przyznawać
się do swojego stanu i podpisywać umowę. Tak też zrobiłam pomimo
wątpliwości. I tak w poniedziałek rozpoczynam pracę, dostałam 1,5
etatu (a miał być nie cały jeden). Na początku kwietnia mam rodzić,
postanowiłam(jeśli oczywiście nic już nie pokrzyżuje mi planów), że
pójdę na macierzyński tylko na miesiąc, a od maja na te dwa ostatnie
miesiące roku wrócę do pracy, bo zdaję sobie sprawę, że i tak
postawię dyrekcję w kłopotliwej sytuacji. Mam nadzieję, że to doceni
i przedłuży mi umowę na następne lata. Słowem, wszystko się jakoś
układa i powinnam być zadowolona. Tylko, no właśnie... dziś
powiedziałam o ciąży mojej mamie. Odpowiedziała tylko: o boże! i
tyle, od rana się nie odzywa do mnie. Wiem co myśli, że komplikuję
sobie życie, że jestem taka głupia, na co mi drugie dziecko itd.
Płakać mi się chce normalnie, sama mam pełno obaw czy to się uda
wszystko tak jak zaplanowałam i czy z dzieckiem będzie ok, a ona
nawet nie zapytała jak się czuję, nic, tylko mi dokłada swoim
zachowaniem. Do tego przyjaciółka jak jej powiedziałam ile godzin
będę miała w szkole (ona też właśnie skończyła studia i dostała 1
etat), to zaczęła tak jakoś sucho odpowiadać na moje pytania, taka
dziwna się zrobiła... zaskoczyła mnie bardzo. Ech, trochę długo, ale
wygadałam się trochę...